sper-blek
07.04.10, 01:09
Było już niezle i nagle się skończyło.To już nie pierwszy ras ale z roku na rok jest coraz gorzej i coraz częściej, wystarczy przysłowiowa iskra i cały świat się wali na głowę ,najlepiej było by zostawić to wszystko w diabły i się zmyć ,zmienić otocznie ,zapomnieć o wszystkim i wszystkich.Najgorszy jest potem wstyd i zażenowanie i coraz gorzej przychodzi mi przepraszać i tłumaczyć,choć po jakimś czasie i tak nastąpi nawrót. Postanowiłem coś z tym zrobić i umówiłem się z psychologiem ,zaliczyłem nawet 10 czy 12 spotkań ,w tym jedno z całą rodziną żeby ich przekonać do próby pomocy i zrozumienia ,niestety ilość sesji była za mała a i pani psycholog zrezygnowała stwierdzając poprawę. Byłem też u psychiatry ,niestety po 15 minutowym wywiadzie , zaaplikowaniu jakichś prochów i umówieniu następnej wizyty pani doktor opuściła nasz piękny kraj. Zostałem na lodzie, a przecież nie jest tak prosto zdecydować się na taki krok.Niestety nadeszły święta i znowu zaiskrzyło i wtedy dostałem po kolejnej (przyjemnej rozmowie)karteczkę z napisem Borderline. Nie wiem kiedy moja żona to znalazła w internecie albo kto jej o tym powiedział ,bo od tygodnia nie rozmawiamy ze sobą .Przeczytałem w necie już chyba wszystkie artykuły na temat BPD i jestem pewien że to jest to.Siedzę teraz po nocy i piszę te wypociny ale nie wiem co mam dalej robić. Boję się. Że stracę żonę córkę ,że całkiem stracę kontakt z rzeczywistością a przecież tyle osiągnąłem i mam się z kim dzielić .Coś jednak pęka we mnie i nie mogę tego przezwyciężyć .Myślę że jestem już zły do szpiku i że nic nie da się już zrobić.Spaliłem przez to wiele mostów których już nie da się odbudować ,ale ten ostatni ,jeżeli to możliwe ,chciałbym uratować. Jeżeli macie jakieś pomysły to proszę o nie ,bo może łatwiej przyjdzie mi je przeczytać i zaakceptować od Was niż od swoich a jeżeli ktoś miał by namiary na dobrego specjalistę od BPD to chętnie skorzystam.