Dodaj do ulubionych

do nazi fogga

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.06.04, 23:44
czy ty sie nie wstydzisz (i nie boisz wymiaru sprawiedliwosci)? wyglaszac
tutaj na forum nazistowskie mysli np. e. romera?
Obserwuj wątek
    • grba Re: do nazi fogga 04.06.04, 00:03
      Gość portalu: ritter napisał(a):

      > czy ty sie nie wstydzisz (i nie boisz wymiaru sprawiedliwosci)? wyglaszac
      > tutaj na forum nazistowskie mysli np. e. romera?


      kolejny mistrz absurdu
      • Gość: OBERSCHLESIER Re: do nazi fogga IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.04, 00:24
        slazacy sa poprostu "inteligentni inaczej":-))))
        Temu prostakowi chodzilo jak zwykle o "wymowny tytul"
        banda idiotow i prowokatorow nic wiecej .
        pseudoslazacy
        • grba Re: do nazi fogga 04.06.04, 00:43
          To, że jadą z konkretną propagandą to mnie nie dziwi.
          Motywy też są stałe i niezmienne od 200 lat.
          Nic nowego.
          Jest jednak pewna granica, granica głupoty, którą przekracza się pisząc, że
          Romer to nazista.
          • ballest Re: do nazi fogga 04.06.04, 07:32
            grba napisał:

            > To, że jadą z konkretną propagandą to mnie nie dziwi.
            > Motywy też są stałe i niezmienne od 200 lat.
            > Nic nowego.
            > Jest jednak pewna granica, granica głupoty, którą przekracza się pisząc, że
            > Romer to nazista.

            Ty ja juz kilkadziesiat razy przekroczyles nazywajac mnie nazsita, tylko i
            wylacznie z tego powodu, ze prawde pisalem, a tej czytac nie potrafisz i
            zamykasz oczy przed nia !
            • henry.morgenthau_jr.jr Re: do nazi ballesta 04.06.04, 07:46
              ballest napisała:

              > Ty ja juz kilkadziesiat razy przekroczyles nazywajac mnie nazsita,


              A co ? Moze nie mial racji ... to ja sie jeszcze doloze i nazwe Cie Starym,
              tepym i upartym nazista ... wiecznieniepoprawnym i wieczniewczorajszym ... ot
              poprostu duchowym podpalaczem.


              > tylko i
              > wylacznie z tego powodu, ze prawde pisalem,


              Definicji "prawdy" to Ty jeszcze nie zrozumiales. Prawda z Toich ust ??? ... To
              nie tylko niesmak ... to mniej wiecej (cos ciezkiego do zrozumienia) ale
              wytlumacze Ci to w bardzp prymitywny sposob ... prawda z Twoich ust to cos
              takiego jak oddech paryskiego kloszarda, ktory przez trzy lata nie myl zebow.


              > a tej czytac nie potrafisz i


              No, normalny czlek mimo najszczerszych checi, nie bedzie Cie w stanie nigdy
              zrozumiec.


              > zamykasz oczy przed nia !


              A Ty swoich jeszcze nigdy nie otworzyles, Zyjesz dalej w swiecie III Rzeszy i
              kanclerza Adolfa Hitlera. Grasujesz na forach polskiej gazety i Obrazasz
              Polakow i innych obywateli tego (mojego) kraju.


              Bye !
              Killin' german nazi pigs !
              HENRY MORGENTHAU jr. jr
              y
            • grba Re: do nazi fogga 04.06.04, 08:20
              ballest napisała:

              > grba napisał:
              >
              > > To, że jadą z konkretną propagandą to mnie nie dziwi.
              > > Motywy też są stałe i niezmienne od 200 lat.
              > > Nic nowego.
              > > Jest jednak pewna granica, granica głupoty, którą przekracza się pisząc, ż
              > e
              > > Romer to nazista.
              >
              > Ty ja juz kilkadziesiat razy przekroczyles nazywajac mnie nazsita, tylko i
              > wylacznie z tego powodu, ze prawde pisalem, a tej czytac nie potrafisz i
              > zamykasz oczy przed nia !
              >

              Prawdomówny Balleście,

              Kiedy nazwałem Ciebie osobiście nazistą?
              Przypomnij.

              grba

              PS. Prawda - organ Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.

    • fogg Re: do nazi fogga 04.06.04, 08:10
      Jeśli według Ciebie Edmund Romer był nazistą, to nie mamy o czym dyskutować.
      Twoje dyletanctwo poraża.
      • Gość: ritter Re: do nazi fogga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.04, 08:25
        wcale nie chce z toba dyskutowac. z nazistami sie nie dyskutuje.

        ps.
        byles na annabergu swietowac polski napad na niemcy w 1921 i palic flage eu?
        • fogg Re: do nazi fogga 04.06.04, 21:09
          Nie jestem nazistą ani narodowcem. Na Annaberg się nie wybieram i flag nie palę, bo nie jestem idiotą. A o polskim napadzie na Niemcy w 1921 r. to chyba wyczytałeś z podręczników co mają imprimatur Goebelsa albo przynajmniej dra Rosenberga.
          • wegweiser Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:43
            Faktycznie z tym napadem to nadużycie. Polacy napadli na obszar plebiscytowy a
            nie na Niemcy. A Romer to oczywiście nacjonalista a nie nazista.
            • laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:46
              Mosz oczywiscie recht, ale to niy zmiynio faktu ize naciongou do oporu
              geszichta.
              • laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:50
                Krótki szkic o życiu i dorobku naukowym klimatologa i kartografa Eugeniusza
                Romera
                "Mój stosunek do nauki stał mi się na uniwersytecie od samego początku potrzebą
                niemal fizjologiczną, potrzebą do tego stopnia, że rola jej: nauka dla nauki
                jako cel absolutny, na równi z nauką jako środkiem do zaspokojenia innych, a
                osobistych celów, zupełnie się zatracała".
                Eugeniusz Romer

                W dniu 3 lutego 1871r w skromnym domu Romerów we Lwowie urodził się drugi syn -
                Eugeniusz Mikołaj.

                Ojciec Eugeniusza, Edmund, podobnie jak jego matka Irena, pochodząca z
                węgierskiej rodziny, wywodzili się ze zubożałej szlachty. Stroniąc od stosunków
                towarzyskich z bogatymi dalszymi krewnymi, Romerowie wiedli życie spokojne i
                prawie monotonne. Nie uznawali lekkomyślnego życia "ponad stan". Ojciec
                Eugeniusza przebywał w okresie chłopięcym przez 10 lat w Wiedniu, pobierając
                nauki w głośnym i pozostającym pod protektoratem samego "Najjaśniejszego Pana"
                zakładzie wychowawczym "Teresianum", w którym kształciła się młodzież
                szlachecka wielojęzycznej monarchii austro-węgierskiej, w tym częściowo także i
                polska, z terenów Galicji. Edmund Romer był prawnikiem i przez większą część
                swego życia pozostawał na stanowisku skromnego urzędnika administracji
                państwowej. Dopiero w późniejszym okresie piastował przez szereg lat stanowisko
                starosty miasta Krosna, a następnie Brzeska. Był to człowiek wielkiej dobroci i
                ujmującej łagodności w obcowaniu z bliskimi. Urok i ciepło ogniska domowego
                były przede wszystkim wyłącznie jego zasługą. Pozostawał w bliskim i serdecznym
                kontakcie z synami. Nic dziwnego, że Eugeniusz Romer z wielkim szacunkiem i
                czułością wracał zawsze do wspomnień o ojcu.

                Zupełnie odmiennym typem człowieka była matka. Bardzo surowa, nieprzystępna,
                milcząca, kierowała wychowaniem dzieci w sposób stanowczy i konserwatywny.Z
                perspektywy czasu miał jednak ocenić nieprzeciętne zalety jej umysłu i serca,
                jej wykształcenie, oczytanie, muzykalność.W takiej atmosferze domowej
                nacechowanej surowością, dyscypliną i trwałymi nawykami ograniczeń
                materialnych, ale także troskliwością i miłością rodzicielską wzrastali obaj
                synowie Edmunda Romera, starszy Jan i młodszy o 2 lata Eugeniusz.

                Jan był chłopcem towarzyskim i układnym, pilnym i wzorowym w szkole. Eugeniusz
                natomiast od najmłodszych lat przysparzał rodzicom niekończących się trosk,
                przede wszystkim złym stanem swego zdrowia. W drugim roku życia przebył ciężką
                chorobę i przez kilkanaście lat był dzieckiem wątłym, drobnym i chorowitym o
                lękliwym i skłonnym do samotności usposobieniu. Lata szkolne dorzuciły do tych
                kłopotów rodzicielskich nowe zmartwienia. Eugeniusz był bowiem uczniem mało
                pilnym, niesfornym i stale napominanym.

                Eugeniusz Romer uczęszczał kolejno do kilku szkół w różnych miasteczkach
                ówczesnej Galicji, co pozostawało w związku ze zmianami miejsc pracy jego ojca.
                Naukę w okresie podstawowym rozpoczął w roku szkolnym 1878 / 79 w szkole
                ludowej w Rzeszowie. Ostatnie 2 klasy szkoły podstawowej skończył w Krośnie. W
                1881r, po ukończeniu czteroklasowej szkoły ludowej, dziesięcioletni Romer po
                raz pierwszy opuścił dom rodzinny, udając się do Jasła, by tam kontynuować
                naukę w gimnazjum i razem z bratem zamieszkać na tzw. "stancji".

                Z tą chwilą zakończył się okres jego dzieciństwa, nadzorowanego troskliwą ręką
                rodziców, a rozpoczęły się lata chłopięce, które wycisnęły ślady trwałych
                przemian i przeobrażeń w psychice młodego chłopca. W gimnazjum jasielskim
                spędził Eugeniusz trzy pierwsze lata nauki, od 1881 - 1884r, natomiast przez 5
                następnych lat, aż do zdania matury, był uczniem "cesarsko - królewskiego"
                gimnazjum państwowego w Nowym Sączu.(Zachowały się sprawozdania dyrekcji obu
                tych szkół, a przede wszystkim roczne sprawozdania szkolne oraz katalogi
                klasyfikacyjne gimnazjum nowosądeckiego - materiały te opublikował jeden z
                uczniów lwowskich Romera, Henryk Stamirski).

                Wynika z tych materiałów, że począwszy od pierwszej klasy gimnazjum w Jaśle
                zaůnacza się bardzo wyraźne i systematyczne obniżanie się ocen Romera tak w
                nauce, jak i zachowaniu. Z ucznia prawie celującego, bo umieszczonego w
                tzw. "lokacji" na drugim miejscu w kl. pierwszej, spada na miejsce czwarte,
                później 12, a później 30, pozostając w kl. trzeciej na najniższym poziomie,
                ledwie uprawniającym do przejścia do klasy następnej. Z zachowania widnieje
                notatka "obyczaje mniej odpowiednie z powodu niesfornego zachowania się w
                czasie nauki szkolnej" - jest to przedostatnia z kolei skala z zachowania.
                Wypada podkreślić, że jedynym przedmiotem, z którego Eugeniusz Romer miał w
                ciągu dwu ostatnich lat nauki aż do matury niezmiennie notę "chwalebną", to
                jest bardzo dobrą, była geografia z historią.

                W 1889r zdał egzamin dojrzałości. Wybrał studia historyczne na Uniwersytecie
                Jagiellońskim w Krakowie. Z miernego gimnazjalisty przedzierzgnął się w
                studenta wyróżniającego się niezwykłą pracowitością i dojrzałością umysłową.
                Niezbyt życzliwy do niego stosunek prof. Smolki oraz jawna dezaprobata
                prowadzącego ćwiczenia asystenta, który zapał twórczy młodego studenta oceniał
                jako szkodliwy nadmiar samodzielności tak bardzo zniechęciły Romera, że
                zrezygnował ze studiowania historii. W pierwszym semestrze 1890 / 91r ponownie
                zapisał się na wykłady z najrozmaitszych dziedzin. Dopiero w drugim półroczu
                nastąpiła decyzja. Eugeniusz zapisał się na studia geograficzne u prof.
                Szwarcenberg - Czernego. W I semestrze studiów geograficznych wyróżnił się
                świetnie napisaną pracą seminaryjną. W tym czasie postanowił przerwać studia w
                Krakowie i wyjechać na dalszą naukę za granicę. W 1891r w mieście Halle podjął
                studia na miejscowym uniwersytecie u znakomitego uczonego prof. Kirchhoffa. Na
                czwarty i ostatni rok studiów geograficznych powrócił Romer do Polski i zapisał
                się na Uniwersytet Lwowski. Z myślą o przyszłej pracy pedagogicznej uczęszczał
                na wykłady z higieny, obowiązujące kandydatów do stanu nauczycielskiego.
                Bezpośrednio po otrzymaniu absolutorium zgłosił się do pracy nauczycielskiej i
                od września 1893r rozpoczął zajęcia w charakterze suplenta (praktykanta) w
                Gimnazjum III im. Fr. Józefa (później Batorego) we Lwowie. Równocześnie
                przygotowywał się do doktoratu, który otrzymał w 1894r. Nie uzyskawszy w tymże
                roku posady na uniwersytecie, uczył dalej w tej samej szkole, przygotowując się
                do egzaminu nauczycielskiego, który złożył w 1895r.

                W październiku1895r wyjeżdża Romer na dalsze studia do Wiednia. W Wiedniu
                kontynuuje studia morfologiczne u sławnego prof. Pencka. W drugim półroczu
                przenosi się na studia meteorologiczne do Berlina, gdzie pracuje pod okiem
                profesorów Assmana i Bersona. Stamtąd wraca do Lwowa i podejmuje ponownie pracę
                w szkolnictwie, przygotowując równocześnie rozprawę habilitacyjną z dziedziny
                morfologii. W 1899r w wieku 28 lat Romer habilitował się w związku z czym, obok
                pracy w szkole, objął funkcję tzw. docenta prywatnego przy katedrze geografii
                Uniwersytetu Lwowskiego.

                O ile praca w szkole, jako dobrze płatna, zapewniała mu materialną podstawę
                bytu, o tyle docentura prywatna zobowiązywała do pewnej ilości godzin
                bezpłatnych wykładów, lecz otwierała drogę do katedry uniwersyteckiej.
                Oznaczało to również dla Romera stabilizację zawodową, w ślad za czym poszła
                też stabilizacja życiowa. Zdecydował, że koło trzydziestki musi założyć własną
                rodzinę. Mimo południowego niemal temperamentu już jako młodzieniec zawsze
                kierował się rozsądkiem, dlatego o wyborze przyszłej towarzyszki życia
                zdecydowały jej wartości wewnętrzne. Z perspektywy lat uznał swoje małżeństwo
                za bardzo udane. Żona Eugeniusza Romera, Jadwiga Rossknecht, poślubiona w 1899
                roku była córką dyrektora browaru. Odznaczała się pewnymi rysami, które
                przypominały mu cechy matki. "Matuś" jak czule nazywał żonę, miała pełne
                zrozumienie dla jego prac i powołań, dzięki czemu mógł spokojnie poświęcać się
                • laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:51
                  O ile praca w szkole, jako dobrze płatna, zapewniała mu materialną podstawę
                  bytu, o tyle docentura prywatna zobowiązywała do pewnej ilości godzin
                  bezpłatnych wykładów, lecz otwierała drogę do katedry uniwersyteckiej.
                  Oznaczało to również dla Romera stabilizację zawodową, w ślad za czym poszła
                  też stabilizacja życiowa. Zdecydował, że koło trzydziestki musi założyć własną
                  rodzinę. Mimo południowego niemal temperamentu już jako młodzieniec zawsze
                  kierował się rozsądkiem, dlatego o wyborze przyszłej towarzyszki życia
                  zdecydowały jej wartości wewnętrzne. Z perspektywy lat uznał swoje małżeństwo
                  za bardzo udane. Żona Eugeniusza Romera, Jadwiga Rossknecht, poślubiona w 1899
                  roku była córką dyrektora browaru. Odznaczała się pewnymi rysami, które
                  przypominały mu cechy matki. "Matuś" jak czule nazywał żonę, miała pełne
                  zrozumienie dla jego prac i powołań, dzięki czemu mógł spokojnie poświęcać się
                  nauce i działalności społecznej.

                  W 1900r urodził się starszy syn Eugeniusza Romera, Witold, a w 1904r młodszy,
                  Edmund. Chociaż obaj synowie nie poszli w kierunku studiów za ojcem, od
                  najmłodszych jednak lat, wędrując z nim po Polsce, wyjeżdżając za granicę,
                  żyjąc w kręgu ludzi i spraw mu bliskich, zawsze byli związani z geografią.

                  W latach od 1900 do 1920, czyli między trzydziestym a pięćdziesiątym rokiem
                  życia Eugeniusz Romer przeżył okres swej dojrzałości i największej aktywności
                  życiowej. Na lata te przypada jego praca dydaktyczna w szkolnictwie średnim i
                  na uniwersytecie, działalność badawczo - naukowa i wydawnicza, początki
                  twórczości kartograficznej, podróże naukowe za granicę, wreszcie akcje
                  patriotyczne, podejmowane w przededniu niepodległości Polski. Efektem pracy
                  Romera w szkołach średnich było wydanie w 1904 roku podręcznika do geografii
                  dla klas pierwszych gimnazjalnych, a w 1908r pierwszego dzieła
                  kartograficznego "Małego atlasu geograficznego", nad którym pracował 4 lata.

                  Na lata 1909 - 1912 przypadają kilkakrotne wyjazdy za granicę. Większość tych
                  podróży miała na celu badania morfologiczne ze szczególnym uwzględnieniem
                  morfologii lodowcowej. I tak w 1909 roku Romer jeszcze raz decyduje się
                  wystąpić w charakterze ucznia, wyjeżdżając na pół roku do Szwajcarii na studia
                  alpejskie w Instytucie Lugeona w Lozannie.

                  W połowie 1910r Romer wziął udział jako specjalista - topograf w rosyjskiej
                  ekspedycji geologiczno - górniczej w góry Sichote - Aliń, na rosyjskich
                  wybrzeżach Morza Japońskiego. Z Władywostoku wracał Romer do kraju okrężną
                  drogą przez Japonię, Chiny i Indię. Podróże te pozwoliły mu nawiązać kontakty z
                  wieloma uczonymi zagranicznymi i przyczyniły się do wzrostu autorytetu
                  naukowego, tym bardziej, że po każdej podróży publikował zarówno w krajowych,
                  jak i zagranicznych wydawnictwach wyniki swych badań.

                  W 1911r Romer został mianowany prof. zwyczajnym Uniwersytetu Jana Kazimierza we
                  Lwowie. Stworzona przez niego, pierwsza w Polsce, uniwersytecka pracownia
                  geograficzna, bazująca na wycieczkach i ćwiczeniach terenowych, stała się
                  zaczątkiem późniejszego Instytutu Geograficznego. Na katedrze uniwersyteckiej
                  pozostawał Romer przez 20 lat, z przerwą wojenną, to jest do 1930r.

                  W 1913r zmarła nagle matka Romera. W kilka tygodni później wyjechał z żoną i
                  synami do Francji, gdzie 4 tygodnie spędził na studiach terenowych w Bretanii.
                  Stąd już sam wyruszył na kilka miesięcy do Kanady, by wziąć udział w
                  Międzynarodowym Kongresie Geologicznym w Toronto, a następnie w wycieczkach
                  kongresowych w lodowce Gór Skalistych Kanady i Alaski. Wyjazd ten przyniósł
                  Romerowi nowe sukcesy naukowe, docenione w pełni przez naukę światową.

                  Wybuch wojny światowej w 1914r przerwał studia lodowcowe Romera i zwrócił bez
                  reszty jego uwagę na sprawę polską. Już zresztą wcześniej w latach 1905 - 1908
                  brał udział w akcjach niepodległościowych, wygłaszając odczyty popularnonaukowe
                  o charakterze patriotycznym. W latach 1914 - 15 rozszerzył jeszcze akcję
                  odczytów w kraju i za granicą wydawaniem związanych z nią tematycznie prac,
                  artykułów, broszur oraz map Polski. Najpoważniejszym efektem tej działalności
                  było zgromadzenie i opracowanie w okresie zaledwie jednego roku materiałów
                  do "Geograficzno - statystycznego atlasu Polski", który ukazał się w 1916 roku.

                  W 1918r, kiedy ważyły się losy przyszłych granic niepodległej Polski, Eugeniusz
                  Romer został zaproszony jako ekspert do spraw Polski na Kongres Wersalski i
                  wyjechał do Paryża z początkiem 1919r wraz z Teofilem Szumańskim, swoim
                  pierwszym współpracownikiem - kartografem. W Paryżu, po 10 miesiącach
                  wyczerpującej, "katorżnej" - jak to określał Romer - pracy, powstał cenny zbiór
                  map, wydanych w 1921r jako "Polski atlas kongresowy". Po powrocie z Paryża
                  Romer brał udział jako rzeczoznawca w latach 1920 - 21 w konferencji pokojowej
                  w Rydze oraz w akcji plebiscytowej na Śląsku.

                  Ciężkie miesiące paryskie, kiedy to 14 do 18 godzin zajęć było dzienną normą, a
                  w jednym konkretnym przypadku aż przez 80 godzin wypadało zrezygnować z
                  odpoczynku, poważnie nadwątliły organizm Eugeniusza Romera. Wyraźne osłabienie
                  sił, niedomaganie serca, zniszczony system nerwowy, bezsenność, siwe włosy - to
                  były objawy trwałego, niestety, ubytku zdrowia, a równocześnie to była cena
                  zaangażowanego bez reszty w sprawy nauki i sprawy Polski poświęcenia. Do dawnej
                  sprawności fizycznej Eugeniusz Romer już nigdy nie wrócił. Po ciężkich latach
                  pierwszej wojny światowej powrócił do normalnej pracy do swego Instytutu
                  Geograficznego i do młodzieży, wśród której czuł się najlepiej.

                  Na okres międzywojenny przypada przede wszystkim rozkwit działalności Romera na
                  polu kartografii. W 1921r zorganizował on "Instytut Kartograficzny" i związał
                  jego działalność z wydawniczą firmą "Książnica - Atlas", której był współtwórcą
                  i organizatorem. Wydawnictwa kartograficzne "Atlasu" przez długie lata
                  wzbogacały polski rynek księgarski i zaopatrywały szkołę w wartościowe pomoce
                  naukowe. Z uwagi na gorszy stan zdrowia ograniczył on znacznie własne badania
                  geomorfologiczne w terenie, zajmując się przede wszystkim opracowywaniem
                  wyników dawniejszych doświadczeń i badań w tej dziedzinie. Kontynuował
                  równocześnie pracę publikacyjną z zakresu pozostałych dziedzin geografii, jak z
                  klimatologii, geografii regionalnej, dydaktyki, historii geografii i innych.
                  Utrzymywał również ścisły kontakt korespondencyjny i osobisty z
                  najwybitniejszymi geografami świata.

                  Ku powszechnemu zdziwieniu, w 1931 roku, czyli po 20 latach swojej profesury, a
                  w 60 roku życia, przeszedł na emeryturę, rezygnując z kierownictwa Instytutem
                  Geograficznym. Nie przerwało to jego udziału w życiu naukowym, ani osobistych
                  kontaktów z tym instytutem, nie mówiąc już o Instytucie Kartograficznym,
                  którego opiekunem, doradcą i inspiratorem jego prac był do końca swego życia.

                  W chwili wybuchu wojny Romer liczył 68 lat. Rodzina jego została rozproszona.
                  Synowie znaleźli się poza granicami kraju, synowe z czworgiem dzieci borykały
                  się z trudnościami codziennego życia. W biedzie i niedostatku żył również
                  Eugeniusz Romer, początkowo w swoim prywatnym mieszkaniu, gdzie dosięgnął go
                  cios w postaci śmierci żony, a później, od połowy 1941r przez 3 kolejne lata,
                  ukrywając się, w całkowitej izolacji, w klasztorze oo. Zmartwychwstańców we
                  Lwowie pod przybranym nazwiskiem Edmunda Piotrowskiego.

                  Dla człowieka, który niemal pół wieku poświęcił nauce, tragedią życia musiała
                  być utrata własnej olbrzymiej biblioteki, liczącej około 15 tysięcy tomów i 20
                  tysięcy map. Z bólem musiał również pogodzić się z faktem wywiezienia na
                  makulaturę około 50 wagonów druków, książek i map z magazynów "Książnicy -
                  Atlas".

                  W połowie 1944r Romer opuścił swój dotychczasowy azyl we Lwowie, udając się do
                  Warszawy, gdzie zaskoczyło go powstanie. Przetrwał je szczęśliwie, a następnie
                  przez obóz w Pruszkowie, przedostał się do Krakowa, gdzie ostatecznie
                  zamies
                  • laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:51
                    W połowie 1944r Romer opuścił swój dotychczasowy azyl we Lwowie, udając się do
                    Warszawy, gdzie zaskoczyło go powstanie. Przetrwał je szczęśliwie, a następnie
                    przez obóz w Pruszkowie, przedostał się do Krakowa, gdzie ostatecznie
                    zamieszkał.

                    Okres powojenny stanowi ostatni rozdział działalności Eugeniusza Romera. Mimo
                    poważnego wieku - w 1945 r. ukończył 74 lata - z godną podziwu energią stanął
                    do pracy w odbudowującej się ojczyźnie. Objął katedrę geografii na
                    Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz kierownictwo krakowskiego Instytutu
                    Geograficznego.

                    Począwszy od końca 1949r zdawał sobie sprawę z niknących sił, bowiem ataki
                    serca powtarzały się coraz częściej, a powroty do zdrowia były coraz
                    wolniejsze. Coraz mniej też pracował, lecz z niesłabnącą wolą realizowania
                    podejmowanych zamierzeń "Taką mam zawieruchę roboczą - pisał - że tylko
                    murowane zdrowie da radę". W liście z ostatnich dni napisał "Nieprawdopodobne,
                    jak bardzo chciałoby się jeszcze dużo widzieć i wiedzieć"

                    Dnia 18 stycznia 1954r nastąpił ostatni atak, który w dziesięć dni później, tj.
                    28.01. stał się przyczyną śmierci. Miał 83 lata. Eugeniusz Romer zmarł w
                    Krakowie i został pochowany na Salwatorze.


                    Opracowanie: Danuta Olejnik

      • Gość: ritter Re: do nazi fogga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.04, 21:39
        jezeli podzielasz poglady romera, to automatycznie wyznajesz teorie "ziem
        odwiecznie polskich" oraz "odzyskanych ziem" oraz legitymujesz zbrodnie
        wypedzenia niemcow.
        • fogg Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:07
          Nie zgadzam się z tym. Trudno winić Romera za wypędzenie Niemców - to absurd. Romer był kartografem, a nie politykiem. To tak jakby ofiary Hiroszimy miały żal do Einsteina, że jego odkrycia pomogły w wynalazieniu bomby atomowej. Naukowcy budują teorie, które niekoniecznie muszą być przekładane na praktykę. A co do wypędzenia Niemców, to jest to trudny temat, który nie nadaje się na to forum, gdyż za dużo tu pieniaczy. Jednak jeśli widzę osoby odpowiedzialne za tę tragedię, to bardziej mam przed oczami Hitlera, Stalina, Churchilla, Roosevelta, Bieruta, Zawadzkiego itd. niż poczciwego, w 1945 roku będącego już staruszkiem, Romera.
          • grba Romer 05.06.04, 12:38
            Biografia Eugeniusza Romera powinna być atrakcyjna dla Ślązaków. Jego ojciec
            kształcony był na germanizatora Galicji, matka była Węgierką i bardzo długo u
            Romera językiem domowym był niemiecki. Mieszkali we Lwowie, który miał taką
            moc, że z przyjezdnych miasto czyniło szczerych lwowiaków i Polaków.

            Miało kto wie, ale Lwów w czasie I wojny był okupowany przez Rosję (Lwow
            istinno ruskij gorad) i Romer był uchodźcą, najpierw w miasteczku, które się
            nazywa obecnie Szumperk (Jesenik) i w Wiedniu. Podczas wygnania stworzył Atlas
            Polski i wydał go 1916.
            • Gość: ritter Re: Romer IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 13:02
              super atrakcja! - ten nazi przyczynil sie aktywnie do oderwania wschodniego
              gornego slaska od macierzy.
              • grba Re: Romer 05.06.04, 13:39
                Gość portalu: ritter napisał(a):

                > super atrakcja! - ten nazi przyczynil sie aktywnie do oderwania wschodniego
                > gornego slaska od macierzy.


                Ritter z motyką u boku?
                Każdy posiadacz atlasu historycznego wie, że Prusy, Niemcy pomniejszały obszar
                Polski aż do zupełnej likwidacji z wspólnikami. Wy możecie, a my nie? Jeżeli
                Pożnań stał się Pozen itd., to dlaczego Brelau nie mógł stać się Wrocławiem.
                Czegoś jednak się nauczyliśmy od Was. Zawsze możemy sięgać do archeologii,
                filozofii porównawczej i przyłączyć do macierzy: Brennę - Brandenburg, Leipzig -
                Lipsk. Zawsze możemy jako potomkowie Luciców, Obodrzyców, Jaksy z Kopanicy
                przygotować sobie programik powrotu, na stare słowiańskie ziemie do Łaby. To
                też Wasza szkoła.

                • Gość: ritter Re: Romer IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 14:05
                  no no, jak buta - jak w latach 30-tych z waszymi naziolami rydzem, romerem i
                  innymi.

                  tutaj cos, co sie tobie na pewno spodoba:
                  www.ostpreussenheimat.de/12-vertreiberstaaten/12-vertreiberliste/12b-polen/imageKVP.JPG
                  • grba Re: Romer 05.06.04, 14:24
                    Gość portalu: ritter napisał(a):

                    > no no, jak buta - jak w latach 30-tych z waszymi naziolami rydzem, romerem i
                    > innymi.
                    >
                    > tutaj cos, co sie tobie na pewno spodoba:
                    > www.ostpreussenheimat.de/12-vertreiberstaaten/12-vertreiberliste/12b-polen/imageKVP.JPG


                    Rydz, Romer i inni byli naziolami, tak jak ty jesteś Ritterem (rycerzem).
                    Nie macie innej ulotki, ciągle ta sama. Jak na alibi to słabiutko.
                    Na koniec pytanie:
                    Dlaczego wypędzeni będą czcić Powstanie Warszawskie?
          • Gość: ritter Re: do nazi fogga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 13:01
            od kiedy kartografowie przesuwaja granice na tereny obcych panstw?

            jezeli nie byl politykiem to wychdze z zalozenia ze na konferencje w wersalu
            przybyl w celach turystycznych.
        • laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 13:07
          w przewazajoncyj czynsci odniego wypowiedzi faktycznie tak je.
        • aqua Re: do nazi fogga 05.06.04, 13:34
          Kolego, musisz zrozumieć, że jeśli ktos kogoś szanuje, nie musi od razu
          podzielać jego poglądy. Twoje "wyznania" które zarzucasz oponentom są błędnie
          sformułowane, bo to że ziemie odwiecznie polskie są polskie, jest nie teorią
          tylko prawdą, "ziemie odzyskane" są zwrotem retorycznym, nie było także zbrodni
          wypędzenia niemców, tylko było wsiedlenie niemców.
          • Gość: ritter Re: do nazi fogga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 14:01
            > Kolego, musisz zrozumieć, że jeśli ktos kogoś szanuje, nie musi od razu
            > podzielać jego poglądy.

            a za co go szanujesz, jezeli nie za poglady? nekrofilem chyba nie jestes.


            > Twoje "wyznania" które zarzucasz oponentom są błędnie
            > sformułowane, bo to że ziemie odwiecznie polskie są polskie, jest nie teorią
            > tylko prawdą, "ziemie odzyskane" są zwrotem retorycznym, nie było także
            > zbrodni wypędzenia niemców, tylko było wsiedlenie niemców.

            ;-) ty polski naziolku
            • aqua Re: do nazi rittera 05.06.04, 14:43
              ty ritter jesteś oczywiście niemieckim pełnym nazistą :( , takim
              lajtdojczlandrem from munchein.
              • Gość: ritter Re: do nazi rittera IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 14:57
                to nie byla odpowiedz na moje pytanie.
                napisz za co go szanujesz?
                • henry.morgenthau_jr.jr pseudo-Ritter w brunatnym rynsztunku 05.06.04, 15:37
                  Gość portalu: ritter napisał(a):

                  > to nie byla odpowiedz na moje pytanie.
                  > napisz za co go szanujesz?


                  Sluchaj no Ty stary parszywy hitlerowcu, II Rzeczpospolita nie miala nic
                  wspolnego z nazizmem a juz na pewno nie taki nedolega jak Rydz-Smigly ... byl
                  co prawda dyktatorem (poldyktatorem) ale nigdy faszysta.
                  Ty skundlona wszo hitlerowska ... az tryska z Ciebie brunatnym jadem
                  faszystowskim.


                  Bye !
                  Killin' all german nazi pigs !
                  HENRY MORGENTHAU jr. jr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka