Dodaj do ulubionych

Kolejny guru

26.03.10, 15:23

zapomniał, że miał lekcje z etyki zawodowej.

Chory system wspiera patologie. Brak mi słów przede wszystkim z
powodu „totalnego zaskoczenia środowiska”.

"Czujesz, że ze mną popłyniesz- mówi do pacjentki filmowany ukrytą
kamerą prof. Gapik, jeden z czołowych polskich seksuologów, szef
Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego. Potem leżącej na kozetce
wkłada palce do ust masuje piersi i dolne partie ciała. - Przyszłam
do niego po pomoc a zostałam wykorzystana - mówi w filmie jedna z
pacjentek. - Czułam się jakby mnie zgwałcono - dodaje druga. -
Czułam co robi, ale nie potrafiłam wstać, byłam jak naćpana- opisuje
trzecia."


wyborcza.pl/1,75248,7698333,Terapia_przez_molestowanie.html
Obserwuj wątek
    • uffo Re: Kolejny guru 26.03.10, 15:45

      odnosze wrazenie ze seksuolodzy terapeuci, psycholodzy etc. szli na
      te kierunki jako mlodzi ludzie z dramatycznego powodu
      nieumiejetnosci radzenia sobie z powaznymi problemami jakie sami
      wyniesli z wlasnych dysfunkcjonalnych rodzin. I niektorym byc moze
      to pomoglo, a niektorym, jak widac, dalo okazje do dalszych zboczen.
      Ale ten doktor chce podac te pania do sadu, poniewaz uwaza ze
      czynnosci jakie wykonywal byly stricte terapeutyczne.

      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,7700010,_Podejrzana_o_popelnienie_przestepstwa___Prof__Gapik.html
      • gaika Re: Kolejny guru 26.03.10, 16:25
        uffo napisał:

        >
        > odnosze wrazenie ze seksuolodzy terapeuci, psycholodzy etc. szli
        na
        > te kierunki jako mlodzi ludzie z dramatycznego powodu
        > nieumiejetnosci radzenia sobie z powaznymi problemami jakie sami
        > wyniesli z wlasnych dysfunkcjonalnych rodzin. I niektorym byc moze
        > to pomoglo, a niektorym, jak widac, dalo okazje do dalszych
        zboczen.
        > Ale ten doktor chce podac te pania do sadu, poniewaz uwaza ze
        > czynnosci jakie wykonywal byly stricte terapeutyczne.
        >

        To ja życzę dupkowi powodzenia w sądzie.


        Nieodpowiedni ludzie trafiają w nieodpowiednie miejsca. Tak bywa.
        Ale problemem są fatalne, przestarzałe stosunki korporacyjne. W tzw.
        normalnych (nie-dzikichwink krajach lekarze, terapeuci, psychologowie
        co parę lat muszą odnawiać certyfikat specjalizacyjny, muszą się
        poddać procedurze kontroli zewnętrznej.

        U nas wciąż pokutuje przesąd, że jak ktoś jest prof.dr.hab., albo
        uzyskał w środowisku opinię "wybitnego-niekonwencjonalnego", to
        automatycznie staje się świętą krową. To jest prawdziwy skandal, bo
        taki mechanizm musi prowadzić do nadużyć. Każdy, literalnie każdy
        powinien poddawać się jakiejś formie superwizji.
        W jaki sposób wciąż można nie rozumieć, że to jest bezwyjątkowa
        zasada?
        • uffo Re: Kolejny guru 26.03.10, 16:38
          dokladnie. To jest wlasnie konsekwencja wiary w Boskosc autorytetu.
          C.G. Jung postulowal jeszcze przed wojna zeby ludzie studiowali jak
          najdluzej, i douczali sie przez cale zycie, bo to trzyma w ryzach
          egoizm.
          • chickenshorts Re: Kolejny guru 26.03.10, 19:15
            Zdumienie, że facet istniał zawodowo i prosperował tak długo to była
            moja natychmiastowa reakcja podczas oglądania wczorajszej Uwagi w
            TVN, właśnie temu 'guru' poświęconej. To jest, po prostu, skandal,
            żeby palant tego kalibru (wystarczyło go posłuchać) bezkarnie
            uprawiał tak długo swój 'terapeutyczno-naukowy' proceder...

            wyborcza.pl/1,75968,7705776,Autorska_metoda_ponizania_kobiet.html
            • gaika Re: Kolejny guru 26.03.10, 22:40
              chickenshorts napisał:

              > Zdumienie, że facet istniał zawodowo i prosperował tak długo to
              była
              > moja natychmiastowa reakcja podczas oglądania wczorajszej Uwagi w
              > TVN, właśnie temu 'guru' poświęconej. To jest, po prostu, skandal,
              > żeby palant tego kalibru (wystarczyło go posłuchać) bezkarnie
              > uprawiał tak długo swój 'terapeutyczno-naukowy' proceder...

              Widziałam tylko fragment w sieci-już sam sposób w jaki się zwraca do
              pacjentek na wejściu, jest powalający.

              > wyborcza.pl/1,75968,7705776,Autorska_metoda_ponizania_kobiet.html
              >

              "Poznański seksuolog prof. Lechosław Gapik odrzuca zarzuty swoich
              pacjentek o molestowanie seksualne. - Taka osoba jest przekonana o
              nadzwyczajnie dużej atrakcyjności seksualnej dla mnie, czemu z
              przykrością muszę zaprzeczyć - mówił profesor w czwartek w Radiu TOK
              FM o jednej ze swojej pacjentek."

              Mógł jeszcze do tego mieć przyjemność erotyczną. A nie miał. Anioł
              nie człowiek.


              Wybacz Chickenshorts monotematyczność, ale skojarzyło mi się z
              Judt’em. Bo to (znów!) jest motyw władzy, wykorzystania asymetrii w
              relacji.
              • chickenshorts Re: Kolejny guru 27.03.10, 11:44
                gaika napisała:

                > Wybacz Chickenshorts monotematyczność, ale skojarzyło mi się z
                > Judt’em. Bo to (znów!) jest motyw władzy, wykorzystania asymetrii
                w
                > relacji.

                Wybaczamy i prosimy o wybaczenie, ale… żeby uniknąć tego skrótu do
                nikąd, pozwól mi spróbować - spróbować jedynie - powściągnąć ten
                Twój pejcz werbalny, którym okładasz wszelkie spodnie zapinane na
                prawo od rozporka… Że dla Twego ucha Judt ‘dźwięczy’ w Girls… jak
                typowy MCP, jako że: – "jak ktoś bloguje przy pomocy personal
                memoirs- to po coś.

                Zajawka redakcyjna też jakoś pozostaje wymowna: "Roving thoughts and
                provocations from our writers"

                Czyli: jest akcja-jest reakcja.
                – nie musi zaraz prowadzić do
                asocjacji Judt  Gapik, bo to mało obiecujące. It ain’t a
                trailblazing shortcut.
                ‘asymetria’ jest faktem biologicznym, ewolucyjnym i kulturowym.
                Używanie jej (i nadużywanie), często obrzydliwe i krzywdzące
                kobiety jest też faktem i należy tem falt piętnować. Ale w
                powiedzeniu, że rządzący światem mężczyźni są rządzeni (ach, te
                żądze) przez kobiety jest sporo prawdy… Ot, nie wszystko jest
                regulowane przez PC, której nigdy dość, of course…
                Zresztą : “ (…winkkept sex and politics quite separate. Except for
                the occasional exhortation to “make love, not war,” their politics
                were intensely—even absurdly—theoretical and dry. Women participated—
                if at all—as coffee makers and sleeping partners (and as shoulder-
                borne visual accessories for the benefit of press photographers).
                Little wonder that radical feminism followed in short order
                .”
                To jakby echo Twoich własnych słów, n’est ce pas? A to z tego
                samego bloga, tylko nieco dalej (Revolutionaries / Tony Judt)

                Teraz nasi 'guru'...
                Takie typy, jak Gapik, jak b. prezydent Olsztyna, itp… to przecież
                nie są typowi MCPs, eh? Jak T. Judt.

                Sytuacja pacjentów z zaburzeniami w ogóle i pacjentek Gapika w
                szczególe, mnie z kolei, Gaiko, - i wybacz tę drobną obsesję -
                skojarzyła się z sytuacją dziecka otrzymującego pierwsze informacje
                od rodziców. Mogą to być informacje, a mogą to być ‘informacje’… Np.
                o bozi, o ‘tak kochającym bogu, że oddał jedynego syna na śmierć’…
                Trzeba jakoś poradzić sobie z ‘emocjonalnym protestem’, bo przecież
                pochodzi to od autorytetów… (a więc to z nami jest coś nie tak… nie
                dość, że mamy ‘szczegółowe’ (chory/dziecko) problemy, to jeszcze
                jesteśmy generalnie inadequate… Taka sytuacja prowadzi do patologii.
                W polskim mainstreamie takie patologie są … mainstreamem właśnie.
                To dopiero media - niektóre, i niekiedy - walą kijem i chwała im za
                to (oh, na pewno nie w trosce o zdrowie psychiczne społeczeństwa –
                ale i środki czasem uświęcają cel)… Takie typy, jak Gapik, jak b.
                prezydent Olsztyna i wielu innych to przecież nie są typowi MCPs,
                jak T. Judt, eh?
                • gaika Re: Kolejny guru 27.03.10, 23:23
                  Zostałam radykalną feministką z powodu jednego wpisu Judt’a. A moje
                  słowa, co tu dużo mówić, chłoszczą.

                  Lekko się minęliśmy. Padłam "w temacie" jasność przekazu.

                  W jednym zdaniu mogę powiedzieć tyle: mój post wyglądałby
                  identycznie
                  , gdyby na miejscu Gapika była Gapikowa.

                  Po kolei.

                  Nie mam w głowie konstruktu pt. MCP, nie myślę w taki sposób o
                  mężczyznach, bo nie mogłabym ich (co najmniej) szanować.
                  Definitywnie w takich kategoriach nie odczytałam Girls. Nie
                  porównuję Judt’a do Gapika.

                  Najpierw Judt.

                  Twój wpis odebrałam mniej więcej tak : to po prostu błyskotliwy,
                  inteligentny, zabawny tekst. Prywatne wspominki, które nie służą do
                  trawienia, tylko podziwiania.

                  Napisałam, że się z tym nie zgadzam dlatego przede wszystkim, że to
                  blog, który w dodatku, z założenia, ma prowokować.
                  Zasadą w przypadku tej formy jest instant response. Bo jeżeli to, co
                  i jak napisał Judt, nie ma żadnego ogólniejszego znaczenia i powodu
                  (po coś), to można np. wydać wspomnienia (personal memoirs
                  ) w formie książki. Moim zdaniem, tu, celem jest konfrontacja
                  (doświadczeń, przemyśleń, wyobrażeń, stereotypów, płci czy czego tam
                  jeszcze). Stąd akcja-reakcja. A więc zupełnie nie to prowadzi
                  do Gapika.

                  Pisałam w tamtym poście o asymetrii w kategoriach władzy, nie
                  zmysłów. Na to właśnie jestem szczególnie wyczulona:
                  wykorzystanie pozycji zawodowej dla wykorzystania człowieka:
                  naruszania granic, integralności emocjonalnej, fizycznej,
                  intelektualnej-wszelkiej, co w równym stopniu dotyczy dzieci, jak i
                  dorosłych płci obojga. Właśnie dlatego, że
                  asymetria po prostu jest wszechobecna
                  (jak piszesz),
                  trzeba ogromnego uwrażliwienia(żeby nie powiedzieć przeczulenia) w
                  okolicznościach, które na szczególny damage narażają. To jest klucz
                  do asocjacji-opis pewnych sytuacji społecznych powiązanych z
                  zawodową siłą.

                  Teraz Gapik.

                  Dla mnie zachowanie G. nie ma prostego podłoża seksualnego, ale to
                  power go kręci. A więc nie chodzi tu o stosunek do kobiet po prostu,
                  ale o czerpanie satysfakcji z dominacji, przewagi. Używa swojej
                  pozycji dla zaznaczania tej nierównowagi, a np. przez parahipnozę
                  wręcz sugeruje wszechmoc. Nie wiemy, czy w podobny sposób nie
                  zachowuje się wobec mężczyzn-pacjentów. I głowę daję, że się nie
                  dowiemy, ale to już inny temat.

                  Uważam, że czujność trzeba zachować zawsze, a w przypadku
                  wykonywania pewnych zawodów (np. psychoterapeuty) ta etyczna
                  poprzeczka powinna być zawieszona radykalnie wysoko.

                  Dwa przykłady z zamierzchłych czasów:

                  Kolega z roku był nagabywany seksualnie przez, robiącą w zawrotnym
                  tempie karierę naukową, panią dr. Kiedy miał umówione z nią
                  spotkania, prosił różne osoby, żeby czatowały pod zamkniętymi
                  drzwiami i po jakimś czasie wparowywały używając jakiegokolwiek
                  pretekstu.

                  Inny mój kolega budził zainteresowanie innej pani naukowiec.
                  Rozwinął się płomienny romans, ale dopiero wówczas, gdy on
                  skończył
                  studia.

                  To jest cała tajemnica zamkniętych drzwi z tekstu Judt’a.

                  Nieadekwatnie(świetne tu słowo) można się czuć nie tylko w
                  sytuacjach kompletnej bezbronności (dziecko, osoba zaburzona czy
                  potargana przez życie), kiedy wnętrzności są na wierzchu i nie ma
                  żadnej możliwości kontrolowania interakcji, ale także i wtedy, gdy
                  nie jesteśmy aż tak podatni na "uszkodzenie". Wystarczy, że ktoś,
                  zupełnie nieuwzględniając sytuacji, przesuwa granice.

                  Na marginesie: guru w sensie pozycji w środowisku zawodowym
                  na tej zasadzie np. co Samson. Dlatego napisałam kolejny.

                  PC, jeśli w swojej formie nie prowadzi do obłędu, spełnia funkcję
                  pożyteczną i prostą- zastępuje kindersztubę i wymusza (wyuczoną)
                  wrażliwość.

                  Jestem gotowa tłumaczyć się dalej, byle zdjąć z siebie to koszmarne
                  odium okładającej męskie okolice intymne.
                  • chickenshorts Re: Kolejny guru 28.03.10, 08:33
                    No i proszę – prowokacja się udała!

                    gaika napisała:

                    tyle fajnych, inteligentnych i (przede wszystkim) czytelnych
                    rzeczy, że… rozumiem diabollowe pożądanie.
                    (Ach, to rozumienie innych … Jak to było ‘W Prawdzie powieściowej
                    i Kłamstwie romantycznym’ René Girarda - człowiek nie jest zdolny
                    do tego, by pożądać sam z siebie, czy jakoś tak?… )

                    Gaika, powiedzmy... I simply provided (with commendable self-
                    effacement, we all agree, eh?) grist for your mill…
                    I jestem aż blady z dumy i zachwytu… A pod tym:

                    > PC, jeśli w swojej formie nie prowadzi do obłędu, spełnia funkcję
                    > pożyteczną i prostą- zastępuje kindersztubę i wymusza (wyuczoną)
                    > wrażliwość.

                    podpisuję się obiema…



                    (hmm… czym by tu ją jeszcze 'dźgnąć'?)
                    • gaika Re: Kolejny guru 28.03.10, 21:53
                      chickenshorts napisał:

                      > No i proszę – prowokacja się udała!

                      Jakoś wygląda niekompatybilnie. Zanim odpowiem-powinnam w to
                      wierzyć? Bo zaczęłam się czuć nieadekwatnie.
                      • chickenshorts Re: Kolejny guru 29.03.10, 11:09
                        gaika napisała:

                        > chickenshorts napisał:
                        >
                        > > No i proszę – prowokacja się udała!
                        >
                        > Jakoś wygląda niekompatybilnie.

                        Language games… (?)

                        > Zanim odpowiem-powinnam w to
                        > wierzyć?

                        Pomóc? Służę Pani (PC raczej, niż kindersztuba!):

                        > Najpierw Judt.
                        > Napisałam, że się z tym nie zgadzam dlatego przede wszystkim, że
                        to
                        > blog, który w dodatku, z założenia, ma prowokować
                        .

                        No i prowokacja się udała!

                        > Zasadą w przypadku tej formy jest instant response. Bo jeżeli to,
                        co
                        > i jak napisał Judt, nie ma żadnego ogólniejszego znaczenia i
                        powodu
                        > (po coś), to można np. wydać wspomnienia (personal
                        memoirs
                        >
                        ) w formie książki.

                        Pewnie też będzie...
                        Instant response... Mój znasz. Wg uffo,
                        Judt ‘zgrzeszył’ by playing down the sizties’ impact (jeśli
                        dobrze zrozumiałem), wg Ciebie … no właśnie, czym? – kpiną z
                        radykalnego feminizmu?... krótką pamięcią /obojętnością na los
                        kobiet?... A ja sobie myślę, że niech będzie tak, ‘jak się państwu
                        wydaje’. Ale nigdy w życiu nie przyszło by mi do głowy skojarzyć
                        autora Girls z Gapikiem (lub ‘Gapikową’wink… power or not power...
                        Jeśli jednak chciałaś powiedzieć, że czujesz (u Judta) whiff
                        patriarchalnego paradygmatu - cóż, mogę tylko powiedzieć, że ja
                        nie, ale to może dlatego, że mam przytępiony zmysł węchu… albo, że
                        to jedyne powietrze jakim oddycham… Nie z mojego wyboru!

                        Ah, i jeszcze jedno!

                        > Jestem gotowa tłumaczyć się dalej, byle zdjąć z siebie to
                        koszmarne
                        > odium okładającej męskie okolice intymne.

                        Nie, nie… Chodziło o czaszki będące ukoronowaniem męskich spodni,
                        a uparłem się przy góziku po prawej, bo wiem, że jeśli kobietom
                        zdarza się nie dbać, mężczyzna nigdy nie założy spodni damskich,
                        takich zapinanych na lewo…

                        > Bo zaczęłam się czuć nieadekwatnie.

                        W to z kolei ja nie bardzo wierzę.
                        • gaika Re: Kolejny guru 29.03.10, 20:57
                          chickenshorts napisał:

                          > Pomóc? Służę Pani (PC raczej, niż kindersztuba!):

                          Chyba ani jedno, ani drugie. Manifestacyjneprzejście
                          na "pani"(zauważ odwrotną kolejność) pełni jakąś funkcję.

                          > No i prowokacja się udała!

                          W związku z tym, że odpowiadałam na to co Ty, Chickenshorts,
                          napisałeś(czy jeszcze mogę Cię "tykać"?), nie na Judt’a(na to
                          odpowiadałam tam), zrozumiałam(okazało się- nie zrozumiałam), że
                          mówisz w swoim imieniu. Dlatego zgrzytnęło.


                          Hm, czyli dziś już tak fajnie mój wpis nie wygląda. Szkoda.

                          (Czasem też tak mam, że jak mi się uleży, przychodzi olśnienie
                          [do rozmiękczonego wcześniej mózgu-Ty tego rozumieć nie możesz] w
                          postaci: "co ci ludzie(en general, rzecz jasna) pieprzą?")

                          wg Ciebie … no właśnie, czym? – kpiną z
                          > radykalnego feminizmu?... krótką pamięcią /obojętnością na los
                          > kobiet?... A ja sobie myślę, że niech będzie tak, ‘jak się
                          państwu
                          > wydaje’. Ale nigdy w życiu nie przyszło by mi do głowy skojarzyć
                          > autora Girls z Gapikiem (lub ‘Gapikową’wink… power or not power.

                          Jeśli w ogóle "zgrzeszył" to zlekceważeniem znaczenia –historii dla
                          PC, a przede wszystkim (co było zasadniczą częścią mojego postu)-jak
                          łatwo władza demoralizuje.
                          Rozkapryszeniem (och, te zamknięte drzwi).

                          (Nie myśl, że ja myślę, że on tego wszystkiego nie wie. Nie myśl, że
                          nie wiem, że aby tekst w takiej postaci mógł powstać, musiała
                          być wyłączona część szerszej perspektywy.)

                          Nie napisałam, że Judt to Gapik/owa, tylko, że w obu przypadkach
                          mamy takie sytuacje społeczne, w których łatwo nadużyć władzy
                          płynącej z pełnionych funkcji, zajmowanej pozycji.
                          Tekst Judt’a komentuję, na Gapika się oburzam i potępiam.

                          > Jeśli jednak chciałaś powiedzieć, że czujesz (u Judta) whiff
                          > patriarchalnego paradygmatu - cóż, mogę tylko powiedzieć, że ja
                          > nie,

                          Nie położyłam nacisku w żadnym poście na wykorzystanie kobiet przez
                          mężczyzn, ale na wykorzystanie człowieka przez człowieka.

                          >ale to może dlatego, że mam przytępiony zmysł węchu… albo, że
                          > to jedyne powietrze jakim oddycham… Nie z mojego wyboru!

                          I’m sorry.

                          Nie sadzę jednak, żeby to był warunek sine qua non.
                          Z drugiej strony oddychając powietrzem mieszanym można być
                          kompletnie ślepym/ą.
                          Z trzeciej strony nie udawajmy, że różnice indywidualne nas
                          wzajemnie nie "ubogacają".
                          No i jednorodność prowadziłaby do skrajnego, interpersonalnego
                          lenistwa.

                          > Ah, i jeszcze jedno!

                          > > odium okładającej męskie okolice intymne.

                          To był żart. Mam po prostu problem z używaniem żółtych twarzy.
                          Powinnam się częściej przełamywać.

                          Ale swoją drogą, tego nie chwytam: "że jeśli kobietom zdarza się
                          nie dbać
                          , mężczyzna nigdy nie założy spodni damskich,
                          takich zapinanych na lewo…"

                          Jak to działa? A jeśli dba?


                          > > Bo zaczęłam się czuć nieadekwatnie.
                          >
                          > W to z kolei ja nie bardzo wierzę.

                          Wyjaśnienie na początku postu.
                          • chickenshorts Re: Kolejny guru 31.03.10, 06:32
                            Uff… droga gaiko, przepraszam za to całe zamieszanie…
                            Właśnie przyznałem sobie certyfikat megaidioty w PR i Inter-Personal
                            R. Moja wina całkowita.
                            W rzeczywistości to był bezmyślny piruet, a nie żadne
                            manifestacyjne przejście - to akurat mogłaś chcieć zauważyć,
                            zważywszy właśnie kolejność - ale jeśli powiało chłodem to
                            przepraszam, nie to chciałem ‘puścić’… Wiesz, przestałem myśleć,
                            struck with awe & wonder … Twoje analityczne myślenie i laserowa
                            precyzja w formułowaniu argumentów sprawiają żę czuję się w
                            obecności… superior mind.. I nadmiar poufałości z mojej strony
                            jest nie na miejscu… I know me place, I do.

                            OK.? No i oczywiście raczej polegaj na swoim czytaniu i
                            intuicji niż moich ezplanations – to było oczywiste wiggling
                            z mojej strony - zaburzenia wieku starczego!

                            Ah, jeszcze te spodnie! Mam nadzieję że to nie ‘gózik’
                            wprowadził Cię w konfuzję… Po której stronie Twoich spodni jest
                            guzik?
                            Chodziło o to, że o ile znane mi dziewczyny zakładają spodnie
                            zapinane i tak i tak – znani mi mężczyźni (ze mną włącznie) tych
                            zapinanych na ‘lewy guzik’ nie założą…
                            • gaika Re: Kolejny guru 31.03.10, 19:40

                              Ulżyło mi, że nie będzie oficjalnie.

                              Chickenshorts, absolutnie nie ma za co przepraszać. Ja się nie
                              poczułam urażona. Po prostu lepiej wiedzieć, czy jest się on the
                              same page, skoro nie ma szansy np. na usłyszenie intonacji głosu.
                              Dzięki za wrażliwość na detale.

                              Dziękuję za wszystkie miłe słowa, (takie połechtanie ego-któżby nie
                              lubił?), ale pozwól, że nie spuchnę ponieważ, z natury, I know my
                              place too.

                              Gózik potraktowałam jak guzik(nie mam obsesji ortograficznych).
                              Ze spodniami (na lewo i prawo )very true.

                              Po prostu domniemywałam (już chyba patologicznie), że może w tym
                              jest ukryty przekaz o dominacji, którą symbolizują damskie spodnie
                              na mężczyźnie (jak kobieta dba, to znaczy "dba" czyli tłamsi ...)
                              Coś na kształt wojen(które ponoć się toczą)o
                              spuszczoną/niespuszczoną deskę klozetową -if you know what I mean).


                              P.S.
                              Oczywiście przeczytałam Food, nie mówiąc o Revolutionaries(już
                              wtedy!), bo to fantastyczna, świetnie napisana lektura (niech Ci
                              będzie w końcu).

                              Chcę napisać w związku z tym ostatnim, o kolejnym skojarzeniu
                              (again!!!).........


                              W Revolutionaries mowa o Kołakowskim. Przypomniało mi się, że kiedyś
                              widziałam wywiad z Judt’em, z którego nic nie pamiętam niestety, z
                              wyjątkiem tego, że mówił o Kołakowskim właśnie jako o jednej z
                              najważniejszych postaci w swoim życiu.

                              Przeraziłeś się, prawda?
                              A "skojarzenie" było całkiem niewinne.
                              • chickenshorts Re: Kolejny guru 01.04.10, 06:55
                                gaika napisała:

                                > Przeraziłeś się, prawda?

                                Heh, heh… Nieprawda!

                                Od dawna wiem o podziwie Judta dla Kołakowskiego, a
                                jego ‘zachwyt’ dla odpowiedzi Kołakowskiego (w „Moje słuszne
                                poglądy…”wink na ‘List Otwarty…’ EP Thompsona, zdobi wszelkie
                                recenzje czy omówienia pewnych książek obu

                                www.guardian.co.uk/books/2008/apr/26/politics

                                www.nybooks.com/articles/19883

                                www.nybooks.com/articles/article-preview?article_id=19302
                                readingthemaps.blogspot.com/2006/09/tony-judt-leszek-kolakowski-and.html

                                Sam należę do ‘zaczarowanych przez Kołaka-dysydenta’, ale… moim
                                skromnym zdaniem najlepsze rzeczy napisał przed wyjazdem z Polski.
                                Tzw. ‘Późny Kołakowski’ zawiódł wielu swoich fanów (kto wie, może
                                nawet Judt’a), co nie zmienia faktu jego wybitności i…jego, well…
                                superior mind. W końcu książki Kołakowskiego, pierwszą była
                                chyba,„Kultura i Fetysze”, czytane pod koniec ’70-tych (wtedy
                                już ‘podziemne’wink, wpłynęły na różne moje decyzje życiowe… m. in.
                                wybór studiów.
                                Uważam jednak, że późniejszymi publikacjami i afiliacjami
                                zdyskredytował się nieco, i stał się gwiazdą - jak to ujął pewien
                                amerykański filozof w swoim blogu – on the wane for the last
                                twenty years…

                                Ale, ale… de mortuis nil nisi bene


                                > A "skojarzenie" było całkiem niewinne.

                                Innymi słowy: no dots connect Judła, Kołakowskiego i moje
                                domniemane ‘przerażenie’? Fantastycznie!

                                I ♥ Judt , a JP2 was ‘the parochial idolater’… i nikt tego
                                fenomenu nie ujął trafniej, tylko co to ma wspólnego z tematem
                                tego wątku?... ah, może słowo ‘guru’?

                                P.S.
                                > P.S.
                                > Oczywiście przeczytałam Food, nie mówiąc o Revolutionaries(już
                                > wtedy!), bo to fantastyczna, świetnie napisana lektura (niech Ci
                                > będzie w końcu).

                                A Kibbutz? What abort Kibbutz?!?... smile

                                • gaika Re: Kolejny guru 01.04.10, 21:49
                                  chickenshorts napisał:

                                  >
                                  > www.guardian.co.uk/books/2008/apr/26/politics

                                  Może ja nieźle kojarzę, ale z pamięcią coś nie bardzo: wywiad, o
                                  którym pisałam dotyczył tej książki właśnie.

                                  Znaczy jesteś z the sixties- (oczywiście nie do tego stopnia co
                                  Judt), {chyba, że jako gifted & talented Kołakowskiego czytałeś w
                                  krótkich spodenkach[i stąd te szorty]}- więc może by o tym starczym
                                  wieku trochę mniej ostentacyjnie...(tu żółta twarz z jednym
                                  przymkniętym okiem)

                                  Ty mi prawiłeś komplementy, a sam studiowałeś coś (domniemywam) co
                                  nie znajdowało się w granicach moich możliwości percepcyjnych. Więc
                                  zejdźmy na ziemię. Chociaż, właściwie to nie ja zaczęłam lewitować-
                                  jestem, gdzie byłam.

                                  Kołakowskiego poznałam fragmentarycznie, na sposób można rzec,
                                  inconsistent. Judt’a dzięki Tobie zaczęłam teraz w ogóle czytać -
                                  niezwykłe doświadczenie-(do ostatniej jego książki z czasem
                                  na pewno się dobiorę). Kibbutz nadrobię (to Twoje nienasycenie!),
                                  ale teraz pochłonie mnie The greatest shaw on Earth, no i podczytuję
                                  Domosławskiego z głupiej ciekawości o co ten cały fuzz.

                                  Sobie z tego forumowania korzystam. Dawno temu, dzięki
                                  Marcinowi (chyba się uleczył i wrócił na dobre do realu)
                                  przeczytałam świetną książkę o średniowiecznych anorektyczkach.
                                  Jakoś nigdy mu chyba nie podziękowałam za hint.

                                  Tobie dziękuję za "czytelnię" od razu, na wszelki wypadek.
                                  • chickenshorts Re: Kolejny guru 03.04.10, 10:20
                                    gaika napisała:

                                    > Znaczy jesteś z the sixties-

                                    raczej ‘Kombornia’ version of…
                                    napiętnowany jako bitles (sic!), wysłany przez nauczycielkę
                                    do fryzjera, a wszystko to w roku pańskim 1970 Some sizties


                                    >cryingoczywiście nie do tego stopnia co
                                    > Judt)

                                    Oczywiście!

                                    > do ostatniej jego książki z czasem
                                    > na pewno się dobiorę). Kibbutz nadrobię (to Twoje nienasycenie!),
                                    > ale teraz pochłonie mnie The greatest shaw on Earth,

                                    Judt would approve, I’m sure! smile)
                                    O ile istnieje ściśle naukowa historia, tzn. naukowa teoria
                                    wyjaśniająca naszą historię (i zmiany w czasie) to jest nią
                                    teoria ‘Ewolucji przez dobór naturalny’ Darwina w końcu...

                                    www.theamericanscholar.org/historians-and-nature/
                                    > Tobie dziękuję za "czytelnię" od razu, na wszelki wypadek.

                                    Słusznie! Wypadki asice, realistyczny optymizm dozwolony mojej
                                    grupie wiekowej to jedno P, ale już czysty realizm – oh,
                                    call me curmudgeonly - przewiduje wszystkie 3: Podagra, Prostata i
                                    Parkinson.

                                    Wesołych Świąt!

                                    • gaika Re: Kolejny guru 03.04.10, 21:59
                                      chickenshorts napisał:

                                      > raczej ‘Kombornia’ version of…

                                      Never been...

                                      > napiętnowany jako bitles (sic!), wysłany przez
                                      nauczycielkę
                                      > do fryzjera, a wszystko to w roku pańskim 1970 Some sizties

                                      ...bo grzywka była za długa.

                                      Czysta trauma. Praktycznie child abuse.

                                      > Judt would approve, I’m sure! smile)

                                      Już zdążyłam się domyślić (ze strzępów na razie). Ale podgonię...

                                      > www.theamericanscholar.org/historians-and-nature/

                                      Ty tu mojej uwagi od lektury zasadniczej nie odwracaj wink

                                      > Słusznie! Wypadki asice, realistyczny optymizm dozwolony mojej
                                      > grupie wiekowej to jedno P, ale już czysty realizm – oh,
                                      > call me curmudgeonly - przewiduje wszystkie 3: Podagra, Prostata
                                      i
                                      > Parkinson.

                                      Eee, Przesądy. Dziś ludzie żyją tak długo, że 3P pojawia się
                                      zasadniczo później.
                                      No i odejście z wirtualu do realu to w końcu jeszcze nie zejście
                                      wink


                                      > Wesołych Świąt!

                                      Do koszyka, zamiast jajek (raczej nie święcić), gdybyś tego jeszcze
                                      w nim nie miał.


                                      tinyurl.com/yj9dcwh

                                      tinyurl.com/yh9hrrm

                                      tinyurl.com/yzs5k4n

                                      tinyurl.com/yzlte45
                                      • chickenshorts Re: Kolejny guru 04.04.10, 09:01
                                        Super! Dziękuję baaardzo, gaiko!
                                        • gaika Re: Kolejny guru 05.04.10, 14:14
                                          smile
          • gaika Re: Kolejny guru 26.03.10, 22:34
            uffo napisał:

            > dokladnie. To jest wlasnie konsekwencja wiary w Boskosc
            autorytetu.
            > C.G. Jung postulowal jeszcze przed wojna zeby ludzie studiowali
            jak
            > najdluzej, i douczali sie przez cale zycie, bo to trzyma w ryzach
            > egoizm.

            Amen.
    • hawela Re: Kolejny guru 27.03.10, 09:12
      Na tabliczce nad jego gabinetem było, że on nie tylko seskuolog, ale
      i psychoterapeuta. Więc można trafić np z depresją.
      Obrzydliwysad(
      • kamfora potrzeba-gotowość-jakość pomocy 27.03.10, 11:48
        Czy zauważyliście, że coraz więcej osób szuka pomocy terapeutów
        a coraz mniej jest zadowolonych z jakości tejże?
        Chętnych do robienia kasy na pomaganiu innym
        jest może nawet więcej, ale są to raczej usługi bez
        gwarancji. W dodatku niejednokrotnie sam pomagacz potrzebuje
        pomocy. Jednocześnie rośnie liczba prawników gotowych
        egzekwować kary od nieskutecznych terapeutów. A media podsycają płomień ogólnego
        oburzenia.

        Swojego czasu rozważałam możliwość skorzystania z pomocy psychoterapeuty:
        koleżanka polecała mi gorąco prof. Gapika, który
        pomógł stanąć na nogi jej i wielu jej znajomym. Koniec końców
        umówiłam się na wizytę, ale odmyśliłam się i zrezygnowałam. Przez
        telefon wydawał się sympatyczny i wyraził gotowość pomocy, gdybym jednak nie
        potrafiła sama sprostać trudnościom.
        Tak sobie jednak myślę, że gdybym wtedy do niego poszła, to
        - w zależności, czy by mi pomógł, czy nie - albo bym go polecała, albo nie. Nie
        krytykowałabym jego metod, jeśli są tacy, którym akurat te metody pasują
        i są dla nich skuteczne.

        Dziwny świat, gdzie sprawy intymne są roztrząsane publicznie.
        • kora3 Re: potrzeba-gotowość-jakość pomocy 27.03.10, 11:54
          kamfora napisała:

          >
          > Dziwny świat, gdzie sprawy intymne są roztrząsane publicznie.

          >
          Przepraszam Kamforo, ale co masz na mysli?
          Bo nie zrozumialam .. Czy chodzi co o to, ze ldzie swoje intymne
          sprawy omawiają z teapeutami , na przyklad, czy o to, ze sprawa
          intymna w postaci metod profa G. ujrzała swiatło dzienne?
          • kamfora Re: potrzeba-gotowość-jakość pomocy 27.03.10, 13:43
            I jedno i drugie.

            Takie sprawy powinny być (moim zdaniem, oczywiście)
            roztrząsane rozmowach między dwojgiem. Ewentualnie
            osoba trzecia mogłaby doradzić - ale obojgu, nie
            pojedynczo.

            A już nagrywanie ukrytą kamerą i pokazywanie tego w telewizji
            jest po prostu... obrzydliwe.
            • karafka_do_wina Re: potrzeba-gotowość-jakość pomocy 27.03.10, 14:35
              kamfora napisała:

              > I jedno i drugie.
              >
              > Takie sprawy powinny być (moim zdaniem, oczywiście)
              > roztrząsane rozmowach między dwojgiem. Ewentualnie
              > osoba trzecia mogłaby doradzić - ale obojgu, nie
              > pojedynczo.

              ale tu nie chodzi o "rozstrzasanie spraw" tylko o leczenie zaburzen. od tego
              jest lekarz, nie partner. poza tym, nie kazdy ma partnera, na zaburzenia cierpia
              tez osoby samotne. terapia nie polega na "radzeniu" tylko jest bardziej zlozona.
              musi ja prowadzic fachowiec. negujesz sens pracy seksuologow?


              >
              > A już nagrywanie ukrytą kamerą i pokazywanie tego w telewizji
              > jest po prostu... obrzydliwe.
              >

              nagranie jest dowodem na chory proceder pana G. wiec dobrze, ze go zdobyto.
              obrzydliwe jest traktowanie pacjentek przez tego pana, a nie zdobywanie dowodow.

              czy gdyby nagrano ukryta kamera znana osobe, ktora przyjmuje lapowke czy
              popelnia inne przestepstwo i pokazo w tv, to tez byloby obrzydliwe?
            • kora3 Re: potrzeba-gotowość-jakość pomocy 27.03.10, 15:24
              kamfora napisała:
              >
              > Takie sprawy powinny być (moim zdaniem, oczywiście)
              > roztrząsane rozmowach między dwojgiem. Ewentualnie
              > osoba trzecia mogłaby doradzić - ale obojgu, nie
              > pojedynczo.


              a bierzesz pod uwage, ze taka osoba idzie do terapeuty wlasnie
              dlatego,ze NIE moze się dogadać z drugą? Gdyvy mogla - nie byłoby
              problemu smile

              >
              > A już nagrywanie ukrytą kamerą i pokazywanie tego w telewizji
              > jest po prostu... obrzydliwe.

              >
              Wiesz, wprowadzanie kogoś w stan kiedy nie ma zdolnosci kierowania
              swoim postepowaniem i molestowanie jest na serio obrzydliwe!
              A nagranie tego było prawdopodobnie jedynym sposobem na to, by
              pacentce uwierzono, ze znany, uznany i szanowany terapeuta robi cos
              takiego. Zwróc uwagę,ze póki nir wiedzial o nagraniu - zaprzeczał,
              jakoby takie wydarzenia kiedykolwiek miały miejsce. Słowo pachentki
              przeciw słowu tuza w dziedzinie, profesora. Jak myslisz - komu by
              uwierzono na to slowo?

              Przepraszam, ale odbieram twoje slowa jako tzw. "zmiatanie pod
              dywan" - że najle[iej byłoby, zeby pacjetka, której to nie pasi
              zrezygnowała z terapii i siedziała cicho. A tak nie ejst, nie wolno
              milczeć i bac sie, gdy ktoś robi nam krzwywde takze wówczas, gdy
              robi to osoba bedąca autorytetem w tej czy innej dziedzinie.
              • uffo Re: potrzeba-gotowość-jakość pomocy 27.03.10, 16:07
                tak jak system dmokratyczny stara sie patrzec rzadzacym na rece i
                stara sie nie dopuszczac do naduzyc,przynajmniej nie takich jakich
                dopuszaja sie rozni dyktatorzy, tak musi byc jakis system
                sprawdzajacy i kontrolujacy tych ktorzy maja stanowiska autorytetu,
                czy to profesjonalnego, czy rodzicielskiego. A tym bardziej gdy w
                gre wchodzi zdrowie ludzkie i grozba dodawania cierpienia do juz
                istniejacego cierpienia, i to osoby najprawdopodobniej
                pokrzywdzonej.Nikt nie jest doskonaly, poza tym ludzie sie
                zmieniaja, a nierzadko po latach, objawiaja sie cechy jakich
                wczesniej nikt nie podejrzewal. Moga to byc cechy soleczne, a moga
                byc aspoleczne, egoistyczne. Takie sprawy jak z dr. seksuologiem,
                naduzyciami ksiezy czy pedagogow, niewatpliwie powinny zainicjowac
                jakas ogolnonarodowa debate na te tematy i wprowadzenie jakichs
                wiekszych zabezpieczen dla zdrowia ludzi, azeby tacy terapeuci,
                wspolczesni szamani, nie czuli sie bezkarnie w swoim zawodzie. Jak
                czlowiek wpada w rutyne albo zaprzestaje praktyk medatycyjnych,
                rozwijania wlasnej wiedzy, czy jakichs charytatywnych dzialan, etc.
                to egoizm i zmyslowosc zaczynaja brac gore i moze dojsc do takich
                zboczen. A jeszcze poczucie bezkarnosci zacheca. Jak u politykow
                bedacych ponad prawem. Pokus bezlik. Tylko mocno rozwijajace sie
                (jako ludzie) jednostki moga sie oprzec, praktykujace dobro,
                wiedze,wspolczucie,etc. Osobowosc to proces dynamiczny, a nie jakas
                stala wrodzona. No i co sie zdobylo, nie jest na zawsze. Trzeba
                ciagle odswiezac, odnawiac swoja wiedze. Dlatego posiadanie
                kojarzone jest z przedmiotowoscia i przedmiotowym traktowaniem
                drugich. Nie mozna do takiego stanu dopuszczac. Niektorzy dbaja o
                taki samorozwoj sami z siebie, innych trzeba di tego przymuszac, a
                jeszcze innych odstraszyc od wchodzenia w taka dziedzine w ktorej
                nie zdolaliby zddzialac wiele dobrego. Oczywiscie najoptymalniejsza
                jest rownowaga roznych aspektow, ale o to wlasnie trzeba aktywnie
                dbac i pielegnowac.
        • hawela Re: potrzeba-gotowość-jakość pomocy 27.03.10, 18:33
          kamfora napisała:


          > Tak sobie jednak myślę, że gdybym wtedy do niego poszła, to
          > - w zależności, czy by mi pomógł, czy nie - albo bym go polecała,
          albo nie. Nie
          > krytykowałabym jego metod,

          Nawet jeśli metody te są nieetyczne?
          • kora3 no własnie 27.03.10, 18:49
            dibre pytanie Hawelosmile

            nawet nie muszą być nieetyczne, wystarczy, zeby były stosowane bez
            zgody pacjenta i naruszały jego godnosc.
            Jednej osobie mogą taikie metody odpowiadać, innej nie. Jesli komus
            psują to ok, ale dlaczego skoro to takie normalne metody prof. nie
            wiedzac o filmie zaprzeczał stanowczo jakoby je w ogóle stosowal?
            • kamfora Re: no własnie 27.03.10, 21:39
              Przyznaję, że nie tyle neguję sens pracy seksuologów ile że
              nie uważam seksuologii za odrębną dziedzinę nauki. Seksuolog to
              po prostu psycholog. Nie mylić z lekarzem.

              czy gdyby nagrano ukryta kamera znana osobe, ktora przyjmuje lapowke czy
              popelnia inne przestepstwo i pokazo w tv, to tez
              byloby obrzydliwe?


              Oczywiście, że tak! Też byłoby to obrzydliwe! Bo w każdym takim przypadku
              chodzi o sensację, o zniszczenie tego człowieka, a nie o dobro kogoś, kto
              czuje się skrzywdzony przez niego.
              Może ktoś zechce wstawić kamery do wszystkich gabinetów i puścić
              w TVN? Oczywiście dla bezpieczeństwa biednych klientów tychże gabinetów.
              Przy okazji wzrośnie oglądalność tv - same plusy...
              • kora3 Re: no własnie 28.03.10, 11:59
                kamfora napisała:

                > Przyznaję, że nie tyle neguję sens pracy seksuologów ile że
                > nie uważam seksuologii za odrębną dziedzinę nauki. Seksuolog to
                > po prostu psycholog. Nie mylić z lekarzem.


                Wiesz Kamforo, mozesz miec swoje zdaniesmile ale o ile mnie wiadomo tak
                nie jest. Seksuologia jest zwiazana z psychologią zapewne ścisle,
                ale z medycyna - takze. Zaburzenie seksualnosci mają takze charaktr
                somatyczny, nierzadko dają somatyczne doleglisowci.

                >
                > Oczywiście, że tak! Też byłoby to obrzydliwe! Bo w
                każdym takim przypadk
                > u
                > chodzi o sensację, o zniszczenie tego człowieka, a nie o
                dobro kogoś, kt
                > o
                > czuje się skrzywdzony przez niego.


                Kamfora, klasyczna zamiotka pod dywan, w kazdym razie próbasmile sorry -
                jesli ktoś mówi: " Taki a taki żadał ode łapwki" -slychac głosy:
                kłamie, zmysla, chce zniszczyc, a jesli ktos pokaze dowód, np. w
                postaci nagrania - jescze gorzej: niszczą człowieka, najlepiej
                jescze "kiemienują" - widzisz tu gdześ logike?

                > Może ktoś zechce wstawić kamery do wszystkich gabinetów i puścić
                > w TVN? Oczywiście dla bezpieczeństwa biednych klientów tychże
                gabinetów
                .
                > Przy okazji wzrośnie oglądalność tv - same plusy...


                Gdybyś chciała wiedzieć moja droga, to w bardzo wielu miejscach
                gdzie bywasz są kamery, jest nawet info o tym, ale nawet nie
                zauwazasz. smile Najlepiej zamiesc i powiedzieć : dla wspólnego dobra
                dajmy emu spokój, nie ma dowodów, ciiiicho, jak nie bedziemy o tym
                gadać, to to znikinie, taaaasmile
                • kamfora Re: no własnie 28.03.10, 12:27
                  kora3 napisała:

                  > Seksuologia jest zwiazana z psychologią zapewne ścisle,
                  > ale z medycyna - takze. Zaburzenie seksualnosci mają takze charaktr
                  > somatyczny, nierzadko dają somatyczne doleglisowci.

                  Raczej odwrotnie: pewne dolegliwości somatyczne są przyczyną zaburzeń
                  seksualnych. Leczy się je nie terapeutycznie, tylko medycznie.

                  > Kamfora, klasyczna zamiotka pod dywan, w kazdym razie próbasmile
                  > sorry -
                  > jesli ktoś mówi: " Taki a taki żadał ode łapwki" -slychac głosy:
                  > kłamie, zmysla, chce zniszczyc, a jesli ktos pokaze dowód, np. w
                  > postaci nagrania - jescze gorzej: niszczą człowieka, najlepiej
                  > jescze "kiemienują" - widzisz tu gdześ logike?

                  Co Ty z tym dywanem? Obsesja jakaś, czy co? wink
                  Łapówki to zupełnie inna bajka.
                  A korzystanie z prywatnych usług terapeutów nie jest przymusowe:
                  wręcz przeciwnie. Czy wyobrażasz sobie, że Gapik przyjmuje łapówkę?
                  Powiedz: jakie dobro wypływa z ogłoszenia na cały świat,
                  że X zrobił coś , co wydaje mi się złem?

                  > Gdybyś chciała wiedzieć moja droga, to w bardzo wielu miejscach
                  > gdzie bywasz są kamery, jest nawet info o tym, ale nawet nie
                  > zauwazasz. smile Najlepiej zamiesc i powiedzieć : dla wspólnego dobra
                  > dajmy emu spokój, nie ma dowodów, ciiiicho, jak nie bedziemy o tym
                  > gadać, to to znikinie, taaaasmile

                  Nie obchodzą mnie kamery w biurach, urzędach czy bankach.
                  Chociaż nie sądzę, by etyczne było umożliwienie wszystkim
                  obserwacji zapisów z tychże kamer.
                  Natomiast wstawianie kamer tam, gdzie obowiązuje tajemnica,
                  czyli w gabinetach lekarskich/psychoterapeutycznych czy konfesjonałach - uważam
                  za obrzydliwość.
                  Obrzydliwych środków nie uświęcają najwspanialsze cele.
                  • kora3 Re: no własnie 28.03.10, 15:05
                    kamfora napisała:

                    > kora3 napisała:
                    >

                    >
                    > Raczej odwrotnie: pewne dolegliwości somatyczne są przyczyną
                    zaburzeń
                    > seksualnych. Leczy się je nie terapeutycznie, tylko medycznie.


                    wiesz, ja nie ejstem specjalista, ale wiem, ze sporo seksuologów
                    chyba jest absolwentami am-ów.

                    >
                    >
                    > Co Ty z tym dywanem? Obsesja jakaś, czy co? wink

                    nie, dlaczego - technika niektórych raczej smile

                    > Łapówki to zupełnie inna bajka.

                    dlaczego?

                    > A korzystanie z prywatnych usług terapeutów nie jest przymusowe:
                    > wręcz przeciwnie. Czy wyobrażasz sobie, że Gapik przyjmuje łapówkę?
                    > Powiedz: jakie dobro wypływa z ogłoszenia na cały świat,
                    > że X zrobił coś , co wydaje mi się złem?


                    przyjmowanie łapówek nie wydaje się złem, tylko nim jest, a w
                    dodatku jest nielegalne. Dobra, wreczanie też, ale gdy chodzi o
                    wreczenie lapówki lekarzowi przez kogoś, kogo bliski jest zagrozony
                    np. smuercią to jest okolicznosc łagodząca.
                    co z tego, ze korzystanie z terapii nie ejst przymusowe? To znaczy,
                    ze lekarz, czy terapeuta ma prawo molestowac seksualnie pacjenta w
                    dodatku wprowadzając go w stan, w którym nie ma on mozliwosci
                    kierowania w pelni swym postepowaniem?
                    Chyba Kamforo musimy jasno rozgraniczyc dwie sprawy:
                    - NIEZADOWOLRNIE z terapii (usługi, czegokolwiek) jej metod i wyników
                    - NARUSZENIE godnosci i nietykalnosci w jej ramach

                    Na linkowanym przeze mnie tutaj forum wiele osób wierzacych skarzy
                    się na terapeutów niezwiazanych z Kosciolem, ze doradzali im rozwód,
                    a nawet tzw. układanie sobie zycia z kims innym poza saskramentalnym
                    małzonkiem. Te osoby były niezadowolone z tych porad i terapii,
                    czasem wrecz oburzone poradami i rezygnowały z tego terapeuty. Jak
                    najbardziej im WOLNO i byc niezadowolonymi i zrezygnowac.
                    ale gdyby taki teraputa w ramach otwarcia się takiej osoby na nowe
                    zwiazki zaczął ją obmacywac, chciał wykorzystac, to czy uznałabyś to
                    za powód do li tylko niezadowolenia?
                    Bo ja nie! To jest niemoralne i nielegalne.

                    Tak jak Ty teraz tłumaczysz, mozna w zasadzie zbagatelizowac
                    WSZYSTKO, kazde swiństwo, kaze zboczenie, kazde wykorzystanie.
                    Mobbing w pracy? Nie ma problemu, nie ma przymusu pracy gdzieś,
                    mozna zmienić, mozna rzucić. Drezenie w szkole? Jaki problem? Mozna
                    zmienic szkołe, do skutku zmieniac, albo przejsc na ITN. Uciązliwy
                    sąsiad? Mozna się przeprowadzić! Czyż nie? Tak, tylko to nie
                    załatwia PROBLEMU. Pan G. ewidentnie olestowal swe pacjentki, a tego
                    mu robic nie wolno. Pewnie nie byly one pierwsze zmolestowane, a
                    gdyby tylko sobie poszły od niego i trzymały buzie na kłódki, to
                    byłyby też nie ostanie.
                    >
                    >
                    > Nie obchodzą mnie kamery w biurach, urzędach czy bankach.
                    > Chociaż nie sądzę, by etyczne było umożliwienie wszystkim
                    > obserwacji zapisów z tychże kamer.


                    No i nie jest smile ale stanowic mogą np. dowód w sądzie.

                    > Natomiast wstawianie kamer tam, gdzie obowiązuje tajemnica,
                    > czyli w gabinetach lekarskich/psychoterapeutycznych czy
                    konfesjonałach - uważam
                    > za obrzydliwość.


                    Chwila - tajemnica obowiązuje co do pacjenta, a nie co do lekarza
                    chyba?smile Jesli pacjentka sama ZABRAŁA kamere na SWOJA terapię (a z
                    materiału wynika, ze takbyło, a nie ze montowała cos, ale moze nie
                    doczytalam) to jej jaknajbardziej wolno, tajemnica lekarska tu nie
                    dziala. pacjent ma prawo ujawnic swój stan zdrowia komu chce, to
                    lekarzowi nie wolno tego robic.

                    > Obrzydliwych środków nie uświęcają najwspanialsze cele.

                    no tak, jesli rodzice zamontują w domu kamere zeby zorientowac sie
                    skad dziecko pod opieka niani ma tyle sińców to są swiniami -
                    jasnesmile
                    • kamfora Re: no własnie 28.03.10, 15:24
                      kora3 napisała:

                      > wiesz, ja nie ejstem specjalista, ale wiem, ze sporo seksuologów
                      > chyba jest absolwentami am-ów.

                      Serio? Ja nie słyszałam.

                      > przyjmowanie łapówek nie wydaje się złem, tylko nim jest, a w
                      > dodatku jest nielegalne. Dobra, wreczanie też, ale gdy chodzi o
                      > wreczenie lapówki lekarzowi przez kogoś, kogo bliski jest zagrozony
                      > np. smuercią to jest okolicznosc łagodząca.

                      A mogłabyś pokrótce napisać, dlaczego przyjmowanie łapówek
                      jest złem?

                      I dlaczego wręczanie tychże raz złem jest, a raz nie ?


                      Koro, wydaje mi się, że należysz do osób, które utożsamiają złe postępowanie
                      człowieka z tymże człowiekiem. Innymi słowy:
                      uważasz, że należy zniszczyć człowieka siejącego zło.
                      A to przecież nie tak. Trzeba szukać metody, żeby powstrzymać
                      człowieka przed złym postępowaniem - jednocześnie nie szkodząc
                      mu. Można go ukarać - ale kara to przecież nie zemsta.
                      Kara ma pomóc człowiekowi, a nie niszczyć go.
                      • kora3 Re: no własnie 28.03.10, 16:27
                        kamfora napisała:

                        > kora3 napisała:
                        >
                        > > wiesz, ja nie ejstem specjalista, ale wiem, ze sporo seksuologów
                        > > chyba jest absolwentami am-ów.
                        >
                        > Serio? Ja nie słyszałam.
                        >
                        >
                        > A mogłabyś pokrótce napisać, dlaczego przyjmowanie łapówek
                        > jest złem?


                        owszem - bo jest to czerpanie korzysci majatkowej w zamian za to, za
                        to się trzymuje wynagrodzenie , na które się wyraziło zgode, albo w
                        zamian za to, czego sie nie powinno robic.
                        >
                        > I dlaczego wręczanie tychże raz złem jest, a raz nie ?

                        Kamforo. mogłabys czytac uwazniej? Nie raz jest złem, a raz nie,
                        tylko raz sa jakies okolicznosci lagodzace, a raz nie - dokładnie
                        tak samo, jak w przypadku INNYCH przestepstw.
                        Zabibie kogoś w obronie wlasnej jest czesto kwalifikowane, jako
                        przekroczenie granic obrony koniecznej, ale nie zabójstwo, nie?

                        Tak samo sąd moze uznac, ze osoba która wreczyla łapówke lekarzowi
                        mającemu przprowadzic skomplikowaną operację jego bliskiego działala
                        z innych pobudek, niz ktoś kto wreczył celnikowi łapwókę,zeby mu
                        przepuscił tira z kontrabandasmile

                        >
                        > Koro, wydaje mi się, że należysz do osób, które utożsamiają złe
                        postępowanie
                        > człowieka z tymże człowiekiem.


                        Żle ci się wydaje Kamforo smile i tyle smile

                        Innymi słowy:
                        > uważasz, że należy zniszczyć człowieka siejącego zło.


                        Dlaczego zaraz zniszczyć? Nie - kazdyt człowiek ma prawo do obrony,
                        czy to w sądzie, czy w mediach - tak uwazam. Pan G. tez je miał -
                        dziennikarz zapytał go o dziwne hmm metody terapeutyczne. Gdyby pan
                        G. nie mial nic do ukrycia powiedzialby jasno:"Są to nooczene metody
                        stosowane przez seksuologów w USA (np. ) i ja je wdrazam u moich
                        pacjentów, rozumiem ,ze mogą się nie podobac, ale nie sa zadnym
                        dziwem w swiecie nauki" i basta. On jednak zapierał sie jakoby w
                        ogóle to robił.
                        Nie rozumiem dlaczego pojmujesz ujawnienie czynienia zła, jako
                        niszczenie kogoś kto je czyni.

                        Można go ukarać - ale kara to przecież nie zemsta.
                        > Kara ma pomóc człowiekowi, a nie niszczyć go.

                        >
                        Żeby kogos ukarac Kamforo trzeba mu odowodnic winę, ewentualnie sam
                        sie moze do niej przyznac. Istnieje domniemanie niewinnosci, które
                        dziala tak, ze jak nie masz dowodów, albo sam sie nie przyzna, to
                        jest niewinny.
                        Uwazasz, ze policja i prokuratura to swinie, bo zbierająprzeci
                        ludziom dowody?smile
                        • kora3 zapomniałabym :) 28.03.10, 16:29
                          Polskie Towarzystwo Medycyny Seksualnej powstało z inicjatywy
                          lekarzy tworzących Komitet Założycielski na początku kwietnia 2004
                          roku. Skupia wyłącznie lekarzy specjalistów seksuologii, oraz
                          lekarzy innych specjalności o uznanym dorobku naukowym i zawodowym,
                          którzy w swej codziennej pracy zajmują się pacjentami z problemami w
                          życiu seksualnym.

                          www.ptms.com.pl/
                        • kamfora Re: no własnie 28.03.10, 18:32
                          kora3 napisała:

                          > > A mogłabyś pokrótce napisać, dlaczego przyjmowanie łapówek
                          > > jest złem?

                          >
                          > owszem - bo jest to czerpanie korzysci majatkowej w zamian za
                          > to, za to się trzymuje wynagrodzenie , na które się wyraziło
                          > zgode, albo w zamian za to, czego sie nie powinno robic.

                          Z Twojej definicji wynika, że to nie łapówka jest złem,
                          tylko to, co ktoś za tę łapówkę robi (albo nie robi, jeśli nie dostanie). Samo
                          wręczenie komuś pieniędzy czy ich przyjęcie nie powinno nikogo interesować.

                          > Kamforo. mogłabys czytac uwazniej? Nie raz jest złem, a raz nie,
                          > tylko raz sa jakies okolicznosci lagodzace, a raz nie - dokładnie
                          > tak samo, jak w przypadku INNYCH przestepstw.
                          > Zabibie kogoś w obronie wlasnej jest czesto kwalifikowane, jako
                          > przekroczenie granic obrony koniecznej, ale nie zabójstwo, nie?

                          No ale co ma do tego sąd??? Przecież to my rozmawiamy,i to
                          o Twoją opinię prosiłam.

                          > Tak samo sąd moze uznac, ze osoba która wreczyla łapówke lekarzowi
                          > mającemu przprowadzic skomplikowaną operację jego bliskiego
                          > działala z innych pobudek, niz ktoś kto wreczył celnikowi
                          > łapwókę,zeby mu przepuscił tira z kontrabandasmile

                          A co kogo obchodzi, że ktoś zapłacił lekarzowi dodatkowo za tę operację? Gdyby
                          lekarz odmówił operowania bez pieniędzy - to
                          można by wkraczać, ale jeśli operował, to nikomu nic do tego.

                          > Dlaczego zaraz zniszczyć? Nie - kazdyt człowiek ma prawo do obrony,
                          > czy to w sądzie, czy w mediach - tak uwazam. Pan G. tez je miał -
                          > dziennikarz zapytał go o dziwne hmm metody terapeutyczne.
                          > Gdyby pan G. nie mial nic do ukrycia powiedzialby jasno:"Są to
                          > nooczene metody stosowane przez seksuologów w USA (np. ) i ja
                          > je wdrazam u moich pacjentów, rozumiem ,ze mogą się nie podobac,
                          > ale nie sa zadnym
                          > dziwem w swiecie nauki" i basta. On jednak zapierał sie jakoby
                          > w ogóle to robił.


                          Koro - a może to amerykańscy seksuolodzy w rozmowie ze wścibskimi dziennikarzami
                          będą się powoływać na to, że takie metody stosuje profesor Gapik? wink

                          > Nie rozumiem dlaczego pojmujesz ujawnienie czynienia zła, jako
                          > niszczenie kogoś kto je czyni.

                          Ok. To spróbuj wyobrazić sobie taką sytuację. Twój romantyczny facet podpada
                          komuś do tego stopnia, że ów postanawia się na nim zemścić.
                          Aranżuje jakieś spotkania i robi nagrania z ukrytej kamery, z których wynika
                          niezbicie (szczególnie po odpowiednim komentarzu), że Twój facet to
                          pedofil. A Ty mu w tym pomagasz. Puszczają to w telewizji ogólnopolskiej i
                          wszędzie słychać głosy oburzenia. Znajdują się nawet jacyś świadkowie, którzy
                          dopiero teraz zrozumieli, czego byli kiedyś świadkami.
                          Na wszelki wypadek
                          obydwoje zostajecie zwolnieni z pracy.
                          Na forach aż huczy od głosów potępienia...

                          A Ty jesteś spokojna, prawda? Za kilka lat
                          po prostu zamieścisz we wszystkich gazetach wyrok uniewinniający
                          Cię. I ze spokojem będziesz patrzeć, jak w oczach dokoła czaić się będzie
                          niepewność...bo nawet jeśli to była plotka, to przecież wiadomo: w każdej jest
                          trochę prawdy...prawda?.

                          Przepraszam, trochę mnie poniosło, ale znam osobiście podobny przypadek.
                          • kora3 Re: no własnie 28.03.10, 19:59
                            kamfora napisała:
                            >
                            > Z Twojej definicji wynika, że to nie łapówka jest złem,
                            > tylko to, co ktoś za tę łapówkę robi (albo nie robi, jeśli nie
                            dostanie). Samo
                            > wręczenie komuś pieniędzy czy ich przyjęcie nie powinno nikogo
                            interesować.


                            i samo przyjecie albo dawanie nie inteesuje, no moze us, ale na
                            innych zasdach. Jesli ja c przeleję kase, bo cie lubię to nikt tego
                            nie nazwie łapówka, nie?

                            >
                            > No ale co ma do tego sąd??? Przecież to my rozmawiamy,i
                            to
                            > o Twoją opinię prosiłam.


                            myslalam,ze gadamy ogólnie, ale ok - sad czasem TEZ kieruje się
                            zdrowym rozsadkiem. smile ja jestem w stanie zrozumiec człowieka, który
                            wrecza łapówke lekarzowi, który ma przeprowadzic operacje jego
                            bliskiego. NIE POCHWALAM, ale rozumiem motywy, które nie sa niskie
                            typu korzysc z tego w postaci kasy za spredany przemyt narkotyków.
                            Naprawde nie dostrzegasz róznicy?

                            >
                            > A co kogo obchodzi, że ktoś zapłacił lekarzowi dodatkowo za tę
                            operację?


                            Jesli rzecz miała miejsce prywatnej klinice to tylko urzad skarbowy
                            obchodzi, bo za wynagrodzenie, a takim jest dodatkowa zaplata
                            odprowadza się podatek. Jesli natomiast w ramach nfz to wszystkich
                            obchodzi, bo lekarz pracuje na sprzecie szpitala w godzinach pracy
                            szpitala i nie ma prawa pobierać zadnych dodatkowych oplat - proste.

                            Gdyby
                            > lekarz odmówił operowania bez pieniędzy - to
                            > można by wkraczać, ale jeśli operował, to nikomu nic do
                            tego.


                            Widac masz takie poglady, ja mam inne. Jesliby pacjent złozył dayek
                            na rzecz szpitala z wdziecznosci za udaną operacje - ok, ale do reki
                            lekarzowi to nie ok smile

                            > Koro - a może to amerykańscy seksuolodzy w rozmowie ze
                            wścibskimi dziennikarzam
                            > i
                            > będą się powoływać na to, że takie metody stosuje profesor
                            Gapik? wink


                            Alez niech się powołują, rzecz cala w tym, ze te metody nie są
                            oficjalnie uznane w swiecie nauki. Nie sa opisane, ani uzasadnione
                            medycznie, czy psychologicznie - przynajmniej na raziesmile

                            > y
                            > dopiero teraz zrozumieli, czego byli kiedyś świadkami.
                            > Na wszelki wypadek
                            obydwoje zostajecie zwolnieni z pracy.
                            > Na forach aż huczy od głosów potępienia...[/i]

                            niezwykle nietrafiony przyklad Kamforo, bo mój romantyczny facet ma
                            taki zwód, ze praktycznie nie ma kontaktu z dziećmi. Ale ok,
                            przyjmijmy taki scenariusz. I pierwsza sprawa jest taka, ze nie
                            wyobrazam sobie, podczas dowolnego spotkania, by zaistniala sytucja,
                            która swiadczylaby o tym, ze mamy skłonmosci pedofilskie. a jż
                            zwlaszcza niemzliwe jest zdobycie nagrania niezbicie o tym
                            swiadczacegosmile
                            Nikt za pedofilie nie uznałby wziecia na rece jego wnuka, ani syna
                            mej siostry, nie? No nie.
                            >
                            > A Ty jesteś spokojna, prawda?

                            oczywiscie, ze tak - bo to nie jest mozliwe. Starasz się mi zdaje
                            się wmówić, ze kazda sytuację mozna zaaranzować i kazdego
                            oszkalowac. Oszkalowac owszem, ale jesli ktoś w specyfizny sposób
                            dotyka dziecko w miejscach intymnych to powiedz mi, CO trzeba
                            zrobic, żeby CIEBIR sprowokowac do takiego zachowania Kamforo?
                            Zakladam, ze nie ejsteś ginekologiem dziecięcym, ani takimz
                            urologiem, bo wówczas takie badanie, byłoby calkiem uzasadnione.
                            BADANIE, też wg pewnego przyjetego standardu, a nie dowolne
                            dotykanie narządów płciowych dziecka.
                            zakladam jednak, ze nie ejsteś ww. lekarzem - CO skłoniłoby Cie do
                            seksualnego zachowania wobec dziecka, które to zachowanie załozmy
                            ktoś móglby sfilmowac? Mnie NIC nie przychodzi do głowy.
                            Owszem zdarzaja się sytuacje, w którycj moze zaistniec jakieś tam
                            niebezpieczeństwo czy to prowokacji, czy też po prostu
                            dwuznacznosci. Akurat w przypadku pedofilskiego filmu - bliskie zeru
                            jest prawdopodobieństwo, ale sa ine. Ostatnio znajomy poseł podał mi
                            koperte od naszego wspólnego znajomego, w obecnosci innycjh osób. w
                            srodku były zdjecia, o które prosiłam tamtą osobe, a ona podala
                            przez niego, bo wiedziała, ze bedzie w moim miescie. Podziękowałam,
                            wyjełam fotki z koperty a koperte podarłam na oczach onnych smile
                            Jak sie jest osoba jakoś tam jak w moim przypadku publiczna trzeba
                            unikac wszelkich podejrzeń, ale bez przesady.


                            Za kilka lat
                            > po prostu zamieścisz we wszystkich gazetach wyrok uniewinniający
                            > Cię. I ze spokojem będziesz patrzeć, jak w oczach dokoła czaić się
                            będzie
                            > niepewność...bo nawet jeśli to była plotka, to przecież wiadomo: w
                            każdej jest
                            > trochę prawdy...prawda?.


                            Mylisz sie. Przede wszystkim: nie chowam się i nie kłamie, ze wcale
                            mnie w tym miejscu nie było, ani mojego romantycznego, bo wówczas
                            bylismy gdzie indziej, tylko domagam sie konkretnego wskazania w
                            którym miejscu zdjecia, czy folm wskazuja na wykorzystywanie
                            dziecka. Osoba pomówiona ma takie samoprawo sie wypowiadac, jak ta
                            która ją pomawia, chyba, ze zastosowany jest wobec niej areszt,
                            albo prokurator OBU nakłada embaro na gadke. Ja bym z rakiego prawa
                            na pewno korzystala. Dokładnie tam samo, jak opisany samorzadowiec.
                            Wypowiadal się, nim zapadla decyzja w prokuraturze o umorzeniu
                            sprawy z braku jakichkolwiek przeslanek.
                            >
                            > Przepraszam, trochę mnie poniosło, ale znam osobiście podobny
                            przypadek.

                            >
                            wiesz co? ja też. A było to tak, ze pewna piszaca osoba opisała
                            pewnego nauczyciela. Bez nazwiska, za to z podaniem paru takich
                            szczegółow, które pozwalały na identyfikacje owego pana -
                            specyficzna szkola i małe miasto. Gosc miał rzekomo molestowac
                            uczennicę, taka powyzej 14 lat. Uczennica i jej matka miały to
                            wszystko opowiedziec piszącej osobie. Oczywiscie na anonima - to
                            akurat nic dziwnego. ale dziwne było to,ze w tekscie nie padło nic o
                            tym, by matka i córka zgłosiły sprawe policji, czy prokuraturze. Do
                            tego piszacy człowiek (bo nie napisze przecież dziennikarz, bo to
                            zaden dziennikarz) miał rzekomo rozmawiac z tym człowiekiem,
                            nauczycielem, a ten nie chciał gadac. Wszystko na zasadzie jena pani
                            drugiej pani zakończone chyba konkluzją ze "policja nieoficjalnie
                            przyglada się sprawie" hehehehe
                            tego pana nauczyciela poznałam kilka lat po publikacji tego czegoś,
                            nadal pracował w tej szkole. zukałam z nm kontaktu, bo jego uczeń
                            zostal lauretaem b. prestizowej nagrody. Nie chciał gadac z zadnymi
                            dziennikarzami, bo ma uraz, ale jest znajomym mego kumpla ,
                            wiec ...smile opowiedział mi o tym pokazał zachowany w szufladzie
                            tekst. twierdził, ze prwnik mu powiedzia, iz nie ma szans wygrc nic
                            bo nie podano jego nazwiska. moim zdaniem i zdanem mego prawnika -
                            to nieprawda. Podano szczegóły umozliwiające identyfokację: szkole,
                            miasto, przedmiot, specyficzny, którego uczy tylko on i kobieta w
                            tej szkole. Nie ma ez czegosik takiego, jak "nieoficjalne
                            przygladanie się policji" komus, ani zcemussmile
                            Gosc popelnił gruby bład - na jego miejscu wziełabym prawnika,
                            dobrego. Gosc jenak się po prosyu wstydził. Zadziałao wlanie to o
                            czym piszesz: ze leiej ciiicho byc, bo im bedzie głosniej tym ludzie
                            bedą bardziej podejrzewac ze to prawda. Typowy syndrom ofiary.
                            Bedac pomawianym, nie mając nic na sumieniu trzeba GŁOSNO I DUZO
                            mówic na temat by sprawe WYJASNIC.
                            Zobacz cozrobił doktor G. pomowiony przez Ziobre, jakoby zabijał
                            pacjentów. Uciekał? Chował się ? Nie! Głosno i wyraxnie mówił: to
                            wstretna powtarz i ten pan za nią odpowie. I tak ma byc.
                      • hawela Re: no własnie 28.03.10, 19:10
                        kamfora napisała:


                        > Kara ma pomóc człowiekowi, a nie niszczyć go.

                        Bardzo ważne
                        >
                        >
              • hawela Re: no własnie 28.03.10, 14:18
                kamfora napisała:

                > Przyznaję, że nie tyle neguję sens pracy seksuologów ile że
                > nie uważam seksuologii za odrębną dziedzinę nauki. Seksuolog to
                > po prostu psycholog. Nie mylić z lekarzem.
                Ja Ci powiem, że z perspetywy wieku (a mam już...no... naprawdę dużo
                lat), z tego co w życiu widziałam, z czym zmagali się znajomi w
                sferze psychicznej, z czym zmagałam (i zmagam) się ja...
                Psychoterapia niewiele może. Moim zdaniem pomaga tylko w lekkich
                przypadkach - wtedy jakby mobilizuje to, co i tak człowiek by sam
                zrobił (może tylko ciut później). Ale z poważnymi problemami sobie
                nie radzi
                >
                > czy gdyby nagrano ukryta kamera znana osobe, ktora przyjmuje
                lapowke czy
                > popelnia inne przestepstwo i pokazo w tv, to tez
                > byloby obrzydliwe?

                >
                > Oczywiście, że tak! Też byłoby to obrzydliwe! Bo w każdym
                takim przypadk
                > u
                > chodzi o sensację, o zniszczenie tego człowieka, a nie o
                dobro kogoś, kt
                > o
                > czuje się skrzywdzony przez niego.
                > Może ktoś zechce wstawić kamery do wszystkich gabinetów i puścić
                > w TVN? Oczywiście dla bezpieczeństwa biednych klientów tychże
                gabinetów
                .
                > Przy okazji wzrośnie oglądalność tv - same plusy...
                >
                >
                • kamfora Re: no własnie 28.03.10, 15:06
                  hawela napisała:

                  > Ja Ci powiem, że z perspetywy wieku (a mam już...no...
                  > naprawdę dużo lat), z tego co w życiu widziałam, z czym
                  > zmagali się znajomi w
                  > sferze psychicznej, z czym zmagałam (i zmagam) się ja...
                  > Psychoterapia niewiele może. Moim zdaniem pomaga tylko w lekkich
                  > przypadkach - wtedy jakby mobilizuje to, co i tak człowiek by sam
                  > zrobił (może tylko ciut później). Ale z poważnymi problemami sobie
                  > nie radzi

                  No - czyli masz podobne zdanie, co ja: psychoterapia (a w szczególności
                  seksuologia) to sposób na wyciąganie kasy od ludzi.
                  Czego ludziom naprawdę brak - to żeby ktoś okazał zainteresowanie
                  ich problemem (którego nawet nieraz nie umieją określić) i poświęcił
                  (albo nawet sprzedał) im trochę swojego czasu. I powiedział, że
                  są ok. Im lepiej psychoterapeuta umie udawać to zainteresowanie - tym
                  bardziej jest ceniony. I polecany innym. To prywatnego gabinetu psychoterapeuty
                  nie trafia się jak do szpitala. Tym bardziej, że wizyta słono kosztuje.

                  A jak sprawdzić, czy te panie, które przedstawiają się jako ofiary
                  Profesora - naprawdę przyszły do niego z jakimś problemem,
                  czy po prostu współpracowały z dziennikarzami, żeby zrobić sensacyjny materiał
                  (może w dodatku na zlecenie kogoś, komu Profesor nadepnął na odcisk?)
                  • kora3 sPiSkowa teoria dzijow?:) 28.03.10, 17:18

                    > A jak sprawdzić, czy te panie, które przedstawiają się jako
                    ofiary
                    > Profesora - naprawdę przyszły do niego z jakimś problemem,
                    > czy po prostu współpracowały z dziennikarzami, żeby zrobić
                    sensacyjny materiał
                    > (może w dodatku na zlecenie kogoś, komu Profesor nadepnął na
                    odcisk?)


                    Swietna sPiSkowa teoria dziejów Kamforo, świetna smile
                    Tylko qrde ma jeden słaby punkt smile
                    o to, ze owe pacjentki pracowały dla dziennikarzy (bo dzienikarz nie
                    mógłby isc sam z kamerka i udawac pacjentki hehe) i na pewno na
                    zlecenie konkurencji to jasnesmile
                    Tylko prosze wyjasnij mi, jak owe pacjetki nakłoniły pana G. by je
                    tak ciekawei masował podczas terapii? No jak? I to nie razsmile

                    I jeszcze wyjasnij dlaczego pan G. zaprzeczal jakoby to robił, jesi
                    to nic takiego i normalna czesc terapii?smile

                    Nie mysl, ze nie jestem oblatana w sprawach, gdzie rzeczywiscie ktos
                    komuś chce zniszczyc reputację Kamforo. Widzialam już takie sytuacje
                    nieraz. Kieyś dwie panie doniosły na pewnego samorzadowca, ze je
                    molestował. Zaczeto prowadzic sledztwo, w sprawie. Samorządowiec a
                    jakże chetnie się z dziennikarzami spotkał, a panie co go oskarzały -
                    niesmile Zapytany o to, czy zapraszał do swego gabinetu jedna z tych
                    pań, samorządwoiec bynajmniej nie zaprzeczał:"Oczywiscie! Ta pani
                    pełni fukcję taką a taką, co wymaga stalego kontaktu" natomiast na
                    pytanie, czy to prawda, ze kilkrotnie zamknął drzwi od wewnatrz na
                    klucz (gabinet jest połaczony z sekretariatem smile) zaprzeczył "Nie i
                    to niemozliwe, w tych dzrwiach nie ma zamka, nie da się ich zamknąć
                    na klucz" - gosc udzelał wyczepujacych odpowiedzi, bo nie mial nic
                    do ukrycia po prostu. Noe zaprzdczał,ze wołał do siebie tlefoniczne
                    pracownice z dokumentami, bo i PO CO?

                    Dlaczego Twoim zdaniem pan G. nie wiedzac o filmie klamał, ze takich
                    metod nie stosuje? Jesli to zwyczajne metody terapii w zaburzeniach,
                    które miały rzekomo agentki dziennikarzysmile to w czym problem o tym
                    mówić?smile
                    O jak one zmusiły niewinnego człowieka, zeby robił takie rzeczy im
                    skoro nie chciał i nie ma to nic wspólnego , ak sm zaznaczył z
                    terapią? Umiesz wytłumaczyć?


                    wie
                    >
                    • grgkh Re: sPiSkowa teoria dzijow?:) 03.04.10, 14:11
                      Trudno mi się wypowiadać w sprawie, w której nie znamy prawdy. Każda ze stron
                      może z jakichś, sobie tylko znanych, powodów konfabulować. Ja wtedy po prostu
                      się wyłączam z oceniania i pozostawiam kwestię do wyłącznej dyspozycji
                      specjalistów. Od tego są sądy działające w oparciu o prawo i mające odpowiednie
                      kompetencje.

                      Zainteresował mnie wątek, który tu poruszyłaś...

                      > Dlaczego Twoim zdaniem pan G. nie wiedzac o filmie klamał,
                      > ze takich metod nie stosuje? Jesli to zwyczajne metody
                      > terapii w zaburzeniach, które miały rzekomo agentki
                      > dziennikarzysmile to w czym problem o tym mówić?smile

                      Dlaczego ludzie - najogólniej, niekoniecznie w tym przypadku tylko - w takich
                      sytuacjach kłamią. Gdzie się podziewa w nich rozsądek, kalkulacja, że to się
                      musi i tak wydać, a wtedy będzie gorzej, bo nie dość, że poznamy prawdę, to
                      wychodzi się na kłamcę?

                      A może jest tak, że kłamiemy wszyscy, w sprawach błahych i ważnych, i istnieje
                      powszechna tolerancja dla kłamania, bo jest to zwykła metoda obrony w świecie, w
                      którym dla przetrwania kłamstwo jest legalne i niezbędne?

                      Jeśli nieoficjalnie tak jest, bo oficjalnie kłamiemy wszyscy przed sobą, że
                      ideał istnieje i kłamać się nie powinno, to nie ma sprawy, a ja się znów czepiam
                      i drążę bez sensu? smile

                      Kłamać czy nie kłamać? Ile wolno? Ile kłamstw innym można wybaczać?

                      A o panu doktorze jednak powiem. Wydaje mi się, że się ślizgał po niezbyt
                      precyzyjnie określonej krawędzi tego, co dopuszcza się oficjalnie i
                      nieoficjalnie czyli prywatnie. Według jakiejś swojej normy uznał, że pewne
                      zachowania są dopuszczalne i eksperymentował zachowując jednak umiar, bo nie
                      posuwał się zbyt daleko, a mógł wink, ale miał świadomość tego że norma
                      ogólniejsza wyklucza przekraczanie tej granicy. A teraz, stojąc na tej ziemi
                      niczyjej, pomiędzy tymi granicami dopuszczalności i przyzwolenia, ale także w
                      przeświadczeniu, że w tamtym czasie jakąś tam rację swoją miał, choć może nieco
                      pokrętną, znalazł się w matni. Przecież do swoich kontrowersyjnych metod wtedy
                      nie przekonywał nawet świata (pewnie sam podejrzewał ich kontrowersyjność), więc
                      teraz, nawet jeśli sam nadal uznaje, że są to "metody", to i tak przekonać
                      nikogo nie zdoła.

                      W podobnej sytuacji są twórcy, artyści, ci, którzy burzą ustalone zasady,
                      skostniałe, zawłaszczone przez rytualną tradycję (lub tradycyjne rytuały),
                      relikty przeszłości nie przystające do innego już dziś świata. A świat oscyluje
                      pomiędzy pruderią a wyuzdaniem. Raz jest tak, a drugim razem całkowicie inaczej.
                      I dopiero te przypadki naruszania granic uświadamiają nam, że oto tutaj jest
                      granica. Ale ona nie jest nam dana na zawsze ani jako jakiś absolut. To nasi
                      przodkowie ją eksperymentalnie ustawili. Czy jest na pewno sensowne oddawać
                      życie za jej zachowanie? Nie wiadomo.

                      A w końcu "afera" ucichnie. W annałach pozostanie zapis. A my może będziemy
                      bogatsi o przemyślenia związane z regułami etycznymi, którymi powinniśmy się
                      kierować wspólnie w życiu. A może nie? Twórcy nowego ładu, znów tymczasowego, i
                      ortodoksi. Równowaga dynamiczna. Panta rhei.
                      • gaika Re: sPiSkowa teoria dzijow?:) 03.04.10, 22:06
                        grgkh napisał:

                        >Wydaje mi się, że się ślizgał po niezbyt
                        > precyzyjnie określonej krawędzi

                        On się z dokładnie określonej krawędzi ...zesunął był.
                        • grgkh Re: sPiSkowa teoria dzijow?:) 03.04.10, 23:33
                          Przecież właśnie to powiedziałem - nie zmieścił się w pewnych kryteriach, tych,
                          które są powszechnie uznawane za obowiązujące w naszej etyce.

                          Nie chcę go bronić, ale nie zamierzam dokonywać na nikim publicznie linczu. Tego
                          się zawsze wystrzegam, bo nie jestem uprawnionym do tego sędzią. Wyrażam swój
                          prywatny osąd, a w nim biorę pod uwagę argumenty, które mi przychodzą do głowy.
                          Czy do samych argumentów masz jakieś zastrzeżenia?
                          • gaika Re: sPiSkowa teoria dzijow?:) 04.04.10, 00:50
                            grgkh napisał:

                            > Przecież właśnie to powiedziałem - nie zmieścił się w pewnych
                            kryteriach, tych,
                            > które są powszechnie uznawane za obowiązujące w naszej etyce.
                            >
                            > Nie chcę go bronić, ale nie zamierzam dokonywać na nikim
                            publicznie linczu. Teg
                            > o
                            > się zawsze wystrzegam, bo nie jestem uprawnionym do tego sędzią.
                            Wyrażam swój
                            > prywatny osąd, a w nim biorę pod uwagę argumenty, które mi
                            przychodzą do głowy.
                            > Czy do samych argumentów masz jakieś zastrzeżenia?

                            Powiedziałeś "że się ślizgał po niezbyt precyzyjnie określonej
                            krawędzi" a ja napisałam, że reguły są precyzyjnie określone i teraz
                            dodam, że on je dobrze zna.

                            Nie o to chodzi, że on się nie zmieścił w jakimś ogólnym pojęciu
                            normy szerokiej zbiorowości, bo ludzie się różnią tym co
                            dopuszczalne, a co już nie. On się nie zmieścił w zawodowym
                            kodeksie, w którym ramy są jasne, przejrzyste, oczywiste.

                            To nie jest dyskusja między "progresorami" i "ortodoksami", a
                            dyskusja o braku profesjonalizmu i braku odpowiedniej kontroli.

                            Nie odbieram Ci prawa do prywatnego osądu, rzecz jasna.

                            • grgkh Re: sPiSkowa teoria dzijow?:) 05.04.10, 07:40
                              gaika napisała:

                              > grgkh napisał:
                              >
                              > > Przecież właśnie to powiedziałem - nie zmieścił się w pewnych
                              > > kryteriach, tych, które są powszechnie uznawane za
                              > > obowiązujące w naszej etyce.
                              > >
                              > > Nie chcę go bronić, ale nie zamierzam dokonywać na nikim
                              > > publicznie linczu. Tego się zawsze wystrzegam, bo nie jestem
                              > > uprawnionym do tego sędzią.
                              > > Wyrażam swój prywatny osąd, a w nim biorę pod uwagę argumenty,
                              > > które mi przychodzą do głowy.
                              > > Czy do samych argumentów masz jakieś zastrzeżenia?
                              >
                              > Powiedziałeś "że się ślizgał po niezbyt precyzyjnie określonej
                              > krawędzi" a ja napisałam, że reguły są precyzyjnie określone i
                              > teraz dodam, że on je dobrze zna.

                              Manipulujesz kontekstem. To nieuczciwe. Dokładnie było tak:

                              "Wydaje mi się, że się ślizgał po niezbyt precyzyjnie określonej
                              krawędzi tego, co dopuszcza się oficjalnie i nieoficjalnie czyli
                              prywatnie. Według jakiejś swojej normy uznał, że pewne zachowania są
                              dopuszczalne i eksperymentował zachowując jednak umiar, bo nie
                              posuwał się zbyt daleko, a mógł, ale miał świadomość tego że norma
                              ogólniejsza wyklucza przekraczanie tej granicy."


                              Drugiego zdania nie czytałaś? Przecież napisałem o normie ogólnej,
                              której przekroczenie sobie uświadamiał. To jest to samo, co chcesz
                              dodać. I nie piszę, że norma ogólna nie była sprecyzowana. Mówiłem,
                              ze zawsze są dwie. Tak jest we wszystkim, co dotyczy naszych relcji
                              ze światem. Jest norma ogólna, oficjalna, narzucana nam i prywatna,
                              bedąca składową naszej moralności.

                              Moja uwaga dotyczyła różnicy między obiema normami, tą uznaną
                              oficjalnie i przyjętą sobie przez niego prywatnie, a także obszarem,
                              który te dwie normy dzieli.

                              > To nie jest dyskusja między "progresorami" i "ortodoksami", a
                              > dyskusja o braku profesjonalizmu i braku odpowiedniej kontroli.

                              To znaczy, ze nie można mówić nie na temat, który sobie wyobrażasz?
                              Dziwne.

                              > Nie odbieram Ci prawa do prywatnego osądu, rzecz jasna.

                              Dyskusja "dotyczy", a więc jednak chyba moja wypiwiedx jest nie na
                              temat. Czy na pewno?

                              Pytałem Cię, czy masz jakieś zastrzeżenia do argumentów z tamtej
                              wypowiedzi.
                              • gaika Re: sPiSkowa teoria dzijow?:) 05.04.10, 14:13
                                grgkh napisał:

                                > Manipulujesz kontekstem. To nieuczciwe. Dokładnie było tak:
                                >
                                > "[i]Wydaje mi się, że się ślizgał po niezbyt precyzyjnie
                                określonej
                                > krawędzi tego, co dopuszcza się oficjalnie i nieoficjalnie czyli
                                > prywatnie. (...)

                                Po raz kolejny: jeśli piszesz, że on się ślizgał po niezbyt
                                precyzyjnie określonej krawędzi
                                , to podkreślam, że wszystko jest
                                jasno określone. On dokonał wyboru, żeby te jasne
                                granice przekroczyć.

                                Jeszcze inaczej: on nie miał prawa mieć swojej normy, bo go
                                obowiązywała zawodowa. W tym dołku pt. "psychoterapia", to nie
                                psychoterapeuta wyznacza sobie prywatne, eksperymentalne zasady, bo
                                to wbrew bezpieczeństwu pracy, tylko przyjmuje niejako narzucone, w
                                ramach wybranej przez niego, ale zaakceptowanej "odgórnie", metody.
                                Nie ma miejsca na oficjalne i nieoficjalne.

                                Więc w momencie, w którym on tylko próbuje robić coś takiego (ten
                                cały balans) -natychmiast spada z łoskotem. Ten zawód to nie są
                                ćwiczenia na linie. Trzeba stać obiema nogami na ziemi.

                                > Drugiego zdania nie czytałaś? Przecież napisałem o normie ogólnej,
                                > której przekroczenie sobie uświadamiał. To jest to samo, co chcesz
                                > dodać. I nie piszę, że norma ogólna nie była sprecyzowana.
                                Mówiłem,
                                > ze zawsze są dwie. Tak jest we wszystkim, co dotyczy naszych
                                relcji
                                > ze światem. Jest norma ogólna, oficjalna, narzucana nam i
                                prywatna,
                                > bedąca składową naszej moralności.

                                (Zrozumiałam Twoją "normę ogólną" szerzej, nie jako normę zawodową.)

                                Super. Zgadzamy się, że doskonale wiedział, że robi coś
                                niedozwolonego. Piszesz, że go nie oceniasz. Właśnie stwierdzasz, że
                                świadomie złamał obowiązujące go sprecyzowane reguły.

                                To tak jakbyś powiedział (przy zachowaniu wszystkich proporcji), że
                                ktoś zabił, bo miał jakąś prywatną normę, która się z ogólniejszą
                                nie pokrywała. Ktoś regularnie katuje swoje dziecko, bo wytworzył
                                sobie własną normę dotyczącą wychowania.
                                Tak można opisać każdą sytuację, która jest etycznie naganna. To po
                                prostu niczemu tu nie służy.

                                > Moja uwaga dotyczyła różnicy między obiema normami, tą uznaną
                                > oficjalnie i przyjętą sobie przez niego prywatnie, a także
                                obszarem,
                                > który te dwie normy dzieli.

                                j.w. I jeżeli on nie przyjął "oficjalnej normy"(w różnych zawodach
                                jesteśmy do tego zobowiązani), to się do wykonywania profesji nie
                                nadaje. Dlatego piszę, że zawiodła kontrola zewnętrzna, bo u
                                rzeczonego samokontrola dawno poszła w drzazgi.

                                > To znaczy, ze nie można mówić nie na temat, który sobie
                                wyobrażasz?
                                > Dziwne.

                                Chcesz, żeby się ustosunkować -kiedy się ustosunkowuję zarzucasz, że
                                Ci czegoś zakazuję. Ty wrażasz swoje zdanie i ja wyrażam swoje.

                                > Dyskusja "dotyczy", a więc jednak chyba moja wypiwiedx jest nie na
                                > temat. Czy na pewno?

                                Dyskusja w środowisku.

                                A Tobie nie mam prawa, ani intencji, zakazywania pisania o
                                czymkolwiek w jakikolwiek sposób. Z takim ujęciem tematu się po
                                prostu nie zgadzam. A Ty się możesz nie zgadzać z moim niezgadzaniem.

                                > Pytałem Cię, czy masz jakieś zastrzeżenia do argumentów z tamtej
                                > wypowiedzi.

                                Już napisałam. Nie zgadzam się z dywagacjami, które w tym przypadku
                                moim zdaniem są nieprzydatne.
                  • hawela Re: no własnie 28.03.10, 18:15
                    kamfora napisała:

                    >
                    > No - czyli masz podobne zdanie, co ja: psychoterapia (a w
                    szczególności
                    > seksuologia) to sposób na wyciąganie kasy od ludzi.
                    Mam nadzieję, że nie tylko. Wierzę, że część tych terapeutów chce
                    pomóc innym i myśli, że są w stanie to zrobić.
                    Ja też kiedyś wierzyłam, że moja praca ma większy sens



                    > Czego ludziom naprawdę brak - to żeby ktoś okazał zainteresowanie
                    > ich problemem (którego nawet nieraz nie umieją określić) i
                    poświęcił
                    > (albo nawet sprzedał) im trochę swojego czasu.
                    Zgadza się. Ludziom brak Przyjaciół. Takich przez wielkie P.

                    > A jak sprawdzić, czy te panie, które przedstawiają się jako ofiary
                    > Profesora - naprawdę przyszły do niego z jakimś problemem,
                    > czy po prostu współpracowały z dziennikarzami, żeby zrobić
                    sensacyjny materiał
                    Nie no, oczywiście, że tego nie wiemy. (tzn może to wyjść na jaw w
                    trakcie ewentualnego śledztwa - no, pod warunkiem, że zaangażują
                    Ojca Mateusza Żmigrodzkiego, on rozgryzie każdy orzech). Po prostu
                    wtedy czyjaś niegodziwość zostałabym odkryta niegodziwą metodą.


                    • kamfora Re: no własnie 28.03.10, 18:43
                      hawela napisała:

                      > Nie no, oczywiście, że tego nie wiemy. (tzn może to wyjść na jaw w
                      > trakcie ewentualnego śledztwa - no, pod warunkiem, że zaangażują
                      > Ojca Mateusza Żmigrodzkiego, on rozgryzie każdy orzech).

                      ???
                      A kto to taki? Powinnam znać?
                      • hawela Re: no własnie 28.03.10, 19:08
                        ależ oczywiście, że powinnaśsmile)

                        www.tvp.pl/seriale/sensacyjne/ojciec-mateusz/o-serialu
                        • kamfora Re: no własnie 28.03.10, 19:46
                          No wiesz!wink
                          Z seriali to tylko Doktora House'a oglądam smile
                          • hawela Re: no własnie 28.03.10, 20:25
                            oj, błąd, błąd popełniasz
            • hawela Re: no własnie 28.03.10, 14:16
              kora3 napisała:


              > nawet nie muszą być nieetyczne, wystarczy, zeby były stosowane bez
              > zgody pacjenta i naruszały jego godnosc.
              > Jednej osobie mogą taikie metody odpowiadać, innej nie. Jesli
              komus
              > psują to ok,

              Uważam, że jeśli jest metoda nieetyczna, to nie można przeciwko niej
              nie prostestować - nawet jeśli ona się komuś podoba czy się na nią
              zgadza
              • kora3 Re: no własnie 28.03.10, 18:08
                oczywiscie Hawelo ...

                to, ze ktoś inny sie na cos zgadza, albo mu się to nawet załozmy
                podoba to bynajmniej nie oznacza, ze my też musimy.

                Kiedyś, gdy jeszcze mialam b. powazny problem ze zdrowiem lezała w
                szpitalu na odzdziale, którym kierowała b. apodyktyczna pani
                ordynator. Miala opinie niezłego fachowca w swej dziedzinie (jak sie
                okazało z racji zaangazowania lekarzy, którzy jej podlegali - po
                prostu oni byli dobrzy, a splendor fachowosci, umiejętnie kierowany
                przez panią ordynatirsmile spływal na nia), ale jej zachowanie wobec
                pacjentów było nizej wszeliej krytyki. Wszystkim bez wyjątku jechala
                nazwisiem bez pan/pani, wrzeszczala, była bardzo niedelikatna przy
                badaniu (delikatnyh i bez choroby wrazliwych na ból czesci ciala) -
                traktowala tak wszystkic bez wyjątku. I nikt nie protestował, a ja
                tak smile
                Już pierwszego dnia po przyjeciu, a przyjmowala mnie jej
                zastepczyni, deliktana i mila lekarka, wyjechala do mnie z tekstem,
                że musi bolec, kedy zwróciłam jej uwage, by byla delikatniejsza.
                Powiedzialm jej na to, ze nie, nie musi, bo jak inni badają to mnie
                nie boli. Zatkało babesmile ale zaraz odzyskała gadke i poninformowała
                mnie, ze ONA TU JEST ORDYNATOREM smile zapytałam "No i co z tego?" Bo
                co z tego? To powód, ze ma mnie badać jak manekina, który nic nie
                czuje? Nieci stonowala zacowanie do mnie, ale za to bezczelnie
                zaczela sie dopomnac informacji, kiedy do niej przjdzie ma
                rodzina smile - wiadomo po co smile , a raczej z czym - z tzw. dowodem
                wdziecznosci, Bóg raczy wiedziec za cosmile
                Zapowiedzialam mojej matce i ojcu, ze jak zaniosa babie cokolwiek
                poza granatem odbezpieczonym, to ...no smile

                Mimo mego ignorowania pytania pani ordynator je ponawiala. wreszcie,
                w obecnosci innych pacjentów zapyalam ją "a po co? czy ja jestem
                śmiertelnie chra? jesli tak prosze mi powiedziec, mam prawo do
                takiej wiedzy, a nawet jesli nie az tak xle jest to nie wiedzę
                powodu konsultacji mojej rodziny z panią bez mojej obecnosci. Jestem
                dorosla, nieubezwlasnowolniona i głuchawa tylko na jedno ucho, wiec
                spokojnie zrozumiem co pani mówi. slucham" Pytania o rodzine i
                wizyte tejze ustaly.
                Lezałam sobie nadal w szpitalu, bo p. ordynator nie za bardzo
                wiedziala co mi to jest w sumie, a raczej co jest przyczyna choroby.
                w tym czasie pacjentka z tej samej sali miala zabieg. Udał się, ale
                doznala porazenia nerwu twarzy. Mialam to jako dziecko wiec
                wiedzialam jak to wyglada. Kobita miala póltwarzy jakby
                sparalizowane. Po prostu się nie ruszała połowa. Pani ordynator
                stwierdzila, ze kobieta ma zaburzenia psychiczne i ...jej się ZDAJE,
                ze z jej twarzą cos nie tak. Serio - posłała ją do psychologa
                szptalnego. Ten od razu zobaczyl, ze kobitka ma twarz kzrywa, bo
                tego sie nie da ukryc. Pani ordynator naraziła oko pacjentki, bo
                przy tym sie ono nie omyka i trzeba nakladac specjalny zel na noc,
                nie zaordynowała zelowania, bo musialaby się przyznac ze spartoliła
                sprawe i nerw sie wyłączył. Kobieta na wlassna rekę poszła do
                neuologa, który biegiem właczyl jej lekartwa na pobudzenie nieru i
                zalecił zelowanie oka. pani ordynator byla obuzona i NAAL
                podtrzymywała, ze pacjentce się zdaje, choć kazdy widział co jest i
                neurolog przecez stwierdził.
                kiedy po miesiącu pani ordynator nie przyszło do głowy skąd mi się
                choroba wzieła, postanowiła też mne skalpelem potraktowacsmile Od razu
                odmówiłam podpisania zgody. zaczeła wrzeszcec, ze ona miesiac mnie
                tu trzyma a ja się nie zgadzamsmile powiedziałam jej, ze trzyma, bo
                nir wie co mi jest, a ja nie ejstem gosciem w jej domu, na
                szczescie, tylko w szpitalu leze, za wlasne podatki smile a zgody nie
                podpisze, bo nie potrzebuje,zeby mnie tak załatwila jak tamtą
                pacjetntke, bo ja nie ejstem taka spolegliwa i nie dam sobie wmówic,
                ze mi sie zdaje smile i zazdałam przeniesienia mnie do innego szpitala.
                Kobita wpadła w szał, zaczeła normalnie drzec się jak przekupa i
                bluzgac - serio. W tym momencie m juz pusciły nerwy. Stwierdziłam,
                ze nie ma co byc szlachetnym wobec takiej kretynki i chama. Poszłam
                do dyrektora szpitala, któego znalam, oczywiscie zawodowo.
                Przepraszał i wił się jak piskorz. Tylko, ze wyłącznie ze strachu, a
                nie dlatego, ze uwazał iz nie mozna tak traktowac pacjentów. Musial
                miec o ty wczesniej sygnały, nie wierze, ze byłam pierwsza, która o
                tym powiedziala.
        • gaika Re: potrzeba-gotowość-jakość pomocy 28.03.10, 22:05
          kamfora napisała:

          >
          > Swojego czasu rozważałam możliwość skorzystania z pomocy
          psychoterapeuty:
          > koleżanka polecała mi gorąco prof. Gapika, który
          > pomógł stanąć na nogi jej i wielu jej znajomym. Koniec końców
          > umówiłam się na wizytę, ale odmyśliłam się i
          zrezygnowałam. Przez
          > telefon wydawał się sympatyczny i wyraził gotowość pomocy, gdybym
          jednak nie
          > potrafiła sama sprostać trudnościom.
          > Tak sobie jednak myślę, że gdybym wtedy do niego poszła, to
          > - w zależności, czy by mi pomógł, czy nie - albo bym go polecała,
          albo nie. Nie
          > krytykowałabym jego metod, jeśli są tacy, którym akurat te
          metody pasują
          > i są dla nich skuteczne.

          To raczej niekoniecznie użyteczna do oceny perspektywa -perspektywa
          pacjenta. Problem nie polega na tym, że różnym ludziom pasują różne
          metody terapeutyczne albo, że nie każdemu odpowiada dany terapeuta,
          bo to naturalne, że między pomagającym i "wspomaganym" musi w
          relacji zaskoczyć.

          Tu rzecz dotyczy kwestii czysto zawodowych, czegoś w rodzaju BHP.
          Tak jak górnik wie, czego robić nie powinien ze względu na własne i
          cudze bezpieczeństwo, tak terapeuta ma jasne i klarowne granice,
          których mu przekroczyć nie wolno. Trzymanie się zasad jest tym
          ważniejsze, że ma się do czynienia z nad wyraz delikatną materią.
          Nad tym po prostu nie ma dyskusji. Proste jak budowa cepa.
          • kora3 dokladnie nt 28.03.10, 22:12

    • chelseaa Re: Kolejny guru 03.04.10, 14:27
      Gdyby Gapik był kobietą na pewno te panie tak "chętnie" jego terapii by się nie
      poddawały. Pytanie, ile one miały z tego przyjemności?
      W materiale filmowym widać było wyraźnie, że pani nie jest w pełni
      ubezwłasnowolniona hipnozą. W pewnym momencie chciała się nawet wycofać. Mogła
      go przy kamerach walnąć w łeb, skoro czuła się zgwałcona. Nie, ona nadal tkwiła
      na tej kozetce. O gwałcie nie może być mowy. One same mają problem z własnymi
      zasadami. Skoro wcześniej wyrażały zgodę na dotykanie, czego się spodziewały?
      • grgkh Re: Kolejny guru 03.04.10, 14:29
        Nie chcę go bronić, ale gwoli sprawiedliwości, pan doktor podobno przed seansem
        OSTRZEGAŁ, że będzie dotykał.
        • chelseaa Re: Kolejny guru 03.04.10, 14:32

          Swoją droga, ciekawe jakie są wrażenia facetów, którzy przychodzili na jego
          terapię. Bo przecież byli również pacjenci mężczyźni. Ale to dla dziennikarzy
          może nie być zbyt ciekawy temat.
          • grgkh Re: Kolejny guru 03.04.10, 15:35
            Tak jest. W naszym, patriarchalnym społeczeństwie dominuje patrzenie na erotyzm
            poprzez męski punkt widzenia, jakby tylko ten istniał.
      • gaika Re: Kolejny guru 03.04.10, 22:12
        chelseaa napisała:

        > Gdyby Gapik był kobietą na pewno te panie tak "chętnie" jego
        terapii by się ni
        > e
        > poddawały. Pytanie, ile one miały z tego przyjemności?

        Ludzie nie są aż tak nieracjonalni, żeby chodzić do terapeuty po to,
        co mogą dostać dużo taniej i przy mniejszej fatydze -przejechać się
        w godzinie szczytu środkami komunikacji miejskiej.
        Takie same "gapikowe" doznania.
    • gaika Re: Po latach... 05.04.13, 17:28
      Zakończył się prowadzony za zamkniętymi drzwiami proces w głośnej sprawie molestowania pacjentek przez prof. Lechosława Gapika. Prokuratura, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, żąda dla niego dwóch lat więzienia.


      poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13684107,Prokuratura_zada_2_lat_wiezienia_dla_profesora_seksuologii_.html#LokKrajTxt
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka