mika.bajkowe1
05.01.07, 01:28
mam ogromny dylemat, jeśli jesteście Państwo w stanie mi pomuc to będę
zobowiazana, juz piszę jaki mam problem.
Od roku jestem właścicielem mieszkania we w.m. liczącej 92 lokale, żyłam w
mylnym przeknaniu , że na naszym osiedlu jest jak w pudełeczku , wszystko
oukładana etc...
Jestem księgową i zajmuje się od lat rozliczaniem wspólnot, z ciekawości po
trzech miesiącach poprosiłam o podanie mi mojego salda ponieważ chciałam
sprawdzić czy moje pieniażki dochodza na konto wspolnoty, o zgrozo kiedy w
końcu , po trudach udało mi się uzuskać od pań z zarządu telefon do pani
księgowej a tam ok 30 czerwca usłyszałam że wyciągi są zaksięgowane na koniec
kwietnia :dribble: to już było dla mnie zagwostką ale po dwóch dniach
uzyskałam w końcu informacje , że moje opłaty są ok. Odpuścicłam temat myśląc
, ze może poprosty się czepiam, ale niestety na początku grudnia 2006
zobaczyłam informację na klatkach, że 21 grudnia odbędzie się zebranie, trzy
dni przed świętami (wszyscy chyba wiedzą po co ustala się taki termin),
zainteresowałam sie tematem i okazało się że zarząd chce głosowac plan
gospodarczy bez rozliczenia biezącego roku i przedłuzyć sobie zarząd. Jak
najszybciej skontaktowałam się z sąsiadką , która zna na osiedlu dużo osób i
co się okazało chciały coś zrobić dla wspólnoty a zarząd ich skutecznie
spławiał. Wczesniej zzarządzał u nas deweloper , a w ostatnim roku zarząd
przejeła córka własciciela 8) Pojechałam z z tą sąsiadka (nie chciałam sama)
na kontrolę dokumentów finansowych wspólnoty , okazało się że na 92 lokale
zadłużenie sięga 88 tysięcy zł, że ni mamy jak zapłacić za wszystkie
zobowiązania, że córeczka dewelpera i jej rodzina zalega 31 tys zł z tyt. nie
wpłaconych zaliczek, że deweloper nigdy nie był naiczany za lokale nie
sprzedane, płatność za fv zaksięgowan na dewelopera a faktycznie przelew
poszedł do innej firmy itp... itd.... Napisałam pismo informujące właścicieli
o całej sytuacji i poprosiłam w nim zarząd o ustosunkowanie się do zarzutów na
zebraniu wspólnoty. Było kworum, zmieniliśmy pożądek obrad, ponieważ zarząd
nie ustosunkował się w żaden sposób do zarzutów, został zgłoszony formalny
wniosek o odwołanie zarządu i powołanie nowego, uzyskaliśmy 49% za (przeciw
głosowała tylko jej rodzina 7 głosów), dozbierała głosy po zeebraniu wraz z
członkiem komisji skrutacyjnej, zarząd został odwołany. Mieliśmy kilka dni na
złożenie pozwu o brak naliczeń i windykcji dewelopera do sądu (za rok
2003,4,5,6) , obliczylismy go , wraz z odsetkami na ok 350 tysięcy. Na dzień
dzisiejszy przejeliśmy dokumentacje w takim stanie w jakim była,
protokolarnie. Dzisiaj otrzymalismy pismo od pan ze starego zarzadu że
zaskarżają uchwałę o wyborze zarządu ze względu na błędy i niezgodną z UWL, i
że proszą sąd o wstrzymanie tej uchwały do chwili orzeczenia wyrku sądowego.
Pytanie mioje jest takie czy sąd może przychylić się do ich wniosku, mimo tak
wielu uchybień i działaniu na niekorzyść w.m. o których tu nie wspomniałam?
Czy macie doświadzcenie w takich sprawach? Jesze jeden problem jest taki że
jeden z członków nowego zarządu mieszka ale nie jest włascicielem we
wspólnocie? Jak to się ma do art 20 UWLczy sąd przez to może uchylic uchałę o
nowym zarządzie? Czy jest jakaś możliwość pozostawienia tej osoby w zarządzie,
jej zatrudnienia (bez licencji ) lub forma zgodnej z prawem w takiej sytuacji
rezygnacji? (Zarząd działa spłecznie).
Przesyłam też artykół na ten temat, ale nie jestem pewna, może znacie jakieś
orzecznictwa na ten temat? Bardzo proszę o pomoc.
www.marsta.org/czy....php?artykul=39
Pozdrawiam