oby.watel
28.07.18, 16:40
Wybitny mąż stanu, wizjoner i przywódca stojący na czele mniejszego zła, czyli Platformy O, gdy sondaże wskazywały na poparcie dla prawicy pompował konserwatystów w PO, czyniąc nawet wywalonego z PiS-u konserwatystę kandydatem na prezydenta miasta. Gdy sondaże wskazują, że wraca poparcie dla lewicy, mąż stanu, wizjoner i przywódca stawia na lewą nogę. Taka postawa napawa optymizmem i dowodzi, że jak Platforma zwycięży to... No właśnie co? Co się zmieni, skoro władza urządza nagonkę na posła, który ujawnił personalia policjanta, a Schetyna jak baran niedojda ani be ani me.
Jeśli można mówić o analogiach z minionym ustrojem to tu jest największe podobieństwo — w PRL-u ci, którzy nie chcieli głosować na PZPR mieli do wyboru opozycyjne SD i jeszcze bardziej opozycyjne ZSL. Dziś ci, którzy nie chcą głosować na PiS mają do wyboru PO pod przywództwem faceta, którego darzą mniejszym zaufaniem niż Kaczyńskiego i... tyle.