Pierwsze konsultacje

22.12.07, 23:19
No wlasnie tydzien temu wykonalam pierwszy w zyciu telefon do psychoteraputy.Umowilismy sie na konsultacje.Bylam w swietnym humorze i szczebiotalam jak idiotka do sluchawki podczas gdy dwa tygodnie wczesniej nie moglam sie ruszyc ze stresu a gdy zazywalam kolejna tabletke przeciwbolowa(ktora zreszta niewiele pomogla) trzesly mi sie rece.Facet sie mnie zapytal cos w stylu:"a przepraszam czego w ogole dotyczy problem",chyba stwierdzil ze pomylilam numery.A jak poprostu sie cieszylam z nadchodzacego wolnego,odwazenie sie na telefon i z faktu ze przez 2 tygodnie moge miec wszystko w d...!
Jak wygladala wasza pierwsza wizyta?Czy oni zadaja pytania,czy tylko jedno typu:"co pani dolega?".Co opowiedzieliscie o sobie?
    • nienill Re: Pierwsze konsultacje 22.12.07, 23:28
      do psychoterapeuty???
      grzeczne dziewczynki cpajace srodki przeciwbolowe ida do swirologa
      po oficjalnie uznane i akceprowane prochy
    • o-solitude Re: Pierwsze konsultacje 22.12.07, 23:37
      nigdy nie zapomnę mojej pierwszej wizyty u obecnej Pani Świrolog. wejście miałam
      po prostu c u d o w n e. radosna, uśmiechnięta, pewna siebie, elokwentna i
      urocza :) panie z recepcji tylko popatrzyły, ale kulturalne były, no i pewnie
      niejedno już widziały (np. radosnego człowieka maszerującego do psychiatry ;)
      pani dr natomiast po bardzo miłej rozmowie, stwierdziła - słusznie zresztą - że
      dostałam (od poprzedniej lekarki) za dużo antydepresanta :)

      eh, to były piękne czasy. a dziś...

      a u psychoterapeuty jeszcze nie byłam, choć od kilku tygodni się zbieram, żeby
      się zapisać. humor mam chyba należyty - czuję się podle, jestem stale
      przygnębiona i znerwicowana.
      może po prostu psychoterapeuci lubią tylko przygnębionych klientów, bo to daje
      im jakieś poczucie władzy? cholera wie. w sumie to ja się boję psychologów. choć
      (a może właśnie: DLATEGO ŻE) znam ich całkiem sporo. ojjj, to są porąbani ludzie.
      i dlatego sie waham, czy się zapisać.
      • through_changes Re: Pierwsze konsultacje 23.12.07, 00:17
        A po co im radośni klienci, przecież na takich zarobią tylko w
        przypadku wyjątkowego uzależnienia od terapii lub terapeuty.
        • nienill Re: Pierwsze konsultacje 23.12.07, 01:58
          through_changes napisała:

          > A po co im radośni klienci,
          po to, zeby im pokazac, ze tam naprawde to wcale radosni nie sa
    • histeryczna_histeryczka Re: Pierwsze konsultacje 22.12.07, 23:43
      Widzisz Nienill,
      Fajnie jest przeczytac jak ludzie maja cos do powiedzenia.Rozumiem ze jestes bardzo doswiadczonas i bralas wszystko co Ci dawali i bylas zachwycona.A potem zaraz dodalas w swojej wypowiedzi ze chyba nie jestes godna doradzac...i niech tak pozostanie.Chyab ze dalej masz ochote odpowiedziec na moje pytanie.
      • nienill Re: Pierwsze konsultacje 23.12.07, 01:49
        histeryczna_histeryczka napisała:

        > Widzisz Nienill,
        > Fajnie jest przeczytac jak ludzie maja cos do powiedzenia.Rozumiem
        ze jestes ba
        > rdzo doswiadczonas i bralas wszystko co Ci dawali i bylas
        zachwycona.
        nie bralam tylko nadal biore

        A potem za
        > raz dodalas w swojej wypowiedzi ze chyba nie jestes godna
        doradzac...i niech ta
        > k pozostanie.Chyab ze dalej masz ochote odpowiedziec na moje
        pytanie.
        nie przejmuj sie tym, ze bylas radosna. im glosniej ktos cwierka i
        skacze z radosci, tym bardziej jest po prostu zaklamany i udaje.
        ja tez musialam sie tlumaczyc dlaczego przed wizyta potrafilam
        spokojnie siedziec z kasiazka w reku i sie uczyc, a tuz po
        przekroczeniu progu gabinetu wybuchalam placzem. normalka
    • dezinformacje Re: Pierwsze konsultacje 22.12.07, 23:49
      :"co pani dolega?".Co opowiedzieliscie o sobie?

      bylo milczenie 10 minutowe i pytanie czy jestem pedalem, awantura moja o zle
      skonstruowane testy i zaprowadzenie do psychiatry
      • nienill ile osob tutaj mialo robione testy?? 23.12.07, 01:53
        (oprocz ladnego wpisu w kartotece) to jest do czegos przydatne ?
        • dezinformacje Re: ile osob tutaj mialo robione testy?? 23.12.07, 09:38
          niektore moze tak, bo moga sprawdzac, czy nie wchodza w gre zaburzenia
          ograniczne muzgu. ale "psychologiczne" - takie majace sprawdzic charakter, sa
          gowno warte. a mi dala jakis test logiczny ktory byl bzdurny, mial zle
          odpowiedzi, moze zle wydrukowany nie wiem, i sie baba sprzecza.
    • through_changes Re: Pierwsze konsultacje 23.12.07, 00:26
      Ludzie zrobią z siebie nawet wariata żeby tylko dostać te 2 tyg.
      wolnego :)
      • histeryczna_histeryczka Re: Pierwsze konsultacje 23.12.07, 00:44
        Tak,dwa tygodnie wolnego,tak jakos wychodzi ze nadchodza swieta a potem Sylwester,Nowy Rok i takie klimaty.
        • through_changes Re: Pierwsze konsultacje 23.12.07, 00:51
          A tak, cały czas dopasowuję wszystko do swojej sytuacji. Ja będę
          pracowała.
    • nieadekwatna Re: Pierwsze konsultacje 23.12.07, 14:50
      Pierwszy krok już zrobiłaś, to dużo.
      Jak Ci napisała nienill - nie przejmuj się tym, jak "wypadła" pierwsza telefoniczna rozmowa. To, że padło pytanie o Twoje dolegliwości także jest zupełnie normalne i na pewno nie wywołane Twoim ćwierkaniem.

      Pierwsza wizyta wygląda różnie - wiele zależy od terapeuty i przede wszystkim od Ciebie. Oczywiście, musisz liczyć się z sakramentalnym pytaniem "co pani dolega", albo "w czym mogę pani pomóc" - trzeba po prostu jakoś zacząć. Mnie terapeutka najpierw pytała o moje dolegliwości i objawy, potem leki, jakie biorę, o sytuację rodzinną, o mój zawód i wykształcenie, o to czy pracuję, czy mam jakieś hobby, czemu poświęcam wolny czas, jak układają się moje stosunki z ludźmi. Były też dokładniejsze pytania - o dom rodzinny, o związki, w których byłam, o to jak układa mi się z mężem. To chyba główne tematy.
      Pewnie także udzieli Ci podstawowych informacji o sobie, jaką techniką pracuje, czy podlega superwizji, no i przede wszystkim jak widzi Twój problem, czy w jego mniemaniu terapia jest Ci potrzebna, czy on chce i może się jej podjąć, jeśli tak to ile ma trwać, jak często proponuje spotkania i jaki będzie ich koszt.
      Ile powiesz? To już zależy od Ciebie - im więcej powiesz, tym lepiej, bo terapeuta będzie miał lepszy obraz Ciebie. Aczkolwiek jeśli nawet powiesz niewiele albo będziesz unikała odpowiedzi - też wyciągnie na tej podstawie jakieś wnioski. Nikt Cię do niczego nie zmusi, a jeśli dany terapeuta nie będzie Ci odpowiadał - zawsze masz prawo stamtąd wyjść i nigdy więcej nie wrócić.
      Powodzenia.
Pełna wersja