Gość: Pikuś, Pan Pikuś!
IP: *.chello.pl
19.11.10, 22:03
Po ogłoszeniu terminu wyborów samorządowych lokalne media zabrały się za organizowanie debat przedwyborczych. Warto bowiem, aby gliwiczanie poznali wizje, programy, poglądy, opinie pretendentów do fotela prezydenckiego w mieście - w starciu „jeden na jednego”. Dlaczego „jeden na jednego”? Bo tylko wtedy można podjąć uczciwą walkę. Można przeprowadzić debatę, a nie fundować wyborcom igrzyska czy zawody walenia w bęben. Na mieście mówi się głośno, że pozostała czwórka po prostu umawia się na to, jak dokopać obecnemu prezydentowi. Żadne programy ich nie interesują, bo jak za klasykiem sądzą: ciemny lud to kupi. Uczciwa konfrontacja dałaby obraz tego, „kogo tu mamy”. Dałaby merytoryczne przesłanki do racjonalnego wyboru. Jak to się skończyło, to gliwiczanie już z grubsza wiedzą, bo media lokalne szeroko o tym informowały. Krótko rzecz ujmując, wszyscy kontrkandydaci, czyli A. Chłopek (PiS), K. Lisowska (Gliwiczanie), M. Widuch (SLD), Z. Wygoda (PO), jak jeden mąż, stchórzyli. Nikt z wymienionych nie chciał przy otwartym mikrofonie czy włączonej kamerze, na żywo, podyskutować z innym kontrkandydatem. Nie koniecznie musiałby to być tylko Zygmunt Frankiewicz. Nikt nie chciał rozmawiać na temat tego, co ma gliwiczanom do zaoferowania. Jak się to ma do kontrpropozycji… Mówi się w tak zwanych kuluarach, że konkurenci Z. Frankiewicza przyznają wprost, bez zażenowania, że nie mają ochoty się ośmieszać, bo nie znają liczb, faktów – czyli po prostu nie znają miasta, którym chcieliby zarządzać… Koty w worku? Kup pan cegłę…? Strach się bać takich oferentów! A z drugiej strony, to przecież nie najważniejsze, żeby na wyrywki znać każdy detal. Trzeba mieć wizję, pomysł na życie, pomysł na miasto. Ale to już za wysokie wymagania dla kontrkandydatów do prezydenckiego fotela. Można z bardzo dużą dozą pewności przypuszczać, że jedynym programem tej odważnej czwórki jest: wykopać Frankiewicza – a potem się zobaczy, jakoś to będzie. Można przecież na przykład oddać miasto w arendę tzw. ekspertom, a samemu zajmować się czymś innym albo niczym. Cysorz to ma klawe życie… Jednym z dowodów na to, że to przypuszczenie nie jest bezzasadne jest to, co się wydarzyło 17 listopada. Na wieść o tym, że Z. Frankiewicz będzie miał w tym dniu program w radiu CCM konkurenci pojawili się w rozgłośni i może myśleli, że będą mieli okazję poużywać sobie…, dać wycisk Z. Frankiewiczowi? Niestety, wywiad z Z. Frankiewiczem był nagrany wcześniej, po tym, jak zainteresowani odmówili udziału w debatach z obecnym prezydentem w formule „jeden na jednego”. Radio jednak dało im kolejną szansę. Zygmunt Frankiewicz jest do państwa dyspozycji cały piątek (19 listopada), umawiamy spotkania przed mikrofonem? I jak Państwo myślą, wysłuchamy wreszcie debat z prawdziwego zdarzenia? Wysłuchamy, czy nie? Oczywiście, że nie! Państwo kontrkandydaci nieodmiennie trwają w swoim tchórzostwie. Teraz być tchórzem to nowa cnota i honor .