seremine Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 15:18 Uwodząc poznawała tajemnice wroga. Największa bohaterka w dziejach II wojny światowej Blondynka o szmaragdowych oczach i magnetyzmie, który obezwładniał mężczyzn. Betty Pack, Amerykanka, żona dyplomaty, zwerbowana przez wywiad MI6, stała się bodaj najwybitniejszym szpiegiem w historii Wielkiej Brytanii. – Była idealną kandydatką – piękna, inteligentna, a do tego miała skrzywione poczucie moralności – pisał o niej dziennik ”Daily Mail”. Uwiodła niejednego Polaka Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 15:19 2 Głosuj Podziel się Opinie W jaki sposób podejmuje się decyzje o zostaniu szpiegiem? Portret z biografii: ”Dobranoc, Betty Pack”, Howarda Bluma. W jaki sposób podejmuje się decyzje o zostaniu szpiegiem? Portret z biografii: ”Dobranoc, Betty Pack”, Howarda Bluma. (Materiały prasowe) Moralność, a raczej jej brak, który tak bardzo uwierał dziennikarza z ”Daily Mail” sprawia, że biografię Howarda Bluma czyta się z wypiekami. Jest zapisem życia nietuzinkowej kobiety. W ”Dobranoc, Betty Pack” znalazły się fragmenty pamiętników, dzienników, listów, zapisów stenograficznych wywiadów, dokumentów rządowych, wreszcie artykułów prasowych. Istna kopalnia złota, jak mówił o zebranych źródłach autor. – Postanowiłem niczego nie zmyślać – tłumaczy. – Miałem dosyć narzędzi, żeby precyzyjnie, a jednocześnie barwnie odtworzyć w literaturze faktu słowa, uczucia, a nawet refleksje bohaterów. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 15:29 Czarująca Betty, czyli Elizabeth Thorpe przyszła na świat w 1910 roku, jako córka amerykańskiego pułkownika. Od dzieciństwa przyzwyczajona do przeprowadzek, celebrująca swoją samotność była nad wiek dojrzała: ”W pamiętniku – który pisała w języku francuskim, używając go niczym elementarnego kodu, jakby już wtedy kiełkowała w niej tajna agentka - niespełna czternastoletnia Betty przedstawiła swój punkt widzenia, który z upływem czasu stał się głęboko zakorzenionym fundamentem jej działań operacyjnych: – Życie jest spektaklem, w którym człowiek odgrywa jedynie pewną rolę - zawsze ukrywając prawdziwe emocje” – tłumaczy w książce jej późniejsze wybory Blum. Rolę żony zaplanowała z rozmysłem. Miała 19 lat, kiedy wskoczyła do łóżka dwukrotnie od siebie starszemu, brytyjskiemu dyplomacie. Wzięty szturmem Arthur Pack oświadczył się dwa tygodnie później. Pobrali się w 1930 roku (Betty przyjęła drugie obywatelstwo) i natychmiast wybrali w podróż poślubną, statkiem do Europy. Tak przynajmniej donosił ”Washington Poste” w swojej rubryce towarzyskiej. Prawda była odrobinę mniej sielska. Betty mówiąc: ”Tak”, była w czwartym miesiącu ciąży. Kiedy tylko podniesiono kotwicę, Arthur zażądał od niej aborcji. Odmówiła. Robił więc wszystko, żeby sprowokować poronienie. Gdy dobili do brzegu, kazał Betty skakać na skakance, jeździć konno, przygotowywał kąpiele w ukropie. Brzuch rósł, ale on miał nowy plan, zaczął dawać ogłoszenia do gazety: ”Poszukiwana zastępcza matka do noworodka, którego rodzice wyjeżdżają na dłużej za granicę”. Był uparty, w końcu znalazł chętną parę. W dziesięć dni po porodzie Betty oddała synka obcym ludziom na wychowanie. Nigdy nie uporała się z traumą po tym doświadczeniu. Parę lat później po raz drugi została matką, ta relacja też była porażką. Życiem na krawędzi zagłuszała wyrzuty sumienia. ”Już od najmłodszych lat ścierały się w mojej duszy dwie pasje. Jedną było pragnienie samotności, a drugą potrzeba przeżywania silnych emocji. (…) Jakichkolwiek emocji, nawet strachu. (…) Dobre było wszystko, co mogło zaspokoić tę potworną żądzę, to ogromne napięcie, które słabło jedynie w działaniu, w aktywności, w wyczerpaniu” – pisała w dzienniku Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 15:31 To ogromne napięcie, które rozładowywała dopuszczając się kolejnych zdrad. Dużo podróżowali z Arthurem, była placówka w Chile, Madrycie, od jesieni 1937 roku jej mąż został ambasadorem w Polsce. Pobyt w Warszawie zielonooka Betty, która już wtedy mogłaby sympatycznym atramentem dodać na swojej wizytówce: zawód szpieg, zaczęła od romansu z młodym polskim dyplomatą, Edwardem Kulikowskim. ”Nasze spotkania były bardzo owocne. Pozwalałam mu kochać się ze mną tak często, jak chciał, odkąd zauważyłam, że jest płynnym źródłem informacji, których potrzebowałam”. Sir William Stephenson, jej bezpośredni przełożony w MI6 był zachwycony. Betty dostała nowe zadanie, zbliżyć się do ministra spraw zagranicznych, samego Józefa Becka. Nie zastanawiałą się długo, postanowiła uwieść jego osobistego doradcę. – Kiedy się dowiedziałam, gdzie pracuje, postanowiłam go usidlić, choćby był szpetny jak sam diabeł – wspominała. Szpetny nie był. Zakochała się z wzajemnością w przystojnym arystokracie. W Warszawie była sama, mąż w Anglii dochodził do siebie po przebytym niedawno zawale. A Łubieński znał wszystkie szczegóły polityki Becka i nie wahał się rozmawiać o tym z Betty w zaciszu sypialni. Kochała się z nim namiętnie, a potem na zimno wysyłała raporty do centrali donosząc, że Polacy w konspiracji przed zachodnimi sojusznikami byli właśnie o krok od złamania szyfrów niemieckiej Enigmy. Dzięki Betty, Anglicy mogli rozpocząć pracę nad tajnym kodem, na długo przed tym, zanim Polacy zdecydowali się sami podzielić swoją wiedzą. Betty była nieoceniona. Mieszanka inteligencji i seksapilu pozwoliła jej podczas wypadu z kochankiem do Pragi, zdobyć trzyletni plan inwazji Hitlera w Europie. William Stephenson, wiele razy powtarzał, że była ”największą nieznaną bohaterką II wojny światowej”. Jej wybuch zastał ją w Chile, bez wahania porzuciła córeczkę. Rola matki była zaledwie epizodem, szpiega - rolą życia. I ruszyła do Stanów, gdzie została tajną agentką o kryptonimie Cynthia, działającą dla British Security Coordination. Lista jej sukcesów jest imponująca. Kolejny z romansów owocuje zdobyciem szyfrów marynarki wojennej nazistowskich Włoch. Pięknej blondynce ulega Alberto Lais, attache we włoskiej ambasadzie w Waszyngtonie i pomaga w dobiciu transakcji, która kosztuje Włochów krążowniki, niszczyciele i życie tysięcy żołnierzy, a akwen Morza Śródziemnego do końca wojny przechodzi pod kontrolę Brytyjczyków. A to nie koniec jej sukcesów. Z niemałym trudem i przy wsparciu Charlesa Brousse'a, adiutanta we francuskiej ambasadzie, pani szpieg wykrada książkę kodową marynarki wojennej Francji Vichy. Ta zdobycz pomogła pokonać nazistów. Amerykańskie i brytyjskie siły, które wylądowały w Afryce Północnej nie napotkały praktycznie żadnego oporu. I tak oto Betty zmieniła bieg całej wojny, a zakochany Brousse zupełnie stracił dla niej głowę. Kiedy w 1945 roku Arthur Pack pogrążony w depresji popełnia samobójstwo, oddany kochanek rozwodzi się z żoną i bierze ślub z Betty. Czy ich dalsze, wspólne życie w średniowiecznym zamku Château de Castelnou we Francji było sielanką? Betty przestała zdradzać i ustatkowała się przy ukochanym? ”Największą radością jest fizyczna bliskość mężczyzny i kobiety. Seks pozwala rozładować najgłębsze pokłady refleksji, które nagromadziły się mi z upływem czasu. Wszystko odpływa w jego nurcie”, zwierzała się pamiętnikowi. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 15:36 Howard Blum nie musiał kolorować tej historii, żeby od książki nie można się było oderwać. Fascynujące jest dociekanie, w jaki sposób podejmuje się decyzje o zostaniu szpiegiem? I jak się żyje pod presją, która z tego wynika? Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 17:05 Lider grupy Wańka Wstańka & Ludojades nie żyje. Miał 51 lat We wtorek, 28 listopada zmarł wokalista i współzałożyciel zespołu Wańka Wstańka & Ludojades. Krzysztof "Bufet" Bara miał 51 lat. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 17:09 Umberto Eco pisał w swoim eseju, że to nie tylko jeden film, ale wiele filmów w jednym. Kultowa "Casablanca" weszła do amerykańskich kin 75 lat temu, a wciąż zachwyca kolejne pokolenia. Prawdziwa perła z lamusa. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 17:31 Mamy do czynienia z prostą historią. Rzecz dzieje się w trakcie II wojny światowej w Casablance, mieście pełnym uchodźców, pragnących przedostać się do Ameryki. Mieszka tam również wpływowy Rick, który prowadzi klub nocny. Pytany dlaczego tam przyjechał, odpowiada żartobliwie – dla wód zdrowotnych. Tak naprawdę Rick ucieka. Nie, nie przed wojną. Raczej przed życiem. Kiedyś idealista, walczący z faszyzmem, musiał uznać swoją porażkę. Później, gdy w Paryżu zakochał się, również przegrał – kobieta wróciła do męża, który cudem odnalazł się żywy. Teraz Rick jest rozgoryczonym cynikiem, facetem, który próbuje nie angażować się i pozostawać neutralnym we wszystkim, co robi. Zmienia się to, gdy pewnego dnia do baru przychodzi jego dawna miłość w towarzystwie męża, czechosłowackiego przywódcy ruchu oporu. Pilnie potrzebują listów tranzytowych, a tak się składa, że jedyną osobą, która je ma, jest właśnie Rick. Musi on dokonać trudnego wyboru. To teoretycznie mógł być bardzo rzewny film, zrobiony od przysłowiowej linijki. Ale twórcom udało się coś wyjątkowego. Tę, niby typową, historię trójkąta miłosnego przedstawili bez nadmiernego sentymentalizmu. Tutaj wszyscy trzymają fason. Emocje są skrywane. Jest w tym powściągliwość, naturalność, prawda. Mimo że scenariusz pisany był na planie, dialogi w filmie są wręcz wybitne i zdecydowanie uwiarygodniają przekaz. Nie bez znaczenia jest też tło opowieści – cała fabuła zyskała dzięki niemu odpowiedni ciężar. Spora część aktorów również była imigrantami lub wręcz uchodźcami i ta historia miała dla nich szczególne znaczenie. Nie inaczej było w przypadku reżysera – Michael Curtiz pochodził z Węgier. To widać na ekranie. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 18:12 Ojciec Macaulay Culkina odpowiedzialny za śmierć partnerki? "Zmusił ją do zmiany testamentu i zagłodził na śmierć" Kolejny skandal w rodzinie Culkinów. Po narkotykowych problemach i licznych wybrykach Macaulay Culkina, znanego z tytułowej roli w hicie "Kevin sam w domu", uwagę mediów przykuł jego ojciec. Kit Culkin został oskarżony o zmuszenie życiowej partnerki do zmiany testamanetu i doprowadzenie do jej śmierci. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 18:24 Ślub księcia Harry'ego i Meghan Markle - podano datę ceremonii dzisiaj 16:37 Uroczystość odbędzie się w St. George's Chapel w zamku Windsor w maju 2018 roku – poinformował Pałac Kensington. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 18:59 Grób Jezusa odkrył kolejną tajemnicę. Pomogła analiza chemiczna Naukowcy ustalili, z jakiego okresu pochodzi zaprawa marmurowej płyty, która przykrywa wapienną jaskinię uznawaną za grób Jezusa. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 19:00 Zaprawa wokół płyty powstała w okresie cesarza Konstantyna. Panował on w Rzymie w IV wieku. Testy chemiczne pomogły ustalić datę i w ten sposób rozwikłana została jedna z zagadek nurtująca archeologów od dłuższego czasu - informuje National Geographic. Pytanie brzmiało: czy kościół Grobu Bożego jest "we właściwym miejscu". Cesarz Konstantyn wysłał ekspedycję do Jerozolimy, która miała odnaleźć grób Jezusa. Dzięki najnowszym ustaleniom z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że to ta sama jaskinia, do której dotarli. Później nad nią zbudowano kościół. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 19:01 Nie ma naukowych dowodów, że w wapiennej jaskini jest ktokolwiek pochowany. W tradycji Kościoła katolickiego uznaje się jednak to miejsce za grób Jezusa. Teraz wierni dostali kolejny argument do ręki. Odkrycie naukowców podważa bowiem teorie, że mógł powstać w czasach wypraw krzyżowych, czyli najwcześniej w XI wieku. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 19:01 Grobowiec został otwarty po raz pierwszy od wieków w październiku 2016 roku. Wtedy kaplica go otaczająca przeszła gruntowną renowację wykonaną przez zespół specjalistów z Narodowej Politechniki Ateńskiej. Pobrano próbki zaprawy, a teraz ogłoszono wyniki analizy. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 19:02 Naukowcy byli zaskoczeni tym, co zobaczyli po otwarciu jaskini rok temu. Pod marmurową płytą znajdowała się kolejna, spękana i połamana. Leżała bezpośrednio na wapiennym "łożu pogrzebowym". Niektórzy archeolodzy uważają, że to dowód na to, że wcześniej stała tu rzymska świątynia. Byłoby to zgodne z relacją z wyprawy wysłanników cesarza Konstantyna do Jerozolimy. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 22:31 Obraz Maksymiliana Gierymskiego "Zima w małym miasteczku", znajdujący się na liście dzieł utraconych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako strata wojenna, został odzyskany i przekazany do Muzeum Narodowego w Krakowie – poinformowała krakowska prokuratura. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 22:46 W 1945 roku Niemcy, wycofując się, podpalili budynek i ślad po obrazie zaginął. Został dopiero ujawniony w listopadzie tego roku. "Obraz przez cały czas znajdował się w rękach prywatnych" – poinformował prok. Dratwa. Maksymilian Gierymski (1846 - 1874) był wybitnym pejzażystą wywodzącym się ze szkoły monachijskiej. Choć żył zaledwie 28 lat namalował ok. 100 dzieł, a jego obrazy były chętnie kupowane za granicą. Według specjalistów część z nich może się wciąż znajdować w prywatnych kolekcjach w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, USA oraz Ameryce Południowej. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: TAK TO SOBIE 28.11.17, 22:47 www : Do Prokuratury RP ...dlaczego nie scigacie obrazow ukradzionych nam i obecnie oficjalnie wystawionych w roznych muzeach i kolekcjach prywatnych na Kresach m.in w Lwowie? Dlaczego obrazy tam znajdujace sie bedace wlasnoscia narodu Polskiego nie wracja do Rzeczpospolitej ? Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 29.11.17, 02:21 ponad 160 tysięcy Europejczyków rozpoznano wirusa HIV w ubiegłym roku. 80 procent z nich to mieszkańcy Europy Wschodniej. W Unii Europejskiej odnotowano natomiast 29 tysięcy przypadków. Dane przedstawił europejski oddział Światowej Organizacji Zdrowia. Epidemia HIV rośnie szybciej niż kiedykolwiek. Nigdy wcześniej w Europie nie zarejestrowano aż tylu nowych przypadków pojawienia się wirusa. Nie tylko rośnie liczba zakażeń wirusem HIV, ale również osób chorych na AIDS. W Europie Wschodniej w ciągu ostatniej dekady przypadki śmiertelnej choroby prawie się podwoiły. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 29.11.17, 02:24 Jeśli ta tendencja się utrzyma, nie uda nam się osiągnąć celu, jakim jest zakończenie epidemii HIV do 2030 roku - ostrzega dr Zsuzsanna Jakab, dyrektor regionalny WHO na Europę. Ponad połowa to niestety zgłoszenia w późnym stadium infekcji. Zdaniem ekspertów w WHO, to właśnie późne diagnozowanie przyczynia się do dalszego rozprzestrzeniania wirusa. Im później wirus jest rozpoznany, tym bardziej prawdopodobne, że rozwinie się u zarażonych śmiertelna choroba AIDS. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 29.11.17, 02:26 W Unii Europejskiej potrzeba trzech lat na diagnozę wirusa. To średnia, która płynie z raportu WHO. Według przedstawicieli organizacji zajmujących się ochroną zdrowia, jest to zdecydowanie zbyt długi okres. Dwie trzecie z nowych rozpoznań AIDS w Unii Europejskiej miało miejsce zaledwie w ciągu trzech miesięcy po diagnozie wirusa HIV. Oznacza to, że osoby musiały być zarażone już wiele lat wcześniej. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 29.11.17, 03:55 Ach te żubry...Autorzy wytycznych zalecają lokalnym władzom, by w przypadku pojawienia się żubra zawiadomić nie tylko właściwe urzędy niemieckie, lecz także stronę polską. Zwierzę należy osaczyć i "ogrodzić", uniemożliwiając mu ucieczkę i zyskując czas na podjęcie dalszych decyzji - czytamy w instrukcji. Odpowiedz Link
black_jotka Re: TAK TO SOBIE 30.11.17, 05:03 Portugalska książka roku sugeruje zbrodnie Polaków na Żydach Ambasada RP w Lizbonie zapowiedziała interwencję tuż po tym, jak kapituła nagrody literackiej Leya, ogłosiła swój werdykt. Książka "Szaleńcy z ulicy Mazura” (Os loucos da rua Mazur), autorstwa Joao Pinto Coelho, która wygrała prestiżową portugalską nagrodę, opowiada bowiem o rzekomych zbrodniach Polaków dokonywanych na Żydach. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: TAK TO SOBIE 30.11.17, 21:25 Tego twórcy nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Marek Piestrak jest postacią kultową, twórcą konsekwentnie przez lata związanym z filmami gatunkowymi. Jego "Test pilota Pirxa" (1978) na głośnym Międzynarodowym Festiwalu Filmów Fantastycznych w Trieście wygrał z "Obcym" Ridleya Scotta. Film też ciągle jest przypominany na przeglądach w Polsce i na świecie – ostatnio na Berlinale. Inną jego produkcję – "Klątwę Doliny Węży" (1987), nazywaną "Indianą Jonesem" bloku wschodniego, często krytykowaną, ale też i wielbioną, obejrzało 25 milionów Rosjan i milion Polaków. Horror "Wilczyca" (1982), jedna z nielicznych – właściwie poza "Lokis" Janusza Majewskiego i "Medium" Jacka Koprowicza - tego typu produkcji w polskim kinie okresu PRL-u, premierowo przyciągnęła do polskich kin 2 miliony osób. Odpowiedz Link
black_jotka Re: TAK TO SOBIE 01.12.17, 15:30 Doda wielokrotnie mówiła, że nasyłała detektywów na swoich partnerów, zakładała im też podsłuchy. Do dzisiaj nikt nie traktował jej wypowiedzi poważnie. Jak donosi "Super Express", prokuratora zabezpieczyła dowody na to, że Rabczewska rzeczywiście nagrywała swoich byłych. Odpowiedz Link
black_jotka Re: TAK TO SOBIE 01.12.17, 15:45 Z netu.. Ryszard Nych 2 hrs · Był koniec wojny - tego strasznego okresu, którego nikt z nas chyba nie jest w stanie sobie wyobrazić. Miliony zabitych. Ale byli ludzie, którzy od razu ruszyli do odbudowy i budowy nowego. Nowego, lepszego życia. Należał do nich profesor Stanisław Kulczyński - pierwszy rektor Uniwersytetu Wrocławskiego i Politechniki (te uczelnie istniały na początku jako jeden organizm). To on wraz z innymi budował polskie uczelnie we Wrocławiu. Było oczywiste, że to czego brakowało przed wojną to ogromna liczba ludzi wykształconych. Absolutnie niezbędnych, aby Polska wyszła z zacofania. Był to wysiłek ogromny, zupełnie nieznany tym, którzy czekali w Londynie aż ich władza zostanie przywrócona. Nie czekali bezczynnie - organizowali ruch oporu, przeciwko takim, jak prof. Kulczyński. Różne Łupaszki, Rajsy (Bury), Ognie wspomagane przez różne Inki starały się opóźniać procesy przemian zabijając zwolenników nowego ustroju, nauczycieli, geometrów mierzących pola przeznaczone do reformy rolnej, Władza wspierała wysiłki takich jak profesor Kulczyński bo rozwój wykształcenia, rozwój przemysłu był jednym z istotnych celów tej władzy prowadzących do podniesienia poziomu życia, likwidacji biedy, zacofania, poniżającego bezrobocia. Władza musiała umożliwić Kulczyńskim działanie. Więc walczyła z Łupaszkami, Ogniami, Burymi. Szkoły, uczelnie, fabryki i mieszkania zbudowano. Teraz (od prawie 30 lat) przyszła nowa władza. I takich jak prof. Kulczyński określa jako symbol władzy totalitarnej. Bo współpracował. Prof. Kulczyński patronował ulicom w wielu miastach Polski, ale IPN ocenił, że to tylko aparatczyk budujący system totalitarny. Musi zniknąć z ulicznych tabliczek i tablic pamiątkowych, bo – jak tłumaczył PAP dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN – „jeżeli będziemy dawać prosty komunikat, że ktoś jest zbrodniarzem, ktoś działa przeciwko wolności współobywateli, przeciwko niepodległości państwa i jest wychwalany, to znaczy, że stwarzamy wzór do naśladowania”. A zatem zbrodniarz. Argumentacja IPN: „Prof. Kulczyński był przewodniczącym Rady Naczelnej Towarzystwa Łączności z Polonią Zagraniczną „Polonia” i przewodniczącym Rady Naczelnej Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich, bo były to funkcje „zastrzeżone dla działaczy ściśle realizujących politykę władz komunistycznych”. Czyli władze komunistyczne realizowały politykę rozwoju ziem zachodnich. To oczywista zbrodnia, bo ziemie te miały zostać zacofane (tak, tak – one były w różnym stopniu rozwinięte, to nie tylko Wrocław, Prusy były zacofane w stosunku do reszty Niemiec). Zacofane po to, aby i Niemcy i ich poplecznicy mogli mówić – patrzcie, Polacy niesłusznie dostali te ziemie, nie potrafią ich zagospodarować. Więc zbrodniarz. Bo bohaterami są różni przeklęci żołnierze. Zabijający Polaków i marzący, aby ginęło ich jeszcze więcej w III wojnie światowej Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 15:57 Niezwykle ortodoksyjna, hermetyczna i barwna społeczność z Utah niebawem będzie już tylko wspomnieniem. Przywykłe do wspólnotowej opieki kobiety muszą teraz zmierzyć się z bezwzględną i niezrozumiałą dla nich rynkową rzeczywistością Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 16:00 REKLAMA Jednak ostatnio brutalnie wtargnęła tu współczesność. Zarzuty seksualnego wykorzystywania nieletnich, wyłudzania zasiłków i handlu dziecięcymi pracownikami doprowadziły do skazania na kary więzienia miejscowych liderów i do załamania tradycyjnie działającej tu sieci wsparcia. W efekcie przyszła bieda i bezdomność. Siostry żony ze swymi licznymi dziećmi mieszkają teraz w kamperach bądź zaadaptowanych kontenerach, niekiedy "żyją na kupie" w ciasnych i przeludnionych domach. Odpowiedz Link
jutta_t Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 17:28 Zmarł profesor Jerzy Kłoczowski, jeden z najwybitniejszych historyków polskich XX wieku. Miał 93 lata. Był autorem i inicjatorem pionierskich prac z dziejów polskiego i europejskiego chrześcijaństwa ... Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 18:54 Jak imprezował Józef Stalin? Morze wódki, ta sama muzyka w kółko, brak kobiet, grubiańskie dowcipy i spora szansa na pożegnanie się z życiem po jednym niewłaściwym słowie. Nie przyjść nie można, pić – fatalnie, nie pić – jeszcze gorzej… Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 18:55 ”Stalin napełnił nasze kieliszki i nastawił płytę, była to śliczna gruzińska pieśń ludowa, ale grana przez niego raz po raz, szybko straciła swój urok. Stalin wychylał kieliszki jeden po drugim, a po chwili zaczął tańczyć. Był to widok wstrętny, a im więcej nasz gospodarz pił, tym straszniej wyglądał. Wybuchał śmiechem, miotając się po kabinie i przytupując zupełnie nie w takt. Najbardziej przerażające było to, że mimo zamroczenia alkoholem Stalin cały czas obserwował moją reakcję”. Wrażenia Aino Kuusinen z wakacyjnego rejsu ze Stalinem po Morzu Czarnego latem 1926 roku doskonale obrazują imprezową specyfikę Stalina, która z wiekiem miała przybierać tylko na psychopatycznej intensywności. Warto dodać, że nieszczęsna Finka nie zda ”pijackiego egzaminu” u Stalina i spędzi 16 lat w łagrze. Jej mąż, Otto, widocznie bawił się na łódce dużo lepiej – w przyszłości generalissimus zobaczy w nim władcę całej komunistycznej Finlandii. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 18:57 Jedną z najbardziej charakterystycznych cech organizowanych przez Stalina libacji był brutalny przymus skrajnego pijaństwa. ”Dlaczego nie pijesz?!?”, zaatakował kompletnie zalany dyktator swoją drugą żonę, Nadieżdę Alliłujewą podczas uroczystego bankietu na Kremlu z okazji 15-lecia rewolucji. REKLAMA Kiedy małżonka wytłumaczyła mu, że rano zawsze koszmarnie się czuje, gdy wypije za dużo, wściekły Stalin rzucił w nią zapalonym papierosem, a po chwili marynarką. Obrażona Nadieżdża, ratując resztki godności, opuściła uroczystość, wydając tym samym wyrok na siebie – następnego ranka znaleziono ją martwą w łóżku, z pistoletem w dłoni (stąd oficjalna wersja o samobójstwie). Drugim punktem obowiązkowym każdej imprezy był taniec – nieważne czy potrafisz czy nie, każdy ma obowiązek tańczyć, albo chociaż imitować taniec. Wspomina Nikita Chruszczow: tańczyli wszyscy (…) ja nigdy nie przesuwałem nóg, tańczę jak krowa na lodzie, ale ja także tańczyłem (…) Potem pojawiła się Swietłanka [córka Stalina]… Stalin od razu zażądał, żeby tańczyła. Potem już się zmęczyła, widziałem jak ledwie, ledwie, się rusza. Stalin już chwiał się na nogach i mówi: No, Swietłanka, tańcz! A ona: już przecież tańczyłam, tatusiu, zmęczyłam się. Ale Stalin chwycił ją tak, za włosy, całą garścią (…) i pociągnął, szarpał i szarpał. Imprezy wyłącznie z kumplami z pracy REKLAMA W ostatnich latach życia Stalin stał się osobą niezwykle samotną. Zdążył bezpośrednio lub pośrednio przyczynić się do śmierci obydwu żon, syn Jakow zginął w niemieckim obozie (dyktator nie skorzystał z niemieckiej propozycji wymiany wysoko postawionych jeńców), przyrodni brat Jakowa, Wasilij, stoczył się na dno alkoholizmu, a córka Swietłana ze zrozumiałych powodów wolała unikać agresywnego ojca. Jedynym towarzystwem Stalina zostali więc, paradoksalnie, ludzie, którymi chyba najbardziej gardził – członkowie Politbiura. Im bardziej nimi pomiatał, tym bardziej stali się mu niezbędni w życiu prywatnym, aby czymś zapełnić długie zimowe wieczory i bezsenne noce. ”Czuł się tak samotny, że nie wiedział co ze sobą zrobić”, wspominał Chruszczow. Co ciekawe, imprezy u Stalina odbywały się praktycznie wyłącznie w męskim gronie. A przecież wystarczyłoby jedno skinienie dłonią generalissimusa, żeby enkawudziści błyskawicznie dostarczyli z Moskwy najpiękniejsze i najbardziej utalentowane tancerki. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 18:58 Stalin jednak paraliżująco bał się kobiet, dość powiedzieć, że seks uprawiał tylko w ciemności, zawsze w kalesonach, oczekując od partnerki absolutnej bierności podczas krótkiego stosunku. Sztuka rozmów z kobietami, flirtu, wspólnej zabawy, była mu kompletnie nieznana. Tak bardzo obawiał się towarzyskiej kompromitacji, że preferował imprezy, na których kilku, kilkunastu podstarzałych bolszewików tańczyło ze sobą w takt powtarzanych w kółko tych samych melodii. Pracujemy do piątej, a potem widzimy się u mnie Brak jakiegokolwiek innego towarzystwa powodował, że towarzysze z Politbiura musieli towarzyszyć Stalinowi po kilkanaście godzin na dobę. Codziennie. ”Musieliśmy wykonywać swoje zadania w pracy i na stanowiskach, na które zostaliśmy wybrani, a oprócz tego jeszcze uczestniczyć w przyjęciach u Stalina, zabawiać go, jakbyśmy byli jakimiś postaciami w sztuce”, żalił się Chruszczow. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 19:00 Podczas biesiady Stalin pilnował pieczołowicie, aby każdy do dna spełniał kolejne, wznoszone jeden po drugim toasty. Gdy zauważył, że któryś z gości pozorował picie, zmuszał do wypicia dodatkowych, ”karnych” kolejek. Czasami libacji towarzyszyły dość czerstwe zabawy. Wspomina Milovan Djilas: ”Każdy zgadywał, ile stopni poniżej zera jest na dworze, a potem, za karę, wychylał (…) kieliszek za każdy stopień, o który się pomylił”. Szczególnym lizusem wodza był Beria, który zawsze twierdził, że myli się specjalnie o więcej stopni, aby tylko otrzymać więcej wódki. Mieszanie alkoholi i metoda na kaca Stalin był zdeklarowanym przeciwnikiem starej, dobrej imprezowej zasady nie mieszania alkoholi – czystą rosyjską wódkę przepijano ciężkimi gruzińskimi winami. Efekt był opłakany, libacje kończyły się ”kiedy elita narodu radzieckiego była już całkowicie pijana i leżała w swoich wymiocinach pod stołem w jadalni wodza”, czyli zazwyczaj o 5-6 rano, co swoją drogą i tak było fantastycznym rezultatem jak na panów w podeszłym wieku, imprezujących praktycznie codziennie. Przy takiej intensywności i regularności pijaństwa nic dziwnego, że za najlepszą metodę na kaca Stalin uważał klasycznego ”klina” – Churchillowi, który w 1942 roku gościł w Moskwie i po suto zakrapianej kolacji rano nie był w stanie zwlec się z łóżka, dyktator polecił napić się czerwonego kaukaskiego wina. Podobno pomogło. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 19:01 Na ironię zakrawa fakt, że to właśnie jedna z takich imprez kosztowała Stalina życie. W sobotę, 28 lutego 1953 roku grupa najbliższych współpracowników Stalina najpierw oglądała z nim film na Kremlu, potem impreza przeniosła się pod miasto, do Kuncewa. Siedzieli oczywiście do białego rana. Jak pisze Joshua Rubenstein w ”Ostatnich dniach Stalina”, dyktator był wtedy ”nieźle wstawiony i w znakomitym nastroju, odprowadził gości do drzwi, dobrotliwie dowcipkując”. Ku radości towarzyszy Politbiura, następnego dnia nie wzywał ich: ”sam Chruszczow dziwił się, że przez cały dzień nie było żadnego telefonu z Kuncewa (…) w końcu położył się spać”. Podobnie postąpili inni uczestnicy imprezy, jedynie dysponujący niespożytymi siłami Beria pojechał odwiedzić zaniedbywaną ostatnio (przez liczne libacje) kochankę. W tym samym czasie pijany, opuszczony przez swoich kompanów od kieliszka, najpotężniejszy człowiek na świecie, konał przez wiele godzin w kałuży własnego moczu, nie mogąc liczyć na niczyją pomoc. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 19:37 ”Ludzie ludziom zgotowali ten los”. To słynne zdanie Zofii Nałkowskiej, wypowiedziane nad komorami gazowymi z okresu drugiej wojny, było w swej bezkompromisowej prostocie prawdziwym objawieniem. Budowniczym komór gazowych szło bowiem o to, by przekonać świat, że to nie ”ludzie ludziom”. To raczej ”nadludzie” oczyszczają ludzkość z ”podludzi”, którzy stali się zwyrodnieniem ludzkości. Znamienne, że argumentacja tego typu wciąż się powtarza. Gdy mówi się, że Serbowie niszczą Albańczyków, Albańczycy Serbów, Tutsi Hutu i Hutu Tutsi, wtedy człowiek – człowiek jako taki, po prostu: człowiek – pozostaje gdzieś w oddali i rozpływa się we mgle nieokreśloności. Niejeden myśli: ”Zawsze tak było, narody niszczyły się od niepamiętnych czasów”. I tak przed naszymi oczami wije się spirala przemocy bez wyraźnego początku i wyraźnego końca. Kto zdoła ją zatrzymać? Wydaje się, że w każdym razie nie my. Widok takiej spirali wtrąca nas w stan obojętności. Mówimy: ”Cóż mamy począć?”. REKLAMA Ale oto przychodzą słowa pisarki: ”Ludzie ludziom…”. Oczywistość tego odkrycia unieważnia wszelkie złudzenia i przekłamania. Nie ma ”nadludzi” i ”podludzi”, są ludzie. Albańczycy, Serbowie, Niemcy, Polacy, Rosjanie, Żydzi, Tutsi i Hutu – oto ludzie. Jak się to dzieje, że ludzie ludziom gotują ten los? Jak dochodzi do tego, że znika naturalna wspólnota międzyludzka, a jej miejsce zajmuje niszcząca wszystko i wszystkich nienawiść? Może nigdy nie będziemy tego wiedzieć do końca. Nie znaczy to jednak, abyśmy nie stawiali pytań. Dlaczego ludzie ludziom gotują ten los? Jednym z wyjaśnień tragedii jest teoria ”krzywych zwierciadeł”, wywodząca się z ducha kartezjanizmu. Aby poróżnić człowieka z człowiekiem, nie potrzeba wiele. Wystarczy wsunąć między nich krzywe zwierciadło. Odbita w takim zwierciadle twarz bliźniego jest wykrzywiona. Bliźni jest zawsze gorszy niż sobie wyobrażamy, jest zakłamany, podstępny, zły. Moja twarz także wygląda jak wykrzywiona. Ja widzę wykrzywioną twarz bliźniego, bliźni widzi moją wykrzywioną twarz. Wtedy jakiś cichy, wewnętrzny głosik mówi nam: ”Prostujcie się”. I tak się zaczyna. Człowiek ”prostuje” człowieka. Może nawet jest przekonany, że w ten sposób Bogu wyrządza przysługę. Ale wtedy właśnie, aby przerwać spiralę przemocy, rysuje się zadanie odejścia od zwierciadeł. Trzeba odwrócić się, odejść, rozbić wykrzywione lustra. Trzeba spojrzeć bezpośrednio i samemu stać się bezpośrednim. Trzeba mieć ”oczy ku widzeniu i uszy ku słyszeniu”. Trzeba pokazać twarz i spojrzeć w twarz. Wtedy być może odkryje się to, co ludzkość odkryła przed wiekami i co nosi w swej pamięci nawet wtedy, gdy o tym nie chce wiedzieć. Odkryje idące z twarzy innego, wyzwolone ze złudzeń i przekłamań, proste i mocne wyzwanie: ”Nie będziesz dawał fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Ono jest jak uderzenie pioruna w ciemną noc. Ono otwiera na prawdę. REKLAMA Może jednak być jeszcze inaczej. Pamiętamy opowieść o Kainie i Ablu. Dlaczego Kain zabija Abla? Nie dlatego, że Abel jest zły i zagraża jego istnieniu. Wręcz przeciwnie. Abel ginie na skutek swej dobroci. Abel staje się wybrańcem Boga. Oznacza to, że wybrańcem nie jest i nie może być Kain. W Kainie lęgnie się zawiść. Zawiść jest nienawiścią skierowaną do bliźniego nie z racji jego złości, lecz z racji jego dobroci. Człowiekowi wydaje się, że bliźni – jakiś brat Abel – okradł go z jego dobra, z jego miłości. Gdyby nie Abel, wszystko byłoby inne. Bóg nie miałby wyjścia i musiał przyjmować ofiary Kaina. Wydaje się, że można zmusić Boga do miłości grzeszników, zabijając Jego świętych. Logika nienawiści jest tu prosta: im lepiej, tym właśnie gorzej. Jeśli Albańczycy są w czymkolwiek lepsi od Serbów, tym gorzej dla Albańczyków. Albańczycy mają liczne potomstwo. Nie ma większego niebezpieczeństwa niż liczne potomstwo. Już Herod zdawał sobie z tego sprawę. Naprawdę wielkim niebezpieczeństwem ludzkości nie są potomkowie Kaina, lecz Abla. To w nich musi uderzyć nienawiść. W takich przypadkach nie jest już możliwa obrona przez dowód niewinności. Nie ma bowiem większej winy niż właśnie niewinność. Wtedy też świat staje się piekłem człowieka. Mieszkańcy piekła nie spoczną, dopóki nie zmuszą wszystkich i nie utopią wszystkich w jednej wielkiej zbrodni. Chodzi o to, by zatarły się wszelkie granice między katem a jego ofiarą. Dopiero w takim piekle pełnego sensu nabierają słowa: ”Nie zabijaj”. Niezależnie od wszystkiego, od przyjętych lub odrzuconych ofiar, od powikłań twojej miłości, od bólu zawiści – nie zabijaj. Zawsze można znaleźć wiele powodów do zabijania. Strach odznacza się w tej dziedzinie niezwykłą twórczością. Trzeba zatrzymać tę twórczość. Nie spieraj się sam ze sobą i przeciwko sobie. Po prostu: ”Nie zabijaj”. Belfast, zamach, IRA WP.PL Archiwalne zdjęcie z Belfastu. Korzenie konfliktu Irlandii oraz Wielkiej Brytanii sięgają czasów wczesnego średniowiecza. Podczas drogi krzyżowej, która zaprowadziła Chrystusa na Golgotę, wydarzyło się coś, co pozornie nie miało większego znaczenia dla całości rozgrywającego się tam dramatu. Oto w pewnym momencie zbliżyła się do Jezusa święta Weronika i wytarła Mu twarz z krwi, potu i kurzu. Czy przyniosło to ulgę cierpiącemu? Z pewnością jakąś ulgę przyniosło, ale nie była ona znacząca. Cóż może znaczyć otarte z brudu oblicze wobec bólu całego ciała? A jednak był to znaczący gest. Dowodził przede wszystkim tego, że Weronika nie uwierzyła w oskarżenia, jakie skierowano pod adresem skazańca. To był i jest człowiek. Gest ten rozbijał krzywe zwierciadła, jakimi go otoczono. Demaskował racje Kaina i unieważniał jego lęki. Krzyżowano niewinnego. Tradycja mówi, że na chuście, którą święta Weronika otarła święte oblicze, pozostało wierne tego oblicza odbicie. Gest świętej Weroniki urasta w naszych okolicznościach do miary znaczącego symbolu. Mamy wokół siebie ludzi umęczonych, wypędzonych, katowanych, którym wcześniej odebrano prawo do posiadania ludzkiej godności. Ludzie ci to odpryski kręcącej się spirali nienawiści. Gdzie jest początek spirali, gdzie może być koniec? Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że aby mógł nastąpić koniec, musi pojawić się jakaś święta Weronika, która spod złoża przesądów i złudzeń wydobędzie na jaw człowieczeństwo umęczonych. REKLAMA Czyż gest świętej Weroniki nie jest szczególnym zadaniem sztuki? Sztuka dobrze zna różnorodność masek, jakimi otacza się człowieczeństwo człowieka. Rozbijanie tych masek uważa za swe powołanie, swój los. Sztuka jest jednym wielkim krzykiem o prawdę człowieka. Mówi się: ”Gdy grzmią armaty, muzy milczą”. Ale to nieprawda. Gdy grzmią armaty, głos muzy uzyskuje niezwykłą siłę przekonania. Dopiero wtedy można zrozumieć: ”nie dawaj fałszywego świadectwa”, ”nie zabijaj”, a także – że to nie kto inny, lecz ”ludzie ludziom gotują ten los”. (...) Pomagając bliźnim, potwierdzamy prawdę o człowieku, o jego człowieczeństwie – tę prawdę, której świat potrzebuje dziś bardziej niż chleba. Tekst napisany w kwietniu 1999 roku. Fragment pochodzi z książki ”Krótki przewodnik po życiu”, ks. Józefa Tischnera, wydanej nakładem wydawnictwa Znak. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 19:49 Ona jest początkującą fotomodelką z Polski. On pochodzącym z Kazachstanu miliarderem zarządzającym swoim imperium z willi na Lazurowym Wybrzeżu. Czy w tej historii jest szansa na miłość, nawet pomimo głęboko skrywanych tajemnic z przeszłości? ”To najbardziej egzotyczna ze wszystkich moich książek” – mówi Augusta Docher, autorka ”Kryształowych serc”. Odpowiedz Link
seremine Re: TAK TO SOBIE 02.12.17, 23:08 Nie żyje Maciej Kijowski. Współtworzył dziesiątki filmów Zmarł Maciej Kijowski, autor zdjęć do ponad 50 filmów i seriali. Znany polski operator filmowy miał 82 lata. O jego śmierci poinformowało Stowarzyszenie Filmowców Polskich, którego był wieloletnim członkiem. Odpowiedz Link