Dodaj do ulubionych

depresja u zwierzaków

09.11.07, 00:27
bo tak patrzę sobie na mojego przeszczęśliwego kota - czysta radość życia
24/7. czasem mu zazdroszczę.

a co, jeśli zwierzak ma depresję? pies albo kot albo jakikolwiek - zdarza się.
wprawdzie większość (jak przypuszczam) depresji i nerwic u zwierzaków, to
pewnie wynik "mądrych" właścicieli, którzy mają problemy sami ze sobą i
powinni mieć prawny zakaz posiadania psa/kota/dziecka. ale jednak zdarzają się
zwierzaki, które mają tak same z siebie. endogennie. i co?
moja przyjaciółka mówi, że uśpić. a ja się zastanawiam i nie wiem, czy nie
przyznać jej racji...
a co z lekami? działają?
bo z jednej strony - taki kot z depresją - za jakie grzechy ma się męczyć? a z
drugiej strony - jeśli antydepresanty działają również na zwierzaki - to chyba
warto, dla samej radości wyjścia z depresji. (radości zwierzaka i właściciela).
ale co taki zwierzak z tego zrozumie?
a może niewiele mniej niż człowiek?...
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 00:29
      ehh, coś trochę nieskładnie gadam ostatnio. ale pytanie moje jest proste: czy
      warto leczyć zwierzęta z depresją? czy może lepiej zafundować im "eutanazję"?
      jakie są szanse, że leki będą skuteczne?
      • aurelia_aurita Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 00:30
        > jakie są szanse, że leki będą skuteczne?

        (mins: skutecznie przeciwdepresyjnie i długofalowo)
        • kontrreformacja Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 01:25
          Nigdy nie spotkałam zwierzęcia z depresją. Pies rodziców był
          tchórzem i furiatem, seksoholikiem i emocjonalnym szantarzystą.
          Wszyscy go kochaliśmy. Mimo że bywał nieznośny.

          Królik, którego hodował mój mąż chyba miał okres depresji, bo nie
          chciał wychodzić z klatki. Ale to chyba dlatego, że był samotny.
          potem, jak spędza;liśmy z nim więcej czasu, ożywił się i skakał
          chętnie po naszym łózku.

          Moje doświadczenia ze zwierzetami są takie: jak się je kocha i o nie
          dba, to są szczęśliwe.
      • suchyxxx2 Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 11:20
        aurelia_aurita napisała:

        > ehh, coś trochę nieskładnie gadam ostatnio. ale pytanie moje jest proste: czy
        > warto leczyć zwierzęta z depresją? czy może lepiej zafundować im "eutanazję"?
        > jakie są szanse, że leki będą skuteczne?
        >

        Warto-podobno jest anafranil dla zwierzaków
    • trajlajlaj Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 01:37
      Ja mam kota.On wyleczył mnie z depresji.Czy te zwierzęta do ciebie mówią,że mają
      depresję?
      • aurelia_aurita Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 17:47
        sądzisz, że depresja wiąże się ściśle z umiejętnością używania ludzkiego języka?
        dziwne założenie.
    • tristezza Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 11:18
      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4573494.html
      • suchyxxx2 Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 11:22
        przepraszam Aurelia ale przeczytałem ten wątek i chce mi się ryczeć jak sobie przypomnę jak mój pies przez 3 tygodnie płakał bo się dusił i wiedział że umiera:(
        • iso1 Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 16:45
          www.kazior5.com/pieswychowanie.htm
          www.kazior5.com/piesbehawiory.htm
          • aurelia_aurita Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 17:45
            ale tam jest tylko o nerwicach i fobiach.
            ani słowa nt. tego typu depresji, o które ja pytałam.
            (konkretyzując: chodziło mi o depresje endogenne u zwierząt).
            link tristezzy jest o wiele bardziej adekwatny i całkiem dobrze wyjaśnia sprawę.
    • mskaiq Re: depresja u zwierzaków 09.11.07, 23:22
      Kontrreformacja napisala
      >Moje doświadczenia ze zwierzetami są takie: jak się je kocha i o
      >nie dba, to są szczęśliwe.
      Moje doswiadczenia z ludzmi sa bardzo podobne. Jesli sa kochami i
      potrafia kochac wtedy nie ma depresji. Kiedy potrafimy kochac wtedy
      nie ma depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 10.11.07, 00:00
        Jesli sa kochami i
        > potrafia kochac wtedy nie ma depresji. Kiedy potrafimy kochac
        wtedy
        > nie ma depresji.

        No sorry, ale piep..ysz - miłość to potęga, ale nie chroni przed
        wszystkimi nieszczęsciami świata, a na pewno nie przed chorobami.
        Zejdź na ziemię, bo bujasz w obłokach. Kochani i kochający też
        choruja na depresję, CHAD i inne paskudztwa - przykre ale prawdziwe.
        • mskaiq Re: depresja u zwierzaków 10.11.07, 05:01
          To zalezy co rozumiesz przez milosc. Czesto ludzie nazywaja miloscia
          zal, odczucia somatyczne takie jak palpitacje serca na widok
          wybranej osoby, czy strach.
          Kochajac w taki sposob mozna miec depresje ale to nie jest milosc.
          Milosc to zaufanie, cierpliwosc, radosc, wybaczenie, szacunek, itp.
          Kiedy jest taka milosc nie ma depresji.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • demole Re: depresja u zwierzaków 10.11.07, 10:15
            tat królik pojmany razem z młodym królikiem
            reżyser -ma być straszny krzyk

            AAAAAAaaa aa
            niee -straszny krzyk

            aaa...ee..a

            króliczku,mam byc taki krzyk jakby cała muza z4 tv cię na strzepy rozdzierała,
            PANIKAAAAAAAA !!!!!!!

            -nieee nie zabierajcie mnie,! nie torturujcie !!
            już będe przyzwoity,niebede chodził na dziwki,onanizm jest grzechem !!!
            Niw zabijajcie mnie !! to gorsze nioż śmierć,!!!!!!!!!!!!!!

            już będę dawał pieniądze na biednych !!
            wpłace na akcje antyaborcyjną !!

            NIEEEEEEEEEEEEEE !!!!!

            • demole plaga królików 10.11.07, 10:22
              marnie króliczku,
              Generał papała mężniej by znosił próby

              ( to moż eteraz tatuś ??
          • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 10.11.07, 12:08
            > Milosc to zaufanie, cierpliwosc, radosc, wybaczenie, szacunek,
            itp.

            Oczywiscie, że tak. Mam wystarczająca ilość lat przeżytych w udanym
            szczęśliwym i stabilnym związku, poczucie bycia kochaną i potrzebną,
            aby to rozumieć.

            > Kiedy jest taka milosc nie ma depresji.

            Najwyraźniej inaczej rozumiesz słowo "depresja". Dla mnie to
            choroba, która potrafi zaatakować znienacka. I miłość nie ma tu nic
            do rzeczy, ale fakt że mając przy sobie bliskie i kochające osoby
            łatwiej podjąć walkę z chorobą (każdą choroba, także
            somatyczną),miec motywacje do leczenia - jest dla kogo.
          • kontrreformacja Re: depresja u zwierzaków 10.11.07, 14:08
            U mnie depresja powoduje, że trudno odczuwac różne te przyjemne
            emocje. Wiem, że jestem kochana, ale czuje wokół siebie zimno i
            pustkę, jakbym była za szybą. Jest wokół mnie dużo dobrych ludzi,
            ale nie umiem od nich nic wziąć. Też dlatego, że czuję, że jestem
            zerem. Jak zero może dać miłość, wsparcie? Miłość i wsparcie kogoś,
            kto jest nic niewart też są nic nie warte. Milion razy zero równa
            się zero. Wszystko zaczęło się, kiedy byłam w udanym związku. Co
            jest przyczyną, a co skutkiem?
            Wiem, że to bzdury spowodowane mega-niskim nastrojem, ale uwierz,
            Mask, walka z tym nic nie daje. Umiem wziąc się w garść. Biegałam
            nawet. Puszczałam fajną muzykę, by podniesc się na duchu. Przez dwa
            dni mogę udawać, że CZUJĘ te wszystkie pozytywne rzeczy. Umiem sobie
            wkręcić radość. Potem przychodzą mdłości, płacz, którego nie da się
            powstrzymać, i inne takie sensacje. Nie boję się ich - wiem, że to
            TYLKO nerwy. Ale ignorować się ich nie da.
            • mskaiq Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 08:09
              Kontrrefomacjo
              Kiedy jestes kochana, nawet przez wielu ludzi to nie zmienia w Tobie
              pustki i zimna wolkol Ciebie a takze w Tobie. To Ty musisz kochac,
              bo tylko Twoja milosc rozswietla Ciebie wtedy znika pustka i uczucie
              zimna. Ta milosc nie dotyczy tylko mezczyzny, mozesz kochac wszystko
              wokol Siebie, jest pelno pieknych rzeczy i wartych zachwytu i
              milosci.
              Piszesz ze jestes zerem. Spotykam bardzo wiele osob o takiej niskiej
              samoocenie. Niska samoocena jest bardzo czesto przyczyna depresji i
              to niezwykle silnej bo sami dzialami przeciwko sobie i nie wierzymy
              w siebie. Nie moge zyc kiedy nie wierze w siebie, od razu pozbawiam
              sie szansy na sukces, czesto nawet nie probuje dzialac no bo po co
              kiedy i tak sie nie uda.
              Mysle ze musisz zmieniac ta niska samoocene, to dluga i zmudna
              praca. Zwykle bierze sie ona z tego ze za kazde niepowodzenie winisz
              Siebie. Ty jestes najsurowszym sedzia Siebie i na dodatek nie
              umiejacym wybaczyc Sobie.
              To nie Ty jestes winna, kiedy cos sie nie udaje to oznacza ze
              popelnilas gdzies blad, trzeba go znalesc i naprawic. Niestety
              bardzo wiele ludzi zamiast poszukac przyczyny dlaczego sie nie
              udalo, obwinia siebie.
              Napisalas ze nie potrafisz sie wziac w garsc kiedy jest zle a wtedy
              wlasnie tego najbardziej potrzebujesz.
              Wiesz ze mdlosci i inne odczucia somatyczne sa niegrozne i mina.
              Zajmnij sie jakas dzialalnoscia ktora pozwoli Ci zapomiec o
              odczuciach somatycznych. Wiem ze dobrze jest rozmawiac z kims, wtedy
              jestes zajeta rozmowa i ignorujesz odczucia somatyczne. Kiedy
              pojawia sie placz, to spiewaj, wtedy placz zniknie. Kiedys spiewalem
              aby przelamac moja negtywnosc i przywrocic radosny nastroj.

              Rain-dog mapisala
              >Najwyraźniej inaczej rozumiesz słowo "depresja". Dla mnie to
              >choroba, która potrafi zaatakować znienacka. I miłość nie ma tu nic
              >do rzeczy, ale fakt że mając przy sobie bliskie i kochające osoby
              >łatwiej podjąć walkę z chorobą (każdą choroba, także
              >somatyczną),miec motywacje do leczenia - jest dla kogo.
              Wedlug mnie depresja pojawia sie nagle tylko kiedy nastapila jakas
              tragedia w zyciu, zalamanie.
              W wiekszosci przypadkow depresja pojawia sie bo nie potrafimy
              poradzic sobie z naszymi negatywnymi uczuciami i powoli znika
              radosc, motywacja, wiara w siebie w sens zycia, itp.
              Jesli chodzi o wsparcie osob kochajacych to napewno to pomaga ale
              liczy sie nasza wlasna milosc. Jesli ta milosc jest w nas wtedy nie
              nie moze pojawic sie depresja, bo nie ma miejsca na nia bo jest w
              nas radosc, motywacja, wybaczenie, sens zycia, nie ma miejsca na
              negatywnosc.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 15:54
                > Wedlug mnie depresja pojawia sie nagle tylko kiedy nastapila jakas
                > tragedia w zyciu, zalamanie.

                Wedlug Ciebie. W rzeczywistości bywa też inaczej.

                >Jesli ta milosc jest w nas wtedy nie
                > nie moze pojawic sie depresja, bo nie ma miejsca na nia bo jest w
                > nas radosc, motywacja, wybaczenie, sens zycia, nie ma miejsca na
                > negatywnosc.

                Ja nie wiem co Ty rozumiesz pod słowem "miłość" jako antidotum na
                wszystkie dolegliwości. Ja wiem tylko, że można bardzo mocno kochać
                i zachorować. Chcesz ludzi wpędzać w poczucie winy i niższości, że
                skoro zachorowali na deprseję to znaczy, że nie potrafią kochać???

                Nawiasem mówiąc nie od dziś mnie dziwi, że nieustannie robisz za
                guru wtajemniczonego w istotę "prawdziwej miłości". Skoro sam nie
                potrafiłeś utrzymać żadnego stałego związku, bo sam się wycofywałeś.
                I znalazłeś ukojenie jedynie w efemerycznym uczuciu do osoby
                niezdobytej,które nie będzie miało okazji sprawdzić sie we wspólnym
                byciu razem. Bo co innego jak wspólne życie jest najlepszym
                sprawdzianem miłości między dwojgiem ludzi? Śmiem podejrzewać, że Ty
                się boisz bliskości, boisz się bycia w związku, dlatego przyjmujesz
                postawę unikającą pogrążając się tylko w swoich fantazjach,nie
                dopuszczając do konfronatcji z rzeczywistością . Ale taka miłość to
                właśnie przejaw niedojrzałości uczuciowej, wiesz o tym?
                • zdjety_ze_stolka Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 16:04
                  Chcesz ludzi wpędzać w poczucie winy i niższości, że
                  > skoro zachorowali na deprseję to znaczy, że nie potrafią kochać???

                  ja nie potrafie kochac, ale wypraszam sobie sugerowanie rain.dog ze powinienem
                  miec poczucie nizszosci i winy z tego powodu.

                  > Nawiasem mówiąc nie od dziś mnie dziwi, że nieustannie robisz za
                  > guru wtajemniczonego w istotę "prawdziwej miłości". Skoro sam nie
                  > potrafiłeś utrzymać żadnego stałego związku, bo sam się wycofywałeś.
                  > I znalazłeś ukojenie jedynie w efemerycznym uczuciu do osoby
                  > niezdobytej,które nie będzie miało okazji sprawdzić sie we wspólnym
                  > byciu razem. Bo co innego jak wspólne życie jest najlepszym
                  > sprawdzianem miłości między dwojgiem ludzi? Śmiem podejrzewać, że Ty
                  > się boisz bliskości, boisz się bycia w związku, dlatego przyjmujesz
                  > postawę unikającą pogrążając się tylko w swoich fantazjach,nie
                  > dopuszczając do konfronatcji z rzeczywistością . Ale taka miłość to
                  > właśnie przejaw niedojrzałości uczuciowej, wiesz o tym?

                  mozna link do informacji gdzie mask sie otworzyl?
                  • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 16:07
                    > mozna link do informacji gdzie mask sie otworzyl?

                    Polecam pogrzebanie w archiwum (zwłaszcza z lat odległych) w chwili
                    wolnego czasu - to kopalnia wiedzy:)
                    • zdjety_ze_stolka Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 16:12
                      znam maska od poczatku tworczosci. cos pisal o przygodnym seksie, ale ze to nie
                      bylo to i pozniej odnalazl sie w milosci prawdziwej. czy rain.dog nie wyjawia
                      czasem czegos o czym sie szepce tu i tam ale glosno na forum nie mowi?
                      • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 16:21
                        zdjety_ze_stolka napisał:

                        > znam maska od poczatku tworczosci

                        nie podważam tej znajomości, ale jest to wiedza wybiórcza. Polecam
                        poszukanie na innych forach niż Depresja
                        • zdjety_ze_stolka Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 16:24
                          linka daj, albo to pomowienie.
                          • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 16:27
                            mam Cie leniu wyręczać i sama grzebac teraz w wyszukiwarce?
                            nie mam tych informacji zapisanych na dysku w ramach zbierania
                            kwitów;)po prostu zapamietuje to co kiedys przeczytałam.
                            • zdjety_ze_stolka Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 16:28
                              nic tu po mnie. wracam na stolek
                              • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 16:34
                                miłego i owocnego wygięcia życzę
                                • demole Re: szantaż emocjonalny 11.11.07, 16:47
                                  kiedy to czytam,to coraz bardziej mi zal tego stołka,
                                  a przecież wystarczy przeczekać kwarantanne ,to również i stołek będzie,

                                  tylko brakuje z żalu łyknąć jakąś viagrę,zaraz się zdrowie spieprzy,kwarantanne
                                  diabli wezmą,terapię też i trzeba będzie wszystko zaczynać od początku
                                  • demole Re: depresja u zwierzaków 11.11.07, 17:28
                                    brakowało żeby dać sobie w kanał w czasie podróży,i zamiast w zoo wylądowac na
                                    orbicie,na szczęście nie kosmicznej tylko na dyżurze
    • mskaiq Re: depresja u zwierzaków 12.11.07, 11:25
      Rain.dog napisala
      >Ja nie wiem co Ty rozumiesz pod słowem "miłość" jako antidotum na
      >wszystkie dolegliwości. Ja wiem tylko, że można bardzo mocno kochać
      >i zachorować. Chcesz ludzi wpędzać w poczucie winy i niższości, że
      >skoro zachorowali na deprseję to znaczy, że nie potrafią kochać???
      Czym dla Ciebie jest milosc Rain.dog. Mam wrazenie ze Ty rozumiesz
      pod pojeciem milosci cos zupelnie innego niz ja.
      Przezylas milosc?
      Serdeczne pozdrowienia.

      • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 12.11.07, 11:39
        > Przezylas milosc?

        Wyobraź sobie, że tak. Od dwudziestu kilku lat żyję w udanym związku
        z człowiekiem,którego kocham i jestem kochana.Śmiem twierdzic, że
        teraz jestesmy sobie nawet bardziej bliscy niż te dwadziescia kilka
        lat temu.
        A Ty?

        Mam wrazenie ze Ty rozumiesz
        > pod pojeciem milosci cos zupelnie innego niz ja.

        Też mam takie wrażenie:)
        • mskaiq Re: depresja u zwierzaków 13.11.07, 02:42
          No to co rozumiesz pod pojeciem milosci.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 13.11.07, 16:23
            > No to co rozumiesz pod pojeciem milosci

            Ile jeszcze mamy memlać na ten sam temat? Przecież już wyżej
            zgodzilismy się, że miłość to wzajemny szacunek, zaufanie,
            lojalność, wyzbycie się małostkowości, umiejętność wzniesienia się
            czasem ponad własny egoizm, pragnienie dobra i szczęścia drugiego
            człowieka.
            Ile razy można powtarzać to samo?
            • mskaiq Re: depresja u zwierzaków 14.11.07, 11:46
              Dla mnie milosc oznacza cos znacznie wiecej, nie ogranicza sie tylko
              do zwiazku pomiedzy dwojgiem ludzi.
              Oznacza ona sposob myslenia o wszystkim co nas otacza. Milosc
              wywoluje usmiech i przychylnosc kiedy mijam ludzi, oznacza brak
              agresji, strachu, zalu, zlosci.
              To uczucie gdzie mie ma wrogow, gdzie wszystko ma sens. Milosc to
              ludzka tworczosc, to wszystko co przynosi ulge, pomaga rozumiec
              innych i swiat wokol.
              Piszesz ze milosc to umiejetnosc zniesienia sie ponad wlasny egoizm
              i pragnienie dobra i szczescia drugiego czlowieka.
              Czy potrafilabys wybaczyc czlowiekowi ktorego kochasz gdyby Ciebie
              zdradzil?
              Serdeczne pozdrowienia.


              • rain.dog Re: depresja u zwierzaków 14.11.07, 12:36
                > Dla mnie milosc oznacza cos znacznie wiecej, nie ogranicza sie
                tylko
                > do zwiazku pomiedzy dwojgiem ludzi.
                > Oznacza ona sposob myslenia o wszystkim co nas otacza.

                No dobra, to znaczy,że rozmawiamy o miłości metafizycznej,
                transcendentnej. Można i tak.Ja akutrat nie lubią nadużywania słów
                miłość czy kocham : "kocham świat" "kocham ludzi" - a czy kochasz
                kogoś konkretnego?

                > Czy potrafilabys wybaczyc czlowiekowi ktorego kochasz gdyby Ciebie
                > zdradzil?

                Nie wiem, nie miałam takich doświadczeń. Nie lubię gdybać i rozważać
                problem na poziomie abstrakcji - "tyle wiemy o sobie ile nas
                sprawdzono".
                Wybaczyć można, gorzej odbudować zawiedzione zaufanie.
                • mskaiq Re: depresja u zwierzaków 15.11.07, 09:39
                  Nie pisze o milosci metafizycznej ani transcendentnej, pisze o
                  milosci, czym ona jest w zyciu kazdego czlowieka.
                  Wedlug mnie nigdy nie naduzywamy slowa milosc to slowo odzwierciedla
                  co w danym momencie czujemy.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • demole Re: nie ma miłości bez wolności 15.11.07, 10:23
                    ...no to kiedy wypisik ?
                    • demole Re: nie ma miłości bez wolności 15.11.07, 23:09
                      ja na ten przykład nie toleróje masonów ani komunistów,i gdyby mnie jakis
                      mason,albo komunista uratował nawet z pozaru,to ja i tak bym się nie zapisał do
                      takiej organizacji ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka