Witam
Piszę tu po raz pierwszy, z tego powodu proszę o wyrozumiałość
Czuję się koszmarnie, jak staruszka. Nie będę opisywać objawów, ale zrobiłam sobie Wasz test-wyszło mi 38 pkt.
Poszłam za ciosem i prywatnie zbadałam sobie TSH, FT3. Wyniki są z lekka rozjechane, ale w sumie w normie:
TSH 2,79 (norma 0,4-4,0 ulU/mL) 66,39%
FT3 3,62 (norma 1,8-4,2pg/ml) 75,83%
FT4 0,900 (norma 0,8-1,9 ng/dL) 9,09%
Jak stwierdził mój mąż, są w normie, więc mam nie panikować (ja mu tak zawsze mówię, jak przychodzi z badaniami).
Czy na pewno są dobre? Wydaje mi się, że nie bardzo. Im więcej czytam, tym mniej wiem.
Czy mam z tym iśc do lekarza?
Pomóżcie.
Przepraszam za chaotyczny wątek, ale mam siano w głowie i moja zdolnośc logicznego myślenia śpi w tym sianie