Dodaj do ulubionych

Moje wyniki- i co dalej?

24.05.12, 10:38
Witam
Piszę tu po raz pierwszy, z tego powodu proszę o wyrozumiałość smile

Czuję się koszmarnie, jak staruszka. Nie będę opisywać objawów, ale zrobiłam sobie Wasz test-wyszło mi 38 pkt.
Poszłam za ciosem i prywatnie zbadałam sobie TSH, FT3. Wyniki są z lekka rozjechane, ale w sumie w normie:
TSH 2,79 (norma 0,4-4,0 ulU/mL) 66,39%
FT3 3,62 (norma 1,8-4,2pg/ml) 75,83%
FT4 0,900 (norma 0,8-1,9 ng/dL) 9,09%
Jak stwierdził mój mąż, są w normie, więc mam nie panikować (ja mu tak zawsze mówię, jak przychodzi z badaniami).

Czy na pewno są dobre? Wydaje mi się, że nie bardzo. Im więcej czytam, tym mniej wiem.
Czy mam z tym iśc do lekarza?

Pomóżcie.

Przepraszam za chaotyczny wątek, ale mam siano w głowie i moja zdolnośc logicznego myślenia śpi w tym sianie smile
Obserwuj wątek
    • pies_z_laki_2 Re: Moje wyniki- i co dalej? 25.05.12, 02:43
      I nic dziwnego...

      Jak na kobietę w kwiecie wieku (w odróżnieniu od wiekowej emerytki), masz ciut za wysokie tsh. Normy są ustalone na podstawie badan zdrowych mężczyzn, a nie chorych kobiet big_grin

      Jak na zdrową tarczycę, masz za niski poziom wolnego hormonu T4. Większość ludzi lepiej się czuje, jeśli ma fT4 na poziomie od 50% normy w górę, a ty masz raptem 10%.

      Z drugiej strony warto sprawdzić dlaczego twoja tarczyca ma tak małe moce przerobowe, dlaczego tak słabo pracuje. Leć jeszcze raz za ciosem i zrób sobie usg tarczycy, koniecznie z wyszczególnieniem wielkości / objętości gruczołu. To podstawa do postawienia diagnozy.

      Jeśli masz wolne zasoby zrób też badanie p.ciał atpo i atg i z tym wszystkim zapisz się na prywatną wizytę do endokrynologa. Dzięki temu oszczędzisz czas i pieniądze, które musiałbyś zapłacić za wstępną wizytę, na której dostałabyś skierowanie na usg i na badanie p.ciał. To nic bardzo pilnego, wyniki nie są alarmujące, równie dobrze możesz iść do rodzinnego i niech on cię skieruje do endo, który zrobi usg / zleci usg i zleci badanie poziomu p.ciał.

      Zakładam, że masz niedoczynność tarczycy, o etiologii powiedzą nam p.ciała (jeśli pokażą się w badaniu), a o skali i perspektywach powie nam usg tarczycy. Jasne, że masz nie panikować smile Ale nie zostawiaj tej sprawy bez dalszego ciągu, bo widać, że jakiś problem jest.

      • anka.83 Re: Moje wyniki- i co dalej? 25.05.12, 19:25
        pies_z_laki_2 napisała:

        > . Normy są ustalone na podstawie badan zdrowych mężczyzn, a nie c
        > horych kobiet big_grin

        Chyba nie tylko mężczyzn, ale i kobiet. Trzeba do badań brać wszystkich po równo. Czy może czegoś nie wiem?smile
        • pies_z_laki_2 Re: Moje wyniki- i co dalej? 26.05.12, 12:04
          No tak, może i kobiet, ale że zdrowych, to nie ulega kwestii.
          Dlatego dodałam rechoczącą emotkę big_grin

          A idąc dalej - dlatego w wielu krajach pacjenci domagają się rewizji norm dla chorych, a w niektórych krajach uznaje się już normy do 2 czy 2,5, a te powyżej (dla niektórych endo do tsh 10 nie ma się co przejmować...) uznawane są za wskazujące na niedoczynność.

          (w ciąży jest jeszcze inaczej, ale na tym się nie znam)
    • mokopi Witam ponownie 18.12.13, 09:59
      Trochę czasu minęło, ale po kolei....
      Byłam z tamtymi wynikami u lekarza i powiedział to co wiedziałam, że powie... dopóki są w normie, nie należy się martwić.

      Minął ponad rok. Ja czuję się coraz gorzej, tyję, bolą mnie mięśnie i stawy. Każdy wysiłek wymaga odemnie mnóstwa energii i powoduje "padanie na pysk". Mój puls jest w granicy 90-110, przy niskim ciśnieniu.
      Test internetowy na niedoczynność wykazuje 45 pkt. Jak będzie trzeba objawy opiszę później.
      Tyję, tyję jeszcze raz tyję. Gdybym chociaż jadła dużo, tłusto ..... a jem mniej niż moja 10-letnia córka. Z resztą trzymam dietę, że względu na duży refluks, który ostatnia się uaktywnił ze zdwojoną siłą.
      Wkurzyłam się. Poszłam do lekarza (a nienawidzę chodzić do lekarza), stwierdziłam, że najwyżej pośle mnie do psychiatry. Byłam w szoku, kiedy powiedziałam mu co mnie gnębi, a lekarz od razu wypisał skierowanie do endokrynologa. Powiedział, że nawet, że robienia badań jest bez sensu, bo na 100% wyjdzie podwyższone TSH, a endokrynolog i tak mi wypisze resztę badań.
      Jeżeli chodzi o wizytę w poradni, u nas w przychodni są zapisy na,.... tu cytuję " listę oczekujących na wyznaczenie terminu na przyszły rok, ale to zależy od limitów. Może się okazać że wizyta będzie nie w przyszłym roku a za 2 lata". Uśmiechnęłam się, podziękowałam za propozycję. Szukam dalej. Po wielu perypetiach udało mi się dostać termin do endokrynologa na styczeń 2014r (koleżanka siostry idzie na zabieg na początku stycznia i nie może iść na wizytę, udało jej się mnie wpisać na jej termin, a czekała na niego od roku).

      Dosyć gadania, teraz konkrety
      Zrobiłam sobie komplet badań, prywatnie.
      Lekarz rodzinny miał nosa:

      TSH 4,53 (0,40-4,0)
      FT4 0,992 (10,8-1,9) 17,45%
      FT3 3,85 (1,8-4,2) 85,42
      antyTPO 12,70 (do35)
      anty TG <20 (do 40)


      Nie mam USG. Mam nadzieję, że podczas wizyty endokrynolog mi zrobi (przychodnia prywatna, ale na NFZ?).
      Lekarz do którego idę ma niezbyt dobrą opinię na forach tarczycowych. Boję się, że uzna mnie za histeryczkę (bo przecież TSH jest tylko trochę ponad normę).

      Szukam dobrego endokrynologa z okolic Oświęcimia, Chrzanowa. Mam nadzieję, że zostanę potraktowana poważnie.

      Czy te wyniki świadczą o niedoczynności tarczycy? Czy o jakimś zapaleniu?
      • muktprega1 Re: Witam ponownie 18.12.13, 10:36
        > Lekarz rodzinny miał nosa

        Hi, hi to już Piesek rok temu miał nosa jak na psa przystało i 25 maja 2012 pisał:

        "Zakładam, że masz niedoczynność tarczycy"

        i stosowne badania też nadał... ale najważniejsze, że trafiłaś, teraz problem czy "trafisz" na światłego endo, bo jak uczy doświadczenie wielu.... i tu dużo kropek wink
      • procesor Re: Witam ponownie 18.12.13, 21:26
        nie każdy endo robi usg, nie każdy ma w gabinecie aparat

        lepiej sprawdź to przed wizytą
        a najlepiej zrób USG wcześniej u porządnego RADIOLOGA i przypilnuj żeby były podane wymiary tarczycy lub objętość (albo jedno i drugie) a nie opis typu "tarczyca niepowiększona"
        lepiej jak usg robi osoba z dużym doświadczeniem a nie endo co rzuci okiem smile
    • mokopi Jestem po wizycie :-) 09.01.14, 17:29
      Dzięki dziewczyny za sugestie smile
      Cudem udało mi się dostać do lekarza, z resztą pisałam o tym wcześniej.
      Poszłam dziś na wizytę bojowo nastawiona. Lekarz nie ma najlepszej opinii na forum, ale ja wyszłam z diagnozą. Jestem w szoku.

      USG wcześniej nie robiłam: święta, Nowy Rok, gabinety w mojej okolicy pozamykane na cztery spust.

      Uśmiechnęłam się, jak zobaczyłam aparat USG w gabinecie. Nie będę opisywać wizyty.
      Przy badaniu USG usłyszałam, że nie ma co się zastanawiać, bo to ewidentne zapalenie tarczycy. Zapalenie to wywołało niedoczynność i zaburzenia hormonalne.
      Usłyszałam wykład na temat niedoczynności i jej leczenia, wyszłam z gabinetu z receptą i terminem następnej wizyty.

      W szoku jestem. Myślałam, że będę toczyć walkę, a tu obyło się bez walki.
      Wprawdzie nie znam stanu mojej tarczycy (poza informacją o stanie zapalnym), ale nie ma co wymagać smile. USG z wymiarami zrobię sobie prywatnie.

      Czytałam trochę na temat tarczycy.
      Czy każde zapalenie i niedoczynność to Hashimoto?
      • muktprega1 Re: Jestem po wizycie :-) 09.01.14, 17:56
        A jaka dawkę i czego dostałaś?
        O wprowadzeniu tyroksyny:
        forum.gazeta.pl/forum/w,24776,144914060,147044879,Re_prosze_o_interpretacje_.html
        • mokopi Re: Jestem po wizycie :-) 10.01.14, 08:55
          Euthyrox 25, i tą dawkę mam zażywać do następnej wizyty.
    • mokopi Hmmm..... 18.01.14, 11:01
      Zażywam lek od ponad tygodnia. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to dawka niska, wprowadzająca. Nie spodziewałam się po niej żadnych efektów.
      Zaczęłam zażywać od razu dawkę 25.

      Nie wiem czy to działanie leku, czy "mózg" ale czuję poprawę i to wielką.

      1. Śpię. Nie mam problemu z zaśnięciem, nocnymi wybudzeniami, przerwami w spaniu.
      Problemu z tym miałam wielkie: Najgorsze jest to, że żadne leki: nasenne, uspokajające na mnie nie działały (mój mąż ma przepisane od lekarza dosyć silne leki na receptę, potrzebne mu są z racji wykonywanego zawodu-wielki stres). Na niego działają rewelacyjnie, na mnie nigdy.

      2. Uspokoiło mi się serce. Nie kołacze, nie dudni. Puls miałam 100-120, teraz spadł do ok 85.

      3. Nie bolą mnie mięśnie, stawy, skóra. Bolały mnie do tego stopnia, że nikt mnie nie mógł nawet dotknąć, przytulić. Przykro mi było jak dzieci do mnie przychodziły się przytulić, a ja wyłam z bólu. Teraz przychodzą i nadrabiają czas smile Trochę mnie jeszcze bolą stawy dłoni, ale w porównaniu z tamtym bólem to pikuś.

      4. Refluks się uspokoił i nie muszę zażywać IPP40. Dalej nie toleruję pewnych pokarmów. Nigdy nie lubiłam mleka (wywoływał potworny refluks), teraz mam taką ochotę na mleko, że codziennie na śniadanie ryż na mleku. Z resztą tą chęć mam już od 2-3 miesięcy.

      Już wiem dlaczego. Miałam problemy z wypróżnianiem. Po mleku, lekko pobolą jelita i problemów już nie mam. Na dłuższą metę nie jest to dobre rozwiązanie, ale muszę coś innego wymyślić.

      5. Pamięć mi się poprawiła smile.
      Samo to, że pamiętam o zażywaniu tabletki, jest cudem. Mąż też jest zdziwiony. Ja, wróg tabletek (i chodzenia do lekarzy), regularnie, o tej samej porze pamiętam o tabletce. Nie raz zdarzało się, że chodziłam z bólem głowy, bolącym mięśniem przez kilka dni, zanim wpadłam na to, że mogę wziąć coś przeciwbólowego.
      Nie śmiać się proszę, tak było i to nie raz. IPP zażywam tylko w razie konieczności, ale i tak po kilku dniach refluksu sobie o nim przypominam.

      6. Czuję, że żyję!
      Boję się, że to przejściowe, że organizm się przyzwyczai i będzie powtórka z rozrywki.
      Mam rację, czy nie?
      • mokopi Re: Hmmm..... 18.01.14, 11:15
        Zastanawiałam się od czego i jak długo choruję.
        Z tarczycą miałam problemu od dzieciństwa, tzn miałam wole, ale każdy lekarz twierdził, że taki mój urok. Mama wielokrotnie bywała ze mną u lekarzy, ale każdy ją zbywał i kazał nie szukać na siłę mi chorób. Pewnie stąd moja niechęć do lekarzy.
        Jako nastolatka miałam USG tarczycy (ponad 20 lat temu). Pamiętam doskonale jak lekarz (mój rodzinny, który u nas w przychodni do dziś robi USG) mówił, że mam powiększoną z guzkami, ale jeszcze mieści się w normie. Mierzył mi wtedy tą tarczycę do momentu, aż mu wynik nie wyszedł.

        Zawsze zastanawiałam się, dlaczego każda ingerencja w odporność organizmu (witaminy, tran, kwasy omega, itp) kończyły się u mnie tragicznie, tzn chorobą:przeziębieniem, zapaleniem płuc, oskrzeli.
        Z resztą odporność organizmu mam bardzo dużą: wszyscy dookoła mnie mogą chorować na grypę, grypę jelitową, i inne choroby, a ja nigdy ich nie łapię.
        Moje dzieci też mają tak samo: nie łapią chorób (córka jak była mała nie złapała ospy od mojej siostrzenicy, mimo, że piły z jednego kubka i miały codzienny kontakt), podanie witamin powoduje, że zaczynają chorować.

        Czu tak moja wysoka odporność ma związek z zapaleniem tarczycy?, Czy jakoś się to wiąże?
        (np układ odpornościowy atakuje tarczyce)

        Proszę o sugestie, chciałabym to wszystko zrozumieć i wiedzieć dlaczego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka