Dodaj do ulubionych

Kto się zdecyduje podyskutować serio

23.09.12, 10:23
o realnej ocenie sytuacji w temacie antykoncepcyjno- aborcyjnym w Pl?

Diabollo w innym wątku napisał wprost, ze Wy panowie kłądziecie wszystko co dzieje się nie tak w tym temacie na karb katozabobonu. Zauwazył też słusznie, że ja jedynie - czesciowo.
Rozumiem, że Wy się z moim jedynie czesciowym "modelem" nie zgadzaćiesmile Wiec moze spróbujmy ocenić sytuację rozbierając ze tak powiem sprawę na czynniki pierwsze?


Fakty:

1. W polskich szkołach nie naucza się o seksualnosci człowieka - tak, jest to npokłosie sprzeciwu kleru i okołokościelnej czesci społeczeństwa
2. W PL obowiazuje restrykcyjna ustawa antyaborcyjna - takze nakrecana przez ww. środowiska
3. W PL 90 parę procent obywateli jest nominalnymi katolikami - tj. przynajmniej ochrzczonymi w KRK


Weźmy pod uwagę pkt. 3 najpierw - to jest bezapelacyjnie prawda. Jasne, że przytłączająca wiekszosc tych ludzi została ochrzczona jako nieswiadome niczego niemowlęta, posłana na religię, do I komunii, a potem sama poszła do bierzmowania, brała ślub koscielny i ...ochrzcziła swoje dzieci, posłała do I komunii i tak dalej smile

Można to zjawisko przypisać:
- szczerej wierze Polaków
- umiłowaniu tradycji i balowania
- naciskowi społecznemu.

Moim zdaniem kazdy z tych czynników występuje w naszym społęczeństwie. Tylko warto przyjrzeć się proporcjom. Podejmowanie faktycznej próby życia wg zasad koscielnych dotyczy w naszym społeczeństwie moze góra 5 procent ludzi. To są gorliwi katolicy, działącze katolickich ruchów, ludzie niestosujący antykoncepcji z zasady, nie dopuszczjący mysli nawet o aborcji, żyjący w zw. sakramentalnych bez skoków na boki - słowiem serio zaangazowani religijnie i na takie osoby wychowujący swe dzieci.
Na pewno jakiś procent ludzi korzysta z "oferty" KRK z powodu prawdziwej, albo wyimaginowanej presji społęcznej szeroko pojetej. Np. rodzina własna, czy narzeczonej/nego wymaga, by wzięli slub, koniecznie koscielny. Inaczej grozą zerwaniem stosunków. Ktoś ma przekonanie, że jego dziecko bedzie szykanowane z powodu nieochrzczenia czy nieposłania na religię, albo ma bo ma, albo widzi taki przykład i chcąc dziecku tego oszczedziś - chrzci i posyła. Ktoś jeszcze ma uzasadnione, albo nie, ale przekonanie, że brak zaangazowania religijnego przeszkodzi mu w karierze, wyautuje go z jakiegoś srodowiska, na którym mu zalezy itd.
Ilu jest ludzi w tej grupie - strzelę na pewno zawyzając - ze 20 proc. Ta grupa w podobnym duchu wychowuje swe dzieco- ze trzeba pokazać sie w kosciele, ochrzcić swoje dziecko, iśc do komunii, bo ludzie patrzą. Mozna robić to, czego kosciół zabrania, tylko tak, by ludzie nie wiedzielismile

Pozostaje nam do zagospodarowania większość czyli 75 proc. z tych co sa zapisani, jako katolicy ochrzczeni w KRK. Załozmy, że jakieś 5-10 proc. tych ludzi zmieniło wyznanie np. zostało świadkami jehowy, albo sobie całkiem olało KRK (jak ja) i lata im czy są zapisani, czy nie. Zostaje nam wciąż większosc - 65 proc.

I to jest kochani grupa, która z umiłowania tradycyjnych obrzedów i fajnych po nich zabaw "identyfikuje się" z KRK. Tak sie identyfikuje, że dopuszcza rozwód, aborcję, strosuje taką czy inną antykoncepcję, ma kochanków i kochanki itd. Podobnie zresztą jak grupa nr 2. W podobnym duchu wychowuje swe dzieci - pewne rzeczy w zyciu człowieka są, bo są - trza ochrzcić dzieciaka, bo wszyscy chrzczą, a potem jest mega impra, to samo komunia, pierwszy ślub trza odwalić w kosciele itp.

Naprawdę uważacie, że 90 parę procent z nominalnych katolików jest zdominowana przez religię? A skąd! Zdominowane jest te 5 proc.! Cała reszta to katolicy - udawacze - dla jaj, pompy, rodziny i sąsiada.
A skoro tak, to jak mozna uwazać, że tacy ludzie nie stosują antykoncepcji z powodu zamordyzmu koscielnego?smile

Znam pewną kobite, która poszukuje małzonka. Chciałaby się wydać dziewczyna, no. Niekoniecznie koscielnie, tylko formalnie koniecznie. Kandydatów poznaje w necie. Najczescirej spotryka się z nimi poza swoim miejscem zamieszkania. I idzie do łozka, bez gumy. Chcecie mi wmówić, że idzie bez gumy, bo ma mózg oczadziały katolicyzmem i ten zabrania jej zawołać o gumę, ale nie zabrania iść do łozka ze znanym 2 godziny kolesiemsmile?

Z katolicyzmem działania tej pani nie mają nic wspólnego. Ona chce mieć meza, wiec godzi się na wszystko, żeby chłop ją zechciał i zaobrączkował. Antykoncepcji hormonalnej nie stosuje, bo po co się truć, spirali nie ma, bo ona chce mieć jeszcze z tym mezem, jak go znajdzie - dzieci. Jak pan w gumie nie lubi, to ona idzie na to i pan uwaza. I wyobraźcie sobie, ze baba w ciąże nie zaszła, jeszcze smile Uwaza to za dowód na to, że jak pan umie uwazać, to się nie zachodzi. A prawdopodobnie jest tak, ze ona bez uwazania miałaby trudności zajśc w ciąże, ale o tym przekonac się moze i zaczac interesować tym, jak ułowi meza w końcu i zacznie sie o potomstwo starać.

Pomijając kwestię mozliwego wielce zarazenia się tej pani np. HIV - mogłą ona zajśc w ciążę z kazdym z tych uwazających panów. Zapytana o to, co wówczas stwierdziła, że jesliby żenić się nie chciał - usunęłaby. Jak na oczadziałą katolicyzmem, to dośc smiałę wyznanie, nie sadzicie?

Pytanie ile takich kobiet jest? Moim zdaniem całkiem sporo. Cześc z nich "wpada" z tymi przypadkowymi panami nie lubiącymi w gumie, którzy nie dośc uwazni okazali się w uwazaniu i czesc korzysta z podziemia aborcyjnego. I Wy potem te czesc "zapisujecie" po stronie oczadziałych katolicyzmem kobitek, które nie miały dostepu do antyków itd.

Pojmijcie wreszcie, że ta czesc naszego dorosłego społęczeństwa, która nie stosuje antykoncepcji, nie stosuje jej nie z powodów religijnych, czy braku dostepu do niej, tylko dlatego, że jej się zwyczajnie nie chce! Pomijam już jakieś marginesy społeczne tutaj - mowa o ludziach niebiednych i wykształconych!
Moze to zbyt brutalne co napiszę teraz, ale ostatnio moja bliska kolezanka, singlowa pani, znalazłą się w w intymnej sytuacji z pewnym panem. Pani w wieku jest rozrodczym, spotykają się od miesiąca, po kinie poszli do niego na lampkę wina smile No raczej nikomu dorosłemu nie trza tłumaczyć, czym sie taka "lampka" zwykle w takich sytuacjach kończy. Dziewczyna zabezpieczona nie jest, bo żyje w celibacie od roku smile. Dla niej naturalne było, że jesli coś to w gumce! Raż antykoncepcyjnie, a dwa - no antyzakazeniowo. A pan gumki nie miał! (ona też nie miała, sądziła, ze 45-letni facet wie co do czegosmile). Czyli nie tylko panie są tak niefrasobliwe! Gosc chciał się kochać z kobitą znaną mu od miesiaca, nawet nie zapytawszy czy jest zabezpieczona, bez gumy! A potem się taki dziwi, że dostaje pozew o alimenty - to tak a propos innego watalka smile To też pewnie oczadziały katolik jest?smile

Panowie drodzy - kler za bardzo wpieprza nam się do polityki społęcznej i to jest fakt! Trzeba z tym walczyć i nie dać się jemu oraz jego wiernym sługom co to sami nie mogą, to innym by zabronili. Ale walczac czy nawet dyskutując - trzymajmy się znów - faktów, a nie mitów.
Nasze społeczeństwo korzysta z "oferty" KRK, ale wcale nie jest w zakresie moralnym przez to KRK zdominowane. Grupą która jest na ogół sztucznie zdominowana są ...politycy! To oni przyczepiają sobie emblematy KRK i głosza hasłą podobające się Kosciołowi, bo uwazją, ze to im da włądzę. Ludzie mają w przewazającej czesci zasady KRK w dupie, wiec rozwzając na ten temat bierzmy to pod uwagę smile
Obserwuj wątek
    • chickenshorts Re: Kto się zdecyduje podyskutować serio 23.09.12, 10:53
      kora3 napisała:

      > o realnej ocenie sytuacji w temacie antykoncepcyjno- aborcyjnym w Pl?

      Ja, Chickenshorts!


      > Fakty:
      >

      Kiedys, Droga Pani Redaktor, byly dowcipy w PRl-u na tamat naszych okupantOw: niet Izwiestia, ale jest Prawda... albo odwrotnie, zalezalo od... sam juz nie wiem od czego...

      i w dodatku sie powtarzam:
      www.youtube.com/watch?v=XA805hs8CT0
      • kora3 :) 23.09.12, 11:02
        Wiesz Qrczaczku na poprzednim forum też było pare takich osób, które bardzo jakoś przezywały mój zawód - sądziłam, ze to ich domena, ale teraz widze, że czujesz potrzebę zapełnienia tej niszysmile

        Konkrety moze, skoro chcesz dyskutować- ile znasz w PL w najbliższym otoczeniu swoim ludzi, którzy zyją wg zasad KRK i wg nich wychowują swe potomstwo? Jak ich liczba procentowo ma się do powiedzmy wiekszosci jakoś tam znanych Ci ludzi, którzy są niminalnymi katolikami, ale zasady katolicyzmu mają w dupie, za to ochoczo korzystają z takich szopek, jak chrzest dziecka, ślub koscielny? Umiesz uczciwie odp. na to pytanie?

        A na to: ilu znasz ludzi, którzy mają przypadkowe kontakty seksualne i nie stosują antykoncepcji oraz tłumaczac brak stosowania powołują sie na swe katolickie wartosci?smile

        Mowa oczywiscie o znanych ci osobach w PL, bo o Polsce rozmawiamy smile
        Odpowiesz?smile
        • chickenshorts Re: :) 23.09.12, 12:08
          kora3 napisała:

          > Wiesz Qrczaczku na poprzednim forum też było pare takich osób, które bardzo ja
          > koś przezywały mój zawód - sądziłam, ze to ich domena, ale teraz widze, że czuj
          > esz potrzebę zapełnienia tej niszysmile

          Kobieca intuicja?... czy moze profesjonalizm (dziennikarski, pozwle sobie dodac...) ?...

          Niszy...? To Ty mnie znasz zupelnie....
          >
          > Konkrety moze, skoro chcesz dyskutować- ile znasz w PL w najbliższym otoczeniu
          > swoim ludzi, którzy zyją wg zasad KRK i wg nich wychowują swe potomstwo? Jak ic
          > h liczba procentowo ma się do powiedzmy wiekszosci jakoś tam znanych Ci ludzi,
          > którzy są niminalnymi katolikami, ale zasady katolicyzmu mają w dupie, za to oc
          > hoczo korzystają z takich szopek, jak chrzest dziecka, ślub koscielny? Umiesz u
          > czciwie odp. na to pytanie?
          >
          > A na to: ilu znasz ludzi, którzy mają przypadkowe kontakty seksualne i nie stos
          > ują antykoncepcji oraz tłumaczac brak stosowania powołują sie na swe katolickie
          > wartosci?smile
          >
          > Mowa oczywiscie o znanych ci osobach w PL, bo o Polsce rozmawiamy smile
          > Odpowiesz?smile

          Na Twoje pytania zawsze Slowo Pioniera!!!
          • kora3 Re: :) 23.09.12, 12:15
            a co Ty rozumiesz przez słowo "nisza"smile Bo w tym przypadku sytuację, w której istniały osoby na poprzednim forum, które bardzo przezywały mą profesję i czesto się do niej w rozmowach ze mną i nie tylko, odwoływałysmile
            Kiedy przestałam pisać z tymi osobami, na polu odwoływnia sie ww. powstała nisza, którą Ty od pewnego czasu swymi "wycieczkami" wypełniasz Qrczaku...

            Widzę, że pytania niewygodne, wiec odpowiedzi są tylko w tonie pseudosatyczycznym smile szkoda - myslałam, ze chcesz dyskutować, a tu ...
            • chickenshorts Re: :) 23.09.12, 12:28
              kora3 napisała:

              > a co Ty rozumiesz przez słowo "nisza"smile Bo w tym przypadku sytuację, w której i
              > stniały osoby na poprzednim forum, które bardzo przezywały mą profesję i czesto
              > się do niej w rozmowach ze mną i nie tylko, odwoływałysmile
              > Kiedy przestałam pisać z tymi osobami, na polu odwoływnia sie ww. powstała nisz
              > a, którą Ty od pewnego czasu swymi "wycieczkami" wypełniasz Qrczaku...

              Droga Pani R.... jakie ?wycieczki"... przeciez to tajemnica poliszynela, ze jest Pani dziennikarka... i w dodatku nie ja byl poinformowal szanowna Agore... sorry, Forum... smile
              >
              > Widzę, że pytania niewygodne, wiec odpowiedzi są tylko w tonie pseudosatyczyczn
              > ym smile szkoda - myslałam, ze chcesz dyskutować, a tu ...

              Pytania rzeczywiscie bywaja niewygodne, ale ja to... niemal Pawlik Moozow... i niczege sie nie boje...
              • chickenshorts Re: :) 23.09.12, 12:37

                ...i (w dodatku) pracowalem w Polsce i szkole (jezykowej) jednoczesnie i spotkalem 'absolwentow salezjanskich (i nie tylko) uczelni...

                Albo inaczj, sliczna Korciu... cos o tym wiem...
    • gaika Re: Kto się zdecyduje podyskutować serio 23.09.12, 13:39
      Z katozabobonu wynika brak wiedzy. Fakt, że podasz parę przykładów wykształconych w dziedzinie osób, którym nie chce się zabezpieczyć, albo nie lubią gumki, nie zmienia realiów, że ludzie mają w Polsce radykalnie niskie pojęcie o rozrodczości i podstawach seksualności. Niezmiennie wszelkie badania to potwierdzają od lat. Dziewczyny nie chodzą się badać, bo nigdy ich matki nie zaprowadziły do ginekologa (same przecież też nie chodzą), a ojcowie nie celebrują z nimi pierwszej miesiączki.

      Nie można przekładać wprost nauczania Kościoła na zachowania ludzi w dzisiejszych czasach, ale szereg naszych społecznych problemów jest tego pokłosiem. To odruch-tak silnie wdrukowany, że już nawet Ty nie widzisz, jakie zasiał spustoszenie w racjonalnym myśleniu.
      Taki przykład -liberalna posłanka Kidawa- Błońska, która absolutnie popiera związki partnerskie, no, ale oczywiście bez adopcji przez pary gejowskie. I Twoim zdaniem skąd jej się to wzięło? Tylko ona nawet nie zdaje już sobie z tego sprawy. Bo gdyby posłanka sięgnęła po badania w dziedzinie, zastanowiła się nad istniejącym prawem, to argumentację miałaby inną. A tak, nie podała żadnej, bo za jej twierdzeniem stoi Argument Odgórny. Gotowiec, który nie wymaga myślenia, ani wysiłku.

      Natomiast co do dostępności środków-po pierwsze nie ma porównania z możliwościami ich zdobycia w dużym mieście i na zadupiu. Po drugie, brak rzetelnej informacji i wiedzy.
      W Holandii jest jeden z najniższych wskaźników przerywania ciąży na świecie = edukacja seksualna plus traktowanie tych spraw 'normalnie' plus łatwy dostęp do antykoncepcji(co również znaczy do środków nowej generacji z mniejszymi skutkami ubocznymi oraz refundacja).
      Czego u nas nie ma? Edukacji seksualnej, pełnej, normalnie traktowanej wiedzy dostępnej dla mas(radio, TV), tanich i dobrych środków antykoncepcyjnych. Nie ma niczego(że podeprę się klasykiem Kononowiczem). To wszystko zależy od uchwalenia paru ustaw na początek. Chcesz powiedzieć, że ich brak nie wynika z katozabobonu?
      Jak to możliwe, że w XXI wieku w Polsce wciąż dyskutuje się nad dostępnością środków anty-czy ktoś może odmówić, czy wolno o tym uczyć- naprawdę nie widzisz, że to zabobonem motywowany obłęd?

      Na koniec -w najbardziej oświeconych krajach zdarzają się niechciane ciąże-niektóre z niedbalstwa, głupoty, bardzo dużo dlatego, że zawiodły środki anty. Można skrytykować parę par, które doskonale wiedzą, ale się nie zabezpieczają. Natomiast do mas i każdego poziomu należy dotrzeć z informacją dostosowaną do możliwości.

      Problem nie zniknie, bo człowiek bywa po prostu nieodpowiedzialny, nieidealny nie tylko w dziedzinie seksu (także parabanków), ale można go zminimalizować w pierwszym rzędzie poprzez pacyfikację wpływu katozabobonu na decydentów. Nasi politycy nie tylko nie podążają za przemianami społecznymi, ale je blokują. To fenomen na miarę Iranu.
      • chickenshorts Re: Kto się zdecyduje podyskutować serio 23.09.12, 13:55
        gaika napisała:

        > Z katozabobonu wynika brak wiedzy. Fakt, że podasz parę przykładów wykształcony
        > ch w dziedzinie osób, którym nie chce się zabezpieczyć, albo nie lubią gumki, n
        > ie zmienia realiów, że ludzie mają w Polsce radykalnie niskie pojęcie o rozrodc
        > zości i podstawach seksualności. Niezmiennie wszelkie badania to potwierdzają o
        > d lat. Dziewczyny nie chodzą się badać, bo nigdy ich matki nie zaprowadziły do
        > ginekologa (same przecież też nie chodzą), a ojcowie nie celebrują z nimi pierw
        > szej miesiączki.


        Well, a to nowina! Dla mnie, przynajmniej... Nie kochaja wlasnych cOrek... Katolickie skurwysyny...
        >
        > Nie można przekładać wprost nauczania Kościoła na zachowania ludzi w dzisiejszy
        > ch czasach, ale szereg naszych społecznych problemów jest tego pokłosiem. To od
        > ruch-tak silnie wdrukowany, że już nawet Ty nie widzisz, jakie zasiał spustosze
        > nie w racjonalnym myśleniu.
        > Taki przykład -liberalna posłanka Kidawa- Błońska, która absolutnie popiera zwi
        > ązki partnerskie, no, ale oczywiście bez adopcji przez pary gejowskie. I Twoim
        > zdaniem skąd jej się to wzięło? Tylko ona nawet nie zdaje już sobie z tego spra
        > wy. Bo gdyby posłanka sięgnęła po badania w dziedzinie, zastanowiła się nad ist
        > niejącym prawem, to argumentację miałaby inną. A tak, nie podała żadnej, bo za
        > jej twierdzeniem stoi Argument Odgórny. Gotowiec, który nie wymaga myślenia, an
        > i wysiłku.

        THAT'S IT!!!


        And the rest: SPOT ON!!

        (Nie chcialabys Gaiko zastapic Korci w gazecie, jak pojdzie na macierzynski, please...) Koro to byl zart ino....
        • kora3 Nie wybieram się Qrczaku :) 23.09.12, 14:03
          I wyobraź sobie, ze jestem wychowana w katozabobońskim społęczeńśtwie, co wcale nie przeszkadzało mi przez 20 lat ponad unikać skutecznie ciąży smile

          Umiesz jakoś wyjaśnić ten wręcz z tego co tu czytam - fenomen?smile
          • chickenshorts Re: Nie wybieram się Qrczaku :) 23.09.12, 14:07

            Well, You are a phenome...non! That's it!

            PS. sorry, pisze z mojego kosciola, czyli pubu, stad ten jezykowy groch z kapusta... smile
            • kora3 Wiesz, powiem Ci coś 23.09.12, 14:26
              Nie pogniewaj się - mnie te twoje wstawki angolskie nie przeszkadzają, ale jakoś w ten groch z kapustą z racji bycia w pubie angielskim nie za bardzo wierzęsmile

              Zauwazam natomiast, że niektórzy ludzie przebywający od niedawna za granicą mają jakąs taką manierę, ze muszą, zwyczajnie muszą wtrącać co jakiś czas zdania i wyrazy w jezyku kraju w którym byli, albo są - nawet jesli w tym kraju roi się od Polaków i praktycznie nie miał szans "zapomnieć" jezyka.

              Maniera ta nie ejst nawet drazniąca, tylko smieszna , bo czasem prowadzi do śmiesznych sytuacji. Otóż kiedyś miałam okazję znaleźć się w ogródku piwnym w towarzystwie pewnego pana, musyka, który własnie powrócił z 2-letniego pobytu w Chicago. Poza mną i nim przy tym stoliku było kupe ludzi, czesc z nich znał jakoś tam, a cześc dopiero poznał.

              Oczywiście kipiał chęcią opowiedzenia nam wszystkim, jak to verygodnie było w Jueseju, wiec słuchaliśmy z grzecznosci, bo opowiadał to już z 15 razsmile - oczywiscie wtrącając całe frazy po "amerykańskiemu"smile

              Znajomy ten miał wyraźne problemy z jezykiem polskim. Np. mówił do kelnerki "Gerl giw mi łn, tu no no cztery bir, kolt , chłodne znaczy , tak gud. Ajm sorry ja był w Juesej long, polnisz słabo" w ten deseń mniej wiecej ... Myśmy ze wszystkich sił starali sie nie posikać ze smiechu. No i kolo opowiada o swoich "szoping nie wiem , jak to polski. Zakupy, je?" "Well, ja był Tesko i kupił tomatos end ti end kofi. I ten no takie brołn." Zachodzimy my w głowę co ten poliglota zakupił był brazowego w tym Tesco, dopytujemy. "Takie gud, na brekfest, tost jakby" aaaaaa no to kumamysmile
              W tym momencie odezwał się nasz milczący dotąd kolega Mareczek, który w Stanach przemieszał 20 lat, tam się ożenił z Amerykanką i tam mieszkał i pracował w środowisku, gdzie nie było wielu Polaków. "Ja ci podpowiem, ten wyraz zaczyna się na ceha" Reemigrant po 2 latach smile muzyk się natężył "A jeah aj noł - chleb?" - wpadł na to wreszcie. Na co MAreczek - "Nie, CHUJ, Ty jesteś "smile
              Nie bierz tego do siebie, ale jak tak człowiek szybko ojczysta jezyk zapomina to rózne z tego sytuacje mogą wyjścsmile Pozdrawiam
              • chickenshorts Re: Wiesz, powiem Ci coś 23.09.12, 14:58
                kora3 napisała:

                > Nie pogniewaj się -


                Na Ciebie? Never ever... I promise!.... albo slowo pioniera

                mnie te twoje wstawki angolskie nie przeszkadzają, ale jako
                > ś w ten groch z kapustą z racji bycia w pubie angielskim nie za bardzo wierzęsmile
                >
                > Zauwazam natomiast, że niektórzy ludzie przebywający od niedawna za granicą maj
                > ą jakąs taką manierę, ze muszą, zwyczajnie muszą wtrącać co jakiś czas zdania i
                > wyrazy w jezyku kraju w którym byli...



                Spot on! Droga Pani R. (przy pomocy kilku obcob(rz) (Z) miacych mysla, ze...cos wiedza... I know...

                > Maniera ta nie ejst nawet drazniąca, tylko smieszna , bo czasem prowadzi do śmi
                > esznych sytuacji. Otóż kiedyś miałam okazję znaleźć się w ogródku piwnym w towa
                > rzystwie pewnego pana, musyka, który własnie powrócił z 2-letniego pobytu w Chi
                > cago. Poza mną i nim przy tym stoliku było kupe ludzi, czesc z nich znał jakoś
                > tam, a cześc dopiero poznał.
                >
                > Oczywiście kipiał chęcią opowiedzenia nam wszystkim, jak to verygodnie było w J
                > ueseju, wiec słuchaliśmy z grzecznosci, bo opowiadał to już z 15 razsmile - oczywi
                > scie wtrącając całe frazy po "amerykańskiemu"smile
                >
                > Znajomy ten miał wyraźne problemy z jezykiem polskim. Np. mówił do kelnerki "Ge
                > rl giw mi łn, tu no no cztery bir, kolt , chłodne znaczy , tak gud. Ajm sorry j
                > a był w Juesej long, polnisz słabo" w ten deseń mniej wiecej ... Myśmy ze wszy
                > stkich sił starali sie nie posikać ze smiechu. No i kolo opowiada o swoich "szo
                > ping nie wiem , jak to polski. Zakupy, je?" "Well, ja był Tesko i kupił tomatos
                > end ti end kofi. I ten no takie brołn." Zachodzimy my w głowę co ten poliglota
                > zakupił był brazowego w tym Tesco, dopytujemy. "Takie gud, na brekfest, tost j
                > akby" aaaaaa no to kumamysmile
                > W tym momencie odezwał się nasz milczący dotąd kolega Mareczek, który w Stanach
                > przemieszał 20 lat, tam się ożenił z Amerykanką i tam mieszkał i pracował w śr
                > odowisku, gdzie nie było wielu Polaków. "Ja ci podpowiem, ten wyraz zaczyna się
                > na ceha" Reemigrant po 2 latach smile muzyk się natężył "A jeah aj noł - chleb?"
                > - wpadł na to wreszcie. Na co MAreczek - "Nie, CHUJ, Ty jesteś "smile
                > Nie bierz tego do siebie, ale jak tak człowiek szybko ojczysta jezyk zapomina t
                > o rózne z tego sytuacje mogą wyjścsmile Pozdrawiam
            • kora3 i jeszcze jedna historyjka w temacie 23.09.12, 14:58
              Qrczaczku smile

              Miałam kiedyś niewatpliwą przyjemnośc rozmawiac z pewnym panem, który wyjechał z Polski w okresie, kiedy to władza ludowa jak to się ładnie mówiło wówczas "nieutrudniała osobom pochodzenia żydowskiego wyjażdu do Izraela". W praktyce oznaczało to po prostu wydalenie z Polski takich osób z dokumentem wyjazdowym stwierdzającym, ze ta osoba nie jest obywatelem polskim. Pozwalano im wyjeżdzać z rodzinami i ten pan był włąsnie dzieckiem takich rodziców.

              Tak sie ułożyło jego życie, że pozostawił rodziców w Izraelu, a sam wyjechał najpierw do Stanów, a potem do Australii. Wtedy, gdy sie z nim spotkałam, a było to kilka lat temu w PL był pierwszy raz od swego wyjazdu, jako młodzieniec, czyli pierwszy raz od około 35 lat mniej wiecej.
              Niezwykle ciekawie opowiadał i bardzo miło w ogóle sie z nim gadało. W pewnym momencie pełna prawdziwego podziwu i bez zastanowienia powiedziłam: "Ależ pan doskonale mówi po polsku" - żałowałam już w momencie wypowiadania ostatniego słowa i pan to chyba zauwazył, bo bez cienia rozczarowania mną w głosie powiedział: "Nie ma w tym niczego zadziwiającego, jestem przecież Polakiem"
              • chickenshorts Re: i jeszcze jedna historyjka w temacie 23.09.12, 15:12
                kora3 napisała:

                > Qrczaczku smile
                >
                > Miałam kiedyś niewatpliwą przyjemnośc rozmawiac z pewnym panem, który wyjechał
                > z Polski w okresie, kiedy to władza ludowa jak to się ładnie mówiło wówczas "ni
                > eutrudniała osobom pochodzenia żydowskiego wyjażdu do Izraela". W praktyce ozna
                > czało to po prostu wydalenie z Polski takich osób z dokumentem wyjazdowym stwie
                > rdzającym, ze ta osoba nie jest obywatelem polskim. Pozwalano im wyjeżdzać z ro
                > dzinami i ten pan był włąsnie dzieckiem takich rodziców.

                Na pewno nie moich (i nie moi)... smile
                To Ty nie jesstes ant...y... semitic?

                >
                > Tak sie ułożyło jego życie, że pozostawił rodziców w Izraelu, a sam wyjechał na
                > jpierw do Stanów, a potem do Australii. Wtedy, gdy sie z nim spotkałam, a było
                > to kilka lat temu w PL był pierwszy raz od swego wyjazdu, jako młodzieniec, czy
                > li pierwszy raz od około 35 lat mniej wiecej.

                Zazdroszcze Ci! Powaznie!
                Ja, niestety, Koro, jestem skazany na... ksiazki... {(pogubione w przekladzie, eva hoffman (Wydra) lub kon pana boga... juz nawet nie pamietam, kto to byl napisal}


                > Niezwykle ciekawie opowiadał i bardzo miło w ogóle sie z nim gadało. W pewnym m
                > omencie pełna prawdziwego podziwu i bez zastanowienia powiedziłam: "Ależ pan do
                > skonale mówi po polsku" - żałowałam już w momencie wypowiadania ostatniego słow
                > a i pan to chyba zauwazył, bo bez cienia rozczarowania mną w głosie powiedział:
                > "Nie ma w tym niczego zadziwiającego, jestem przecież Polakiem"

                Ale dlaczego Ty zalowalas?... there and then, eh?
                • kora3 Re: i jeszcze jedna historyjka w temacie 23.09.12, 22:22
                  żalowałam i wstydziłam się tego palnięcia, bo wiedziałam, że ten człowiek czuł się Polakiem i tesknił za Polską z której go wypedzono, a ja podziwoałam go za coś co było dla niego naturalne i pielegnował to latami.

                  Nie, nie jestem antysemitą i nie wiem jak mnie o coś tak paskudnego mozna podejrzewaćsad
          • gaika Re: Nie wybieram się Qrczaku :) 23.09.12, 14:56
            kora3 napisała:

            > I wyobraź sobie, ze jestem wychowana w katozabobońskim społęczeńśtwie, co wcale
            > nie przeszkadzało mi przez 20 lat ponad unikać skutecznie ciąży smile
            >
            > Umiesz jakoś wyjaśnić ten wręcz z tego co tu czytam - fenomen?smile

            To ten wątek jest o tych, którzy unikają skutecznie ciąży, czy wręcz przeciwnie? smile

            Sądząc z przyrostu naturalnego w Polsce, jest to mimo wszystko większość.
            • kora3 No skoro wiekszosc 23.09.12, 15:09
              to oznacza, że pomimo katozabobonu w jakim wszyscy w Pl tkwimy i brakuy doistepiu do wiedzy i antykoncepcji jakoś sobie radzimy - nieprawdaż?
              • chickenshorts Re: No skoro wiekszosc 23.09.12, 16:50
                kora3 napisała:

                > to oznacza, że pomimo katozabobonu w jakim wszyscy w Pl tkwimy i brakuy doistep
                > iu do wiedzy i antykoncepcji jakoś sobie radzimy - nieprawdaż?

                ale jakoś sie nie przeklada na jakosc, Przesliczna ...

                Kiedys, na 'starym' forum, w trakcie 'debaty' z P azerka... powiedziele, ze spotkalem wsrod bezdomnych, wykopanych... i innych lawkowiczow nie tylko alkooo... i cpuuuu... ale tez oczekujacych Jezusa powrotu... I to jest i fakt i prawda... Bog mi swiadkiem!

                On tu nie wroci... Widzialas te Jego narzeczone/oblubienice... itd/etc... Powiedz, gdybys byla facetem, eh...?
                • kora3 Ja na jakość nie narzekam :) 23.09.12, 19:33
                  bo zwyczajnie byłoby to z mej strony nieprzyzwoite Qrczaczku. Sama kieruję moim życiem i mam ten komfort ze mogę mieć gdzieś takich, co chcieliby kierować smile Jak widać taki komfort w PL istnieje, tylko trzeba chcieć i umieć smile
        • gaika Re: Kto się zdecyduje podyskutować serio 23.09.12, 14:53
          chickenshorts napisał:


          > Well, a to nowina! Dla mnie, przynajmniej... Nie kochaja wlasnych cOrek... Kato
          > lickie skurwysyny...

          Nie ma siły, od pierwszego w życiu mężczyzny zależy dla przyszłej kobiety niemałosmile

      • kora3 Droga Gaiko 23.09.12, 13:59
        Miło Cię czytać - to po pierwszesmile

        A po drugie - zgadzam się w ogólności, zaś w szczególnej heh szczególności z ostatnim zdaniem - tym o politykach.

        Z tym, że powinna być u nas edukacja seksualna w szkole - też się zgadzam. Natomiast wiesz - nie jestem do końca przekonana, czy kobiety zaniedbują odwiedzanie gina z powodu jakiś zabobonów. Raczej z niedbalstwa i braku wyobraźni Gaiko - na zasadzie "aaa nie byłam 3 lata i nic się nie dzieje, wiec nie muszę iśc" . Z reguły, gdy zaczyna się dziać coś naprawdę niepokojącego to jednak taka kobicina leci do gina, tylko, ze niestety bywa, że prszyjdzie za późno.
        • gaika Re: Droga Gaiko 23.09.12, 15:08
          To nie jest wprost przełożenie religii na zachowania. To zabobon, który nasączył kulturę, tradycję, przyzwyczajenia, normy społeczne, język, relacje międzyludzkie. Niezależnie od tego, jak silnie to ludzi angażuje świadomie- jest jak oddychanie. Księża nie krzyczą z ambony, żeby nie chodzić do ginekologa, ale już np. mówią, że nie można z dziećmi(młodzieżą) za wcześnie o tym rozmawiać.

          To pokłosie wstydu nabudowanego wokół 'tych spraw'. Nabudowanego zabobonem, bo kobieta miała być skromna, potulna, posłuszna panu i nie będzie tego tam pokazywać obcym. (Bo ginekolog to taki nie do końca lekarz. Tak jak psychiatra -jakoś z tymi dwoma końcami ludzie maja wyjątkowy problem). To sprawy wstydliwe, niemoralne. Jeszcze trzeba do tego wiedzieć jak rozmawiać z dziećmi, żeby było po bożemu, zamiast po ludzku (nie mówiąc o tym, że mężczyzna według tego przepisu miał być wiecznie w gotowości bojowej i radzić sobie ze wszystkim łącznie z tym władztwem nad kobietą, a potem się dziwić, że depresje i zawały).

          Widziałaś film Róża? Szczerze polecam, mocna rzecz. Tam mąż mówi o swojej zgwałconej żonie: 'zepsuli mi kobietę'.
        • chickenshorts Re: Droga Gaiko 23.09.12, 15:51
          kora3 napisała:


          > Z tym, że powinna być u nas edukacja seksualna w szkole - też się zgadzam.

          Koro! Ale nie zrobia tego ksieza, polscy politycy itd... etc.... Ja tez nie! Mnie sie udalo spierdolic (mimo glebokiego patriotyzmu mojego swietego...)

          smile


          > Nato
          > miast wiesz - nie jestem do końca przekonana, czy kobiety zaniedbują odwiedzani
          > e gina z powodu jakiś zabobonów. Raczej z niedbalstwa i braku wyobraźni Gaiko -
          > na zasadzie "aaa nie byłam 3 lata i nic się nie dzieje, wiec nie muszę iśc" .
          > Z reguły, gdy zaczyna się dziać coś naprawdę niepokojącego to jednak taka kobic
          > ina leci do gina, tylko, ze niestety bywa, że prszyjdzie za późno.


          Oh, Dog!....
          • oby.watel Re: Droga Gaiko 23.09.12, 17:25
            chickenshorts napisał:

            > Oh, Dog!....

            No.
            • chickenshorts Re: Droga Gaiko 23.09.12, 19:27
              oby.watel napisał:

              > chickenshorts napisał:
              >
              > > Oh, Dog!....
              >
              > No.

              Well, w kraju wartosci kazdy ma prawo do wlasnej opinii (albo powininien miec)...
              • chickenshorts Ktora się zdecyduje podyskutować serio 23.09.12, 19:48
                ... smile
                Slyszalem, ze kiedy jest 'gromada' kobiet w jednym pomieszczeniiu, to pozostale tez beda mialy okres, mimo ze to nie ich pora, jesli choc jegna z nich... etc...

                Prawda czy nie?

                Jest teoria, ktora rozwine ... ewolucyjna... kiedy mi odpowiesz na pytanie .... Tak/Nie... Wiesz....
                • kora3 Re: Ktora się zdecyduje podyskutować serio 23.09.12, 19:52
                  Nie mam pojęciasmile

                  Ale nie mam też doświadczenia - nigdy nie byłam w "gromadzie kobiet" no i okres zawsze mam regularny co 28 dni. W czymś pomogłam?smile
                  • chickenshorts Re: Ktora się zdecyduje podyskutować serio 23.09.12, 20:06
                    kora3 napisała:

                    > W czymś pomogłam?smile

                    No, I'm afraig.... Ale ciagle mozesz... w koncu jestes - podbnie jak ja - poszukujaca PrAWDY...


                  • chickenshorts Re: Ktora się zdecyduje podyskutować serio 23.09.12, 20:08
                    kora3 napisała:

                    > W czymś pomogłam?smile

                    No, I'm afraid....

                    Ale ciagle mozesz... w koncu jestes - podobnie jak ja - poszukujaca PrAWDY...


              • kora3 Qrczaku mogę mieć pytanie? 23.09.12, 20:07
                Jest dośc osobiste, wiec jesli nie chcesz odpowiedzieć - zrozumiem.

                Piszesz, ze udało Ci się zwiać ok - czego zatem konkretnego nie mogłeś robić w PL z powodu ograniczeń katozabobonnych społeczeńśtwa? Z czego musiałeś zrezygnować, zeby nie narazić się na ostracyzm otoczenia, albo nie zrezygnowałeś i się naraziłeś? Co musiałeś robić wbrew sobie, by nie narazić się na kłopoty?

                Pytam naprawdę powaznie.
                • chickenshorts Re: Qrczaku mogę mieć pytanie? 23.09.12, 20:24
                  kora3 napisała:

                  > Pytam naprawdę powaznie.

                  Oczywiscie, i wiem o tym... W koncu jestes dziennkarka, i prosze nie zaczynaj sie obrazac - zadnej ironii smile)

                  OK.....

                  Jak powiedziala pewma literacka dama (chyba Dorothy Sayers, ale... chyba jest najwazniejszym slowem w tym zdaniu...) I've been poor in my life and I've been rich.... Rich is better... .smile
                  • kora3 Oczekiwałam raczej konkretów Qrczaku :) 23.09.12, 22:17
                    Wydaje mi się, ze dośc precyzyjnie zadałam pytania. Dotyczyły one sfery katozabononu i zwiazanych z nim uciążliwosciami dla Ciebie, a nie materialnej.
                    Jesli natomiast chciałeś powiedzieć metaforycznie, że tam jest ci lepiej w sferze o jaką pytam, to pytam własnie o konkrety!

                    Nie, ze teraz o Tobie, ale przykłądowa taka odpowiedź konkretna to: jestem homo i w PL z tego powodu byłem poniżany i traktowany źle, tu jest inaczej

                    albo
                    Zwolnioni mnie w PL z pracy bo dowiedziano się, że nie chodze do kościoła.

                    Jesteś w stanie udzielić konkretnych odpowiedzi?
                    • chickenshorts Re: Oczekiwałam raczej konkretów Qrczaku :) 24.09.12, 01:29
                      Nie, nie jestem homo... Uwielbiam kobiety!

                      I takze nie, nie ponizano mnie w ojczyznie zwanej Polska (zreszta ludzki mozg potrafi filtrowac, wiec byc moze...), ale wystarczy mi moje wlasne pojebanstwo...na co mi dodatkowe i to panstwowe... eh?
                      • kora3 Spodziewałam się takiej odp. 24.09.12, 10:58
                        znaczy - w ten deseń

                        A pytanie zadałam nie ze wscibstwa - bynajmniej.

                        Chciałąbym, zebyś mnie dobrze zrozumiał - każdy ma prawo wyjechać (np.) i kazdy ma prawo zrobić to z dowolnej przyczyny - osobistej, zawodowej, materialnej, czy też bo ogółnie uwaza, ze tu czy tam jest lepiej (lepiej - znów z dowolnej przyczyny dl;ań). Nie musi wcalke argumentowac zresztą dlaczego wyjeżdza.

                        Jednak jesli rozmawiam z kimś w kontekscie ucisku społecznego i taka osoba pisze, ze "udało się jej uciec", to samo przez się nasuwa mi się, że było aż tak źle, że musiała aż uciekaćsmile - rozumiesz?

                        Zauwazam czescto u Polaków szxzególnie takie "narzekactwo" własnie i niemozebne uogólknianie, na które potem nie umieją podać zadnego konlretnego przykładu. "Tu wszyscy kradną" np. - na pytanie co, komu i kto skradł w tym konkretnym miejscu słyszę na ogół przeciągłe "yyyy".

                        Ale mniejsza o to. Piszemy tutaj zgodniesmile, że kler i okołokoscielne towarzystwo ma zakusy na ograniczanie innych. Bo ma, a niestety nasi politycy w wiekszosci albo mu przykłaskują, albo pozostają bierni. Wy jednak idziecie dalej i podkreślacie, że w PL po prostu jest nacisk społeczny ze strony katozaboboństwa, tj, oddolny, a nie odgórny. To znaczy - samo społeczeństwo jest tak oczadziałę tym zaboboństwem, ze naciska na nieoczadziałych, albo oczadziałych mniej.

                        i to bywa prawda Qrczaku. Tylko po pierwsze bywa, a po drugie dotyczy dośc określonych środowisk i grup społecznych. Takim przykładem są homoseksualiści. Oni istotnie mogą mówić o dośc powszechnej ich dyskryminacji, nie tylko odgórnej poprzez odmawiania im formalizacji ich związków, ale też oddolnej. Czesto spotykają się z niechęcią i dyskryminacją za to tylko, że mają inną orientację seksualną. Są nazywani zboczeńcami, czy chorymi, czesc dyskryminujących ich to osoby wierzace, które do zboczenia, albo choroby dodają jeszcze grzesznośc. Nie tylko osoby wierzace dokupują homo, żeby jasnosc była, ale one mając poparcie swego Koscioła dokopują najmocmniej i najgłośniej.
                        Można z powodzeniem mówić o tym, że dyskryminacja homo jest w PL problemem społecznym.

                        Czyli mozna rzec tak - w Pl najlepiej nie przyznawać sie, ze jest się homootwarcie, bo bed kłopoty, czy to na polu zawodowym, czy towarzyskim, czy innym.
                        Ale to jest Qrczaku jeden problem! Prawdziwy, bolący i wstydliwy dla tolerancyjnych ludzi, ale jeden.

                        Tymczasem Wy przedstawiacie to tak, że praktycznie człowiek nieidentyfikujący się z kosciołem w PL nie ma życiasmile A tak zdecydowanie nie jest. Wiem, zaraz bedzie, ze jedna Korcia wiosny nie czyni, ale mogą to przedstawic na przykładzie wielu znanych mnie i szerzej lokalnie i tylko osób.
                        Nie chodzę do koscioła i otwarcie się do tego zapytana - "przyznaję". Zyję w wolnym zwiazku, nie mam dzieci - zasadniczo to powinno już wg waszych kryteriów wyautowywać mnie w PL z życia: zawodowego, społęcznego, czy towarzyskiego. A tak nie jest! Nastepny przykład osoby zlewającej kosciół i jego zasady - mój facet. Następny - moi przyjaciele, para nauczycieli - wolny zwiazek, zero odwiedzania koscioła, chyba ze zawodowo mają jakiś dyżur, ale rzadko. Kolejny? Kolega urzednik samorzadowy - wolny zwiazek, bez kontaktu z kosciołem. Wszyscy pracują i nikt ich z pracy nie wyrzuca, wszyscy mają znajomych, przyjaciół itd.

                        No to gdzie ten nacisk społeczny? JAkoś rodzice dzieci, które uczą ci nauczyciele nie domagają si,ę zwolnienia ich, bo nie są "kościółkowi", nie pchają się do wywlania ich dyrektorzy ich szkół, urzednik też ma spokójsmile, pracownik mundurówki - też - wspominam o nich, bo sa zatrudnienie w sektorze ogłólnie mówiąc "pańśtwa", ja w prywatnej firmie, wiec moze nie jestem dobrym przykładem smile

                        Po słąwetnej Uwadze z udziłem pani Czubaszek okazało się, że u nas spora grupa społeczna potepia na serio aborcję. Czyzby? Okazało się raczej to, że pewna grupa ludzi potepia otwarte mówienie o pewnych rzeczach, konkretyniej bardzo intymnych, a szczególnie takch, które "wypada" potepiać, acz nie tylko.

                        Czy mnie znismaczyło wyznanie pani Czubaszek? Nie. Ale przyznam się, że troszkę zniesmaczyły mnie ostatnie wyznania K. Figury nt. jej małzonka i małzeństwa. Nie, ze kobicie nie współczuje, ale wywlekanie aż takich szczegółów publicznie ...No, ale chce, ma prawo, a gawiedź to chetnie czyta i oglada, wiec ...
                        • chickenshorts Re: Spodziewałam się takiej odp. 24.09.12, 12:22
                          kora3 napisała:

                          (...)
                          > Jednak jesli rozmawiam z kimś w kontekscie ucisku społecznego i taka osoba pisz
                          > e, ze "udało się jej uciec", to samo przez się nasuwa mi się, że było aż tak źl
                          > e, że musiała aż uciekaćsmile - rozumiesz?

                          Mysle, ze tak... I przepraszam za nadmiar fantazji... Takim sie urodzil i takim pewnie umre... smile

                          I wcale nie chodzi mi o 'ucisk spoleczny' (bo to juz nie te czasy), a wyzysk spoleczny przez chujow w sukienkach, ich politycznych sponsorow... etc... itd...

                          > Zauwazam czescto u Polaków szxzególnie takie "narzekactwo" własnie i niemozebne
                          > uogólknianie, na które potem nie umieją podać zadnego konlretnego przykładu. "
                          > Tu wszyscy kradną" np. - na pytanie co, komu i kto skradł w tym konkretnym miej
                          > scu słyszę na ogół przeciągłe "yyyy".

                          Ja nie chce juz byc Polakiem... Mam dosyc! Wole byc... Hungarian Gypsy smile

                          > Ale mniejsza o to. Piszemy tutaj zgodniesmile, że kler i okołokoscielne towarzystw
                          > o ma zakusy na ograniczanie innych. Bo ma, a niestety nasi politycy w wiekszosc
                          > i albo mu przykłaskują, albo pozostają bierni. Wy jednak idziecie dalej i podkr
                          > eślacie, że w PL po prostu jest nacisk społeczny ze strony katozaboboństwa, tj,
                          > oddolny, a nie odgórny. To znaczy - samo społeczeństwo jest tak oczadziałę tym
                          > zaboboństwem, ze naciska na nieoczadziałych, albo oczadziałych mniej.

                          Oczywiscie!
                          Pamietasz slub koscielny P. Tuska przed wyborami?...


                          > i to bywa prawda Qrczaku. Tylko po pierwsze bywa, a po drugie dotyczy dośc okre
                          > ślonych środowisk i grup społecznych.

                          Droga Pani R... sa fakty i prawda... czasem sie pokrywaja, ale kiedy prawda jest tzw. objawiona... to lepiej spierdalac... smile
                          • kora3 aaa no to nie mieszajmy 24.09.12, 13:42
                            sponsorowania kleru przez nasze państwo z rzekomym naciskiem społecznym smile

                            Co do zaprzestania bycia Polakiem, przecież mozesz. Jak dostaniesz brytyski paszport, to chyba mozesz zrzec się obywatelstwa polskiego. Syn mojego faceta ostatnio złożył przysiege na wiernośc któlowej i ma obywatelstwo już, polskie też sobie zopstawił, ale chyba nie musiał.

                            No slub Tuska był przed wyborami, tylko nalezy się zastanowić kto na nim to wymógł, jakieś "one", czy jego własna głowa?smile Czy jesli mnie bedzie sie wydawać, ze nie zostałam np. redaktorem naczelnym, bo nie mam ślubu jakiegoś tam, to tak bedzie, czy nadall bedzie mi sie wydawać?smile
                            • oby.watel Re: aaa no to nie mieszajmy 24.09.12, 15:55
                              Nie mieszajmy bomby z wybuchem. Wo góle rozmawiając nie mieszajmy niczego z niczym i mówmy tylko to co słuszne i zbawienne. Sądziłem, że tylko mnie Kora zaszczyca takim traktowaniem. A tu kurcze pieczone nie tylko. Hosanna. Chwała na wysokości i chała poniżej.
                              • chickenshorts Re: aaa no to nie mieszajmy 24.09.12, 16:10
                                oby.watel napisał:

                                > Sądziłem, że tylko mnie Kora zaszc
                                > zyca takim traktowaniem. A tu kurcze pieczone nie tylko.

                                He, he,he... Zazdrosc Cie zre, eh?


                                > Hosanna. Chwała na wys
                                > okości i chała poniżej.

                                Teraz to Ty namieszales...
              • oby.watel Re: Droga Gaiko 23.09.12, 20:27
                Tylko pod warunkiem, że ta opinia nie jest sprzeczna z obowiązującym systemem wartości. W andrychowskich kościołach księża odczytali list przeciwko zespołowi Czerwie. Zaprotestował też PiS. Poszło m.in. o słowa w piosence "W czerni faceci". Bo wolność słowa wolnością słowa, ale niektórych rzeczy mówić po prostu nie wolno. Oczywiście im. Nam wolno mówić wszystko, bo jest wolność słowa. Nawet tu niektórzy to jasno wyłuszczyli - ci co nie robią i nie myślą tak jak my, to debile.
          • kora3 Udało ci się 23.09.12, 19:38
            spie...lić? Przecie teraz nie trza aż s...lać, można normalnie wyjechaćsmile

            Ksiaza n pewno nie zrobią bo im nie na rekę, a politycy... No cóż fenomen Ruchu Palikota pokazał, że jest całkiem sporo ludzi stawiających na na nielizanie klerowi tyłka...A fenomen dlatego, że J. Palokotowi udało się wprowadzic do sejmu 39 osób, z których żadna wczesniej posłem nie była, a czesc z nich była zupełnie nieznana szerszemu gronu.
            • chickenshorts Re: Udało ci się 23.09.12, 20:31
              No! T znaczy nie...
              Taki typ...

              ale, zeby... etc... itd... tu czuje sie bezpieczny... no i mniej kosciollow, nie mowiac o ich funkcjonarach....
    • apersona Re: Kto się zdecyduje podyskutować serio 26.09.12, 10:28
      Bo żyjemy w czasach pruderyjnego "wyzwolenia" seksualnego. Uprawianie seksu jest trendy, ba obowiązkowe, a rozmowa o antykoncepcji obciachowa - widziałaś żeby w filmach coś takiego robili? - a jaki odlotowy seks mają zawsze. Absolutnie nie wolno przypominać sobie ani innym, że seksu biorą się dzieci i choroby w tym AIDS. To są knowania podstępnych harpii i spiskowe teorie katozabobonu no wink
      Jak mówić o rozsądku i odpowiedzialności za własne czyny gdy psucie zabawy jest zbrodnią najwyższą.


      • kora3 Nie przekonujesz mnie - sorry 26.09.12, 12:06
        To, ze w filmach nie jest poruszany temat AIDS, antykoncepcji, czy niechcianych ciąż - to ejst nieprawda, bo w wielu jest poruszanysmile

        A ze nie we wszystkich - no to naturalne- zalezy od fabuły, nie?

        Uprawianie seksu jest "trendy" od zarania wieków - wiec ten argument tez padasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka