diabollo
22.12.13, 14:04
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15174757,Feministka_deklaruje___24_grudnia_przerwe_ciaze__.html#TRrelSST
Wprawdzie zostanie teraz opluta od prawicy do pseudo "liberalnego" mainstreamu, ale przecież deklaracja po stronie przyzwoitości w "katolickim kraju" musi boleć.
Po pierwsze zawdzięczamy pani Bratkowskiej rozgłos dla nie mieszczącej się w mainstreame postawy traktującej przerywanie ciąży jako zwykły zabieg.
Prawackie katolictwo bardzo się wkurwiło i będzie teraz długo ubliżać pani Bratkowskiej ("wieśniaczka", "chamka" nie potrafi się zabezpieczyć przed ciążą), bo prawactwo nie dopuszczają do wiadomości faktu, że ich zabobon o człowieczeństwie zygoty, to żadna uniwersalna etyczna reguła, ale tylko paranoiczno-zabobonny pogląd.
Pani Bratkowska głośno wyraziła swoje stanowisko na temat swojej aborcji, i dała świadectwo Prawdzie, że jej brzuch należy do niej.
Katolictwo zawyło w swojej bezsilnej wściekłości.
Pani Bratkowska wytyczyła drogę dla liberalizacji barbarzyństwa antyaborcyjnego w Polsce:
musimy (przynajmniej "liberalna" yntelygencja) zerwać z hipokryzją stosunku do aborcji narzuconego przez katolickie prawactwo.
Jajko to nie jest "niewykluta kura", tak jak embrion to nie jest "dziecko".
Aborcja to może ostatni możliwy instrument regulacji urodzin, ale niezbywalna podstawa praw reprodukcyjnych kobiet.
Każda kobieta decydująca się na ten zabieg musi mieć nasze, liberalno-różowo-hienowo-cywilizacyjno-śmierciowe POPARCIE i WSPARCIE.
Kłaniam się nisko.