Dodaj do ulubionych

Jaśmin mój pożarty

16.11.11, 12:31
obskubałam z suchelców i nic nie zostało, ani liść się nie uratował. O pąkach nie mówię, bo już je opłakałam. Pędy obcięłam do żywego, oblałam zajzajerem z czosnku pilnie bacząc, czy dozorczyni nie ma na horyzoncie, bo smród nie z tej ziemi; jeśli się jeszcze uchowało jakie robactwo, to od samego smrodu ucieknie. Czosnku wetknęłam w korzenie, zapewniłam jaśmn solennie, że będzie żył i mam nadzieję. On ma taką wolę życia, że może co z tego będzie...

Zrobiłam parę sadzonek na wsiakij pażarnyj, a nuż...
Obserwuj wątek
    • asta6265 Re: Jaśmin mój pożarty 16.11.11, 13:47
      Yoma po takich zabiegach to na pewno będzie żył, a wszystkie robactwo co atakowało z pewnością się wyniesie:)
      • yoma Re: Jaśmin mój pożarty 16.11.11, 14:12
        Dzięki, Asta :)
        • se_nka0 Re: Jaśmin mój pożarty 16.11.11, 14:41
          Pokrzywy pod czosnkiem ,,przypadkiem,, nie podłożyłaś? Ładnie by się rozłożyła i krzak jak złoto by śmignął.
          • lellapolella Re: Jaśmin mój pożarty 16.11.11, 14:45
            wyrazy, Yoma, także nadziei... moja lippię też jakieś mendy rąbią, muszę ją wziąć pod lupę.
          • yoma Re: Jaśmin mój pożarty 16.11.11, 14:52
            Nie, bo czosnek miałam, a pokrzywy nie... Ale mogę go jeszcze żżownicami podlać.

            Ty Lella lepiej się przyjrzyj, mnie gady ten jaśmin w cztery dni załatwiły.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka