Dodaj do ulubionych

Walizki za drzwi

07.09.09, 14:04

Może jestem ograniczona i staroświecka, ale ten artykuł zrozumiałam
następująco:
1. Nie informuj męża/partnera o tym, że nie pasują ci jego
zdrady, że w razie gdyby, to poniesie konsekwencje, bo możesz z góry
założyć, że facet nie ma boków tylko dlatego, iż został zastraszony
i w związku z tym dokonał wyboru negatywnego, czyli jest wierny ze
strachu przed karą, a nie z miłości do ciebie.
2. Nie bierz sobie do serca słów przysięgi małżeńskiej (jeśli
takowe padły), czy też prywatnych deklaracji, bo człowiek się
zmienia, a to wszystko tłumaczy, no i wymagać za dużo też nieładnie.
3. Daj mu wolność, bo a nóż, widelec, bidulek jeszcze czegoś
tam nie przeżył, a ma prawo – zielone światło dla zdrady, a partner
już zadecyduje czy i na ile twoje pozwolenie wykorzysta.
4. Zachowaj liberalne (żeby nie powiedzieć libertyńskie)
podejście w odniesieniu problemu zdrady, a wtedy osiągniesz
najwyższy stopień wtajemniczenia, bo jedynie taka postawa jest
wyrazem „dojrzałej/jasnej relacji”.
5. Zdradzaj i pozwalaj się zdradzać, a nabierzesz „właściwego”
podejścia do sprawy – „ćwiczenie czyni mistrza”.
Przykro mi, ale wcale mnie to nie przekonuje.
Żony/partnerki alkoholików czy męskich bokserów, od lat namawia się
do stosowania różnego rodzaju form samoobrony, do tego aby nie
chowały głowy w piasek i nie przygłaskiwały problemów, nie
wspominając już o zakazie akceptacji tego typu zachowań, zaś ich
sprawcy są karani, potępiani, leczeni, w celu eliminacji negatywnych
postaw.
A co z dręczeniem psychicznym? Przecież zdrada partnera jest jedną z
najbardziej wyrafinowanych i okrutnych form takiego dręczenia, a
przynajmniej ja ją tak postrzegam.
Autorka artykułu przekonuje nas, że wręcz przeciwnie, że to
normalna „ludzka sprawa” (jak pobicia?, morderstwa?, kradzieże?,
oszustwo? – też ludzkie jak by nie było). Że należy zamieść pod
dywanik, zaakceptować, przyzwyczaić się, dać przyzwolenie –
DLACZEGO? W imię wolności drugiego człowieka?
Coś mi tu nie gra, bo niby z jakiej racji niektóre naganne czyny
można potępiać, można za nie karać, podczas gdy inne powinny być
akceptowane?
Dlaczego żona pijaka nie miałaby być uznana za głupią życiowo z tego
powodu, że zabrania swojemu mężowi zaglądać do kieliszka, a podczas
gdy żona zdrajcy, nie godząc się na zdrady jako takowa, według
autorki artykułu, jest uznawana?
Dlaczego żona wspomnianego wyżej pijaka, według ogólnie panującej
opinii, nie powinna się przyzwyczaić do wybryków męża, nie ma
moralnego obowiązku „poćwiczyć w celu osiągnięcia mistrzostwa oraz
jasności relacji”, a żona zdrajcy wręcz przeciwnie?
Przecież skoro ten drugi człowiek chce być wolny, to niech sobie
jest, niech się nie zobowiązuje, niech nie przysięga, a jeśli już to
zrobił niech, do cholery, jeśli ma, to co mieć powinien plus
odrobinę honoru, odpowiedzialności i empatii, (nie wspominając już o
miłości), dotrzymuje danego słowa, a nie łamie go (łamiąc przy
okazji czyjeś serce, przeważnie niejedno), tłumacząc, że ma prawo
się zmienić.
A tak na zakończenie. Mamy już plagę bezstresowo wychowywanej
młodzieży, więc po co nam kolejna – bezstresowych mężów??
Obserwuj wątek
    • awroble Alga-dwa - zgadzam się 07.09.09, 14:19
      Zdrada jest zawsze złem. Powinnyśmy ją potępiać, piętnować!
      To bardzo osobiste, bo sama przeżyłam zdradę. Mój świat się zawalił.
      serce pękło na pół i mimo, że minęły już 2 lata - nigdy się z tym
      nie pogodzę. To nie powinno było się stać.
      Żadna kobieta ale i żaden mężczyzna na to nie zasługuje.
      A zdrajca - zanim zdradzi - niech będzie prawdziwie człowiekiem,
      podejmie decyzję i zakończy związek, który mu nie odpowiada tak, jak
      powinien - uczciwie.
      Zdrada zdaża sie ludziom ale wg mnie jest w niej coś mocno
      zwierzęcego, niegodnego.
      • akodo78 biedne Kobiety, tutaj znajdziecie wsparcie 09.09.09, 16:01
        na tym forum możecie spokojnie pogadać o podłych zdradzających mężczyznach i
        znaleźć ukojenie

        forum.gazeta.pl/forum/w,24864,98700151,98700151,Egipskie_przygody_nie_tylko_dla_zakompleksionych.html
        "
        Witam się z Wami Dziewczyny i od razu przyznaję się, ze powinnam to
        uczynić już dawno, bo podczytuję to forum od paru ładnych tygodni.
        Moja egipska przygoda jest do pewnego momentu podobna do wielu z
        Waszych. Należę do tych amatorek wakacyjnych przygód, które oddając
        w recepcji klucz od hotelowego pokoju zamykają bezpowrotnie historię
        przelontego romansu. Mam za sobą 2 takie przygody i każda z nich
        była dla mnie czymś w rodzaju dodatkowej rozrywki w pakiecie all
        inclusive. Nie wymieniam się telefonami, nie podaję adresu e-mail,
        nie oczekuję że będzie tęsknił, wzdychał, dozgonnie kochał. Nie
        powiem, że po prowrocie nie brakuje mi tego derszczyku związanego z
        flirtem i fajną zabawą, ale to mija tak samo jak tęsknota za ciepłym
        morzem, za opalaniem, za luzem i beztroską. Poprostu - wskakuję
        w "swoje tryby" i już.
        Dodam, że jestem szczęśliwą mężatką, mamą i bynajmniej nie szukam u
        arabskich adoratorów dowodów własnej atrakcyjności czy też panaceum
        na kompleksy. Najzwyczajniej w świecie - tak jak jedni lubią na
        wakacjach powędkować, inni zdobyć jakieś szczyty a jeszcze inni
        zwiedzać zabytki - ja lubię poflirtować. Uprzedzając pytania o to,
        czy kocham swojego męża - tak, kocham go bardzo i wcale nie cierpię
        na jakiekolwiek niedostatki adoracji z jego strony. Ani mi w głowie
        go ranić, czy narażać szczęście mojej rodziny, dlatego dbam o to by
        moje "wakacyne hobby" nigdy nie wyszło na jaw. Jego nieświadomość =
        jego szczęście. W tym względzie stosuję zasadę "czego oczy nie widzą-
        tego sercu nie żal" .
        Wcale tak nie uważam i zawsze będę głośno protestować przeciwko
        takim teoriom, jakoby przelotnym wakacyjnym romansom oddawały się
        tylko pełne kompleksów, niechciane i niekochane, mało atrakcyjne i
        naiwne kobiety. "
        • azxxl Dorabianie rogów do praktyki. Biologia jest nieczu 09.09.09, 18:28
          ła. Kobieta cierpi z powodów BIOLOGICZNYCH (i vice versa). To statystyka
          proliferacji genów.
          • rikol Re: Dorabianie rogów do praktyki. Biologia jest n 23.03.10, 22:08
            Zdrada mezczyzny bez konsekwencji? A alimenty, ktore musi przesylac dzieciom
            kochanek? A HIV, ktory moze zlapac i dac w prezencie zonie? To nie sa konsekwencje?
        • tez_nie_gej Nie wierze Ci. 10.09.09, 12:13
          Po prostu nie jestes szczesliwa. Ale znakomicie to wypierasz ze swiadomosci.
          Tylko, ze pewnego dnia zycie wystawi Ci rachunek.
        • simara1 Re: biedne Kobiety, tutaj znajdziecie wsparcie 10.09.09, 15:24
          Wiesz, rozpisywałbym tu sie itd, itp, ale prosze posłuchaj tylko tych dwóch kawałków. Niech wystarczą za cały mój komentarz...
          damian1405.wrzuta.pl/audio/5AgbqY9h8uC/karamba_-_pocaluj_mnie_w_dupe
          aduha.wrzuta.pl/audio/apUuJzHA1DL/karamba-jaka_kochanie_twoja_cena
          Rozumiem singielki, ale ty dla mnie jesteś zwykła szmata. Mam nadzieje, że twój facet sie dowie i kiedyś ułoży sobie życie z normalną kobieta. Choć jest jeszcze jeden aspekt, jezeli układ działa w dwie strony, to wtedy Wasza sprawa...
      • dejourent W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa punkty 09.09.09, 17:14
        widzenia - kobiecy i meski. Mezczyzni, ktorzy zdradzaja swoje zony
        (czest tak bywa) wcale nie przestaja ich kochac. Dla wiekszosci
        kobiet zdrada jest jednak jednoznaczna z zatraceniam milosci. To one
        tak oceniaja i dlatego nie potrafja przebaczyc. Coz nam pozostaje:
        mezczyzni musza zrozumiec kobiety, ktore po zdradzie maja prawo
        przestac ich kochac... a kobiety "powinny zrozumiec" mezczyzn, ze to
        wcale nie brak milosc z do partnerki ich strony "pozwolil im" miec
        sex z inna kobieta. "Dziwne", "spolecznie skomplikowane"... ale
        prawdziwe.
        W tak powaznej kwesti troche glupio - to wiem - bedzie brzmialo
        powiedzenie "Wierny maz to kastrat, a wierna zona to skarb". Jest
        tyle roznych i skomplikowanych sytuacji prowadzacych do "zdrad", bo
        wszycsy jestesmy tak rozni i kazdy jest wielkim idywiduum.

        No coz... moja zona zrozumiala, wybaczyla i dzis kochamy sie jeszcze
        bardzie... do szalenstwa.

        • malopolll Re: W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa pu 09.09.09, 17:25
          mASZ BARDZO GŁUPIĄ żonę.
          • dejourent Re: W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa pu 09.09.09, 17:41
            wiez mi, ze ona jest naprawde bardzo madra, inteligentna, ladna,
            zadbana i czarujaca!!!!
            • umasumak Re: W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa pu 09.09.09, 18:07
              dejourent napisał:

              > wiez mi, ze ona jest naprawde bardzo madra, inteligentna, ladna,
              > zadbana i czarujaca!!!!

              Z pewnością tak jest. Nie przejmuj się tym idiotą.
              • zuzur Re: W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa pu 10.09.09, 08:04
                Prawdopodobnie musiała zrobić coś, żeby jeszcze bardziej zrozumieć
                punkt widzenia męża ;-)
            • marilleva Re: W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa pu 09.09.09, 19:39
              zauwazyles to dopiero po zdradzie ?
            • jus1981 Dobre! 09.09.09, 21:17
              ... i doceniajac jej przymioty postanowiles skoczyc w bok.
              • lavinka Re: Dobre! 10.09.09, 12:09
                Bo niektórzy faceci wolą brudne, ciutkę złośliwe i bezkompromisowe.
                Ile można wytrzymać w sielance? Ja bym nie wytrzymała długo... z
                miłym, uprzejmym, czarującym i czystym wyperfumowanym facetem.
                Zrzygałabym się z nudów.
            • szara1982 Re: W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa pu 16.09.09, 08:12
              dejourent napisał:
              I pewnie już teraz chodzi do psychologa zeby poradzić sobie z życiem po twojej zdradzie.
              O tym pamięta sie zawsze i po tym nie można sie kochać jeszcze bardziej.

              > wiez mi, ze ona jest naprawde bardzo madra, inteligentna, ladna,
              > zadbana i czarujaca!!!!
          • umasumak Re: W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa pu 09.09.09, 18:06
            To Twoja żona jest głupia, skoro do tej pory siedzi z takim grzybem.
            O ile oczywiście masz żonę, bo nadal obstawiam, że jesteś pryszczatym
            gimnazjalistą.
        • lavinka Re: W kwestii zdrady zawsze bedziemy mieli dwa pu 10.09.09, 12:07
          Obawiam się,że wielu facetów właśnie tak się usprawiedliwia. A przecież
          to nie jest tak,że tylko faceci zdradzają. Tylko,ze jak kobieta
          zdradza, to z pewnością z winy faceta, nie inaczej ;))))
      • szara1982 Re: Alga-dwa - zgadzam się 16.09.09, 08:09
        awroble napisała:

        Ja również przeżyłam zdrade.Teraz boje sie być z kimś, bo wiem, ze drugi raz czegoś takiego nie przeżyje.

        > Zdrada jest zawsze złem. Powinnyśmy ją potępiać, piętnować!
        > To bardzo osobiste, bo sama przeżyłam zdradę. Mój świat się zawalił.
        > serce pękło na pół i mimo, że minęły już 2 lata - nigdy się z tym
        > nie pogodzę. To nie powinno było się stać.
        > Żadna kobieta ale i żaden mężczyzna na to nie zasługuje.
        > A zdrajca - zanim zdradzi - niech będzie prawdziwie człowiekiem,
        > podejmie decyzję i zakończy związek, który mu nie odpowiada tak, jak
        > powinien - uczciwie.
        > Zdrada zdaża sie ludziom ale wg mnie jest w niej coś mocno
        > zwierzęcego, niegodnego.
    • malopolll Re: Walizki za drzwi 07.09.09, 16:21
      Mam wrażenie, że ta propaganda wybaczania zdrady niewiernym mężom to
      działania lobby katolickiego/rządowego/jakiegoś tam jeszcze bo sobie
      wykalkulowali, że państwo poniesie więcej kosztów gdy rodzina się
      rozpada. Choćby seriale dla pospolitej tłuszczy: M jak Miłość, Barwy
      Szczęścia- ile tam przypadków żon poświęcających się dla męża,
      wybaczających zdrady i różne inne przewinienia. Dla kobiet, które nie
      oglądają tego badziewia, są takie artykuliki jak ten w WO, czy w
      innych pismach mających się za feministyczne i elitarne- swoją drogą
      śmieszy mnie to że WO uznaje się za feministyczne, tyle stereotypów
      ile jest w tej gazecie to się rzadko zdarza.
      Kto kocha, nie zdradza.
      Zdradzisz- wylatujesz, koniec związku.
      • jus1981 Seriale 08.09.09, 17:37
        Nie ogladam polskich seriali, wiec tak z ciekawosci sie zapytam: naprawde
        istnieje tendencja do "reklamowania" poswiecenia zon dla rodziny??? Jak to sie
        przejawia? Np. zona alkoholika, ktora jest przez niego bita, nie rozwodzi sie?
        Czemu ma to sluzyc?!?
        • malopolll Re: Seriale 08.09.09, 21:25
          Serio. Pooglądaj M jak miłość, Barwy Szczęścia czy inne badziewie to
          się dowiesz. Ogólnie nie pokazują mężów alkoholików bijących żony- no
          może w Plebanii. Raczej zdradzających mężów, a wtedy całe rodziny i
          wszyscy wokół mówią kobietom, że muszą zostać w związku dla dobra
          rodziny.
    • flasska Walizki za drzwi 07.09.09, 18:38
      Ja mam wrażenie, że Długołęckiej nie chodzi o to, żeby zdradzającym mężom było komfortowo, tylko żeby kobietom opowiedzieć o tym, że do życia, związku, zdrady itd można się zdystansować.

      O tym, że można żyć tak, żeby cały świat nie legł w gruzach, gdy druga osoba (choćby najbliższa) postąpi bezmyślnie, okrutnie, egoistycznie - gdy zdradzi. O byciu odrębną, samodzielną jednostka, która nie jest uzależniona od zachowania, moralności czy rozumu swojego partnera.

      To może wydać się bulwersujące (no bo jakże to tak! przecież zdrada to koniec świata), jednak spokojne, wyważone i pełne dystansu podejście do rzeczywistości - oderwanie się od rzeczywistości wręcz - paradoksalnie pozwala żyć szczęśliwiej, radośniej i pełniej. Zdrada to tylko jedno zagadnienie, gdzie takie podejście może być użyteczne.

      Według mnie ten wywiad jest naprawdę bardzo wartościowy. Trudno, wbrew stawianym tu zarzutom, traktować go jako jakąś instrukcję. Ta kobieta dzieli się po prostu swoją wiedzą.

      • alga-dwa Re: Walizki za drzwi 08.09.09, 10:13
        Oczywiście flasska, Pani Długołęcka wypowiedziała się przejrzyście:
        chodzi o to żeby się zdystansować, nie tracić poczucia własnej
        wartości itp. Przekaz przyjęłam, każda z nas mogła to przeczytać,
        ale do mnie nie trafia,
        Doszukałam się, być może z nadgorliwości, drugiego, bagnistego,
        śmierdzącego dna.
        Teoretyczne jest to artykuł, wskazujący jak zrozumieć i zaakceptować
        tzw. "naturalne, męskie potrzeby, męską naturę" (raczej samcze, niż
        męskie, nawiasem mówiąc), również po to, aby w razie gdy się stanie,
        nie było tragedii.
        Problem polega na tym, że pewnie niewiele z nas wyszło za mąż, czy
        zdecydowało się na stały związek godząc się jednocześnie, z pełną
        świadomością na to, żeby w przyszłości ze stoickim spokojem znosić
        odrzucenie i rozgrzeszć tego, który nas krzywdzi, bo tak to już
        bywa, trzeba zrozumieć.
        Nie byłam, nie jestem i raczej nie będę zimną, bezuczuciową rybą,
        (sorki rybo - nie wiem jaka jesteś naprawdę).
        Związałam się z moim mężczyzną (z miłości - tak banalnie), nie z
        samcem, więc mam prawo oczekiwać prawdziwie ludzkich uczuć,
        odruchów, myślenia, empatii.
        Nie wyobrażam sobie, że daję mężowi "wolną rękę" (jak zwał, tak zwał)
        w kwestii seksu z innymi kobietami, a potem ... No właśnie, co potem?
        Siedzę i zastanawiam się czy skorzystał z pozwolenia? Pytam czy
        skorzystał? Wcale o tym nie myślę?
        Przykro mi, muszę być wyjątkowo ograniczona, ponieważ nie mieści mi
        się to w głowie.
        Chociaż nie wydaje mi się abym była powodowana li tylko
        uzależnieniem, raczej wyznaję pewne wartości i aby naprawdę żyć,
        muszę w nie wierzyć.
        Oczywiście, zdarza się, że krzywdzą nas najbliżsi,partnerzy,
        rodzice, dzieci, przyjaciele, ale czy powinniśmy to potępiać, bronić
        się, przeciwdziałać, czy też akceptować, co według autorki artykułu
        jest najwyższym stopniem zrozumienia drugiego człowieka?
        Jest takie powiedzenie: "hulaj dusza, piekła nie ma". Tak ma być?
        Może jednak trochę "piekła" nie zaszkodzi.




        • ahhna Re: Walizki za drzwi 09.09.09, 01:06
          > Doszukałam się, być może z nadgorliwości, drugiego, bagnistego,
          > śmierdzącego dna.

          Ja też widzę w tym to drugie nieładne dno.
          Prawda jest taka, że jeśli ktoś chce, to zdradzi, nic nie można
          zrobić, nie trzeba zielonego światła. Ale jeśli ma zdradzić, to bez
          mojego błogosławieństwa. Wybaczyć można oczywiście, nie ma
          konieczności zatruwania się zdradą partnera, jeśli ktoś
          wielkoduszny, ale kwestia dalszego trwania takiego związku to już
          insza inszość i nie należy tych spraw mieszać.
          Mnie dodatkowo nijak nie przekonuje teoria biologiczna, że niby
          samce są zaprogramowane na 4 lata. Zatem jeśli przez cztery lata
          jest pociąg fizyczny (w sensie trwałości związku, że niby spłodzone
          dziecko ma czas się trochę usamodzielnić), a w trzecim roku związku
          w wyniku tego pociągu trafi się kolejne dziecko, to co..? To drugie
          skazane jest na zagładę, bo biologia takiej sytuacji nie
          przewidziała? Jakas bzdura. No i, do licha, nawet jeśli, to cały
          proces cywilizacji polega na tym, żeby ujarzmiać w sobie bestię. nie
          zabijaj, nie kradnij itd. Bo jeśli nie, to co mam mieć z tej
          cywilizacji: zadymione powietrze, pośpiech i wciąż dzikusa w domu
          zamiast faceta? To ja to chromolę.
          Wybaczyć można wszystko, ale na zasadzie: źle zrobiłeś, nie rób tak
          więcej. A nie na zasadzie: bidny misio, taki ludzki w tej zdradzie.
          A takim podtekstem mi ten wywiad pachnie, niestety.
          • quebec4 ^^ twój wybór 09.09.09, 16:06
            chromol... i szukaj dalej - powodzenia :-)
            • ahhna Re: ^^ twój wybór 09.09.09, 18:22
              > chromol... i szukaj dalej - powodzenia :-)

              Dzięki, ale od 14 lat jestem szczęśliwą mężatką ;) I nawet z dwójką
              dzieci. Natomiast gdybym nie trafiła tak szczęśliwie, to
              chromoliłabym poszukiwania. w życiu jest cała masa fajnych rzeczy
              poza męskim ramieniem, serio :) Pozdro.
        • quebec4 Re: Walizki za drzwi 09.09.09, 16:00
          Algo,

          Nie wiem co w życiu przeszłaś. Z Twoich wypowiedzi wynika, że wiele.
          Zapewne masz pełne prawo do takiego rozumienia "drugiego dna".

          Zdrada nie zawsze musi wyglądać tak brutalnie. Istnieją na tym
          świecie osobniki podłe, w których wykonaniu zdrada na pewno jest
          bolesna. Jest jednak wiele przypadków, których reakcja kobiet jest
          niewspółmierna. Dlatego pytałem się wcześniej, czym jest zdrada w
          waszym rozumieniu. Wydaje się, że jest to pojęcie bardziej szerokie
          niż w rozumieniu mężczyzn. Mogę sobie wyobrazić sytuację, że
          mężczyzna nie 'zdradza' dlatego, że jego wybranka nie dostarcza mu
          tego czego pragnie, tylko dlatego, że ma na to ochotę, tak samo jak
          ma ochotę na piwo z kumplami przed telewizorem - dokładnie takie
          samo jest jego zaangażowanie emocjonalne w ten akt zdrady. I tyle.
          Dlaczego zatem tak was to boli? Że teraz będzie bardziej
          doświadczony? Że poznał jak to jest z inną? Że będzie porównywał? Że
          stwierdzi że może jednak lepiej z tą inną? Mamy zatem dwa
          scenariusze:

          = jeżeli uzna, że będzie mu lepiej z inną, i ża dla tych chwil w
          łóżku gotowy jest poświęcić cały swój związek, cały swój dom, który
          budował od wielu lat, to znaczy, że mamy do czynienia faktycznie z
          sytuacją beznadziejną i że lepiej by taki związek się rozpadł, gdyż
          mężczyzna baaaardzo nie lubi przyznać, że przez tyle lat budował coś
          na marne. dlatego dużo bardziej prawdopodobne jest że:

          = uzna, że w domu ma dokładnie to samo (jeśli nie lepsze), że nie
          warto niczego psuć dla tych kilku chwil radości, że spojrzy na
          Ciebie zupełnie innymi oczami, że nie będzie się rozglądać tak
          łapczywie na inne kobiety, że stanie się dojrzalszy i bardziej
          wrażliwy bo bardziej zacznie cenic to co ma w domu. A jeżeli za
          rzadko, to wie co robić...

          I tyle. Wy decydujcie.
          • simara1 Re: Walizki za drzwi 10.09.09, 15:14
            quebec4, wybacz, ale dla mnei to głupie gadanie. Zdrada to zdrada. Kobieta ma wybaczyć, tymczasem nie znam żadnego faceta, który wybaczył zdrade kobiecie. Co więcej sam tego doświadczyłem i wiem jak to boli. Nauczyło mnie to jednego, abym nie angażował sie emocjonalnie. Zdrada może wynikać z wielu powodów, ale jeśli jest tylko po to, aby ktoś czerpał z tego przyjemność, to źle świadczy o tej osobie. Zdradzając kogoś, nie szanujesz sie samemu. Jeśli komus, coś przysięgam, to zesram sie, a dotrzymam słowa. Tego wymaga odemnie honor. Wiem,żełatwiej iść na łatwizne, a potem mieć pretensje do całego świata. Niestety nie tędy droga. Jeśli samemu nie potrafisz sie szanować, nie wymagaj, aby inni Cie szanowali. Ciekawe, czy byłbys zachwycony, gdybyc po dwudziestu latach dowiedział się, ze wychowujesz gromadke cudzych dzieci...
      • lavinka Re: Walizki za drzwi 10.09.09, 12:13
        Wszystko zależy od definicji zdrady. Jeśli za takową uważa się
        relację internetową, albo przyjaźń z inną kobietą... to niesttey ale
        jest nieunikniona.
        Mam wrażenie,że czasem na zdradę się czeka, że jej się szuka gdy coś
        jest nie tak.

        Poza tym człowiek w związku nie przestaje być człowiekiem. Nie jest z
        kamienia. Słabiśmy, ludzie.

        I nie rozumiem stanowiska wybaczania, ratowania rodziny i tak dalej
        albo odwrotnie wyrzucania za drzwi bez możliwości obrony. To od
        dwojga ludzi zależy, czy akceptują taką sytuację, czy nie. Odgórne
        definicje postępowania to zuo.
        • maruda.r Re: Walizki za drzwi 14.09.09, 00:21
          lavinka napisała:

          > Mam wrażenie,że czasem na zdradę się czeka, że jej się szuka gdy coś
          > jest nie tak.

          **************************

          Masz bardzo dobre wrażenie. Lukier bywa nie dość słodki, czasami zbyt słodki, a
          jak nawet jest w sam raz, to nie jest.

          Imperatywem jest dążenie, ów stan nieustalony, o którym wspomina autorka, choć
          niezbyt precyzyjnie. Mężczyzna w związku doskonałym nie musi się czuć doskonale.
          I nie chodzi o to, że gdzie indziej może być lepiej lub inaczej. On po prostu
          osiągnął już z tą partnerką cel - zbudował wszystko, co było do zbudowania.

          Niekoniecznie może on sobie zdawać z tego sprawę, ale jego postrzeganie zaczyna
          się wyostrzać i zaczyna dostrzegać inne możliwości u innych kobiet.
          Niekoniecznie lepszych, niekoniecznie różnych od obecnych. Jest w tym
          niewątpliwie trochę narcyzmu i zadufania. Ale jest jak jest. I jeżeli pojawi się
          się okazja, to z niej chętnie skorzysta.

    • konstantynopolitankiewiczowna Czy to zdrada? 07.09.09, 20:10
      Mam do Was pytanie. Dręczy mnie to od kilku tygodni. Proszę o obiektywne
      zdanie, co sądzicie o tej sytuacji.
      Jesteśmy z B. od 5 lat. Od 2 mieszkamy razem. Oboje mamy po 27 lat. Nasz
      związek ma solidne fundamenty w postaci przyjaźni i - oczywiście - miłości.
      Kilka tygodni temu przypadkiem znalazłam w komputerze zdjęcia dziewczyn. Nie
      chodzi o jakieś panienki ze stron porno. To były fotki, jakie jego koleżanki
      zamieściły na naszej klasie. Np. w samej bieliźnie, w prowokujących pozach. To
      są dziewczyny, z którymi chodził do liceum, albo znajome ze studiów. Z
      większością nie ma żadnego kontaktu, z jedną bardzo sporadyczny, ogranicza się
      niemal wyłącznie do wysyłania sobie mailowych kartek na święta itp.
      Zdjęcia były schowane w katalogu, do którego nie zaglądam. Tym razem
      zajrzałam, bo szukałam ważnej rzeczy i przypadkiem kliknęłam też w katalog, w
      którym są jego rzeczy związane z pracą. Zdjęć było 10 - 15.
      Zrobiłam mu awanturę, foty zostały skasowane. Potem, jak ochłonęłam,
      wyjaśniłam spokojnie że mnie to zabolało i że było mi bardzo przykro.
      Najbardziej mnie zabolało właśnie to, że chodzi o dziewczyny, które zna
      osobiście. I tak na prawdę prędzej wybaczyłabym zdjęcia ze stron porno. On
      przeprosił, obiecał, że więcej takich rzeczy nie będzie miał. Ale cały czas
      mnie to dręczy. Nie chcę grzebać w jego rzeczach, ale podważył moje zaufanie.
      I teraz pytanie do Was - czy ja przesadzam? Czy moja reakcja i moje odczucia
      są przesadzone? Czy to, że chodzi o zdjęcia znanych mu osobiście dziewczyn ma
      jakiekolwiek znaczenie? On oczywiście twierdzi, że nie. Ale cały czas się nad
      tym zastanawiam i nie daje mi to spokoju.
      K.
      • princealbert kobieto, wrzuc na luz 07.09.09, 21:33
        tylko kobiety potrafia wywolac klotnie z powodu takich bzdetow.
        • flasska Re: kobieto, wrzuc na luz 07.09.09, 22:26
          Wiesz, bzdetów się nie ukrywa. Chowanie się z czymś ma prawo budzić podejrzenia.

          I już do autorki - nikt ci na to pytanie nie odpowie, bo nikt tu nie zna tego faceta. Z drugiej strony mógł zdjęcia upchnąć w nieodwiedzanym przez ciebie folderze, bo spodziewał się tego typu reakcji z twojej strony, a samo przechowywanie tych zdjęć nie jest niczym zdrożnym.
          Ja też prawdopodobnie przechowywałabym roznegliżowane zdjęcia znanych mi kretynów, którzy udostępniają je całej społeczności internetowej.

          Pytanie - jaki on ma do nich stosunek.

          Tego tutaj nikt nie rozstrzygnie. Weź pod uwagę, jakie zwyczaje ma twój facet w kwestii przechowywania wszelkiego rodzaju kwiatków (dziwactwa, ciekawostki) na komputerze, co myśli o tych rozebranych zdjęciach (głupota czy fajny pomysł) i jak stoi z pornografią (ukrywa przed tobą, że z niej korzysta; nie ukrywa, ale się nie podzieli; czy może ty nie dopuszczasz w ogóle myśli o tym, że mógłby to robić itd.).

          Jeżeli te zdjęcia nie były przeznaczone tylko dla niego, są dostepne także dla innych użytkowników, a panienki nie utrzymują z nim kontaktu, to chyba nie ma wielkiego zagrożenia. Nawet jeśli facet używa ich jako pornografii to zapewne nie myśli wtedy o bogatej osobowości tych pań. To może być po prostu podniecające, że oto widzi roznegliżowane (wreszcie!) dziewczyny, na widok których w szkole średniej nie mógł zapanować nad rozporkiem (taki wiek). Ale nie sądzę, żeby wam to jakoś mogło rozregulować związek. Mógł też je przechowywać jako, hm, ciekawostkę.

          Trzymaj rękę na pulsie, ale nia kontrolująco-karcąco tylko ludzko: upewniaj się, czy ciągle jesteście uważni wobec siebie nawzajem. Chyba nie ma powodu do obaw.

          PS Kto,u licha, umieszcza własne roznegliżowane zdjecia w portalach społecznościowych?! Z głowami wszystko w porządku?
          • sears31 Moze partnerowi dajesz malo seksu i ma prawo na s 09.09.09, 16:01
            na skoki w bok...tylko kobieta ktora daje wystarczajaco seksu partnerowi ma
            prawo do zazdrosci i jej zazdrosc jest uzasadniona.
            • lena575 Re: Moze partnerowi dajesz malo seksu i ma prawo 09.09.09, 18:15
              A jak partner daje mało seksu to może ona powinna szukac poza domem,
              jak przynosi mało pieniędzy to ona może powinna sie sprzedawać ?
              sorry, znaleźć sobie sponsora?
              • alterpars Re: Moze partnerowi dajesz malo seksu i ma prawo 10.09.09, 10:13
                osobiscie nie mam nic przeciwko temu
        • dejourent Re: kobieto, wrzuc na luz 09.09.09, 17:39
          czy chcesz ze swojego meza zrobic "pantoflarza"? Nic Ci o tych
          zdjecjach nie powiedzial, bo Cie zna i spodziewal sie wlasnie takiej
          reakcji z Twojej strony. To naprawde nic nie znaczy.
      • alga-dwa Re: Czy to zdrada? 08.09.09, 10:23
        Nie wiem czy to zdrada, ale świństwo napewno.
        Dobrze zrobiłaś, że porozmawiałaś na ten temat z partnerem i jasno
        powiedziałaś co myślisz i jak cię to boli.
        Jeśli twój mężczyzna, do tej pory nie miał świadomości, że w taki
        sposób cię rani, to już ją ma. I dobrze.
        Teraz od niego zależy, jak tę wiedzę wykorzysta.
        A swoją drogą, zastanawiam się, jak by wyglądała sytuacja, gdyby to
        on natknął się na kolekcję roznegliżowanych zdjęć twoich kolegów.
        Spłynęłoby jak po kaczce? Nie sądzę.
        • konstantynopolitankiewiczowna Re: Czy to zdrada? 09.09.09, 10:42
          Dzięki za odpowiedzi.
          Tak jak pisałam wcześniej, prędzej wybaczyłabym zdjęcia porno. Bo choć trzymanie
          takich w komputerze nie do końca by mi pasowało, to nie udaję, że nie istnieją i
          że ludzie ich nie oglądają.
          Mnie najbardziej zaniepokoiło właśnie to, że są to foty znanych mu osobiście
          dziewczyn. To zrodziło pytanie - czy chodzi tylko o to, że wreszcie może
          pooglądać roznegliżowane zdjęcia dziewczyn, które zawsze widział ubrane od stóp
          do głów, czy może kryje się za tym coś więcej.
          On stwierdził, że po 1. nie dostał tych zdjęć od samych bohaterek, tylko były
          dostępne na stronie www (tak - ja też nie rozumiem, po jaką cholerę zamieszczać
          na naszej klasie czy gdzieś indziej swoich zdjęć w samej bieliźnie). Twierdzi
          też, że nie używał ich do hmmm... Po prostu zapisał i już. Wspominał też coś o
          ich wartości "artystycznej" (kompozycja obrazu, światło itp.) Ale to akurat już
          całkiem naciągane, bo niektóre był słabej jakości.
          Porozmawialiśmy, wyjaśniłam mu dlaczego mnie to zabolało i obiecał, że więcej to
          się nie powtórzy. Ale niepokój pozostał.
          Może to jest też kwestia tego, że zawsze byliśmy ze sobą bardzo blisko.
          Rozmawialiśmy właściwie o wszystkim, a teraz nagle znajduję coś, co miało
          pozostać tajemnicą. A że dotyczy takich właśnie zdjęć, to wzbudziło mój niepokój...
          Jeszcze raz dzięki za odpowiedzi. Będę trzymała rękę na pulsie, ale bez
          świrowania :)
          K.
          • nbw Re: Czy to zdrada? 09.09.09, 15:23
            Odpowiedz sobie na pytanie: czy gdyby Ci powiedział, potrafiłabyś z
            nim o tym porozmawiać? Czy może nie jest tak, że świadomie bądź
            nieświadomie stworzyłaś pewne ramy, które zakładają, że nigdy nie
            wybaczyłabyś mu gdyby trzymał zdjęcia roznegliżowanych kobiet na
            dysku, a już tym bardziej gdyby przy nich robił różne rzeczy?

            Oczywiście, masz prawo być podejrzliwa, ale wydaje mi się, że powody
            są bardziej prozaiczne - po prostu nie chciał Ci zrobić przykrości.
            Bo tego, że się ogląda za innymi nie ma co negować, bo każdy tak ma.
            I KAŻDA również.

            5 lat to szmat czasu.
            --
          • mistrzuu28 Re: Czy to zdrada? 09.09.09, 15:41
            ladnie tak weszyc mu po czyjes prywatnej wlasnosci (foldery na
            kompie) a potem miec pretensje o to co tam znalazlas? Ciagle
            powtarzacie ze zadna kobieta nie jest wlasnoscia mezczyzny - zgadza
            sie, ale zdajcie sobie wreszcie sprawe glupie baby ze to dziala w
            obie strony
          • spitygonzales Re: Czy to zdrada? 13.09.09, 21:25
            Musisz być bardzo młoda i Twój chłopak też.Wierz mi, facetom chodzą po głowie
            różne myśli i pomysły na urozmaicenie seksualnej nudy (pewnie kobietom też, nie
            wiem bo nie jestem).Mówię z własnego doświadczenia, a jestem raczej stary i mam
            za sobą nie jedno.Każdy facet to taki Piotruś Pan, który najchętniej spędziłby
            życie w Nibylandii(czytaj Krainie Wiecznego Seksu)gdzie można zaspokoić
            najskrytsze seksualne marzenia.Myślisz że zastąpisz mu Nibyladnię? Powodzenia.
            Nie przejmuj się , z tym można żyć.
            Twój facet potrzebuje eksperymentów seksualnych(niekonieczne z Tobą)
            A wiesz dlaczego? Bo jest młody i głupi, z wiekiem mu to przejdzie.
            Więc musisz uzbroić się w cierpliwość,
            To przykre , ale taka jest prawda
            • szara1982 Re: Czy to zdrada? 16.09.09, 08:22
              spitygonzales napisał:
              Z własnego doświadczenia wiem, ze nawet starym to nie przechodzi.

              > Musisz być bardzo młoda i Twój chłopak też.Wierz mi, facetom chodzą po głowie
              > różne myśli i pomysły na urozmaicenie seksualnej nudy (pewnie kobietom też, nie
              > wiem bo nie jestem).Mówię z własnego doświadczenia, a jestem raczej stary i mam
              > za sobą nie jedno.Każdy facet to taki Piotruś Pan, który najchętniej spędziłby
              > życie w Nibylandii(czytaj Krainie Wiecznego Seksu)gdzie można zaspokoić
              > najskrytsze seksualne marzenia.Myślisz że zastąpisz mu Nibyladnię? Powodzenia.
              > Nie przejmuj się , z tym można żyć.
              > Twój facet potrzebuje eksperymentów seksualnych(niekonieczne z Tobą)
              > A wiesz dlaczego? Bo jest młody i głupi, z wiekiem mu to przejdzie.
              > Więc musisz uzbroić się w cierpliwość,
              > To przykre , ale taka jest prawda
        • lavinka Re: Czy to zdrada? 10.09.09, 12:14
          Kto wie,może powinna się zrewanżować właśnie, choć to głupie ;))))
          • maruda.r Re: Czy to zdrada? 14.09.09, 00:22
            lavinka napisała:

            > Kto wie,może powinna się zrewanżować właśnie, choć to głupie ;))))

            ****************************

            Nie zadziała. Inna psychika.

      • quebec4 A co to jest zdrada? 09.09.09, 15:36
        Fundamentalna tutaj kwestia: czym jest zdrada?

        Załużmy, że dwie osoby dorbrowolnie umawiają się że utworzą rodzinę,
        że będą się dzielić wszystkim, wspierać, kochać, jeść niedzielne
        obiady, chodzić na spacery i że razem wychowywać dzieci. Czyli, że
        będą małżeństwem. A teraz odpowiedz sobie na pytanie, dla którego
        punktu tutaj te zdjęcia stanowiły zagrożenie?
        Załużmy nawet, że na spotkaniu z naszej-klasy przespał się z kimś.
        Zakładając, że się zabezpieczył, który punkt powyżej jest zagrożony?
        Przecież nie będzie z nią jadł niedzielnych obiadów, nie bedzie
        chodzić na spacery. Zdradą można nazwać to dopiero wtedy, jeżeli
        wpływa to negatywnie na wasze życie w rodzinie (czyli, że będzie
        chodzić na niedzielne spotkanie itp). Jeżeli Twoje libido jest dużo
        mniejsze i jego i odmawiasz współżycia partnerowi, to bardziej
        prawdopodobne jest że wpłynie to pozytywnie. Dla kobiet zdradą
        jest 'zainteresowanie' innym 'egzemplarzem'. Dla mężczyzny zdradą
        jest 'brak zinteresowania' tym konkretnym egzemplarzem... pomyślcie
        o tym czasem.

        A dla twojego wybranka nauczka z tego że zrobiłaś mu awanturę jest
        taka, by jeszcze bardziej się w sobie przed tobą zamknął. O tym też
        pomyśl.

        ps: Właśnie odkryłaś, coś czego nie dopuszczałaś do swojej
        świadomości - twój wypranek jest 100% facetem... no, to chyba tylko
        powód do radości.
        • quebec4 edit: załóżmy (hihi) 09.09.09, 15:37
        • nbw Re: A co to jest zdrada? 09.09.09, 16:42
          Czyli, jeśli Twoja dziewczyna, prześpi się z innym, to wpłynie to
          pozytywnie na Wasze pożycie?
      • derdre Re: Czy to zdrada? 09.09.09, 21:54
        A ja nigdy nie przeglądam co kto ma w komputerze, nie grzebię w cudzych
        szufladach i nie czytam cudzych listów, choćby były otwarte.
      • wissenwertes Raczej to ty podwazylas jego zaufanie. 10.09.09, 12:36
        Zabrales mu ostatni skrawek autonomii. Jego pecet, jego katalog, jego pliki,
        jego fotki.

        Nikt nie jest nasza wlasnoscia - jak bedziesz swojego starego uwazala jako rzecz
        ktora do ciebie nalezy i go tresowala, to bedziesz bardzo nieszczesliwa - zawsze
        znajdziesz cos co twojej narzuconej linii nie bedzie pasowalo.

        Poza tym, ma twoj stary twoje fotki w bieliznie? Moze mu tego brakuje?
    • annan11 Walizki za drzwi 09.09.09, 13:27
      wszyscy moi kochankowie ( ponad 15)to zonaci mężczyźni... dla mnie to wygodne
      i druga strona też podobnie to traktuje...tylko po co te wielkie słowa,
      dramaty etc... przeciez uprawianie seksu to biologiczna potrzeba, a te
      wszystkie matki-polki wychowane w zaklamaniu i kultunskich domach, same staja
      sie takie.... nie znam faceta, ktory by nie zdradzał, albo nie chcial..
      kwestia mozliwości a nie tzw uczuc
      • lena575 Re: Walizki za drzwi 09.09.09, 14:52
        Znasz, znasz takich mężczyzn którzy nie zdradzają... tylko oni cię
        nie znają.
        Złodziej też mówi,że nie zna takich którzy nie kradną, są tylko
        niezłapani ...
        Piszesz bzdety,że nie ma takich którzy nie chcą ... nie znam takich
        którzy nie mieli ochoty zabić ... ale nie wszystcy zabijają.
        • quebec4 ^^ W takim razie, wydaje ci się, że ich znasz... 09.09.09, 15:40
          jw.
          • lena575 Re: ^^ W takim razie, wydaje ci się, że ich znasz 09.09.09, 18:14
            Toż właśnie o tym piszę, każdy złodziej uważa,że wszyscy kradną
            tylko niektórym udaje się,że ich nie złapią, bandycie,że każdy tylko
            marzy by zamordować ale się boi, qu... twierdzi,że puszczają się
            wszyscy tylko nie maja odwagi sie przyznać a ona taka odważna. Każdy
            facet zdradza, każda kobieta jak tylko ma okazje też.
            To,że ludzie myslą o seksie nie oznacza,że wskaują do łóżka innym
            jak tylko mąż/żona straci ich z oczu.
      • male.zlo Re: Walizki za drzwi 09.09.09, 15:19
        ja znam wielu facetów wiernych swoim żonom i nie sądzę żeby to była kwestia
        braku możliwości, nie ma co tak generalizować
        • maruda.r Re: Walizki za drzwi 14.09.09, 00:27

          male.zlo napisała:

          > ja znam wielu facetów wiernych swoim żonom i nie sądzę żeby to była kwestia
          > braku możliwości, nie ma co tak generalizować

          *******************************

          I właśnie przez takich leszczy mamy tylko te nędzne 80%.



      • plosiak Re: Walizki za drzwi 09.09.09, 15:35
        Ależ oczywiście, że są normalni faceci. Z żoną jestem w związku od 10 lat i
        nigdy nie zdradziłem. Nawet o tym nie myślałem. Oczywiście, że mam jakieś tam
        fantazje erotyczne, ale to inna bajka. Jestem otwarty, mam niezłe poczucie
        humoru, lubię poznawać ludzi itd. Do tego nienajgorzej wyglądam, nieźle
        zarabiam. Teoretycznie idealne możliwości, żeby walić po rogach. Zdarzyło się
        też, że pewna całkiem fajna panna się na ch.. pchała, ale do nieczego nie
        doszło. Od tego mam rozum, by panować nad chucią.

        Zresztą pożądanie dotyczy tak samo kobiet - też się oglądają za przystojnymi
        facetami.

        Nigdy nie zrozumiem faceta, który zdradza, bo np. ma za mało seksu z partnerką,
        ale z nią o tym nie rozmawia.
        • wiedmak Wiesz, sa tez ksieza ktorzy nie wykorzystuja 09.09.09, 16:05
          mlodych chlopcow ale to nie znaczy ze wszyscy ksieza sa normalni. To zes sie
          wasc uchowal taki to zbieg okolicznosci. Ja jestem zmuszony potwierdzic ze nie
          znam goscia ktory nie zdradzil (lub nie chcialby zdradzic). Po prawdzie nie
          poznalem jeszcze niewiasty, ktora bylaby swemu wybrankowi wierna ale to zapewne
          moje dziwne post-studenckie towarzystwo, naukowych expatów:)
          PS: Sex z innymi partnerami to nic strasznego, nawet dostarcza przyjemnosci.
          Naprawde!
        • maruda.r Re: Walizki za drzwi 14.09.09, 00:32
          plosiak napisał:

          Zdarzyło się
          > też, że pewna całkiem fajna panna się na ch.. pchała, ale do nieczego nie
          > doszło. Od tego mam rozum, by panować nad chucią.

          ****************************

          Widocznie nie była taka całkiem fajna albo zapowiadała się na zbyt kłopotliwą.

      • ktos-tam-men Re: Walizki za drzwi 25.10.09, 10:53
        Annan11 ma racje. Jedyna ktora mowi prawde bez zaklamania. Najgorsze
        w zyciu to to zaklamanie. Ludzie niby to udaja cywilizowanych i
        kulturalnych wzorowych mezow i zony a tak naprawde kloca sie o byle
        pie... bo zyja sfrustrowaniu tym co by mogli miec ale sie boja.
        Lepiej zyc zgodnie z soba z potrzebami i miec codziennie usmiech na
        twarzy a nie zlosc.
      • cosmo-pl Re: Walizki za drzwi 10.01.10, 20:12
        No to ja nie zdradzałem, a miałem okazje. Ja uważam, że zdrada jest dla
        bezjajecznych facetów, takich którzy nie potrafią powiedzieć, iż coś się
        skończyło, tylko wracają do ciepłej żonki w ciepły k.. dołek. Biologią się
        usprawiedliwiamy i w głupi sposób tłumaczymy, przecież w XXI w. nie musimy
        tworzyć związków małżeńskich. Uważam, że nikt na zdradę nie zasługuje i jak jest
        coś na rzeczy, to trzeba mieć cywilną odwagę i drugiej stronie o tym powiedzieć,
        a następnie przerwać relację, niezależnie od zaangażowania.
      • kafeterka23 Re: Walizki za drzwi 25.11.10, 17:04
        Nóż w kieszeni się otwiera kiedy czytam podobne brednie. Cóż to, jak łatwo sprowadzić relację dwojga ludzi do seksu! Pytasz po co te wielkie słowa? Są one wyrazem uczuć jakie mają zdradzeni partnerzy, którzy postępuję moralnie w swoim życiu, którzy wiedzą co znaczy kochać, dla których związek jest zbiorem elementów a nie penisem w pochwie. Nie wiem jak zostały skrzywdzone osoby w swoim dzieciństwie, którym tyle radochy sprawia sypianie z partnerami innych? Kobieto ogarnij się!
    • zbrojarz.betoniarz Jakie te kobiety są biedne. Zdradzane. 09.09.09, 15:27
      Normalnie dramat.

      Ciekaw jestem tylko czemu nie pisze się podobnych rozprawek odnośnie tego co
      czuje facet, któremu przyprawiła rogi. Zapewne dla kobiety to tylko chwila
      słabości z której szybko jest się w stanie rozgrzeszyć.

      Egoizm kobiet jest wprost niesłychany.
      • porannakawa20 Re: Jakie te kobiety są biedne. Zdradzane. 09.09.09, 15:43
        zbrojarz.betoniarz napisał:

        > Normalnie dramat.
        >
        > Ciekaw jestem tylko czemu nie pisze się podobnych rozprawek odnośnie tego co
        > czuje facet, któremu przyprawiła rogi. Zapewne dla kobiety to tylko chwila
        > słabości z której szybko jest się w stanie rozgrzeszyć.
        >
        > Egoizm kobiet jest wprost niesłychany.

        A z kim są te facetów zdrady?
        Z facetami?
        A jak się czują faceci, których kobieta odskoczyła w bok z facetem o którym w
        artykule?
        Popieram ruchy feministyczne.
        Ale muszą być rytmiczne - jak to powiedział jeden z moich znajomych.
      • pensylwania2 Re: Jakie te kobiety są biedne. Zdradzane. 09.09.09, 15:56
        Nareszcie odezwał się facet. Żadna z kobiet nie zastanowi się DLACZEGO facet
        zdradził. Mój ojciec żył w związku z moja matka 25 lat. NIGDY nie zdradził.
        Zawsze powtarzał, ze Mama jest miłością jego życia. Stała się tragedia, Mama
        zmarła. Tato długo nie mógł się pozbierać po jej śmierci, ale był jeszcze młodym
        gościem i nie chciał sam skazywać się na życie pustelnika. Ożenił się z fajna
        kobietą... dla mnie i siostry fajną... bo w ich związku od początku coś nie
        grało. Bo co mogłam pomyśleć, kiedy 2 miesiące po ślubie przyjechał do mojego
        mieszkania twierdząc, że chce zostać u mnie na parę dni. Że nie chce wracać do
        domu, który nie jest jego domem. Jego wyobrażenia o związku z nową partnerka
        minęły się z rzeczywistością... Konflikty narastały, jego zona winę oczywiście
        widziała w nim, nie w sobie. Przed nami próbowała się zgrabnie tłumaczyć i do
        tego jeszcze robić z siebie pokrzywdzoną. Az w końcu zdradził... a ona wciągnęła
        nas, czyli córki w oko cyklonu i zrobiła to z egoistyczną premedytacją. Efekt?
        Ojciec sam od niej odszedł. Gdyby nie wciągnęła w to nas i próbowała pomóc jemu
        i sobie naprawić ten związek może coś by z tego było. Ojciec ma inną kobietę,
        ona jest sama... i teraz widzę, ze jest naprawde szczęsliwy... i nie zdradza,
        tego jestem pewna... Wina zawsze jest po środku, nigdy nie ma tak, ze tylko on
        albo ona sa winni...
      • wielbicielnaruto dokładnie 31.01.10, 22:52
        podczas imprez firmowych widziałem orgie, jak kobita zgwałciła
        szefa, potem on inną i w ogóle. Od tej pory zjazdy firmowe dla mnie
        nie istnieją. Jeżeli któraś mi mówi, że jest handlowcem, skreślam z
        listy. Po prostu za dużo napatrzyłem się na wyczyny mamuś z
        nowoprzyjętymi handlowcami. Jedna miała rekord, seks z mężem przed
        wyjazdem, we fiacie z handlowcem, na bankiecie z klientem, potem z 2
        handlowcem i obcym facetem i spokojny powrót do domu do swojej 3
        dzieci i czekającego męża, który jak słyszałem nie pozostawał
        dłużny.
    • 2-pswiecki Może traktować mężczyzn jak ludzi, a nie źródło 09.09.09, 15:38
      dochodu, to i zdrad nie będzie? Jest mitem, że brać męska to banda
      samców pozbawionych poczucia odpowiedzialności.
    • przemo-paki Walizki za drzwi 09.09.09, 15:48
      spoko zawsze tylko kobiety poszkodowane a o mężczyznach to nic nie
      napiszecie...a prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach coraz
      więcej kobiet się się puszcza i zdradza! ale co tam na kur.....nikt
      nie zwraca uwagi bo to zawsze facet zły!
      • alga-dwa Re: Walizki za drzwi 10.09.09, 10:10
        No,widzisz, chyba nie wszystko zrozumiałeś.
        Nie wiem jakie jest zdanie innych kobiet, kore zamieściły swoje
        wypowiedzi na temat zdrady.
        Ja pisałam m.in. o emaptii.
        Wydaje mi się, że wiem jak bym się czuła, będąc zdradzoną. Obserwuję
        moje koleżanki, widzę jak to na nie wpływa, naprawdę paskudnie,
        obserwuję zdradzonych znajomych mężczyzn i wiem, że nie jest im
        wesoło, delikatnie rzecz ujmując. Między innymi te obserwacje
        ugruntowały mój pogląd na tę kwestię.
        Nie zdradzam, ale też nie godzę się na to, żeby partner mnie
        zdradzał, nie daję przyzwolenia, jasno się wyrażam, nie robię
        świństw (czy ktoś o nim wie, czy nie, świństwo pozostaje świństwem,
        to nie ulega wątpliwości),oczekuję wzajemności i wydaje mi się, że
        mam do tego prawo.
    • head-cancer Zdradzeni 09.09.09, 16:05
      A o mężczyznach zdradzonych przez swoje partnerki, przyprawiające im masowo rogi na wyjazdach firmowych lub w pracy za granicą, to coś kiedyś przeczytam? Czy może byłby to nietakt i seksizm?
      • karim1972 Re: Zdradzeni 09.09.09, 16:30
        Mysle, ze masz male szanse na taki ewenement, to byloby wbrew
        przyjetej lini poprawnosci politycznej: powinies sie juz nauczyc, ze
        to ty jestes zly, a ona (ktorakolwiek) jest dobra. Jesli ty
        zdradzasz, to jestes egoistyczny samiec, jesli ona, to na pewno to
        twoja wina, bo nie okazywales jej uczuc, albo nie traktowales jej
        jak partnerki. Jasne?
        • head-cancer Re: Zdradzeni 09.09.09, 16:33
          karim1972 napisał:

          > Jasne?

          Jasne.

          Pozdrawiam.

          • karim1972 Re: Zdradzeni 10.09.09, 00:53
            Ciesze sie, ze sie rozumiemy :)]
      • 2.optymistka Re: Zdradzeni 09.09.09, 16:39
        Witam cie, trudno sie z toba niezgodzic.. ale jak wiadomo zdrada
        to temat a raczej problem, ktory istnieje tak dlugo jak dlugo
        istenieje świat..w dzisiejszych czasach niema reguly, zarowno
        mezczyzni jak i kobiety zdradzaja.Powiem tak, ja naleze do tych
        kobiet, wtedy zawalil sie moj swiat i gdyby nie fakt posiadania
        dzieci, niewiem co byloby zemna. Koniec, koncow jakos to
        przezylam..i jestem z moim mezem nadal( juz widze te wasze
        spojrzenia) ze idiotka, ze glupia jak mozna wybaczyc itd.. owszem
        mozna bo byla to w pewnym sensie terapaia szokowa dla naszego
        malzenstwa..i po dlugich wspolnych z mezem rozmowach doszlam do
        wniosku ze wina lezy po dwoch stronach..nie bede sie rozpisywala ,
        tymbardziej prawila moralow..wiem jedno ze nic nie dzieje sie bez
        przyczyny.. owszem to nie fair ze do tego dopuscil, trzeba tylko
        umiec ze soba rozmawiac..a w moim pzrypadku nauczylam sie rozmowy z
        mezem.. zostal slad i pamiec otym co sie stalo, ale wierze ze
        jeszcze sie nam uda.. bo jak na ironie zdarzenie to "zcementowalo"
        nasze malzenstwo, on zrozumial co mogl stracic a ja hmm coz ..wiec
        zycze tobie , zebys nigdy nie musial przechodzic tego co ja i wiele
        innych kobiet z ta roznica ze mi sie udalo.. ale zawsze zostanie
        niepwenosc.. pozdrawiam serdecznie optymistka
        • malopolll Re: Zdradzeni 09.09.09, 16:42
          Gdyby Twój mąż Cię kochał i był mądry nie zdradziłby Cię. Raczej
          wcześniej by odszedł i później uprawiał seks z inną. Tak, jesteś
          idiotką, która w dodatku obwinia siebie o to że mąż lubi inne. Miłego
          życia z niewiernym mężem.
          • dejourent Re: Zdradzeni 09.09.09, 18:41
            mallopol napisal"
            Gdyby Twój mąż Cię kochał i był mądry nie zdradziłby Cię. Raczej
            wcześniej by odszedł i później uprawiał seks z inną".

            Bardzo naiwne spojrzenie, bo przeciez jakby wczesniej odszedl i
            uprawial seks z inna, to znaczy, ze przestalby ja kochac. On jednak
            ja kochal i uprawial seks z inna... ale to dla Ciebie zbyt
            skomplikowane... A potem i tak zostal z nia i dalej sie oboje
            kochaja, a wiec sa szczesliwi ze soba. Ja przypuszczam, ze Ty "jego"
            zdrady mu nie wybaczylas. Ale to juz Twoja sprawa. Nie mozesz sie
            mieszac do zycia innych.
            Ja wiem Ty chceszmy powiedziec, ze my mezczyzni to swinie i rozumy
            mamy w spodniach... Jednak zycie jest bardziej skomplikowane i
            dlatego nie nudne i piekne.
            A "swiniami" i tak zostaniemy :-))))
      • nbw Re: Zdradzeni 09.09.09, 16:59
        head-cancer napisał:

        > A o mężczyznach zdradzonych przez swoje partnerki, przyprawiające
        im masowo rog
        > i na wyjazdach firmowych lub w pracy za granicą, to coś kiedyś
        przeczytam? Czy
        > może byłby to nietakt i seksizm?

        Oj tam zaraz poza granicami kraju czy na wyjazdach służbowych -
        codziennie i przy każdej okazji. Mnie osobiście również denerwuje,
        że istnieje jedynie słuszny obraz - facet zdradza.

        Wg mnie, każda kobieta, dostała przynajmniej jedną propozycję
        pójścia na bok. I większość z tych kobiet skorzystała z tej okazji.
        Ale o tym się nie mówi bo jest niepoprawne politycznie.
      • maruda.r Re: Zdradzeni 14.09.09, 00:47
        head-cancer napisał:

        > A o mężczyznach zdradzonych przez swoje partnerki, przyprawiające im masowo rog
        > i na wyjazdach firmowych lub w pracy za granicą, to coś kiedyś przeczytam?

        ****************************

        No właśnie czytasz. Przecież do licha ciężkiego nie zdradzamy żon z duchami, ale
        często gęsto z żonami innych mężczyzn. Wyjazdy firmowe za granicę nie są do tego
        potrzebne.

        Niniejsze forum przybiera kształt czegoś w rodzaju kółka wzajemnej adoracji
        pokrzywdzonych żon. Chcesz dla równowagi założyć stowarzyszenie nieutulonych w
        żalu rogaczy?

    • norbertrabarbar Ech dziewczyny... 09.09.09, 16:07
      Jeżeli mężczyzna zdradza żonę/partnerkę to jeszcze o niczym może nie świadczyć -
      miał ochotę na seks i nie jest w żaden sposób emocjonalnie związany z tą drugą.
      Taka zdrada nie musi wcale być zagrożeniem dla związku bo natura pcha mężczyzn
      do uprawiania seksu bez żadnej refleksji na każdym kroku. Jeżeli natomiast
      zdrada miała jakieś podłoże emocjonalna, np. facet najzwyczajniej w świecie się
      zakochał - no to już po waszym związku i tyle.

      Od strony kobiet mam wrażenie, że seks zawsze wiąże się z emocjonalnym
      zaangażowaniem. Więc zdrada ze strony kobiety zawsze oznacza koniec związku.
      Poza tym w męskim świecie kobieta zawsze należy do tego, który ostatni z nią
      spał (my mężczyźni widzimy świat bardzo prostym - bez żadnych gierek, bez
      podchodów i niedomówień).

      Pamiętajcie o tym, że prawda jest jedna ale punkty jej widzenia dwa: męski i
      kobiecy. Tu nie ma równouprawnienia bo zbyt się różnimy. Diametralnie się
      różnimy! To co dla kobiet wydaje się najważniejsze na świecie dla mężczyzn może
      w ogóle nie mieć znaczenia i to jest często problemem. Tych dwóch światów nie da
      się połączyć bo zawsze jedna strona będzie cierpieć będąc w "nie swoim" świecie.
      Natomiast oba światy mogą świetnie współistnieć, wystarczy się nie narzucać.
      • malopolll Re: Ech dziewczyny... 09.09.09, 16:40
        Wybaczyłbyś swojej partnerce zdradę, gdyby wiązała się tylko z chęcią
        wypróbowania innego mężczyzny? I możesz dodać, po co wiązać się z kimś
        kto nie umie utrzymać fiuta(macicy) w spodniach?
        • zb2k Re: Ech dziewczyny... 09.09.09, 17:02
          macicy nie trzyma się w spodniach. Niektórym kobietom zdarza się
          myślenie macicą....a mężczyźni też czasem zamieniają się
          swoimi.."głowami" ;) nie poradzimy, takie życie.
      • lena575 Re: Ech dziewczyny... 09.09.09, 18:23
        Obawiam się,że to co piszesz jest zdeaktualizowane. Rośnie
        pokolenie "galerianek" - dziewczyn puszczjących sie za ciuchy. Nie
        zależy im na seksie, zależy na "podarku". Mam taką sąsiadkę,
        niewiele ponad 20 lat i stale inny facet cos tam jej kupujący i
        załatwiający. Ona nawet przed własną matką tego nie ukrywa, mówi do
        mnie,że to jest normalne,że ja żyję w zupełnie innym świecie, pod
        kloszem. Ona uważa,że gdyby miała w głowie tyle co ja to na
        technicznych studiach które ja kończyłam kosiłaby jednego faceta po
        drugim ... problem w tym,ze na techniczne studia dostać sie nie
        może ... ona mówi,że tak żyje duża część jej koleżanek ... tyko te
        niezbyt ładne muszą szukać pracy ...
        • optiks Re: Ech dziewczyny... 10.09.09, 12:05
          Dziekujemy za "dyskretna" reklame pewnego polskiego filmu, ktory
          wlasnie teraz wchodzi do kin.
          Tak kocham taka manipulacje, ze juz wiecie, jak go obejrze - jezeli
          obejrze. Podpowiedz: na pewno nie w kinie.
          Przepraszam za post nie na temat, ale krew mnie zalala.
          • lena575 Re: Ech dziewczyny... 11.09.09, 22:31
            Mylisz się, filmu nie oglądałam i jak słyszę jest to chłam.
            Niestety, zjawisko dziś aktualne.
            Moze taki film powinein nakręcić Wajda, wtedy pewnie poszłabym "na
            reżysera", ty pewnie też.
            Odnoszę wrażenie,ze tutaj wypowiada się wyłącznie "starzyzna
            plemienna", sporo po 30-tce. Facetom wydaje się,ze oni rządzą
            światem a kobiety jeszcze wychowane na ciche i potulne.
            A to się zmienia.
      • sargen1 Re: Ech dziewczyny... 10.09.09, 10:03
        Idąc tokiem Twojego rozumowania "w męskim świecie kobieta zawsze należy do tego,
        który ostatni z nią spał" kochanka z którą się przespałeś jest "twoją kobietą".
        I co z tego wynika dla stałego związku? Zupełnie nic?
        Wy - mężczyźni - zapominacie o jeszcze jednej sprawie. Te wasze zdrady
        popełniacie z innymi kobietami, które w większości przypadków przywiązują się do
        was, oraz, jak to kobiety, dążą do przywiązania was do siebie.
        I tak oto z niezobowiązującego seksu na jeden raz robi się długaśny romans z
        perspektywą utraty rodziny.
        Czy warto więc zaczynać? - każdy musi rozstrzygnąć sam. Ale potem proszę się nie
        dziwić, że walizki są za drzwiami, a żona nie chce was znać.
        • norbertrabarbar Re: Ech dziewczyny... 10.09.09, 15:24
          Biologicznie człowiek jako gatunek posiada wszystkie wyróżniki gatunków
          poligamicznych - zróżnicowanie płci, widoczne cechy płciowe, itp. Wszystkie
          poruszone w artykule problemy biorą się ze sztucznie narzuconej przez
          współczesną kulturę monogamii. Stworzyliśmy sobie sztuczny świat, a teraz nie
          radzimy sobie z chorobami cywilizacyjnymi.
    • brebre Walizki za drzwi 09.09.09, 16:19
      gratuluje! mądrze, dojrzale i edukacyjnie. życze czytelniczkom by
      dorosły ;)
    • lu_kaczu_szenko Są jakieś różnice między kobietami w trakcie 6xu? 09.09.09, 17:00
      Pytam, bo w życiu miałem tylko jedną partnerkę (moja żona) i nie
      zamierzam jej zdrazdać nigdy. Jednakże zżera mnie ciekawość i
      chciałbym się zapytać osoby bardziej doświadczone, czy są jakieś
      różnice pomiędzy różnymi kobietami podczas stosunku, czy też nie?

      Ponoć Koran mówi, aby nie zdradzać żon, bo przecież kochanka ma
      między nogami dokładnie to samo co żona, więc nie warto. Jakie są
      wasze doświadczenia/opinie w tym temacie?
      • derdre Re: Są jakieś różnice między kobietami w trakcie 09.09.09, 22:40
        Podobno każda się rusza trochę inaczej. Iszallah.
    • micqal Pomysł 09.09.09, 19:05
      Na tej stronce można zobaczyć, co zrobić z biżuterią otrzymana od
      ex-meza/chlopaka :)
      www.virtualwall.eu/index.php/handel/99-sprzedaj-bizuterie
    • trickstero Walizki za drzwi 09.09.09, 19:11
      Rozwiazaniem wiekszosci "rodzinnych" dramatow jest "swing life style" ale tu
      musz wyrazic chec obydwie strony i wyjsc poza zasciankowo pojmowana moralnosc,
      no i przedewszystkim trzeba naprawde lubic seks no i innych ludzi :).
    • wybitniemadry nie zdrada a uzupelnianie brakow 09.09.09, 19:34
      jesli to co mamy nie daje nam satysfakcji staramy sie to uzupelnic, gdziekolwiek
    • robot17pitek Walizki za drzwi 09.09.09, 20:44
      W moimprzypadku sex stał się kartom przetargowom zrobisz to czy
      tamto to będziesz miał.ą jeśli już był to czego tak dłógo kończ już.
      Zawsze czeba było błagać .Dzieci są samodzielne mam wspaniałom
      przyjaciółke kochamy się.Żona 7 lat temu stwierdziła że ona niema
      obowiązku zemnom uprawia sexu i basta.Romans muj trwa 2 lata jestem
      szczęśliwy i moja partnerka.Niezrobiłem wcześniej tego bo chciałem
      dzieci wykształcić.Teraz nic nas niełonczy mieszkamy razem jak obce
      osoby nic o sobie niewiedzące.Teraz wim że żyje i ktoś mie kocha.
    • tow1sekr Walizki za drzwi 09.09.09, 22:04
      Zdrada jest zła! Ale skąd się bierze zdrada? Jeśli jedna ze stron związku nie
      spełnia wymagań erotycznych, towarzyskich drugiej strony, to w naturalny
      sposób nie zaspokojona strona szuka kompensacji w związku z trzecią osobą.
      Jeśli więc żona ciężko pracuje przez cały dzień i wraca zmęczona do domu i
      odmawia mężowi seksu, to, jak by to powiedzieć zdrada męża z inną kobietą w
      tej sytuacji w pewnym sensie jest usprawiedliwiona za domniemaną zgodą żony,
      nieprawdaż?
      Generalnie to trudno szukać pewnych definiowanych sytuacji i oceny, ponieważ
      każdy przypadek jest unikalny i ma dziesiątki unikalnych uwarunkowań.
      Najciekawsze są uwarunkowania finansowe i statystyka jak wygląda życie
      seksualne w zależności od tego czy partnerka dostaje kasę na utrzymanie oraz
      ile kasy dostaje i co za to zapewnia.
      Mówiąc kasa mamy na myśli budżet na utrzymanie domu, dzieci, zakupy pożywienia
      i w końcu te najbardziej ulubione wydatki na ubrania i buty...
      Wyjątkami do ww. uwarunkowań są następujące przypadki, które nie podpadają pod
      "paragraf" zdrady:
      1. zdrada faceta pod wpływem alkoholu (ponieważ nie był w stanie realistycznie
      ocenić zalet i szkód z tego tytułu) i nie wiedział
      w świetle prawa, że zdradza! w swoim przekonaniu nie zdradzał, tylko
      pomagał koleżance, bo wyglądała na biedną, opuszczoną, niekochaną podnieść
      poziom samooceny!
      2. stosunek seksualny od tyłu, gdzie zdradzający facet nie patrzy
      w twarz swojej zdradliwej partnerki (nie patrzy w twarz, więc nie
      kocha, albo po prostu robi to bez uczuciowo, wyłącznie dla sportu).
      3. stosunek z siostrą lub matką (jeśli spełnia pewne warunki poziomu akceptacji).
      4. stosunek z koleżanką w pracy, która uzależniła wykonanie jakiejkolwiek
      czynności służbowej od spełnienia tego warunku zbliżenia, zarówno w zależności
      poziomej jak i pionowej w biurze, np.
      "nie awansuję cię jeśli twój mnich nie pozna mrocznych tajemnic mojej
      piwnicy", albo "nie zrobiłam panu kawy, ponieważ express był zapchany, a pan
      niewiele zrobił, żeby mnie przepchać, ach, ten express... Jeśli pan woli to
      możemy to zrobić na włączonej kserokopiarce... "

    • werawera99 Walizki za drzwi 10.09.09, 06:44
      Ej, ale przecież nikt nie jest niczyja własnością. Biedni są ci partnerzy,
      którzy myślą że po ślubie to już ta druga osoba zmienia się w przypadku
      mężczyzn w automat do zarabiania kasy, taszczenia pralek, opon, dzieci...a
      kobieta w automat rodzący, zmywający, piorący, sprzątający...
      Przecież jesteśmy tymi samymi ludźmi co kiedyś, Mamy plany, marzenia,
      tęsknoty. Jak ktoś w związku się dusi to szuka czegoś nowego. Tak było, jest i
      będzie. Jedynie o dzieci trzeba zadbać, im nie może niczego brakować po
      zmianie partnera. Nasz czas, uwaga i troska nie mogą się zmienić. I z tym jest
      najtrudniej.
    • zezem_prosto_w_oczy Walizki za drzwi 10.09.09, 09:37
      Zdrada zawsze wynika z egoizmu.Zadne biologiczne i spoleczne cechy
      gatunku ludzkiego nie sa w stanie usprawiedliwic jednego: myslenia
      tylko o swoim wlasnym narzadzie rodnym i bezwzdlednosci wyborow.
      • alterpars faktycznie problem... 10.09.09, 10:12
        jezu zdradzajcie tez jak macie z tym problem...my sie nie obrazimy.
        • mag29 a ja ... 10.09.09, 10:21
          bylam przez rok kochanka mezczyzny, ktory byl w kilkuletnim zwiazku... odeszlam,
          ale ciezko mi sobie poradzic o dziwo nie z nim, ale ze swiadomoscia, ze byla ona
          ... ten rok byl jak zamroczenie, jak zycie z klapkami na oczach i udawananie, ze
          nikogo poza nami nie ma ...Coraz czesciej mysle o tym, ze chcialabym, zeby ona
          wiedziala, zeby poznala prawde. Tylko po co, co to zmieni?
          • alga-dwa Re: a ja ... 10.09.09, 10:49
            Zmieniłoby bardzo wiele, wierz mi.
            Tylko nie jestem pewna czy byłabyś z siebie dumna, czy raczej
            jeszcze bardziej sobą rozczarowana.
            • mag29 Re: a ja ... 10.09.09, 10:55
              alga-dwa napisała:

              > Zmieniłoby bardzo wiele, wierz mi.

              Nie jestem pewna. W koncu to juz nie moja sprawa ... I pewnie jesli nie ja, to
              jakas inna ... Nie wiem czy powinnam wchodzic z butami w cos, co juz mnie nie
              dotyczy ...

              > Tylko nie jestem pewna czy byłabyś z siebie dumna, czy raczej
              > jeszcze bardziej sobą rozczarowana.

              No wlasnie.
              • alga-dwa Re: a ja ... 10.09.09, 11:41
                A ja jestem. I nie chodzi mi tu bynajmniej o ciebie. Wybacz, ale mam
                gdzieś twoje uczucia, zwłaszcza że z twoje wypowiedzi świadczą o
                nieprawdopodobnym egoizmie.
                I mylisz się pisząc, że to "nie twoja sprawa". Była nie twoja, zanim
                wcięłaś się w obcy układ, a z buciorami już wlazłaś w czyjeś życie,
                więc nie rób większego bydła niż to, które zrobiłaś do tej pory.
                • mag29 Re: a ja ... 10.09.09, 12:01
                  alga-dwa napisała:
                  . Była nie twoja, zanim
                  > wcięłaś się w obcy układ, a z buciorami już wlazłaś w czyjeś życie,
                  > więc nie rób większego bydła niż to, które zrobiłaś do tej pory.

                  Sugerujesz, ze powinnam jej powiedziec, teraz, po wszystkim?
                  • alga-dwa Re: a ja ... 10.09.09, 12:22
                    NIE,
                    sugeruję, że już zrobiłaś coś wstrętnego, więc teraz przynajmniej
                    siedź cicho i nie krzywdź bardziej niż skrzywidziłaś!
                    • ambivalent Re: a ja ... 11.09.09, 13:36
                      A jaka dokladnie byla jej wina w tym wszystkim? To przeciez ten
                      facet mial jakies obowiazki wobec swojej zony a nie ona??
    • supermacio Walizki za drzwi 10.09.09, 11:46
      Ale g.ó.w.n.i.a.n.y artykuł. Na początku mowa o tym, że odsetek kobiet
      zdradzających jest taki sam jak mężczyzn, a poświęcony jest tylko
      zdradzanym kobietom, jakby to tylko one miały uczucia. A co z takim
      psikusem, o którym sama Pani pisze, że mężczyźni zdradzają częściej z
      powodów zwierzęcego pociągu, a kobiety najczęściej w pełni świadome, bo
      szukają poza seksem bliskości (czyli fizycznie i psychicznie)? Znaczy, że
      STATYSTYCZNIE jesteście bardziej wyrachowane, wredne i niewarte szacunku.
      Opinia równie tendencyjna i głupia jak i powyższy artykuł.

      Znowu to my jesteśmy ci źli i nieczuli :) Ale idąc za myślą artykułu chyba
      na to zatem zasługujecie...
      • alga-dwa Re: Walizki za drzwi 10.09.09, 12:39
        Odniosłam się do konkretów zawartych w artykule.
        Natomiast, jeśli chodzi o mój pogląd na te kwestię, bardzo proszę.
        Zdrada jest zdradą, czyli czymś złym, podłym i wstrętnym - obojętne
        kto, oraz z jakich pobudek się jej dopuszcza.
    • lavinka Re: Walizki za drzwi 10.09.09, 12:04
      To bardzo mare co napisałaś. Zdrada jest dziwnym zbiegiem
      okoliczności jakoś łatwiej przyswajalna w społeczeństwie niż
      pijaństwo. Choć z drugiej strony wydaje mi się,że niektóre kobiety
      wolą by ich facet pił niż je zdradzał.
      Co kto lubi.
      Ja na przykład wolę,żeby zdradzał, zamiast pił alko w ilościach
      przemysłowych.
      Dziwny jest ten świat.
      • szara1982 Re: Walizki za drzwi 16.09.09, 08:34
        lavinka napisała:
        A ja wole być z kimś kto nie pije i nie zdradza, a gdyby kogoś takiego już na świecie nie było to wole być sama:)

        > To bardzo mare co napisałaś. Zdrada jest dziwnym zbiegiem
        > okoliczności jakoś łatwiej przyswajalna w społeczeństwie niż
        > pijaństwo. Choć z drugiej strony wydaje mi się,że niektóre kobiety
        > wolą by ich facet pił niż je zdradzał.
        > Co kto lubi.
        > Ja na przykład wolę,żeby zdradzał, zamiast pił alko w ilościach
        > przemysłowych.
        > Dziwny jest ten świat.
    • scanerboy cztery strony tekstu... 10.09.09, 12:42
      ...ja wszystko rozumiem, ale dlaczego nie napisano, żeby Panie mniej
      więcej raz w tygodniu po prostu zdrobiły loda swojemu ukochanemu?
      Nie jest to dużo roboty, niezbyt trudne, niczego na 100% nie
      gwarantuje, ale na pewno nie zaszkodzi...
    • swojski_fr_1 Walizki za drzwi i kuferki tez :) 10.09.09, 12:57
      ja sie umawiam tylko z mezatkami, albo takimi majacymi stalych
      facetow.

      Kobiety tez zdradzaja dla porzadnego, zdrowego seksu.

      tylko jedno mnie nieraz dziwi - czemu i od nich ciezko sie nieraz
      uwolnic??? ;-)

      seks jest pod kontrola dla cywilizacyjnych wzgledow... dzikie
      plemiona maja wieksze swobody seksualne, ale przez to nic ich nie
      motywuje do rozwoju cywilizacyjnego.

    • dzien_bez_nocy Re: Walizki za drzwi 10.09.09, 22:55
      Szczęście i największe prawdopodobieństwo, że będziemy w dobrym związku zależą
      od 2 rzeczy (uwaga - banalne, ale ciągle prawdziwe). Spotkać właściwą osobę i
      być samemu właściwą osobą.
      Co to wg. mnie znaczy?
      - pamiętać, że zmieniamy się całe życie i nasz partner tak samo. Starać się
      podążać za zmianami, jeśli nie łamie to naszego "kręgosłupa". Jeśli zmiany
      przekraczają akceptowalny poziom, to lepiej nastawić się na to, że wspólna
      przyszłość może już niedługo trwać.
      - nie nastawiać się na to, że coś dostaliśmy raz na zawsze. Na pewno znacie
      przykłady mężczyzn i kobiet, którzy po ślubie lub po jakimś czasie razem
      "osiedli na laurach".
      - mimo biologii, która ma na nas duży wpływ nie dawać szansy na powstanie
      okazji; okoliczności, gdy alkohol czy coś innego mogłoby spowodować, że zdradzimy.

      Póki jest uczucie i szacunek, to będzie dobrze. Gdy przestaniemy być dla siebie
      serdeczni, obdarzać ciepłem i szacunkiem, to bardzo duże szanse, że się związek
      rozsypie.

      Znam to. Niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka