yoma
18.05.12, 13:37
wzięłam się do robót i tak patrzę, a nie ma mojej czerwonej wielofunkcyjnej motyczki, co to najlepiej w ręku leży i pomotyczyć nią można, i pogracować, i dziurę wygrzebać
i tak pamiętam optycznie, że za poprzedniej bytności faktycznie porzuciłam ją w chaszczach i tak strasznie sterczała i jeszcze zapisywałam w pamięci, żeby schować, bo będę szukać
no i widocznie nie schowałam, i się rozglądam po włości, i diabeł nakrył ogonem
wzięłam motyczkę zastępczą, porobiłam co chciałam, idę do wiaderka z narzędziami, jest czerwona motyczka. Nie dość, że Czerwony, to jeszcze ślepy Kapturek, niemota...