martini-7
30.08.10, 14:59
jakiś czas temu pojawiłam się na tym forum "deprecha" wybuchła u mnie jak
wulkan... wybuchła, ja się do niej przyznałam a teraz kiedy ja zdrowieję (tak
sądzę) pod wpływem najlepszego leku czyli miłości to od jakiegoś czasu dwoje
moich przyjaciół boryka się ze sobą, dziś oboje niezależnie od siebie
wzajemnie, że nie widzą światełka w tunelu, jedno się zbiera do specjalisty,
drugie chce poradzić sobie samo, uważa że przyczyną "deprechy" jest brak
miłości, brak partnera do życia, ale ma bardzo negatywne nastawienie do
siebie... nie wiem, jak im pomóc jak motywować... normalnie epidemia depresji