Witam chciałbym opisać wam moją historie kłopotów z tarczycą i doradzić w paru kwestiach.
Moja przygoda z tarczycą zaczeła się w 2004 roku kiedy miałem 17 lat a to znaczy lekarz laryngolog skierował mnie do poradni endykronologicznej na diagnostyke tarczycy a czemu to już dokładnie nie pamietam wiem tylko że wykonałem usg tarczycy które wyszło ok ale do poradni endykrynologicznej się nie udałem (tak mi się wydaje że to był największy błąd młodości że zbagatelizowałem tą sprawe a uwarzam dlatego tak że tyle co urosłem już w wieku 13/15 lat czyli 170 to pózniej ani drgnołem w góre i jeszcze to że w szkole podstawowej i pierszej gimnazjum nie miałem zadnych problemów nigdy z naukom a pózniej to już był koszmar wszystko opornie mi szło a w liceum ledwo zaliczałem klasy nauka to męczarnia była i jeszcze pamietam że ciągłe zmęczenie mi towarzyszyło oraz ciągła senność oczywiście jak pamietam udałem się z tym do lekarki rodzinnej a ta przepisała mi tylko jakieś tabletki na pobudzenie i power a co najgorsze to żadnych badań mi wtedy nie zleciła a tym bardziej powinna że wcześniej nigdy w życiu nie miałem robionych żadnych badań paranoja poprostu i tyle a ja jako młody człowiek za bardzo do tego nie przywiązywałem uwagi skoro lekarka mówi że wszytko jest dobrze to tak musi być a jak się jej pytałem czy jeszcze urosne to odpowiadała że spokojnie. Ale z wzrostem już się pogodziłem.

A pózniej te paskudne objawy towarzyszyły mi przez całe liceum ale jak już się bardziej zintegrowało z ludzmi 18, imprezki, nie przespane noce to zaczeło mi się wydawać i tak sobie wkręciłem że te objawy to efekt mojego trybu życia podsumowując :
ciągłe zmęczenie, wstawałem rano a czułem się jak bym wogóle nie spał i pomimo litrów kaway wypitej mogłem zasnąć w każdym miejscu oraz to że byłem bardzo nerwowy i łatwo było mnie wyprowadzić z równowagi.
Pózniej tak mi dokuczały te objawy że już nie dawałem poprostu rady (ale dalej sobie wmawiałem że poprostu taki mam charakter i że jestem leń a do towarzyszących objawów to się przyzwyczajiłem już chyba.)
Dopiero 2008 roku wybrałem się do lekarki po zaświadczenie na studia a że nie było tej do której zawsze chodziłem to poszedłem do tej co była na zastepstwie i korzystająć z tego opowiedziałem jej o moich dolegliwościach a ta bez zastanowienia wypisała mi zlecenie na badania dodając że to jest jakaś katastrofa że wcześniej nikt mi nie zrobił badań.
I tutaj okazało się że TSH oraz próby wątrobowe są podwyższone
ALAT 400 ASPAT 300 GGTP 500 FOSFOTAZA 350 BLI 1,4 (do tej pory mam problemy z wątrobą ale to jest forum o tarczycy więc na ten tamat nie będe się rozpisywał)
a natomiast
THS - h.tyreotropowy >60,00 uIU/ml norma 0,25-5,00
lekarka się załamała oczywiście natychmiast wypisała mi skierowanie do endykrynologa oraz powiedziała żebym zrobił przed wizytą FT3 I FT4 (chyba na własny koszt jak pamiętam bo lekarz rodzinny nie może dać skierownia na te badania?)
wyszło:
FT3 4,49 pmol/I 4,00-8,30
FT4 6,59 pmol/I 9,00-20,00
i już praktycznie na drugi dzień po otrzymaniu badań udało mi się dostać do endykrynologa który wydał skierowanie na usg tarczycy oraz pózniej na biopsje (obydwa są w karcie nie ma kopi, ale z tego co czytałem to wyszły w porządku)
także zlecił mi badanie na
p.ciała anty-TPO które wyszło >1000,0 IU/ml wynik w surowicy poniżej - 35,0 (do tej pory nie wiem czy jest w porządku? i co oznacza) i na jednym z tych badan miałem napisane rozpoznanie Morbus hashimoto nie wiem czy je mam czy nie ?
A to dla tego że lekarz tylko powiedział mi że jest to niedoczyność tarczycy i trzeba brać lek o nazwie euthyrox zaczynałem chyba od dawki 50 a staneło na 112,5/125 i tyle nic więcej się nie dowiedziałem, póżniej skupiłem się bardziej na problemach z wątrobą i ją obarczałem o
złe samopoczucie w przeciągu tych 2 lat bywało różne ale bardziej na minus.
I już po 4 miesiącach leczenia tsh spadło mi do 24,29 ulU/ml a następne wyniki wyglądały następująco:
01.11.2008 10,94 ulU/ml norma 0,25-5,00
31.11.2008 2,26 ulU/ml norma 0,25-5,00
03.04.2009 3,98 ulU/ml norma 0,27-4,20
08.05.2009 6,60 ulU/ml norma 0,27-4,20
przez ten okres miałem robione tylko tsh dopiero:
10.06.2009 7,28 ulU/ml norma 0,27-4,20 oraz FT-4 (wynik w surowicy) 1,03 ng/dl 0,93-1,70
28.08.2009 2,85 ulU/ml norma 0,27-4,20 oraz FT-4 (wynik w surowicy) 1,43 ng/dl 0,93-1,70
20.10.2009 2,30 ulU/ml norma 0,25-5,00 (lekarz rodzinny zlecił)
i ostatnio kiedy zaczołem się naprawde zle czuć: (a z wątrobą coraz lepiej)
21.01.2010
9,44 ulU/ml norma 0,25-5,00 (lekarz rodzinny zlecił)
odrazu udałem się do endykrynologa który kazał powtórzyć badania a wyszły: ostatnie jakie robiłem
02.02.2010
5,38 ulU/ml norma 0,27-4,20 oraz FT-4 (wynik w surowicy) 1,24 ng/dl 0,93-1,70
I lekarz po tych wynikach nie kazał nic robić zostać prz takiej samej dawce 112,5/125 i zjawić się na wizyte kontrolną w maju, mimo tego że mu mówiłem że się ostatnio żle czuje i jestem senny nawet jak się napije kawy, rozdrażniony, trudno mi się skoncentrować. A jeśli chodzi o ocene mojego fatalnego samopoczucia to jest mi trudno stwierdzić co jest przyczyną tak naprawde czy tarczyca to powoduje czy problemy z wątrobą ale kiedy ostatnio wyniki mi się wątrobowe poprawiły i zaczołem czuć się świetnie i nagle po 3 tygodniach zaczołem się gorzej czuć pomimo tego że próby wątrobowe dalej się poprawiały a tsh podskoczyło do 9,44 to stwierdzam że może przyczyną moich problemów cześciowo jest także tarczyca.
A do tego wniosku tym bardziej dochodze czytając wątki na forach (między innymi na tym) związanych z problemami z tarczycą gdzie dowiaduje się bardzo ciekawych rzeczy, jak np: to że najlepiej robić zawsze wszystkie 3 hormony tsh ft4 oraz ft3 i wazna jest różnica % oraz takie badania jak TG, TRAB, ferrytynę, wit. D, wit.B12 których nigdy nie miałem wykonywanych prócz ft3, anty-TPO na samym początku ( lekarz zawsze mi powtarza że ft3 to jest nie ważny hormon. Jak ft4 jest w porządku to ft3 tak samo i koniec tematu)
Podsumowująć to pomimo leczenia euthyroxem 112,5/125 to występują u mnie takie objawy jak zmęczenie, seność, wytrześć oczu, nerwoowść, problemy z koncentracją, totalne załamanie, lęki, bardzo złe samopoczucie psychiczne (to najbardziej mi przeszkadza) do tego stopnia że zastanawiam się nad wzięciem leku antydepresyjnego (od lekarza przepisanego) ale nie zawsze tak jest bo są takie okresy kiedy czuje się jak nowo narodzony poprostu cudownie można to nazwać taką przeplatanką raz na górze raz na dole.
I gdzieś czytałem na tym forum o pionowych prązkach na paznokciach, że one coś mają wspólnego z tarczycą? bo własnie u mnie wystepują
Jego diagnoza opiera się tylko wyłącznie na tsh i ft4, więc chyba nie zafajnie? zmienić lekarza?
Czy ft3 jest tak bardzo ważne i ta różnica % ?
nawet jak tsh jest w porządku to ft3 i ft4 może wpływać niekorzystnie na moje samopoczucie jak nie są w normie ?
i te pozostałe badania TG, TRAB, ferrytynę, wit. D, b12 także rzeczywiście mają duży wpływ na diagnoze?
co świadczy mój wynik anty-TPO ?
jestem chory na Morbus hashimoto ? co świadczy ten wynik tsh który tak sakcze u mnie pomimo brania co dzień ranno leku?
i czy to że tak zaniedbałem tarczyce i chodziłem nie wiadomo ile lat w młodości z niedoczynością tarczycy wpłyneło na zahamowanie wzrostu i moje problemy z koncentracją, nauką ? tego się nigdy już nie dowiem

ale się co szkodzi się zapytać

ogólny rozwój psycziczny jak i fizyczny?
Pozdrawiam i dziekuje wszytskim którzy przeczytali ten wątek i podzielili się swoim zdaniem o które bardzo prosze.