katmandu4
14.11.06, 10:23
Pyrusowe zwycięstwo JB.
Poetyckim językiem to ujmując: JB wyciągnął rękę zza grobu i pogrążył Stacherę.
A porażka Stachery jest naprawdę bardzo dotkliwa. Stachera w 7 na 10 okręgów
przegrał z oboma kontrkandydatami. Wygrał, i to zdecydowanie, na Powstańców (w
uproszczeniu, bo chodzi o obwody IX i X), gdzie otrzymał 600 głosów, podczas
gdy Perkowski 340, a Chibowski 350. Pokazuje to, że nowi mieszkańcy,
przepraszam bez urazy, ale najkrócej tu mieszkający i najsłabiej znający
lokalnych działaczy, dali się jednak przekabacić, podczas gdy autochtoni mają
chyba już we krwi antystacheryzm.
Wiele do myślenia powinien mieć też radny Laskowski. Wprawdzie wszedł do Rady,
ale dopiero na 3-cim miejscu z listy CNZ otrzymując żenujący wynik na
Powstańców - razem całe 24 osoby (dla porównania p.Majtyka z tej samej listy
- 158, a Szrubko - 135). Nokaut. A więc wyborcy Stachery (600 osób), mówią
równocześnie 'nie' dla Laskowskiego.
Co zrobi Stachera? Czy zmieni swoją strategię działania? Czy wierzy że potrafi
do siebie kiedykolwiek przekonać rdzennych mieszkańców Ząbek? Czy nadal całą
swoją energię skupi na rządzie dusz mieszkańców nowych osiedli?
Póki co porażka jest chyba najdotkliwsza od lat. Nie tylko czerwona kartka w
wyborach na burmistrza, ale także nienajlepszy wynik w wyborach do Rady. CNZ
przegrał w okręgach 1 i 2 z Maz. Wspólnotą Samorządową (MWS, kojarzoną z JB) i
to w macierzystym okręgu Stachery otrzymując prawie _dwa razy_ mniej głosów!
I znowu z odsieczą przyszedł wynik z okręgu 3, gdzie wynik zwłaszcza na
Powstańców dał 3 mandaty i zwycięstwo w tym okręgu. Tu muszę przyznać że
niedoceniłem siły MWS i można zrozumieć dlaczego Stachera tak walczył o
pozbycie się JB z list kandydatów. Niemniej i tak uważam, że Perkowski by wygrał.
Generalnie fantastyczną rozgrywkę zrobił PiS, blokując się z LPR: przejął
głosy, zyskał na całym interesie, a LPR zostało bez mandatu. Niezblokowanie
się ze Stacherą, zwłaszcza wobec eliminacji JB, było rzeczywiście super dobrą
decyzją. Od dziś to PiS rozdaje karty.