o realnej ocenie sytuacji w temacie antykoncepcyjno- aborcyjnym w Pl?
Diabollo w innym wątku napisał wprost, ze Wy panowie kłądziecie wszystko co dzieje się nie tak w tym temacie na karb katozabobonu. Zauwazył też słusznie, że ja jedynie - czesciowo.
Rozumiem, że Wy się z moim jedynie czesciowym "modelem" nie zgadzaćie

Wiec moze spróbujmy ocenić sytuację rozbierając ze tak powiem sprawę na czynniki pierwsze?
Fakty:
1. W polskich szkołach nie naucza się o seksualnosci człowieka - tak, jest to npokłosie sprzeciwu kleru i okołokościelnej czesci społeczeństwa
2. W PL obowiazuje restrykcyjna ustawa antyaborcyjna - takze nakrecana przez ww. środowiska
3. W PL 90 parę procent obywateli jest nominalnymi katolikami - tj. przynajmniej ochrzczonymi w KRK
Weźmy pod uwagę pkt. 3 najpierw - to jest bezapelacyjnie prawda. Jasne, że przytłączająca wiekszosc tych ludzi została ochrzczona jako nieswiadome niczego niemowlęta, posłana na religię, do I komunii, a potem sama poszła do bierzmowania, brała ślub koscielny i ...ochrzcziła swoje dzieci, posłała do I komunii i tak dalej
Można to zjawisko przypisać:
- szczerej wierze Polaków
- umiłowaniu tradycji i balowania
- naciskowi społecznemu.
Moim zdaniem kazdy z tych czynników występuje w naszym społęczeństwie. Tylko warto przyjrzeć się proporcjom. Podejmowanie faktycznej próby życia wg zasad koscielnych dotyczy w naszym społeczeństwie moze góra 5 procent ludzi. To są gorliwi katolicy, działącze katolickich ruchów, ludzie niestosujący antykoncepcji z zasady, nie dopuszczjący mysli nawet o aborcji, żyjący w zw. sakramentalnych bez skoków na boki - słowiem serio zaangazowani religijnie i na takie osoby wychowujący swe dzieci.
Na pewno jakiś procent ludzi korzysta z "oferty" KRK z powodu prawdziwej, albo wyimaginowanej presji społęcznej szeroko pojetej. Np. rodzina własna, czy narzeczonej/nego wymaga, by wzięli slub, koniecznie koscielny. Inaczej grozą zerwaniem stosunków. Ktoś ma przekonanie, że jego dziecko bedzie szykanowane z powodu nieochrzczenia czy nieposłania na religię, albo ma bo ma, albo widzi taki przykład i chcąc dziecku tego oszczedziś - chrzci i posyła. Ktoś jeszcze ma uzasadnione, albo nie, ale przekonanie, że brak zaangazowania religijnego przeszkodzi mu w karierze, wyautuje go z jakiegoś srodowiska, na którym mu zalezy itd.
Ilu jest ludzi w tej grupie - strzelę na pewno zawyzając - ze 20 proc. Ta grupa w podobnym duchu wychowuje swe dzieco- ze trzeba pokazać sie w kosciele, ochrzcić swoje dziecko, iśc do komunii, bo ludzie patrzą. Mozna robić to, czego kosciół zabrania, tylko tak, by ludzie nie wiedzieli
Pozostaje nam do zagospodarowania większość czyli 75 proc. z tych co sa zapisani, jako katolicy ochrzczeni w KRK. Załozmy, że jakieś 5-10 proc. tych ludzi zmieniło wyznanie np. zostało świadkami jehowy, albo sobie całkiem olało KRK (jak ja) i lata im czy są zapisani, czy nie. Zostaje nam wciąż większosc - 65 proc.
I to jest kochani grupa, która z umiłowania tradycyjnych obrzedów i fajnych po nich zabaw "identyfikuje się" z KRK. Tak sie identyfikuje, że dopuszcza rozwód, aborcję, strosuje taką czy inną antykoncepcję, ma kochanków i kochanki itd. Podobnie zresztą jak grupa nr 2. W podobnym duchu wychowuje swe dzieci - pewne rzeczy w zyciu człowieka są, bo są - trza ochrzcić dzieciaka, bo wszyscy chrzczą, a potem jest mega impra, to samo komunia, pierwszy ślub trza odwalić w kosciele itp.
Naprawdę uważacie, że 90 parę procent z nominalnych katolików jest zdominowana przez religię? A skąd! Zdominowane jest te 5 proc.! Cała reszta to katolicy - udawacze - dla jaj, pompy, rodziny i sąsiada.
A skoro tak, to jak mozna uwazać, że tacy ludzie nie stosują antykoncepcji z powodu zamordyzmu koscielnego?
Znam pewną kobite, która poszukuje małzonka. Chciałaby się wydać dziewczyna, no. Niekoniecznie koscielnie, tylko formalnie koniecznie. Kandydatów poznaje w necie. Najczescirej spotryka się z nimi poza swoim miejscem zamieszkania. I idzie do łozka, bez gumy. Chcecie mi wmówić, że idzie bez gumy, bo ma mózg oczadziały katolicyzmem i ten zabrania jej zawołać o gumę, ale nie zabrania iść do łozka ze znanym 2 godziny kolesiem

?
Z katolicyzmem działania tej pani nie mają nic wspólnego. Ona chce mieć meza, wiec godzi się na wszystko, żeby chłop ją zechciał i zaobrączkował. Antykoncepcji hormonalnej nie stosuje, bo po co się truć, spirali nie ma, bo ona chce mieć jeszcze z tym mezem, jak go znajdzie - dzieci. Jak pan w gumie nie lubi, to ona idzie na to i pan uwaza. I wyobraźcie sobie, ze baba w ciąże nie zaszła, jeszcze

Uwaza to za dowód na to, że jak pan umie uwazać, to się nie zachodzi. A prawdopodobnie jest tak, ze ona bez uwazania miałaby trudności zajśc w ciąże, ale o tym przekonac się moze i zaczac interesować tym, jak ułowi meza w końcu i zacznie sie o potomstwo starać.
Pomijając kwestię mozliwego wielce zarazenia się tej pani np. HIV - mogłą ona zajśc w ciążę z kazdym z tych uwazających panów. Zapytana o to, co wówczas stwierdziła, że jesliby żenić się nie chciał - usunęłaby. Jak na oczadziałą katolicyzmem, to dośc smiałę wyznanie, nie sadzicie?
Pytanie ile takich kobiet jest? Moim zdaniem całkiem sporo. Cześc z nich "wpada" z tymi przypadkowymi panami nie lubiącymi w gumie, którzy nie dośc uwazni okazali się w uwazaniu i czesc korzysta z podziemia aborcyjnego. I Wy potem te czesc "zapisujecie" po stronie oczadziałych katolicyzmem kobitek, które nie miały dostepu do antyków itd.
Pojmijcie wreszcie, że ta czesc naszego dorosłego społęczeństwa, która nie stosuje antykoncepcji, nie stosuje jej nie z powodów religijnych, czy braku dostepu do niej, tylko dlatego, że jej się zwyczajnie nie chce! Pomijam już jakieś marginesy społeczne tutaj - mowa o ludziach niebiednych i wykształconych!
Moze to zbyt brutalne co napiszę teraz, ale ostatnio moja bliska kolezanka, singlowa pani, znalazłą się w w intymnej sytuacji z pewnym panem. Pani w wieku jest rozrodczym, spotykają się od miesiąca, po kinie poszli do niego na lampkę wina

No raczej nikomu dorosłemu nie trza tłumaczyć, czym sie taka "lampka" zwykle w takich sytuacjach kończy. Dziewczyna zabezpieczona nie jest, bo żyje w celibacie od roku

. Dla niej naturalne było, że jesli coś to w gumce! Raż antykoncepcyjnie, a dwa - no antyzakazeniowo. A pan gumki nie miał! (ona też nie miała, sądziła, ze 45-letni facet wie co do czego

). Czyli nie tylko panie są tak niefrasobliwe! Gosc chciał się kochać z kobitą znaną mu od miesiaca, nawet nie zapytawszy czy jest zabezpieczona, bez gumy! A potem się taki dziwi, że dostaje pozew o alimenty - to tak a propos innego watalka

To też pewnie oczadziały katolik jest?
Panowie drodzy - kler za bardzo wpieprza nam się do polityki społęcznej i to jest fakt! Trzeba z tym walczyć i nie dać się jemu oraz jego wiernym sługom co to sami nie mogą, to innym by zabronili. Ale walczac czy nawet dyskutując - trzymajmy się znów - faktów, a nie mitów.
Nasze społeczeństwo korzysta z "oferty" KRK, ale wcale nie jest w zakresie moralnym przez to KRK zdominowane. Grupą która jest na ogół sztucznie zdominowana są ...politycy! To oni przyczepiają sobie emblematy KRK i głosza hasłą podobające się Kosciołowi, bo uwazją, ze to im da włądzę. Ludzie mają w przewazającej czesci zasady KRK w dupie, wiec rozwzając na ten temat bierzmy to pod uwagę