Niby nie serio, ale kurcze czasem mnie trafia
ze nauczylam synka od malego swietnie przezuwac
ze nauczylam go co i jak z jedzeniem sie robi w buzi,
a nie rytmicznie wkladalam mu lyzke papki za lyzka dajac mu akurat czasu na polkniecie
i co?
place za bledy wlasne
nawet jak jemy zupe krem rodzinnie to mlody pinc minut kazda lyzke mietoli przezuwa i bog wie co jeszcze, zamiast polknac