Dodaj do ulubionych

O terapii słów kilka

11.11.22, 19:02
Nie przychodzę tu szukać poklasku, wręcz wydaje mi się że mało osób zrozumie o czym piszę. Sprawiałam swego czasu swoim lekarzom spore trudności diagnostyczne, początki mojej choroby dawały obraz bpd właśnie a potem to poszło głębiej. Nie chcę się tu wywnętrzać z czym konkretnie się zmagam z obawy przed byciem rozpoznaną.
Chodzę na terapię. I polecam wszystkim którzy chcą jakoś tam poukładać swoje życie ALE

Chciałabym tutaj powylewać troszkę swoje żale bo często dokonuje się tu wręcz jakiejś apoteozy
terapii jako antidotum na wszystkie problemy. To tak nie działa. I co mnie osobiście trochę odstręcza i mierzi w terapeutach to pewne sztywne zafiksowanie na metodzie naukowej, na freudowsko- psychoanalitycznym widzeniu świata i zjawisk psychicznych na niedostrzeganiu duchowej strony egzystencji o której kiedyś tu pisał znakomity 3bsp (ach to stare forum, polecam odszukać posty).
Terapia może pomóc ale "nic naprawdę nic nie pomoże" jeśli człowieka zamknie się w rzeczywistości psychicznej w której panaceum na wszystko są leki i terapia i odetnie się człowieka od korzeni duchowych. To dlatego, wydaje mi się, często zaburzenia wydają się być nieuleczalne. A tylko z perspektywy duchowej, uwzględniającej takie zjawiska jak synchroniczność chociażby można zobaczyć człowieka w pełni i tak naprawdę człowiek chory/zaburzony być może czasem potrzebuje terapeuty ale niekiedy odbieranie mu jego "złudzeń" "intuicji" i "przeczuć" to odbieranie tego co ludzkie, co czyni go człowiekiem w pełni właśnie i próba zrobienia z niego zwykłego szarego obywatela.

Nie próbuję nikogo zniechęcać do terapii. Uczęszczajcie, zobaczcie sami. Chcę tylko pokazać że jest też obok terapii inna droga, droga samopoznania, duchowa ścieżka. Ale to pewnie tylko moje zaburzenie i urojenia ;)

Ostatnio obejrzałam po raz kolejny film "truman show". Polecam wszystkim, zaburzonym i nie zaburzonym, do osobistej refleksji :)
Obserwuj wątek
    • astroblaster Re: O terapii słów kilka 11.11.22, 20:56
      Hej,

      Niezły wpis. Nie każdy terapeuta jest szablonowy.
      Młodzi się rozwijają; poza PL również.

      Swego czasu psychodeliki zostały (jak wszystko w zaścianku) poddane diabolizacji a szkoda. Byłiby szybciej, efektywniej. Byłby też duuużo mniej alkoholików (przede wszystkim) i innych uzależnionych.

      Nawiązuję do twoich odniesień do sfery psyche.
      Najważniejsza i wielu innych terapeutów to eksponuje. Ty (nie da się nie zauważyć) nieco po nich jedziesz (czy bpd czy nie, to i tak jest to zaburzenie typu dramatyczno-niekonsekwentne; haha polskie nazwy to jak tłumaczenia tytułów filmów. Wiązka B) i taka jazda (ukryty żal, pretensja, bunt) jest też typowe. Nie krytykuję; ale jakby z perspektywy terapeuty robiącego (nie jestem. Bynajmniej; jestem dyletantem raczej) BPD patrząc, jak mają oni swoich pacjentów prowadzić?

      W USA podobno opracowuje się nowe metody terapii uzależnień od alkoholu i będzie ona zapewne wypierać 12 kroków. W skrócie: nie mówi (nie zabrania) się alkoholikowi picia, ma taką ‚opcję’. To powoduje (albo powodować ma), iż chętniej mają oni podejmować leczenie, gdyż restrykcyjne 12 kroków ich odstrasza. Potem w miarę postępu terapii prowadzi się ich tak, by sami dostrzegali alternatywne ‚nagrody dla mózgu’.

      Dlaczego nawiązałem? No bo chcąc per analogiam do BPD zastosować bardziej duchowo-liberalną terapię, okaże się (tak na ten moment myślę), iż nie będzie to możliwe a terapeuta (i wcale się nie dziwię) nie chce przyjmować odpowiedzialności za życie pacjentki. Dlatego albo mają deal (kontrakt terapeutyczny) i tak są te restrykcje i zadania albo nie ma terapii.

      Gdyby psychodeliki wróciły do łask (nie nie o ziole piszę, chociaż uwielbiam i czerpię z), wtedy pewnie byłby to game changer. Ale u nas hmmm. Tu posiadaczy Marii traktuje się jak baronów narkotykowych.

      Na myśli mam: LSD, MDMA, Psylocybinę (grzybki), Meskalinę

      Namawiam do sprawdzenia co znaczy słowo „psychodelik”

      Przypadków nie ma; Netflix niedawno wypuścił miniserial o tym: „Jak zmienić swój umysł”
      Jak to w komercyjnych serialach jest to tylko zajawka, ale prawdziwa. Ocena na filmweb 7,3 konstytuuje wartość dokumentu. Każdy odcinek o innym z tych specyfiku. Podrzucam link.

      Działa tak jak tam mówią. Serio, serio.

      www.filmweb.pl/serial/Jak+zmieni%C4%87+sw%C3%B3j+umys%C5%82-2022-10014832
      • alice158 Re: O terapii słów kilka 11.11.22, 21:16
        Hej :)
        Ciekawy wpis i ciekawe podejście. O psychodelikach słyszałam dużo, czytam nowinki z zapartym tchem, chciałabym aby tym leczono np depresję bo są dowody że już jeden trip może znacząco poprawić jakość życia osób z depresją.
        Ja akurat miewam epizody psychotyczne które dla mnie osobiście są, podobnie jak dla psychonautów "tripy", doświadczeniami duchowymi. Moja "choroba" dała mi skrzydła, jeśli tak to można ująć, biorę leki przeciwpsychotyczne bo tak funkcjonować np w pracy się nie da, ale czy kiedykolwiek nabiorę do tego tzw krytycyzmu? Psychiatrzy i psychoterapeuci krzykną że jestem zdrowa kiedy uznam wszystkie swoje wizje, sny, synchroniczności za totalny bezsens co dla mnie oznaczałoby wykastrowanie sporej części mnie. Czy nie lepiej pracować z tym doświadczeniem jakoś w terapii zamiast starać się przekonać pacjenta psychotycznego że to czego doświadczył nie miało żadnego sensu. Intuicja podpowiada że jednak miało ;)

        A psychodelikami interesuję się dość mocno od kiedy dowiedziałam się że dmt jest wytwarzane również endogennie w organizmie ludzkim. Kiedyś nawet były badania które wskazywały na to że w psychozach jest wyższy poziom dmt w organizmie. Dlatego dla mnie to są doświadczenia duchowe i żaden psychiatra nie przekona mnie że jest inaczej
        • astroblaster Re: O terapii słów kilka 11.11.22, 22:06
          Haha. Niech żyje szyszynka.
          Być może to życie to sen a quasi wariaci są normalni…. Dowiemy się kiedy szynka da wyprodukuje DMT; szkoda, że tak długo trzeba czekać

          Wszystko sprowadza się do lęku pierwotnego; duchowe doświadczenia (poniekąd) promują spokój, bo pomagają zrozumieć śmierć jako element życia i uzmysławiają (bo wiemy to od narodzin), że to nie jej się boimy (a ewentualnie cierpienia).

          Życie jest pokebane i trudne, ale lubię je i ubolewam, że tak szybko wypierdala, ale ‚inne’ podejście do śmierci, nakręca ekscytację przed tym co w trakcie i co po (chociaż pewnie nic).

          Tu wszyscy boją się innego (nowego), stąd uważaj w realu z poglądami i może nie zaprzestawaj leczenia.

          Z psychodelikami nie zawsze jest tak samo; różnie wchodzą. Zawsze inaczej.

          Podobno (??) przy DMT jak źle podejdziesz i nie wejdzie w pierwszych 30sekundach, to już masz po tripie; no i po lunchu dla biznesmena; fuck me

          Zdrowia ci życzę (w każdej formie) i żebyś była zadowolona
          • alice158 Re: O terapii słów kilka 11.11.22, 22:23
            Haha nie wiem czy szyszynka akurat, podobno nawet płuca i.. nadnercza bodajże wytwarzają dmt.
            Taaaak, staram się uważać w realu z poglądami. I  wiem że dla tych mądrych i "jajogłowych" to zawsze będzie głupie gadanie wariata...
            Ale znalazłam ostatnio fajny fragment w Biblii:
            "Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć..." itd.

            Nie uważam że wariaci są oświeceni, ale że mają swoją podróż, której postronny terapeuta ni uja nie zrozumie.

            Tobie też wszystkiego dobrego :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka