laband 15.09.04, 20:56 Niywazne kaj to stouo wazne coby o tym wiedziec: A jeszcze niy wszyske o tym suyszeli Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 15.09.04, 21:04 ciekawe je sam powionzanie Morela i Ranickego - tekst orginalny na lewyj zajcie! Odpowiedz Link Zgłoś
sellab ALLE AFERA ! 15.09.04, 22:56 Szwager, a skond tio ues wynalaz? Przeca uon przed chwilom z moim kolegom w jednym cimrze w Krankenhausie lezou, uon to czul, przez to se tak rozchorowou, To se som nadep na noga! dobrze mu tak ! -- pyrsk ballest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramon Re: ALLE AFERA ! IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 16.09.04, 09:47 Hallo skopiowou ech to i podzielou w biorze - byli bardzo zdiwiyni. Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: ALLE AFERA ! 16.09.04, 11:36 jo wprowdzie wiedziou ize on bou we UB i ize bou agyntym ale ta reszta to je dopiyro ... Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Ignor 16.09.04, 12:13 widza ize wpis od Bolo GW wyciepua - Piykne Dziynk! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Baur Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.04, 22:41 Dobre Laband, naprwade dobre! Dla polskojezycznych przyblizenie tematu: Stwierdzenie, że to on [Ranicki]kreuje rynek czytelniczy w Niemczech, nie jest gołosłowne. Prowadzi w telewizji program pt. Kwartet literacki, i jak pisze Anna Rubinowicz: pisarze bojš się jego wyroku, ale jeszcze bardziej bojš się jego milczenia o ich ksišżce. Nie zaszkodziło mu wcale publiczne oskarżenie o powišzania z komunistycznš bezpiekš w PRL. W 1994 r. z takim stwierdzeniem w niemieckiej telewizji wystšpił bowiem Tilman Jens, syn zaprzyjaŸnionego z Reichem Waltera Jensa, profesora retoryki. Nie zaszkodziło to Reichowi, który konsekwentnie zaprzeczał tym zarzutom. Do czasu: w czerwcu 1994 r. zostały opublikowane dane Marcelego Reicha, zaczerpnięte z tajnego (wówczas) opracowania MSW z 1978 r., zawierajšcego noty biograficzne wszystkich funkcyjnych pracowników centrali UBSB z lat 19441978. Wynika z nich, że Marceli Reich pracę w resorcie bezpieki rozpoczšł już w paŸdzierniku 1944 r., jako Cenzor Cenzury Wojennej Resortu BP. Następnie pełnił różne funkcje w ubeckiej cenzurze (cóż za zajęcie, jak na przyszłego krytyka literackiego!), był też Kierownikiem Grupy Operacyjnej WUBP w Katowicach w 1945 r. Krótkš przerwę w służbie UB zrobił sobie od grudnia roku 1945 do kwietnia 1946 r. Wtedy bowiem znalazł sobie miejsce ponownie w UB, ale tym razem już w wywiadzie, dochodzšc do redniego szczebla hierarchii ubeckiej, był bowiem m.in. kierownikiem referatu, sekcji, a nawet p.o. Naczelnika Oddziału. Jako funkcjonariusz UB był nawet konsulem Polski Ludowej w Londynie (bardzo dyplomatyczne zajęcie jak na człowieka o zainteresowaniach literackich). W tej służbie doszedł do stopnia kapitana, co w bezpiece oznaczało bardzo dużo. W swej autobiografii ReichRanicki ten okres całkowicie bagatelizuje. Pisze mianowicie tak: A tajna służba? Wyznam tu prawdopodobnie rozczarowujšcš prawdę: nie miałem ani sztucznej brody, ani peruki. Nie używałem atramentu sympatycznego, nie miałem broni, aparatu fotograficznego, fotokopiarki ani magnetofonu. Oczywicie, człowiek kontrolujšcy i poddajšcy cenzurze myli innych z pozycji ubeckich nie musiał maskować się perukš czy sztucznš broniš. Dla twórcy literatury, jak również dla zwykłego autora listu, z którego wycinał nieprawomylne fragmenty, i tak pozostawał anonimowym ubekiemcenzorem. Praca komunistycznego wywiadu w drugiej połowie lat 40. to także nie były sztuczne brody i peruki. Walkę klasowš można było przecież prowadzić bardziej różnorodnymi rodkami technicznymi, co nie oznacza, że nie była ona szkodliwa czy wręcz zbrodnicza. Sama bowiem inwigilacja i nasyłanie agentów w rodowisko polskiej emigracji niepodległociowej w Londynie mogło mieć bowiem pózniej konkretne konsekwencje. Dane tam uzyskane były przydatne w ledztwach prowadzonych przez bezpiekę w kraju, rozszerzały zakres aresztowań i przeladowań... Czy kiedy dowiemy się na ten temat wszystkiego? Jak dotšd, wszystkie kolejne ekipy rządzące Polskš po 1989 r. pieczołowicie chroniš ubeckie archiwa przed wcibskociš naukowców, dziennikarzy i innych zainteresowanych, zasłaniajšc się tajemnicš państwowš i ochronš interesów państwa. A przecież nie żyjemy w dalszym cišgu w PRL! W listopadzie 1949 r. kpt. UB Marceli Reich wrócił z Londynu do komunistycznej Warszawy, a w styczniu 1950 r. został zwolniony z bezpieki. Adam Krzemiński twierdzi (też w WybGazecie 2930 stycznia 2000 r.), że epizod (ponad pięcioletni!) jego służby w UB jest opisany lekko i żartobliwie. Z artykułu A. Rubinowicz wynika, że został wyrzucony z partii i pozbawiono go posady. Prof. Hubert Orłowski, germanista na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w artykule zamieszczonym w Frankfurter Rundschau w 1994 r. twierdził natomiast, że swymi publikacjami wiernie służył partii do 1957 r. Według A. Rubinowicz w 1958 r. zdecydował się na ucieczkę do RFN. Natomiast wg innych Ÿródeł wyjechał do Niemiec na zaproszenie Heinricha Bölla i już tam pozostał. Jego nazwisko pojawia się w stenogramie VIII Plenum Komitetu Centralnego PZPR 1921 X 1956 r. Przemawiajšcy wówczas tow. Leon Wudzki wymienił go w następujšcym kontekcie: Ranickiego wyrzucilicie z partii, bo był w tym Judenracie, poza tym miał tam trochę zamazanš przeszłoć, był obcy klasowo i obcy ideologicznie. Za to został skrelony, usunięty z partii, ale po co było mu zabraniać pisać? Przypominam ten epizod dla porzšdku, bo nie zawsze wyrzucenie z partii oznaczało, że skrelony z niej członek stał się... antykomunistš. Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 17.09.04, 07:28 Dobre izes temat rozwinou, bo je tego wart. Wydowo mi sie ize tyn temat stowo sie tematym tabu - a mozno bydzie dopiyro aktualnym po smierci Ranickiego? Ciekawe je to ize tako persona jak Reich-Ranicki w Niymcach poradzi przensc bezbolesnie z takim zyciorysym - we Polsce bou by skonczony. No to pozwolisz ize powia co jo uwazom w tym wszyskim za nojwiyncyj bulwersujonce (delikatne suowo w tym przipadku) - Ranicki ou ajnfach tym "za kerego" Morel dorobiou sie swojyj "legyndarnyj" juz "suawy" i Ranicki to tyn kery przesuchiwou slonskich Niymcow w Katowicach i Ranicki to tyn kerego funkcja w "jednym" geccie bouo conajmiyj dwuznacznom. O ytm bou bych sie sam rod wiyncyj dowiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 17.09.04, 08:17 a do tych kere niy znajom zony M.R.R. mozno tyn link: www.historisches-centrum.de/ausstellung/reich-ranicki/ jak widac Reich Ranicki poradziou nawet zadbac we geccie o rysunki odniego zony - ciekawe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ballest Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 17.09.04, 09:20 Szwager, to ze im sie upiekuo, zawdziynczajom tolerancyjnymu Frankfurtowi i Ignacowi Bubisowi, ktory se na niego nie dou nic powiedziec, a Wiysz, ze Ignac bou wlasciwie we Frankfurcie wazniejszy jak Oberbürgemeister, a w Niymcach wazniejszy jak Kanclyrz. -- pyrsk ballest Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 17.09.04, 09:51 mie juz nic niy zdziwi - a Bubis tysz bou ze Polski i z tego co wia tysz robiou kariera u komunistow (jeszcze w "rzondzie" we Lublinie Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 17.09.04, 10:07 Ballest tys je tam u zrodeuka to mozno i ta osobistosc wezniesz pod lupa : nastympca Bubisa S. Korn - rodzony we Lublinie Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 17.09.04, 10:14 Porträt Salomon Korn Salomon Korn hat sich immer wieder öffentlich zum Verhältnis zwischen Juden und Nichtjuden in Deutschland geäußert. Von Normalität im Umgang miteinander seien beide Bevölkerungsgruppen noch weit entfernt, sagte er im Januar 2002 bei einer Holocaust-Gedenkfeier im Wiesbadener Landtag. Und er fügte hinzu, dies werde vermutlich auch für die nächste und übernächste Generation gelten. "Wer ein Haus baut, will bleiben", sagte der inzwischen 60 Jahre alte Architekt bei der Einweihung des jüdischen Gemeindezentrums 1986 in Frankfurt, das er selbst entworfen hatte. Auch diese Einstellung ist charakteristisch für den religiösen Traditionalisten Korn. Er selbst zählt sich zur "Zwischengeneration" der Juden, die die Verfolgung und den Holocaust nicht bewusst miterlebt haben. Am 4. Juni 1943 im polnischen Lublin geboren, kam er mit seinen Eltern nach dem Zweiten Weltkrieg als "displaced person" nach Frankfurt am Main. Eine geplante Auswanderung in die USA oder nach Israel wurde erst verschoben und dann ganz aufgegeben. Mit den Jahren "wurden die Koffer zu schwer", auf denen die Familie gesessen hatte, sagte Korn einmal. Der Vater war im Immobiliengeschäft erfolgreich. Im November 1999 wurde der verheiratete Vater von drei Kindern zum Nachfolger des verstorbenen Ignatz Bubis an die Spitze der Jüdischen Gemeinde in Frankfurt gewählt. Als es um die Nachfolge für seinen Freund Bubis als Präsident des Zentralrats der Juden in Deutschland ging, wurde neben Paul Spiegel auch Korns Name genannt. Damals winkte er ab. Jetzt als Vizepräsident könnte er eines Tages auch Spiegels Nachfolger werden. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ballest Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 17.09.04, 13:04 Fajnie, tylko nie wiem co uon przeskrobou, godosz ze tak samo co Marcel Ranicki? Jak z tego wynika, to Hohlmann recht miou, ale takou jest polityka u nos. -- pyersk ballest Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 17.09.04, 13:26 wiysz dobre ize jo na spadochronie niy skokom bo bych jeszcze jak jedyn ze FDP mog skonczyc. O tym tysz mogesz we tyj ksionzce H.Sporonia przeczytac. Odpowiedz Link Zgłoś
laband a tak z blank inkszyj beczki 17.09.04, 13:46 Parę dni temu w Warszawie prezydent RP pośmiertnie odznaczył Henryka Sławika Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w piątek rano w Katowicach premier, wojewoda śląski, ambasador Izraela i metropolita katowicki odsłonią tablicę ku czci wielkiego Ślązaka. Grób - choć symboliczny - będzie miał teraz na murze kaplicy cmentarnej przy ul. Sienkiewicza. Przez 60 lat zamiast grobu jeden z największych polskich bohaterów miał tylko kupkę ziemi w austriackim Mauthausen. Nikt prócz najbliższych o nim nie pamiętał. - Zawsze najsmutniej było w Zaduszki. Lampki musiałyśmy z babcią i mamą stawiać na bezimiennych mogiłach cmentarza w Katowicach - mówi Jagna Kutermak, wnuczka polskiego Wallenberga, który wybawił z Holocaustu tysiące Żydów - Nie rozumiem Polaków. Mieć taki atut i nie wykorzystać go dla obrony dobrego imienia w czasach, kiedy opinie o polskim antysemityzmie rozpowszechniane są na świecie - dziwił się jeszcze niedawno sędziwy Henryk Zvi Zimmermann, któremu Sławik uratował życie podczas okupacji w Budapeszcie. Od ucieczki z kraju w 1939 do 1944 r., jako pełnomocnik rządu RP na uchodźstwie, katowiczanin w zmowie z węgierskimi przyjaciółmi sfałszował dziesiątki tysięcy dokumentów, które potwierdzały z dobrym skutkiem, że żydowscy uciekinierzy są obywatelami polskimi wyznania katolickiego. Latem 1988 r. do katowickiego mieszkania Jadwigi, wdowy po Sławiku, zapukał nieoczekiwany gość - to Zimmermann uparł się, że nie spocznie, dopóki nie odnajdzie wśród trzydziestu paru milionów Polaków bliskich Sławika. Dał maleńkie ogłoszenie w "Przekroju" i niedługo potem stał na peronie w Katowicach. Wkrótce w Jerozolimie Sławika uhonorowano tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Niedawno wyszło na jaw, że już 27 lat temu grupa dzieci ocalałych z węgierskiego sierocińca dla Żydów złożyła wniosek o uhonorowanie katowiczanina. Gdy w Yad Vashem zaczęto skrupulatnie przesiewać dowody, okazało się, że Sławik uratował kilkakrotnie więcej Żydów niż Wallenberg i Schindler. - Ich chroniły dyplomatyczne paszporty, a Sławik pomoc Żydom przypłacił życiem i zrobił to świadomie - twierdzi Zimmermann. - U komunistów ojciec był na indeksie. Mama ciężko pracowała w kiosku Ruchu, żeby nas utrzymać po wojnie - wspomina córka Krystyna. Po jej ojcu zachowało się na Śląsku niewiele materialnych śladów. Dom, w którym mieszkał przez 20 przedwojennych lat, jako jedyny podczas okupacji zbombardowali Niemcy. W Szerokiej, dzielnicy Jastrzębia, gdzie się urodził, wykopano spod dębu butelkę a w niej karteczkę z listą powstańców śląskich z 1919 r. i nazwiskiem Henryka. - Gdy rodzina i garstka przyjaciół już po 1989 r. zabiegali o nadanie którejś z ulic imienia dziadka, najczęstszą odpowiedzią był brak odpowiedzi - mówi Kutermak. Od niedawna imię Henryka Sławika nosi małe osiedlowe rondo, ale katowiczanie zupełnie nie kojarzą patrona. Matka Jagny ściska pożółkłe kartki wyrwane z pamiętnika, do którego Henryk wpisał się wiosną 1944 r. "córeczce na imieniny". - Radził szanować zdrowie, czcić matkę, uczyć się i usilnie pracować. Wiedział, że umrze. Tatusia ukształtowały Katowice, w których przez 20 lat był osobą publiczną. Bez tego miasta nie byłoby jego ofiary na Węgrzech. Na tyle lat Katowice zatrzasnęły dla ojca drzwi... - zamyśla się schorowana już córka Krystyna. - Teraz te drzwi się otwarły. To dobrze, że tatuś może już wrócić... Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: a tak z blank inkszyj beczki 20.09.04, 21:05 www.raslaska.org/ras/pol/aktualnosci/09/09slawik.html Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 03.10.04, 11:57 Otwarcie wystawy "Deportacje Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r." w Knurowie "Mróz sięgał 30 stopni poniżej zera, a my musieliśmy iść"; "Ilekroć pociąg zatrzymywał się na jakiejś stacji podchodzili do nas żołnierze i zadawali tylko jedno pytanie - ile trupów?" - tak wstrząsające wspomnienia przywoływali Agnieszka Kazior i ks. prob. Rajmund Stachura podczas otwarcia 26 lutego br. w budynku po dawnej Filii nr 2 Biblioteki Miejskiej przy ulicy Kosmonautów 7a w Knurowie wystawy dokumentującej i upamiętniającej Deportacje Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r. Podobnie jak tysiące innych mieszkańców Górnego Śląska zostali oni "po wyzwoleniu" zesłani przez stalinowców w głąb ZSRR na przymusowe roboty. Tragiczny los Górnoślązaków w obliczu zbliżającej się 60-siątej rocznicy wkroczenia Armii Czerwonej jest ciągle jeszcze materią niewystarczająco zbadaną i rozpoznaną. Przyczyną takiego stanu rzeczy była niemożność podjęcia do 1989 r. jakichkolwiek badań nad tym problemem z powodów politycznych. Dopiero przemiany 1989 r. pozwoliły naukowcom zająć się tą materią - powiedzieli podczas otwarcia wystawy przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej - Oddział w Katowicach Kornelia Banaś i Marcin Niedurny. Wynikiem dotychczas przeprowadzonych przez IPN badań jest wielka wystawa przedstawiająca tragedię masowej deportacji Górnoślązaków po wkroczeniu w styczniu 1945 r. Armii Czerwonej. Wystawa eksponowana była już w Bytomiu, obecnie oglądać ją można w Knurowie - gdzie pozostanie do 3 maja br., a następnie przeniesiona zostanie do Katowic. Na uroczystości otwarcie wystawy obecni byli m.in.: posłowie na Sejm: Krystyna Szumilas i Andrzej Gałażewski, prezydent, radni i duszpasterze miasta Knurowa, przedstawiciele miast i gmin powiatu gliwickiego oraz dyrektorzy zakładów pracy, szkół i inni zaproszeni goście. W skład ekspozycji wchodzą nie tylko zdjęcia, mapy, szkice i dokumenty archiwalne opatrzone obszernymi opisami, ale również rekonstrukcje baraków w jakich zmuszeni byli żyć w skrajnie ciężkich warunkach klimatycznych ludzie wywiezieni w początku 1945 r. z Górnego Śląska. (PS) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laband - szwager Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" IP: *.dip.t-dialin.net 03.10.04, 11:58 alles-4-u.com/Images/stinkefinger2.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 11.02.05, 19:53 Pociągi ze Śląska pod rosyjskim nadzorem Zobacz powiększenie Śląscy Niemcy w drodze do punktu zbornego. Ze starego kraju wolno im było zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy FOT.HANNA DANIELCZYK/AG Zobacz powiększenie Stacja gdzieś na Śląsku. Pociąg z wypędzonymi zaraz odjedzie na zachód FOT.HANNA DANIELCZYK/AG Bartosz T. Wieliński 10-02-2005 , ostatnia aktualizacja 10-02-2005 16:57 8 maja 1945 r., gdy cała Europa świętowała kapitulację Niemiec, Salomon Morel, komendant okrytego złą sławą obozu w Świętochłowicach, zwołał więźniów na specjalny apel. Potem przechadzał się wzdłuż szeregów Niemców i Ślązaków, każąc im śpiewać hitlerowskie piosenki. Tych, którzy nie umieli, bił bez litości. Kilka dni po wkroczeniu Armii Czerwonej do Katowic artysta Paweł Steller oddał hołd nowej władzy. Na środku placu Wolności szybko stanął zaprojektowany przez niego obelisk, zaświadczający o nieustającej wdzięczności, jaką katowiczanie darzyli swoich radzieckich wyzwolicieli. Pomnik uroczyście odsłonięto w pierwszych dniach lutego 1945 roku. Defilowali żołnierze, świeżo zainstalowani na stołkach politycy wygłaszali przemówienia, a mieszkańcy demonstrowali szczerą nienawiść do faszystowskich Niemiec i równie szczere oddanie Sowietom. Stellerowi nie było dane cieszyć się długo ze swojego dzieła. Wkrótce aresztowali go funkcjonariusze NKWD. Tak jak tysiące Ślązaków, wywieziono go do pracy w głąb ZSRR. Gdy pod koniec stycznia 1945 r., gdy było już jasne, że III Rzesza straciła Górny Śląsk, Albert Speer, niemiecki minister gospodarki, napisał memorandum do Hitlera. - Mein Führer, wojna jest przegrana - pisał już w pierwszym akapicie. Ale dla mieszkańców Śląska wojna dalej trwała. Stawić się z łopatą i menażką Front przetoczył się błyskawicznie przez miasta śląskiego okręgu przemysłowego. Armii Czerwonej na zajęcie całego obszaru wystarczyło dziesięć dni. Niemcy musieli się wycofać. Potem zaczęło się najgorsze. Najpierw miasta plądrowali żołnierze, potem przybyli czekiści i podległe im jednostki. Specjalne grupy Rosjan demontowały wszelakie instalacje przemysłowe, ładowały je na wagony i wysyłały na wschód. Zadaniem innych grup było zadbanie o to, by do ZSRR pojechali ludzie, którzy potrafią te maszyny obsługiwać. Robotników katowickiej Huty Baildon Rosjanie nie musieli łapać. Przyszli sami. Zaraz po wyzwoleniu Katowic w mieście pojawiły się plakaty, informujące o możliwości podjęcia dobrze płatnej pracy. Pozbawieni środków do życia hutnicy uwierzyli, że w ten sposób zarobią na utrzymanie. Trafili do Donbasu. Podobne sytuacje działy się w każdym śląskim mieście. Przemysł zbrojeniowy ZSRR na gwałt potrzebował rąk do pracy. A że większość obywateli wysłano wówczas na front, sowieci musieli szukać siły roboczej poza granicami własnego państwa. Znaleźli ją na Górnym Śląsku. Tutejsze fabryki zbrojeniowe, huty i kopalnie pracowały na rzecz hitlerowskich Niemiec do ostatnich chwil przed wkroczeniem Rosjan. Armia Czerwona nie dość, że zajęła śląskie terytorium, to przejęła również przemysł i jego pracowników. Ich narodowość zupełnie nie grała roli. Wywożono Niemców, Polaków i Ślązaków. W Gliwicach i Bytomiu plakaty wzywały wszystkich Niemców do udziału w porządkowaniu miast. Nakazano im, pod groźbą sądu wojskowego, stawić się do pracy z łopatą i menażką. Dla wielu możliwość zdobycia pożywienia była niezwykle kusząca. Zima 1945 roku była niezwykle ostra, a mieszkańcy w poszukiwaniu czegokolwiek nadającego się do jedzenia plądrowali ruiny gliwickiego młyna i wybierali spalone ziarno. Ale nadzieje okazały się płonne. Z punktu zbiórek mężczyzn eskortowano do specjalnych obozów. Stamtąd po kilku dniach koleją wysyłano ich do fabryk zagłębia donieckiego. W taki sposób na zesłanie trafił Karl Schabik, wieloletni gliwicki architekt miejski, twórca nowoczesnej zabudowy w tym mieście. Wskazali was sąsiedzi Rosjanie doskonale wiedzieli, kogo wywożą. Najbardziej zależało im na specjalistach, którzy będą obsługiwać i konserwować zagrabioną maszynerię. Listy osób przeznaczonych do wywózki tworzyli funkcjonariusze niemieckiej organizacji "Freies Deutschland", która przez kilka miesięcy administrowała przedwojennym niemieckim Śląskiem. W Biskupicach, gdy rosyjscy żołnierze według stosownej listy wyciągali z domów ludzi, mieszkańcy zaczęli protestować, twierdząc, że nie mieli nic wspólnego z Hitlerem, ani nawet nie są Niemcami. Sowiecki oficer wzruszył ramionami. - My o was nic nie wiemy. To wasi sąsiedzi was wskazali - odpowiedział, nakazując kontynuowanie akcji. W Ornontowicach Rosjanom przy wywożeniu Ślązaków asystowali polscy milicjanci. W ręce Rosjan można było wpaść na podstawie donosu. Wystarczyło, że któryś z sąsiadów poinformował polską lub sowiecką bezpiekę, że dana osoba ma niemieckie pochodzenie. Kilka dni później trafiała do pociągu jadącego na wschód. Emil Weintritt z Katowic został wywieziony, bo kolega, górnik z kopalni Wujek, doniósł, że nie chce zmienić nazwiska na polsko brzmiące. Polskiej administracji sowieckie polowania na ludzi były bardzo nie na rękę. Na Śląsku zaczęło brakować rąk do pracy. Już w marcu 1944 r. wojewoda śląsko-dąbrowski gen. Aleksander Zawadzki interweniował u sowieckich marszałków, by ograniczyli wywózki, a jego zastępca ppłk Jerzy Ziętek jeździł do sowieckich obozów, by wyciągać z nich Polaków. Mimo to wywózki trwały jeszcze kilka miesięcy. Jako rekompensatę Sowieci przekazali Polakom 10 tys. niemieckich jeńców wojennych, których skierowano do pracy w śląskich kopalniach. Według niektórych szacunków Rosjanie wywieźli ze Śląska nawet 90 tys. osób. Ze zsyłki wrócili nieliczni. Wywózki do ZSRR pozostawały w PRL tematem tabu. Według ówczesnej oficjalnej wersji Rosjanie wywozili wyłącznie volksdeutschów. Gdy kilkanaście lat temu w "Gazecie" zaczęliśmy pisać o tamtej tragedii, w redakcji rozdzwoniły się telefony. - Dlaczego bronicie tych hitlerków - oburzali się czytelnicy. Psy komendanta Gdy tylko polska władza na Śląsku okrzepła, zaczęto deportować pozostałych Niemców. Tym razem na zachód. Zaczęło się latem 1945 roku. W lipcu gen. Zawadzki w specjalnym zarządzeniu polecił wszystkim Niemcom zarejestrować się "na wyjazd z Polski". Pierwszy pociąg z wypędzonymi odjechał spod rampy kolejowej przy katowickiej rzeźni na ul. Kozielskiej 25 lipca 1945 roku. Do wagonów załadowano 500 osób: rdzennych Niemców i Ślązaków, którym podczas wojny przydzielono pierwszą kategorię volkslisty. Prawie 150 osób zdecydowało się wyjechać dobrowolnie. Na Śląsku pozostawili majątek. Nie wszystkim udało się opuścić Śląsk prosto z rampy kolejowej. Około 6 tys. mieszkańców Śląska trafiło do obozu koncentracyjnego w Świętochłowicach. Ponad 1500 osób przypłaciło pobyt w obozie życiem. Obozem kierował Salomon Morel, młody oficer UB, który podczas wojny stracił wszystkich bliskich. Nowo przybyłych więźniów witał słowami: - Auschwitz był niczym w porównaniu z tym, co tu przeżyjecie. Nie będziecie rozstrzeliwani, tak jak robili to Niemcy, tu się zdechnie. Morel i jego podwładni szybko okryli się złą sławą: katowali i upadlali więźniów (zmuszali ich np., by wchodzili do psich bud i szczekali), gwałcili osadzone w obozie kobiety. 8 maja 1945 r., gdy cała Europa świętowała kapitulację Niemiec, Morel kazał więźniom śpiewać hitlerowskie piosenki. Tych, którzy nie umieli, katował bez litości. Swoje psy komendant wyszkolił w taki sposób, by na komendę gryzły więźniów w genitalia. Emil wrócił z Rusa Na miejsce wypędzonych ze Śląska przybywali wypędzeni z polskich Kresów. Śląskie miasta kwitły. W katowickim teatrze regularnie wystawiał lwowski teatr Dąbrowskiego, działały kina, wychodziły gazety, a Katowice zyskały status miasta inteligenckiego. Tu bowiem zatrzymali się w drodze na zachód ocaleli z wojennej pożogi polscy artyści i intelektualiści. Jednocześnie kwitły prostytucja i szaber mieniem poniemieckim. Bujnie rozwijało się zbrojne pod Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" 11.02.05, 19:53 Emil wrócił z Rusa Na miejsce wypędzonych ze Śląska przybywali wypędzeni z polskich Kresów. Śląskie miasta kwitły. W katowickim teatrze regularnie wystawiał lwowski teatr Dąbrowskiego, działały kina, wychodziły gazety, a Katowice zyskały status miasta inteligenckiego. Tu bowiem zatrzymali się w drodze na zachód ocaleli z wojennej pożogi polscy artyści i intelektualiści. Jednocześnie kwitły prostytucja i szaber mieniem poniemieckim. Bujnie rozwijało się zbrojne podziemie. Po kilkunastu miesiącach z ZSRR zaczęli wracać na Śląsk deportowani, którym udało się przeżyć katorżniczą pracę w sowieckich hutach i kopalniach. Paweł Steller spędził na zesłaniu półtora roku. Po powrocie tworzył z jeszcze większą werwą niż przed wojną. Zmarł w 1974 roku. Żona Emila Weintritta zdążyła już opłakać męża. Kolega, który na niego doniósł, powiedział, że: "Emil już z Rusa nie wróci". Ale Weintrittowi udało się przeżyć pobyt w Donbasie. Zmarł kilka lat temu w wieku 94 lat. Schabik zmarł na czerwonkę jeszcze w 1945 roku. Salomon Morel dożywa swych dni w Izraelu. Tamtejsze władze nie chcą się zgodzić na jego deportację, której zażądał katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laband Re: Geheimakte "Reich" alias "Ranicki" IP: *.dip.t-dialin.net 12.02.05, 12:07 kuknijcie tyn artikel na dole: www.vdh-ratibor.vdg.pl/Artikel_1.jpg Odpowiedz Link Zgłoś