oby.watel
09.09.11, 08:50
Prywatne szkoły dla dorosłych to często maszynki do wyciągania publicznych pieniędzy. Zdarza się, że zajęcia wcale się nie odbywają, a uczniom chodzi tylko o legitymacje uprawniające do zniżek. Ile szkoły dostają za jednego ucznia? To zależy m.in. od miasta i typu placówki - np. w Bydgoszczy płaci się od 154 zł do 314 zł miesięcznie.
• W Lublinie urzędnicy objechali bez zapowiedzi szkoły dla dorosłych. W trzech działał tylko sekretariat, a uczniów nie było.
• W Gdyni frekwencja w niektórych szkołach wynosiła 12-15%
• W Poznaniu miasto płaci dotację na dyrektorkę jednej ze szkół za to, że sama uczy się we własnej szkole.
• We Wrocławiu szkoły zawyżały liczbę uczniów, aby otrzymać wyższą dotację. Pieniądze bezprawnie przeznaczały na reklamę.
• Po wprowadzeniu w 2010 r. systemu identyfikacji uczniów okazało się, że do kilku szkół jest zapisanych w Poznaniu 300 uczniów, w Bydgoszczy - 50.
Samorządy co roku przekazują milionowe dotacje z budżetu państwa. Tylko w pierwszym półroczu 2011 r. Wrocław przelał na konta takich szkół 15 mln zł, Poznań - 7,3 mln zł, Lublin - 5 mln, Rzeszów - ponad 4 mln zł, a Gdynia - 3 mln zł.
Co na to ministerstwo? Zareagowało jak zwykle twardo, odważnie i - jak na rząd - błyskawicznie. W końcu chodzi o pieniądze podatników. Wiceminister edukacji Zbigniew Włodkowski: - Jeszcze w 2009 r. daliśmy samorządom możliwość kontroli dotacji przekazywanych szkołom niepublicznym. A od przyszłego roku System Informacji Oświatowej będzie rejestrował wszystkich słuchaczy szkół dla dorosłych po numerach PESEL. I - co najważniejsze - będziemy płacili szkołom dopiero wtedy, gdy uczniowie zdadzą końcowe egzaminy.