Przychodzi do mnie - ktoś

29.09.04, 13:43
Od kilku tygodni przychodzi do mnie do domu bezdomny i prosi o kanapki.
Właściwie już nie prosi, kiedy otwieram drzwi już wiem, o co mu chodzi. Kiedy
był ostatni raz powiedział mi: niech się pani nie gniewa ale ja pani coś dam.
Wyciągnął z reklamówki paczkę kaszy i budyń w torebce. Mówi: widzi pani, ja
mieszkam na dworcu i nie mam tego gdzie ugotować, a ludzie mi to dali. Pytam
go, czy mu to ugotowac, ale nie chciał. Tak sobie myślę, jeśli juz dajemy coś
tym biedakom (oczywiście uczciwym biedakom, a takim jest ten mój bezdomny),
to pomyslmy co im dać aby to było przydatne. Ja wiem, że powinni się cieszyć
czymkollwiek, co dostaną, ale postawcie się w ich sytuacji - dostaje taki
człowiek budyń w proszku i ślina mu na niego cieknie, a nie ma jak go
ugotować. Ja zawsze mam coś dla mojego przygotowane - bułka, konserwa, owoc,
sok w kartoniku. To naprawdę nieduży wydatek, a widząc jego radość już mam
podziękowane. Pamiętajmy, jutro to możemy być my...
    • ballest Re: Przychodzi do mnie - ktoś 29.09.04, 14:33
      Ola, to mosz bardzo dobre serce, a on to zaczyna wykorzystywac.
      Nie ci to Ponboczek zdrowiem wynagrodzi.
      Jak jou je na odwiedzinach, to przychodzieli do nos pora razy na dziyn zebroki,
      bo wiedziauy, ze moja zona im zawsze cos dou.
      Uona nie przeyjdzie kouo zebroka, ze by mu cos nie daua.
      • hierowski Re: Przychodzi do mnie - ktoś 29.09.04, 19:24

        Wiesz ballest, jak ostatnio byłem w odwiedzinach w Berlinie to musiałem
        odciągać moją żonę bo zawsze coś chciała dać biednym co leżeli na kartonach. I
        to dosłownie "pora razy na dziyn". Bo ona to taka jest, że nie przejdzie koło
        żebraka, żeby mu coś nie dała.
        • Gość: Stachu Re: Przychodzi do mnie - ktoś IP: *.dip.t-dialin.net 29.09.04, 20:09
          Oj,niedobrym jestes czlowiekiem niedobrym,jezeli zone odciadgales i nie
          pozwoliles zeby biednym pomogla.
          • hans111 Re: Przychodzi do mnie - ktoś 29.09.04, 22:45
            oj niedobry, niedobry - tak siłą kobietę odciągać, w Berlinie - wstydź się oj
            wstydź!
    • laband Re: Przychodzi do mnie - ktoś 29.09.04, 22:55
      tys je jednak dobro Dzioucha
      • ballest Re: Przychodzi do mnie - ktoś 29.09.04, 23:03
        Ola je richtig dobrou dzioucha, ale tyn herrowski to musi byc pieronskou
        sknyra, ze babie nie dou pora kopiejek.
        • ballest Re: Przychodzi do mnie - ktoś 01.10.04, 14:25
          Ola rob juz apetitsznity, bo ze Niemiec przjedzie calou banda zebrokow, to jich
          ugoscic musisz !
          Jou se nie bydam wymyslou, ze mnom roboty nie bydziesz miaua, Jou yno jem
          sznity z filetem z lososia i gotowane jajko dej na wiyrch.
          • laband Re: Przychodzi do mnie - ktoś 01.10.04, 14:34
            ciekawe eli ona by mie wodzionki zrobioua?
            • ballest Wodzionki tysz nawazy 01.10.04, 14:52
              W tym samym gorku co kisiel ( Kisiel to je przeca tyn polski puding?)

              godosz, ze uona wiy co to je, do tego musi miec knobloch, Ola czytej czosnek.
    • pistulka2 Re: Przychodzi do mnie - ktoś 01.10.04, 15:01
      Oczywiscie niektorzy niezaleznie od tematu potrafia tylko o tam samym.


      Jest naszym swietym obowiazkiem dawac, jak mamy pod dostatkiem a chleba raczej
      wszyscy mamy.
      Nawet jakby sie 9 z 10 biedakow bylo oszustami (tak raczej nie jest) mozesz
      zawsze trafic na samym koncu na tego naprawde potrzbujacego.

      Pozyjemy a na koncu zobaczymy i moze wlasnie te kawalki chleba czy czegos
      innego dane tym biedakom nie beda staly na piedestale! A reszta nie bedzie
      grala roli.
      • laband Re: Przychodzi do mnie - ktoś 01.10.04, 15:06
        niybyc taki powazny, jo jak mom to tysz dom

        ale nawet jak niymom nic to zawsze mom dobry humor i tego mi zodyn niy weznie
        • olab1 Re: Przychodzi do mnie - ktoś 01.10.04, 17:19
          Ja kiedyś nie zawsze dawałam. Nie tak dawno, vhyba w "Polityce" zobaczyłam
          ogłoszenie Caritasu - zdjęcie starszego człowieka czekającego chyba w kolejce do
          darmowej zupy. Było tak przekonujące, tak mnie wzruszyło, że postanowiłam nigdy
          nie odmówić nikomu, kto wyciąga ręke właśnie po chleb. I nie ma tu znaczenia ani
          wiara, ani sytuacja materialna, ani prZekonania. Tak jak wcześniej napisałam,
          jutro to mogę być ja. Od bułki czy kanapki, soku, serka czy konserwy nie
          zbiednieję, a mieć śwaidomość że komuś coś się BEZINTERESOWNIE dało jest
          budująca. Możecie się niektórzy śmiać - ale właśnie po takich gestach poznać
          Człowieka. Nie stawiam tu siebie na piedestale, nie o to chodzi. Tak łatwiej mi
          żyć, bo powtórzę - kiedyś to mogę być i ja. Nie mieszkam na Zachodzie, kasy mi
          nie zbywa i daje ze zbytku. Daję od siebie, po prostu.
          • hanys_hans Re: Przychodzi do mnie - ktoś 01.10.04, 17:36
            Ola dej se ino pozoor na fauszywych biydokoow takich pieroonoow je mocka, Balest
            uostatnio tysz chce sie pszeblyc za takego rzebroka!

            Sam mosz pora knifoof jak takego pieroona idzie poznac´

            "Gaweda o falszywych biydokach"

            "Piyknie Wos witom moji mili. Musza Wom yno lopedziec, co mi sie w ostatnim
            czasie przydazylo. Toz musiol zech jechac do miasta zalatwic sprawa w Urzedzie
            Miasta. Jeszcze zech dobrze auta nie zaparkowol, a tu kole mie stoji jakis facet
            i prosi mie zebych mu dol na chlyb abo chocioz na bulka. Padol mi, ze nimo kaj
            miyszkac, ze nimo roboty i ze jest bardzo glodny. Zrobiylo mi sie biydoka zol,
            wyciagnol zech z kapsy zlotek i dolech mu na chlyb. Porozglondol zech sie
            dookola, a tam z boku stoji trzech jego kompanów i kiwiom mu ze zas przyjechol
            nastempny. A kole lawki stoly flaszki z piwym.
            Potym zech sie siod w parku na lawce i przygladolech sie takim dzieckom. Co
            kiery przechodziol drogom, to te dziecka buch do niego, lap go za kabot abo za
            nogawica i jak nie zacznom prosic, oczami przewracac i milosiernie spoglondac:
            "Dejcie mi na chlyb bo jo jest biydny nimom mamy ani taty". Jo sie tak tymu
            przygladom, a tym dzieckom sie zdalo, ze zodyn na nich nie patrzy i fuk za
            drzewo rachowac piniadze, a przekazowac sie kiery mo wiecyj. A jedyn snich,
            rachuje go tak na 12 lot, wyciagnol z kapsy cigareta i kurzy se jak pon inzynier.
            To byla drugo przygoda, a teroski bydzie trzecio. Na ulicach Rybnika jest pelno
            takich co reka wyciagajom po prosbie. Jakies dziecka kleczom ze zlozonymi rekami
            i rzykajom glosno "Ojcze nasz" i "Zdrowas...". I zol mi sie zrobiylo, ale niy
            tego dziecka, yno tej modlitwy. Bo to bylo widac i slychac, ze mleli te
            Ojczenaszki jak rez na zarnach. Takich rzykoczy za pieniadze jest kupa wiecyj.
            A teroz jeszcze tako sprawa. Do naszych domow czesto przychodzom ludzie po
            prosbie. I sie tymu wcale nie dziwia, bo wszyscy wiymy jaki som ciezkie czasy. I
            tez nikomu nie wymawiom - jeszcze zodyn od mojich dzwierzy nie odeszol bez
            krajiczka chleba abo czego imkszego. Ale zdarzylo sie pora razy, ze tyn
            chlebiczek co sie tym biydnym dalo lezol potym w siyni na oknie. Roz przyszol do
            nos jakis chlop i prosiol o chlyb. Toz moja babeczka wziyna i dala mu skrowek
            chleba. On tyn skrowek wzion do reki, pomacol, posciskol i oddol go nazod: "Za
            twardy" - pedziol. "By cie sniyg spolol ty gizdzie" - zech sie pomyslol.
            Wy mozno myslicie, ze jo to pisza skuli tego, zeby Was podburzyc przeciwko
            biydnym. Ale kaj tam. Kto by mi tyn grzych odpusciol? Dyc som zech bol wychowany
            w biydzie i nieroz zech jod suchy chlyb posypany cukrym i spyrskany wodom. Bo
            przeca dobrze pamietom, co Pon Jezus powiedziol, ze co sie zrobi do biydnego, to
            tak chocby do Niego samego sie zrobiylo. Ale tak jak Pon Jezus przestrzego przed
            falszywymi prorokami, tak tez mogom byc i falszywe biydoki. Bo jak idzie nazwac
            takigo co tyn zebrany chlyb zostawio na oknie w siyni, abo jak idzie nazwac
            takigo, co maco palcami chlyb czy nima za twardy. Abo ta cygonka co przyszla do
            mie z malym dzieckiem, a po kryjomu zostawila za chalupom reklamowka z piyknymi
            lontami. Takich ludzi za biydnych uznac nie moga. Bo jo sie tam za biydnego nie
            rachuja, ale taki bogaty zech jeszcze nima, zebych mog kromki chleba klasc na
            oknie w siyni. I jeszcze zodyn chlyb mi nie bol za twardy, bo i z najtwardszego
            chleba idzie wodzionka zrobic. Te "biydoki" co gardzom chlebym chyba nigdy
            glodni nie byli. Nie chca tym prawdziwym ubogim zepsuc opinie, bo wiym ze duzo
            jest ludzi biydnych i glodnych, ale zech sie postanowiol, ze jak jeszcze roz mi
            bydzie kiery mojim chlebym pomiatol, to bydzie furgol z mojigo placu jak szmata
            z badechalza. Jo byda dali dowol swoja jalmuzna biydnym, ale yno tym co ich
            dobrze znom, a kogo nie znom to go musza przody wyniuchac, a jak bydzie trocha
            podpadniety to se chlyb zostawia do siebie. A 2 abo 3 zlote wola dac na Caritas,
            to aby wiym, ze sie nie straci. Wiela to po domach chodzi roztomajtych galganów,
            cyganow, zlodzieji i szpekulantów. Nie wiym kto sie mo tom sprawom zajac, ale jo
            to musiol napisac, zeby potym kiery nie godol, zech widziol, a nic nie pedziol.
            Zycza wszystkim, zeby nom nigdy nie zabraklo chleba naszego powszedniego."
            • ballest Re: Przychodzi do mnie - ktoś 01.10.04, 18:13
              Ola wiysz co hanys napisou, ze Ty galganów

              > roztomaitych cyganow, zlodzieji i szpekulantów do dom wpuszczosz a Gerharda
              nawet do loszka, a jak chop nic nie zrobiou, tos go wykopaua?

              Jest to prouwda?

              tak richtig to szwager wozy 11o ale funtow.
          • laband Re: Przychodzi do mnie - ktoś 01.10.04, 20:38
            wiysz, prawie moja mama mi opowiadaua jak tydziyn tymu do niyj do dom we
            Glywicach zaklupali dzieci ze Zabrza i prosiyli o chlyb - mie, jak kozdymu,
            tysz sie serce kreje jak take cos widza abo suysza ...
            • ballest Re: Przychodzi do mnie - ktoś 02.10.04, 21:28
              To jest dla caly Polski Ganba, dobrze ze momy takie Ole, bo inczy by z glodu
              po umierali albo zaczyli krasc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja