Dodaj do ulubionych

Piotruś Pan...

27.05.14, 10:59
... czyli o chłopcu, który nie chciał dorosnąć.

I my, socjaliści, i oni, piewcy wolnego rynku od Korwin--Mikkego, odwołujemy się do równości. Tyle że my dążymy do równości ekonomicznej, a oni do równego dostępu do rynku – pisze działacz społeczny.

Wysokie poparcie dla populistycznej prawicy Korwin-Mikkego, tłumy na marszach niepodległości to znak czasu. Podobnie jak kilka lat temu sukces wyborczy Ruchu Palikota. Do głosu dochodzą ruchy postrzegane przez wyborców jako antysystemowe, radykalne, krytyczne wobec rzeczywistości. Wynika to z głębokiego kryzysu społecznego i coraz niższego poziomu świadomości społeczeństwa. Radykalizm, fundamentalizm rynkowy czy antyklerykalizm to odpowiedzi emocjonalne, a nie racjonalne na brak perspektyw, oligarchizację państwa, bezrobocie i niskie dochody.

Obszar wspólny
Grudziądz. Spotkanie zwolenników Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Na salę wchodzi około 
30 zwolenników Kongresu Nowej Prawicy. Siadają na końcu sali i rozwijają wielki „żagiel" z podobizną Janusza Korwin-Mikkego. Część głów gładko ogolonych, bojowe miny. Witam ich więc szczególnie serdecznie, zwracając uwagę na fakt, że możemy się tak bardzo różnić i wciąż spotykać i dyskutować, bo kiedyś tacy jak ja szli do więzień, aby wywalczyć swobody polityczne.
Jedna mina rozbrojona. Nie będzie okrzyków „precz z komuną!". Kiedy kreślę obraz stosunków społecznych, coraz powszechniejszego niedostatku, wykluczenia społecznego i nazywam to porządkiem liberalnym, młodzi ludzie protestują. To nie jest liberalizm! Pokrzykują. Więc co? – pytam. To system oligarchiczny. I tu następuje zgoda. Rzeczywiście obie strony sporu dochodzą do wspólnego wniosku, może mamy tu raczej rządy międzynarodowych korporacji i sektora finansowego, a nie wolny rynek i demokrację.
Idę więc dalej i zauważam, że łączy nas więcej, niż sądzą. I my, socjaliści, i oni, ortodoksyjni piewcy wolnego rynku, wierzymy w jakąś utopię, jesteśmy idealistami. My wierzymy w ustrój oparty na współpracy, a nie konkurencji, oni wierzą w nieskrępowaną przez instytucje konkurencję wolnych i suwerennych podmiotów. I obie te wizje odwołują się do równości pod jakimś względem. My dążymy do równości ekonomicznej, oni do równego dostępu do rynku.
Coś, co zapowiadało się na awanturę z wzywaniem policji włącznie, kończy się kulturalną dyskusją, w której wprawdzie obie strony pozostają przy swoich przekonaniach, ale zostaje uzgodniony pewien obszar wspólny. Co do diagnozy, a nie rozwiązań.

Pole kompromisu
Les extrêmes se touchent? Skrajności się spotykają? Niekoniecznie. To raczej rozum ludzi wolnych od bieżących zobowiązań politycznych i finansowych, od uwikłań właściwych partiom rządzącym i walczącym aktualnie o władzę, ma większą swobodę dociekania prawdy. A łączy nas krytyka, niezgoda na zastaną rzeczywistość.
Młodzi ludzie, którzy wierzą, że wystarczy zredukować państwo do roli nocnego stróża, a wszystko będzie dobrze, marzą o powrocie do utraconego raju idealnie wolnej konkurencji jednostek na demokratycznym rynku, który nigdy nie istniał, podczas gdy my, socjaliści, kreślimy model współpracy tychże jednostek dla dobra wspólnego, który też jest tylko projektem, wytworem wyobraźni, a nie odwzorowaniem czegoś, co realnie istnieje.
Grudziądz to miejsce o jednym z najwyższych w kraju wskaźników bezrobocia, więc obie strony tego sporu podlegają tym samym zjawiskom biedy, wykluczenia, wyzysku. Stąd ich radykalizm.
Podobne spotkanie KNP i RSS miało miejsce we Wrocławiu. I kiedy nasi działacze zwrócili uwagę, że naszym celem jest znaczne podwyższenie kwoty wolnej od podatku i czerpanie dochodów budżetowych z opodatkowania największych korporacyjnych graczy na rynku, raptem znikła zaciekłość i pojawiło się pole kompromisu. Opodatkowywanie niskich dochodów po to tylko, by w najlepszym razie część tej sumy zwrócić pracownikowi w zasiłku z pomocy społecznej, to idiotyczny pomysł, zważywszy, że prawdziwe zyski, choćby bankowe, pozostają praktycznie poza sferą zainteresowania fiskusa.

Z naganem w dłoni
Większy niepokój budzi radykalizacja młodzieży, która nie szuka rozwiązań, tylko szuka wroga. Mam na myśli Ruch Narodowy, który w wyborach – na szczęście – wypadł znacznie słabiej niż KNP. Libertarianie Korwin-Mikkego mylą się, próbując cofnąć czas, odwrócić proces koncentracji kapitału i monopolizacji przy jednoczesnym ograniczeniu roli państwa, które jest jedynym możliwym podmiotem takich zmian.
Narodowcy tylko nienawidzą. Ich gniew jest uzasadniony podłym życiem, jakie muszą wieść, lecz niczego nie załatwia, bo nawet jeśli wszyscy ogolimy się na łyso, ochrzcimy i zapiszemy do klubu kibica Legii Warszawa, i tak pozostaniemy biedni. A może nawet jeszcze biedniejsi.
Jedni odrzucają państwo, dostrzegając w nim, niestety słusznie, bardziej aparat ucisku niż sprzymierzeńca czy opiekuna. Inni chcą państwa wojowniczego i zwartego etnicznie, religijnie, ideowo, nie rozumiejąc jego klasowego, antypracowniczego charakteru. Tymczasem bezrobotni i pracujący biedacy nie zostaną zamożnymi biznesmenami, nawet gdy zniesiemy wszelkie podatki.

Pracująca, pozbawiona oszczędności i urlopów większość polskiego społeczeństwa tęskni za państwem opiekuńczym. Wynika to wyraźnie z badań opinii publicznej. Tego nie obiecuje żadna z partii głównego nurtu. Żadna też będąc u władzy, nie próbowała wcielać choćby takiej nowoczesnej polityki społecznej, jaką prowadzi większość państw starej Unii. Obowiązuje u nas jankeska zasada, że zwycięzca bierze wszystko, a ostatnich gryzą psy. To rodzi radykalizm wynikający z frustracji. Prawicowy populizm.
Tymczasem odpowiedzią na oczekiwania społeczne jest polityka socjaldemokratyczna, która w warunkach polskich i tak będzie okrzyknięta bolszewizmem. Kiedy przekonywałem w programie telewizyjnym posła Stefana Niesiołowskiego do opodatkowania międzynarodowych korporacji, zwyzywał mnie od enkawudzistów z naganem w dłoni.

Obserwuj wątek
    • podjadek57 Re: Piotruś Pan... 27.05.14, 11:22
      Andrzej Stefański: musimy pomóc osobom niepełnosprawnym normalnie żyć.

      Andrzej Stefański, dyrektor Zespołu Społecznego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich, mówił o tym jak pokonać przepisy, żeby móc pomagać osobom niesamodzielnym oraz o tym, jak się robi w krajach skandynawskich.
      ---------------------

    • diabollo Duża wódka dla pana Ikonowicza! 27.05.14, 19:11
      Dobrze gada!

      Faszyzm to była i jest fatalna odpowiedź na faktyczne problemy.
      Faszyzm to rezultat dramatów i "kosztów", które niesie ze sobą turbokapitalizm.

      Dlatego piepszenie takie, że "przeżyliśmy Leppera, przeżyjemy i Korwina" to szczyt głupoty w wykonaniu pani Wielowiejskiej z GW.
      To rzeczywiście nie Lepper czy Korwin są problemem, ale realia społeczno-gospodarcze, które unoszą w górę takich polityków.
      I tym trzeba się zajmować i tego się bać.

      Kłaniam się nisko.
    • gaika Re: Piotruś Pan... 27.05.14, 22:20
      Oczywistą oczywistością jest, że bogaci w ramach tzw. solidarności społecznej powinni płacić wysokie podatki, a zarabiający ochłapy nie płacić ich wcale lub totalne minimum.

      W USA mieli takie piękne czasy, że 'tłuste szuje' płaciły ponad 90% podatku, kiedy Reagan zbawca dochodził do władzy wciąż dużo, bo 70%. A potem zręcznym ruchem stymulującym doprowadził do 28%! Co się wydarzyło dalej z grubsza wiadomo i teraz długofalowy skutek polega na 'wymieraniu' klasy średniej.

      Jednak traktowanie naszej gołodupnej i na dorobku się znajdującej ojczyzny, jak kraje nieporównanie bogatsze i z długim doświadczeniem budowania gospodarek i struktury podatkowej, jest próbą pójścia na skróty.

      Ani nie mamy zasobów do podziału jak np. USA, ani nie minęło wystarczająco dużo czasu od upadku komuny, żeby mówić o jakiejś znaczącej grupie bogatych Polaków, których solidne opodatkowanie zmieniłoby np. los budżetu (czyt. dziury). Co nie znaczy, że nie należy tworzyć systemów zasypujących wielkie różnice, jednak bez oczekiwania cudotwórczych efektów.

      Choć jestem gorącą zwolenniczką większego zróżnicowania podatkowego, systemu wsparcia socjalnego, to zasadniczą kwestią powinno być to, jak ten system jest skonstruowany, kogo wspiera oraz w jaki sposób. To będę powtarzać do upadłego: trzeba wspierać potrzebujących nie zaś z klucza(za przynależność grupową), a do tego niezbędne jest tworzenie narzędzi do 'diagnozy' tychże potrzebujących.

      Brytyjski system np. jest rozbudowany, ale nikogo nie stymuluje, ani nie zmienia struktury społecznej=nie zmniejsza rozwarstwienia. To system, który najpierw uzależnia od pomocy, a potem generuje postawy roszczeniowe lub cwaniactwo.


      Ikonowicz ma dużo dobrej woli(albo nie ma wyjścia) zestawiając krzywdę nieradzących sobie i poszukujących opieki ze zwolennikami JKM. Pamiętam, niestety, kopanych bezdomnych, wyrzucanych z autobusów 'śmieci' z Korwinem na ustach.

      Niebezpieczne jest to, że frustracja przykleja się do szaleństwa. Nawet jeśli JKM będzie wołał, że coś mu wyjęli z kontekstu, a wręcz, że debile z telewizji nie rozumieją o co mu chodzi, to tym bardziej powinien się zastanowić(jeśli jeszcze jest w stanie), co jego przekaz w zderzeniu z frustracją może narobić.

      Nie widzę niczego pocieszającego w fakcie, że KNP wypadł lepiej, niż RN.
      • uff.o Re: Piotruś Pan... 28.05.14, 19:20
        super. rozkręca się orgia prawicowa. Frustracja 'najbardziej materialistycznego narodu' (Witkacy), żądnego Raju na Ziemi. Podczas gdy Królestwo nie z Tego Świata znajduje się w aktywnym Umyśle, a tarcia (wieczne) przeciwieństw, to zasada ewolucji. Wracamy do starych zasad. Wolność to nie Swawola, a skoro Wolny Rynek nie posiada samoregulującego się systemu kontrolującego nadużycia, tzw. samodyscypliny etycznej, zostaje zdominowany przez najcwańszych, i na tym kończy się Wolny Ryneczk. Państwo musi zaingerować. Ale jednak przecież można rozsadzić cały ten obłudny system od wewnątrz, poprzez utrzymywanie i poprawę jakości własnego istnienia, na miarę istniejących zewnętrznych warunków, nawet jeśli nie są łatwe. 'Jakość społeczeństwa zależy od jakości jednostek, nie. vice versa' smile Zamiast postawy roszczeniowej i/ub rezygnacji, frustracji. agresji, samo-destrukcji,etc. Roszczeniowość polska. czyli umysłowa bierność, to nie tylko lata komuny i państwo socjalne, opiekuńcze, zabijające prawdziwą aktywność jednostki, ale również, a może przede wszystkim, wieki przekonań i wiary w zewnętrznego Boga, siłę, centralną, istniejącą poza ludzkim bytem, poza człowiekiem, od której oczekuje się spełnienia. Podczas gdy Bóg to metafora spełnionej Psyche (i ciała). Ale o tym prawił jeszcze Jezus, kiedy twierdził iż tam skarb gdzie serce, którego poglądy natychmiast przeinaczał 'rodzaj wężowy', darwinowski, nie tylko ten kapłański. Handlarzy myśleniem twórczym, również wypada powypędzać z umysłu, jeśli chce się widzieć, rozumieć i czuć po ludzku, a nie wedle odzwierzęcych instynktów, traktujących wszelką inność jako potencjalny i rzeczywisty pokarm własnego bytu jedynie. Ta przekora społeczeństwa nie tylko z usprawiedliwionych krzywd płynie ale z tej pasywnej postawy roszczeniowej. Tarcia przeciwieństw zawsze będą. Oczekiwanie Jedności jest utopią nabytą z myślicieli zachodnich, głównie teologicznych, wbijanych w mózgi przez wieki, iż dobro jest jedyną rzeczywistością, a zło (czyli inność, iluzją). Autorytety zdychają. życie zmusza ludzi do spolegania na sobie, a część reaguje histerycznie i samodestrukcyjnie, broniąc się czym się da przed utratą odzwierzęcego, masowego sposobu myślenia i czucia. Cóż, społeczeństwo polskie jest niemowlęciem umysłowym, pełnym strachu. żądań i iluzji. Wywalczyło sobie wolność i teraz nadrabia zaległości rozwojowe. Ale między państwem opiekuńczym a drapieżnym kapitalistycznym indywidualizmem, jak między przegrzanym mózgiem i grzechotliwością genitalii, istnieje tzw. Droga Środka, Droga Serca, etc., koegzystencji przeciwieństw, a nie eliminacji przeciwnika (utożsamianego z diabłem wcielonym, którego można i trzeba zabić, gdyż jest wszak iluzją tylko...) Prędzej czy później trzeba się będzie jakoś do niej zbliżyć, świadomie czy nie. Lepiej chyba świadomie, bo mniej boli.
      • grzespelc Re: Piotruś Pan... 29.05.14, 12:15
        > Nawet jeśli J
        > KM będzie wołał, że coś mu wyjęli z kontekstu, a wręcz, że debile z telewizji n
        > ie rozumieją o co mu chodzi, to tym bardziej powinien się zastanowić(jeśli jesz
        > cze jest w stanie), co jego przekaz w zderzeniu z frustracją może narobić.

        Przecież znamy tego pajaca zbyt długo, żeby wierzyć w jego jakiekolwiek dobre intencje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka