Dodaj do ulubionych

epidemia....

30.08.10, 14:59
jakiś czas temu pojawiłam się na tym forum "deprecha" wybuchła u mnie jak
wulkan... wybuchła, ja się do niej przyznałam a teraz kiedy ja zdrowieję (tak
sądzę) pod wpływem najlepszego leku czyli miłości to od jakiegoś czasu dwoje
moich przyjaciół boryka się ze sobą, dziś oboje niezależnie od siebie
wzajemnie, że nie widzą światełka w tunelu, jedno się zbiera do specjalisty,
drugie chce poradzić sobie samo, uważa że przyczyną "deprechy" jest brak
miłości, brak partnera do życia, ale ma bardzo negatywne nastawienie do
siebie... nie wiem, jak im pomóc jak motywować... normalnie epidemia depresji
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: epidemia.... 31.08.10, 12:36
      Kiedy nie ma milosci to wtedy pojawia sie negatywne nastawienie
      do siebie i do innych.
      Kiedy jest takie negatywne podejscie to wtedy trudno znalesc
      milosc, bo negatywizm ja wypiera.
      Temu kto chce poradzic sobie samemu, zapropomuj cwiczenia
      fizyczne i rozmawiaj. Wiesz obecnie bardzo wiele, rozumiesz
      co bylo u Ciebie nie tak.
      Wiesz o poczuciu winy, wiesz o nie rozwiazanych problemach
      ktore musza byc rozwiazane.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • martini-7 Re: epidemia.... 31.08.10, 13:12
        no właśnie, jedno z nich marzy o miłości, choć w jakiś sposób się przed nią
        chowa, boi się jej... ale wiesz masz rację z tym wysiłkiem fizycznym, kiedy
        jeździła w ładną pogodę do pracy czuła się lepiej, drugie z nich podobnie jak ja
        jest po długim związku, ma teraz nowy, ale ma też olbrzymie problemy z
        finansami, pracą, i w ogóle wszystko leci łeb na szyję, staram się z nimi
        rozmawiać ale wiem, że człowiek też potrzebuje czasem się przebić przez samego
        siebie. Wierzę że im się uda :)
        • lucyna_n Re: epidemia.... 31.08.10, 15:14
          zajmij się swoją terapią bo się rozmywasz znowu na przejmowanie i matkowanie
          otoczeniu. Oni się otrząsną i pojdą dalej, jak im się poprawi to przestaną
          rozumieć co Ci jest bo się okaże że te ich straaaszne klopoty to jakoś same
          minęły, zbieraj się więc i zajmij sobą, na podnoszenie innych z problemów
          psychicznych brakuje Ci na razie i sił i wiedzy i stabilnego wnętrza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka