Dodaj do ulubionych

Samobójstwo partnera z BPD

21.09.21, 13:37
Dzień dobry. Przypadkiem trafiłam na to forum ale czuję, że tutaj mogę znaleźć zrozumienie. 1 września mój partner popełnił samobójstwo, popijając leki alkoholem. Nie zdążyliśmy go odratować. Byliśmy w związku ponad 4 lata. Od 2 lat mieszkaliśmy razem. Te ostatnie dwa lata to był straszny okres - alkohol, nadużywanie leków, dwie nieudane próby samobójcze pod wpływem alkoholu. Nieustanna huśtawka - raz lepiej, a potem nagły dół. Partner leczył się od kilkunastu lat, dość niedawno zdiagnozowano u niego nerwicę i zaburzenia mieszane z komponentą BPD. Chodził na terapię. Na następny dzień miał jechać do Szpitala Babińskiego na wizytę w celu przyjęcia go na oddział leczenia osób z podwójną diagnozą - uzależnienia od alkoholu i od benzodiazepin. Nie dał sobie tej szansy. Miał 37 lat. Życie przed sobą. Swoje pasje, które chciał rozwijać, ale nie był w stanie z powodu choroby. Ja zostałam z masą pytań, na które już nie znajdę odpowiedzi.
Obserwuj wątek
        • spikens Re: Samobójstwo partnera z BPD 21.09.21, 18:18
          Nie bardzo rozumiem? Napisałam na forum bo szukam wsparcia. Próbuję sobie odpowiedzieć na wiele pytań. Byłam w związku przez długie 4 lata, działo się dużo dobrego ale i dużo złego. Chcę zapamiętać tylko te dobre rzeczy. Ale muszę też sama sobie poradzić z tym, co się stało. I tu szukam wsparcia.
      • spikens Re: Samobójstwo partnera z BPD 21.09.21, 18:21
        Dziękuję. Już kilka osób, znajomi, mówi mi o tym "szukaniu światła". Sama jestem osobą o raczej optymistycznym nastawieniu do świata, szukam zawsze jasnych stron. Ja nie rozumiałam mojego partnera, tego jego dążenia do mroku, zainteresowania mrocznymi stronami życia. Próbowałam, naprawdę próbowałam go ciągnąć w tę jaśniejszą stronę ale mi się nie udawało.
      • spikens Re: Samobójstwo partnera z BPD 21.09.21, 18:21
        Dziękuję. Już kilka osób, znajomi, mówi mi o tym "szukaniu światła". Sama jestem osobą o raczej optymistycznym nastawieniu do świata, szukam zawsze jasnych stron. Ja nie rozumiałam mojego partnera, tego jego dążenia do mroku, zainteresowania mrocznymi stronami życia. Próbowałam, naprawdę próbowałam go ciągnąć w tę jaśniejszą stronę ale mi się nie udawało.
    • brz_a_sk Re: Samobójstwo partnera z BPD 23.09.21, 11:25
      poszukaj ścieżki np. w Babińskim - skorzystaj ze specjalistów;
      nie odkładaj;
      zweryfikuj swoją moc, szukanie swojego światła nie wyklucza oślepienia;
      informacje o samobójstwach objęte są na forach specjalnymi zasadami, należy robić wszystko by im zapobiegać, a gdy jest za późno, by zapobiegać kolejnym;

      zasady i przepisy sugerują jak należy się zachować;


    • herba123 Re: Samobójstwo partnera z BPD 24.09.21, 23:05
      Hej. Miałam podobna sytuacje. Niedługo
      mina 2 lata od śmierci. Miał 36 lat, tez za kilka dni odwyk. Nie zdążył. Serducho nie wytrzymało leków i alko. Natomiast w moim przypadku jestem prawie pewna, ze to nie samobojstwo, a nieszczęśliwy wypadek. Lubił podczas borderfaz łykać tabletki i pic alkohol, zeby jak najszybciej zasnąć, zeby przestać czuc sie podle. No i niestety, stało sie to czego sie obawiałam.
      • spikens Re: Samobójstwo partnera z BPD 04.10.21, 13:31
        Witaj, dziękuję, że napisałaś. Jestem na etapie zastanawiania się, czy to faktycznie nie był wypadek także w moim przypadku. Odkryłam kilka Jego wiadomości, pisanych kilka dni wcześniej do znajomego, w których wyraźnie pisał, że "chce żyć, bo jest tyle rzeczy do zobaczenia". Dlatego zaczynam myśleć, że nie było to zamierzone ale po prostu wypadek. Tym razem Jego organizm po prostu nie wytrzymał tej mieszanki leków i alkoholu. Nie wiem, co gorsze - czy świadomość, że był to wypadek? Wypadek, któremu można było zapobiec. Ale jak widać - nie można było. Nie wiem, jak sobie poradzić z tym wszystkim, gdzie skorzystać z jakiejś fachowej pomocy. To wszystko jest dla mnie trudne.
          • spikens Re: Samobójstwo partnera z BPD 18.10.21, 08:23
            Dziękuję, że odpisałaś i jak najbardziej rozumiem Twoją decyzję. Będę szukać terapeuty, myślałam, że sama dam sobie radę ale jednak widzę, że to powoli zaczyna że mnie wyłazić i po prostu mnie aż boli fizycznie. Mam nadzieję, że u mnie to nie potrwa długo, ale tego nie wie nikt.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka