Gość: opserfer neostrady
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.10.08, 21:59
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,5816211,Autostrada_nie_daje_zyc_osiedlu_Paderewskiego.html
Hałas słychać już kilkadziesiąt metrów od bloków przy ul. Sowińskiego na katowickim osiedlu Paderewskiego. Im bliżej autostrady, tym gorzej. Przy domach, które stoją na skraju drogi, narastający szum silników jest nie do wytrzymania. - Wszędzie słychać to pieroństwo. Mówią, że człowiek się do wszystkiego przyzwyczai, ale to czasem przekracza nasze siły - denerwuje się Marek Neuman, który mieszka na dziewiątym piętrze.
Lokatorzy ze wszystkich klatek skarżą się, że otwarcie okna to teraz nie lada luksus. Kto sobie na niego pozwoli, czuje się, jakby rozpędzone auta przejeżdżały przez jego mieszkanie. W najgorszej sytuacji są ludzie, którzy mają okna wychodzące na autostradę. - To koszmar. Prawie nie wietrzymy, bo byśmy zwariowali. Dobrze, że już nie ma takich upałów. Czasem nawet przy zamkniętych oknach musimy do siebie krzyczeć i podkręcać telewizor. Najgorzej jest nocą, kiedy przed drogę przetaczają się kawalkady tirów - opowiada Irena Lytek.
Wanda Rataj, jej sąsiadka, narzeka też na pył z drogi: - Ręce opadają. Na meblach tłusty kurz, a szyb to już nawet nie ma sensu myć. Od razu są brudne.
Hałas zaatakował mieszkańców osiedla Paderewskiego wiosną. Wtedy ekipy remontowe zdemontowały ekrany stojące wzdłuż drogi. Zniknęły w związku z poszerzeniem drogi i przebudową węzła Murckowska. Ośmiometrowe, dwa razy wyższe bariery miały zostać zamontowane do końca września. Na razie wzdłuż drogi postawiono jedynie słupy do ich montażu. - Mimo obietnic nic nie jest gotowe. A dla nas to być albo nie być - mówią lokatorzy z Sowińskiego.
- Wiem, że to ogromny problem i mieszkańcy cierpią z tego powodu, ale to, niestety, nie zależy od nas. Całą sprawę pilotuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad - mówi Elżbieta Zadróż, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej im. Paderewskiego.
Wojciech Gierasimiuk z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach tłumaczy, że nie zawiniła opieszałość ekip remontowych. - Okazało się, że robotnicy natrafili na bardzo twarde skały, które musieli drążyć, kopiąc fundamenty pod ekrany. Wbrew pozorom to konstrukcja o dużej powierzchni, narażona na działanie wiatru. Dlatego musi być głęboko osadzona w ziemi. Wszystko będzie gotowe do końca listopada - zapewnia Gierasimiuk