Dodaj do ulubionych

Sfrustrowane panie domu

    • freaky.live Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 10:54
      Czytam tak co tu piszecie i widzę, że wiele osób posługuje się
      przeciwstawianiem sobie gospodyni domowej i kobiety, która pracuje.
      Tyle, że bohaterki artykułu są czynne zawodowe. Są
      perfekcjonistkami, które pomimo to chcą być tą "idealną panią domu"
      A to jest po prostu nierealne. W ogóle bycie idealnym kimkolwiek
      jest niemozliwe, ale praca na dwóch etatach zawsze kończy się zle.
      Problem tych kobiet jest o wiele głębszy. Autorka Mistyki
      kobiecości, tak naprawdę pod koniec życia przyznała, że nie wie
      gdzie on leży. Początkowo jej się wydawało, że wystarczy
      zaaktywizować zawodowo gospodynie domowe, potem zobaczyła, że to nic
      nie daje, że jest jeszcze gorzej.

      Ja osobiście myślę, że sposób jest dość prosty - większa aktywizacja
      ojców. Ale nie chodzi tylko o czysto fizyczne zaangażowanie, bo
      wiele kobiet które ma pomoc i tak jest wykończonych - wykańcza je po
      prostu odpowiedzialność i brak wsparcia. Tyle, że za to też nie do
      końca zawsze mężczyxni odpowiadają. My same sobie nie potrafimy
      odpuścić... Pytanie tylko dlaczego?
      • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 12:26
        > My same sobie nie potrafimy
        > odpuścić... Pytanie tylko dlaczego?

        Mamy to wdrukowane w procesie ewolucji i/lub wychowania? Ja
        odpuszczam porządek w domu, ale płacę za to wyrzutami sumienia i
        poczuciem niepełnowartościowości. No bo w końcu każdy, kto do mnie
        przyjdzie, najpierw oceni, czy baba ma błysk w mieszkaniu :P
        • erreth Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 13:29
          A ja własnie chcę wprowadzić twój "system" w domu. Co z tego, ze mam
          błysk, nagotowane, poprane i posprzątane - kiedy nie mam czasu na
          porządną zabawę z dziećmi, a wieczorami padam na pysk - więc mąż też
          nie za bardzo jest szczęśliwy
          • echtom Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 13:57
            Ale to nie jest żaden "system". Większą część czasu pochłania mi
            praca zawodowa i też wieczorami padam na pysk. Tym się różnię od
            porządnych pań domu, że np. wczoraj o godz. 23, kiedy czekałam, aż
            się skończy pranie, zamiast umyć podłogę w kuchni, wzięłam do
            poczytania gazetę.
            • maurycjaa a ja napisałam o tym 07.08.09, 14:19
              swój tekst: broszka.pl/wolnosc-kocham-i-rozumiem,a
            • mal_art Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 20:00
              Ja zdaje się mam podobne priorytety... Wolę pobawić się z dzieckiem, niż
              szorować podłogę czy gary (zresztą jest taki cudny wynalazek jak zmywarka!),
              poczytać książkę, niż gotować 3-daniowy obiad. Chwilowo nie pracuję, bo ktoś
              musi się zająć najmłodszą córą - a z pensji nauczycielskiej to na opiekunkę mnie
              nie stać, więc powrót do pracy kompletnie mi sie nie opłaca. Miewam doły i
              dołki, czasem krzyczę, czasem warczę, ale większość czasu jestem b. zadowolona z
              życia. Może dzięki temu, że wiem, że ten czas, który teraz poświęcam dzieciom po
              pierwsze, w przyszłości zaprocentuje, a po drugie skończy się i naprawdę wcale
              nie trwa długo. I - Dziewczyno z artykułu - minie te kilka latek i wrócisz do
              tłumaczeń poetów, a nie instrukcji obsługi. Mam troje dzieci, każdemu
              poświęciłam te trzy lata "kurodomowania"(ostatni trzeci rok - przede mną), zanim
              mogły pójść do przedszkola. Co to są trzy lata? Przede mną jeszcze całkiem sporo
              czasu na pracę zawodową, którą uwielbiam i która zresztą jest - obiektywnie
              rzecz biorąc - trudniejsza od wychowywania własnych dzieci (jestem pedagogiem
              specjalnym). Kto mówi, że "siedząc z dziećmi" nie da się realizować własnych
              marzeń, pasji? Może to trudniejsze, ale da się, no chyba, że ktoś ma ambicję
              skakać na bungee z niemowlakiem... Mam przyjaciół, mam czas dla siebie, dla
              męża, dla dzieci - w różnych proporcjach, ale zawsze.
              Współczuję Dziewczynom, które mówią, że ten artykuł to o nich. Trzymam za Was
              kciuki, żeby udało się Wam zrzucić z siebie ten kierat, poszukać radości w życiu
              - nie idealnym, takim, jakie ono jest. I jeszcze zrozumieć, że rola
              pełnoetatowej mamy ani mamy pracującej to nie rola gosposi domowej, tylko przede
              wszystkim osoby, która wychowuje dziecko - i to nasze (i naszych facetów)
              zadanie pierwszoplanowe. Powodzenia!
      • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 07.08.09, 22:43
        > Ja osobiście myślę, że sposób jest dość prosty - większa aktywizacja
        > ojców. Ale nie chodzi tylko o czysto fizyczne zaangażowanie, bo
        > wiele kobiet które ma pomoc i tak jest wykończonych - wykańcza je po
        > prostu odpowiedzialność i brak wsparcia. Tyle, że za to też nie do
        > końca zawsze mężczyxni odpowiadają. My same sobie nie potrafimy
        > odpuścić... Pytanie tylko dlaczego?

        O to to. Dlaczego kobiecie z artykułu dopiero po 3 dziecku przyszła do
        głowy jakże skomplikowana prawidłowa odpowiedź na pytanie męża, czemu
        lodówka pusta? (odpowiedź: A zrobiłeś zakupy?). Nie mieści mi sie to w
        głowie. Mnie ta odpowiedź przyszła do głowy juz w pierwszym tygodniu
        mojego małżeństwa.
        Drogie panie, tak naprawdę problem stwarzamy sobie same. Swoim
        perfekcjonizmem. Swoim: ja zawsze dam radę. Swoim: chłopa trzeba zatrzymać
        przy sobie, robiąc za jego służącą. NIE DASZ RADY. nikt nie da rady robić
        wszystkiego idealnie. A jeśli da, to zeżre go rak, nie ma inaczej. Chłopa
        pogonić, nauczyć się wdupiemania i zacząć się cieszyć fajnymi rzeczami,
        zamiast frustrować obiadem. Na litość boską, po coś wymyślili te mrożonki.
        Co się stanie, jak dziecko czasem zje mrożone pierogi z truskawkami (moje
        uwielbia)? A młodsze zupke ze słoiczka? A mąż jak zahaczy o bar mleczny i
        kupi kotlety na obiad za grosze? No co, pytam? A pani jak przyjdzie i raz
        w tygodniu sprzątnie, to co się stanie? A jak fryz nie będzie zrobiony, to
        co takiego sie stanie? A ciuchy jak raz nie będą poprasowane?
      • twojabogini Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 11:13
        freaky.live napisała:

        > Autorka Mistyki kobiecości, tak naprawdę pod koniec życia
        >przyznała, że nie wie gdzie on leży. Początkowo jej się wydawało,
        >że wystarczy zaaktywizować zawodowo gospodynie domowe, potem
        >zobaczyła, że to nic nie daje, że jest jeszcze gorzej.

        Może zmienić postwę kobiet wobec nich samych? Moje mężate koleżanki
        często skarżą się na swoich panów i władców "kupił nową wędkę za
        ogromną kasę, a ja myślę za co książki dziecku kupić", "wziął premię
        i wydał na siebie", "jeździ co tydzień na ryby, a mnie zostawia z
        dziećmi". A kto każe kobietom byc uległymi ci.kami? Kto wymysla
        wysokie standarty obsługi rodziny?
        Niewiele kobiet poznaje siebie, mają wyprane mózgi w procesie
        wychowania i od reklam telewizyjnych. Wydaje im się, że to czego
        chcą to dwojka dzieci, samochód pod domem, chata jak z katalogu
        Ikei. Dzieci zawsze są usmiechnięte i żrą pełno słodyczy, od których
        kochają mamę jeszcze bardziej niz zwykle. A mama jest ładna i
        wklepuje w siebie różne kremy.
        Do tego: trzeba przygotować święta, zyc dobrze z rodziną męża i
        poswięcac się, poswięcać się, poświęcać...Też bym dostała depresji
        jakbym próbowała tak żyć...
    • kfasa Sfrustrowane panie domu 08.08.09, 21:27
      Mam dwuletniego synka. Kocham go nad życie, co nie zmienia faktu, że czasem
      jestem śmiertelnie zmęczona i mam wszystkiego dość. Pracuję 8 godzin w
      stresie, potem odbieram małego od opiekunki, robię zakupy, wracam do domu
      autobusem, gotuję, sprzątam, piorę... Kto ma małe dziecko, wie, jakie to
      trudne z żywiołowym bobasem przy boku. W tym roku postanowiliśmy z moim
      partnerem wyjechać na urlop w dwójkę, bez małego. Spędziliśmy tydzień nad
      morzem, synek był w tym czasie u moich rodziców, gdzie ma wspaniałe warunki do
      wypoczynku. Po powrocie do pracy, niestety, zdradziłam, że na urlopie byłam
      bez dziecka. Gorzko tego żałuję. Dowiedziałam się, że jestem wyrodną matką, że
      jak tak można itp. itd. Tymczasem moja koleżanka z pokoju spędza bite dwa
      tygodnie urlopu ze swoim dzieckiem i już bombarduje mnie sms-ami, że ma
      wszystkiego dość. Jaki to ma sens? Czy naprawdę nie mam prawa być zwyczajnie
      zmęczona opieką nad dzieckiem i mieć ochoty wyjechać gdzieś bez niego?
    • gsb Sfrustrowani panowie domu... życie 08.08.09, 22:30
      Nie wiem co jest feministycznego w depresji. Mężczyźni też miewają. Tez się
      czasem nie chce, a czasem jest się złym. Życie. Zaburzenia psychiczne biorą
      się z użalania nad sobą. Najlepszą terapią jest aktywność, kontakt z ludźmi,
      zadania i terminy.
      • katerina24 Re: Sfrustrowani panowie domu... życie 09.08.09, 01:15
        gsb napisał:

        > Nie wiem co jest feministycznego w depresji. Mężczyźni też miewają. Tez się
        > czasem nie chce, a czasem jest się złym. Życie. Zaburzenia psychiczne biorą
        > się z użalania nad sobą. Najlepszą terapią jest aktywność, kontakt z ludźmi,
        > zadania i terminy.

        Ale głupota - dobry psycholog/psychiatra by się zdziwił, że choroby/zaburzenia
        biorą się z użalania nad sobą. Sposób podany przez ciebie tez jest głupi stąd
        właśnie tyle ludzi którzy naprawdę potrzebują pomocy specjalisty czuje się
        winnych, że przecież powinni oni sobie radzić sami, marudzą, przesadzają a 20
        lat temu to dopiero było źle a teraz się ludziom w d... poprzewracało. Równie
        dobrze można by napisać, że 200 lat temu nie było dentystów i elektryczności czy
        teraz powinniśmy siedzieć w lepiankach a zęby wybijać młotkiem, żeby było ok i
        żebyśmy mogli sobie powiedzieć, że umiemy dawać radę w każdych warunkach?!
        Proponowane przez ciebie opcje służą dalszemu udawaniu, że problem zniknie jeśli
        będziemy udawać, że go nie ma! Ignorować i liczyć na to, że sam zniknie. Nie ma
        nic bardziej krzywdzącego.
    • nataga07 Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 00:00
      Pracując, zajmując się domem i dziećmi nagle poczułam, że tak
      naprawde nie mogę robić niczego dobrze tj. nie tylko pracować na
      najwyższych obrotach, lecz również wspaniale opiekować sie dziećmi
      bo jestem tak zmęczona, że wiele rzeczy robiłam na pół gwizdka.
      Uznałam, ze receptą na to jest przejście na wychowawczy i w związku
      z zaistniala sytuacją w pracy, przeszłam...Ze zdumieniem jednak
      nagle zauważyłam, że rozwiązanie które sobie wymyśliłam...nie jest
      takie wspaniale, znowu nie czułam sie, że nie poświęcam sie
      dzieciom, bo ciągle sie zamartwiam że wypadam z obiegu
      zawodowego...Znowu pojawiły sie wyrzuty sumienia typu nie jestem
      najlepszą matką etc.Popadłam w nazwijmy to melancholię.
      Do czasu gdy zrozumialam,że stan w którym się znajdujemy jest
      tymczasowy i należy docenić walory sytuacji w której sie
      znaleźliśmy.
      Jeżeli więc jesteś matką zajmującą się domem to zdaj sobie sprawę,
      że nic nie jest wieczne. Jest Ci dane to, co niewielu kobietom może
      się przydażyć...opiekowanie się swoimi dziećmi w domu. Dlatego też
      przejmowanie się prozaicznymi sprawami naprawdę nie ma sensu. Należy
      pamiętać, że to też jest stan przejściowy bo albo ty zdecydujesz się
      na powrót do pracy, bądź dzieci staną się na tyle samodzielne,że
      zaczną żyć swoim życiem.
      Jeżeli zaś jesteś kobietą pracującą i niewiele możesz poświęcić
      czasu swoim dzieciom <borykasz się z ciągłym jego brakiem> to pomyśl
      sobie,że to co robisz, starasz się robić dla nich jak najlepiej.
      Nikt inny tak nie potrafi! Dzieci kiedyś podrosną, wyjdą z domu a
      wtedy będziesz tęsknić do biegu w którym żyłaś.

      Pamiętejmy, że niezależnie od tego co robimy i tak byłyśmy, jesteśmy
      i będziemy najlepszymi matkami dla swoich dzieci!
    • inkwizytorstarszy Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 02:56
      erreth napisała:

      > Przeczytałam ten artykuł i ... przeraziłam się ... to jest o MNIE! A
      > raczejo tym, że MNIE już nie ma, cały czas wypełniając tylko kolejne
      > role:przez 9 godzin - pracownika, potem - matki, kucharki,
      > sprzątaczki, praczki, magla, kochanki itp.
      > Nikt już nie zauważa że kiedyś byłam autonomiczną jednostką!! Ja
      > płaczę gotując kolejny obiad, kupując tą cholerną ćwiarkę kurczaka,
      > czekając az mąż wreszcie wróci z pracy, bo bedę mogła zająć się...
      > gotowaniem (mamy dwójkę małych dzieci).
      > Gdzie znaleźć wyjście, czy ono w ogóle istnieje. Nie uchylam się ani
      > od odpowiedzialności ani od obowiązków, ale muszę jakoś to
      > wypośrodkować i nie potrafię!! Czy ja już ma coś z psychiką???
      > Pomóżcie! czy ktoś jeszcze ma podobne przemyślenia??
      +++Do smutnej"erreth"-wyślij dzieci do przedszkola,sama do pracy,i
      podziel obowiązki na dwie osoby-dodatkowy plus, nie będziesz miała czasu
      na rozmyślania i frustracje-(jeden warunek:mąż musi Cię kochać)
      Acha,na rozmyślania o życiu będziesz miała czas po ukończeniu 40lat,no
      chyba że masz Internet i urodę..
    • majself Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 14:45
      "The feminine mistique" to nie "Mistyka kobiecości", tylko "Kobieca
      mistyka"... "Feminine" to przymiotnik.
    • majself Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 14:57
      Nie jestem mężatką. Jeszcze.
      Nie mam dzieci. Jeszcze.

      To, co opisują w tym artykule i to, co czytam na forum - widziałam już. W
      filmie "Godziny". I doświadczyłam tego.

      Nikomu nie życzę.
    • xolaptop Psychika tej pani wysiadła, to się zdarza. 09.08.09, 15:08
      Psycholog powinien pomóc psychice tej matki. Czasami zdarza się też, że matki
      nie powinny być matkami, chociaż kilka tysięcy minionych lat świadczy o tym,
      że to rzadkość. Przeważnie matki kochają swoje dzieci.
      • panna-nikt-online Re: Psychika tej pani wysiadła, to się zdarza. 09.08.09, 15:56
        Przykro to pisać, ale te panie same sobie zgotowały taki los.Nikt
        nikogo nie zmusza do posiadania dzieci,brania ślubu ani nawet
        gotowania codziennie obiadków i latania ze ścierą.Każdy myślący
        człowiek chyba zdaje sobie sprawę ze swoich predyspozycji.Ja nigy
        się w takie bagno nie wpakuję,bo zwyczajnie wiem,że się do tego nie
        nadaję. Dzieci nie lubię,gotować nie umiem,a sprzątać nie lubię. Nie
        widzę też powodu dla którego miałabym się do tego zmuszać. Jeżeli
        komuś się to nie podoba,to jego problem.
    • alovera Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 15:56
      Któraś z Was napisała genialnie:
      Wykańcza "samotność w odpowiedzialności".
      Nikt nie towarzyszy nam w tym obejmowaniu całości zadania - nie tylko myślisz
      o zrobieniu prania i je robisz, musisz je jeszcze wplanować zaraz po
      prasowaniu, ale przed zakupami, o ile dziecko będzie spało. Jeśli nie, zakupy
      zajmą miejsce prania, co spowoduje, że odkurzanie będzie musiało być
      realizowane przed gotowaniem, ale po porządkowaniu tornistra. No chyba że w
      tym dniu nie ma szkoły. Wtedy lepiej przyszywanie guzików zrealizować zaraz po
      szorowaniu łazienki, tak, aby choć raz na tydzień udało się umyć szafkę, o
      ile naturalnie....
      Mnie osobiście wykańczała "całość odpowiedzialności". A dorywcza, czy nawet
      stała pomoc drugiej osoby... musiała być (też przeze mnie) zaplanowana, aby
      nie doszło do powielenia obowiązków czy wręcz - pomocy pozornej.
      Dziś mam trójkę dorosłych dzieci (33, 27, 25 lat) i tamte czasy wspominam jak
      koszmar, poprzetykany chwilami szczęścia.
      Moja córka ma 2 małych dzieci. Mąż jej pomaga, ale momentami też wysiada. Ja
      nie pomagam. Nie wytrzymam powrotu do tamtych czasów.
      Kto lubi osądzać - ma teraz pole do popisu. Zapraszam :)
      mrówa
      • alinaw1 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:20
        Od tysięcy lat we wszystkich kulturach świata był jasny podział ról.
        Ostatnimi czasy świat stanął na głowie i rola matki urasta do bycia
        bohaterka narodową, a obowiązki domowe to już temat na rozprawę
        naukową, badania psychiatryczne, o książkach feministycznych nie
        wspominając. Pranie, prasowanie i zabawa z dzieckiem sa takie
        przyziemne, jeszcze ktoś pomyśli, że nie jestem inteligentna, kasy
        nie ma z tego żadnej, a w telewizorni pokazują takie spełnione i
        uśmiechnięte kobiety przedsiębiorcze. No i łup- stres, frustracja i
        ocieranie łez przy Wysokich Obcasach. To już nie choroba, to
        epidemia...

        • panna-nikt-online Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:50
          "Od tysięcy lat we wszystkich kulturach świata był jasny podział
          ról." - i co z tego? Na szczęście ten podział już nie obowiązuje i
          każdy WOLNY człowiek może robić co mu się podoba.
          "Pranie, prasowanie i zabawa z dzieckiem sa takie
          przyziemne" - dla niektórych są przyziemne,dla innych nie.Dla mnie
          są i nigdy nie dam się zredukować do roli praczki i
          prasowaczki.Należy się raczej zastanowić dlaczego te kobiety,które
          teraz "ocierają łzy przy Wysokich Obcasach" nie wiedziały,że mogą
          żyć inaczej.
          • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 22:22
            Należy się raczej zastanowić dlaczego te kobiety,które
            > teraz "ocierają łzy przy Wysokich Obcasach" nie wiedziały,że mogą
            > żyć inaczej.

            A moim zdaniem nie tyle nie wiedziały, że można żyć inaczej (w sensie nie
            mieć rodziny, jak rozumiem), co nie bardzo wiedziały, ile kosztuje bycie
            idealną żona i matką. Bo głowę daję, że mieć rodzinę chciały bardzo.
            Idealną rodzinę, idealne mieszkanko. Ale w życiu nie można mieć
            jednocześnie wszystkiego: idealnej kariery, idealnych dzieci, idealnego
            porządku i idealngo obiadu - i to rodzi potworną frustrację kobiet
            pretendujących do ideału. Na szczęście już nie moją.
        • katerina24 alinaw1 09.08.09, 18:29
          Pomyśl zanim zaczniesz stereotypowe myślenie rozpowszechniać. I co z tego, że
          był taki podział? Myślisz, że tamte kobiety yo "lubiły" i czuły się z tym ok?
          Nie bądź naiwna!
          • alinaw1 Re: alinaw1 10.08.09, 09:21
            Wystarczy pogodzić się z myslą, że nie wszystko można mieć. Wtedy
            nie było WO, które mąciły w słabych umysłach. Teraz kobieta -matka
            bez depresji to żadna kobieta. Świat istniał i dotrwał aż do naszych
            czasów. Ale jeśli nadal będzie dominował stres, dążenie do kariery
            za wszelką cenę, a do tego chęć bycia najlepszą we wszystkich
            dziedzinach- świat naprawdę mocno zachoruje albo się skończy. Coś za
            coś.
            • y.y Re: alinaw1 10.08.09, 13:48
              Sorry,ale mocno manipulujesz w swoich tekstach.
            • katerina24 Re: alinaw1 10.08.09, 14:46
              Czyli rozumiem, że przedstawienie innego stanowiska/zapatrywań czy odmiennego
              stylu życia w gazecie, w "realu" to dla ciebie "mącenie"? No cóż można i tak.
              Gadka, że świat istniał i dotrwał - nie moja zasługa a może gorzej dla
              wszystkich, że przetrwał. No tu już zahaczmy o porządek życia, egzystencjalizm a
              dla potrzeb tej dyskusji to raczej zbędne.Poza tym gdzie tu dominuje stres i pęd
              do kariery - a nawet jeśli ktoś odczuwa potrzebę zdobycia swego szczytu co w tym
              złego? Gadanie, że na stare lata zostanie się samemu lub to, że rodzina
              najważniejsza - po pierwsze zależy czy człowiek chce mieć rodzinę po drugie to
              zależy jaka rodzina - czasem jest to swoiste piekło na ziemi! Oczywiście, że nie
              da się we wszystkim być perfekcjonistą. To nawet trzeba by się było poważnie
              zastanowić nad sensownością tego czegoś. Czasem trzeba odpuścić. Wielu kobietom
              własna rodzina czy też środowisko wpaja, że są robotami wielofunkcyjnymi. Wiele
              kobiet myśli, ze posiadanie jajników predysponuje do zostania jeśli nie narodową
              to co najmniej domową męczennicą. Trzeba wiedzieć a to można wyćwiczyć
              ewentualnie pójść na terapię, żeby sobie pewne rzeczy uzmysłowić, że jak parę
              razy nie będzie obiadu albo poświęcisz czas dla siebie to na pewno ani twój dom
              ani świat się nie zawali. Podłoga może być nie zmyta a Ty w zamian masz czas dla
              siebie bo nie ma co traktować domu niczym kołchozu. Po drugie faceta
              zmobilizować, raz on raz Ty. Bez przesady jajniki nie powodują, że mycie,
              prasowanie idzie kobietom lepiej. Zdrowy podział ról - bez względu na płeć i
              czasem warto dać sobie siana. Najwyżej koleżaneczki i rodzicielki nam
              d...obrobią! Nie pierwszy nie ostatni raz.
    • you-piter Więcej miłości!!! 09.08.09, 17:26
      Najbardziej dojmujący jest dla mnie brak porozumienia między człowiekiem-mężczyzną i człowiekiem-kobietą do tego stopnia, że prędzej jedno wpakuje drugie w szufladkę z napisem "depresja" niż wysłucha, przygarnie, da wsparcie i zrozumienie. Te w sposób oczywisty najprostsze rzeczy są jednak niewykonalnym heroizmem dla obydwóch stron wobec zagonienia kompletnie nie do opisania dla kogoś, kto tego nie przeżył. Licytowanie się kto tu miał gorzej nie ma sensu, raczej trzeba to traktować jak sygnał, że dotkliwie brakuje miłości i trzeba sobie przypomnieć, że ma się serce. Niestety, nawet jeśli sobie to uświadomią, pojawi się następna pułapka, kto pierwszy ma zacząć, przecież nie ja, bo to ja jestem ten biedny / biedna. Błędne koło i marnotrawienie energii na udowadanianie kto ma rację. A wystarczyłoby więcej miłości. W przypadku opisanym w artykule, chyba jednak przede wszystkim faceci zawiedli. Dobra wiadomość jest taka, że oni zawsze mogą się obudzić i zacząć więcej kochać. Jestem przekonany, że wcześniej czy później druga strona na dobroć odpowie dobrocią. Tylko skoro to takie proste, to dlaczego takie trudne, czy to tylko kwestia lenistwa, stereotypów ktoś ma jakiś pomysł? Nota bene coraz bardziej stereotypowe wydaje mi się pokazywanie mężczyzn jako tych misiów, co tylko umieją zaglądać do lodówki. Sam regularnie robiłem zakupy i wiele innych rzeczy wokół domu pracując dłużej i o wiele dalej od domu - a żona mimo to ode mnie i tak odeszła w końcu. Może też była tak sfrustrowana, bo w ogóle musiała coś zrobić w domu, może gdybym robił tylko ja, nie odeszłaby, nie wiem.
    • hew-el Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:43
      a zawsze mi się wydawało, że płeć nie zwalnia od myślenia. Jako
      niezamężna 30 moge powiedzieć tylko tyle:
      1. feminizm WO robi się z każdym numerem coraz bardziej
      antyrodzinny,a dzieci i mąż programowo przedstawiani są jako dopust
      boży, którego należy unikać, a kobiety jako męczennice
      2. decydując się na dzieci trzeba mśleć, chociaż generalnie
      nkatolicyzm tego nie zaleca, nigdy bym się nie zdecydowała na 3
      dzieci plus doktorat. wszystko można rozplanowac, tylko trzeba myślec
      3. ergo: płeć nie zwalnia od myślenia.
    • usmiechnietydelfin Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:45
      Jestem mezem i ojcem dwoch corek - 2 lata i 7 miesiecy i 5 miesiecy. Czytam WO od dluzszego czasu ale mam nieodparte wrazenie ze wiekszosc artykulow jest napisana z punktu widzenia heroicznych kobiet ktore musza ciepiec ze wzgledu na meza alkoholika, meza nieczulego chama, meza ktory sie nie nadaje ale dowiedzaily sie o tym za pozno, tesciowa itp. Heroicznych mowie nie przesmiewczo tylko faktycznie takich matek Polek ktore biora to wszystko na glowe bo tak trzeba, bo mamy taka a nie inna katolicka tradycje i mimo ze dostaja obuchem w glowe nadal trwaja w tym wiecznym uscisku.
      Dla mnie najwiekszym paradoksem jest ze WO pewnie maja 2- 4 mln czytelniczek, ale nie chce mi sie wierzyc 50% polskich kobiet przechodzi taka gehenne jak bohaterki opisane w WO

      Druga kwestia jest rola mezczyzny i kobiety w ziwazku. Kazde z nich - mowie to na podstawie swoich doswiadczen - moich bardzo silnej osobowosciowo i charakterologicznie matki i slabego ojca, mojej zony odwrotnie - podporzadkowujacej sie matki i silnego ojczyma - czerpie pewen wzorce zachowac ktore albo powiela albo stara sie od nich odejsc. Jezeli reaguje pozytyuwnie na wynik testu ciazowego to nie polega to na wypiciu piwa z kolegami z tej okazji tylko zajeciu sie tez zona. To nie oznacza ze od teraz na 100% mam sie zamknac w domu ale po prostu jestem odpwoedzialny za wiecej niz samego siebie, tylko za 3 lub 4 osoby.
      I tak samo opieka nad dzieciakami jest przedluzeniem ciazy - jasne niektorzy faceci wola miec kontakt z dzieckiem ktore juz mowi a nie niemowlakiem ale wsparcie w postaci zmiany pieluchy, zrobienia zakupow czy wyslania zony do kina czy na zakupy a samemu zostanie w domu jest dlA MNIE normalne.
      Jezeli dochodzi do takich sytuacji jak opisane w artkule to oznacza ze emocjonalnie zwiazek 2 ludzi sie dawno rozpadl skoro wzajemnie sie nie wspieraja nawet w drobnych sprawach.

      Pozdrawiam wszystkich normalnych czyli sfrustrowanych zyciem ale radzacych sobie razem i umiejacych o tym rozmawiac.


      • hew-el Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:48
        popieram w pełni Pana zdanie
    • hew-el Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:47
      dodam tylko, że kobiety "nieobciążone" mężem i dziećmi jakoś nie
      rzadko są szczęśliwe i spełnione, ja zamierzam mieć potomstwo,
      rodzine i przeżyje te "potworne" obowiązki, które w dzisiejszych
      czasach pralek, zmywarek i pełnych sklepów to pikuś
    • joanelle Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 17:49
      Właściwie to ten obiad jest najgorszy. Bo jest czasochłonny, a musi być
      codziennie, o względnie stałej porze, ciepły, sycący. Najpierw jest on - OBIAD
      - a dopiero potem ja.
      Walczę z obiadem o czas, kupuję gotowe kotlety, pierogi, pulpety w słoiku,
      surówki. Tylko dogotować ryż czy makaron, i gotowe.
      Nienawidzę obiadu. Robię go dla innych. Dla mnie mogłoby go w ogóle nie być.
    • tata.kasi A czy Wam dziewczyny... 09.08.09, 18:12
      ktoś wczesniej, przed slubem...nie wiem, mama, babcia, ciocia...czy
      Wam ktoś mówił w oóle jak może być, jak juz ta wrzawa poslubna
      opadnie? Ciekawi mnie, czy ktoś powaznie rozmawia z ludzmi przed
      slubem, co moze ich czekać?
      • black_halo Re: A czy Wam dziewczyny... 09.08.09, 22:43
        Nikt ci tego wprost nie powie. Jak jest po slubie, jak jest po
        urodzeniu dziecka, jak jest jeszcze pozniej. Uslyszysz, ze jestes
        kobieta i masz takie a takie zadanie w zyciu i masz je wypelniac
        najlepiej jak potrafisz. Jak masz 10 lat to widzisz matke gotujaca
        obiad przed praca, matke wstawiajaca pranie zaraz po przyjsciu z
        pracy, matke podgrzewajaca ten obiad, matke nakladajaca talerze,
        potem zmywajaca, w miedzczasie rozwieszajaca pranie i ogladajaca
        zeszyty i ojca, ktory siedzi przed tv od przyjscia z pracy do
        wieczornego prysznica i pojscia spac. I tak wygladala rzeczywistosc w
        99% polskich domow. teraz to sie moze troche zmienia ale nadal ten
        wrzeozec istnieje i jest powielany. Kobieta na strazy domowego
        ogniska jest jak sacrum.

        Do tego dochodzi, ze nigdy nie uslyszysz prawdy jak jest w
        malzenstwie, nikt ci nie powie, ze po slubie opada cala piekna
        scenografia i nastepuje szara rzeczywitosc. Nikt nie mowi jak sobie
        radzic z brakiem pieniedzy, czasu, checi itd. Nikt nie mowi, ze
        macierzynstwo to okrutnie ciezka praca, niewdzieczna, etat 24/7, caly
        rok przynajmniej przez 12-15 lat do kiedy dziecko nie staje sie
        niemal zupelnie samodzielne. Nikt nie pisze, ze pierwsze miesiace to
        katorznicza praca kiedy masz myslec o dziecku i niczym innym. I
        jeszcze zanim sie ono pojawi na swiecie to w ciazy musisz zaprzestac
        picia lampki wina do obiadu, wyjscia na piwo (dym i piwo) i
        porannegto biegania, jedzenia calego mnostwa rzeczy bo masz mdlosci,
        musisz sie w ogole zdrowo odzywiac dla dziecka, nie jest tego ale za
        to jesc cos innego. Jak juz urodzisz to nie wolno ci zamartwiac sie
        twoim pooranym rozstepami cialem tylko odparzeniem na dupsku bahora
        bo tak wlasnie nazywasz swoje dziecko. To sa opowiesci mojej
        przyjaciolki. Odwiedzilam ja tydzien po porodzie. Zapytalam czy nie
        potrzebuje pomycy. Powiedziala, ze musi wyjsc i czy moge
        przypilnowac. Wrocila po 8 godzinach i powiedziala, ze nie moze
        patrzec na to cos co odebralo jej wszystko co w zyciu najlepsze a
        jedyne co dostaje to zasrane pampersy. Bo tak to na poczatku wyglada.
        Ale nikt ci o tym nie powie, bo gazety, magazyny i inetrent sa pewlne
        przeslodzonych opowiesci o slodkich maluszkach.

        • ahhna Re: A czy Wam dziewczyny... 09.08.09, 23:56
          > Ale nikt ci o tym nie powie, bo gazety, magazyny i inetrent sa pewlne
          > przeslodzonych opowiesci o slodkich maluszkach.

          Z drugiej strony są pełne opowieści o wspaniałych kobietach robiących
          oszałamiającą karierę, okraszonych zdjęciami owych zrealizowanych kobiet -
          wprost spod ręki speca od fototszopu. Wszystko bez informacji o kosztach.
          I cokolwiek byś, kobieto, postanowiła zrobić ze swoim życiem, to
          frustracja gotowa. Wybierasz karierę, to frustracja, że omija cię
          macierzyństwo. Wybierasz macierzyństwo, to frustracja, że omija cię
          wspaniała kariera. Próbujesz godzić jedno z drugim, to padasz na pysk,
          frustrując się, że nie ma dwudaniowego obiadu.
          A wystarczyłoby napisać prawdę o kosztach takiej czy innej decyzji. WO nie
          są tu bez winy, pisząc o spełnionych zawodowo kobietach. Zaczęliście
          fajnie, pokazując koszt godzenia kariery z macierzyństwem w duchu
          perfekcjonizmu i gonitwą za bardzo szkodliwą bzdurą pt. "mogę miec
          wszystko na raz z usmiechem na ustach". Teraz czas pokazać koszt kariery.
          A potem koszt macierzyństwa. Może jak kobiety będą się w końcu dowiadywać
          prawdy, to zaczną podejmować świadome decyzje.
    • rychu_taxi_drajwer Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 18:13
      Ten artykuł i komentarze utwierdzają mnie, że kobiety mają
      biologiczne predyspozycje by być dyskryminowane.
    • suchecki2009 Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 18:44
      Najpierw trzeba porozmawiac z mężem, a nie za wszelką cenę mieć
      dziecko. Zachodzicie w ciążę i wyobrażacie sobie że potem to mąż
      wychowa dziecko.
    • super_stokrotka Czytam i nie rozumiem. 3 dzieci. Kto im kazal? 09.08.09, 18:46
      Miej jedno. Zycie wtedy wyglada inaczej.
    • ulanzalasem Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 18:52
      Śmiech na sali, niech sobie wytną macice i niech nie wychodzą za mąż...może to
      zalatuje Korwinem, ale czy ktokolwiek np. w dzisiejszej Francji czy nawet
      Polsce do czegoś zmusza kobietę? Kończy szkołę średnią, studia...jej sprawa co
      zrobi z własnym życiem. Pretensje niech ma potem do siebie jeśli ma dosyć
      bawienia 3 dzieci to trzeba było ud nie rozchylać. Takie mądre, inteligentne,
      wykształcone i samodzielne...a takie "biedne".
      Jak ktoś jest nieudacznikiem to płeć i wyżalanie się tego nie zmieni, facet po
      40 jeśli wybrał zły zawód, czyje się pusty, nie układa mu się życie to jest
      nieudacznikiem...a kobieta to przez faceta tak ma o! xD
      • super.kolo Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 08:52
        Dokładnie!
        Poza tym co za leniwe babska,żeby nawet zupy im się ugotować nie chciało.
    • ewa9823 to jes właśnie rezultat feminizmu - Sfrustrowane 09.08.09, 19:33
      nie chcą być żonami i matkami to niech nie będą - nie muszą
      wychodzić za mąż i mieć dzieci i być żonami
      • bene_gesserit Re: to jes właśnie rezultat feminizmu - Sfrustrow 14.08.09, 02:39
        No jasne. Bo wspierajacy, dzielacy z zona obowiazki domowe i
        wychowawcze maz to sen jakis zloty...
    • krawiec6661 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 19:40
      Co prawda jestem facetem, ale mogę dać radę: po prostu wrzuć na luz. Kupuj
      częściej gotowe żarcie, wyjedźcie na długo urlop, czystość w domu tez nie jest
      jakimś super ważnym priorytetem życiowym... Wydaje mi się, że ludzie ogólnie za
      bardzo są więźniami różnych przyzwyczajeń, stereotypów, albo za bardzo starają
      się równać do innych. Pomyśl tez o tym, że twoje życie i samopoczucie też jest
      ważne, a nie tylko dziecka i męża. Każdy ma prawo od czasu do czasu czuć się
      przemęczony, sfrustrowany albo znudzony swoim życiem.
      • 1kuraga Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 20:21
        W pełni się z Tobą zgadzam i ten kto ma nadtym kontrole nie wpada w
        depresje. Ale w rzeczywistości dzieje się inaczej, zabiegani,
        zagonieni i jeszcze "odpowiednio" motywowane przez swoich życiowych
        partnerów bierzemy na swój garb coraz więcej obowiązków i niestety
        dopiero wtedy, kiedy padamy na przysłowiowy pysk uświadamiamy sobie,
        że coś jest nie tak.
        • krawiec6661 Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 21:24
          Poruszyłaś kolejny ważny temat: motywowanie. Na podstawie swoich doświadczeń
          życiowych stwierdziłem nie tak dawno, że większość rad, nakazów czy zaleceń,
          które dostawałem od rodziny nie było wcale tak wartościowych jak na początku
          sądziłem. Panuje przekonanie, że jeśli coś usłyszymy od 2-3 osób, to już musi
          być prawda, albo, że starszy zawsze wie co mówi. Okazuje się, że taka starsza
          osoba, która przekazuje nam jakiś wzorzec, często nie daje sobie rady z własnym
          życiem, a informacje i wzorce, które nam rpzekazuje, wynikają bardziej z
          tradycji i różnych utartych schematów niż z rzeczywistych przeżyć czy
          doświadczeń. Wniosek: ufajmy więcej własnym przemyśleniom i wnioskom. Tak więc,
          jeśli jakaś kobieta czuje się źle, to trzeba szukać przyczyn takiego stanu i je
          niwelować, a nie wmawiać sobie "tak musi być".
          • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 22:44
            > Wniosek: ufajmy więcej własnym przemyśleniom i wnioskom.

            O to to. Tak trudno usiąść i szczerze porozmawiać ze sobą? Pomyśleć
            chwilę, czego JA chcę od życia, a co jest tylko narzuconym mi stereotypem?
            Ideałem wziętym wprost z "TWojego Stylu" czy innej durnoty? I jaką cenę
            mogę zapłacić za to, czego chcę, a jakiej nie zapłacę na pewno, bo jestem
            za słaba fizycznie, psychicznie, bo w ogólnym rachunku cena jest za wysoka
            itd? I albo nie płacic tej za wysokiej ceny (dostosować pragnienia do
            mozliwości), albo nie biadolić? A po takiej rozmowie ze sobą porozmawiać
            o tym z partnerem? Da się, bo sama to przeszłam.
            Ale cieszę się, że odzywają się tu rozsądni faceci, pzdr.
    • axom Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 20:22
      Eee.. Na prawde jestem w szoku... Myślałam,że w 21 wieku kobiety są
      bardziej inteligentne i podział obowiązków domowych to rzecz
      oczywista i niewymagająca wielkich dywagacji. Tak ciężko powiedzieć:
      ty gotujesz co drugi dzień, wywiesić grafik z prasowaniem, praniem i
      sprzątaniem? Przecież to podstawy dobrej organizacji pracy. Ja w
      swoim małżeństwie nie kiwne palcem, żeby nadrabiać to czego nie
      zrobi mój mąż. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby wychodzić za
      jakiegoś buca, który uważa, że gotowanie to wyłącznie kobiece
      zajęcie i powinnam mu podstawiać pod nos wyprasowane koszulki. Jak
      mogłyście się zakochać w takich egoistycznych palantach
      wychowanych "wg tradycyjnych polskich wzorców"? Ale jeszcze nie jest
      za późno żeby to zmienić! Zakomunikujcie pewnego pięknego dnia nowy
      plan zajęć i albo się dostosuje albo won! I żadnych wymówek
      typu "muszę podtrzymywać domowe ognisko i ciepłą atmosferę".
      Rodzinne ciepło nie polega na tym, że jedna osoba zaharowuje się jak
      wół a druga leży na kanapie i pije piwo. A jak jaśnie pan nie umie
      gotować to się nauczy. Skoro nawet mi się udało przygotować coś
      jadalnego to przy odrobinie wysiłku przeciętny mężuś też będzie w
      stanie opanować sztukę gotowania. Tylko pamiętajcie wytrwałość jest
      najważniejsza, a nie że po tygodniu zrezygnujecie z reformy i znowu
      będziecie wpędzać się w depresję. Courage!
      • lukas1492 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 00:34
        A ty te bzdury na poważnie pleciesz, sfrutrowana rewolucjonistko?

        Lenin w spódnicy. Koń by się uśmiał.
        • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 01:14
          > A ty te bzdury na poważnie pleciesz, sfrutrowana rewolucjonistko?

          Za cholerę nie wygląda na sfrustrowaną. Sfrustrowane to są panie z
          artykułu, przeczytaj uważnie.
          • lukas1492 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 01:39
            Jak ktoś się wyraża w ten sposób:

            "
            Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby wychodzić za
            jakiegoś buca, który uważa, że gotowanie to wyłącznie kobiece
            zajęcie i powinnam mu podstawiać pod nos wyprasowane koszulki. Jak
            mogłyście się zakochać w takich egoistycznych palantach
            wychowanych "wg tradycyjnych polskich wzorców"? "


            To jest dla mnie sfrustrowany.

            Te z artykułu to psychopatki, przypadki kliniczne.
      • abccbaabccba Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 10:38
        Święta prawda! Zresztą takie podejście przydaje się w sytuacjach kryzysowych. Przeciętny facet potrafi gotować, prać, sprzątać, zrobić zakupy a nawet przewijać niemowlaka. Jedyne czego nie zrobi - to karmienie piersią.

        W ogóle mam wrażenie, że 90% kobiet to jakieś nieudane egzemplarze - nie chodzi o to, że zupę źle gotują - ale o to, że nie potrafią być asertywne, że nie potrafią nawet określić co chcą w życiu robić, do czego dążą. Nic dziwnego, że są nieszczęśliwe. Zwłaszcza że obowiązki traktują jako karę.

        Co najciekawsze - tam gdzie są naprawdę poważne problemy - brak pracy, śmiertelna choroba, kalectwo - to po prostu jest za mało czasu aby użalać się nad sobą. Takimi mentalnymi beksami są panienki które mają zwykle aż za dobrze - skarżą się na nudę a nie na to że mąż bije je cztery razy dziennie. Tak to jest, gdy człowiek chce żyć wyłącznie dla siebie i z brakiem empatii dla innych.
        • focus35 Re: Sfrustrowane panie domu 10.08.09, 15:18
          to zgodnie z filozofia pana lukasa 14costam wypowiedz abccbaabccba
          tez jest wyrazem frustracji niesamowitej - tyle, ze w druga strone;))


    • muminos1975 Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 20:41
      w dzisiejszych czasach juz tylko patologia ma trójke dzieci albo nawiedzone
      kościelne stworki.
      • ahhna Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 22:34
        > w dzisiejszych czasach juz tylko patologia ma trójke dzieci albo
        nawiedzone
        > kościelne stworki.

        Jest dokładnie na odwrót, nie jesteś na czasie. Dzisiaj wraca moda na
        wielodzietnośc, a nawet już trwa od jakiegoś czasu.
    • mcgoo Re: Sfrustrowane panie domu 09.08.09, 22:47
      to sytuacja dwustronna - mezczyzni maja podobnie - rano odwiezdz
      dziecko do przedszkola/szkoly/zlobka - po poludniu budowa, dzieci,
      zakupy i zajecia dodatkowe dla dzieci, wieczorem 15 min wiadomosci i
      czytanie bajeczek ... w miedzyczasie wymiana opon, przeglad
      techniczny, myjnia, w weekend odkurzanie scieranie kurzu i na okraglo
      zmywanie, czyszczenie, mycie dzieci, usypianie bo u mamy w ramionach
      mniej stabilnie a jak lezy i placze to pepek wychodzi.. i inne takie
      ... w przerwach jak dzieci u tesciow/rodzicow(ochrzciliscie juz
      malego? ) czas dla zony, wspolne piwko i dalej do galopu - tak juz
      jest - szklane sufity, cena franka, urzymanie rodziny i pomoc zonie,
      zycie generalnie jest frustrujace, ale nikt nie mowil ze bedzie lekko
      ...
    • yesiotr jedno rozwiązanie 09.08.09, 23:37
      porzucić mentalność niewolnika i z powrotem żyć.
      wszystkim rozumnym paniom (i nie tylko) tego życzę.
      • yesiotr Re: jedno rozwiązanie 09.08.09, 23:38
        no i oczywiście p...ć system i kazania. oglądać więcej "39 i pół". ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka