laband
26.08.04, 06:25
W Gliwicach pochowano komandosów, którzy zginęli w Iraku
FOT. Eliza Oleksy / Agencja Gaze
ZOBACZ TAKŻE
• Zginęli w Iraku (25-08-04, 21:57)
Angelika Swoboda 25-08-2004, ostatnia aktualizacja 25-08-2004 22:22
W Gliwicach pożegnano w środę Grzegorza Rusinka i Sylwestra Kutrzyka,
komandosów z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego, którzy w zeszły
czwartek zginęli w Iraku. Były salwy honorowe, odznaczenia i przemówienia
szefa MON Jerzego Szmajdzińskiego.
czytaj dalej »
r e k l a m a
Grzegorz, 21-latek z Sośnicy, od dziecka chciał zostać żołnierzem. Biegał po
osiedlu i bawił się z kolegami w wojnę. Miał chochliki w ciemnych oczach i
chęć, by pomagać ludziom. - To był po prostu dobry człowiek. I kochał wojsko.
Już wcześniej chciał jechać do Iraku, ale mu się nie udało - mówią o nim
Marcin i Piotrek, koledzy z podwórka. Marcin rozmawiał z Grzegorzem jeszcze
na tydzień przez wyjazdem. - Cieszył się, ale chyba więcej było w nim
strachu - przyznaje.
Do kościoła św. Jacka w Sośnicy, gdzie rano rozpoczęła się msza żałobna,
trudno było wejść. Elżbieta i Jerzy Opanowscy przyjechali z Zabrza, choć w
ogóle nie znali Grzegorza. - Jestem z Sośnicy. Przyzwoitość tak nakazywała -
mówi Opanowski.
Dużo ludzi było także na cmentarzu. Kilkuletni chłopcy wchodzili na drzewa,
żeby lepiej widzieć. Nad trumną ojciec Grzegorza przyciskał do piersi flagę,
obok stali mama, dwaj bracia i babcia.
Kilka godzin później odbył się pogrzeb 24-letniego Sylwestra Kutrzyka. - Lata
się nie widzieliśmy. Już nie będzie okazji, żeby porozmawiać - mówił smutno
Zbyszek, jego kuzyn, który przyjechał z Częstochowy.
Szymon poznał Sylwka rok temu przez jego brata Łukasza, też żołnierza. Razem
jeździli na rowerach i planowali wyprawę z przyczepą kempingową. - To Łukasz
był jego najlepszym przyjacielem, ale tworzyliśmy zgraną trójkę - opowiada
Szymon.
Dzień po śmierci Kutrzyka Szymon przeczytał od niego mail z Iraku. - Pisał,
że w Iraku bardzo mu się podoba. Że śniło mu się, jak razem jeżdżą nowym
motorem Szymona - wspomina. - Miał być na moim ślubie 14 sierpnia, ale
wyjechał. Napisał, że gratuluje i że w lutym, jak wróci, spotkamy się przy
piwie - mówi Szymon.
Rusinka i Kutrzyka, żołnierzy z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-
Szturmowego, pożegnali też m.in.: śląska policja, marszałek województwa,
przedstawiciele samorządu i Jerzy Szmajdziński, minister obrony narodowej. -
Służył na dalekiej irackiej ziemi, nie szukając poklasku i aplauzu, broniąc
prawa ludzi do godnego życia. Zginął przedwcześnie, pozostawiając smutek,
gorycz i żal - mówił na pogrzebie Rusinka Szmajdziński.
- Żołnierz nie umiera, żołnierz oddaje życie - mówił arcybiskup polowy Leszek
Sławoj Głódź. W kazaniu nawiązał do oliwnej gałązki pokoju, którą przywieźli
do Iraku obaj komandosi. - Nie przypuszczali, że tak niespodziewanie
przyjdzie im ją zgubić po drodze do al Hilli - dodał.