22.08.05, 06:22
Ku czci świętego Jacka


Waldemar Bryś 21-08-2005 , ostatnia aktualizacja 21-08-2005 17:56

Prawie dwa tysiące ludzi przybyło w niedzielę do Kamienia Śląskiego, aby
uczcić urodzonego tam Jacka Odrowąża - jedynego świętego pochodzącego z
terenów dzisiejszej Opolszczyzny. Swojego patrona uczcili także wierni z
Kolonii Gosławickiej, jedynej parafii w diecezji - poza kamieniecką - noszącej
imię św. Jacka

Odpustowe uroczystości rozpoczęły się już w sobotni wieczór. W niedzielę
centralnym ich punktem była msza, której przewodniczył ks. bp Jan Kopiec.
Wierni przybyli na nią różnymi środkami lokomocji, a z kilku okolicznych
miejscowości dotarły także piesze pielgrzymki. Wśród pielgrzymów byli m.in.
chór z czeskiego Jabłonkowa, tercjarze dominikańscy z Wrocławia.

Byli wreszcie członkowie rodziny Strachwitzów, ostatnich właścicieli
kamienieckiego zamku. - Jestem tu co roku, to dla mnie szczególne miejsce,
święte. Darzę wielkim szacunkiem świętego Jacka oraz jego krewnych,
błogosławionych Czesława i Bronisławę - powiedziała nam hrabina Margrit
Strachwitz.

Przybyli do Kamienia Śląskiego wierni odwiedzali także kaplicę w pokoju
rodzinnym świętego, spowiadali się w polowych warunkach przy dwóch
konfesjonałach stojących obok zamku, kupowali kasety o świętym oraz
przewodniki i kalendarze na przyszły rok ze zdjęciami sanktuarium.

Po mszy przeszła procesja do parafialnego kościoła. Uroczystości miały jednak
nie tylko duchowy charakter. Wzdłuż drogi do Gogolina ustawiło się
kilkadziesiąt kramów. Przeważały zabawki i słodycze, ale kupić można było
także m.in. dewocjonalia, płyty ze śląskimi szlagierami, zegarki, odzież,
biżuterię, kosmetyki i fajerwerki. Ustawiono karuzelę i autodrom, była loteria
fantowa z nagrodami, a po południu w namiocie w parkowym zamku odbyły się
występy artystyczne.

Natomiast w Opolu uroczystej mszy odpustowej przewodniczył poprzedni proboszcz
z Kolonii Gosławickiej - ks. Marcin Ogiolda. Po mszy wokół kościoła przeszła
procesja z Najświętszym Sakramentem. Natomiast naprzeciw świątyni stanęło
kilka kramów z zabawkami i słodyczami.
miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,2877758.html

Obserwuj wątek
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 22.08.05, 06:22
      ielgrzymka kobiet do Piekar Śląskich


      Józef Krzyk 21-08-2005 , ostatnia aktualizacja 21-08-2005 19:32

      Dzieci stanowią o naszej przyszłości i nie mogą być przedmiotem swoistej
      reglamentacji. Człowiek jest Bożym stworzeniem, a nie zasobem ludzkim, który
      można dowolnie redukować dla oszczędności czy zachowania standardów życia - tak
      w niedzielę abp Damian Zimon, metropolita katowicki, mówił w Piekarach Śląskich
      o problemach współczesnej rodziny

      Abp Zimon przemawiał do kilkudziesięciu tysięcy kobiet, które wczoraj
      uczestniczyły w swej dorocznej pielgrzymce do Matki Boskiej Piekarskiej,
      czczonej tu jako Matka Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Już na dwie godziny
      przed rozpoczęciem uroczystości pątniczki zaczęły zapełniać piekarskie wzgórze.
      Od strony Bytomia ciągnęła wielotysięczna rzeka ludzi. Większość przyszła
      pieszo. Było też wiele grup na rowerach. Autokarami i samochodami przyjeżdżali
      najczęściej ci, którzy do pokonania mieli kilkadziesiąt i więcej kilometrów. Z
      rześkiego poranka szybko zrobił się skwarny dzień, ale pielgrzymom to nie
      przeszkadzało. Na piekarskim wzgórzu zebrało się wczoraj około 80 tys. osób.

      - Miałam pojechać na Światowe Dni Młodzieży do Kolonii, ale nigdzie nie potrafię
      się tak głęboko modlić, jak w Piekarach. Gdy jestem tutaj, to tak, jakbym była w
      wielu miejscach naraz, nawet w dalekiej Kolonii - mówiła nam Anita Kołacz, która
      z koleżankami przyjechała z Katowic.

      Wiele osób przyszło z całymi rodzinami. - Wspieram męża, gdy przychodzi tu w
      maju z pielgrzymką mężczyzn, a on mi dziś dziękuje i jest tu razem ze mną -
      mówiła Katarzyna Prasnal z Chorzowa. A jej mąż tłumaczy: - Przychodzę tu, bo
      kobiety modlą się zupełnie inaczej niż my w maju. Dopiero po obu pielgrzymkach
      jestem podniesiony na duchu.

      Niektóre z kobiet opowiadały o swoich pielgrzymkowych intencjach. Mówiły, że
      proszą o szczęśliwy powrót syna z zagranicy, o zdanie matury za rok, o udaną
      operację.

      - Mam już 78 lat i nie wiem, czy starczy mi sił, żeby za rok przyjść tu znowu.
      Dziś mam siły, więc nie mogłam nie przyjść - powiedziała jedna z nich.

      Na piekarskim wzgórzu pielgrzymów przywitał abp Zimoń, który mówił o sprawach
      rodziny i wychowaniu dzieci. Kazanie po polsku wygłosił mołdawski biskup Anton
      Cosa.



      Abp Damian Zimoń do pielgrzymujących kobiet mówił o:

      * przeobrażeniach gospodarczych, przez które coraz więcej dzieci wychowuje
      ulica: - Dzieje się tak, bo zabrakło odpowiedzialnych rodziców i domowego ciepła
      - stwierdził

      * o ubóstwie: - W ostatnich latach bezrobocie spowodowało ubóstwo w wielu
      rodzinach, zwłaszcza wielodzietnych, a wielu młodych ludzi kończących studia
      musi emigrować, bo w ojczyźnie nie mogą znaleźć pracy

      * o wychowaniu religijnym dzieci: - Miejcie czas dla dzieci, módlcie się
      wspólnie z całą rodziną, bądźcie dla nich wzorem, pokazujcie im miłość,
      starajcie się je rozumieć, wysłuchiwać, pomóc w wyborze drogi życia, kształtować
      postawę uczciwości, odpowiedzialności

      * o pochwale wielodzietnych rodzin: - Ci, którzy mają więcej niż jedno dziecko,
      są zwykle bardziej energiczni, intensywniej pracują i lepiej sobie radzą w
      życiu. Wielodzietna rodzina jest szkołą zarządzania, bo zmusza rodziców nie
      tylko do intensywniejszej pracy, ale i konsekwentnego egzekwowania od dzieci
      posłuszeństwa i wykonywania obowiązków

      * o sprzeciwie Kościoła wobec sztucznego zapłodnienia: - Technika ma służyć
      człowiekowi, ale nie może go zastępować. Wyjściem dla małżeństw, które pragną
      mieć dzieci, a z przyczyn biologicznych ich nie mają, jest adopcja.



      80 lat po koronacji

      Cudowny obraz Matki Boskiej Piekarskiej został namalowany w XVII w. 15 sierpnia
      1925 r. został ozdobiony koronami podarowanymi przez ówczesnego papieża Piusa
      XI. Nałożył je, w obecności prawie miliona wiernych, administrator apostolski w
      Polsce Lorenzo Lauri. Na początku II wojny światowej korony skradziono, nowe
      nałożył w 1965 r. prymas Polski Stefan Wyszyński. Te również skradziono, obecne
      pochodzą z 1985 r.
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2878001.html
      • szwager_ze_laband Re: nowinki 22.08.05, 06:23
        Siostra Akwilina, dentystka z wyspy Timor


        Magdalena Górna 21-08-2005 , ostatnia aktualizacja 21-08-2005 19:33

        Kiedy pojawiła się w wiosce, Indonezyjczycy wołali: "Suster Gigi, suster Gigi" i
        ustawiali się przed nią w kolejce. Wtedy siostra Akwilina uruchamiała napędzaną
        nogami wiertarkę, aby leczyć zęby Timorczyków

        Agnieszka Gurk wstąpiła do raciborskiego Zgromadzenia Misyjnego Sióstr Służebnic
        Ducha Świętego w 1961 r. W dniu, w którym założyła habit, otrzymała łacińskie
        imię Akwilina. - Wybrałam właśnie to, bo pozostałe pochodziły od imion męskich -
        mówi z uśmiechem. Drugą zakonnicę o tym imieniu spotkała 10 tys. km od
        rodzinnego Raciborza, w Timorze Indonezyjskim, do którego w 1972 r. wyjechała na
        misję. Wtedy spełniło się jej marzenie. Otrzymanie wizy graniczyło w tamtych
        czasach z cudem. Po dwóch latach starań i pomocy papieża Pawła VI wpuszczono ją
        na wyspę Timor na Oceanie Spokojnym. Trafiła do górskiej wioski Halilulik i w
        tamtejszej stacji misyjnej spędziła 32 lata.

        Szybko nauczyła się języka indonezyjskiego, bo jest podobny do łaciny. Wtedy też
        prawie całkowicie straciła kontakt z językiem ojczystym. Przez rok przesyłano
        jej polskie czasopisma katolickie, które czytała później po kilkanaście razy.

        Siostra Akwilina była na Timorze jedyną dentystką w promieniu 200 km. Jeździła z
        całym ekwipunkiem od wioski do wioski i leczyła zęby Timorczyków. Kiedy się
        pojawiała, wołali: "Suster Gigi, Suster Gigi" (co oznacza po prostu "Siostra
        Ząb") i ustawiali się przed nią w długiej kolejce.

        - Największym problemem był brak elektryczności, dlatego wiertło napędzaliśmy
        nogami. Moja asystentka poruszała pedałami, jak w starych maszynach do szycia -
        opowiada siostra. Robiła też protezy dentystyczne, bo Timorczycy, przyzwyczajeni
        do twardych potraw, potrzebowali brakujących zębów. Lekarstwa i materiały
        zamawiała z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Misjonarka prowadziła też w szkołach
        prelekcje dotyczące higieny jamy ustnej. Wieczorami prezentowała Indonezyjczykom
        przezrocza maryjne.

        - Timorczycy są serdeczni. Nikt nie boi się drugiego człowieka. Tam zawsze ktoś
        podwoził mnie samochodem lub bryczką. Przyzwyczajona do tego machałam ostatnio
        na drodze w pobliżu Raciborza. Oczywiście nikt się nie zatrzymał, bo stara
        zakonnica to z pewnością terrorystka - śmieje się siostra.

        Wracając do Polski w maju 2004 roku, w wieku 67 lat, siostra Akwilina była
        przekonana, że to tylko kilkumiesięczny urlop. Jednak zły stan zdrowia
        przeszkodził jej w powrocie na misję. - Nie zdążyłam się nawet pożegnać z moimi
        pacjentami i siostrami. Gdybym tylko miała możliwość, od razu wróciłabym do
        siebie, na Timor. Ale dzisiaj wiem, że pozostały mi tylko wspomnienia - mówi ze
        smutkiem piękną śląską gwarą, którą po przyjeździe z trudem, ale chętnie sobie
        przypomniała.

        Odkąd siostra Akwilina wróciła do kraju, nie miała w ręku wiertła dentystycznego.
        miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2878010.html
        • szwager_ze_laband Re: nowinki 22.08.05, 06:34
          Gdy w piątkową noc 18 zastępów straży pożarnej przyjechało gasić XVII-wieczny
          kościółek św. Anny w Czarnowąsach, to drewniany zabytek płonął już jak
          pochodnia. Czy podpalił go psychopata czy złodziej, który wcześniej splądrował
          świątynię?

          Jednostki straży dotarły na miejsce tuż przed godz. 23. Ale 80 strażaków nie
          miało właściwie już co ratować. - Ogień buchał z wszystkich stron na kilkanaście
          metrów. Jak na złość wiele okolicznych hydrantów było niesprawnych, a w tych
          działających było bardzo niskie ciśnienie. Wodę musieliśmy pobierać z rzeczki i
          jeziora - mówił dowodzący akcją młodszy kapitan Leszek Koksanowicz z jednostki
          nr 2 w Opolu. Choć w pewnym momencie na palący się kościół strażacy lali aż pięć
          tysięcy litrów wody na minutę, chodziło im już tylko o zagaszenie pogorzeliska.

          Wśród tłumu załamanych parafian przyglądających się dopalaniu kościoła był
          miejscowy proboszcz ks. Piotr Pierończyk oraz zawiadujący sąsiednią parafią w
          Dobrzeniu Wielkim ks. Jan Polok. - Brakuje mi słów. Nic już nie poradzimy.
          Kościół był dobrze utrzymany, zabezpieczony przeciwpożarowo. Był podświetlony,
          aby było go widać z drogi i zabezpieczyć przed wandalami. Nie udało się - mówił
          ze smutkiem ks. Pierończyk.

          - Nie będę mógł teraz spać, bo też mamy w Dobrzeniu Wielkim zabytkowy drewniany
          kościół - dodał ks. Polok.

          Mieszkańcy Czarnowąsów oraz okolicznych miejscowości również nie ukrywali żalu i
          oburzenia. W tłumie bezradnie przyglądających się pożarowi był m.in. Adolf
          Piechota z Borek. - Kilkadziesiąt lat temu pomagałem przy remoncie dachu tego
          kościoła, gonty woziliśmy aż z Krakowa. Zostawiłem tu więc cząstkę swojego
          życia. Od dziecka jeździłem tu na odpusty ze Szczepanowic, gdzie kiedyś
          mieszkałem. Najpierw z mamą, potem sam. Rozpacz mnie ogarnia na ten widok -
          powiedział.

          - Słyszałam przejeżdżające wozy strażackie. Wyszłam na balkon i zobaczyłam łunę
          ognia. Choć byłam w pidżamie, natychmiast się ubrałam i tu przyszłam. Człowiek
          od urodzenia tu przychodził, czuję straszny żal. Myślę, że samo się to nie
          zapaliło - mówiła Lidia Jonta.

          Zdanie to podzielało wiele osób. Aspirant sztabowy Wiesław Trzebuniak, zastępca
          komendanta straży w Dobrzeniu Wielkim, przyznał, że niedawno była tu próba
          wzniecenia pożaru; znaleziono spalony papier przy wejściu do kościoła.

          O mały włos nie spłonął on już zresztą tuż przed Wielkanocą. Osmaliły się jednak
          tylko schody.

          Za wersją o podpaleniu przemawia też fakt, że kilkanaście minut po tym, jak
          straż dowiedziała się o pożarze kościółka, ktoś zatelefonował z fałszywą
          informacją, że pali się dom w Sławicach. - Próbował odciągnąć część naszych
          jednostek od Czarnowąsów - komentowali strażacy.

          Być może podpalono kościół, by zatrzeć ślady wcześniejszej kradzieży. Trzy
          miesiące temu nieznani sprawcy próbowali bowiem włamać się do zakrystii.
          Najpewniej aby ukraść stojącą tam bardzo cenną XVII-wieczną rzeźbę św. Anny z
          Maryją.

          Po pożarze ślad po niej oczywiście zaginął. W zgliszczach odnaleziono tylko
          tabernakulum wraz z dwoma kielichami na hostie, metalowe wazony, świeczniki,
          kraty oraz mocno zniszczoną przez ogień drewnianą, późnogotycką chrzcielnicę.

          - Wszystko inne spalone - szepnął załamany proboszcz, gdy w sobotę wyszedł z
          pogorzeliska. Omal zresztą nie przypłacił zdrowiem wejścia między zgliszcza, gdy
          tuż obok niego spadła nagle z hukiem nadpalona belka.

          Zszokowany był diecezjalny konserwator zabytków ks. Piotr Maniurka, który o
          pożarze dowiedział się od nas. - Co pan mówi?! To niemożliwe! To bolesna strata,
          wszak był to zabytek klasy zerowej. Miał barokowe wyposażenie, część obrazów
          malował wybitny śląski malarz Jakisch. Taki kościół trudno jednak zabezpieczyć,
          alarmy przeciwpożarowe dadzą niewiele. Przecież to jest drewno, pali się
          błyskawicznie.

          W sobotę na miejscu pracowały ekipy dochodzeniowe z komend miejskiej i
          wojewódzkiej policji. - Żadnych informacji - ucinali policjanci i odsyłali do
          rzecznika. - Dziś trudno coś powiedzieć. Wyniki dochodzenia będą znane
          najwcześniej za kilka dni - odpowiadała Marzena Grzegorczyk z biura prasowego
          Komendy Wojewódzkiej.

          Przez cały dzień na pogorzelisko przychodzili mieszkańcy, nie brakowało też
          przyjezdnych z Opola i okolic. Wielu robiło zdjęcia, ale każdy patrzył ze
          smutkiem, niektórzy ze łzami w oczach. - Jaki to straszny barbarzyńca zrobił.
          Kościółek przetrwał kilka wojen, a dał mu radę jakiś psychopata - dało się słyszeć.
          • meg_s Re: nowinki 22.08.05, 06:56
            niech się smaży przez wieczność w piekle, skoro tak kocha ogień - brak mi słów
            • myha1 Re: nowinki 22.08.05, 09:04
              Meg, a pamiętasz kościółek drewniany na zbiegu ulicy Niedziałkowskiego w
              ZAbrzu...też nie było możliwości uratowania...zostały tylko fundamenty ,
              szkoda :(
              • meg_s Re: nowinki 22.08.05, 09:51
                faktycznie - pamiętam, jakoś mi "umknęło" jego zniknięcie :(
                • myha1 Re: nowinki 22.08.05, 09:56
                  jak zamieszkałam w Zabrzu chodziłam właśnie do tego kościółka, ale nie wiem z
                  jakiego okresu on był...
          • sloneczko1 pamiętam spalony kościółek w Łączy 22.08.05, 11:38
            wczoraj byłam także w okolicy Czarnowąsów ale nie pojechałam tam zobaczyć to
            pogorzelisko, okoliczni mieszkańcy także uważają,że to była kradzież ,a dla
            zatarcia śladów podpalono ten cenny zabytek
            • szwager_ze_laband Re: pamiętam spalony kościółek w Łączy 22.08.05, 15:13
              to jest faktycznie cos co robi czuowieka tak bezzilnym i smutnym, ze ani niywia
              co pedziec ...
              • sss9 Re: pamiętam spalony kościółek w Łączy 22.08.05, 15:15
                taaa, to piyeroonsko trudno wyrazić, ale wpisać sia niy zaszkodzi.
    • sss9 Re:Rozwiązano zagadkę "tajemniczego pianisty" 22.08.05, 16:37
      Rozwiązano zagadkę "tajemniczego pianisty"
      AFP
      Brytyjski "Daily Mirror" twierdzi w poniedziałek, ze rozwiązał zagadkę
      "tajemniczego pianisty" - młodego człowieka, znalezionego w kwietniu z oznakami
      zaniku pamięci i grającego rzekomo wirtuozersko na fortepianie.
      Brytyjska gazeta twierdzi, że mężczyzna, którego umieszczono w szpitalu w
      hrabstwie Kent, przerwał milczenie po ponad czterech miesiącach i przyznał się
      personelowi medycznemu, iż jest niemieckim homoseksualistą.

      Według "Daily Mirror", okazało się też, że "tajemniczy pianista" nie ma pojęcia
      o grze na fortepianie. Przydomek zyskał, kiedy w szpitalu narysował pierwszy
      przedmiot, jaki mu przyszedł do głowy - właśnie fortepian. Natomiast
      doniesienia, jakoby raczył personel szpitala wspaniałymi koncertami
      fortepianowymi, są zwyczajną dziennikarską kaczką - twierdzi brytyjski dziennik
      i dodaje, że mężczyzna tylko stukał monotonnie w jeden klawisz instrumentu.
      Tajemniczego blondyna w wieku 20-30 lat odnaleziono 7 kwietnia w przemoczonym
      garniturze, który miał usunięte wszystkie metki. Mężczyzna błąkał się po małym
      porcie Sheerness na wyspie Sheppey. Został umieszczony w szpitalu
      psychiatrycznym na północy Kentu.

      Co jakiś czas pojawiały się doniesienia, że "tajemniczy pianista" został
      rozpoznany przez kolegów, rodzinę, znajomych. M.in. pewien Polak występujący w
      Rzymie jako mim, na opublikowanym we włoskiej prasie zdjęciu rozpoznał we wtorek
      wieczorem francuskiego artystę ulicznego. Wszystkie te doniesienia okazywały się
      nieprawdziwe.

      Według "Daily Mirror", mężczyzna, kiedy już zdecydował się przerwać milczenie,
      powiedział, że do Wielkiej Brytanii przyjechał pociągiem z Paryża, kiedy stracił
      tam pracę. Dodał, że ma dwie siostry, a jego ojciec jest rolnikiem w Niemczech.
      Powiedział też, że kiedy znaleziono go na plaży, usiłował popełnić samobójstwo.

      "Pianista" pracował kiedyś podobno z chorymi psychicznie, co ułatwiło mu
      symulowanie załamania nerwowego, amnezji, autyzmu itp. Udało mu się wprowadzić w
      błąd wielu lekarzy.

      "Daily Mirror" informuje, że w sobotę mężczyzna poleciał do Niemiec. Brytyjska
      służba zdrowia, która wydała dziesiątki tysięcy funtów szterlingów na jego
      leczenie, rozważa wystąpienie przeciwko symulantowi na drogę sądową.
    • sss9 Re: 50:1 !!! 22.08.05, 16:43

      PAP/22 sierpnia 2005 09:43

      50:1 w meczu, bo bramkarz poszła na koncert

      Żeńska drużyna futbolowa z Belgii, SK Berlaar, jakoś musiała przeżyć dotkliwą
      porażkę 50:1 w sobotnim meczu z KV Mechelen, ponieważ jej bramkarz wolał pójść
      na koncert - napisała w poniedziałek belgijska prasa.

      Nasza bramkarz pojechała na festiwal muzyczny Pukkel Pop. Dlatego przegraliśmy -
      powiedziała dziennikowi "Het Laatste Nieuws" stojąca w zamian na bramce
      Charlotte Jacobs.

      Pierwszego gola KV Mechelen zdobył już w czwartej sekundzie spotkania. Jak
      mówiła dalej Jacobs, po pierwszej połowie było 27:0. W drugiej połowie
      musieliśmy strawić kolejne 23 bramki, ale w końcu strzeliłyśmy gola - dodała.
      • sss9 Re: Seks na wydmach kosztuje mandat 22.08.05, 17:20
        Angelika Swoboda 22-08-2005, ostatnia aktualizacja 22-08-2005 12:36

        Prawie 70 osób ukarano tego lata za przebywanie na wydmach. Najwięcej, bo 100 zł
        mandatu zapłacili amatorzy miłosnych igraszek, m.in. Koreańczyk i profesor
        wyższej uczelni, który podrywał swoją studentkę
        Piękny zachód słońca na plaży niedaleko Lubiewa. Młody Koreańczyk zabiera
        partnera na romantyczny spacer, który kończy się na wydmach. Gdy mężczyźni
        zaczynają miłosne igraszki, pojawia się... patrol straży wybrzeża. Cudzoziemiec
        zapłacił 100 zł mandatu, a jego kochanek wziął nogi za pas.
        Zdziwiony był też profesor jednej z wyższych uczelni, który zabrał na wydmy w
        Świnoujściu swoją studentkę. Portfel profesora też schudł o "stówkę".
        - To były na razie najsurowsze w tym roku mandaty za zabronione przebywanie na
        wydmach. Właśnie w ten sposób strażnicy traktują uprawianie tam seksu - wyjaśnia
        Ewa Wieczorek z Urzędu Morskiego w Szczecinie.
        Na początku lata nad Bałtykiem między Świnoujściem i Dźwirzynem pojawiło się 40
        dodatkowych strażników wydm. Pilnują, by turyści nie wjeżdżali na nie
        samochodami i nie palili ognisk. Prawdziwą plagą są w tym roku amatorzy
        miłosnych przygód na wydmach. Przychodzą w nocy, wieczorem i w środku dnia.
        Starzy i młodzi. Polacy i cudzoziemcy. Ilu ich jest? Strażnicy już przestali liczyć!
        Dodatkowe patrole zejdą z wydm pod koniec wakacji.
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 24.08.05, 06:14
      Spalona świątynia z Czarnowąs będzie odbudowana z dokładnością co do jednej
      belki. Wiernym ma w tym pomóc ocalona z pożogi figurka św. Anny.

      Czarnowąsy powoli otrząsają się z szoku, jakim był piątkowy pożar zabytkowego
      kościółka. Nadzieję w serca parafian wlało niedzielne popołudniowe nabożeństwo
      przebłagalne w kościele parafialnym pw. Bożego Ciała i św. Norberta, z udziałem
      ks. biskupa Pawła Stobrawy. Wierni wśród kwiatów ujrzeli... barokową rzeźbę św.
      Anny, jedyną ocalałą w parafii jej imienia. Okazało się, że pochodząca ze
      spalonego kościółka figura była ostatnio przetrzymywana w strzeżonym miejscu.
      Ostatni raz mieszkańcy Czarnowąs mogli ją oglądać w kościółku św. Anny miesiąc
      temu - w niedzielę 24 lipca podczas odpustu oraz dzień później. Potem wróciła do
      skrytki.

      - To nasz największy skarb. Dziękujemy Bogu, że choć ona przetrwała - mówi
      Henryk Galus, kościelny z kościoła parafialnego Bożego Ciała i św. Norberta w
      Czarnowąsach. - Co roku przenosiliśmy ją w procesji do kościółka św. Anny na
      czas odpustu. Potem odprowadzaliśmy z powrotem w bezpieczne miejsce. W tym roku
      sam ją odwiozłem samochodem. Jakie to szczęście, że mamy choć ją...
      W niedzielę podczas nabożeństwa parafianie z płaczem klękali przy św. Annie,
      obok której ustawione były nadpalone puszki z tabernakulum, i wrzucali datki.
      Mówili, że chcą odbudować kościół.
      - To cudowne, że mamy swoją piękną figurę świętej Anny, wokół której budowany
      był kult - mówi ks. proboszcz Piotr Pierończyk. - To sprawia, że mamy też
      entuzjazm do tego, by odbudować nasz kościół. Po pierwszej nieprzespanej nocy
      dziś już moje myśli są inne, optymistyczne.

      Wariantów jest wiele. Ksiądz proboszcz nie chce z góry wykluczyć żadnego
      rozwiązania. Również tego zaproponowanego wczoraj na łamach "NTO” przez Macieja
      Mazurka, wojewódzkiego konserwatora zabytków. Powiedział on, że w miejsce
      spalonego kościółka można umieścić XVIII-wieczny kościół z Rogów koło
      Niemodlina, który od 1998 roku leży rozebrany w skansenie w Bierkowicach.
      - Nie wiem, w jakim stanie jest tamten kościółek i czy wystarczyłby na potrzeby
      naszej parafii. Wszystko trzeba starannie przeanalizować - mówi ks. proboszcz. -
      Z drugiej strony wśród wiernych jest silna potrzeba stworzenia czegoś, co
      przetrwa po nas, na wieki. Tak jak nasz kościół przetrwał 400 lat.
      - Myślę, że dla kościółka z Rogów byłoby dobrze, gdyby stanął w Czar-nowąsach -
      mówi Jarosław Gałęza, dyrektor Muzeum Wsi Opolskiej. - Problem tylko w tym, że
      ta świątynia byłaby tak samo mocno narażona na pożar jak kościół św. Anny.

      Maciej Mazurek wycofał się jednak wczoraj z pomysłu przeniesienia do Czarnowąs
      kościółka z Rogów.
      - Wiem, że rada parafialna i ksiądz proboszcz chcą zrekonstruować kościół
      dokładnie w takim samym kształcie, w jakim był kościół św. Anny i bardzo się z
      tego cieszę - mówi Maciej Mazurek. - To najlepsze możliwe i bardzo cenione
      rozwiązanie. Przypomnę, że warszawska Starówka, która została zrekonstruowana po
      wojnie, dziś jest wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury Unesco.
      Z zaproponowanego rozwiązania jest także zadowolony ks. Piotr Maniurka, kustosz
      diecezjalny. Jego zdaniem nowy kościół, choć również drewniany, będzie zbudowany
      w nowej technologii. Dzięki temu będzie można zabezpieczyć go przed pożarem.
      Wczoraj już zlecono firmie z Krakowa specjalistyczną inwentaryzację spalonego
      kościółka. Wszystko, co pozostało na pogorzelisku, zostanie starannie zmierzone
      - tak, by każdą belkę można było wiernie odtworzyć. Kościółek ma bogatą
      dokumentację, m.in. fotograficzną. Rekonstrukcja musi się udać.

      - Pracy jest wiele: inwentaryzacja, procedura skreślenia tego obiektu z rejestru
      zabytków, przygotowanie nowego projektu kościoła, to wszystko wymaga czasu -
      przestrzega wojewódzki konserwator zabytków.
      Dlatego prawdopodobnie prace budowlane mogłyby ruszyć dopiero w przyszłym roku.
      Nikogo w Czarnowąsach to jednak nie zraża. Mieszkańcy czekają z niecierpliwością
      na wyniki dochodzenia w sprawie przyczyn pożaru (te nie są jeszcze znane). Są
      przekonani, że doszło do kradzieży cennych zabytków i celowego podłożenia ognia,
      dla zatarcia śladów.
      - Przekazaliśmy już białe karty zaginionych zabytków policji, a ta przekaże je
      straży granicznej - mówi Maciej Mazurek.
      • sss9 Re: nowinki , Miliony euro za dom papieża 24.08.05, 15:56
        PAP 24-08-2005, ostatnia aktualizacja 23-08-2005 23:38

        Zainteresowani kupnem rodzinnego domu papieża Benedykta XVI w bawarskim Marktl
        am Inn są gotowi zapłacić za zabytkowy budynek nawet pięć milionów euro

        W najbliższym czasie odbędą się rozmowy z sześcioma potencjalnymi inwestorami z
        Niemiec, którzy zaoferowali od dwóch do pięciu milionów euro. W sumie nadeszło
        30 ofert, także ze Stanów Zjednoczonych i krajów arabskich. Zainteresowanie
        papieskim domem wykazało około 100 tys. osób, które weszły na stronę internetową
        z informacjami o sprzedaży.

        Miejscowe władze chcą, by w rodzinnym domu papieża powstało muzeum oraz miejsce
        spotkań chrześcijan. Jednak kwota zaproponowana przez samorząd była zbyt niska,
        by wejść do wąskiego kręgu potencjalnych kupców. Po wyborze najlepszej oferty
        władze gminy mogą jeszcze starać się o nabycie domu, ponieważ mają prawo
        pierwokupu. Najniższą ofertę złożyła 9-letnia Jenny z Górnej Bawarii. Na dom
        papieża w Marktl am Inn dziewczynka gotowa jest przeznaczyć wszystkie swoje
        oszczędności - prawie 140 euro.

        Właścicielka nieruchomości, Claudia Dandl, zapowiedziała, że podejmując decyzję,
        komu sprzeda papieski dom, uwzględni nie tylko wysokość oferowanej kwoty, lecz
        także jakość propozycji wykorzystania obiektu. Chciałaby, by dom udostępniony
        został publiczności.

        Część ofert przewiduje utworzenie w budynku muzeum, a szejk z Arabii Saudyjskiej
        chciałby urządzić w nim swoją letnią rezydencję.
        • sss9 Re: nowinki , Wiewiórka zaatakowała policjanta 24.08.05, 15:59
          PAP 24-08-2005, ostatnia aktualizacja 24-08-2005 10:45

          Policjant ze stanu Massachusetts został zaatakowany i podrapany przez... wiewiórkę.

          Incydent wydarzył się w zeszłym tygodniu w Leominster. Policjant przyszedł do
          domu właścicielki wiewiórki, żeby wręczyć kobiecie nakaz sądowy.

          Wiewiórka rzuciła się na policjanta i podrapała go. Właścicielka zwierzęcia
          twierdziła, że jej podopieczna chciała po prostu "pobawić się z policjantem".

          Policjanci nie zdecydowali jeszcze, w jaki sposób ukarać właścicielkę niesfornej
          wiewiórki.
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 29.08.05, 12:02
      Praga przeprasza za prześladowania tych sudeckich Niemców, którzy sprzeciwiali
      się polityce Hitlera. Gest chwali Erika Steinbach z niemieckiego Związku
      Wypędzonych, natomiast prezydent Vaclav Klaus mówi, że to poważny błąd

      W stosunkach niemiecko-czeskich spory o losy Niemców, wygnanych po wojnie z
      Czechosłowacji, wybuchają regularnie. Przed wojną w Czechosłowacji mieszkało 3
      mln Niemców, z których większość popierała najpierw partie rewizjonistyczne,
      domagające się powrotu części czeskich ziem do Niemiec, a potem Hitlera.

      Po wojnie prawie wszystkich z nich pozbawiono obywatelstwa i wysiedlono. Za
      podstawę wysiedleń posłużyły dekrety wydane w 1945 r. przez prezydenta Edwarda
      Benesza. Ich anulowania wielokrotnie domagała się niemiecka prawica, która
      żądała również potępienia samego Benesza. Czesi z oburzeniem odmawiali,
      czesko-niemieckie stosunki pozostawały napięte.

      Po ostatniej decyzji czeskiego gabinetu pojawiła się szansa na odwilż. "Rząd
      wyraża najgłębsze uznanie dla zasług tych obywateli pochodzenia niemieckiego,
      żyjących podczas wojny na terenie Czechosłowacji, którzy pozostali jej wierni i
      uczestniczyli w walce o wyzwolenie bądź cierpieli w wyniku nazistowskiego
      terroru" - czytamy w środowym komunikacie socjaldemokratycznego rządu czeskiego.
      - Naprawiamy krzywdę wobec tych, którzy pozostali wierni Republice
      Czechosłowackiej - mówił premier Jirzi Paroubek. A szef MSZ Cyril Svoboda
      wyjaśniał, że "gest dotyczy wszystkich byłych obywateli Czechosłowacji bez
      względu na ich późniejsze obywatelstwo i miejsce pobytu".

      Wprawdzie w teorii dekrety Benesza nie obejmowały niemieckich antyfaszystów, ale
      wielu z nich i tak wypędzono, a ci, którzy pozostali, często padali ofiarą
      represji ze strony władzy, bądź sąsiadów. Dziś żyje jeszcze około 200 czeskich
      Niemców - antyfaszystów: socjaldemokratów, komunistów, bądź duchownych.

      Rząd Czech zdecydował, iż nie będzie wypłacać odszkodowań, czego wypędzeni
      wielokrotnie się domagali. Postanowił za to przeznaczyć 30 mln koron (4,5 mln
      zł) na projekty, które mają upamiętnić historię czeskich Niemców antyfaszystów.

      Uchwała lewicowego rządu wzburzyła konserwatywną opozycję. Prezydent Vaclav
      Klaus, który wypędzenie jeszcze w czerwcu nazwał "krokiem prewencyjnym", teraz
      wydał oświadczenie, w którym uznał rządową deklarację za "gest błędny, zbyteczny
      i pusty".

      Klaus obawia się, iż za przeprosinami pójdą żądania odszkodowań. To samo mówi
      Petr Neczas z konserwatywnej partii ODS: - Ten gest nie będzie miał żadnego
      skutku, a może doprowadzić do wzmocnienia roszczeń pewnych kręgów politycznych,
      przede wszystkim Niemców sudeckich. Premier Paroubek odpowiada, że przeprasza
      tylko niemieckich antyfaszystów, a ich przecież dekrety Benesza nie obejmowały.

      Gest Paroubka spotkał się za to z bardzo ciepłym przyjęciem w Niemczech. "Po raz
      pierwszy rząd w Pradze zdobył się na taką odwagę i przyznał, że wobec własnych
      współobywateli popełniono błędy" - pisze konserwatywna gazeta "Welt", często
      wspierająca środowiska wypędzonych. - Każdy krok, który może zagoić stare rany z
      przeszłości to dobry krok i dlatego jesteśmy zań bardzo wdzięczni - mówi z kolei
      Wolfgang Schäuble, główny ekspert chadecji ds. zagranicznych. Przewodnicząca
      Związku Wypędzonych Erika Steinbach wypowiedziała niemal identyczne słowa.

      Na razie nie wiadomo, na co konkretnie zostaną przeznaczone obiecane przez rząd
      pieniądze. "Welt" przypuszcza, że wesprą budowę centrum studiów
      niemiecko-czeskich w Uściu nad Łabą. Przed wojną 90 proc. mieszkańców tego
      miasteczka było pochodzenia niemieckiego. W lipcu 1945 r. wielu z nich zginęło w
      pogromie, zorganizowanym przez czeskich sąsiadów.
      • szwager_ze_laband Re: nowinki 29.08.05, 12:03
        Rozpoczął się remont Zamku Piastowskiego w Gliwicach. Jesienią uruchomiony
        zostanie tu punkt informacyjny dla turystów z Polski i zagranicy

        Remont podzielono na kilka etapów. Pierwszy zakłada osuszenie budynku, założenie
        izolacji oraz odwodnienie. Następnie wymieniony zostanie dach oraz odnowiona
        elewacja. Wszystkie prace potrwają do 30 listopada, ale jak zapowiada dyrekcja,
        w tym czasie Zamek Piastowski będzie czynny dla zwiedzających.

        Remont pochłonie 700 tys. zł. Przeprowadzi go firma DIWAL z Gliwic, która
        wygrała przetarg.

        Po remoncie zamek zmieni swoje oblicze. Nie będzie tylko jednym z oddziałów
        miejscowego muzeum, ale uruchomione zostanie tu Centrum Informacji Kulturalnej i
        Edukacji Regionalnej. Będą tu organizowane nowoczesne wystawy: historyczne,
        etnograficzne i archeologiczne. W przyszłości w Zamku Piastowskim powstanie
        także punkt informacji turystycznej i kulturalnej.
        Zamek Piastowski w Gliwicach powstał w XIV wieku, stanowił niegdyś część
        miejskich fortyfikacji obronnych. Początkowo był wieżą obronną, zaadaptowaną do
        celów mieszkalnych. W XVI w. został przebudowany i rozbudowany i był
        wykorzystywany jako więzienie, arsenał, a następnie folwark. Obecny kształt
        zyskał w latach 50. ubiegłego wieku, gdy stał się pierwszą siedzibą gliwickiego
        Muzeum, a od 1959 roku jest jednym z jego oddziałów.
        • sss9 Re: starowinki 29.08.05, 12:16
          o tym już jest wątek , spamujesz! : )))
          • szwager_ze_laband Re: starowinki 29.08.05, 12:17
            ignor
            • sss9 Re: starowinki 29.08.05, 12:26
              z zadowoleniem stwierdzam, że masz coraz bardziej ograniczone środki wyrazu. : )))
              • szwager_ze_laband Re: starowinki 29.08.05, 12:29
                :))))
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 30.08.05, 09:41
      PRAGA
      Niemieckie i austriackie reakcje po przeprosinach czeskiego rządu
      "Lidove noviny" z 26.08. - "Paroubek dzwonił do Schroedera", Lukasz Dolansky
      25.08. doszło do rozmowy telefonicznej między czeskim premierem Jirzim
      Paroubkiem a niemieckim kanclerzem, Gerhardem Schroederem. Rozmowa dotyczyła
      przeprosin, które Rząd RCz skierował do niemieckich antyfaszystów, żyjących
      przed wojną na terenie Czechosłowacji. Według słów Paroubka, "Schroeder
      podziękował za postawę czeskiego rządu i ocenił ją jako akt politycznej odwagi".
      Według czeskich politologów, gest ten nie wpłynie znacząco na stosunki
      czesko-niemieckie. Analitycy twierdzą, że akt ten może mieć na celu zwiększenie
      szans Schroedera we wcześniejszych wyborach parlamentarnych. Bohumil Doleżal,
      czeski politolog, dodał też, że nikłe są szanse na poprawę dość napiętych
      stosunków panujących między kanclerzem a wypędzonymi.
      "Hospodarske noviny" z 26.08. - "Za gest pochwalono Paroubka w Berlinie i Wiedniu"
      Austriacki kanclerz, Wolfgang Schuessel, nie zajął oficjalnego stanowiska w
      sprawie przeprosin czeskiego rządu. Pozytywnie o geście Paroubka wyraził się
      natomiast lider opozycyjnej partii socjaldemokratycznej, Alfrted Gusenbauer:
      "Jest to poważny sygnał, że Republika Czeska nie obawia się już zajmować swoją
      narodową historią". Krok ten pozytywnie oceniły także niemiecka i austriacka prasa.
      Subskrypcja z serwisu MSZ 29 sierpnia 2005

      Kamienica przy 1 Maja 71 dla Niemców?


      Agnieszka Jukowska 29-08-2005 , ostatnia aktualizacja 29-08-2005 21:16

      Kamienica przy 1 Maja 71, której lokatorzy chcą, by znów przeszła na Skarb
      Państwa, należy się jej niemieckim spadkobiercom - tak uważa ratusz. Dysponuje
      bowiem dokumentami, z których wynika, że budynek nigdy do Skarbu Państwa nie
      należał
      Mecenas Jan Skalski, który w całej Polsce prowadzi podobne sprawy o roszczenia,
      złożył w imieniu lokatorów pozew do sądu rejonowego, by wpisać do księgi
      wieczystej jako właściciela kamienicy Skarb Państwa. Powołuje się przy tym na
      dekret z 1946 r., według którego mienie poniemieckie przechodziło na własność
      państwa. Jego zdaniem Max Merkel, właściciel kamienicy, był Niemcem. Gdy w
      styczniu 1945 r. został zastrzelony, kamienica powinna była przejść na własność
      państwa.

      Prócz spadkobierców lokatorzy pozwali do sądu także prezydenta miasta, bo
      twierdzą, że oddanie kamienicy Niemcowi było błędem urzędniczym.

      Miasto procesu się nie boi. - Nie mamy wiedzy co do obywatelstwa Maksa Merkla,
      ale z dokumentów, jakie znajdują się w naszym archiwum, jasno wynika, że
      Polakami byli jego spadkobiercy, czyli żona i dzieci. Z wydziału spraw
      obywatelskich urzędu wojewódzkiego dostaliśmy potwierdzenie, że w 1945 roku,
      kiedy na tych terenach działała już administracja polska, żona Maksa Merkla
      miała obywatelstwo polskie - mówi rzecznik prasowy prezydenta miasta Mirosław
      Pietrucha. - Wcale nie musieli być wpisani do księgi wieczystej - uważa. - To
      prawda, że przez kilkadziesiąt lat rodzina nie podejmowała postępowania sądowego
      w tej sprawie, ale też nie musiała. Kiedy w 1997 roku przeprowadzili przed sądem
      postępowanie spadkowe, to sąd nie zajmował się tym, kto ma prawo do spadku, a
      tym, w jakich proporcjach dziedziczą spadkobiercy. Oni właścicielami byli, ale
      nie dokonali podziału tej własności - tłumaczy Pietrucha. - Dotarliśmy nawet do
      tego, że w 1976 roku żona Maksa Merkla uciekła z Polski, ale również nie zrzekła
      się obywatelstwa polskiego i nadal posiadała prawo do tej nieruchomości - wyjaśnia.

      Lokatorzy kamienicy mieszkali w niej przez kilkadziesiąt lat na podstawie
      przydziałów, jakie otrzymali z miasta. Tam również odprowadzali opłaty, a także
      za własne pieniądze dokonywali remontów kamienicy, dlatego uważają, że budynek
      należał do państwa, a oni mają do niego prawo.

      - W czasach powojennych, a później PRL-owskich Polska nie szanowała prywatnej
      własności i prawo lokalowe dawało możliwość dokwaterowywania do kamienic, które
      nie były własnością państwa - mówi rzecznik. - Urząd określał przydział, jaki
      przypada na jedną osobę, i jeśli rodzina miała kamienicę i większy metraż, niż
      jej się wedle prawa należało, to zapełniano go lokatorami - tłumaczy, dodając,
      że miasto budynkiem administrowało, pobierało czynsz, załatwiało sprawy
      meldunkowe, choć nie było jego właścicielem.

      - Według naszej wiedzy ten budynek nigdy do Skarbu Państwa nie należał -
      podkreśla Pietrucha, dodając, że relacje między właścicielem a lokatorami
      powinny odbywać się na podstawie prawa o najmie i ustawie lokatorskiej. -
      Właściciel ma prawa, ale też obowiązki - mówi Pietrucha.

      Na początku lat dziewięćdziesiątych gmina przestała zarządzać kamienicą.
      Sądownie ustalono zarządcę wspólnoty, m.in. z powodu konfliktu między lokatorami
      a właścicielami budynku. - To, że między nimi trwają spory, to zupełnie inna
      sprawa niż to, czyja jest kamienica - mówi Pietrucha.

      Jan Skalski uważa, że choć spadkobiercy mają prawo do dziedziczenia, to jednak
      dziedziczono po Niemcu. - Tu trzeba ustalić szereg kwestii, np. kiedy nabyto
      obywatelstwo, czy dzieci Maksa Merkla opuszczały kraj i czy tego prawa do
      dziedziczenia nie utraciły. To, że ktoś ma prawo dziedziczenia po jakieś osobie
      - to jedno, ale co dokładnie dziedziczy, to druga sprawa - komentuje.

      Max Merkel junior w rozmowie z "Gazetą" powiedział, że nie boi się procesu, bo
      prawo jest po jego stronie.
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,2891887.html
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 01.09.05, 12:40
      EKSHUMACJA W PRZEŁĘKU

      Wojewoda opolska zgodziła się, na ekshumowanie grobów w Przełęku przez Polsko –
      Niemieckš Fundację "Pamięć".
      Reprezentuje ona Niemiecki Zwišzek Opieki nad Grobami Wojennymi w Kassel .
      Wiosnš 1945 roku toczyły się w Przełęku krwawe walki, a ich ofiary upamiętnia
      stojšcy w polu brzozowy krzyż.
      Fundacja spodziewa się znaleŸć wiele grobów, ale – jak zaznacza prezes Izabela
      Gutfeter – w takich sprawach nie ma pewnoœci.
      Zdarza się bowiem, że ekipy znajdujš dwa zamiast spodziewanych stu grobów, a
      bywa , że jest odwrotnie.
      Ekshumacje w Przełęku rozpocznš się prawdopodobnie jeszcze jesieniš. Odnalezione
      szczštki majš trafić na cmentarz wojenny w Nadolicach pod Wrocławiem.
      Do tej pory w Polsce Fundacja Pamięć przeprowadziła ponad 110 tys. ekshumacji.
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 01.09.05, 12:43
      Partnerstwo województwa śląskiego z Nadrenią Północną-Westfalią może w
      najbliższym czasie dać konkretne efekty. Na tej współpracy w pierwszej
      kolejności skorzystają projektowany w tej chwili gmach Muzeum Śląskiego oraz
      Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku.

      Juergen Ruettgers, premier Nadrenii Północnej-Westfalii, odwiedził wczoraj
      Katowice. W hotelu Monopol spotkał się z Michałem Czarskim, marszałkiem
      województwa śląskiego. Efektem rozmów może być nawiązanie współpracy w kilku
      nowych projektach. Urbaniści i architekci znad Renu będą konsultować
      opracowywany właśnie projekt koncepcyjny nowego gmachu Muzeum Śląskiego. Chodzi
      o wykorzystanie starej zabudowy poprzemysłowej przy wznoszeniu nowego budynku. -
      Mamy już wieloletnie doświadczenia w tego typu adaptacjach - wyjaśnił premier
      Ruettgers. Z niemieckich doświadczeń może też skorzystać Wojewódzki Park Kultury
      i Wypoczynku w Chorzowie. W Nadrenii z powodzeniem działa jego odpowiednik -
      Park Fantazji. Szefowie województwa śląskiego i Nadrenii Północnej-Westfalii
      chcą także zachęcić do współpracy swoje uniwersytety. Efektem miałby być nowy
      polsko-niemiecki kierunek studiów.

      Niemcy liczą z kolei na to, że województwo śląskie pomoże w staraniach Essen o
      uzyskanie miana stolicy europejskiej kultury.
      • Gość: schlageter Re: nowinki IP: *.ipxserver.de / *.ipxserver.de 01.09.05, 23:51
        essen stolica europejskiej kultury?! proponuje dac sobie spokoj i zaswiecic
        swieczke harrisowi! (Bomben-Harris oczywiscie).
        • szwager_ze_laband Re: nowinki 02.09.05, 00:14
          niymom nic przeciwko tyj miejscowosci, ale do stolicy kultury jeszcze jyj
          naprowdy daleko - ale wydowo mi sie ize pomys zetymi uczelniami je godny uwagi!!!
    • szwager_ze_laband po somsiedzku 01.09.05, 23:46
      Informacja Prasowa 01.09.2005

      Budy¹in/Bautzen - Bruksela

      Konstytucja w prezencie

      Niemcy/Budziszyn. Z niezwyk³± akcj± zaprotestowa³a wczoraj rano
      serbo³u¿ycka m³odzie¿ przeciwko decyzji Saksoñskiego Ministerstwa Kultury
      o nie utworzeniu 5 rocznika w serbo³u¿yckiej szkole ¶redniej w Radworju
      (niem. Radibor), powiat Budziszyn.

      Przed wej¶ciem do saksoñskiego najwy¿szego s±du administracyjnego w
      Budziszynie rozdzielono sêdziam oraz pracownikam sprawiedliwo¶ci saksoñsk±
      konstytucjê. Ksi±¿ki by³y pozaznaczane zak³adkami w kolorach
      serbo³u¿yckich.

      - Chcemy w ten sposób zwróciæ szczególn± uwagê na paragraf 6 konstytucji
      dotycz±cy ochrony i praw Serbo³u¿yczan - powiedzia³a Susan Szenk
      dzia³aczka serbo³uzyckiej organizacji m³odzie¿owej "Pawk".

      Rzecznik s±du administaracyjnego Peter Kober stwierdzi³ i¿ protest by³
      uprzejmym powitaniem dla pracowników zaczynaj±cych rano swoje obowi±zki.

      W przysz³ym tygodniu s±d administracyjny podejmie ostateczn± decyzjê w
      sprawie wniesionej skargi przez gminê Radwor (niem. Radibor) o zakazie
      utworzenia 5 rocznika.

      W pi±tek 2 wrze¶nia 2005 o godz. 19:00 w rocznice straju szkolnego
      odbêdzie siê czwarty dzieñ zachowania serbo³u¿yckiej sieci szkolnej
      poprzedzony przez msze ¶wiêt± w lokalnym ko¶ciele. Zamiarem imprezy jest
      przedstawienie publiczno¶ci obecnej sytuacji szkolnictwa serbolu¿yckiego,
      systemu prawniczego reguluj±cego szkolnictwo mniejszo¶ci serbolu¿yckiej
      oraz mo¿liwo¶ci utworzenia autonomicznej sieci szkolnej.

      ====

      Informacja Prasowa 30.08.2005

      Budy¹in/Bautzen - Bruksela

      Protest m³odzie¿y serbo³u¿yckiej

      Niemcy/Radwor (niem. Radibor) "Dopuki nasze szko³y stoj±, nie jeste¶my
      muzealnym eksponatem", "Bez szkó³ nie ma przysz³o¶ci". Z takimi i
      podobnymi transparentami demonstrowa³a m³odzie¿ serbo³u¿ycka wczoraj
      podczas rozpoczêcia nowego roku szkolnego przed szko³± w Radworju w celu
      zachowania sieci serbo³u¿yckich szkó³ i przeciwko decyzji Saksoñskiego
      Ministerstwa Kultury o nie utworzeniu 5-tego rocznika w Radworju, oraz w
      szko³ach ¶rednich Panczice-Kukow (niem. Panschwitz-Kuckau) i Kulow (niem.
      Wittichenau). W demonstaracji wzieli udzia³ tak¿e so³tys Radworja Wincenc
      Baberszka, przewodnicz±cy Domowiny Jan Nuk, Pose³ Hajko Kozel,
      przedstawiciele gminnej rady oraz rodzice uczniów.

      So³tys Baberszka przedstawi³ w swojej krótkiej przemowie ok. 50
      uczestnikom protestu i¿ saksoñskie prawo szkolnictwa przwidujê specjalne
      regulowanie na korzy¶æ szkó³ serbo³u¿yckiej mniejszo¶ci, jednak
      dzia³alno¶æ na poziomie ministerialnym tego nie potwierdza. Przewodnicz±cy
      Domowiny Jan Nuk krytykowal i¿ w takiej sytuacji problematyka szkolnictwa
      serbolu¿yckiego jest nie do rozwi±zania. J. Nuk potwierdzi³ fakt
      specjalnego regulowania szkolnictwa dla mniejszo¶ci które jednak jest
      ca³kowicie ignorowane przez odpowiedzialnych urzêdników którzy nie maj±
      kompetencji oraz zrozumienia o znaczeniu edukacji dla mniejszo¶ci
      narodowej, a którzy powo³uj± siê tylko i wy³±cznie na "spadek
      demograficzny".

      Sprawê zamykania szkó³ mniejszo¶ci serbo³u¿yckiej w swoich zapytaniach do
      komisji Parlamentu Europejskiego poruszyli ju¿ europos³owie S. Chruszcz z
      Polski oraz J. Kohlíèek z Czech.

      Z istniej±cych w 2001 roku 6 serbo³u¿yckich szkó³ ¶rednich, po obcnej
      decyzji Saksoñskiego Ministerstwa Kultury do dyzpozycji pozostan± tylko 3
      placówki, co ¶wiadczy o konsekwetnej polityce relegowania jêzyka
      serbo³u¿yckiej mniejszo¶ci z edukacji oraz ¿ycia publicznego.

      W Niemczech obecnie zamieszkuje ok. 60 tys. s³owiañskich Serbo³u¿yczan na
      terytorium £u¿yc, które s± podzielone przez dwa zwi±zkowe kraje: Saksonie
      i Brandenburgie. Jêzyk serbo³u¿ycki znajdujê siê na li¶cie zagro¿onych
      wymarciem jêzyków Europy.

    • szwager_ze_laband Re: nowinki 14.09.05, 03:48
      OBCHODY KALWARYJSKIE

      Największa w roku uroczystość religijna odbywa się dziś na Górze Świętej Anny.
      Obchody kalwaryjskie ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego zainaugurowała rano
      msza w Grocie Lurdzkiej. O 15:30 wyruszy procesja a wieczorem odprawione
      zostanie nabożeństwo ze świecami, w którym udział zapowiedział nuncjusz
      apostolski abp Józef Kowalczyk i sekretarz Watykanu abp Giovanni Lajolo.
      Najważniejszym punktem niedzielnych obchodów będzie suma odpustowa w Grocie
      Lurdzkiej , która rozpocznie się o 11:00.
      Beata Granatowska
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 14.09.05, 03:49
      Henryk Bereska, poeta i tłumacz literatury polskiej na język niemiecki, zmarł w
      niedzielę z Berlinie. Bereska miał 79 lat.

      Bereska przełożył na niemiecki ponad 100 książek. Tłumaczył polską prozę,
      poezję i dramat. Dzięki niemu niemieckojęzyczni czytelnicy poznali m.in.
      Witkacego, Jerzego Andrzejewskiego, Jana Kochanowskiego, ale także Stanisława
      Lema, Sławomira Mrożka i Czesława Miłosza.

      - Bereska był jednym z najciekawszych popularyzatorów kultury i literatury
      polskiej. Potrafił pokazać zupełnie inny wymiar naszej literatury - mówi prof.
      Jan Malicki, dyrektor Biblioteki Śląskiej.

      W latach 80. Bereska zaczął publikować własną poezję oraz opowiadania, baśnie i
      aforyzmy. W maju tego roku został laureatem pierwszej edycji nagrody
      Transatlantyk, przyznawanej przez Instytut Książki ambasadorom literatury
      polskiej za granicą.

      Bereska urodził się w 1926 roku w Szopienicach. W jego rodzinnym domu mówiło
      się śląską gwarą, ale - podobnie jak wielu Ślązaków - Bereska mówił po
      niemiecku i po polsku. Pierwszą ukochaną lekturą młodego Bereski były drukowane
      w odcinkach powieści Karola Maya. W Szopienicach zdążył skończyć podstawówkę, a
      do wybuchu wojny uczył się w gimnazjum w pobliskich Mysłowicach. Wojna miała
      swoje prawa i nie dawała wyboru. Młody Bereska trafił do Hitlerjugend, a pod
      koniec wojny wcielono go do Luftwaffe. Po wojnie wrócił do rodzinnych
      Szopienic.

      - W oczach nowej władzy byłem hitlerowcem. Urząd Bezpieczeństwa chciał
      sprawdzić mą lojalność, proponując współpracę. Ta próba lojalności była nie do
      przyjęcia - opowiadał sam Bereska.

      Następnego dnia spakował się i uciekł do NRD. Zamieszkał w Berlinie Wschodnim.
      Tu zdał maturę, a potem studiował filologię polską, germańską i słowiańską na
      Uniwersytecie im. Humboldta.

      Jako recenzent i redaktor przygotował niemieckie
      wydanie "Lalki", "Emancypantek" i "Faraona" Bolesława Prusa. W 1955 roku
      zwolnił się z pracy w wydawnictwie Aufbau i zaczął pracować w domu jako
      tłumacz.
      • ballest Re: nowinki 16.09.05, 12:56
        Ciekawie jakiogo uorua znejdom czornego czy biouego ;)
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 14.09.05, 03:50
      Święto patronki archidiecezji katowickiej Matki Bożej Piekarskiej


      PAP 12-09-2005 , ostatnia aktualizacja 12-09-2005 20:06



      Ponad 6 tys. wiernych przybyło wczoraj do Piekar Śląskich, gdzie metropolita
      katowicki abp Damian Zimoń przewodniczył uroczystości ku czci głównej patronki
      archidiecezji katowickiej - Matki Bożej Piekarskiej. Abp Zimoń mówił w kazaniu,
      że piekarskie sanktuarium związane jest ze sprawami społecznymi, bo też Matka
      Boża Piekarska czczona jest jako Matka Sprawiedliwości i Miłości Społecznej.
      Katowicki metropolita odczytał fragment niedawnego listu Episkopatu Polski, w
      którym biskupi zachęcają do udziału w głosowaniach i apelują o wybór
      kandydatów, którzy są kompetentni i spełniają kryteria etyczne; którzy staną na
      straży praw człowieka i praw rodziny, w tym prawa do życia od poczęcia do
      naturalnej śmierci i prawa do pracy. Uroczystość Matki Bożej Piekarskiej
      obchodzona jest w rocznicę odsieczy wiedeńskiej. Zwycięstwo to łączy się ze
      wstawiennictwem Matki Bożej, ponieważ król Jan III Sobieski w drodze do Wiednia
      modlił się przed piekarskim obrazem o powodzenie swej misji. W tym roku
      przypada 80. rocznica koronacji obrazu koronami papieskimi.
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 14.09.05, 03:52
      Niezwykła luterańska świątynia w Jaworze obchodzi w weekend uroczyście swoje
      350-lecie. To, razem z Kościołem Pokoju w Świdnicy, jedyne dolnośląskie zabytki
      architektury wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

      Skąd nazwa Kościół Pokoju? Od pokoju westfalskiego kończącego wojnę
      trzydziestoletnią w 1648. Pod naciskiem protestanckiej Szwecji Habsburgowie
      zgodzili się przyznać śląskim luteranom prawo do wybudowania świątyni - ale
      zgodę surowo obwarowali: Kościół Pokoju mógł być wybudowany poza granicami
      miasta, na odległość strzału armatniego od jego murów, nie mógł przypominać
      stawianych dotychczas kościołów, za budulec mogły posłużyć wyłącznie drewno,
      piasek, glina i słoma, wierni mieli tylko rok na jego budowę.

      Mimo beznadziejnej sytuacji śląscy protestanci wykazali się znakomitą
      organizacją. Kwestując za granicą, zebrali potrzebne fundusze. Wierni oddawali
      oszczędności, nawet najbiedniejsi przynosili deski. Tak powstały trzy Kościoły
      Pokoju: w Głogowie, Świdnicy i Jaworze. Pierwszy spłonął, dwa pozostałe,
      otoczone opieką, przeszły gruntowny lifting i do dziś zadziwiają architektów
      perfekcyjną i wytrzymałą konstrukcją bez gwoździ. Na zewnątrz skromne, w środku
      zaskakują bogatym barokowym wystrojem. Dziś w rynku zostaną wystawione
      odrestaurowane dzwony, które wróciły z Niemiec. - Nie działały od lat, a dla
      protestantów dzwony są bardzo ważne - mówi proboszcz Waldemar Pytel. - U nas
      nie ma nabożeństwa bez dzwonów, co niedziela mamy małą Wielkanoc: oznajmiają,
      że Chrystus zmartwychwstał. Nie dzwonią tylko raz w roku, w Wielki Piątek.

      Wielu z nich zapowiedziało przyjazd na weekendowe obchody . - Od roku nie ma
      już wolnych miejsc noclegowych w Jaworze i Legnicy - mówi proboszcz Pytel.

      Choć jego parafia świdnicka i jaworska to w sumie tylko 350 osób, stworzył tu
      luterańską enklawę, która staje się coraz popularniejsza wśród zagranicznych
      turystów i nowożeńców. Jego żona w dawnej stróżówce przy świdnickim kościele
      prowadzi kawiarnię, fotografuje Kościoły Pokoju, pisze o nich, urządza wystawy,
      wydaje albumy. On sam założył stronę internetową www.kościolpokoju.pl.

      - Każdy, kto przyjeżdża tu po raz pierwszy, jest pod wrażeniem obu świątyń. Tak
      jak ja przed laty, gdy oniemiałem na ich widok i zamarzyłem, żeby to zostać -
      mówi ks. Pytel.
      • meg_s Re: nowinki 14.09.05, 04:00
        zgadza się - wnętrze świątyni w Jaworze robi oszałamiające wrażenie - już nie
        pamiętam czy są tam 3 czy aż 4 kondygnacje empor
        • szwager_ze_laband Re: nowinki 14.09.05, 04:05
          www.luteranie.pl/www/info/0112/unesco5.htm
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 16.09.05, 09:12
      Studenci z Opola i Wrocławia pracują na wykopaliskach archeologicznych w
      Ryczynie pod Oławą. Odkryto tam pozostałości średniowiecznego grodu (XI-XIII
      w.) oraz cmentarzyska (X-XV w.)

      Już od zeszłego roku, dzięki inicjatywie Instytutu Archeologii i Etnologii PAN
      we Wrocławiu oraz Instytutu Historii Uniwersytetu Opolskiego, odbywają się w
      Ryczynie prace wykopaliskowe.

      Gród, leżący wówczas tuż przy prawym brzegu Odry (obecnie kilka kilometrów od
      rzeki), miał duże znaczenie militarne, z czasem stał się nawet kasztelanią.
      Funkcjonował do XIII w., a pozostała tam osada z parafią została zniszczona po
      najeździe Kazimierza Jagiellończyka na Śląsk.

      Kopiący odkryli tam również kurhany całopalne, które pozwolą dokładniej
      określić czas powstania cmentarzyska.

      - Wykopaliska na tym terenie prowadzono już w XIV wieku - zaznacza dr hab.
      Sławomir Moździoch z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN we Wrocławiu,
      kierujący pracami. - W latach sześćdziesiątych kopał tu dr Janusz Kramarek, a
      rok temu zaczęliśmy my. Przewija się tu ok. 30-40 studentów ochotników, którzy
      uczciwie pracują, mimo że bez wynagrodzenia - podkreśla.

      Studenci mieszkają w budynku szkoły podstawowej w Bystrzycy, skąd codziennie
      ok. godz. 7 wyjeżdżają busem do pobliskiego lasu na wykopaliska. Stamtąd o
      godz. 15 zabierani są z powrotem do Bystrzycy, gdzie mają obiadokolację.

      Nad ich pracą czuwa na miejscu mgr Magdalena Przysiężna-Pizarska z Instytutu
      Historii Uniwersytetu Opolskiego, która zresztą również sama kopie. - Każdy ma
      wyznaczone zadanie, każdy wie, co ma robić. Jest kilka nowych osób, które się
      uczą, ale nie ma tu podziału na grupę lepszą i gorszą. Wszyscy pracujemy razem -
      zaznacza Przysiężna-Pizarska.

      Mimo że praca nie jest lekka, studenci wydają się zadowoleni. - Nie mogłoby
      mnie tu nie być - mówi Małgorzata Stochmal z III roku historii UO,
      przewodnicząca instytutowego koła archeologicznego. - Można się tu wiele
      nauczyć, liznąć prawdziwej archeologii, zobaczyć, jak w rzeczywistości wygląda
      praca archeologa. Przyznaję, że jest trudna i wymaga poświęcenia.

      Gosia pracuje głównie na dawnym cmentarzysku. Jej największą dumą jest spory
      żelazny sierp, który znalazła w grodzisku.

      Agnieszka Rydzak z II roku historii UO jest w Ryczynie po raz pierwszy. -
      Podoba mi się tu, bo przez cały czas coś się dzieje - mówi, po czym z dumą
      dodaje, że udało jej się odkopać szkielet małego dziecka.

      Po pracy w lesie studenci muszą umyć i oznaczyć każdy wydobyty obiekt (jeśli
      nie zdążyli tego zrobić w lesie), więc naprawdę nie mają czasu na nudę. Zgodnie
      przyznają, że jedną z wielu zalet wykopalisk jest możliwość przeżycia
      wspaniałej przygody w fantastycznym towarzystwie. Najbardziej narzekają na
      mnóstwo owadów, zwłaszcza komarów, które utrudniają im pracę.

      Prace potrwają jeszcze parę lat, gdyż, jak przyznaje mgr Pizarska, jest tu
      jeszcze dużo do zbadania.


      I w tym synsie dlo tych kere tego niy woedzom/znajom:

      schlesien.nwgw.de/32x5x0.xhtml
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 19.09.05, 06:57
      Odsłonięto pomnik Kresowian i Ślązaków w Pyskowicach


      kapi 18-09-2005 , ostatnia aktualizacja 18-09-2005 18:41

      Nareszcie ojcowie mają pomnik. Będzie się gdzie modlić i wspominać - mówią
      Magdalena i Tomasz Strzyszowie z Pyskowic. Ich ojcowie zmarli z wycieńczenia w
      czasie katorżniczej pracy gdzieś na wschodzie Związku Radzieckiego. W sobotę
      mieszkańcy Pyskowic złożyli kwiaty pod Krzyżem Golgoty Wschodu

      Rok temu Stanisław Markowicz, prezes Koła Związku Wypędzonych w Pyskowicach,
      przekonał wszystkich do budowy pomnika upamiętniającego zamordowanych Kresowian
      na Wschodzie i Ślązaków wywiezionych do katorżniczej pracy w Związku
      Radzieckim. Udało się zebrać 20 tys. zł. Trochę mniej, niż planowali, ale
      pomnik postawili. Stanął przy kościele Nawrócenia św. Pawła Apostoła w
      Pyskowicach.

      Rodowici mieszkańcy Pyskowic i Kresowianie wspólnie dzielą się wspomnieniami. -
      Ojców wywieźli, kiedy byliśmy małymi dziećmi. Sowieci przyszli i powiedzieli,
      że zabierają ich do pracy. Już nie wrócili. Nie wiemy nawet, czy mają jakieś
      groby. Słyszeliśmy tylko, że zmarli w wagonach kolejowych - mówią Strzyszowie.

      Starsza kobieta, z pochodzenia Kresowianka, mówi, że jej ojciec miał więcej
      szczęścia: - Schował się w podłodze w składzie drewna i uciekł z obozu.

      Opowiadają o nocnych wywózkach, strachu o najbliższych i wywózkach na wschód
      Związku Radzieckiego. - Przeszliśmy piekło. Wywieźli nas furmankami, tak jak
      staliśmy. Miałam wtedy osiem lat. Pamiętam baraki i szukanie z siostrami
      jedzenia w lesie. Nie wszyscy przeżyli - wspomina Helena Ossolińska. W
      Pyskowicach mieszka od 12. roku życia.

      W sobotę pod Krzyżem Golgoty Wschodu zebrało się ponad sto osób. - Jesteśmy już
      starzy. Dobrze, że jeszcze się udało coś zrobić, bo za niedługo zabrakłoby
      świadków tamtych dni - mówili.
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2922017.html
    • szwager_ze_laband Re: nowinki 20.09.05, 20:56
      republika.pl/zlns/STATUT%20po%20poprawkach%20stan%20na%202.09.2005.doc
    • szwager_z_laband Re: nowinki 23.09.05, 04:36
      www.silesia-schlesien.com/
      • szwager_z_laband Re: nowinki 23.09.05, 04:39
        Gazeta" pyta kandydatów do parlamentu o Śląsk


        not. jk, pj 21-09-2005 , ostatnia aktualizacja 21-09-2005 21:46



        Jędrzej Jędrych, Prawo i Sprawiedliwości

        1. Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której sprawa narodowości śląskiej
        będzie rozstrzygana w formie głosowania. Tego, kto się kim czuje, nie można
        zadekretować czy załatwić ustawą. Myślę, że najważniejsze jest poczucie więzi.
        (...)
        Grzegorz Dolniak, Platforma Obywatelska

        1. Ostatnie regulacje prawne, które dotyczą mniejszości narodowych i
        etnicznych, są na tyle przyzwoite, że dają szansę kultywowania tradycji i
        języka wszelkich narodowości zamieszkujących nasz kraj. Dlatego podnoszenie
        kwestii, które miałyby dawać jakąś autonomię czy, nie daj Boże, secesję, uważam
        za niepotrzebne i szkodliwe. Musimy pamiętać, że nasz region to kompilacja
        czterech subregionów: Górnego Śląska, Zagłębia, Podbeskidzia i dawnego
        województwa częstochowskiego. Na dobrą sprawę każda z tych krain mogłaby
        podnosić potrzebę jakiegoś rodzaju odrębności.
        (...)
        Grzegorz Pisalski, Socjaldemokracja Polska

        1. Oczywiście, że poprę starania Ślązaków. Jeżeli chcą być narodowością, to nie
        mam nic przeciwko temu. To kwestia poczucia, a nie uznaniowości.
        (...)
        Krzysztof Kluczniok PSL - Ruch Autonomii Śląska

        1. Zdecydowanie popieram starania części Górnoślązaków o zarejestrowanie
        własnego stowarzyszenia w oparciu o poczucie odrębności narodowej. Jeżeli ponad
        170 tys. ludzi deklaruje narodowość śląską, to jest to fakt, a z faktami się
        nie dyskutuje. Uznaje się w Polsce stowarzyszenia o profilu nawet
        nacjonalistyczno-faszyzującym, dopuszcza się ich przedstawicieli nawet do
        ubieganie się o najwyższe funkcje w kraju, a odmawia się prawa działania
        legalistycznym z natury Ślązakom. Narodowość śląska uznawana jest np. w
        Czechach i tamtejszy rząd nie obawia się o rozpad jedności państwa. Obecne
        stanowisko polskich władz i sądów jest irracjonalne.
        (...)
        Grzegorz Jankowski, Partia Demokratyczna demokraci.pl

        1. Nie mam argumentów ani za, ani przeciwko pomysłowi o narodowości śląskiej.
        Uważam jednak, że uznanie Ślązaków za narodowość byłoby rzeczą trochę sztuczną.
        Przecież wielu ludzi żyjących w tym regionie czuje się Ślązakami, ale nie
        traktuje tego poczucia w kategoriach narodowych. Uważam, że są ważniejsze
        rzeczy do zrobienia, niż zajmowanie się sprawą narodowości.
        (...)
        Wiesław Jędrusik, SLD

        1. Nie poprę starań o narodowość śląską, chociaż opowiadam się np. za większą
        autonomią w różnych sprawach dla sejmiku wojewódzkiego. Usankcjonowanie
        narodowości śląskiej tworzyłoby zalążek tendencji odśrodkowych na Śląsku.
        (...)
        miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2929041.html
        miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2929041.html?as=2&ias=2
        • szwager_z_laband Re: nowinki 23.09.05, 04:39
          RAŚ ZA MNIEJSZOŚCIĄ

          Ruch Autonomii Śląska, działający na Opolszczyźnie, nie wystawia kandydatów w
          wyborach parlamentarnych. W wydanym oświadczeniu, apeluje jednak o pójście do
          urn i oddanie głosu.
          "Popieramy kandydatów promujących idee wielokulturowej przeszłości Śląska" -
          napisał w oświadczeniu przewodniczący strzeleckiego koła, Marek Damaszek. Jak
          dodał, Ruch Autonomii Śląska stawia na kandydatów, dla których ważny jest
          interes Ślązaków .
          Kończąc oświadczenie, przewodniczący podkreślił, że ma nadzieję, iż hasła
          obrane przez kandydatów Mniejszości Niemieckiej nie pozostaną tylko sloganem
          wyborczym.

          Marzena Saj
          Wtorek, 20 września 2005 12:41
          www.radio.opole.pl/?kat=dalej_news&id=8074
          • szwager_z_laband Re: nowinki 23.09.05, 04:41
            Imprezy kulturalne towarzyszące X Seminarium Śląskiemu

            Program:
            26 września 2005
            (część sanatoryjna Zamku w Kamieniu Śląskim)
            godz. 19.30
            Premierowa projekcja filmu dokumentalnego z cyklu
            "Górnośląskie odkrywanie świata"
            Odcinek I pt. "Państwa"
            Scenariusz i reżyseria - Wojciech Sarnowicz, Michał Smolorz
            Producent - Studio Programów i Filmów Telewizyjnych Antena Górnośląska ,
            Katowice
            Współproducent - Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
            "Górnośląskie odkrywanie świata" to cykl składający się z 12 odcinków, który
            przedstawia Górny Śląsk jako wielki, historyczny region europejski o
            tysiącletnim dorobku cywilizacyjnym. Region, który w powszechnej świadomości
            społecznej wciąż kojarzy się głównie z upadającym przemysłem górniczo-
            hutniczymi, może pochwalić się jednak bogactwem wielokulturowego dziedzictwa,
            który przez setki lat kształtowały kultury polska, czesko-morawska, niemiecka i
            żydowska. W związku z tym odcinki filmu podzielone zostały tematycznie.
            W bieżącym roku zrealizowany został pierwszy odcinek cyklu i nosi
            tytuł "Górnośląskie odkrywanie świata - państwa". Tematyka, jaka została
            podjęta w tej produkcji, oscyluje wokół faktu, iż w ciągu tysiąca lat region
            kilkakrotnie zmieniał przynależność państwową, a w samym XX wieku wielokroć był
            dzielony nowymi granicami państwowymi, które powodowały, iż poszczególne części
            jednego historycznego regionu dryfowały w przeciwnych kierunkach. Te procesy,
            które nieraz przynosiły brzemienne w skutkach konsekwencje dla tej ziemi i jej
            mieszkańców, wciąż jeszcze są widoczne na politycznej i kulturalnej mapie
            regionu.
            Wstęp wolny


            27 września 2005
            (część sanatoryjna Zamku w Kamieniu Śląskim)
            godz. 16.00 - I spektakl
            godz. 19.30 - II spektakl
            Spektakl teatralny Teatru Korez z Katowic
            "Cholonek" wg Janoscha
            Współproducent spektaklu: Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
            Reżyseria: Mirosław Neinert, Robert Talarczyk
            Adaptacja: Robert Talarczyk
            Scenografia i kostiumy: Ewa Satalecka
            Opracowanie muzyczne: Stanisław Szydło
            Grają: Grażyna Bułka, Ewa Grysko/Barbara Lubos-Święs, Izabella Malik, Mirosław
            Neinert, Dariusz Stach, Robert Talarczyk
            Cholonek" wg Janoscha to adaptacja kultowej książki niemieckiego pisarza Horsta
            Eckerta (Janoscha) pt. "Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny". Książka
            opowiada o życiu mieszkańców Zaborza w latach 30. i 40. XX w. "Cholonek" to
            realistyczna opowieść o (ko)egzystencji górnośląskich mieszkańców familoków, a
            zarazem portret historii, która przetoczyła się po kawałku ziemi między Polską
            a Niemcami. Janosch nasycił ją jednak specyficznym humorem, który buduje
            dystans nawet w najstraszniejszych chwilach wojny i powojennych wysiedleń.
            "Cholonek" doczekał się adaptacji teatralnej: światowa prapremiera
            przedstawienia miała miejsce w 2004 r. w Katowicach w Teatrze Korez i była
            niezwykłym wydarzeniem kulturalnym. Spektakl docenili nie tylko widzowie;
            przedstawienie zostało uhonorowane prestiżową nagrodą "Złota Maska" w
            kategorii "spektakl roku" oraz "najlepsza rola kobieca". Dodatkowo Robert
            Talarczyk otrzymał nagrodę za całokształt pracy twórczej.
            Od początku książka Janoscha budziła spore kontrowersje, wywołując z jednej
            strony nostalgię a z drugiej oburzenie i zarzut, iż "Cholonek" to prowokacja,
            która w porównaniu z idealizującymi Górny Śląsk dziełami Kutza przedstawia
            Śląsk prymitywny. Jednak sam Kutz o spektaklu mówi jako "objawieniu"
            i "teatralnym cudzie" ( Gazeta Wyborcza, 29.10.2004 ). 1 czerwca br. spektakl
            obejrzał sam JANOSCH, który na zaproszenie Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej
            odwiedził Górny Śląsk. Autor odebrał sztukę z dużym wzruszeniem i zadowoleniem,
            o czym świadczyły jego entuzjastyczne komentarze w rozmowach nie tylko z
            mediami, ale także z samymi aktorami.
            Śląskie tournee "Cholonka" trwa.
            Bilety:
            Goście z Polski - 15 zł, Goście z zagranicy - 10 euro



            28 września 2005
            (część sanatoryjna Zamku w Kamieniu Śląskim)
            godz. 20.00
            Prezentacja płyty DVD
            pt.
            "Pan na Łubowicach. Śląskie pejzaże Josepha von Eichendorffa"
            Scenariusz i reżyseria - Wojciech Sarnowicz, Michał Smolorz
            Producent - Studio Programów i Filmów Telewizyjnych Antena Górnośląska ,
            Katowice
            Współproducent - Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
            25 kwietnia 2004 r. w Górnośląskim Centrum Kultury w Katowicach miało miejsce
            niezwykłe widowisko muzyczno-literackie; był to europejski koncert poświęcony
            jednemu z najwybitniejszych twórców romantyzmu. Joseph von Eichendorff - bo o
            nim oczywiście mowa - na trwałe wpisał się w górnośląskie, a tym samym w
            europejskie dziedzictwo kulturowe. Koncert nosił tytuł "Pan na Łubowicach" i
            zgromadził ok. 1000 osób: intelektualistów środowisk twórczych województwa
            śląskiego i opolskiego, ludzi kultury, sztuki, osobistości polityki,
            przedstawicieli władz i samorządów lokalnych, prasy, duchowieństwa, członków
            mniejszości niemieckiej i wszystkich zainteresowanych ogromnym bogactwem
            wielokulturowym ziemi górnośląskiej.
            Materiał dla realizacji płyty DVD jest rejestracją tego niezwykłego koncertu,
            dlatego na płycie znalazły się utwory mistrza z Łubowic we wspaniałych
            przekładach ks. Jerzego Szymika oraz w wykonaniu wybitnych twórców polskiej
            estrady: Krystyny Prońko, Hanny Banaszak, Danuty Bogus, Grzegorza Turnaua i
            Artura Święsa. Artystom towarzyszyła Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego
            Radia w Katowicach, zaś całość prezentacji przeplatana była recytacjami
            najpiękniejszych wierszy Josepha von Eichendorffa w języku niemieckim, które
            zabrzmiały prawdziwie dostojnie dzięki Olgierdowi Łukaszewiczowi. Taka
            propozycja stała się wydarzeniem nie tylko dla melomanów, ale także dla
            wielbicieli poezji śpiewanej i piosenki artystycznej (z interpretacją
            sceniczną), bowiem na scenie spotkały się klasyczna subtelność, jazzowa
            wyobraźnia i recitalowe brzmienie.
            Wstęp wolny



            29 września 2005
            (Sala Lustrzana Zamku w Kamieniu Śląskim)
            godz. 19.00
            Spotkanie autorskie i dyskusja na temat literatury śląskiej
            z prof. dr. Peterem Horstem Neumannem
            w ramach projektu Opolski Salon Literacki
            Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej od lat organizuje spotkania autorskie z
            wybitnymi osobowościami świata kultury. Tym razem zapraszamy na spotkanie z
            prof. Peterem Horstem Neumannem, uznanym poetą, eseistą i językoznawcą,
            dyrektorem działu "Literatura" Bawarskiej Akademii Sztuk Pięknych w Monachium,
            przyjacielem zmarłego w 1990 r. Horsta Bienka. Urodził się 23 kwietnia 1936 r.
            w Neisse (Nysa), jednak w 1945 r. zmuszony był wyjechać do Saksonii, a w 1958
            r. do Berlina Zachodniego. Studiował muzykoznawstwo, germanistykę, filozofię i
            kulturoznawstwo. W latach 1968-80 wykładał Najnowszą Historię Literatury
            Niemieckiej na Uniwersytecie we Freiburgu. Od 1983 r. współpracował z
            Uniwersytetem Erlangen-Norymberga. Jest autorem wierszy, esejów, opowiadań,
            powieści oraz recenzji. Jest także laureatem Nagrody im. Josepha von
            Eichendorffa (1996) oraz Nagrody im. Nikolausa Lenau`a (1998). W 2001 r.
            otrzymał Nagrodę Kulturalną Saksonii. Obszarem jego zainteresowań jest przede
            wszystkim literatura okresu klasyczno-romantycznego, poezja w okresie od
            Oświecenia do współczesności, melodie na fortepian, oratoria.
            Do najważniejszych dzieł należą:
            Poezja. Powiedzenia ; 1994
            Zielone Świątki w Babilonie; wiersze, 1996
            Odkrycie Nożyczek; wiersze, 1999
            Na dziale wodnym; wiersze, 2003
            Opisany świat; eseje, 2004
            Wyborowa rzeczywistość; eseje, 2005
            Wstęp wolny


            30 września 2005
            (Kościół pod wezwaniem św. Jacka)
            godz. 18.00
            Koncert organowy Waldemara Krawca
            w ramach cyklu Polsko-Niemieckie Inspiracje Muzyczne
            Celem spotkań muzycznych z cyklu "Polsko-niemieckie inspiracje muzyczne" jest
            przypomnienie i ożywienie polsko-niemieckich relacji kulturowych na Górnym
            Śląsku, które się nawzajem przenikają i spotykają w muzyce. Tą drogą Dom
            Współpracy Polsko-Niemieckiej pragnie przybliżyć miesz
            • szwager_z_laband Re: nowinki 23.09.05, 04:41
              30 września 2005
              (Kościół pod wezwaniem św. Jacka)
              godz. 18.00
              Koncert organowy Waldemara Krawca
              w ramach cyklu Polsko-Niemieckie Inspiracje Muzyczne
              Celem spotkań muzycznych z cyklu "Polsko-niemieckie inspiracje muzyczne" jest
              przypomnienie i ożywienie polsko-niemieckich relacji kulturowych na Górnym
              Śląsku, które się nawzajem przenikają i spotykają w muzyce. Tą drogą Dom
              Współpracy Polsko-Niemieckiej pragnie przybliżyć mieszkańcom regionu wspólny
              dorobek niemieckiego i polskiego dziedzictwa kulturowego w dziedzinie muzyki na
              Górnym Śląsku.
              ORGANIZATOR: Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
              PARTNERZY: Antena Górnośląska Studio Programów i Filmów Telewizyjnych, Teatr
              Korez, Zespół Turystyczno -Wypoczynkowo-Rehabilitacyjny "Sebastianem
              Silesiacum", Klub Kulturalno-Oświatowy "Perełka"
              KONTAKT: Elżbieta Więcek, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej ul. Rybnicka 27, 44-
              100 Gliwice, tel. +48 (0-32) 232 49 02, fax: +48 (0-32) 232 49 01;
              elzbieta.wiecek@haus.pl
              www.haus.pl/pl/opis/14_05_05a.html
      • sss9 Re: nowinki 24.09.05, 15:41
        szwager_z_laband napisał:
        Nawet slunzok, spędzający większość czasu na ziemi, zachował przeciwstawny wielki
        paluch stopy.

        www.wiw.pl/biologia/ewolucjonizm/EwolucjaCzlowieka/BigImage.asp?ce=01&cp=1
    • szwager_z_laband Re: nowinki 24.09.05, 11:34
      Pół miliona złotych będą kosztować najpilniejsze renowacje zabytków w
      województwie. 100 tys. zł otrzymała Fundacja Sanktuarium Góry Świętej Anny na
      restaurację czterech kaplic kalwaryjskich
      Pieniądze zostaną przeznaczone na dofinansowanie rozpoczętych już prac
      renowacyjnych czterech kaplic: Bramy Wschodniej, Szymona Cyrenejczyka oraz
      pierwszego i drugiego upadku Pana Jezusa. Wchodzą one w skład kompleksu kaplic
      kalwaryjskich zbudowanych na początku XVIII w. Są to jedne z najcenniejszych
      obiektów dziedzictwa kulturowego Opolszczyzny. W kwietniu 2004 r. obiekty te
      wraz z wyposażeniem zostały wpisane na listę Pomników Historii, uzyskując w ten
      sposób najwyższą rangę i ochronę konserwatorską w kraju.

      40 tysięcy otrzyma Stowarzyszenie Hospicjum Opolskie na remont piwnic w
      zabytkowym budynku przy pl. Kościelnym. - To wsparcie za pomocą naszych środków
      pomoże w wykończeniu piwnic i wyjściu poza pierwszy poziom. Wiosną przyszłego
      roku w piwnicy chcemy uruchomić centrum wolontariatu i przychodnie opieki
      paliatywnej. Przyznane środki powinny pomóc w urzeczywistnieniu tego planu -
      mówi ks. Marian Niemiec, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej i prezes
      stowarzyszenia.

      19 tysięcy złotych Zarząd Województwa przyznał katedrze na remont ołtarza św.
      Urbana. - To bardzo duża pomoc, gdyż jest to połowa należności, jaką musimy
      zapłacić za tę renowację. Trudno więc nie być zadowolonym - komentuje ks.
      prałat Edmund Podzielny, proboszcz katedralnej parafii.

      Pozostałe 341 tys. zł przyznano dziesięciu parafiom rzymskokatolickim: św.
      Andrzeja Apostoła w Ujeździe, św. Dominika w Nysie, Wniebowzięcia NMP we
      Włochach, św. Katarzyny w Bielicach, św. Trójcy w Byczynie, Wniebowzięcia NMP w
      Biestrzykowicach, św. Anny w Bąkowicach, św. Wawrzyńca w Strzelcach Opolskich,
      św. Wawrzyńca w Głuchołazach, św. Augustyna w Kostowie oraz ewangelicko-
      augsburskiej w Pokoju
      • szwager_z_laband Re: nowinki 24.09.05, 11:35
        Jarmark Franciszkański już w sobotę


        bros, wab 23-09-2005 , ostatnia aktualizacja 23-09-2005 19:58

        Dwudniowy Jarmark Franciszkański to okazja do spotkania z franciszkanami,
        którzy jak zwykle zapraszają opolan na ciepłą strawę i moc atrakcji. My możemy
        odwdzięczyć się, nie przechodząc obojętnie obok kwestujących zakonników
        Ci będą zbierać "na odnowę klasztoru w sercu miasta". - To hasło ma dwojakie
        znaczenie - wyjaśnia gwardian ojciec Piotr Mędrak. - Z jednej strony jesteśmy w
        centrum, czyli w sercu miasta, a z drugiej chcielibyśmy zajmować ciepłe miejsce
        w sercach jego mieszkańców - dodaje.

        Wzorem lat ubiegłych franciszkanie pragną zjednoczyć wokół jarmarku wszystkich,
        którym zależy na ratowaniu zabytków w naszym regionie. Jak wspomina gwardian, w
        krótkim czasie dzięki ludziom dobrej woli udało się wykonać remont kościelnego
        dachu. - Wciąż jednak pozostaje wiele do zrobienia - mówi.

        Plany franciszkanów są bardzo ambitne, gdyż obejmują renowację całego kościoła,
        dokończenie remontu wieży, modernizację podziemi oraz urządzenie muzeum w
        klasztornej pralni.

        Aby sprostać tym zamierzeniom, muszą liczyć również na pomoc opolan, których
        zapraszają na coś dla ciała i ducha. Na scenach rozstawionych przy klasztorze
        zagrają zespoły młodzieżowe, twórcy śląscy oraz kapela góralska. Na
        kilkudziesięciu straganach swoje wyroby wystawią rękodzielnicy oraz handlowcy.
        Poza atrakcjami artystycznymi franciszkanie przygotowują również osobliwe
        poczęstunki. - Przede wszystkim smalec. Przetopiliśmy przeszło 100 kilogramów
        słoniny, do tego 400 świeżych bochnów chleba i oczywiście grochówka - zachęca
        gwardian. - Aby ją przygotować, potrzeba było dziesiątków kilogramów grochu,
        ale nie to jest najważniejsze, tylko dodatki, bo chodzi o to, żeby to była
        konkret zupa - dodaje ojciec. "Gazeta" również zaprasza Państwa na grochówkę,
        którą będziemy rozlewać w niedzielę w naszym namiocie rozstawionym na placu
        Wolności.

        Program Jarmarku

        Sobota 24 września 2005 r. 13.30 - rozpoczęcie 13.40 - "Izdebka" - teatr
        Wojeteth 14.50 - kapela góralska 16.50 - zakończenie występów na scenie 17 -
        Opole Gospel Choir (w kościele) 19 - zakończenie pierwszego dnia Jarmarku
        Niedziela 25 września 2005 r. 13 - rozpoczęcie 13.10 - Boże serduszka 14.15 -
        TGD (Trzecia Godzina Dnia) 15.55 - Komes 17.05 - Siódmy Pokój 18 - Przecinek
        19 - Zakończenie Jarmarku Franciszkańskiego
        • szwager_z_laband Re: nowinki 24.09.05, 11:36
          Miliony dla politechniki


          Beata Łabutin 23-09-2005 , ostatnia aktualizacja 23-09-2005 19:58

          Blisko 34 miliony złotych ze środków unijnych zdobyła Politechnika Opolska, co
          oznacza, że będzie mogła otworzyć studia podyplomowe w ośmiu specjalizacjach
          oraz prowadzić szkolenia w kolejnych szesnastu, kształcąc dodatkowo prawie 13
          tysięcy osób

          - Nie należy popadać w pychę, ale to nasz wielki sukces - mówi prof. Jerzy
          Skubis, rektor PO. - Nasz projekt skierowany do Polskiej Agencji Rozwoju
          Przedsiębiorczości, która ogłaszała konkurs na unijne pieniądze, został po
          prostu dobrze, profesjonalnie napisany. No i pomysł okazał się chwytliwy: plan
          zorganizowania studiów podyplomowych i szkoleń, w tym wyjazdowych, dla kadry
          przedsiębiorstw z Opolszczyzny, Górnego i Dolnego Śląska najwyraźniej się
          spodobał.

          Opolski projekt znalazł się w grupie 35 zakwalifikowanych z całego kraju i jest
          wśród nich największy. Jego realizacja potrwa od października 2005 do maja 2008
          roku. Obejmuje otwarcie studiów podyplomowych w ośmiu specjalizacjach, m.in.
          zarządzanie w biznesie, zarządzanie zasobami ludzkimi, psychologia w biznesie,
          oraz kursów w szesnastu specjalnościach, jak techniki radzenia sobie ze
          stresem, warsztaty negocjacyjne, trening umiejętności sprzedażowych czy
          psychotechniki i socjotechniki w praktyce zawodowej.

          - W tym roku akademickim zaczniemy od kilku specjalności, kolejne studia i
          kursy będziemy uruchamiać sukcesywnie - zapowiada prof. Skubis.

          O ile studia podyplomowe ze zrozumiałych względów będą się odbywały na
          politechnice, o tyle kursy będą organizowane także poza Opolem, w miastach
          powiatowych czy na przykład na terenie zainteresowanych szkoleniami firm. -
          Planujemy wyedukowanie w ten sposób około 600 osób na studiach podyplomowych i
          około 12 tysięcy w ramach szkoleń - wylicza prof. Skubis.

          Projekt nosi nazwę "Kompleksowy rozwój kadr małych i średnich przedsiębiorstw
          poprzez studia podyplomowe oraz szkolenia zawodowe", a finansowany jest z
          Europejskiego Funduszu Społecznego.
          miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,2932670.html
          • szwager_z_laband Re: nowinki 24.09.05, 11:36
            Centralne Muzeum Pożarnictwa ma już 30 lat


            pj 23-09-2005 , ostatnia aktualizacja 23-09-2005 22:42

            Największe w Europie muzeum pożarnictwa z Mysłowic świętuje swoje 30-lecie.
            Wśród tysięcy eksponatów można podziwiać takie perełki, jak sikawka z 1717 roku
            czy konna drabina mechaniczna z początku zeszłego stulecia

            Pomysłodawcą i pierwszym dyrektorem Centralnego Muzeum Pożarnictwa był
            nieżyjący już strażak Henryk Chruzik. - Choć straże pożarne działały od wielu
            lat, to ciągle nie miały swojego muzeum. W końcu mysłowiccy strażacy
            powiedzieli "dość" - opowiada Helena Witecka, wicedyrektorka CMP. To wyjaśnia,
            dlaczego największe muzeum pożarnictwa w Europie, które może się poszczycić 10
            tys. eksponatów, jest właśnie na Śląsku, a nie na przykład w stolicy.

            - I o to Warszawa jest zazdrosna - mówi z uśmiechem Witecka. Najpierw muzeum
            miało swoją siedzibę w dawnym niemieckim więzieniu policyjnym przy ul.
            Powstańców, ale w 1991 roku przeniosło się do nowej siedziby przy ul.
            Stadionowej.

            Wśród strażackich perełek Witecka wymienia m.in. drewnianą sikawkę z 1717 roku,
            samochód pożarniczy Federal z zabudową warszawskiej firmy Strażak z 1929 roku
            i "lotniskowiec".

            - To wóz z 1983 roku, który służył na lotnisku w Balicach, a wcześniej w
            Bostonie w USA - objaśnia Witecka. Dodaje, że w CMP można także podziwiać wiele
            medali strażackich.

            Wczoraj na uroczystości rocznicowe muzeum przyszli m.in. muzycy zespołu
            Myslovitz. - Kiedyś podarujemy muzeum pożarnictwa pamiątki związane z zespołem -
            powiedział nam Artur Rojek, wokalista Myslovitz.
            miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2933046.html
            • szwager_z_laband Re: nowinki 24.09.05, 11:37
              Saga o śląskim mieszkaniu


              kapi 23-09-2005 , ostatnia aktualizacja 23-09-2005 19:27

              W XIX wieku na szafę stać było tylko bogatego chłopa i proboszcza. Biedota
              trzymała wszystko w skrzyniach - opowiada Bogusława Brol, komisarz
              wystawy "Saga o śląskim mieszkaniu" otwartej w Muzeum Górnictwa Węglowego

              - W XIX wieku na szafę stać było tylko bogatego chłopa i proboszcza. Biedota
              trzymała wszystko w skrzyniach - opowiada Bogusława Brol, komisarz
              wystawy "Saga o śląskim mieszkaniu" otwartej w Muzeum.

              Muzealnicy z Zabrza wypożyczyli meble z kilku śląskich muzeów oraz od
              prywatnych osób. Z tego, co zebrali, wyposażyli kilka izb i trzy kuchnie.

              Pierwsza ekspozycja przedstawia wnętrze chałupy bogatego chłopa z XIX wieku,
              kolejna mieszkanie sztygara z lat 20. XX wieku, a ostatnia powojenne M-2 w
              bloku. M-2 należało do starszej zabrzanki. Do muzeum zostało przeniesione
              łącznie z dywanem, meblościanką, wersalką i kryształami.

              W najstarszej części znalazło się kilka unikatowych eksponatów. Najciekawsze
              meble to drewniana kołyska z 1822 roku, niewielkich rozmiarów sosnowe łóżko z
              1870 roku i rozkładana ława do spania. - Meble były w tamtych czasach bardzo
              drogie. Jak Ślązaczka wychodziła za mąż, dostawała w wyprawce wszystko, od igły
              po skrzynie, w których trzymała swoje kiecki. To miało jej wystarczyć na całe
              życie - mówi Urszula Potyka.

              Ślązacy lubili kolor niebieski, więc większość mebli malowali niebieską olejną.
              Niektóre były bajecznie kolorowe. - Miejscowi rękodzielnicy wyczarowywali na
              nich różne wzory i kwiaty, a wygląd mebli wzorowali czasem na dworskich -
              opowiada Brol.

              W domach nie mogło zabraknąć świętych obrazów. Dla nich rezerwowało się
              specjalne miejsca. W XIX wieku obowiązywały tzw. kąty obrazowe. - W jednym
              kącie mogło ich wisieć nawet kilkadziesiąt. Bywało, że jeden obraz
              przestawiający Matkę Boską albo świętego kosztował gospodarza tyle, ile dojna
              krowa - dodaje komisarz wystawy.

              Na wystawie udało się również zgromadzić pokaźną kolekcję sprzętu gospodarstwa
              domowego - od tarki do prania po pralkę Frania, a także szafy zasobowe do
              przechowywania żywności z metalową siatką umożliwiającą wentylację, żeleźnioki
              (piece żelazne), piec z piekarnikiem, który po pierwszej wojnie światowej był
              szczytem marzeń każdej gospodyni.

              Wystawa będzie otwarta do połowy stycznia.

              Muzeum Górnictwa Węglowego, Zabrze, ul. 3 Maja 19, adres internetowy:
              www.muzeumgornictwa.pl
              miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2932569.html
              • szwager_z_laband Re: nowinki 24.09.05, 11:38
                Wystawa fotograficzna w Czerwionce-Leszczynach
                "Żydzi na Śląsku" to temat wystawy fotograficznej jaką można oglądać w sali
                widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury w Czerwionce-Leszczynach. Zgromadzono
                na niej kilkaset zdjęć cmentarzy, synagog oraz innych miejsc związanych z
                kulturą żydowską w naszym regionie. Zaskakujące jak silnie społeczność żydowska
                była tu wrośnięta w społeczność lokalną mówi Jan Delowicz, autor książki "Żydzi
                na Śląsku i w regionie rybnickim"

                Wystawę "Żydzi na Śląsku" zorganizowaną przez Gimnazjum nr4 w Czerwionce
                Leszczynach, tamtejszy Miejski Ośrodek Kultury oraz katowicką Gminę Wyznaniową
                Żydowską można oglądać codziennie między 9.00 a 16.00. Są na niej prezentowane
                także zdjęcia naszej reporterki - Alodii Ostroch.
                (haczyk)
                www.radioem.pl/?page=news&mode=single&cat=region&id=7073
              • sss9 Re: nowinki 24.09.05, 15:54
                szwager_z_laband napisał:

                > Saga o slaoncokach
                sluncok (ślesjus szlejzieroos) to największy przedstawiciel małp naczelnych,
                roślinożerca o głównie naziemnym trybie życia. Zamieszkuje lasy środkowo-
                wschodniej Europy.

                Chociaż sluncok swoją budową jest przystosowany do życia nadrzewnego, tylko młode
                lekkie osobniki spędzają większość czasu na drzewach.

                sluncoki żyją w grupach rodzinnych, które bytują przemieszczając się po
                terytorium o powierzchni 5-30km². Odżywiają się liśćmi i pędami roślin. Noc
                spędzają w legowisku z liści i gałęzi. Żerują rano i po południu, odpoczywając
                w nocy i około południa. koszą mocka konsyk trawy - to ich pokoleniowa tradycja.

                Wyróżnia się 3 podgatunki sluncoka, chociaż sluncok górski jest czasem uznawany za
                osobny gatunek.

                * ślesjus szlejzieroos gorilla - sluncok nizinny pospolity (hałdy, hasie i
                smietniska)
                * ślesjus szlejzieroos graueri - sluncok nizinny wschodni (nrdowski czytej
                gorszy Mniyemniec)
                * ślesjus szlejzieroos beringei - sluncok górski (szczyty wysypisk smieci)

                sluncoki poruszają się po ziemi, opierając się na kostkach wierzchu dłoni. Samce
                mają 1,65-1,75 m wzrostu i ważą 140-165 kg. Waga i wzrost samic są zwykle o
                połowę mniejsze.

                sluncoki są gatunkiem bezapelacyjnie wymierającym .
                • rico-chorzow Gorolla gorolla;)))) 24.09.05, 16:04
                  Potrafią nawet pisać,jak SS;))))
                  • sss9 Re: ślesjus szlejzieroos;)))) 24.09.05, 16:08
                    rico-chorzow napisał:

                    > Potrafią nawet pisać,jak SS;))))

                    niy mo wuntpliwosci ize SS potrafili pisac. wszystkich rozkazow niy mogli
                    wydowac bez telefun, pra ? :)))
                    • rico-chorzow Gorolla gorolla;)))) 24.09.05, 16:15
                      Falsz,siy pisze i godo:niy MA w....;

                      niy mo wą.....,to ON/ONA,inny przypadek Gorolla gorolla SS;))))
                      • sss9 Re:ślesjus szlejzieroos :)))) 24.09.05, 16:22
                        rico-chorzow napisał:

                        > Falsz,siy pisze i godo:niy MA w....;
                        >
                        goowno ! mozno pisac jak sia kcy, ślesjus szlejzieroos godka pisownia ciyngim we
                        fazie prenatalnej, tak jak i rico. :))))
                        • rico-chorzow Gorolla gorolla :)))) 24.09.05, 17:00
                          Niy prowda,;)))SS-siontko;))),tsza umiyć SS-siontko;)))),nawet ze spermą u
                          Gorolla gorolla
                          • sss9 Re: Gorolla gorolla :)))) 24.09.05, 20:01
                            rico, 38 minut dumania nad ripostą i taaaki beukot ? winszuję ! ty jesteś w
                            stanie pokonać każdą granicę. granicę śmieszności. :))))
            • sss9 Re: nowinki 24.09.05, 15:39
              ZAROBIĆ NA SLONZOKACH

              slonzooki w opolskim zoo zarobią do końca roku 200 tysięcy złotych - uważa
              dyrekcja ogrodu.
              Podsumowano wpływy za bilety i porównano kwoty, jakie wpłynęły do kasy zoo w
              tamtym roku. - Do dzisiaj odwiedziło nas o pięćdziesiąt tysięcy osób więcej
              niż w całym roku 2004. Można łatwo obliczyć, że do końca tego roku zarobimy
              na biletach o 200 tysięcy złotych więcej niż w poprzednim - zapewnia dyrektor
              zoo Lesław Sobieraj.
              Potwierdza, że bez sloonzokow pieniądze zarobione przez ogród byłyby mniejsze.

              PAP
    • szwager_z_laband Re: nowinki 28.09.05, 22:47
      Senatorowie ze Śląska


      jk 26-09-2005 , ostatnia aktualizacja 26-09-2005 22:33



      Krystyna Bochenek (PO) 177 863 głosy, okręg katowicki

      Bronisław Korfanty (PiS) 135 778, okręg katowicki

      Kazimierz Kutz (niezależny) 111 907, okręg katowicki

      Janusz Gałkowski (PiS) 94 165, okręg bielski (Okręg polsko-śląski)

      Jadwiga Rudnicka (PiS) 77 948, okręg gliwicki

      Maria Pańczyk (PO) 77 860, okręg gliwicki

      Jerzy Szymura (PiS) 75 443, okręg rybnicki

      Mirosława Nykiel (PO) 67 321, okręg bielski (Okręg polsko-śląski)

      Antoni Motyczka (PO) 59 546, okręg rybnicki
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2937541.html
      Posłowie ze Śląska


      oprac. jk 26-09-2005 , ostatnia aktualizacja 26-09-2005 22:33



      Okręg bielski (Okręg polsko-śląski)

      Jacek Falfus (PiS) - 27 698 głosów

      Tomasz Tomczykiewicz (PO) - 22 221

      Rafał Muchacki (PO) - 12015

      Stanisław Szwed (PiS) - 10006

      Kazimierz Matuszny (PiS) - 9033

      Jan Szwarc (SLD) - 7642

      Stanisław Pięta (PiS) - 7240

      Stanisław Zadora (LPR) - 6463

      Tadeusz Kopeć (PO) - 6206

      Okręg gliwicki

      Krystyna Szumilas (PO) - 16 105

      Jędrzej Jędrych (PiS) - 13 791

      Wacław Martyniuk (SLD) - 11 339

      Andrzej Gałażewski (PO) - 9524

      Wojciech Szarama (PiS) - 9280

      Ewa Więckowska (PO) - 7018

      Tomasz Głogowski (PO) - 6812

      Aleksander Chłopek (PiS) - 5366

      Tadeusz Wita (PiS) – 4656
      Rajmund Moric (Samoobrona) - 3091

      Okręg katowicki

      Andrzej Sośnierz (PO) - 54 876

      Jerzy Polaczek (PiS) - 39 335

      Zbyszek Zaborowski (SLD) - 12 643

      Elżbieta Pierzchała (PO) - 10 646

      Krzysztof Mikuła (PiS) - 10 208

      Maria Nowak (PiS) - 9866

      Danuta Pietraszewska (PO) - 9841

      Jan Rzymełka (PO) - 8878

      Grzegorz Tobiszowski (PiS) - 7662

      Alojzy Lysko (PiS) - 6581

      Marek Wójcik (PO) - 4408

      Krzysztof Szyga (PO) - 3882
      Okręg rybnicki

      Bolesław Piecha (PiS) - 23 887

      Tadeusz Motowidło (SLD) - 13 488

      Andrzej Markowiak (PO) - 10 539

      Krzysztof Gadowski (PO) - 7705

      Henryk Siedlaczek (PO) - 7476

      Michał Wójcik (PiS) - 7428

      Eugeniusz Wycisło (PO) - 6836

      Izabela Kloc (PiS) - 5185

      Grzegorz Janik (PiS) - 4417

      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2937547.html?as=1&ias=3
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2937547.html?as=2&ias=3
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2937547.html?as=3&ias=3
      Znamy już senatorów


      wab 26-09-2005 , ostatnia aktualizacja 26-09-2005 11:46



      Opolska komisja wyborcza przedstawiła już wyniki wyborów senatorskich.
      Opolszczyznę w senacie reprezentować będą: Jarosław Chmielewski (PiS), Ryszard
      Ciecierski (PO) i Piotr Wach (PO)
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,2935900.html
      Opolskie wyniki wyborów do sejmu


      wab 26-09-2005 , ostatnia aktualizacja 26-09-2005 13:42

      Czterech posłów Platformy Obywatelskiej i trzech z Prawa i Sprawiedliwości
      będzie miała Opolszczyzna w parlamencie. Te ugrupowania wygrały wybory
      parlamentarne na Opolszczyźnie.

      Opolska komisja wyborcza podała wyniki wyborów. W naszym województwie
      zdecydowanie wygrała Platforma Obywatelska otrzymując 64 683 głosy, co dało jej
      cztery mandaty. Drugie miejsce zajął PiS otrzymując 54 779 głosów. (3 mandaty)

      Z dwoma mandatami do sejmu wejdzie Mniejszość Niemiecka (34 469 głosów) i
      Samoobrona (28 244 głosy). Po jednym mandacie na Opolszczyźnie wywalczyły: SLD
      (27 718 głosów) i LPR (18 202 głosy)

      Opolscy posłowie:

      Sławomir Kłosowski PiS (17 894 głosy)

      Danuta Jazłowiecka PO (14 248)

      Tadeusz Jarmuziewicz PO (9 635)

      Ryszard Knosala PO (9 087)

      Ryszard Galla MN (9 072)

      Józef Stempkowski Samoobrona (8 714)

      Henryk Kroll MN (7852)

      Leszek Korzeniowski PO (7 798)

      Tomasz Garbowski SLD (7 517)

      Marek Kawa LPR (6 346)

      Teresa Ceglecka-Zielonka PiS (5 280)

      Sandra Lewandowska Samoobrona (5 215)

      Mieczysław Walkiewicz PiS (4 634)
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,2936003.html

      Wyniki wyborów w okręgu częstochowskim (Okręg polsko-śląski)


      Dorota Steinhagen 26-09-2005 , ostatnia aktualizacja 26-09-2005 22:16

      Wiadomo już, kto będzie nas reprezentował w Sejmie i Senacie przez najbliższe
      cztery lata. Podział mandatów nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzony przez
      Państwową Komisję Wyborczą, ale w naszym regionie nic się już zmienić nie może.
      Częstochowskie wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość.

      PiS zdobyło aż trzy mandaty poselskie: dla Szymona Giżyńskiego (najwięcej
      głosów w okręgu - ponad 15,5 tys.), Lucjana Karasiewicza i Jadwigi Wiśniewskiej
      oraz jedno miejsce w Senacie - dla Czesława Ryszki. Platforma Obywatelska
      będzie miała dwóch posłów: Edwarda Maniurę i Halinę Rozpondek. Po jednym
      mandacie przypadło Samoobronie i SLD. Otrzymają je "starzy" posłowie: Andrzej
      Grzesik i Ewa Janik. W wyborach do Senatu bezkonkurencyjny okazał się
      niezależny kandydat Jarosław Lasecki, który zebrał ponad 46 tys. głosów. Tylko
      troje parlamentarzystów mieszka na stałe w samej Częstochowie (Ewa Janik,
      Halina Rozpondek i Szymon Giżyński).

      SLD, który od 1993 roku nieprzerwanie miał czterech posłów, musi się zadowolić
      jednym mandatem. Za to wynik obu zwycięskich ugrupowań prawicowych jest u nas
      jeszcze lepszy niż średnia krajowa.

      W niedzielę powtórzyła się, niestety, inna częstochowska tendencja. Jak bywało
      w latach poprzednich, znowu w naszym regionie zainteresowanie wyborami było
      mniejsze niż w kraju. W naszym okręgu wyniosła 38,62 proc. O 10 proc. mniej niż
      cztery lata temu i o niemal 2 proc. mniej niż średnio w kraju. Ci, którzy
      poszli głosować, opowiedzieli się głównie za Prawem i Sprawiedliwością (trzy
      mandaty w Sejmie i jeden w Senacie) oraz Platformą Obywatelską (dwóch posłów).
      Także Samoobrona zanotowała w okręgu częstochowskim lepszy wynik niż
      ogólnopolski i to o około 2 proc. Natomiast Liga Polskich Rodzin i Polskie
      Stronnictwo Ludowe, choć przekroczyły 5-proc. próg, nie zdołały wywalczyć ani
      jednego miejsca w parlamencie. Przepadł nawet Władysław Serafin, szef Krajowego
      Związku Kółek Rolniczych i poseł w latach 1989-1997.

      Sojusz Lewicy Demokratycznej ma w regionie wynik gorszy niż w kraju, ale za to
      SdPl - lepszy. W sumie lewica uzyskała u nas mniej więcej tyle, ile
      ogólnokrajowy wynik obu ugrupowań razem. Jakby jednak nie liczyć, nie ma co
      marzyć o poparciu sprzed czterech lat. Ewa Janik - wówczas bezsprzeczna
      zwyciężczyni klasyfikacji indywidualnej - zamiast 33 tys. głosów zgromadziła
      nieco ponad 6 tys. i będzie jedyną reprezentantką lewicy w parlamencie.

      Dziś jej miejsce lidera w wyborczym rankingu zajął Szymon Giżyński z PiS-u,
      poparty przez prawie 16 tys. osób. Za nim są Edward Maniura z PO - ponad 11
      tys. i Andrzej Grzesik z Samoobrony - 9,5 tys. Warto zauważyć, że obaj ci
      posłowie, podobnie jak nowy poseł PiS-u Lucjan Karasiewicz, są mieszkańcami
      powiatu lublinieckiego.

      Okolice Myszkowa będą reprezentować Jadwiga Wiśniewska (PiS) z Koziegłów i
      niespodziewany zwycięzca wyborów do Senatu Jarosław Lasecki, niezależny
      kandydat, który swoją - bardzo efektowną i zapewne kosztowną - kampanię
      zbudował na tym, że jest bezpartyjny i startował pod hasłem "Czas na nowych
      ludzi". Wybory do Senatu prawie potwierdziły polityczne sondaże: dobre wyniki
      uzyskali kandydaci PiS-u i PO. Jednak przed obu wysforował się bezkonkurencyjny
      Jarosław Lasecki. W efekcie senatorskiego fotela zabrakło dla przedstawiciela
      Platformy Obywatelskiej.

      W Sejmie i poza nim

      Prawo i Sprawiedliwość - 27,68 proc. (50 709
      • szwager_z_laband Re: nowinki 28.09.05, 22:49
        W Sejmie i poza nim

        Prawo i Sprawiedliwość - 27,68 proc. (50 709 głosów)

        Platforma Obywatelska - 24,78 proc. (45 397 głosów)

        Samoobrona RP - 13,72 proc. (25 141 głosów)

        Sojusz Lewicy Demokratycznej - 10,67 proc (19 540 głosów)

        Liga Polskich Rodzin - 6,08 proc. (11 148 głosów)

        Polskie Stronnictwo Ludowe - 5,70 proc. (10 450 głosów)

        Socjaldemokracja Polska - 4,74 proc. (8 684 głosy)

        Partia Demokratyczna demokraci.pl - 2,11 proc. (3 874 głosy)

        pozostali - 4,52 proc.

        Wybory do Senatu

        LASECKI Jarosław Wacław, Nowy Senat 2005 - 46 734 głosy

        RYSZKA Czesław Wincenty, Prawo i Sprawiedliwość - 42 794 głosy

        KURPIOS Piotr Marian, Platforma Obywatelska RP - 32 160 głosów

        POLAK Danuta, Socjaldemokracja Polska - 30 802 głosy

        BŁASZCZEĆ Józef Stanisław, Liga Polskich Rodzin - 28 482 głosy

        LEWANDOWSKI Marek, Sojusz Lewicy Demokratycznej - 25 491 głosów

        JASIŃSKA Elżbieta Krystyna, Polskie Stronnictwo Ludowe - 25 160 głosów

        LIPOWSKI Grzegorz Marek, niezależny - 22 218 głosów

        KIEPURA Henryk, Polskie Stronnictwo Ludowe - 19 355 głosów

        KALININ Andrzej, Jednomandatowe Okręgi Wyborcze - 15 831 głosów

        PRZYBYŁO Wacław Stanisław, Platforma Janusza Korwin-Mikke - 9 102 głosy
        miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,2937499.html
        • rita100 Re: nowinki 28.09.05, 23:12
          Kazimierz Kutz (niezależny) 111 907, okręg katowicki
          Wczoraj w tv na I pr.o 23.20 był wywiad z Kutzem. Raczej był to reportaż o
          ludziach ze Śląska i ich problemach , o tym , że pracodawcy nie wyplacają za
          prace pieniędzy i ludzie nie mają z czego żyć. Reprtaz ukazywał część sląskiego
          kotła.
          Mam negatywna opinię o tym reportażu, więc nic nie powiem - ale jednak
          wspomnę , przypominalo mi to czasy jak z petycją się szło do I sekretarza.
          Przepraszam , ale takie odniosłam wrażenie.
          W czasie reportazu słychać bylo w tle piekną śląska piosenke - nie znam tytułu -
          chcialabym jeszcze ją wysłuchac. Czy ktos ją zna ?
          • szwager_z_laband Re: nowinki 28.09.05, 23:15
            o Kutzu mom tysz w sumie miyszane i niynojlepsze zdanie, ze tak powia :))

            a jake bouy suowa tyj piesniczki?
            • rita100 Re: nowinki 28.09.05, 23:32
              Nie wiem, ale smutna piosenka , melodyczna jak wszystkie sląskie i chyba nie
              słyszałam jej w Wesolym Hanysie. Tak myślałam, że może ktoś ja sluchał, szła w
              trakie reportażu tak urywkami. Moze ktoś jednak ogladał ten reportaż.

              Ale opisze Ci Laband - wiec Kutz siedział sobie za biurkiem na którym był chyba
              zielony obrus, a na nim ciasteczka , soczki , paluszki i takie rarytaski -
              obstawiony jedzeniem dokladnie, a na przeciwko dwie Ślązaczki, pracownice ,
              ktore wyżalały się na swój los i swoich mężów. Nic nowego nie mówią, one się
              żalą , a Kutz potwierdza i gadka szmatka - nic z tego nie wynika , tak narzekać
              to wszyscy potrafią , bez żadnych rozwiązań. Ten urywek był dla mnie typowym
              komunistyczny relikwem, a Kutz , no cóz sam jeden nic nie zrobi i jak sam
              stwierdził starzeje się. Pokazali urywki ich zakladów pracy, familiaków i cóz
              cięzko jest na Śląsku, ciązko ale rozwiązania nie znaleziono. Pokazali
              wystąpienie Kutza w Senacie , ale czy to zmieni Śląsk ?
              Dobrze, że ludziom to pokazują, tylko szkoda , że o tak późnej porze.
              Poza tym szarżuje za bardzo slownictwem powszechnym, zamiast pierońsko wyzywać
              używa trochę wulgarnych słów powszechnych.
              uciekam - dobranoc
              • rita100 Re: nowinki 28.09.05, 23:35
                >wyżalały się na swój los i swoich mężów
                hehe, chodzi , że wyżalały sie na mężów bo cięzko o pracę i nie mogą jej zanleź
                • szwager_z_laband Re: nowinki 29.09.05, 00:28
                  w kozdym razie piyknie dziynkuja za fajne opisanie tego reportarzu, niystety
                  niy widziouch tego - a mozno i stety :))

                  szkoda ze niy pamiyntosz jakis fragmyntow suow z tyj piesniczki, mouno mogli by
                  my sam na niy cuzamyn przinsc ...

                  dobryjnocki!
                  • rita100 Re: nowinki 29.09.05, 21:00
                    hehe, nowinki - spójrzcie na ten artykuł. Odlewnia w Gliwicach odlała kolejny
                    pomnik.
                    wm.pl/index.php?ct=olsztyn&id=764842
                    Spaw bez szwów
                    Odlew został wykonany w Gliwicach, w najstarszej, o niemal 200-letniej tradycji
                    odlewni pomników w Polsce (jest to druga w Olsztynie, po rzeźbie św. Jana
                    Nepomucena, pochodząca stamtąd praca).

                    - To jest brąz pokryty dwoma rodzajami patyny - tłumaczy Kazimierz Janicki,
                    jeden z wykonawców, którzy przyjechali na miejsce specjalnie na montaż. - Kwiat
                    składaliśmy z czterech kawałków. Łodyga jest pusta w środku. Osobno zostały
                    dołączone krzyże. Wszystko spawane specjalnym gazem. Że nie widać szwów? Na tym
                    właśnie polega nasza praca…

                    Ciekawe ile już tych pomników Gliwice odlali ?
                    Ogromną ilośc....
                    • szwager_z_laband Re: nowinki 29.09.05, 22:33
                      Rita to je w jakims synsie kontynuacja tradycji glywickyj "Krolewskyj
                      Odlywni" :)))
                      • rita100 Re: nowinki 04.10.05, 20:23
                        szwager_z_laband napisał:

                        > Rita to je w jakims synsie kontynuacja tradycji glywickyj "Krolewskyj
                        > Odlywni" :)))

                        Laband, a dlaczego nie mówicie nigdy o pięknych odlewach z tej Huty,
                        najczęściej zabytkowych już ?
                        • sss9 Re: nowinki 04.10.05, 20:29
                          rita, odszczekałaś już pomówienie wobec blacka ?

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=29132317&wv.x=2&a=29953883
                          czy głowa w piach ?
                          • Gość: black Re: nowinki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 20:35
                            Rita ma racje
                            sss9 , piszesz nie na temat
              • sss9 Re: nowinki... rita100 vs Kutz 03.10.05, 16:16
                ritałanhandret jak zwykle fyrdum dyrdum... coś widziała, nie wie co. coś
                słyszała i się rozmarzyła, ale kapuściane radio tego nie nadaje.
                niby oglądała, ale o czym to było - ni cholery skumać nie daje rady.
                riciełanhandret tradycyjnie już GRATULUJEMY ! :))))
                • stefan_ems Re: nowinki... rita100 vs Kutz 03.10.05, 16:28
                  sss9 napisał:

                  > ritałanhandret jak zwykle fyrdum dyrdum... coś widziała, nie wie co. coś
                  > słyszała i się rozmarzyła, ale kapuściane radio tego nie nadaje.
                  > niby oglądała, ale o czym to było - ni cholery skumać nie daje rady.
                  > riciełanhandret tradycyjnie już GRATULUJEMY ! :))))

                  Dlaczego jesteś niegrzeczny? Nie dziwota, że nie lubią Cię tu na tym forum. W
                  realu masz również z tym problemy? Współczuję i życzę powodzenia! 3m się chłopie.
                  Pozdrawiam serdecznie – Stefan.

                  PS. Mam namiary na dobrego psychologa w Gliwicach. Chcesz adres?
                  • sss9 Re: nowinki... rita100 vs Kutz 03.10.05, 16:48
                    stefan_ems napisał:

                    > sss9 napisał:
                    >
                    > > ritałanhandret jak zwykle fyrdum dyrdum... coś widziała, nie wie co. coś
                    > > słyszała i się rozmarzyła, ale kapuściane radio tego nie nadaje.
                    > > niby oglądała, ale o czym to było - ni cholery skumać nie daje rady.
                    > > riciełanhandret tradycyjnie już GRATULUJEMY ! :))))
                    >
                    > Dlaczego jesteś niegrzeczny? Nie dziwota, że nie lubią Cię tu na tym forum. W
                    > realu masz również z tym problemy? Współczuję i życzę powodzenia! 3m się chłopi
                    > e.
                    > Pozdrawiam serdecznie – Stefan.
                    >
                    > PS. Mam namiary na dobrego psychologa w Gliwicach. Chcesz adres?
                    >
                    >
                    dzięki za pozdrowienia serdeczne - Stefan. tobie już "dobry psycholog w
                    Gliwicach" pomógł ? chyba nie bardzo, bo jakoś nie zauważyłem na forum
                    fajerwerków radości z twojego pojawienia się. w realu pewnie też bez wylewnych
                    dowodów uwielbienia.

                    masz niewiarygodne dane n/t mojej popularności wśród forumiaków. popracuj nad
                    tym. znam niezłe biura badania opinii (nie tylko w Gliwicach)- mogę polecić.
                    jednak pamiętaj, że to kosztowna "impreza".
                    zamiast pleść o tym czy jestem niegrzeczny, wal chłopie śmiało na temat, dajże
                    ricie namiary na tę śląską piosnkę, bo się przecież kobiecina ze wzruszenia
                    zaszlocha na śmierć. albo postaraj się jej wytłumaczyć o czym był wzmiankowany
                    przez nią dokument, bo ja już dawno straciłem nadzieję, że ona cokolwiek rozumie.
                    ale w tobie tyle dobrej woli...
                    trzym się ! ;)
                  • rita100 Re: nowinki... 03.10.05, 19:41
                    stefan_ems napisał:

                    > sss9 napisał:
                    >
                    > > ritałanhandret jak zwykle fyrdum dyrdum... coś widziała, nie wie co. coś
                    > > słyszała i się rozmarzyła, ale kapuściane radio tego nie nadaje.
                    > > niby oglądała, ale o czym to było - ni cholery skumać nie daje rady.
                    > > riciełanhandret tradycyjnie już GRATULUJEMY ! :))))
                    >
                    > Dlaczego jesteś niegrzeczny? Nie dziwota, że nie lubią Cię tu na tym forum. W
                    > realu masz również z tym problemy? Współczuję i życzę powodzenia! 3m się
                    chłopi
                    > e.
                    > Pozdrawiam serdecznie – Stefan.
                    >
                    > PS. Mam namiary na dobrego psychologa w Gliwicach. Chcesz adres?
                    >
                    >
                    >
                    Dziekuje Stefan
                    Zachowanie dzisiejsze Sss9 jest nadzwyczaj prowokujące i bojowe - wydaje mi
                    się , że ma w sobie zabutelkowaną złość i dzisiaj jest jego upust.
                    Po tym jak powyzywał forumowiczów nie mogę znaleź usprawiedliwienia.
                    I Ty uwazaj na siebie, bo miotaja tu słownictwem jak ogniem z mozdziży.
                    Przepraszam za klopot.
                    • rita100 Re: nowinki... 03.10.05, 19:47
                      Wracając do tematu i czując się wezwana do tablicy to faktycznie , niezbyt
                      uważnie oglądałam ten program, tak się zlożylo, że za oknem koty miauczały i
                      musiałam je wpuścuić. Tak jak odebrałam program tak opisałam, mając nadzieję ,
                      że ktoś uważniej oglądał i z przyjemnością opisze, wysunie prawidłowe wnioski i
                      podzieli się z nami. Tyle mam na swoje usprawiedliwienie.
                      pozdrawiam
                      i bez urazy


                      • ballest Re: nowinki... 03.10.05, 20:24
                        Rita, SSSmann to pioneczek, dlatego nie martw sie , takie pioneczku sa, byly i
                        beda ;)
                    • stefan_ems Re: nowinki... 03.10.05, 20:16
                      rita100 napisała:

                      > Dziekuje Stefan
                      > Zachowanie dzisiejsze Sss9 jest nadzwyczaj prowokujące i bojowe - wydaje mi
                      > się , że ma w sobie zabutelkowaną złość i dzisiaj jest jego upust.
                      > Po tym jak powyzywał forumowiczów nie mogę znaleź usprawiedliwienia.
                      > I Ty uwazaj na siebie, bo miotaja tu słownictwem jak ogniem z mozdziży.
                      > Przepraszam za klopot.

                      A jaki tam kłopot? ;-)
                      Lubię to forum, bo można tu o ciekawych rzeczach poczytać. Niestety są tacy,
                      którym przeszkadza "swojski" charakter a koniecznie chcą być obecni w społecznym
                      odbiorze. Prowokują, obrażają i tym samym miernoty utrzymują się "na topie".
                      Spostrzeżenie to odnosi się oczywiście dla obu "forumowych biegunowości" ;-)
                      Pzdr.
                      • rita100 Re: nowinki... 04.10.05, 20:28
                        Stefan, forum można lubić, ludzi polubić ale jednak nie jest tu prosto być
                        bezstronym i umieścić się w centrum. Tu musisz się postawić po tej lub po innej
                        stronie. Gliwice , to taki mały węzeł gordyjski i wiesz co to znaczy ;))))
                        Taka rywalizacja wyzwala wszystkie tematy róznej biegunowości ;))))
                        pozdrawiam
                        • sss9 Re: nowinki... 05.10.05, 09:08
                          rita100 napisała:

                          > Stefan, forum można lubić, ludzi polubić ale jednak nie jest tu prosto być
                          > bezstronym i umieścić się w centrum. Tu musisz się postawić po tej lub po innej
                          >
                          > stronie. Gliwice , to taki mały węzeł gordyjski i wiesz co to znaczy ;))))
                          > Taka rywalizacja wyzwala wszystkie tematy róznej biegunowości ;))))
                          > pozdrawiam

                          hehehe... rita, niedawno twój idol Korwin-Mikke walnął w telewizyjnej debacie
                          prezydenckiej taki tekst :
                          (...)Aleksander Macedoński rozwiązał węzeł gordyjski (...)
                          chyba będę na niego głosował... :))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka