Gość: ritter IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.06.04, 23:44 czy ty sie nie wstydzisz (i nie boisz wymiaru sprawiedliwosci)? wyglaszac tutaj na forum nazistowskie mysli np. e. romera? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
grba Re: do nazi fogga 04.06.04, 00:03 Gość portalu: ritter napisał(a): > czy ty sie nie wstydzisz (i nie boisz wymiaru sprawiedliwosci)? wyglaszac > tutaj na forum nazistowskie mysli np. e. romera? kolejny mistrz absurdu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: OBERSCHLESIER Re: do nazi fogga IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.04, 00:24 slazacy sa poprostu "inteligentni inaczej":-)))) Temu prostakowi chodzilo jak zwykle o "wymowny tytul" banda idiotow i prowokatorow nic wiecej . pseudoslazacy Odpowiedz Link Zgłoś
grba Re: do nazi fogga 04.06.04, 00:43 To, że jadą z konkretną propagandą to mnie nie dziwi. Motywy też są stałe i niezmienne od 200 lat. Nic nowego. Jest jednak pewna granica, granica głupoty, którą przekracza się pisząc, że Romer to nazista. Odpowiedz Link Zgłoś
ballest Re: do nazi fogga 04.06.04, 07:32 grba napisał: > To, że jadą z konkretną propagandą to mnie nie dziwi. > Motywy też są stałe i niezmienne od 200 lat. > Nic nowego. > Jest jednak pewna granica, granica głupoty, którą przekracza się pisząc, że > Romer to nazista. Ty ja juz kilkadziesiat razy przekroczyles nazywajac mnie nazsita, tylko i wylacznie z tego powodu, ze prawde pisalem, a tej czytac nie potrafisz i zamykasz oczy przed nia ! Odpowiedz Link Zgłoś
henry.morgenthau_jr.jr Re: do nazi ballesta 04.06.04, 07:46 ballest napisała: > Ty ja juz kilkadziesiat razy przekroczyles nazywajac mnie nazsita, A co ? Moze nie mial racji ... to ja sie jeszcze doloze i nazwe Cie Starym, tepym i upartym nazista ... wiecznieniepoprawnym i wieczniewczorajszym ... ot poprostu duchowym podpalaczem. > tylko i > wylacznie z tego powodu, ze prawde pisalem, Definicji "prawdy" to Ty jeszcze nie zrozumiales. Prawda z Toich ust ??? ... To nie tylko niesmak ... to mniej wiecej (cos ciezkiego do zrozumienia) ale wytlumacze Ci to w bardzp prymitywny sposob ... prawda z Twoich ust to cos takiego jak oddech paryskiego kloszarda, ktory przez trzy lata nie myl zebow. > a tej czytac nie potrafisz i No, normalny czlek mimo najszczerszych checi, nie bedzie Cie w stanie nigdy zrozumiec. > zamykasz oczy przed nia ! A Ty swoich jeszcze nigdy nie otworzyles, Zyjesz dalej w swiecie III Rzeszy i kanclerza Adolfa Hitlera. Grasujesz na forach polskiej gazety i Obrazasz Polakow i innych obywateli tego (mojego) kraju. Bye ! Killin' german nazi pigs ! HENRY MORGENTHAU jr. jr y Odpowiedz Link Zgłoś
grba Re: do nazi fogga 04.06.04, 08:20 ballest napisała: > grba napisał: > > > To, że jadą z konkretną propagandą to mnie nie dziwi. > > Motywy też są stałe i niezmienne od 200 lat. > > Nic nowego. > > Jest jednak pewna granica, granica głupoty, którą przekracza się pisząc, ż > e > > Romer to nazista. > > Ty ja juz kilkadziesiat razy przekroczyles nazywajac mnie nazsita, tylko i > wylacznie z tego powodu, ze prawde pisalem, a tej czytac nie potrafisz i > zamykasz oczy przed nia ! > Prawdomówny Balleście, Kiedy nazwałem Ciebie osobiście nazistą? Przypomnij. grba PS. Prawda - organ Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Odpowiedz Link Zgłoś
fogg Re: do nazi fogga 04.06.04, 08:10 Jeśli według Ciebie Edmund Romer był nazistą, to nie mamy o czym dyskutować. Twoje dyletanctwo poraża. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ritter Re: do nazi fogga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.04, 08:25 wcale nie chce z toba dyskutowac. z nazistami sie nie dyskutuje. ps. byles na annabergu swietowac polski napad na niemcy w 1921 i palic flage eu? Odpowiedz Link Zgłoś
fogg Re: do nazi fogga 04.06.04, 21:09 Nie jestem nazistą ani narodowcem. Na Annaberg się nie wybieram i flag nie palę, bo nie jestem idiotą. A o polskim napadzie na Niemcy w 1921 r. to chyba wyczytałeś z podręczników co mają imprimatur Goebelsa albo przynajmniej dra Rosenberga. Odpowiedz Link Zgłoś
wegweiser Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:43 Faktycznie z tym napadem to nadużycie. Polacy napadli na obszar plebiscytowy a nie na Niemcy. A Romer to oczywiście nacjonalista a nie nazista. Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:46 Mosz oczywiscie recht, ale to niy zmiynio faktu ize naciongou do oporu geszichta. Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:50 Krótki szkic o życiu i dorobku naukowym klimatologa i kartografa Eugeniusza Romera "Mój stosunek do nauki stał mi się na uniwersytecie od samego początku potrzebą niemal fizjologiczną, potrzebą do tego stopnia, że rola jej: nauka dla nauki jako cel absolutny, na równi z nauką jako środkiem do zaspokojenia innych, a osobistych celów, zupełnie się zatracała". Eugeniusz Romer W dniu 3 lutego 1871r w skromnym domu Romerów we Lwowie urodził się drugi syn - Eugeniusz Mikołaj. Ojciec Eugeniusza, Edmund, podobnie jak jego matka Irena, pochodząca z węgierskiej rodziny, wywodzili się ze zubożałej szlachty. Stroniąc od stosunków towarzyskich z bogatymi dalszymi krewnymi, Romerowie wiedli życie spokojne i prawie monotonne. Nie uznawali lekkomyślnego życia "ponad stan". Ojciec Eugeniusza przebywał w okresie chłopięcym przez 10 lat w Wiedniu, pobierając nauki w głośnym i pozostającym pod protektoratem samego "Najjaśniejszego Pana" zakładzie wychowawczym "Teresianum", w którym kształciła się młodzież szlachecka wielojęzycznej monarchii austro-węgierskiej, w tym częściowo także i polska, z terenów Galicji. Edmund Romer był prawnikiem i przez większą część swego życia pozostawał na stanowisku skromnego urzędnika administracji państwowej. Dopiero w późniejszym okresie piastował przez szereg lat stanowisko starosty miasta Krosna, a następnie Brzeska. Był to człowiek wielkiej dobroci i ujmującej łagodności w obcowaniu z bliskimi. Urok i ciepło ogniska domowego były przede wszystkim wyłącznie jego zasługą. Pozostawał w bliskim i serdecznym kontakcie z synami. Nic dziwnego, że Eugeniusz Romer z wielkim szacunkiem i czułością wracał zawsze do wspomnień o ojcu. Zupełnie odmiennym typem człowieka była matka. Bardzo surowa, nieprzystępna, milcząca, kierowała wychowaniem dzieci w sposób stanowczy i konserwatywny.Z perspektywy czasu miał jednak ocenić nieprzeciętne zalety jej umysłu i serca, jej wykształcenie, oczytanie, muzykalność.W takiej atmosferze domowej nacechowanej surowością, dyscypliną i trwałymi nawykami ograniczeń materialnych, ale także troskliwością i miłością rodzicielską wzrastali obaj synowie Edmunda Romera, starszy Jan i młodszy o 2 lata Eugeniusz. Jan był chłopcem towarzyskim i układnym, pilnym i wzorowym w szkole. Eugeniusz natomiast od najmłodszych lat przysparzał rodzicom niekończących się trosk, przede wszystkim złym stanem swego zdrowia. W drugim roku życia przebył ciężką chorobę i przez kilkanaście lat był dzieckiem wątłym, drobnym i chorowitym o lękliwym i skłonnym do samotności usposobieniu. Lata szkolne dorzuciły do tych kłopotów rodzicielskich nowe zmartwienia. Eugeniusz był bowiem uczniem mało pilnym, niesfornym i stale napominanym. Eugeniusz Romer uczęszczał kolejno do kilku szkół w różnych miasteczkach ówczesnej Galicji, co pozostawało w związku ze zmianami miejsc pracy jego ojca. Naukę w okresie podstawowym rozpoczął w roku szkolnym 1878 / 79 w szkole ludowej w Rzeszowie. Ostatnie 2 klasy szkoły podstawowej skończył w Krośnie. W 1881r, po ukończeniu czteroklasowej szkoły ludowej, dziesięcioletni Romer po raz pierwszy opuścił dom rodzinny, udając się do Jasła, by tam kontynuować naukę w gimnazjum i razem z bratem zamieszkać na tzw. "stancji". Z tą chwilą zakończył się okres jego dzieciństwa, nadzorowanego troskliwą ręką rodziców, a rozpoczęły się lata chłopięce, które wycisnęły ślady trwałych przemian i przeobrażeń w psychice młodego chłopca. W gimnazjum jasielskim spędził Eugeniusz trzy pierwsze lata nauki, od 1881 - 1884r, natomiast przez 5 następnych lat, aż do zdania matury, był uczniem "cesarsko - królewskiego" gimnazjum państwowego w Nowym Sączu.(Zachowały się sprawozdania dyrekcji obu tych szkół, a przede wszystkim roczne sprawozdania szkolne oraz katalogi klasyfikacyjne gimnazjum nowosądeckiego - materiały te opublikował jeden z uczniów lwowskich Romera, Henryk Stamirski). Wynika z tych materiałów, że począwszy od pierwszej klasy gimnazjum w Jaśle zaůnacza się bardzo wyraźne i systematyczne obniżanie się ocen Romera tak w nauce, jak i zachowaniu. Z ucznia prawie celującego, bo umieszczonego w tzw. "lokacji" na drugim miejscu w kl. pierwszej, spada na miejsce czwarte, później 12, a później 30, pozostając w kl. trzeciej na najniższym poziomie, ledwie uprawniającym do przejścia do klasy następnej. Z zachowania widnieje notatka "obyczaje mniej odpowiednie z powodu niesfornego zachowania się w czasie nauki szkolnej" - jest to przedostatnia z kolei skala z zachowania. Wypada podkreślić, że jedynym przedmiotem, z którego Eugeniusz Romer miał w ciągu dwu ostatnich lat nauki aż do matury niezmiennie notę "chwalebną", to jest bardzo dobrą, była geografia z historią. W 1889r zdał egzamin dojrzałości. Wybrał studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Z miernego gimnazjalisty przedzierzgnął się w studenta wyróżniającego się niezwykłą pracowitością i dojrzałością umysłową. Niezbyt życzliwy do niego stosunek prof. Smolki oraz jawna dezaprobata prowadzącego ćwiczenia asystenta, który zapał twórczy młodego studenta oceniał jako szkodliwy nadmiar samodzielności tak bardzo zniechęciły Romera, że zrezygnował ze studiowania historii. W pierwszym semestrze 1890 / 91r ponownie zapisał się na wykłady z najrozmaitszych dziedzin. Dopiero w drugim półroczu nastąpiła decyzja. Eugeniusz zapisał się na studia geograficzne u prof. Szwarcenberg - Czernego. W I semestrze studiów geograficznych wyróżnił się świetnie napisaną pracą seminaryjną. W tym czasie postanowił przerwać studia w Krakowie i wyjechać na dalszą naukę za granicę. W 1891r w mieście Halle podjął studia na miejscowym uniwersytecie u znakomitego uczonego prof. Kirchhoffa. Na czwarty i ostatni rok studiów geograficznych powrócił Romer do Polski i zapisał się na Uniwersytet Lwowski. Z myślą o przyszłej pracy pedagogicznej uczęszczał na wykłady z higieny, obowiązujące kandydatów do stanu nauczycielskiego. Bezpośrednio po otrzymaniu absolutorium zgłosił się do pracy nauczycielskiej i od września 1893r rozpoczął zajęcia w charakterze suplenta (praktykanta) w Gimnazjum III im. Fr. Józefa (później Batorego) we Lwowie. Równocześnie przygotowywał się do doktoratu, który otrzymał w 1894r. Nie uzyskawszy w tymże roku posady na uniwersytecie, uczył dalej w tej samej szkole, przygotowując się do egzaminu nauczycielskiego, który złożył w 1895r. W październiku1895r wyjeżdża Romer na dalsze studia do Wiednia. W Wiedniu kontynuuje studia morfologiczne u sławnego prof. Pencka. W drugim półroczu przenosi się na studia meteorologiczne do Berlina, gdzie pracuje pod okiem profesorów Assmana i Bersona. Stamtąd wraca do Lwowa i podejmuje ponownie pracę w szkolnictwie, przygotowując równocześnie rozprawę habilitacyjną z dziedziny morfologii. W 1899r w wieku 28 lat Romer habilitował się w związku z czym, obok pracy w szkole, objął funkcję tzw. docenta prywatnego przy katedrze geografii Uniwersytetu Lwowskiego. O ile praca w szkole, jako dobrze płatna, zapewniała mu materialną podstawę bytu, o tyle docentura prywatna zobowiązywała do pewnej ilości godzin bezpłatnych wykładów, lecz otwierała drogę do katedry uniwersyteckiej. Oznaczało to również dla Romera stabilizację zawodową, w ślad za czym poszła też stabilizacja życiowa. Zdecydował, że koło trzydziestki musi założyć własną rodzinę. Mimo południowego niemal temperamentu już jako młodzieniec zawsze kierował się rozsądkiem, dlatego o wyborze przyszłej towarzyszki życia zdecydowały jej wartości wewnętrzne. Z perspektywy lat uznał swoje małżeństwo za bardzo udane. Żona Eugeniusza Romera, Jadwiga Rossknecht, poślubiona w 1899 roku była córką dyrektora browaru. Odznaczała się pewnymi rysami, które przypominały mu cechy matki. "Matuś" jak czule nazywał żonę, miała pełne zrozumienie dla jego prac i powołań, dzięki czemu mógł spokojnie poświęcać się Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:51 O ile praca w szkole, jako dobrze płatna, zapewniała mu materialną podstawę bytu, o tyle docentura prywatna zobowiązywała do pewnej ilości godzin bezpłatnych wykładów, lecz otwierała drogę do katedry uniwersyteckiej. Oznaczało to również dla Romera stabilizację zawodową, w ślad za czym poszła też stabilizacja życiowa. Zdecydował, że koło trzydziestki musi założyć własną rodzinę. Mimo południowego niemal temperamentu już jako młodzieniec zawsze kierował się rozsądkiem, dlatego o wyborze przyszłej towarzyszki życia zdecydowały jej wartości wewnętrzne. Z perspektywy lat uznał swoje małżeństwo za bardzo udane. Żona Eugeniusza Romera, Jadwiga Rossknecht, poślubiona w 1899 roku była córką dyrektora browaru. Odznaczała się pewnymi rysami, które przypominały mu cechy matki. "Matuś" jak czule nazywał żonę, miała pełne zrozumienie dla jego prac i powołań, dzięki czemu mógł spokojnie poświęcać się nauce i działalności społecznej. W 1900r urodził się starszy syn Eugeniusza Romera, Witold, a w 1904r młodszy, Edmund. Chociaż obaj synowie nie poszli w kierunku studiów za ojcem, od najmłodszych jednak lat, wędrując z nim po Polsce, wyjeżdżając za granicę, żyjąc w kręgu ludzi i spraw mu bliskich, zawsze byli związani z geografią. W latach od 1900 do 1920, czyli między trzydziestym a pięćdziesiątym rokiem życia Eugeniusz Romer przeżył okres swej dojrzałości i największej aktywności życiowej. Na lata te przypada jego praca dydaktyczna w szkolnictwie średnim i na uniwersytecie, działalność badawczo - naukowa i wydawnicza, początki twórczości kartograficznej, podróże naukowe za granicę, wreszcie akcje patriotyczne, podejmowane w przededniu niepodległości Polski. Efektem pracy Romera w szkołach średnich było wydanie w 1904 roku podręcznika do geografii dla klas pierwszych gimnazjalnych, a w 1908r pierwszego dzieła kartograficznego "Małego atlasu geograficznego", nad którym pracował 4 lata. Na lata 1909 - 1912 przypadają kilkakrotne wyjazdy za granicę. Większość tych podróży miała na celu badania morfologiczne ze szczególnym uwzględnieniem morfologii lodowcowej. I tak w 1909 roku Romer jeszcze raz decyduje się wystąpić w charakterze ucznia, wyjeżdżając na pół roku do Szwajcarii na studia alpejskie w Instytucie Lugeona w Lozannie. W połowie 1910r Romer wziął udział jako specjalista - topograf w rosyjskiej ekspedycji geologiczno - górniczej w góry Sichote - Aliń, na rosyjskich wybrzeżach Morza Japońskiego. Z Władywostoku wracał Romer do kraju okrężną drogą przez Japonię, Chiny i Indię. Podróże te pozwoliły mu nawiązać kontakty z wieloma uczonymi zagranicznymi i przyczyniły się do wzrostu autorytetu naukowego, tym bardziej, że po każdej podróży publikował zarówno w krajowych, jak i zagranicznych wydawnictwach wyniki swych badań. W 1911r Romer został mianowany prof. zwyczajnym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Stworzona przez niego, pierwsza w Polsce, uniwersytecka pracownia geograficzna, bazująca na wycieczkach i ćwiczeniach terenowych, stała się zaczątkiem późniejszego Instytutu Geograficznego. Na katedrze uniwersyteckiej pozostawał Romer przez 20 lat, z przerwą wojenną, to jest do 1930r. W 1913r zmarła nagle matka Romera. W kilka tygodni później wyjechał z żoną i synami do Francji, gdzie 4 tygodnie spędził na studiach terenowych w Bretanii. Stąd już sam wyruszył na kilka miesięcy do Kanady, by wziąć udział w Międzynarodowym Kongresie Geologicznym w Toronto, a następnie w wycieczkach kongresowych w lodowce Gór Skalistych Kanady i Alaski. Wyjazd ten przyniósł Romerowi nowe sukcesy naukowe, docenione w pełni przez naukę światową. Wybuch wojny światowej w 1914r przerwał studia lodowcowe Romera i zwrócił bez reszty jego uwagę na sprawę polską. Już zresztą wcześniej w latach 1905 - 1908 brał udział w akcjach niepodległościowych, wygłaszając odczyty popularnonaukowe o charakterze patriotycznym. W latach 1914 - 15 rozszerzył jeszcze akcję odczytów w kraju i za granicą wydawaniem związanych z nią tematycznie prac, artykułów, broszur oraz map Polski. Najpoważniejszym efektem tej działalności było zgromadzenie i opracowanie w okresie zaledwie jednego roku materiałów do "Geograficzno - statystycznego atlasu Polski", który ukazał się w 1916 roku. W 1918r, kiedy ważyły się losy przyszłych granic niepodległej Polski, Eugeniusz Romer został zaproszony jako ekspert do spraw Polski na Kongres Wersalski i wyjechał do Paryża z początkiem 1919r wraz z Teofilem Szumańskim, swoim pierwszym współpracownikiem - kartografem. W Paryżu, po 10 miesiącach wyczerpującej, "katorżnej" - jak to określał Romer - pracy, powstał cenny zbiór map, wydanych w 1921r jako "Polski atlas kongresowy". Po powrocie z Paryża Romer brał udział jako rzeczoznawca w latach 1920 - 21 w konferencji pokojowej w Rydze oraz w akcji plebiscytowej na Śląsku. Ciężkie miesiące paryskie, kiedy to 14 do 18 godzin zajęć było dzienną normą, a w jednym konkretnym przypadku aż przez 80 godzin wypadało zrezygnować z odpoczynku, poważnie nadwątliły organizm Eugeniusza Romera. Wyraźne osłabienie sił, niedomaganie serca, zniszczony system nerwowy, bezsenność, siwe włosy - to były objawy trwałego, niestety, ubytku zdrowia, a równocześnie to była cena zaangażowanego bez reszty w sprawy nauki i sprawy Polski poświęcenia. Do dawnej sprawności fizycznej Eugeniusz Romer już nigdy nie wrócił. Po ciężkich latach pierwszej wojny światowej powrócił do normalnej pracy do swego Instytutu Geograficznego i do młodzieży, wśród której czuł się najlepiej. Na okres międzywojenny przypada przede wszystkim rozkwit działalności Romera na polu kartografii. W 1921r zorganizował on "Instytut Kartograficzny" i związał jego działalność z wydawniczą firmą "Książnica - Atlas", której był współtwórcą i organizatorem. Wydawnictwa kartograficzne "Atlasu" przez długie lata wzbogacały polski rynek księgarski i zaopatrywały szkołę w wartościowe pomoce naukowe. Z uwagi na gorszy stan zdrowia ograniczył on znacznie własne badania geomorfologiczne w terenie, zajmując się przede wszystkim opracowywaniem wyników dawniejszych doświadczeń i badań w tej dziedzinie. Kontynuował równocześnie pracę publikacyjną z zakresu pozostałych dziedzin geografii, jak z klimatologii, geografii regionalnej, dydaktyki, historii geografii i innych. Utrzymywał również ścisły kontakt korespondencyjny i osobisty z najwybitniejszymi geografami świata. Ku powszechnemu zdziwieniu, w 1931 roku, czyli po 20 latach swojej profesury, a w 60 roku życia, przeszedł na emeryturę, rezygnując z kierownictwa Instytutem Geograficznym. Nie przerwało to jego udziału w życiu naukowym, ani osobistych kontaktów z tym instytutem, nie mówiąc już o Instytucie Kartograficznym, którego opiekunem, doradcą i inspiratorem jego prac był do końca swego życia. W chwili wybuchu wojny Romer liczył 68 lat. Rodzina jego została rozproszona. Synowie znaleźli się poza granicami kraju, synowe z czworgiem dzieci borykały się z trudnościami codziennego życia. W biedzie i niedostatku żył również Eugeniusz Romer, początkowo w swoim prywatnym mieszkaniu, gdzie dosięgnął go cios w postaci śmierci żony, a później, od połowy 1941r przez 3 kolejne lata, ukrywając się, w całkowitej izolacji, w klasztorze oo. Zmartwychwstańców we Lwowie pod przybranym nazwiskiem Edmunda Piotrowskiego. Dla człowieka, który niemal pół wieku poświęcił nauce, tragedią życia musiała być utrata własnej olbrzymiej biblioteki, liczącej około 15 tysięcy tomów i 20 tysięcy map. Z bólem musiał również pogodzić się z faktem wywiezienia na makulaturę około 50 wagonów druków, książek i map z magazynów "Książnicy - Atlas". W połowie 1944r Romer opuścił swój dotychczasowy azyl we Lwowie, udając się do Warszawy, gdzie zaskoczyło go powstanie. Przetrwał je szczęśliwie, a następnie przez obóz w Pruszkowie, przedostał się do Krakowa, gdzie ostatecznie zamies Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:51 W połowie 1944r Romer opuścił swój dotychczasowy azyl we Lwowie, udając się do Warszawy, gdzie zaskoczyło go powstanie. Przetrwał je szczęśliwie, a następnie przez obóz w Pruszkowie, przedostał się do Krakowa, gdzie ostatecznie zamieszkał. Okres powojenny stanowi ostatni rozdział działalności Eugeniusza Romera. Mimo poważnego wieku - w 1945 r. ukończył 74 lata - z godną podziwu energią stanął do pracy w odbudowującej się ojczyźnie. Objął katedrę geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz kierownictwo krakowskiego Instytutu Geograficznego. Począwszy od końca 1949r zdawał sobie sprawę z niknących sił, bowiem ataki serca powtarzały się coraz częściej, a powroty do zdrowia były coraz wolniejsze. Coraz mniej też pracował, lecz z niesłabnącą wolą realizowania podejmowanych zamierzeń "Taką mam zawieruchę roboczą - pisał - że tylko murowane zdrowie da radę". W liście z ostatnich dni napisał "Nieprawdopodobne, jak bardzo chciałoby się jeszcze dużo widzieć i wiedzieć" Dnia 18 stycznia 1954r nastąpił ostatni atak, który w dziesięć dni później, tj. 28.01. stał się przyczyną śmierci. Miał 83 lata. Eugeniusz Romer zmarł w Krakowie i został pochowany na Salwatorze. Opracowanie: Danuta Olejnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ritter Re: do nazi fogga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.04, 21:39 jezeli podzielasz poglady romera, to automatycznie wyznajesz teorie "ziem odwiecznie polskich" oraz "odzyskanych ziem" oraz legitymujesz zbrodnie wypedzenia niemcow. Odpowiedz Link Zgłoś
fogg Re: do nazi fogga 05.06.04, 12:07 Nie zgadzam się z tym. Trudno winić Romera za wypędzenie Niemców - to absurd. Romer był kartografem, a nie politykiem. To tak jakby ofiary Hiroszimy miały żal do Einsteina, że jego odkrycia pomogły w wynalazieniu bomby atomowej. Naukowcy budują teorie, które niekoniecznie muszą być przekładane na praktykę. A co do wypędzenia Niemców, to jest to trudny temat, który nie nadaje się na to forum, gdyż za dużo tu pieniaczy. Jednak jeśli widzę osoby odpowiedzialne za tę tragedię, to bardziej mam przed oczami Hitlera, Stalina, Churchilla, Roosevelta, Bieruta, Zawadzkiego itd. niż poczciwego, w 1945 roku będącego już staruszkiem, Romera. Odpowiedz Link Zgłoś
grba Romer 05.06.04, 12:38 Biografia Eugeniusza Romera powinna być atrakcyjna dla Ślązaków. Jego ojciec kształcony był na germanizatora Galicji, matka była Węgierką i bardzo długo u Romera językiem domowym był niemiecki. Mieszkali we Lwowie, który miał taką moc, że z przyjezdnych miasto czyniło szczerych lwowiaków i Polaków. Miało kto wie, ale Lwów w czasie I wojny był okupowany przez Rosję (Lwow istinno ruskij gorad) i Romer był uchodźcą, najpierw w miasteczku, które się nazywa obecnie Szumperk (Jesenik) i w Wiedniu. Podczas wygnania stworzył Atlas Polski i wydał go 1916. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ritter Re: Romer IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 13:02 super atrakcja! - ten nazi przyczynil sie aktywnie do oderwania wschodniego gornego slaska od macierzy. Odpowiedz Link Zgłoś
grba Re: Romer 05.06.04, 13:39 Gość portalu: ritter napisał(a): > super atrakcja! - ten nazi przyczynil sie aktywnie do oderwania wschodniego > gornego slaska od macierzy. Ritter z motyką u boku? Każdy posiadacz atlasu historycznego wie, że Prusy, Niemcy pomniejszały obszar Polski aż do zupełnej likwidacji z wspólnikami. Wy możecie, a my nie? Jeżeli Pożnań stał się Pozen itd., to dlaczego Brelau nie mógł stać się Wrocławiem. Czegoś jednak się nauczyliśmy od Was. Zawsze możemy sięgać do archeologii, filozofii porównawczej i przyłączyć do macierzy: Brennę - Brandenburg, Leipzig - Lipsk. Zawsze możemy jako potomkowie Luciców, Obodrzyców, Jaksy z Kopanicy przygotować sobie programik powrotu, na stare słowiańskie ziemie do Łaby. To też Wasza szkoła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ritter Re: Romer IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 14:05 no no, jak buta - jak w latach 30-tych z waszymi naziolami rydzem, romerem i innymi. tutaj cos, co sie tobie na pewno spodoba: www.ostpreussenheimat.de/12-vertreiberstaaten/12-vertreiberliste/12b-polen/imageKVP.JPG Odpowiedz Link Zgłoś
grba Re: Romer 05.06.04, 14:24 Gość portalu: ritter napisał(a): > no no, jak buta - jak w latach 30-tych z waszymi naziolami rydzem, romerem i > innymi. > > tutaj cos, co sie tobie na pewno spodoba: > www.ostpreussenheimat.de/12-vertreiberstaaten/12-vertreiberliste/12b-polen/imageKVP.JPG Rydz, Romer i inni byli naziolami, tak jak ty jesteś Ritterem (rycerzem). Nie macie innej ulotki, ciągle ta sama. Jak na alibi to słabiutko. Na koniec pytanie: Dlaczego wypędzeni będą czcić Powstanie Warszawskie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ritter Re: do nazi fogga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 13:01 od kiedy kartografowie przesuwaja granice na tereny obcych panstw? jezeli nie byl politykiem to wychdze z zalozenia ze na konferencje w wersalu przybyl w celach turystycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: do nazi fogga 05.06.04, 13:07 w przewazajoncyj czynsci odniego wypowiedzi faktycznie tak je. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua Re: do nazi fogga 05.06.04, 13:34 Kolego, musisz zrozumieć, że jeśli ktos kogoś szanuje, nie musi od razu podzielać jego poglądy. Twoje "wyznania" które zarzucasz oponentom są błędnie sformułowane, bo to że ziemie odwiecznie polskie są polskie, jest nie teorią tylko prawdą, "ziemie odzyskane" są zwrotem retorycznym, nie było także zbrodni wypędzenia niemców, tylko było wsiedlenie niemców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ritter Re: do nazi fogga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 14:01 > Kolego, musisz zrozumieć, że jeśli ktos kogoś szanuje, nie musi od razu > podzielać jego poglądy. a za co go szanujesz, jezeli nie za poglady? nekrofilem chyba nie jestes. > Twoje "wyznania" które zarzucasz oponentom są błędnie > sformułowane, bo to że ziemie odwiecznie polskie są polskie, jest nie teorią > tylko prawdą, "ziemie odzyskane" są zwrotem retorycznym, nie było także > zbrodni wypędzenia niemców, tylko było wsiedlenie niemców. ;-) ty polski naziolku Odpowiedz Link Zgłoś
aqua Re: do nazi rittera 05.06.04, 14:43 ty ritter jesteś oczywiście niemieckim pełnym nazistą :( , takim lajtdojczlandrem from munchein. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ritter Re: do nazi rittera IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.04, 14:57 to nie byla odpowiedz na moje pytanie. napisz za co go szanujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
henry.morgenthau_jr.jr pseudo-Ritter w brunatnym rynsztunku 05.06.04, 15:37 Gość portalu: ritter napisał(a): > to nie byla odpowiedz na moje pytanie. > napisz za co go szanujesz? Sluchaj no Ty stary parszywy hitlerowcu, II Rzeczpospolita nie miala nic wspolnego z nazizmem a juz na pewno nie taki nedolega jak Rydz-Smigly ... byl co prawda dyktatorem (poldyktatorem) ale nigdy faszysta. Ty skundlona wszo hitlerowska ... az tryska z Ciebie brunatnym jadem faszystowskim. Bye ! Killin' all german nazi pigs ! HENRY MORGENTHAU jr. jr Odpowiedz Link Zgłoś