diabollo
02.05.13, 19:53
Witam po przerwie, czcigodni.
Jak pisałem, podróżowałem do dalekich krajów, co wiąże się z długimi, nudnymi godzinami spędzonymi w samolocie.
No i jak to w samolocie, dla zabicia czasu można oglądać filmy, no i obejrzałem... dwa razy.
W jedną stronę dla akcji, w drodze powrotnej z rozdziawioną gębą obejrzałem jeszcze raz dla dokładnego wsłuchania się w elokwentne angielskie dialogi.
Otóż film może dla Was już znany, jak w tytule wątku, rzecz pozornie western, ale to Tarantino, więc mamy zajebiste dzieło na temat... liberalizacji? wyzwolenia? emancypacji?
Są tam chyba wszystkie argumenty za utrzymaniem status quo, łącznie z pseudonaukowym bełkotem, są wszystkie możliwe możliwe postacie czy charaktery oddające - w sumie zrozumiale i logicznie, coś jak więszość naszego katolickiego społeczeństwa - myślenie, które daje legitymację zadanej sytuacji społecznej; a upodleni o lepszym statusie są dopiero wkurwieni na jakiekolwiek oznaki... no, właśnie czego? liberalizacji? wyzwolenia? emancypacji?
Wprawdzie w filmie, jak to u pana Tarantino latają kawałki rozpbryzjującego się mózgu (ludzkiego), to moim skromnym zdaniem "szkoły powinny pójść" tak od 15 roku życia, a cała reszta wiekowo do oporu.
Podstawowa edukacjia bez moralizacji.
(Pewnie dlatego, żadne "szkoły nie pójdą", choć może to i lepiej).
www.youtube.com/watch?v=eUdM9vrCbow
www.youtube.com/watch?v=IAooXLAPoBQ
Kłaniam się nisko.