Dodaj do ulubionych

Do ballesta...

04.05.05, 00:30
Po śmierci Jana Pawła II kierując się Jego nauką wyciągnałem rękę do zgody.
Napisałem :

"...jesli chodzi o testament Jana Pawla II
to tez nie wiem co w nim jest.Mysle,ze bedzie w nim podstawowe przeslanie dla
chrzescijan i nie tylko.Przeslanie milosci,prawdy i wyzbycia sie nienawisci.
Ballest.Jesli podzielisz to przeslanie i bedziesz je stosowac w praktyce to
ja zaprzestane swojej retoryki.Ja wyciagam reke do zgody Ballest...

Wyciągając rękę do zgody postawiłem tylko jeden warunek;wzajemne szanowanie
przesłania Ojca Świętego.Nie liczyłem na miłość bliźniego,ale wierzyłem,że
prawda i wyzbycie się nienawiści zagości w twoim umyśle.
Pomyliłem się.Twoje posty m.in. o Monte Cassino i twierdzenie,że ten kto nie
myśli podobnie do ciebie jest kłamcą są świadectwem tego,że obce są ci słowa
:prawda i wyzbycie nienawiści.Prawdę mówiąc wierzyłem,że dotrzymasz
słowa.Zawsze kierowałem się wiarą w człowieka. Tym razem mój infantylizm wziął
górę nad realną oceną twojej osobowości. I tylko z żalem mogę sobie
zadedykować słowa Jana Husa "o sancta simplicitas"...
Dobiorę się tobie do skóry ballest.Masz to jak w banku...:(((


Obserwuj wątek
    • Gość: ballest Ignor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 00:43



      --
      pyrsk
      Ballest
    • Gość: Ramon Re: Do ballesta... IP: *.iwan.kdvz.net / *.dip.t-dialin.net 04.05.05, 07:25
      Hallo Wolej5

      zamiast komus grozic, bierz sie za studja. Spruboj przekroczyc Twoje granice
      myslenia.
      Ballest ma racje jesli chodzi o temat Monte Casino. Z Twojim wiecznie
      wczorajszym mysleniem nie wyjdziesz poza Twoj horyzont.
      Na poczatek:
      Jak myslisz dlaczego na ten temat mozna ogladac tylko filmy alijantow?
      • Gość: sss Re: Do Ramona... IP: *.pc.tek.pl 04.05.05, 08:32
        Witam ! Pozwolisz Ramon , że się wetnę , ale twoje pytanie jest zabawne.
        Niemcy nakręcili parę wojennych filmów jak choćby Das Boot , Stalingrad czy
        Fabrykę Oficerów na podstawie prozy Kirsta. Wymowa każdego z nich jest
        jednoznaczna , hitlerowska wojna była smutną porażką. Takie rozrachunkowe filmy
        ciągle kręcą Amerykanie lecząc traumę wojny wietnamskiej , a wietnamskiego filmu
        na ten temat jakoś sobie nie przypominam. Pewnie ich przemysł filmowy nie jest w
        stanie udźwignąć takiego przedsięwzięcia. A może żydowska mafia producentów
        filmowych blokuje powstanie takiego filmu (tylko co ona robi w Wietnamie?). Bo
        nie masz chyba wątpliwości , że to właśnie oni bądź im podobni zabraniają
        Niemcom kręcić filmy o faszystowskiej glorii wojennej? Także tej ze wzgórza
        klasztornego ...
        Rewelacji ballesta na ten temat nie ma nawet co komentować , tyle mają wspólnego
        z prawdą historyczną co dzisiejszy film w TVP 1 o szwindlu z amerykańskim lotem
        na Księżyc. Jeśli ballest go obejrzy zapewne rozpocznie kilka wątków o tym jak
        Amerykanie na Księżycu nie wylądowali. Poczytam z takim samym rozbawieniem.
        Pozdrawiam.
        • braid Re: Do 04.05.05, 09:20
          Gość portalu: sss napisał(a):
          > z prawdą historyczną co dzisiejszy film w TVP 1 o szwindlu z amerykańskim
          lotem
          > na Księżyc. Jeśli ballest go obejrzy zapewne rozpocznie kilka wątków o tym jak
          > Amerykanie na Księżycu nie wylądowali. Poczytam z takim samym rozbawieniem.
          > Pozdrawiam.

          No to sobie poczytaj ;))) to juz bylo
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=5037395&a=5057766
          Pozdrawiam ;))
          • Gość: sss Re: Do braid'a IP: *.pc.tek.pl 04.05.05, 09:26
            Witam !
            taaaa , pamiętam!
            liczę na kontynuację! ; ))))
        • Gość: Ramon Re: Do 3S IP: *.iwan.kdvz.net / *.dip.t-dialin.net 04.05.05, 10:29
          Gość portalu: sss napisał(a):
          .... ale twoje pytanie jest zabawne.

          Masz racje!
          wyrazilem sie niezrozumiale; nie mialem na mysli jakichs filmow fabularnych.
          Idzie mi o to, ze wojska alianckie filmowaly prawie kazdy krok ich zolnierzy,
          dlatego mamy dzisiaj taka ilosc informacji z tej strony.
          Informacji ze strony Niemieckiej pochodza w wiekszosci od besposrednich
          swiadkow, a tych to "nasi" historycy sie bronia jak diabel wody swieconej.
          Historycy w Niemczech nie maja interesu pisac prawdy o takich wydazeniach jak
          Monte Casino, bo to moze miec wplyw na ich kariere.
          Historykow jest tu jak piasku nad morzem i pomimo ze kazdy z nich ma tytul
          doktora, malo kto ryzykuje dla prawdy swoja zawodowa przyszlosc.

          Kiedys slyszalem w radju wypowiec historyka na temat wypedzen po II.WS:
          "Ten temat (wypedzenia)jeszcze nie jest poprzez historykow opracowany, mamy
          tylko sprawozdania besposrednich swiadkow"!!!
          Najpierw zaczolem sie smiac, ale mi ten smiech bardzo sybko przeminol

          • Gość: sss Re: Do Ramon'a IP: *.pc.tek.pl 04.05.05, 11:10
            Rozumiem , że jak hitlerowcy uciekali to spadały im spodnie i nie miał kto
            trzymać kamery. Po za tym trudno filmować biegnąc do tyłu.
            Co do niemieckich historyków , nie chcesz mi chyba wmówić , że w dzisiejszych
            Niemczech z powodów politycznych są historyczne tematy tabu i ktoś coś ryzykuje ?
            Tego typu teorie spisku pożywkę mają na sfrustrowanych przegranych i zapiekłych
            nienawistnikach - ludzie myślący dostrzegą prawdę nawet niewygodną i zaakceptują ją.
            Czy nie pomyślałeś , że brak publikacji potwierdzających tezy ballesta biorą się
            nie ze zmowy , a zwyczajnej uczciwości historycznej ?
          • Gość: Nu! Re: Do 3S IP: *.gce.gliwice.pl 04.05.05, 11:11
            Nie wiem, na czym polega racja Ballesta.

            Przeciętny Polak, który interesuje / interesował się II Wojną Światową,
            swoją wiedzę na temat Monte Cassino zaczerpnął z książek Wańkowicza
            "Bitwa o Monte Cassino", "Monte Cassino" czy "Szkice spod Monte Cassino".

            Wszystkie te książki miały (łącznie) wielomilionowe wydania, były bardzo
            popularne i czytane.

            Sęk w tym, że u Wańkowicza nie ma tego, o czym pisze Ballest, chociaż sumie
            to nie wiem za bardzo o czym Ballest pisze.


            Ja wiem, że miał zakaz czytania gorolskich książek za młodu, więc tego nie wie.

            Niestety, ubocznym zachowania nieskażonego umysłu "gorolszczyzną" jest
            zatrważająca ignorancja tego pana.

            Za wszystko się płaci. Podobno.
            • Gość: sss Re: Do Nu! IP: *.pc.tek.pl 04.05.05, 11:15
              Cukier krzepi!
              to też Wańkowicz i też prawda !
              ; )))
              • Gość: Nu! Re: Do Nu! IP: *.gce.gliwice.pl 04.05.05, 12:03
                "Karafka La Fontaine`a" - sama się czyta.
                • Gość: sss Re: Do Nu! IP: *.pc.tek.pl 04.05.05, 12:08
                  dzięki , poszperam. ; )
                  • Gość: Nu! Re: Do Nu! IP: *.gce.gliwice.pl 04.05.05, 12:37
                    Ostrzegam. To grubo powyżej 1000 stron :D Ale można czytać na wyrywki.
                    Nawet trzeba.

                    Nota bene - ciekawostka: jest tam rozdział "O cenzurze", w starszych wydaniach
                    cały poszatkowany... przez cenzurę :)
                    • Gość: sss Re: Do Nu! IP: *.pc.tek.pl 04.05.05, 12:44
                      już kiedyś miałem w rękach , 1000 stron nie przeraża ! ; )
            • braid Do 3S i Nu! 04.05.05, 12:46
              Prawde ballesta mozna i tak zrozumiec ...ze
              bohaterscy spadochroniarze niemieccy w tak zorganizowany
              sposob opuszczali linie obronne klasztoru...
              ze zdobywajacy wzgorze Strzelcy Karpatcy mieli trudnosci
              z zajmowaniem Klasztoru ...a nawet nie byli w stanie
              w tak szybkim tempie podarzac za przeciwnikiem .
              • Gość: sss Re: Do 3S i Nu! IP: *.pc.tek.pl 04.05.05, 12:55
                braid napisał:

                > Prawde ballesta mozna i tak zrozumiec ...ze
                > bohaterscy spadochroniarze niemieccy w tak zorganizowany
                > sposob opuszczali linie obronne klasztoru...
                > ze zdobywajacy wzgorze Strzelcy Karpatcy mieli trudnosci
                > z zajmowaniem Klasztoru ...a nawet nie byli w stanie
                > w tak szybkim tempie podarzac za przeciwnikiem .

                ...czym po raz kolejny w tej wojnie alianci wykazali swoją nieudolność i skrajne
                maruderstwo !
                ; )))))))))
    • sloneczko1 Re: Do ballesta... 04.05.05, 12:00
      Prawda historyczna... Ale czyja? Zwyciezców czy pokonanych? Okazuje sie, ze po
      latach, wyjasnianiem klamstw i mitów zainteresowanych jest niewielu. Jak w
      przypadku walk o Monte Cassino.
      Na poczatku 1944 roku wyparcie Niemców z klasztoru na Monte Cassino mialo
      przelomowe znaczenie dla losów wojny na Pólwyspie Apeninskim. Tuz po zajeciu
      wzgórza, polski rzad w Londynie oglosil wielkie bitewne zwyciestwo, chcac
      przycmic triumfalny pochód Armii Czerwonej. Ale najciekawsze, ze nawet polskie
      wladze komunistyczne od lat 50. powtarzaly angielska wersje - ze klasztor
      benedyktynów "zdobyto przy olbrzymich stratach natarciem II Korpusu Polskiego".
      Tych legend nie podwazali zbyt glosno ani historycy, ani nawet swiadkowie walk
      we Wloszech z maja 1944 roku. Rzadko pojawialy sie publikacje przedstawiajace
      rzeczywisty przebieg wydarzen, jak np. ksiazka historyka Janusza
      Piekalkiewicza: "Spadochroniarze [niemieccy] faktycznie bez walki opuszczaja
      pozycje na Monte Cassino (...). Poniewaz z góry nie pada ani jeden strzal,
      general Duch, dowódca 3. Dywizji Strzelców Karpackich, wydaje rozkaz
      przeprowadzenia rozpoznania rejonu klasztoru".
      www.kulisy.pl/appS/a/tekst.jsp?place=zw_kulisy_list_articles&news_cat_id=2003&news_id=38910
      • bartoszcze Re: Do ballesta... 04.05.05, 12:34
        Droga sloneczko,
        1. o ile mnie pamięć nie zawodzi, to już w latach 80-tych czytałem w relacjach
        dot. Mote Cassino, że Polacy po kilku dniach ciężkich walk wkraczali do już
        opuszczonego klasztoru. Oczywiście, gdyby Niemcy się z niego nie wycofali, to
        walki mogłyby może jeszcze potrwać,
        2. jednakże nie zmienia to faktu, że broniący opuścili swoje pozycje, i to
        nacierający osiągnęli swój cel, a nie broniący; jeżeli Monte Cassino jest
        zwycięstwem niemieckim, to zwycięstwem alianckim były Dunkierka, Arnhem czy
        kampania wrześniowa 10. Brygady Pancernej generała Maczka (zwłaszcza ta
        ostatnia nie została pokonana w żadnej z potyczek)
        3. drobiazgiem jest przy tym, że wg linku podanego przez ballesta lub któregoś
        z jego kolegów (w tegorocznym wątku) - niemieckiego linku dodajmy - straty
        obrońców przekroczyły straty nacierających.
        Z mojej strony EOT, bo nie mam ochoty zaśmiecać forum gliwickiego takimi
        wątkami.
      • braid Re: Do 04.05.05, 12:36

        slicznie sloneczko tania podrobo ballesta ;)))

        Wlasnie na takich co swojego zdania na temat nie maja i mozgu nie zalaczaja
        zeruje ballest ze swoimi "prowdami" Podaje takim jak na talerzu gotowe
        rozwiazanie ... a takie podroby jak ty ani nie sa w stanie kliknac na ten link
        i doczytac reszte ... a nie polegac wylacznie na wycietym przez ballesta
        zdaniu.

        Po pierwsze sloneczko ...ucz sie histori z ksiazek a nie z gazet
        typu kulisy , nie czy inne sensacyjne pozycje.
        Po drugie ..jak juz -to doczytaj calosc a nie klep na oslep tym co podal nasz
        piewca faszyzmu i oredownik Hitlera jako dobrego "Onkla"

        W daleszej czesci tego tekstu co podajesz za ballestem
        i z ktorym sie oboje tak zgadzacie ...pisze:

        "Skąd brały się te mity? Po części z tego, że aż do lat 70. ludzie piszący o
        wojsku powielali nieprawdy, gdyż opierali się na relacjach uczestników
        wydarzeń, a nie na dokumentach, bo te bywały tajne. - Kombatanci przypisywali
        sobie różne dokonania "

        TO SAMO DOTYCZY TEZ OPOWIESCI BALLESTA !!
        Jesli kombatanci przekrecaja i dopisuja sobie czyny ..to robia to wszyscy
        i jedni i drudzy. zastanow sie nad tym.

        Ponadto ... stoi tez :

        "Według profesora Polaka, uznane w świecie zasady stanowią, że kto wszedł na
        pole walki przeciwnika, ten wygrywał. - Nasi tam weszli. Wszystko w sensie
        prawa wojny zostało spełnione "

        "Tadeusz Czerkawski, daleki od podtrzymywania mitów, przypomina słowa
        niemieckiego generała Sengera, walczącego w rejonie Cassino. - Nie wolno
        zabierać chwały żołnierzom, którzy pierwsi weszli do obiektu, nawet jeśli
        został on opuszczony na skutek potrzeby bronienia innych pozycji. "

        Doczytaj pomysl i zrozum sloneczko. Mysl tez sama a nie tkwij w tym co
        napaplal balest o dobrych onklach hitlerowcach co czekolade rozdawali.



        "Wojny nie wygrywa się ewakuacjami"
        CHURCHIL W.

        Niemieccy spadochroniarze nie byli i nie beda nigdy zadnymi bohaterami
        bo walczyli w obronie i dla zbrodniczego systemu.
        Walczyli z przekonania ...bo byli ochotnikami.

        Na podobnej zasadzie nie ma i nie bylo bohaterskich filmow
        prod. Japonskiej o bohaterskich Kamikadze ani zadnych prod. Wloskiej

        Os przegranych siedzi w pokorze i ma na tyle wstydu ze sie swoimi zbrodniarzami
        nie chwala. Od chwalenia sie macie strony prywatne w internecie.
        Takie tez podawal ballest o Cassino ..tylko wlasnie na prywatnych kazdy moze
        wypisywac takie bzdury jakie zapragnie.

        Nie wiem skad w paru zaslepionych w Hitlerze i jego "bohaterach"
        tyle naiwnosci i politycznej glupoty ...ze tego nie zrozumnieja
        ze w Polsce nigdy zielone diably nie beda bohaterami .
        Ta bezsilnosc boli ...i z tad te ciagle zale.
        • Gość: Pit Re: Do IP: 150.254.85.* 04.05.05, 12:53
          braid napisał:

          Nie wiem skad w paru zaslepionych w Hitlerze i jego "bohaterach"
          tyle naiwnosci i politycznej glupoty ...ze tego nie zrozumnieja
          ze w Polsce nigdy zielone diably nie beda bohaterami .
          Ta bezsilnosc boli ...i z tad te ciagle zale.

          Braid to nie jest naiwnosc ani polityczna glupota, to sa ich rzeczywiste
          poglady. Przynajmniej sa szczerzy i to jest pozyteczne dla Polski, bo wiadomo z
          kim sie ma do czynienia. A z takimi klientami to sie nie dyskutuje tylko sie
          ich eliminuje co daj Boze zeby nastapilo jak najszybciej dla dobra Polski i
          Europy.
          • Gość: gorol666 Re: Do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 12:56
            Mosz recht chopie czeba tych ciuli eliminowac:-)
          • Gość: sss Re: Do IP: *.pc.tek.pl 04.05.05, 12:57
            ech... gdyby to jeszcze było możliwe... ; )
            • Gość: Pit Re: Do IP: 150.254.85.* 04.05.05, 13:02
              Gość portalu: sss napisał(a):

              > ech... gdyby to jeszcze było możliwe... ; )

              Nadzieja jest w ekstradycji Salomona Morela, przeca nie moze on brac tak za
              friko emerytury od polskiego rzadu.
              • Gość: gorol Re: Do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 13:11
                Jakie friko??? On skutecznie i fachowo tepil hanyskich nazioli!!!! Zal Ci
                takich Ballestow???Bo mnie nie!!!!
          • Gość: Ramon Re: Do IP: *.iwan.kdvz.net / *.dip.t-dialin.net 04.05.05, 13:02
            Gość portalu: Pit napisał(a):
            A z takimi klientami to sie nie dyskutuje tylko sie
            > ich eliminuje co daj Boze zeby nastapilo jak najszybciej dla dobra Polski i
            > Europy.
            :-))) swiatczysz sam o sobie
            • Gość: Pit Re: Do IP: 150.254.85.* 04.05.05, 13:04
              Gość portalu: Ramon napisał(a):

              :-))) swiatczysz sam o sobie

              Panie Ramon, to te naziole ze swoimi postami swiatcza o sobie.



              • Gość: Ramon Re: Do IP: *.iwan.kdvz.net / *.dip.t-dialin.net 04.05.05, 13:06
                Gość portalu: Pit napisał(a):

                > Gość portalu: Ramon napisał(a):
                >
                > :-))) swiatczysz sam o sobie
                >
                > Panie Ramon, to te naziole ze swoimi postami swiatcza o sobie.
                Daje Panu wpelni racje;-)
        • sloneczko1 Re: do Braida 04.05.05, 21:36
          Witaj Braid--uważasz ,że tym :"slicznie sloneczko tania podrobo ballesta
          ;)))''mnie obrazisz? a kim Ty jesteś?czyją podróbą?co?myślisz,ze jak coś więcej
          wiesz i jesz te czekoladki od onkla Hitlera to możesz innych obrażać?dlaczego
          tutaj Cie nie ma?dlaczego uciekłeś z ojczyzny?źle Ci tu było?mogłeś razem ze mna
          tu zostać a jednak uciekłeś. Dla mnie tacy jak Ty to zwykli zdrajcy.Dla Ślązaków
          i Polska i Niemcy to ojczyzna,możesz to zrozumieć?A Ty kim jesteś?że możesz mi
          tak mówić?Ty i Twoja paczka klakierów.Wkurzyłeś mnie dokładnie.Ja tu jestem i tu
          buduję moją ojczyzne,a historii nie można zmienić,choćbyś sie starał jak
          mozesz.Ja tam nie byłam ale staram się czytać wszystko na ten temat bo chcę choć
          w części znać historię mojej ziemi---MOJEJ ZIEMI--rozumiesz to?mnie to obojętne
          czyś urodził się w Gliwicach,czy nie ,tylko powiedz mi dlaczego nas tak
          nienawidzisz?chciałabym Cię zrozumieć,chociaż trochę Cię
          zrozumieć--pozdrawiam--choć nie liczę na odpowiedź,jestem już tutaj tak mało,ale
          może kiedyś przeczytam Twoją odpowiedź
          • bartoszcze dwa pytania do słoneczka 04.05.05, 21:47
            Abstrahując od Twojej wymiany czułości z Braidem:

            > Dla Ślązaków i Polska i Niemcy to ojczyzna,możesz to zrozumieć?

            1. W Twojej wypowiedzi "ojczyzna" to Heimat czy Vaterland? I w jakim sensie dla
            Ślązaka ojczyzną jest Polska podlaska lub Niemcy fryzyjskie?

            > mozesz.Ja tam nie byłam ale staram się czytać wszystko na ten temat bo chcę
            > choć w części znać historię mojej ziemi---MOJEJ ZIEMI--rozumiesz to?

            2. Biorąc pod uwagę, że w tym wątku zaczęłaś od wypowiedzi nt. MOnte Cassino,
            czy mogłabyś spróbować wyjasnić, jaki związek ma TWOJA ZIEMIA z Monte Cassino i
            wynikiem tamtejszej bitwy (w której notabene Ślązacy walczyli po obu stronach)?

            Tylko tyle..
            ..a może aż tyle?
            • sloneczko1 Re: dwa pytania do słoneczka 04.05.05, 22:10
              Witaj Bartoszcze--czepiasz się,piszę co myślę--jak piszę Polska to Polska a jak
              Niemcy to Niemcy--to Ty dzielisz włos na dwoje--a historia mojej ziemi to
              historia nie tylko tego co tu zbudowano,czy co sie tutaj działo,to też historia
              ludzi ,naszych ludzi--a jak Tobie to za mało to trudno--nie mam zamiaru z Tobą
              dyskutowac--o czymś czego nie rozumiesz--pozdrawiam
              • bartoszcze chyba Braid miał rację 04.05.05, 22:16
                Zadałem konkretne pytania o Twoje myśli, jako nie przystające do tego, o czym
                niby chcesz pisać. Zwłaszcza odpowiedź o Monte Cassino dowodzi, że trzymasz się
                tego, co sama deklarujesz.
                Jak tam sobie chcesz, żryj się z innymi, sympatii Ci to nie przysporzy - nie
                licząc ballesta, ale jeżeli na jego akurat sympatii Ci zależy, to nam chyba nie
                po drodze..
                • sloneczko1 Re: do Bartoszcze 04.05.05, 22:49
                  nie mam zamiaru z nikim się tu kłócić a tym bardziej szukac sympatyków--prawda
                  jest jedna i tyle--mnie Monte Cassino interesuje tyle co zeszłoroczny
                  śnieg--mnie tylko ciekawi jedna rzecz--dlaczego akurat tyle się o tym
                  pisze,dlaczego każda ze stron chce mieć rację?czy to takie podniecające?takie
                  udowadnianie swoich racji?chyba tak--prawda?rzuciłam tu link i od razu był
                  odzew--musze jeszcze parę linków Wam podrzucić--to naprawdę przyjemna zabawa to
                  macie drugi linkwww.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=1539
                • sloneczko1 Re: do Bartoszcze 04.05.05, 23:03
                  hey Bartoszcze ---to też dla
                  Ciebiewww.radio.com.pl/print/?schema=7&iID=361-----widzisz jak Cie lubię?
                  • sloneczko1 Re: do Bartoszcze 04.05.05, 23:07
                    sorry--jeszcze raz---www.radio.com.pl/print/?schema=7&iID=361
                    • sloneczko1 Re: do Bartoszcze 04.05.05, 23:08
                      strona.udskior.gov.pl/index.php?u=1
                      • sloneczko1 Re: do Bartoszcze 04.05.05, 23:09
                        www.opcja.pop.pl/numer34/34rut.html
                        • sloneczko1 Re: do Bartoszcze 04.05.05, 23:19
                          www.historycy.org/Monte_Cassino-t1047.html i teraz dobrej nocy
                          życzę--wpadne któregoś dnia to sobie poczytam co o tym myślicie--i bez
                          obrażania-----ja nikogo nie obrażam to i sobie tego nie życzę--
                          • Gość: sloneczko1 [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 23:23
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • bartoszcze starasz się słoneczko:) 04.05.05, 23:48
                            więc wierzę że możesz uniknąć "pułapki ballesta" tj. potraktowania pewnych
                            rzeczy zbyt dosłownie, bez zastanowienia się nad nimi
                            przykład? pod jednym z podanych przez Ciebie linków można znaleźć następujące
                            pytanie:
                            "A na koniec zagadka – o co bili się Polacy pod Monte Cassino po Jałcie?"
                            i można na jego temat rozpocząć długą i fascynującą dyskusję, podczas gdy
                            umknie jeden mały, ale zasadniczy szczegół: konferencja jałtańska odbyła się
                            wiele miesięcy _po_ zakończeniu bitwy o Monte Cassino..
                            a temat Monte Cassino jest ciekawy, ale na forum poświęconym wojskowości (tutaj
                            to forum Militaria); ballest zaś przypomina go na FGliwice przynajmniej co
                            roku. po co? ... odpowiedź się nasuwa, ale nie mam ochoty na kłótnię.
                            tak że przemyśl sobie to co Ci napisałem w tym poście oraz wcześniej w
                            pierwszej odpowiedzi.
                            PS. "pułapka ballesta" - to pułapka, w którą ballest sam wpada, a nie zastawia:)
                            • wolej5 Re: starasz się słoneczko:) 08.05.05, 15:33
                              "Prawdy" Słoneczka1 są tyle samo warte co "prawdy" ballesta.Owe "PRAWDY" to
                              kłastwa,ignorancja i schizofrenia.
                              Słoneczko1 na poparcie swoich "prawd" przytacza artykuł,który kończy się
                              stwierdzeniem:
                              "
                              Według profesora Polaka, uznane w świecie zasady stanowią, że kto wszedł na pole
                              walki przeciwnika, ten wygrywał. - Nasi tam weszli. Wszystko w sensie prawa
                              wojny zostało spełnione - tłumaczy. Tadeusz Czerkawski, daleki od podtrzymywania
                              mitów, przypomina słowa niemieckiego generała Sengera, walczącego w rejonie
                              Cassino. - Nie wolno zabierać chwały żołnierzom, którzy pierwsi weszli do
                              obiektu, nawet jeśli został on opuszczony na skutek potrzeby bronienia innych
                              pozycji."

                              Można uznać twierdzenie prof.Polaka za mało obiektywne.Ale pod takim
                              stwierdzeniem podpisuje się też niemiecki generał.

                              "Znawcy" historii walk o Monte Cassino dość często powołują się na książkę
                              Janusza Piekałkiewicza "Monte Cassino". Jak przystoi "znawcom", książki tej nie
                              czytali,albo też liznęli jakieś tam internetowe wycinki.
                              Janusz Piekałkiewicz,bratanek prof.Jana Piekałkiewicza,zamordowanego przez
                              gestapo na str.265 pisze o polskim zwiadzie:
                              " W milczeniu brną przez góry ruin i znajdują tam szesnastu rannych niemieckich
                              żołnierzy w towarzystwie dwóch sanitariuszy i chorążęgo."

                              A teraz słowa ballesta :
                              "Teraz wyobrazcie sobie, jak moj ojciec cierpial, jako jeden z ostatnich Monte
                              opuszczal..."

                              Ten "bohater" strasznie "cierpiał" a jednocześnie "zapomniał" o swoich rannych
                              kolegach. Chyba,że spieprzał w popłochu z klasztoru z podwiniętym
                              "zielonodiabelskim" ogonem.Tylko tym można usprawiedliwić pozostawienie rannych...
                              • laband Re: starasz się słoneczko:) 08.05.05, 15:35
                                wolej niy gniywej sie ale fulosz jak mulosz a malty niymosz.
                                • wolej5 Re: starasz się słoneczko:) 08.05.05, 15:49
                                  laband napisał:

                                  wolej niy gniywej sie ale fulosz jak mulosz a malty niymosz.


                                  Oto argumentacja.
                                  Argumentacja godna Słoneczka1,ballesta....no i ciebie laband.
                                  • laband Re: starasz się słoneczko:) 08.05.05, 15:53
                                    a co je wiyncyj we Twojyj argumyntacji, bo niy widza nic co by bouo warte uwagi.
                                    Prosza o wmiara konkretno odpowiedz.

                                    ps

                                    tera ida na fajer, tak ze odpowiym ewyntualnie z opuzniyniym

                                    pyrsk!
                                    • wolej5 Re: starasz się słoneczko:) 08.05.05, 16:23
                                      laband napisał:

                                      a co je wiyncyj we Twojyj argumyntacji, bo niy widza nic co by bouo warte uwagi.
                                      Prosza o wmiara konkretno odpowiedz.

                                      Co je wiyncyj?.
                                      Napisałem o ewidentnych kłamstwach Twojego kamrata.Piszę również o nowych
                                      farumowiczach posługujących się ballestowską retoryką.Retoryką,która beatyfikuje
                                      hitlerowców i faszyzm.Retorykę,która posługuje się przede wszystkim
                                      kłamstwem.Czy Wam na Śląsku marzy się może znowu tamte czasy ???.

                                      A jeśli szukasz konkretów to ponownie wróć do mojego postu z godz.15.33 i
                                      postaraj się poczytać z odrobiną zrozumienia.To pomaga w pojęciu wpisanej treści...


                                      ps
                                      tera ida na fajer, tak ze odpowiym ewyntualnie z opuzniyniym
                                      pyrsk!

                                      No to się dobrze baw.Też pozdrawiam.
                                      • laband Re: starasz się słoneczko:) 08.05.05, 22:14
                                        kaj som te cyganstwa - podej choc jedne

                                        kto sam beatyfikuje hitlerowcow? - czi uwarzosz ize fakt ze np w polskich
                                        szkouach tak a niy inaczyj manipuluje sie geszichtom i wypuywajonce z tego nasze
                                        krytyki som beatyfikacjom faszyzmu?
                              • Gość: Braid Hallo Wolej5 IP: *.net-htp.de 08.05.05, 15:47

                                Ten wielki zielonodiablowiec co swoich rannych kolegow w klasztorze
                                zostawil biorac nogi za pas walczyl podobnie jak ballest ;)))
                                geba i propaganda ;)))
                                ten ponizszy plakat propagandowy tez pewnie jest autorstwa
                                tego "walecznego inaczej" ;))))

                                www.thebestlinks.com/Image__3A__Monte_Cassino_poster.jpg.html
                                Ale ...jakie by straszne te plakaty nie byly ...
                                to skonczylo sie to tak:

                                www.thebestlinks.com/Image__3A__Polish_Flag_Monte_Cassino2.jpg.html
                                www.thebestlinks.com/Image__3A__Polish_Flag_Monte_Cassino.jpg.html
                                (ta reklamowke co sie pojawia...nalezy przesunac gdzies do rogu)
                                • wolej5 Witaj Braid :) 08.05.05, 16:01
                                  Najbardziej mnie smiesza owe ballestowskie "historyczne zrodla". Sa nimi albo
                                  jakies wpisy internautow na roznych forach,albo tez zrodla goebbelsowskie.
                                  To wlasnie dr Goebbels jest tworca terminu "turysci Sikorskiego" o czym pisza
                                  Olson i Stanley Clod "Sprawa honoru".
                                  • Gość: sss Re: Witajcie :) IP: *.pc.tek.pl 08.05.05, 17:38
                                    bo też ewidentnym duchowym mentorem ballesta jest dr. Goebbels. to jak ballest
                                    na forum działa jest kontynuacją myśli tego hitlerowskiego manipulanta.
                              • sloneczko1 Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie 08.05.05, 18:19
                                www.silesia-schlesien.com/http:/„Polityka” (4.IX.04) doniosła, że 29
                                sierpnia w miejscowości Nieszawa nad Wisłą koło Aleksandowa Kujawskiego
                                odsłonięto pierwszy w Polsce pomnik Pojednania Polsko-Niemieckiego. Pomysł
                                rzucił Gustaw Becker, 68 letni niemiecki lekarz pochodzący z kujawskiej wsi
                                Wiktoryna. Zaproponował budowę pomnika upamiętniającego polskie i niemieckie
                                niewinne ofiary wojny. Chciał aby pojednanie dokonało się w Aleksandrowie
                                Kujawskim, ale tam jego inicjatywy nie podjęto.



                                Zwolennikiem pomnika okazał się burmistrz Andrzej Nawrocki i ks. Wojciech Sowa z
                                Nieszawy. Ksiądz Sowa w roku 2000 zorganizował nabożeństwo rekolekcyjne, podczas
                                którego wypowiedziano w imieniu mieszkańców miasteczka prośbę o przebaczenie za
                                fakt, że po wojnie Polacy zabijali Niemców.



                                Ojciec Gustawa Beckera zginął tuż po wojnie zabity przez Polaków w parowym
                                młynie w Aleksandrowie Kujawskim. Ten młyn zamieniono wówczas na obóz dla
                                niemieckich mieszkańców tych okolic. Zamordowano tam ok. 80 osób. Zbrodni
                                dokonali milicjanci dowodzeni przez lokalnego działacza PPR Mateusza Pawlaka. Ta
                                sama grupa dotarła też do pobliskiej Nieszawy i urządziła pogrom głównie kobiet
                                i dzieci narodowości niemieckiej. Ofiary topiono w Wiśle.



                                IPN wszczął śledztwo w sprawie tych mordów a lokalne społeczności w
                                Aleksandrowie i przede wszystkim w Nieszawie postanowiły rozliczył się z
                                przeszłością. Na uroczystość odsłonięcia pomnika przyjechała liczna grupa z
                                Niemiec. Chcieli wyciągnąć ręce do dzisiejszych mieszkańców Nieszawy. Ludność
                                miasteczka odwzajemniła te gesty.




                                Druga niedziela listopada przed Adwentem, to dzień żałoby narodowej w Niemczech,
                                oddanie hołdu dla ofiar ostatnich wojen, szczególnie faszyzmu. W każdym mieście
                                niemieckim odbywają się żałobne uroczystości. Chór którego członkiem jestem,
                                odśpiewał jedną pieśń żałobną, uczynił to też chór kościelny, a orkiestra naszej
                                dzielnicy Baumberg zagrała „Pożegnanie żołnierskiego Kamerada”. Ksiądz wygłasił
                                okolicznościowe kazanie przed tablicą upamiętniającą poległych żołnierzy w
                                latach 1914-18 i 1939-45. Właściwie w uroczystości uczestniczyli tylko ci,
                                którzy z powinności – odśpiewania, odegrania i kazania, muszą wziąć w nim udział.

                                Wiele na ten temat rozmyślałem, stojąc w drugim rzędzie chóru męskiego. Mimo, że
                                prasa (darmowa) wszystkim dostępna, ogłaszała termin, program i cel spotkania -
                                zebranych, oprócz władz miasta, można było policzyć na palcach.

                                Pieśń odegrana przez orkiestrę – to ta sama, którą mojemu ojcu przed równo 32-u
                                laty odegrała przyzakładowa orkiestra „Huty Łaziska” – na cmentarzu w Tychach,
                                na jego uroczystości pogrzebowej. Przedwczesna śmierć, to praca w laborarorium
                                przy azbeście w Hucie Łaziska, z zapyleniem w tamtych czasach, największym w
                                Polsce. Wiesz „Pyjter” co zagrali ojcu? - pytali mnie wówczas i niedawno
                                znajomi. Dawniej nie wiedziałem. Ojciec śpiewał wiele, z repertuaru operetek
                                Lehara, w stylu Kiepury, czy przykładowo, „Czy wiesz co znaczy róży kwiat”, ale
                                z bojaźni przed sąsiadami, żadnej niemieckiej i żadnych niemieckich słów. I
                                pomyśleć, nawet nie podziękowałem orkiestrze za odwagę ich czynu w tamtych
                                latach komunizmu w Polsce. Czynię to dzisiaj, jeżeli jeszcze do kogoś to dotrze.
                                Dziękuję i przepraszam, bo w takiej bojaźni się wychowywaliśmy.

                                Tablica dzielnicy Baumberg. Mieszkalo tu około 9 tysięcy mieszkańców, a w czasie
                                tych dwóch wojen zginęło nie więcej niż 50-u. Na Wszystkich Świętych 1.11.2004 w
                                moim heimacie na Górnym Śląsku widziałem tablicę w przedsionku kościoła pw. Św.
                                Marii Magdaleny, też z nazwiskami ofiar wojen i walk bratobójczych, tzw. Powstań
                                Sląskich 1919-21. Miasteczka wtedy okolo 10 tysięcznego, z wypisanymi ofiarami.
                                Samych Górnoślązaków znajdziemy tam ponad 300. Szczególnie ludzi młodych, siłą
                                zwerbowanych do walk na wszystkich frontach Europy, najczęściej na froncie
                                wschodnim, jak i na siłę wciągniętych do walk bratobójczych lat międzywojennych.

                                Pomyślałem, czy kiedykolwiek w moim heimacie, taraz tam nazywanego „małą
                                ojczyzną” – zorganizuje małą uroczystość za poległych, ofiar przemocy i
                                przymusu. Pomyślałem też: przybysze z Kresów Wschodnich, tych chwil na Górnym
                                Śląsku nie znają, nic o tamtych czasach nie wiedzą, bo myślami są w swoim Lwowie
                                czy Kielcach.

                                Pomyślałem, śpiewając przed tablicą poległych – czy tu zebrani wogóle wiedzą, że
                                w górnośląskich tyskich lasach, w Czułowie, zginęło 200 żołnierzy z rąk idącej
                                jak wielka nawałnica Armii Czerwonej na Berlin. Styczeń w 1945 był wyjątkowo
                                mroźny, wycofujące się grupy żołnierzy niemieckich, w tym i oczywiście głównie
                                górnośląskich, widząc bezsens walki z rękami podniesionymi do góry wychodzili z
                                lasu w kierunku ulicy Katowickiej tuż przy Książęcej Fabryce Papieru w Czułowie.
                                Nawałnica armistów czerwonych w rauszu zwycięstwa, nie zważając na konwencje
                                Genewskie, bez zmrużenia oka wybiła niemieckich żołnierzy w pień, tak jak by
                                mieli przed sobą wychodzące na mróz stado dzików. Nie interesowało ich wzięcie
                                do niewoli 200 wycieńczonych żołnierzy, naszych braci śląskich, w tym mojego
                                wujka, młodego 23-latka Józefa Niemiec z Wartogłowca, czy młodego gimnazjalisty
                                z sąsiedniej wioski.

                                Poległych żołnierzy pokrył biały śnieg – miesiąc długi spoczywali zastrzeleni
                                tylko pod śniegiem.

                                Do dzisiaj żadnej tablicy upamiętniającej zamordowanych w bestialski sposób
                                przez zamroczonych i prących na Zachód radzieckich żołnierzy. 150 tysięcy
                                mieszkańców dzisiejszego miasta nie wie nic o zajściach w lasach tyskich.
                                Jedynie ośmiu Tyszan zamęczonych w Oświęcimiu, w tym mojego grossonkla,
                                Waldemara N., honorują co roku przed pomnikiem przy ulicy Kościuszki.

                                Zemsty nie było końca. Parę dni później, 25 stycznia, - 20 kilometrów dalej, tuż
                                przed Rokitnicą, miasteczka o wielkich tradycjach śląskich, z kościołami i
                                cmentarzami na których pochowano 300 niewinnych mieszkańców; dorosłych i dzieci
                                wraz z garstką żołnierzy niemieckich. Tablica przy kościele św. Krzyża
                                przedstawia nazwiska Ślązaków, w tym księdza Frenzla. Jedynie śliczna w bieli
                                marmurowej, Panienka Najświętsza z Dzieciątkiem Jezus pod filarem tegoż
                                kościoła, od 150 laty w anielskim spokoju, uśmiechu, patrzy na umordowany lud
                                śląski.

                                Ale kto dzisiaj zna losy tych kościołów, kto wie o wielokulturowości tego
                                regionu. Dzisiejsi mieszkańcy, którzy przyprowadzili się tu po wojnie, nie mają
                                pojęcia o losach tutejszych terenów, bo i skąd. Znają oni bestialstwo jakie było
                                udziałem różnych grup na ich rodzinnych terenach, bestialstwo ze strony
                                Ukraińców na Kresach Wschodnich.

                                Czy w duchu sprawiedliwości, wolności i nowej demokracji – przyjdzie czas
                                oddania hołdu pomarłym na wszystkich frontach świata Górnoślązakom.

                                A nasi – po prostu nie przyzwyczajeni od 1945 do ich starej rodzinnej tradycji
                                – zapomnieli uczcić ich krewnych, przyjaciół, poległych. Ciekawie interpretuje i
                                podsuwa nam Josef von Eichendorff, nasz wieszcz, wierszami sprzed 150 laty,
                                które jednak pasują do dzisiejszej rzeczywistosci.

                                Kto jest temu winien, że spracowany lud Górnego Sląska, nie wierzy już nikomu?
                                Dlaczego władze i instytucje nie oddziaływują na Ślązaków, jak to się robi w EU.



                                Ewald Stefan Pollok





                                Ostanie dni na Śląsku i nowe życie w Niemczech po zakończeniu wojny w 1945 r.





                                (Symposium - Uniwersytet Śląski w Katowicach - 3.XI.2004)







                                Prowadząc badania na temat powojennej sytuacji na byłych ziemiach poniemieckich
                                (Pomorze, Śląsk, Prusy Wschodnie) widać, że obie strony, tak polska jak i
                                niemiecka, muszą jeszcze poczynić sporo starań, abyśmy otrzymali jasny i pełny
                                obraz tego, co wówczas między innymi na terenie Górnego Śląska się działo.



                                Niemcy doszli w tych badaniach dalej, ponieważ prowadzili je przez ca
                                • sloneczko1 Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie 08.05.05, 18:26
                                  Ewald Stefan Pollok





                                  Ostanie dni na Śląsku i nowe życie w Niemczech po zakończeniu wojny w 1945 r.





                                  (Symposium - Uniwersytet Śląski w Katowicach - 3.XI.2004)







                                  Prowadząc badania na temat powojennej sytuacji na byłych ziemiach poniemieckich
                                  (Pomorze, Śląsk, Prusy Wschodnie) widać, że obie strony, tak polska jak i
                                  niemiecka, muszą jeszcze poczynić sporo starań, abyśmy otrzymali jasny i pełny
                                  obraz tego, co wówczas między innymi na terenie Górnego Śląska się działo.



                                  Niemcy doszli w tych badaniach dalej, ponieważ prowadzili je przez cały czas od
                                  1945 roku, jednak brakowało im kontaktu z dokumentami znajdującymi się w Polsce
                                  a także z polskimi historykami, którzy za czasów komunistycznych nie mogli zająć
                                  się tym tematem, ze względów politycznych. Po roku 1989, kiedy to Polska zaczęła
                                  wchodzić na drogę demokracji, niektórzy naukowcy zainteresowali się białymi
                                  plamami powojennej historii Polski, zajmując się między innymi Śląskiem jako
                                  całością i Górnym Śląskiem jako jego częścią. Tu najwięcej powinni mieć do
                                  powiedzenia miejscowi naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i
                                  Uniwersytetu w Opolu.



                                  W październiku 2004 miałem przyjemność uczestniczyć jako jeden z zaproszonych i
                                  wygłosić wykład podczas trzydniowej konferencji w niemieckim Ellwangen, której
                                  tematem była: „Polska po wejściu do EU.” Wśród zaproszonych byli również polscy
                                  naukowcy. Niektórzy z nich wygłosili referaty. Poznałem tam prof. W.
                                  Stankowskiego, jednego z niewielu historyków polskich zajmujących się badaniami
                                  nad powojennymi obozami dla ludności niemieckiej na terenie Polski, autora kilku
                                  książek na ten temat. Profesor w swoich badaniach koncentruje się głównie na
                                  obozach położonych na Pomorzu, ale w jego pracach można również znaleźć sporo
                                  informacji dotyczących Górnego Śląska.



                                  Uczestnicy konferencji bardzo ciepło przyjęli prof. Zygmunta Woźniczkę, który
                                  swoim referatem „Górnoślązacy jako robotnicy przymusowi w latach 1945-1950”
                                  udowodnił, że w obecnej Polsce nawet drażliwe tematy zaczyna się traktować
                                  poważnie. Szkoda jednak, że wyniki badań nie są rozpowszechniane w mediach, a
                                  jeżeli już, to w rzadko ukazujących się artykułach prasowych zawierających
                                  niepełne dane i marginalizujących problem. Większość historyków, szczególnie ci
                                  wywodzący się ze starego PRL – u, wyraża na to milczącą zgodę. Dlatego tak
                                  bardzo cieszy niewielka grupa uczonych próbująca pokazać trudną polsko –
                                  niemiecką sytuację w sposób rzeczowy i spokojny, poparty argumentami obu stron



                                  W Niemczech powojenne kształtowanie nowego, nie patriotycznego społeczeństwa
                                  zaszło tak daleko, że w szkołach, prasie a później i telewizji nie wspominało
                                  się, albo robiło to bardzo rzadko, na temat byłych ziem niemieckich. Cztery
                                  mocarstwa okupujące ten kraj, zarządziły wnikliwą cenzurę prasy i podręczników
                                  szkolnych, co w konsekwencji doprowadziło do pomijania milczeniem tematów
                                  niewygodnych a rozpowszechniania jedynie tych informacji, które czwórka uważała
                                  za słuszne. Temat przedwojennych terytoriów niemieckich w ogólnej polityce nie
                                  istniał, przypominano o nim jedynie tuż przed wyborami, kiedy potrzebne były
                                  milionowe głosy dla poszczególnych partii. Przykładowo, niemiecki kanclerz
                                  Konrad Adenauer na wiecach przedwyborczych w 1949 r. obiecywał powrót na swoje
                                  gospodarstwa w Polsce. Po wyborach zapominano o tym. Jedynie ziomkostwa
                                  przypominały o swej krzywdzie, o pozbawieniu ich Heimatu.



                                  Niemcy oskarżają się od 1945 roku za poczynania jakie w czasie wojny były ich
                                  udziałem i nie pozwalają, by ktokolwiek próbował pomniejszyć ich winę. Kiedy w
                                  ubiegłym roku szefowa łotewskiego Ministerstwa Spraw zagranicznych (MSZ) Sandra
                                  Kalniete powiedziała na targach książki w Lipsku, że komunizm i faszyzm były
                                  reżimami równie zbrodniczymi, obwinili ją w Niemczech o relatywizowanie zbrodni
                                  hitlerowskich. W kodeksie politycznej poprawności ustalono zasady interpretacji
                                  historycznych faktów. Kto się z nimi nie zgadza, jest skazany na potępienie,
                                  wykluczenie, ostracyzm. Zastosowano go po raz kolejny, tym razem w stosunku do
                                  Sandry Kalniete. Ona po prostu stwierdziła to, co wszystkim jest doskonale
                                  wiadome, że dwa najgorsze totalitaryzmy XX wieku prześcigały się wzajemnie w
                                  zbrodniach



                                  Odwrotnie było w Polsce. Nie mówiono o powojennych krzywdach wyrządzonych
                                  ludności śląskiej i niemieckiej, ale przez 45 lat w prasie, podręcznikach i
                                  polityce kładziono nacisk aby słowo „Niemiec” pozostało synonimem zła. Uważano
                                  ich ciągle za podżegaczy i rewanżystów. Przy czym samo słowo rewanżysta
                                  interpretowane było często w zależności od potrzeb. Przykładowo, jeżeli w
                                  Niemczech dr Herbert Hupka lub dr Herbert Czaja powiedzieli coś na temat Śląska,
                                  lub skomentowali rozmowy czy dyskusje prowadzone na jego temat, byli natychmiast
                                  uważani za tych, którzy próbują zabrać Polsce Śląsk nadany na konferencji w
                                  Poczdamie. Nikt jednak, prasa czy też politycy, nigdy nie powiedzieli
                                  społeczeństwu, że ziemie te zwane odzyskanymi, zgodnie z treścią ogłoszonego
                                  komunikatu poczdamskiego: „...były niemieckie terytoria na wschód od linii
                                  biegnącej od Morza Bałtyckiego, bezpośrednio (...) wzdłuż rzeki Odry do zbiegu
                                  jej z zachodnią Nysą i wzdłuż wschodniej Nysy do granicy czechosłowackiej,
                                  włączając (tę) część Prus Wschodnich (...) jak i obszar wolnego miasta Gdańska
                                  będą pod administracją państwa polskiego...” Ostateczna decyzja co do granicy
                                  pomiędzy Polską a Niemcami, zgodnie z rozdz. VIII, pkt. B protokołu, i rozdz.
                                  IX, pkt. B komunikatu, miały zapaść w czasie konferencji pokojowej.[1]



                                  Na spotkaniu Krajowej Rady Narodowej 28 kwietnia 1946 r. Modzelewski tłumaczył:
                                  „...ziemie zachodnie oddane nam w administrację, pozostaną integralną częścią
                                  terytorium Rzeczpospolitej na zawsze (...).Trzy wielkie mocarstwa zgodziły się
                                  Polsce oddać te ziemie w administrację, a w naszym rozumowaniu na zawsze.” W
                                  sporach PPR-PSL dały się słyszeć wśród komunistów opinie: „Rząd został uznany w
                                  Poczdamie, administrację terenów zachodnich oddano Polsce - teraz będziemy mogli
                                  ich spławić”.[2]



                                  Komunikat poczdamski nie był żadnym układem, a jedynie ustaleniem do przyszłej
                                  konferencji pokojowej, która nigdy się nie odbyła. Trzy mocarstwa poszły inną
                                  drogą i ze współpracujących sojuszników, stały się wrogami nowych systemów.
                                  Szybko zapadła żelazna kurtyna. W ten sposób strona Polska nie musiała się
                                  obawiać żadnych posunięć, prócz krytyki ze strony mocarstw zachodnich.



                                  Ciągłe powoływanie się przez stronę polską, na rozmowy poczdamskie miało
                                  uspokoić społeczeństwo i jednocześnie wyjaśnić, że wszystkie posunięcia rządu są
                                  legalne.


                                  I tak to też Polacy przyjęli i do dziś większość nadal sądzi, że działano
                                  zgodnie z literą prawa. Rząd różnymi wewnętrzno-politycznymi posunięciami
                                  przedstawiał argumenty, które miały być pomocne w wyjaśnieniu własnym
                                  obywatelom, iż prawnie zamieszkują ziemie zachodnie. Powoływano się na tradycje
                                  piastowskie, na istnienie powiązania tych ziem ze starymi etnicznymi ziemiami
                                  Polski. Ważni wówczas politycy jak St. Mikołajczyk, W. Gomułka, B. Bierut mówili
                                  na wszelkiego rodzaju spotkaniach, zebra- niach o powrocie na stare ziemie
                                  słowiańskie i piastowskie, o akcie sprawiedliwości dziejowej w stosunku do
                                  tysiącletniej agresji germańskiej.



                                  Wypowiedzi Władysława Gomułki rozpowszechniane były przez dziennikarzy i
                                  naukowców jako fakty historyczne, aby zaszczepić w głowach Polaków i tych,
                                  którzy ze względu na silną polonizację Polakami zostać musieli, jak należy
                                  rozumieć wymyśloną i kłamliwą historię.



                                  W ostatnich dwóch miesiącach rozmawiałem z 57 Polkami i Polakami i nikt, mimo że
                                  większość była po maturze i studiach, nigdy nie słyszała o komunikacie
                                  poczdamskim na mocy którego Śląsk oddano Polsce jedynie w administrację. Jednym
                                  z przykładów tego, że w Polsce ten komunikat jest ni
                                  • sloneczko1 Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie 08.05.05, 18:40

                                    I tak to też Polacy przyjęli i do dziś większość nadal sądzi, że działano
                                    zgodnie z literą prawa. Rząd różnymi wewnętrzno-politycznymi posunięciami
                                    przedstawiał argumenty, które miały być pomocne w wyjaśnieniu własnym
                                    obywatelom, iż prawnie zamieszkują ziemie zachodnie. Powoływano się na tradycje
                                    piastowskie, na istnienie powiązania tych ziem ze starymi etnicznymi ziemiami
                                    Polski. Ważni wówczas politycy jak St. Mikołajczyk, W. Gomułka, B. Bierut mówili
                                    na wszelkiego rodzaju spotkaniach, zebra- niach o powrocie na stare ziemie
                                    słowiańskie i piastowskie, o akcie sprawiedliwości dziejowej w stosunku do
                                    tysiącletniej agresji germańskiej.



                                    Wypowiedzi Władysława Gomułki rozpowszechniane były przez dziennikarzy i
                                    naukowców jako fakty historyczne, aby zaszczepić w głowach Polaków i tych,
                                    którzy ze względu na silną polonizację Polakami zostać musieli, jak należy
                                    rozumieć wymyśloną i kłamliwą historię.



                                    W ostatnich dwóch miesiącach rozmawiałem z 57 Polkami i Polakami i nikt, mimo że
                                    większość była po maturze i studiach, nigdy nie słyszała o komunikacie
                                    poczdamskim na mocy którego Śląsk oddano Polsce jedynie w administrację. Jednym
                                    z przykładów tego, że w Polsce ten komunikat jest nieznany, jest sprawa dr
                                    Tomasza Kamuzelli z Uniwersytetu Opolskiego, który na ten temat napisał kilka
                                    zdań i prasa polska zrobiła na niego nagonkę. Udowadniano mu, że pisze nieprawdę
                                    i szkodzi w ten sposób Polsce.



                                    Dobrze, że od przewrotu w Polsce nadszedł moment na pokazanie niektórych
                                    aspektów tamtych czasów. Szkoda tylko, że to co uczeni w mozolnej pracy
                                    przekazali w swoich artykułach w poważnej naukowej prasie lub w książkach,
                                    bardzo wolno, z oporem przebija się do normalnego życia, że nadal społeczeństwo
                                    karmione jest mitami, często wyssanymi z palca, po to - by jak chcą niektórzy -
                                    pokazać złego sąsiada.



                                    Lata powojenne były dla obydwu stron bardzo ciężkie:

                                    - dla Polski, bo musiała leczyć i zabliźniać rany, jakie jej zadano. A były to
                                    dla Polaków cierpienia, które nie miały się tak szybko zasklepić. Podeptano ich
                                    dumę narodową, pobito armię, która dla każdego była symbolem wolności. Kiedy w
                                    maju 1945 r. zakończono wojnę, odetchnięto z ulgą. Można było znowu być sobą,
                                    nie czekać na pozwolenie innych, aby wykonać coś we własnym kraju. Można było
                                    decydować o normalnym, codziennym życiu.

                                    - dla Niemców, gdyż poważnie uszczuplono terytorium ich państwa zabierając 104
                                    tys. km kwadratowych i przemieszczono około 13,5 mln, niektóre źródła mówią o 15
                                    mln obywateli[3] z byłych ziem niemieckich na teren pozostałego, podzielonego na
                                    cztery strefy okupacyjne obszaru. Sam Śląsk musiały opuścić 3.228 mln[4]
                                    (3250)[5] osoby.



                                    Z tych 13,5 czy 15.0 mln osób idących do Niemiec pieszo, czy jadących na wozach
                                    zginęły setki tysięcy z głodu, zimna, z powodu morderstw, gwałtów i wyczerpania.
                                    Polacy mówią
                                    o 400 tys., Niemcy o ponad 2 milionach ludzi.[6]



                                    Wracając jednak do sprawy komunikatu poczdamskiego, który dla niemieckich
                                    mieszkańców tej ziemi był ważną informacją, a powtarzana ona była z ust do ust,
                                    by Ślązacy wiedzieli, iż mimo powojennego terroru, mają możliwość pozostania na
                                    Śląsku lub w odpowiednim czasie powrotu nań. Dlatego też łatwiej było im
                                    przetrwać najtrudniejsze chwile, licząc na zmiany.



                                    Trudno zrozumieć to, co robiono na terenach byłych ziem niemieckich, również na
                                    Śląsku, po zakończeniu wojny. Wiadomo, że zemsta jest słodka i za lata okupacji,
                                    poniewierki, niektórzy próbowali się mścić. Zrozumiałe jest, że jeżeli w
                                    rodzinie opłakiwano kogoś bliskiego, to złość i chęć zemsty wzbierały. Ale czy
                                    potrzebne były te ”marsze za Hitlera”, kiedy to całe wioski wypędzano z domu i
                                    prowadzono kilometrami przez kilka dni, nie bacząc na to, że to są prawie tylko
                                    kobiety, dzieci, inwalidzi i starcy, którzy często nie potrafili się poruszać i
                                    dlatego biciem byli zmuszani do dalszego marszu lub pozostawieni w rowie, gdzie
                                    w z wycieńczenia umierali.



                                    Górnoślązacy zostali w pierwszym okresie powojennym - jako byli obywatele Rzeszy
                                    - uznani za winnych wszelkich zbrodni hitleryzmu i jako tacy pozbawieni w Polsce
                                    wszelkich praw. Można było ich wyrzucać z mieszkań, rabować bezkarnie ich
                                    dobytek, pozbawiać domów
                                    i gospodarstw. Nie ważne było, że na Śląsku pozostały jedynie kobiety, starcy i
                                    dzieci. Na nich Rosjanie, a później Polacy ćwiczyli swoją siłę, za pomocą pałki,
                                    kija czy rewolweru. Kto czuł się Niemcem, skazany został na milczenie. Doszło do
                                    tego, że Ślązacy mówiący językiem niemieckim musieli nosić w niektórych
                                    miejscowościach: np. w Kluczborku czerwoną literę „N” na plecach, we Wrocławiu,
                                    Głogówku, Zabrzu, Wołowie i wielu innych miejscowościach, białe opaski W innych
                                    miastach wymalowaną na plecach swastykę.[7] Sięgnięto wówczas do tych samych
                                    metod jakich używali naziści.



                                    Sytuacja jaka powstała na terenie Śląska; gwałty, kradzieże, plądrowanie, mordy
                                    dokonywane przez Rosjan, a po ich odejściu przez administrację polską,
                                    doprowadziło do tego, że wielu mieszkańców nie widząc innego wyjścia, popełniało
                                    samobójstwa. Uważali, iż lepsza jest śmierć, niż życie w ciągłym poniżeniu i
                                    strachu. Najwięcej krzywd od polskiej administracji, od milicji współpracującej
                                    z Urzędem Bezpieczeństwa publicznego, doznali Ślązacy mówiący po niemiecku.



                                    Milicjanci rekrutowali się często z awanturników ciągnących w ślad za Armią
                                    Czerwoną, bądź ze zdemobilizowanych komunistycznych partyzantów. Ważne funkcje
                                    pełnili nierzadko
                                    osiemnasto- dziewiętnastoletni chłopcy, zdeprawowani przez wojnę, odznaczający
                                    się wyjątkowym sadyzmem i okrucieństwem. I to przez milicję - oficjalnie
                                    powołaną do strzeżenia porządku publicznego - ludność niemiecka była ograbiana,
                                    poniżana, szykanowana.[8]



                                    Świadkowie potwierdzają: „Coraz straszniej szaleje milicja. Jeżeli do tej pory
                                    plądrowali tylko Rosjanie, teraz robią to jeszcze Polacy. Nic nie jest
                                    bezpieczne przed nową milicją. Tylko tyle, że nie gwałcą dziewcząt. Ta milicja
                                    przejęła rolę gestapo albo NKWD i grabi ludność”.
                                    A drugą wypowiedź potwierdza ksiądz z Czarnowąs, który zanotował w swoim
                                    pamiętniku: „Znowu pojawił się Szatan. Zmienił mundur, ale jego przekonania go
                                    zdradziły. Nowy szatan wydaje się jeszcze bardziej niebezpieczny: sławi się
                                    swoim katolicyzmem i ciągle mówi o Częstochowie”[9]



                                    W czerwcu 1945 r. mieszkańcy wioski Krzyżkowice k. Prudnika zostali ograbieni przez
                                    70-osobową grupę milicjantów, a 29 sierpnia musieli w ciągu dziesięciu minut
                                    przygotować się do opuszczenia domów. Wyprowadzono ich w asyście milicji około
                                    10 km od wsi i pozostawiono własnemu losowi.



                                    W czasopiśmie „Odra” drukowano list czytelnika z powiatu prudnickiego: „W
                                    pobliskiej wiosce milicjant zabił członka Związku Polaków w Niemczech,
                                    wymyślając mu od Germanów i hitlerowców, a gdy bity oburzony przedłożył
                                    zaświadczenie z pieczątką i podpisem vice wojewody Bożka (...) komendant milicji
                                    oświadczył: „takim świstkiem możesz sobie d... wytrzeć!”



                                    W piśmie Sekretariatu Naczelnego PSL o sytuacji w Bielsku Białej czytamy: „Jak
                                    powszechnie opinia społeczna Bielska i powiatu głosi, to powiatowa Komisja
                                    Wysiedleńcza urzędowała w stanie zupełnie pijanym” a w Dziedzicach mówi się, że
                                    za zwolnienie od wyjazdu do Niemiec wystarczyło dać w Bielsku 2 litry wódki”[10]



                                    W dniu 28 czerwca 1945 r. wypędzono mieszkańców z wioski Burgrabice k. Nysy,
                                    dając możliwość zabrania 10 kg bagażu na osobę. W drodze byli poszturchiwani,
                                    bici i musieli śpiewać „Horst-Wesel-Lied”, znaną piosenkę SS. W Nysie
                                    pozostawiono ich własnemu losowi. Kiedy wrócili do swoich gospodarstw okazało
                                    się, że były już zajęte przez obywateli polskich.



                                    „Żołnierze nie stanęli na wysokości zadania przy wysiedleniach z Wrocławia. Na
                                    samym początku przechwycono jednego z nich na kradzieży 10.000 marek Niemcowi.”[11]



                                    A
                                  • sloneczko1 Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie 08.05.05, 18:47
                                    nie macie innych argumentów oprócz obrażania innych?nie ładnie chłopcy ,nie
                                    ładnie się bawicie--może pójdziecie do piaskownicy babki lepić?albo na rowerku
                                    pojeździć?mogę Wam dać jeszcze klocki do zabawy?a jak uważacie ,że jeszcze nie
                                    dorosłam to pójdę z Wami do tej piaskownicy i zostawimy te forum
                                    dorosłym,poważnym osobom--
                                    • sloneczko1 Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie 08.05.05, 18:58
                                      A dalej ten sam autor pisze: „W trakcie maksymalnego nasilenia akcji przyjechał
                                      dr Taube i kazał wystawić wszystkim Niemcom zezwolenia na wyjazd do Rzeszy. Część
                                      z nich odmówiła przyjęcia dokumentów. Próbowałem ich policzyć, robiłem nawet w
                                      tym celu zbiórki, ale bez bicia się z tymi staruchami z wózkami i dziećmi nie
                                      udawało się to żadną miarą.”



                                      W Cieszynie Sąd skazał na 6 miesięcy więzienia 72-letnią niemiecką kobietę, żonę
                                      niewidomego adwokata, za to, że przed wojną należała do niemieckiego kółka
                                      czytelniczego i posyłała swego syna Herberta Czaję do niemieckich szkół.[12] W
                                      więzieniu p. Czaja zachorowała na zapalenie opłucnej i kiedy ją zwolniono zmarła
                                      wkrótce w Skoczowie[13]



                                      W Bytomiu w dniu 15 lipca 1945 r., jeszcze przed ustaleniami w Poczdamie,
                                      rozpoczęto akcję wysiedleńczą. Dwie kompanie wojska miały za zadanie zamknięcie
                                      ulic u ich wylotów, by uniemożliwić ucieczkę, gdy przystąpiono do wyciągania
                                      obywateli niemieckich z mieszkań
                                      i łapania tych, którzy próbowali ominąć posterunki wojskowe. Prezydent miasta
                                      mgr Mietkiewicz poinformował, że jednostka wojskowa Korpusu Bezpieczeństwa
                                      Wewnętrznego nie umiała nie tylko ukrócić grabieży, ale sami żołnierze brali
                                      czynny udział w grabieżach.[14] Wymieniono powyższą jednostkę na inną. Nastroje
                                      żołnierzy były wybitnie antyniemieckie.



                                      Przed zakończeniem konferencji poczdamskiej wypędzono z teraźniejszych terenów
                                      Polski 400 tys. osób uznanych samozwańczo przez wojsko za Niemców, o czym pisze
                                      Skubiszewski.[15] Weryfikacja jeszcze się nie odbyła. Z raportów dowódców
                                      wojskowych, którzy brali udział w tej akcji, dowiadujemy się, że wypędzono 1 mln
                                      osób. Liczba ta wydaje się być przesadzona i mało prawdopodobne jest, by w tak
                                      krótkim czasie można było przemieścić tyle osób. Widocznie zawyżano liczby, by
                                      wykazać się dobrą pracą u swoich zwierzchników.



                                      Źródła zachodnioniemieckie oceniają ilość uchodźców przybyłych z terenów
                                      wschodnich przed wprowadzeniem uchwał poczdamskich na około 2,5 miliona
                                      osób.[16] W 1947 stanowili oni jedną trzecią ludności w Szlezwiku-Holsztynie, 23
                                      % ludności w Dolnej Saksonii, 19% w Bawarii, 14 % w Hesji i 7% w Północnej
                                      Nadrenii-Westfalii.[17]



                                      Ks. Franz Scholz, z przedmieścia Zgorzelca a przed wojną wrocławski duchowny,
                                      który znając język polski i niemiecki, był również księdzem dla Polaków
                                      mieszkających we Wrocławiu, napisał o sytuacji jaka zapanowała w Görlitz,
                                      niemieckiej części Zgorzelca. „Ze Zgorzelca pędzono ludzi jak zwierzęta przez
                                      most pontonowy na Nysie. Często jako ostatnie pożegnanie otrzymali uderzenie
                                      kijem lub pałką, wywracano im cały dobytek załadowany na dziecięcym lub innym
                                      wózku, ciągnionym za sobą. Ograbiano. Po drugiej stronie Nysy Łużyckiej, w
                                      Görlitz, ludzie rozłożyli swoje uratowane mienie wśród gruzów, a sporo z powodu
                                      braku miejsca w mieście, ułożyło się na brzegu Nysy i łąkach przynależnych do
                                      miasta. Sytuacja żywnościowa była tragiczna, to co wypędzeni zabrali z sobą było
                                      dzielone na niewielkie porcje, by jak najdłużej wystarczyło. Magistrat Görlitz
                                      prosił by iść dalej, do innych miejscowości, ponieważ miasto nie jest w stanie
                                      wyżywić i zakwaterować tylu osób. Brakowało podstawowych artykułów spożywczych,
                                      jak mąka, ziemniaki, chleb.”



                                      Wiele osób chciało powrócić na swoje gospodarstwa, ale polskie wojsko stanęło
                                      nad Odrą
                                      i Nysą i nikogo nie wpuszczało. Była jedynie możliwość przejścia przez
                                      Czechosłowację, którą nieliczni wykorzystali, wracając do domów.



                                      Polski historyk Piotr Madajczyk pisze: „W wielu wypadkach udział w akcji
                                      wysiedlania Niemców był pretekstem dla zemsty, (...) były gwałty i grabieże
                                      (...) zazwyczaj kilkakrotnie podczas transportu, zarówno z powodu niskiego
                                      poziomu moralnego oraz daleko posuniętej korupcji
                                      i demoralizacji ludzi tworzących milicję, jak i pewnej sankcji władz dla tych
                                      działań. Jak często zabijano ludzi za to, że byli właścicielami majątków, bez
                                      względu na to, co robili przed r. 1945?”[18]



                                      Do końca 1946 roku musiało wyjechać ze Śląska Opolskiego 458 duchownych. Ilu
                                      księży zmuszono opuścić teren teraźniejsze woj. śląskiego nie zostało jeszcze
                                      zbadane, gdyż nie odnaleziono odpowiednich do tego dokumentów.



                                      W prasie angielskiej drukowano dramatyczne reportaże ukazujące nieludzkie
                                      przesiedlenia
                                      z Polski. Proszono władze amerykańskie i angielskie, by wywarły nacisk na stronę
                                      Polską. We wrześniu 1945 r. gazeta „Telegraf” porównywała prześladowania Niemców
                                      na Dolnym Śląsku z Holocaustem Żydów.



                                      Madajczyk, pisze: „Przesiedlenia odbywały się często niezgodnie z przepisami
                                      powodując śmierć licznych przesiedlonych. Przemarsze i noclegi w końcu stycznia
                                      w pozbawionych
                                      okien budynkach oznaczały śmierć dla słabszych. W transporciez powiatu nyskiego
                                      zmarło 130-200 osób.”



                                      W pociągu z Głubczyc, który wyjechał 27 września 1945 r. i był w drodze do
                                      granicy (około 300 km) 15 dni, zmarło 88 osób, które chowano niedaleko torów w
                                      czasie każdego postoju. Świadek tej podróży przypomina sobie: „Każdorazowo kiedy
                                      pociąg zatrzymywał się
                                      w szczerym polu, a milicjanci otwierali drzwi, głodujący natychmiast biegli na
                                      najbliższe pola uprawne, by znaleźć cokolwiek do jedzenia; kapustę, buraki a
                                      nawet surowe ziemniaki, by
                                      w ten sposób trochę zaspokoić głód.[19] Po przybyciu na miejsce, po pierwszym
                                      posiłku
                                      w Niemczech zmarło następnych 280 osób.”



                                      Rosjanie protestowali w grudniu i styczniu 1945/46, gdyż przesiedlenia do strefy
                                      rosyjskiej nie odbywały się zgodne z zasadami humanitarnymi sformułowanymi w
                                      Poczdamie. Ogółem strona rosyjska zarejestrowała w ciągu 2 miesięcy zimowych 294
                                      zmarłych i 1893 ciężko chorych. Przykładowo, na stację w Szczecinie przyjechał
                                      pociąg, w którym znajdowały się zwłoki 4 zmarłych. Inspekcja w rejonie stacji
                                      znalazła jeszcze 15 zwłok.[20]



                                      Polska Misja Wojskowa w Berlinie wysłała depeszę do Warszawy, by nie wysiedlać w
                                      okresie 23 grudnia a 30 grudnia, mimo to wysyłano transporty. Tak samo było z
                                      transportami do strefy brytyjskiej, do której 2 stycznia 1946 r. przyjechał
                                      pociąg wiozący siedem trupów.



                                      Po roku 1945 na terenie Polski w jej obecnych granicach, wykorzystano obozy
                                      poniemieckie i założono nowe, by w nich zamknąć mieszkańców tych ziem, którzy
                                      mieli być wypędzeni
                                      z Polski. Takich obozów było 1255 i 227 więzień. Na Śląsku Opolskim istniało 119
                                      obozów i 8 więzień.[21] Przy kopalniach katowickich, gliwickich i okolicy
                                      urządzono 74 obozy i 35 poza kopalniami a do tego 9 więzień. Nazywano je obozami
                                      pracy, pomimo, że zamykano w nich również osoby daleko po osiemdziesiątce i
                                      dzieci do 14 roku życia. Przykładowo w Lesznie-Gronowie było w obozie pracy:

                                      - 12 dzieci do pół roku,

                                      - 7 do jednego roku,

                                      - 13 do dwóch lat,

                                      - 13 do 4 lat,

                                      - 54 do 6 lat,

                                      - 88 do 8 lat

                                      - 81 do 10 lat,

                                      - 71 do 12 lat[22]

                                      W Potulicach k. Bydgoszczy utworzono specjalny oddział dla dzieci. W obozach
                                      zmarło sporo dzieci i osób w podeszłym wieku.[23]



                                      Niemcy nie były przygotowane na taki exodus ludzi. Na konferencji w
                                      Poczdamie
                                      ustalono, że pierwsze przesiedlenia miały nastąpić dopiero w listopadzie 1945 r.
                                      i na ten czas przygotowywano administracyjnie miejsca, w których planowano
                                      przyjmować ludność z byłych ziem niemieckich.



                                      Powojenna sytuacja w Niemczech była tragiczna. Angielskie i amerykańskie naloty
                                      bombardowały miasta a walki toczące się na froncie dopełniały dzieła
                                      zniszczenia. Większość miast zburzono w ok. 70-80%. W strefie brytyjskiej legło
                                      w gruzach 1.498 mln mieszkań, w amerykańskiej 663.000, a w radzieckiej 1
                                      milion.[24] Ludność bombardowanych miast uciekała na wieś. Wsie były
                                      przeludnione, a dodatkowo trzeba było przyjąć wypędzonych zza Odry. Do czasu nim
                                      przygotowano dla nich obozy przejściowe, ludzie ci sami szli od wioski do wioski
                                      szukając miejsca dla siebie.



                                      Przykładem niech tu będzie rodzina
                                      • sloneczko1 Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie 08.05.05, 19:15
                                        Przykładem niech tu będzie rodzina Jajtner[25] z Żyrowy (powiat krapkowicki,
                                        wóczas powiat strzelecki), która uciekła w ostatnich dniach wojny przed Armią
                                        Czerwoną, mając ze sobą jedynie dwie zapakowane walizki na 5 osób. Pieszo doszli
                                        do Bawarii, gdzie w kilkunastu wioskach próbowali znaleźć jakieś pomieszczenie
                                        do mieszkania. Bawarczycy patrzyli na nich jak na żebraków. Jeden z gospodarzy
                                        zapytał gdzie są ich rzeczy, kiedy pokazali na walizki, powiedział, że jeżeli
                                        ktoś nic nie ma, to też nie może nic z sobą przywieźć i oczywiście nie przyjął
                                        ich. W walizkach mieli najpotrzebniejsze rzeczy: ubrania, pieluchy dla
                                        najmniejszego dziecka (wówczas nie było tzw. jednorazowych pieluch) i miskę.
                                        Miska służyła do prania pieluch, mycia się i jednoczenie była talerzem dla
                                        wszystkich członków rodziny. Po dłuższych kilkudniowych poszukiwaniach znaleźli
                                        miejsce w miejscowości Weihering. W najbliższych dniach ilość mieszkańców tej
                                        wioski zwiększyła się o 350 osób, gdyż doszli następni. I tak było prawie w
                                        każdej miejscowości. W niektórych liczba mieszkańców powiększyła się w ciągu
                                        tygodnia o 100%.



                                        W Bawarii dopiero 3 listopada 1945 r. wydano odpowiednie zarządzenie dotyczące
                                        osiedlania wypędzonych.



                                        Do roku 1946 [26] nie przyjmowano do strefy francuskiej żadnych osób
                                        przesiedlonych. Francuzi proponowali, by Niemcy wywędrowali do Ameryki
                                        Południowej i Australii i zgadzali się na przyjęcie „odpowiednich osób
                                        potrzebnych w produkcji”[27]



                                        W obozach przejściowych przygotowanych w każdej strefie okupacyjnej, w
                                        zależności od okolicy, mieszkali od 3-15 tygodni, nim znaleziono im zastępcze
                                        mieszkanie i można ich było skierować na wieś.



                                        Rodzina Pitsch pochodząca z Zabrza Biskupic, przeżyła zupełnie inną tragedię. 24
                                        czerwca 1945 przyjechał pod dom samochód ciężarowy i zabrał matkę z dwójką
                                        dzieci by zawieźć ich do obozu. Siostra matki, która była w czasie wojny
                                        wywieziona przez nazistów do obozu
                                        w Ravensbrück k. Berlina, została zwolniona i przyjechała do Zabrza, gdzie
                                        podjęła pracę
                                        w kopalni. Ponieważ jej siostra znajdowała się w obozie, nie mogła wejść do jej
                                        mieszkania, gdyż było zaplombowane. Przydzielono jej w tym samym domu mały
                                        pokoik na poddaszu. Ona właśnie czyniła starania o powrót rodziny z obozu,
                                        udowadniając odpowiednimi dokumentami, że sama przebywała w hitlerowskim obozie.
                                        Po 6 tygodniach pobytu w obozie wypuszczono jej siostrę z dziećmi. Musieli razem
                                        zamieszkać w 4 osoby w małym pokoiku
                                        o 6-ciu metrach kwadratowych na poddaszu.



                                        9 sierpnia 1946 kazano im stawić się na dworcu w Zabrzu. Pociągiem składającym
                                        się z wagonów towarowych dowieziono ich do Głubczyc, gdzie znajdował się obóz
                                        przejściowy dla wyjeżdżających. W budynkach znajdowało się tyle osób, że musieli
                                        spać kilka nocy pod gołym niebem. Któregoś wieczora padał deszcz, a ponieważ
                                        mieli z sobą tylko to co na sobie, by nie zachorować musieli wszystko szybko
                                        wysuszyć. Rozwiesili ubrania, tak jak i inni na sznurkach i nago czekali za tymi
                                        rozwieszonymi rzeczami aż wyschną.



                                        Po kilku dniach załadowano ich do pociągu towarowego i wywieziono za Odrę aż do
                                        miejscowości Oldebnburg niedaleko granicy z Holandią, a stamtąd do Delmenhorst
                                        gdzie znaleźli się w obozie przejściowym. Tu mieszkali w pokoju o 23 m
                                        kwadratowych z 4 rodzinami, razem 18 osób. Po kilkunastu dniach dostali
                                        pozwolenie na dalszą podróż do Turyngii, gdzie od czasów powojennych znajdował
                                        się ich ojciec i mąż, który nie wrócił do Polski, ponieważ doniesiono mu, że
                                        będzie miał spore kłopoty z powodu tego, że walczył w tzw. powstaniu śląskim po
                                        stronie niemieckiej. W Rudolfstad otrzymali pokój w trzypokojowym mieszkaniu.



                                        Chaos, głód i brak warunków higienicznych jakie panowały, doprowadziły w
                                        konsekwencji do wybuchu epidemii.[28] W sierpniu i wrześniu na terenie
                                        sowieckiej strefy okupacyjnej 30.000 osób zachorowało na tyfus[29], a w czerwcu
                                        1945 doszło do wielkiej ilości samobójstw.[30]
                                        W Schwerinie przed urzędem, kiedy od dłuższego czasu brakowało podstawowych
                                        artykułów spożywczych ludzie krzyczeli, „weźcie pistolety maszynowe i nas
                                        wystrzelajcie, gdyż nie można już wytrzymać tej biedy i głodu.”[31] W niektórych
                                        miejscowościach rozpoczęto zbiórkę jedzenia i ubrań dla wypędzonych. Ponieważ
                                        miejscowi sami nie mieli żadnych zasobów, bo wojna i braki w czasie jej trwania
                                        uszczupliły zapasy, w całej Turyngii zebrano w ten sposób jedynie 110 par
                                        obuwia, 132 garnki i 10 pieców.[32]



                                        Urzędy były na taką ilość przyjezdnych nieprzygotowane i aparat biurokracyjny
                                        miejscami nie sprostał tej lawinie osób. Już latem na teren strefy radzieckiej
                                        przybyło około 2,5 mln osób,[33] mimo że zgodnie z ustaleniami poczdamskimi,
                                        miano przemieszczać tych ludzi dopiero od października 1945 roku. Osoby te
                                        nocowały w parkach, wieszały na drzewach kartki, na których wypisywano nazwiska
                                        członków rodziny, których poszukiwały.



                                        Land Sachsen w późniejszej NRD, w strefie radzieckiej, był zamknięty dla
                                        uchodźców od października 1945 do marca 1946. Wypędzeni wspominają, że często
                                        miejscowi patrzyli na nich wrogo i zatrzaskiwali drzwi przed nimi.[34]



                                        Sporo wypędzonych nie zamierzało przyjąć do wiadomości, iż tu pozostaną. Również
                                        miejscowi myśleli latem 1945 r., że to tylko chwilowa sytuacja spowodowana
                                        jeszcze nie odbytą konferencją pokojową. Nie wyobrażano sobie, że można dla tylu
                                        milionów osób przygotować mieszkania i pracę. Wszyscy wierzyli, że powrócą do
                                        swoich rodzinnych stron i dlatego traktowano całą sytuację jako kłopoty
                                        przejściowe. Trudno było im wyobrazić sobie życie na nowym miejscu, „przecież
                                        tam zostawiliśmy nasze domy.” W strefie radzieckiej komunistyczna partia
                                        rozdawała w 1947 roku ulotki i naklejała plakaty z petycją do rządu, na których
                                        można było czytać, by rząd jak najszybciej doprowadził do konferencji pokojowej,
                                        by przybyli mogli powrócić do swoich domostw.[35]



                                        Kiedy w którejś wiosce potraktowano przyjezdnych przyjaźnie, natychmiast
                                        przychodzili następni i sytuacja się zmieniała.



                                        Jednym z konfliktów była religia. Wypędzeni byli w większości katolikami, a
                                        miejscowi przeważnie ewangelikami. Ksiądz w kościele w Osnabrück powiedział z
                                        ambony „Po co ta hołota tu przyszła?” W Brandeburgu przykładowo mówiono „że
                                        katolicy są podstępni i fałszywi”,[36] natomiast wypędzonym z Czechosłowacji
                                        katoliccy księża z Bawarii byli za mało katoliccy. Łużyczanie (Sorben)
                                        mieszkający w okolicach Bautzen, obawiali się infiltracji ich wiosek
                                        i transporty kolejowe obrzucali kamieniami,[37] dodatkowo tłumaczyli, że Niemcy
                                        z Polski
                                        i Czechosłowacji słysząc ich mowę zbliżoną do języka czeskiego i polskiego
                                        próbują się
                                        odegrać za wyrządzone im krzywdy w tamtych krajach i dlatego dochodziło bardzo
                                        często do kłótni a nawet bójek.



                                        Miejscowi musieli oddać przybyłym część powierzchni mieszkalnej, by zapewnić im
                                        dach nad głową, a tego często nie chciano robić.[38] Dochodziło do dużych
                                        nieporozumień, bójek i wypędzania tych nowych. Wysyłano ich do następnej
                                        miejscowości.


                                        W Landzie Sachsen, tych którzy przybyli wsadzano na samochody ciężarowe i
                                        wywożono do innych powiatów lub na tratwy, które puszczano z prądem Łaby (Elbe).
                                        Nieraz urzędnicy przychodzili do domu i za pomocą kredy malowali na podłodze
                                        podział pokoju, dzieląc go na połowę, i nagle musiały mieszkać w nim dwie obce
                                        sobie rodziny. Również chlewy i stajnie zamieniano na mieszkania. Podzielono je
                                        wiszącymi kocami na pomieszczenia dla kilku rodzin.



                                        Jeszcze w roku 1950 sporo ludzi mieszkało w drewnianych i blaszanych barakach
                                        lub gnieździło się po kilkanaście osób w jednym pokoju. Dopiero od roku 1953
                                        sytuacja powoli się stabilizuje. Niektórzy przyjezdni już od roku 1950
                                        zaczynali się powoli przeprowadzać do odbudowywanych w mieście domów.





                                        Inaczej było w Polsce z osobami przybyłymi z Kresów i centralnej Polski, dla
                                        których gospodarstwa i mieszka
                                        • sloneczko1 Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie 08.05.05, 19:45
                                          Inaczej było w Polsce z osobami przybyłymi z Kresów i centralnej Polski, dla
                                          których gospodarstwa i mieszkania stały w pełnej gotowości, i należało jedynie
                                          powiesić czapkę
                                          i czuć się jak u siebie w domu. W szafach leżała bielizna, wisiały ubrania, a w
                                          kredensie leżały widelce, talerze i garnki, w komorze jedzenie na dłuższy okres
                                          czasu. A nawet jeżeli czegoś brakowało, bo szabrownicy wcześniej okradli
                                          gospodarstwo, wystarczyło pójść do następnego, pustego jeszcze domu i zabrać
                                          potrzebne, czy brakujące rzeczy.



                                          Przesiedleni do Niemiec mieli spore kłopoty aklimatyzacyjne. Niektórzy miejscowi
                                          słysząc twardą wymowę osób z Prus Wschodnich, czy też śpiewającą dykcję Niemców
                                          z Czechosłowacji lub inny ton Ślązaków, uważali ich za cudzoziemców i traktowali
                                          jako obywateli drugiej kategorii. Młodym zabraniano wstępować w związki
                                          małżeńskie z tymi nowymi.



                                          Około połowa wypędzonych musiała nauczyć się nowego zawodu, by otrzymać pracę.
                                          We wrześniu 1949 roku w rękach wypędzonych znajdowało się zaledwie 35.176
                                          warsztatów rzemieślniczych, w których pracowało 99.634 osób ze wschodnich landów
                                          niemieckich.[39]



                                          W 1947 roku i przez następne lata mówiono wśród miejscowych i przyjezdnych o
                                          nowej wojnie, która pozwoliłaby z powrotem zaprowadzić właściwe granice, Polacy
                                          powinni pójść na Ukrainę, Niemcy na ziemie wschodnie. Wśród ludności krążyła
                                          informacja, że wojna rozpocznie się 13 kwietnia 1947 roku o 23.00.[40]



                                          Günther Grass, niemiecki noblista, urodzony w Gdańsku powiedział reporterowi
                                          miesięcznika „Geo” [41]: „Mając 16 lat wcielono mnie w 1944 roku do niemieckiej
                                          armii. Od 1945 roku znajdowałem się w amerykańskim obozie jenieckim. Nie
                                          wiedziałem nic o rodzinie i kiedy się spotkaliśmy to moja mama nigdy nie mówiła
                                          słowa o tych strasznych czasach związanych
                                          z wypędzeniem, jakie ze swoimi rodzicami, wówczas już w podeszłym wieku,
                                          przeżyli. O tym, że jechali pociągiem towarowym w okropnych warunkach. Młodzi
                                          Polacy napadali na pociąg
                                          i ograbiali ich. Brak było toalety. Wyrąbano w podłodze dziurę i przy wszystkich
                                          jadących, a w wagonach było około 75 osób, należało załatwić swoje potrzeby. Mój
                                          dziadek cały czas wierzył w to, że będzie mógł powrócić do Gdańska, gdzie miał
                                          swój warsztat stolarski, który zamierzał odbudować i powiększyć. Codziennie
                                          wsłuchiwał się w wiadomości radiowe. Liczył na dobrą wiadomość, która pozwoli mu
                                          wrócić na swoje. Matka najbardziej bolała nad tym, że tu w Niemczech przyjmowano
                                          ich chłodno i przy każdej okazji mówiono: Jeżeli wam się tu nie podoba, to
                                          wracajcie skąd przyszliście. To wszystko opowiedziała mi moja siostra. Żałuję
                                          jedynie, że krzywdę przez nas wyrządzoną, odpłacono nam również krzywdą.”





                                          --------------------------------------------------------------------------------

                                          [1] S. Banasiak, Działalność osadnicza Państwowego Urzędu repatriacyjnego na
                                          Ziemiach Odzyskanych w latach 1945-1947, Poznań 1963, s. 27-28; Kwartalnik
                                          Opolski nr 2 z 1994 r. s.43; E.S. Pollok, Śląskie tragedie, Wyd. Żyrowa 2002,
                                          str. 17

                                          [2] P. Madajczyk, Przyłączenie Śląska Opolskiego do Polski 1945-1948, Warszawa 1996

                                          [3] Franz Freicher von Rosen, Niemcy i Polacy, ich przeciwieństwa i współpraca w
                                          przeciągu historii
                                          w „Deutschland und seine Nachbarn”, sierpień 1992., s.39-69

                                          [4] Vertreibung: Recht gegen recht, Unrecht gegen Unrecht?, wyd. Apostolischer
                                          Visitator Münster 1995.

                                          [5] Ther Philip, Deutsche und polnische Vertriebene, Wyd. Vandenhoeck &
                                          Ruprecht, Göttingen, 1998

                                          [6] Wypowiedź kanclerza Niemiec Helmuta Kohla w czasie spotkania w 1989 r. z T.
                                          Mazowieckim w Krzyżowej.

                                          [7] E.S. Pollok, Sląskie tragedie, Wyd. Żyrowa 2002, s. 23

                                          [8] E.S. Pollok, Śląskie tragedie”, Wyd. Żyrowa, 2002

                                          [9] M. Podlasek, Wypędzenie Niemców, Wyd. Polsko-Niemieckie, Warszawa 1995 s.
                                          132; E.S. Pollok, Śląskie tragedie”, Wyd. Żyrowa 2002, s. 32.

                                          [10] Pismo sekretariatu Naczelnego PSL w Bielsku do sekretariatu Wojewódzkiego
                                          PSL w Katowicach z 23 sierpnia 1946 r.

                                          [11] A. Jochelson, Kronika Semipałatysk-Wrocław, Towarzystwo Przyjaciół
                                          Polonistyki Wrocławskiej, Wrocław 1997, s. 269-275

                                          [12] Ch. Czaja, Herbert Czaja Anwalt für Menschenrechte, Kulturstiftung der
                                          deutschen Vertriebenen, Bonn 2003

                                          [13] 30 października 1948 r.

                                          [14] sprawozdanie instruktora propagandy 13 dywizji Piechoty por. Trinczera z 20
                                          lipca 1945 r.

                                          [15] K. Skubiszewski, Wysiedlenie Niemców po II wojnie światowej, Książka i
                                          Wiedza, Warszawa 1968 r.

                                          [16] G.Müller, H.Simon, Aufnahme und Unterbringung z „Die Vertriebenen in
                                          Westdeutschland”, Kiel 1959, s.306

                                          [17] W. Borodziej, Od Poczdamu do Szklarskiej Poręby. Polska w stosunkach
                                          międzynarodowych 1945-1947, s.298; maszynopis prof. Z. Wożniczki do
                                          przygotowywanej książki „Herbert Czaja”

                                          [18] P. Madajczyk, O wysiedleniu inaczej, Tygodnik Powszechny, 21.10.1990

                                          [19] wypowiedź mieszkańca Głubczyc zapisana w książce „Tragödie Schlesiens in
                                          Dokumenten” München 1955, s. 149

                                          [20] E.S.Pollok, Śląskie tragedie”, Wyd. Żyrowa, s.51

                                          [21] E.S. Pollok, Oberschlesiens unbewältigte Vergangenheit, Wyd. Żyrowa 2004, s.9

                                          [22] E.S.Pollok, Oberschlesiens unbewältigte Vergangenheit, Wyd. Żyrowa 2004, s.9

                                          [23] Hoffmann Elisabeth ur. w 1858 r., zmarła w obozie pracy w Sikawie
                                          2.02.1947, mając 89 lat. Hoffmann Gotlieb ur. 19.09.1858, zmarł 2.05.1949 w
                                          obozie pracy w Sikawie mając 91 lat. Helmhen Elisabeth ur. 2.07.1863, zmarła
                                          6.07.1949 w obozie pracy w Leszno Gronowie, mając 86 lat. Haus-Myszkowski Peter,
                                          ur. 24.11.46, zmarł 15.01.1947 w obozie pracy w Sikawie. Abgelt Wanda ur.
                                          24.03.1944, zmarła w 1945 r. w obozie pracy w Sikawie

                                          [24] P. Ther, Deutsche und polnische Vertriebene, Wyd. Vandenhoeck&Ruprecht
                                          Götitingen, 1998

                                          [25] G. Kistler, Wir werden uns wieder einen schönen Garten anlegen. München 1998

                                          [26] Archiwum w Dreźnie nr. 415, Bl.33



                                          [27] Kühne, Abschottung oder Asimilation, Mannheim 1996, s 193-214

                                          [28] W dokumentacji wypędzenia z Frankfurtu nad Odrą

                                          [29] Wille, Die Zentralverwaltung, s.39

                                          [30] dokumentacja wypędzenia BD. 1/2, s.687

                                          [31] BAP, DO 1-10, nr 11, Bl.326

                                          [32] BAP, DO 1-10, nr 27, Bl.214 z Turyngii.

                                          [33] Hoffmann, Sozialpolitische Neuordnung in der SBZ/DDR, München 1996, s.12

                                          [34] Dokumentacja wypędzenia, tom IV/2, s.383

                                          [35] Dokumentacja SED, tom 1, s.98

                                          [36] Christopeit, Die Herkunft und Vertreibung der Evakuierten Flüchtlinge und
                                          Vertriebenen, Wiesbaden 1993, s. 86-110

                                          [37] Vgl. BAP, DO 1-10, nr. 31, BL.209

                                          [38] Kersten, The Establishement, s.164

                                          [39] P. Ther, Deutsche ...s.268

                                          [40] Gansiniec R., Na straży miasta, w Karcie, tom 13, 1994, s.3-6

                                          [41] Geo, Das Thema war lange reif,, s.234-142, listopad 2004
                                • bartoszcze Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie 08.05.05, 19:32
                                  Droga/ie słoneczko,
                                  a może zamiast zalewać forum jakimiś przedrukami, to spróbowałabyś określić, za
                                  co właściwie oczekujesz przeprosin?
                                  Bo nijak to ma się do siebie..
                                  • Gość: sss Re: no moi drodzy---może mnie tak przeprosicie IP: *.pc.tek.pl 08.05.05, 19:34
                                    nie zgrzałaś się sloneczko ? ; ))))
                                    i za co oczekujesz przeprosin ?
                                    • sloneczko1 Re: do SSS 08.05.05, 19:56
                                      a zgrzałam się,zgrzałam---poczytaj sobie ten wątek to będziesz wiedział
                                  • sloneczko1 Re: do Bartoszcze 08.05.05, 19:54
                                    to nie było do Ciebie--a z drugiej strony-
                                    • wolej5 Re: do Bartoszcze 08.05.05, 21:15
                                      Słońce1.Daruj,ale Twoje tasiemcowe wklejki zaśmiecają forum. Bartoszcze ma
                                      rację.Forum jest po to aby przedstawiać własne poglądy i ewentualnie wspierać je
                                      linkiem.Poczytaj sobie regulamin a zwłaszcza netykietę.Zacytuję Ci tylko jej
                                      fragment :

                                      "Nie wklejaj całych cudzych wypowiedzi lub artykułów - wystarczy je omówić lub
                                      podać link z odpowiednim komentarzem."

                                      forum.gazeta.pl/forum/1904849,62605,1617503.html
                                      • ballest Re: do Bartoszcze 08.05.05, 21:25
                                        Nie bartoszcze Ty zawsze dnem byles i jestes i wiec nie narzekaj na Sloneczko,
                                        ktore wam pokazalo gdzie i co Was boli !
                                        I BOLEC BEDZIE
                                        • wolej5 Re: do Bartoszcze 08.05.05, 21:33
                                          Ooooo, ballest wrócił.Jak to wszędzie piszesz?. Że ballest nigdy nie obraża ???.
                                          No to co oznacza ten wpis ?

                                          " Nie bartoszcze Ty zawsze dnem byles i jestes i wiec nie narzekaj...".

                                          To objaw Twojej kultury ????.
                                          I kolejny "popis" w ciągle składanej z Twojej strony deklaracji prawdy ???
                                          • sloneczko1 Re:do Woleja5 08.05.05, 21:40
                                            przyznaję,ze nie czytałam regulaminu,przeczytałam go w tej chwili i wiesz co tam
                                            też znalazłam?Czego unikać:

                                            Nie przeklinaj.
                                            Nie obrażaj i nie atakuj personalnie swoich rozmówców.
                                            Nie podszywaj się pod innych. tak--nie obrażaj-ja Ciebie nie obrażałam to
                                            dlaczego Ty mnie obraziłeś,Ty i inni na Tym forum?nie jestem do tego
                                            przyzwyczajona
                                            • Gość: braid do sloneczko1 IP: *.net-htp.de 08.05.05, 21:44
                                              Nie sloneczko1 Ty zawsze dnem bylas i jestes i wiec nie narzekaj na Woleja5,
                                              ktory ci pokazal gdzie i co ....bo to cie boli !
                                              I BOLEC BEDZIE
                                              • sloneczko1 Re: 08.05.05, 21:48
                                                nie wiem kim jesteś ale napewno nie Braidem--więc Ci daję ignora ,a z Braidem
                                                porozmawiam osobiście
                                                • Gość: Braid Re: IP: *.net-htp.de 08.05.05, 21:55

                                                  drogie sloneczko1,

                                                  tym poprzednim postem chcialem ci tylko udowodnic Twoja dwulicowosc
                                                  i slepe poddanstwo wzgledem ballesta.

                                                  Jesli sie przyjrzysz to posluzylem sie postem twojego idola i piewcy kultury
                                                  forumowej ...ballesta.

                                                  Napisal te wlasnie slowa do kogos kto nikogo nie obrazil.
                                                  Jakos ballestowi nie chcilas dawac ignora za brak kultury na forum;)))

                                                  braid;)))
                                                  • sloneczko1 Re: 08.05.05, 22:38
                                                    widać nie czytaszz moich postów,bobyś zauważył ,że dałam mu ignora--a po zatym
                                                    nie pisze z nieznajomymi--po co sie podszywasz pod Braida?no po co?
                                            • wolej5 Re:do Woleja5 08.05.05, 21:55
                                              sloneczko1 napisała:

                                              Ciebie nie obrażałam to dlaczego Ty mnie obraziłeś,Ty i inni na Tym forum?nie
                                              jestem do tego przyzwyczajona
                                              • laband Re:do Woleja5 08.05.05, 22:19
                                                niy, zodyn niy popeuniou gupstwa wklejajonc te linki - mozno komus sie tak ino
                                                zdowo, abo kogos ino nerwy ajnfach poniosuy i odebrou cos za bardzo osobiscie --
                                                je to myjglich???
                                                • wolej5 do Woleja5 08.05.05, 22:35
                                                  Słonko wg mnie popełniło błąd tymi wklejkami bo sama się w końcu pogubiła i
                                                  wklejając link o Monte Cassino strzeliła sobie samobójczego gola.Chodzi o link w
                                                  którym jest napisane:
                                                  ""
                                                  Według profesora Polaka, uznane w świecie zasady stanowią, że kto wszedł na pole
                                                  walki przeciwnika, ten wygrywał. - Nasi tam weszli. Wszystko w sensie prawa
                                                  wojny zostało spełnione - tłumaczy. Tadeusz Czerkawski, daleki od podtrzymywania
                                                  mitów, przypomina słowa niemieckiego generała Sengera, walczącego w rejonie
                                                  Cassino. - Nie wolno zabierać chwały żołnierzom, którzy pierwsi weszli do
                                                  obiektu, nawet jeśli został on opuszczony na skutek potrzeby bronienia innych
                                                  pozycji."

                                                  No chyba, że za bardziej wiarygodną opinię przyjmiecie stanowisko ballesta od
                                                  generała Sengera...


                                                  Jeśli natomiast chodzi o przykład beatyfikacji hitleryzmu i faszyzmu to odsyłam
                                                  Cię do do postów Twojego kamrata ballesta.Przecież on to czyni niemal w każdym
                                                  swoim poście. Przecież to on szczyci się "bohaterstwem" swojego ojca
                                                  hitlerowca.Przyjmując za prawde to co pisze ballest, jego ojciec został
                                                  ochotnikiem tego zbrodniczego reżymu.To przecież ojciec ballesta całą wojnę
                                                  dzielnie bronił ideologii hitlerowskiej, a każdy dzień jego służby hitlerowi
                                                  stanowił przedłużenie o jeden dzień funkcjonowania Oświęcimia,Brzezinki et
                                                  cetera.Ballest pisze o swoim ojcu zawsze z wielką dumą. Czyż nie jest to
                                                  beatyfikowanie hitleryzmu i faszyzmu ?. A jakie jest na ten temat Twoje zdanie
                                                  szanowny Labandzie ?. Może Ty też uważasz,że należy być dymnym z funkcjonariuszy
                                                  aparatu hitlerowskiej zbrodni ???.
                                                  • laband Re: do Woleja5 09.05.05, 00:41
                                                    keby to padou tyn szpec od bredzynia to bych sie wiela niy dziwiou a tak to moga
                                                    ino padac ize zle odebroues intyncja suoneczka

                                                    ale to juz Twoja sprawa ...
                                                  • laband Re: do Woleja5 09.05.05, 00:44
                                                    wolej5 napisał:

                                                    > Słonko wg mnie popełniło błąd tymi wklejkami bo sama się w końcu pogubiła i
                                                    > wklejając link o Monte Cassino strzeliła sobie samobójczego gola.Chodzi o link
                                                    > w
                                                    > którym jest napisane:
                                                    > ""
                                                    > Według profesora Polaka, uznane w świecie zasady stanowią, że kto wszedł na pol
                                                    > e
                                                    > walki przeciwnika, ten wygrywał. - Nasi tam weszli. Wszystko w sensie prawa
                                                    > wojny zostało spełnione - tłumaczy. Tadeusz Czerkawski, daleki od podtrzymywani
                                                    > a
                                                    > mitów, przypomina słowa niemieckiego generała Sengera, walczącego w rejonie
                                                    > Cassino. - Nie wolno zabierać chwały żołnierzom, którzy pierwsi weszli do
                                                    > obiektu, nawet jeśli został on opuszczony na skutek potrzeby bronienia innych
                                                    > pozycji."
                                                    >
                                                    > No chyba, że za bardziej wiarygodną opinię przyjmiecie stanowisko ballesta od
                                                    > generała Sengera...
                                                    >
                                                    >
                                                    > Jeśli natomiast chodzi o przykład beatyfikacji hitleryzmu i faszyzmu to odsyłam
                                                    > Cię do do postów Twojego kamrata ballesta.Przecież on to czyni niemal w każdym
                                                    > swoim poście. Przecież to on szczyci się "bohaterstwem" swojego ojca
                                                    > hitlerowca.Przyjmując za prawde to co pisze ballest, jego ojciec został
                                                    > ochotnikiem tego zbrodniczego reżymu.To przecież ojciec ballesta całą wojnę
                                                    > dzielnie bronił ideologii hitlerowskiej, a każdy dzień jego służby hitlerowi
                                                    > stanowił przedłużenie o jeden dzień funkcjonowania Oświęcimia,Brzezinki et
                                                    > cetera.Ballest pisze o swoim ojcu zawsze z wielką dumą. Czyż nie jest to
                                                    > beatyfikowanie hitleryzmu i faszyzmu ?. A jakie jest na ten temat Twoje zdanie
                                                    > szanowny Labandzie ?. Może Ty też uważasz,że należy być dymnym z funkcjonariusz
                                                    > y
                                                    > aparatu hitlerowskiej zbrodni ???.



                                                    obrazosz osobiscie a to ci niy podaruja i za to mosz

                                                    IGNORA!
                                              • sloneczko1 Re:do Woleja5 08.05.05, 22:34
                                                przyjmuję przeprosiny i ja też przepraszam ,jeżeli Cie w czymś uraziłam--nie
                                                jest moim zamiarem dowodzić racji których nie mam,na pewno zrobie jeszcze wiele
                                                głupstw bo dopiero sie tego wszystiego uczę,przyjmę krytykę ale bez osobistych
                                                wycieczek-jestem Ślazaczką i wszystko co dotyczy śląska mnie też dotyczy,ale jak
                                                nie mam racji to umiem się przyznać ---Ty masz swoje racje i inni też mają swoje
                                                racje ,inaczej byscie tak zażarcie tu nie dyskutowali--i lubie Was wszystkich
                                                --nie umiem długo chowac urazy do nikogo
                                                • wolej5 Do Słoneczka ...:))) 08.05.05, 22:42
                                                  Życzę Ci wszystkiego najlepszego Słoneczko. Tobie i Twojej familii. Zwlaszcza
                                                  Twoim dzieciakom, o których wyrażasz się tak ciepło....
                                                  Mało jest osób na tym świecie, do których potrafiłbym dłużej odczuwać niechęć.
                                                  Jeśli chodzi o kobiety to jest najczęściej chwilka.
                                                  • ballest Re: Do Słoneczka ...:))) 08.05.05, 23:56
                                                    O co Wam wiedz chodzi, mam racje albo nie?
                                                  • Gość: sss Re: Do ballesta...: ((( IP: *.pc.tek.pl 09.05.05, 08:25
                                                    ballest napisała:

                                                    > O co Wam wiedz chodzi, mam racje albo nie?

                                                    oczywiście , NIE !
                                                  • wolej5 Do labanda.: ((( 09.05.05, 20:52
                                                    laband napisał:

                                                    Czyż nie jest to beatyfikowanie hitleryzmu i faszyzmu ?. A jakie jest na ten
                                                    temat Twoje zdanie szanowny Labandzie ?. Może Ty też uważasz,że należy być
                                                    dymnym z funkcjonariuszy aparatu hitlerowskiej zbrodni ???.


                                                    ...obrazosz osobiscie a to ci niy podaruja i za to mosz IGNORA!

                                                    A w którym to miejscu obraziłem kogokolwiek ???. Może raczysz mi je wskazać
                                                    łaskawco?.Jesteś "mistrzem" w unikaniu odpowiedzi a jedyne co potrafisz to
                                                    "klepać" wszystkie wywody ballesta. Zadałem Ci trzy konkretne pytania. Zamiast
                                                    udzielić odpowiedzi wykręcasz się IGNOREM. Tak wygląda Twoja siła
                                                    argumentacji.Jesteś żałosny laband...
                                                    A na udzielenie odpowiedzi na zadane Ci pytania czekam...Mimo wszystko...
                                                  • laband Re: Do labanda.: ((( 09.05.05, 22:24
                                                    nazwoues czyjegos ojca hitlerowcym, i to Cie w moich oczach zdyskfalifikowauo -
                                                    powiniyn 'es przeprosi Ballesta!

                                                    do tego czasu mogesz se darowac jakekolwiek teksty pod moim adresym

                                                    ignor
                                                  • Gość: Braid Re: IP: *.net-htp.de 09.05.05, 23:28

                                                    Wolej5 nazwal hitlerowca hitlerowcem ...i co w tym zlego?
                                                    Boicie sie prawdy jak diabel swieconej wody ;)))


                                                  • wolej5 Re: Do labanda.: ((( 10.05.05, 00:05
                                                    laband napisał:

                                                    nazwoues czyjegos ojca hitlerowcym, i to Cie w moich oczach zdyskfalifikowauo -
                                                    powiniyn 'es przeprosi Ballesta!

                                                    No wiesz laband.Dawno już nie czytałem bardziej idiotycznej propozycji. To ja
                                                    mam przeprosić ballesta za to, że jego ojciec był hitlerowcem
                                                    ???????????????????????.
                                                    To tak , jak bym musiał przeprosić syna Kowalskiego za to, że jego ojciec
                                                    nazywał się Kowalski.
                                                    A teraz szanowny labandzie poczytaj sobie n/w linki, z których drugi jest
                                                    dziełem admina Mariana Antonowicza, na którego bardzo chętnie powołuje się sam
                                                    ballest.
                                                    A może sam ballest odpowie, CZY JEGO OJCIEC BYŁ HITLEROWCEM,CZY TEŻ NIE ????.


                                                    1.forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=18749942&a=18749942

                                                    2.forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=18749942&a=18749942


                                                    Czy teraz coś dotarło do Twojego rozumku drogi labandzie ?????????????????.





                                                  • laband ignor 10.05.05, 10:12
                                                    .
                                                  • Gość: ballest Re: ignor IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 10.05.05, 12:30
                                                    Laband ode mnie tez ignora maja, oni dalej sie tym Wszechpolactwem szczyca, a
                                                    to ze padl MIT MONTE CASSINO, to ich najbardziej boli!

                                                    W nastepnym roku bierzemy sie za Chrzest Polski!

                                                    Zapomnieli, ze Ojciec byl dla Polski persona non grata.
                                                  • braid balest polglowku 10.05.05, 12:31

                                                    mnie nic nie boli ;))) ja wiem ze ty bredzisz
                                                    a klamstwa nie moga mnie bolec.
                                                    Twoja ojciec byl hitlerowcem ...bo przeciez antyfaszysta to nie byl ;)))))))))
                                                  • Gość: ballest "bezsilnosc jest matka wscieklosci" IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 10.05.05, 13:39
                                                    pyrsk

                                                    ballest
                                                  • braid bezsilnosc jest matka upierdliwosci ballesta 10.05.05, 13:51

                                                    nic nie potrafisz wskorac twoimi upierdliwymi bredniami
                                                    dlatego rekompensujesz sobie to iloscia

                                                    im wieksza bolaczka im wiekszy kompleks tym czesciej temat sie pojawia

                                                    niestety naiwniakow jak sloneczko malo na tym swiecie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka