Dodaj do ulubionych

pytanie do palaczy

22.02.04, 17:42
Jak to u Was jest z paleniem paipierosow?? Ja pale juz od jakis 5 lat. Od
czasu mojego dola wypalam potworne ilosci. Zastanawiam sie, czy moze to jest
jakis podswiadomy sposob autodestrukcji, czy co. pale nawet jak mi sie nie
chce palic, czasem doslownie jednego za drugim. czy ktos z was ma tak samo??
Moze jakies dobre sposoby na rzucenie, rady itp??pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kakofonia Re: pytanie do palaczy 22.02.04, 18:20
      Jednego za drugim nie, ale palę więcej niż kiedyś. Mniej jem za to (równowaga
      musi być...).
      • abdon Re: pytanie do palaczy 22.02.04, 18:26
        W depresji palę więcej, ale właściwie to i bez depresji dymię jak komin. Z
        autodestruksją chyba to nie ma nic wspólnego.

        abdon
        • pia.ed Re: pytanie do palaczy 23.02.04, 02:07
          Papierosy nie moga miec cos wspolnego z depresja, bo nikt z Was chyba nie
          zaczal palic wylacznie z powodu depresji?
          Zreszta przyklad Szwecji, ktora ma najmniejszy procent palaczy w Europie i
          jest jedynym krajem lezacym ponizej normy Swiatowej Organizacji Zdrowia
          powinien wskazywac, ze tam nie powinno byc ludzi z depresja, a bez watpienia
          tacy ludzie istnieja.
          • abdon Re: pytanie do palaczy 23.02.04, 04:57
            Nie tpia.ed napisała:
            Zreszta przyklad Szwecji, ktora ma najmniejszy procent palaczy w Europie i
            > jest jedynym krajem lezacym ponizej normy Swiatowej Organizacji Zdrowia
            > powinien wskazywac, ze tam nie powinno byc ludzi z depresja, a bez watpienia
            > tacy ludzie istnieja.

            Mało, ze istnieją. W skrajach skandynawskich procentowo jest więcej
            depresjonistów aniżeli na południu. Stąd pomysł leczenia depresji naświetlaniem
            spolaryzowanym światłem (lampy antydepresyjne).
            • filozosia Re: pytanie do palaczy 23.02.04, 09:15
              Ja pale wiecej od kiedy zaczelam terapie na oddzialach. Duzo przezyc i
              wspomnien sprzyja paleniu. Choc ... ja to naprawde lubie :)))
            • pia.ed Szwecja 23.02.04, 11:09
              To, ze stosuje sie nowoczesne i skuteczne metody leczenia, o ktorych duzo sie
              pisze, nie musi oznaczac, ze jest wiele osob z depresja!
              To tak jak 40 lat temu "nie bylo" w Polsce ludzi ciezko uposledzonych, ludzi
              na wozkach itd poniewaz chowalo ich sie gleboko w domach czy zakladach.
              Teraz NAGLE sie pojawili.
              Szwecja jest bardzo otwartym krajem i o wszystkim sie pisalo i pisze.
              Oczywiscie, to o braku swiatla jest calkowita prawda. Ludzie na polnocy maja
              teraz bardzo krotki dzien, ale za to niedlugo beda mieli slonce 24 godziny na
              dobe!
          • bajdon Re: pytanie do palaczy 23.02.04, 16:32
            pia.ed napisała:

            > Papierosy nie moga miec cos wspolnego z depresja, bo nikt z Was chyba nie
            > zaczal palic wylacznie z powodu depresji?


            Wiem, ze nie moga miec nic wspolnego. chodzilo mi jedynie o to, ze w depresji
            pale o wiele wiecej niz wczesniej. pozdrawiam
    • hella100 Re: pytanie do palaczy 23.02.04, 09:21
      Pale bo pale, moge palic, moge nie palic i tak ze wszystkim mam...moge jesc,
      moge nie jesc, wszystko mi jedno.
    • kaba.a Re: pytanie do palaczy 23.02.04, 09:31
      Kilka miesiecy temu przeżyłam dwa tygodnie pijąc kawe i wypalając nieobliczalną
      ilość papierosów. Przeżyłam. Ale nadal palę dużo.
      Recepta na rzucenie: samemu trzeba tego chcieć, wtedy szuka sie sposobów. Ja
      nie szukam, jeszcze nie chcę.
      Pozdrawiam nie tylko palaczy.
    • an_a1 Re: pytanie do palaczy 23.02.04, 16:50
      PALĘ, BO LUBIĘ i to jak jeszcze...
      Tyle pięknych stron poświęcono paleniu (nie tylko) w arcydziełach literatury.
      To zobowiązuje.
      Pozdrawiam
      Ana
      • an_a1 Re: pytanie do palaczy 26.02.04, 21:28
        Drży gdzieś we mnie nić utajonej włściekłości na modny, zdrowy styl
        życia;żywność raczej dla królika niż człowieka obdarzonego smakiem, sportowe
        wyczyny owocujące zażyłością z ortopedą, tak jakby w czymś przeszkadzało mieć
        zdrowe nogi.
        W tym zarysie moje bezprzerwypalenie to bunt!!!
        Zasłona dymna!!! Smród!!! Ściema!!! Protest!!!
        Pozdrawiam
        Ana
        • an_a1 Re: pytanie do palaczy 29.02.04, 05:35
          > moje bezprzerwypalenie to bunt!!!
          > Zasłona dymna!!! Smród!!! Ściema!!! Protest!!!

          Są jeszcze inne formy protestu: wskoczyć na beczkę od piwa i odtańczyć kankana
          i to jeszcze jak! Może zatkać i zapowietrzyć, doprowadzić do palpitacji serca,
          bo jedni się czają, a inni wydymają wargi i śmieją się i to jeszcze jak,
          połykając łzy. Nie umieją myśleć o kosztach własnych nastolatki. Powiedzą
          raczej; zrobię to, na co miałabyś ochotę.
          To taki akt zemsty za cały argument/substytut:_ Co powiedzą ludzie?_.
          Jeszcze za to, czego dzieci do końca nie rozumieją, a przecież wyczują.
          Dwa razy w życiu skutecznie rzuciłam palenie, bo chciałam.
          Zrobię to po raz trzeci, gdy zechcę.
          Nie teraz. Gdy zobaczyłam napis _Palarnia_ wyraźnie mi ulżyło. Nie wiem , czy
          dotyczy to wszystkich, ale depresyjni mają większą skłonność do wszelkich
          uzależnień niż inni.
          Pozdrawiam
          Ana

          Ps.Jeszcze dzisiaj zbliżenie więzów krwi rzuca mnie na łopatki. Nauczyłam się
          przywdziewać maskę opanowania, ale... Tym bardziej, że dzisiaj widzę
          przeraźliwie jasno i umiem nazwać( czyt. zracjonalizować )to, co kiedyś
          zaledwie mgliście przeczuwałam.
    • rotten_flower Re: pytanie do palaczy 24.02.04, 22:54
      ja palę od 3 lat. to nie jest podświadoma forma autodestrukcji, ale wynika to z
      podświadomości. stereotypy, które są wtłoczone w umysły społeczeństwa są takie,
      że papierosy uspokajają. w rzeczywistości jest tak, że na 20 minut zaraz po
      zapaleniu papierosa jesteś jeszcze bardziej nakręcony, ale za to po tych 20
      minutach, tętno staje się kilka razy wolniejsze.
      co do palenia jednego za drugim może po prostu jesteś uzalezniony i Twój
      organizm już potrzebuje nikotyny do normalnego egzystowania. ja też jak jestem
      wkurzona, albo zdołowana etc, to jaram jednego za drugim. a tak normalnie to
      palę tak po prostu. czasami wypalam paczkę dziennie, czasami dwie, a czasami 10
      sztuk. różnie. w zależności od tego ile potrzebuję.
      to nie jest forma autodestrukcji. autodestrukcja objawia się przez autoagresję,
      a tego u Ciebie nie ma (chyba, że o tym nie napisałeś).
      pozdrawiam rotten_flower
    • kajamaja Re: pytanie do palaczy 24.02.04, 22:58
      ja pale od jakis 10 lat, odkad mam dola to zdectydownaie wiecej. udalo mi sie
      niedawno rzucic na mniej wiecej miesiac, zulam przy tym spore ilosci nikorette,
      ktora jest takl paskudna ze odechciewa sie zarowno palic, jak i jesc. cena tych
      gum mnie jednak dobila i znowu kupuje fajki. od niedawna biore prozak i
      prazepam i moj lekarz powiedzial ze prawdopodobnie bede palic mniej, ale na
      razie takich efektow nie widze. za to samopoczucie troche lepsze, moze nie jest
      to niebo, ale da sie zyc. zucanie palenia odkladam na jakis niokreslony,
      bardziej sprzyjajacy okres.
    • extra22 Re: pytanie do palaczy 25.02.04, 12:08
      ...mam to samo, rzucenia palenia polecam, jak trochę się podkurujesz...
    • morgana_le_fay Najwięcej palę..... 25.02.04, 12:57
      ....siedząc przy komputerze.

      Pozdrawiam zarówno twoją psychikę, jak i płuca oraz niech mi będzie wolno
      powiedzieć: i vice versa.
      • abdon Re: Najwięcej palę..... 25.02.04, 21:23
        morgana_le_fay napisała:
        > ....siedząc przy komputerze

        No to zaraz otwieraj okno.

        abdon
        • morgana_le_fay Re: Najwięcej palę..... 25.02.04, 22:12
          abdon napisał:
          > No to zaraz otwieraj okno.

          Okno jest non stop otwarte, ale to powoduje dodatkowe komplikacje.
          Panicznie się boję, że orzeł mego intelektu przez nie wyfrunie.

          MorgleF
    • sklonowana40 Re: pytanie do palaczy 26.02.04, 12:46
      U mnie bylo tak: palilam duzo za duzo i za dlugo. W chorobie "podpieralam
      sie"papierosem, pozwalal mi rozladowac napiecie wsrod ludzi, zajac czyms rece i
      takie tam.. W czasie atakow paniki na zmiane palilam i wymiotowalam, ale mialam
      uczucie, ze papieros mnie uspokaja:-). Palilam troche w ciazy (STRASZNE, WIEM),
      po ciazy... W najgorszej fazie choroby, kiedy zamiast krwi mialam w zylach
      plynny ogien, nie moglam sobie znalezc miejsca, nie spalam i nie funkcjonowalam
      jak istota ludzka, postanowilam rzucic palenie. Bo mi zbrzydlo. Powloklam sie
      jakies 300 m ode mnie do gabinetu biorezonansu, poddalam zabiegowi i nie pale
      juz 3 lata. Wprawilam w zdumienie wszystkich, siebie tez. Chocby dla takiego
      efektu warto bylo:-) Teraz czuje sie bosko bez papierosa i ciagle jestem z
      siebie dumna.
    • nevada_blue Re: pytanie do palaczy 29.02.04, 01:55
      hej, palacz to może ze mnie żaden, bo zaczęłam jakieś dwa miesiące temu, palę
      nieregularnie i nie zdążyłam się uzależnić od nikotyny...
      ale może właśnie dlatego mogę coś na ten temat powiedzieć:

      --> nie wiem czy to ma jakiś związek z depresją, bo u mnie (jeszcze?) takowej
      nie stwierdzono - ciągle staram się samą siebie przekonać i przełamać strach,
      żeby może zgłosić się wreszcie do lekarza :]

      --> u mnie akurat palenie ma związek z autodestrukcją i w dodatku jestem tego w
      pełni świadoma. zaczęłam palić zaraz po nieudanej próbie samobójczej, bo mi
      sprawiało to pewną ulgę i uspokajało nieco (palę nieregularnie i nie jako
      odpowiedź na czynniki zewnętrzne [stres itp.], ale z wewnętrznej potrzeby kiedy
      budzą się moje myśli...)- taki chwilowy (?) kompromis, żeby zaspokoić
      pragnienie samozniszczenia...

      --> i stąd owszem wynika związek autodestrukcji z autoagresją - ja nie bardzo
      umiem wyrażać negatywne emocje, więc przeważnie niejako automatycznie je
      tłumię, ale one się kumulują i muszą kiedyś znaleźć ujście, to wyładowuję się
      na sobie...

      tak to właśnie u mnie wygląda.
      możliwe jednak, że to sprawa indywidualna, nie wiem...
      jednak znalazłam gdzieś niedawno takie stwierdzenie, że palenie jest formą tzw.
      samobójstwa odroczonego...
      ba, do mnie akurat pasuje...

      pozdrawiam :]
    • an_a1 Re: pytanie do palaczy 29.02.04, 05:42
      O rzucaniu palenia mogę Wam powiedzieć jedno: z dnia na dzień ani jednego.
      Koniec. Dorzucę drugie; utrzymuje się nawet wieloletnie uzależnienie jak u
      alkoholików. Piszę to na podstawie relacji tych, którym sie udało.
      Pozdrawiam
      Ana
      • abdon Re: pytanie do palaczy 29.02.04, 08:48
        an_a1 napisała

        Nie jest ważne co napisała.Chodzi mi o coś innego,Ana, czy Ty jeszcze nie
        śpisz, czy już nie śpisz?

        abdon

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka