Dodaj do ulubionych

Kordon sanitarny

17.10.11, 08:16
Kordon sanitarny
Cezary Michalski

Ponieważ wiecie już, że to przez Kubę Wojewódzkiego przemówił „duch święty”, podczas gdy na temat „Krytyki Politycznej” przemówił Sergiusz Kowalski, wiecie też, że w tym kraju bardziej użyteczny jest medialny brutal, niż najbardziej nawet pracowite inteligenckie środowisko żmudnie budujące podstawy wszelkiej przyszłej polskiej socjaldemokracji. Tyle gorzkiej lekcji, ale pozostawmy już „rachunki krzywd, które są w ojczyźnie” (parafraza za Władysław Broniewski), bo są w tej ojczyźnie sprawy poważniejsze.


Roman Dmowski w swoim najbardziej świeckim okresie sformułował znaną myśl, że „katolicyzm jest formą polskości”. Innymi słowy, bez formy katolicyzmu polskość przestaje być pełną substancją, powraca do swojej zdziczałej, słowiańskiej czy sarmackiej materii. Jeśli jednak stwierdzenie Dmowskiego (a także intuicja późnego, „newmanowskiego” Brzozowskiego) ma być hipotezą, a nie jedynie ideologią, należy znaleźć sytuację falsyfikacji, moment, w którym katolicyzm staje się polskości jawną deformacją. Takiej sytuacji polski katolicyzm dostarczył.



Z bycia formą stał się deformacją: Paetza (chodzi nie o homoseksualizm, ale o nadużywanie władzy hierarchy nad klerykami), Wielgusa (chodzi nie o złamanie się pod naciskiem SB, ale o świadome kłamstwo znacznej części episkopatu przy forsowaniu tej kandydatury na lidera archidiecezji warszawskiej, a w dalszej przyszłości całego polskiego Kościoła), deformacją Głódzia, Michalika, Meringa, Libery (i ich Marka P., którego przez lata byli świadomymi i wdzięcznymi użytkownikami, co jest prawdą, choćby nawet Michał Karnowski zaklinał rzeczywistość ze łzami w oczach i pianą na ustach), deformacją Terlikowskiego (który w programie Tomasza Lisa chwalił się przed milionami ludzi, że sam Bóg na drodze cudu ułatwił mu wielokrotne naturalne poczęcie, a zatem in vitro, poza tym, że jest grzechem, nie jest w ogóle nikomu do niczego potrzebne, wystarczy nam cud), deformacją Tekielego (który demony i anioły od dawna ma na swoje osobiste zawołanie i byłaby to jego prywatna sprawa, tyle że on swoje prywatne szaleństwo chciałby uczynić normą publiczną dla innych) i wreszcie deformacją Kaczyńskiego (który świadomie zaprzęgał Kościół do partyjnej polityki, nawet widząc, że Kościół się od tego sypie).

Terlikowski wzywa, aby wokół zwolenników świeckości państwa stworzyć w Polsce „kordon sanitarny”, ale to już tylko panika przez niego przemawia, a nie jakiś hurraoptymizm. Być może nie „kordon sanitarny” (bo mnie ten faszyzujący język zupełnie nie kręci), ale zwyczajną polityczną linię oporu należałoby zbudować raczej wokół tej części dzisiejszego polskiego katolicyzmu, która sama kompletnie jest zdeformowana. Aby nie deformowała polskiej polityki, polskiego życia społecznego przykładami absolutnej bezkarności najzupełniej „ziemskich” wykroczeń, ambicji, władzy i pychy niekontrolowanych przez żadne procedury, ani nawet przez rozum.


Terlikowski ośmiela się kłamać, że to zwolennicy świeckiego państwa zrywają w Polsce polityczny kompromis (dużo smutniej przychodzi mi słuchać tej samej nieprawdy powtarzanej przez Tuska, na którego dosłownie przed chwilą zagłosowałem). Kiedy prawica miała tutaj pełną władzę, kiedy po roku 2005 zajęła nie tylko prawie cały Sejm, ale też publiczną przestrzeń, nie dotrzymywała żadnego kompromisu. Zmianę ustawy aborcyjnej mającą wymuszać utrzymanie ciąży nawet na kobietach zgwałconych czy ryzykujących własne życie usiłowała narzucić państwu i społeczeństwu parokrotnie, raz poprzez próbę nowelizację konstytucji (z inicjatywy Marka Jurka), drugi raz poprzez projekt konstytucji PiS przygotowany przez kompletnych partyjnych cyników, którzy przedtem Jurka z partii wyrzucili, ale później użyli jego idei, kiedy im były do partyjnych celów przydatne, trzeci raz poprzez obywatelski projekt ustawy mający znowu docisnąć zakaz aborcji kolanem do ściany.


Trudno oczekiwać zdolności do kompromisu od ludzi, którzy sensu słowa „kompromis” nawet nie znają. Ich patos tylko innym patosem można ograniczyć. Aby Tusk mógł pozostać rzeczywiście w centrum, a nie tak jak dzisiaj mocno, nawet pod ciężarem swojej własnej partii, przechylony na prawo, sile Terlikowskiego, Meringa, Jurka, Rydzyka, cynizmowi Kaczyńskiego pozwalającego mu idee Jurka i Terlikowskiego bez cienia dystansu wykorzystywać  – musi się przeciwstawić siła, choćby Palikota, o wektorze skierowanym dokładnie przeciwnie. To są zupełne podstawy fizyki liberalnej. Tusk też je musi rozumieć, jeśli chce być rzeczywiście jakimś centrowym księciem pokoju, a nie tylko kukiełką walczącą o własne przetrwanie na każdych warunkach.



Na razie reprezentant Komorowskiego i PO na stanowisku prezesa telewizji publicznej Juliusz Braun ogłasza tuż po wyborach, że wyrzuci Nergala z „The Voice of Poland”. Popełnił błąd, wprowadzając Nergala do telewizji przed wyborami, za co Platforma zapłaciła niezłą porcją katolickich głosów. Dziś do pierwszego błędu dodaje kolejny, wyrzucając Nergala z telewizji po wyborach, co znów będzie Platformę kosztowało sporą porcję głosów, tym razem liberalnych. Co najmniej 5 do 10 procent elektoratu PO zagłosowało na Donalda Tuska, nie na Janusza Palikota czy Wandę Nowicką, bo ciągle miało nadzieję, że w ten sposób stablizuje w Polsce centrum i pokój społeczny. Ci ludzie po kolejnej decyzji Brauna zagłosują w przyszłości na Palikota i Wandę Nowicką, a nie na Tuska (Komorowskiego i Brauna), bo okazuje się, że na zachowanie Tuska (Komorowskiego i Brauna) głosem oddanym na Tuska (Komorowskiego i Brauna) liberał w Polsce nie może w żaden sposób wpłynąć.

Decyzja Brauna o wyrzuceniu z telewizji publicznej Nergala oburza mnie nie dlatego, że jestem satanistą (uwaga adresowana do kolegów z frondy.pl), ale dlatego, że jestem zwolennikiem świeckiego państwa. Jestem też przeciwnikiem bezczeszczenia krzyża poprzez używanie go w Sejmie jako totemu, którego wbicie w jakimś miejscu oznacza, że jakieś plemię to miejsce (instytucję) przejęło, a jego usunięcie oznacza, że jakieś plemię to miejsce (instytucję) straciło. Chrystus chciał, aby ludzie ze stanu plemiennego wyszli – w stronę etycznej uniwersalności. Dlatego ostatecznym bluźnierstwem jest używanie znaku jego męki do celów plemiennych. Do znakowania nim miejsc własnego panowania.

www.krytykapolityczna.pl/CezaryMichalski/Kordonsanitarny/menuid-291.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka