16.02.13, 16:30
Lufthansa, Emirates i Qatar Airways chcą wozić Polaków taniej i bardziej komfortowo od linii lotniczych LOT. Czy nowy prezes LOT uratuje upadającą spółkę?
www.wprost.pl/ar/387555/LOT-tylko-dla-patriotow/
Obserwuj wątek
    • seremine Re: LOT 16.02.13, 16:33
      Fotel szefa LOT to najbardziej gorące krzesło w Polsce – na tym stanowisku zmieniło się już kilkunastu menedżerów. Najnowszy konkurs na prezesa też miał dramatyczny przebieg – nieoficjalnie wiadomo, że w ostatniej chwili minister skarbu zmusił radę nadzorczą przewoźnika do wyboru swojego kandydata – znienawidzonego przez związki zawodowe Sebastiana Mikosza. Czy ma on szansę wyprowadzić firmę na prostą?

      80 proc. Amerykanów jest gotowych płacić więcej za produkty i usługi wytworzone w ich kraju, bo gwarantuje to utrzymanie miejsc pracy w rodzimej gospodarce – wynika z najnowszych badań Boston Consulting Group. Czy na taki patriotyczny gest mogą liczyć Polskie Linie Lotnicze LOT? Kiedy w ubiegłym tygodniu na warszawskim lotnisku Okęcie wylądował pierwszy samolot linii Emirates, pasażerowie rozpływali się w zachwytach nad jakością obsługi, wygodą i pokładową kuchnią. Na pytanie, czy byliby gotowi płacić więcej za lot do Singapuru obsługiwany przez polskiego przewoźnika, wszyscy mieli zdziwione miny. – Wygra lepszy – odparła jedna z pasażerek.

      Zapał nawet najbardziej zagorzałych patriotów zakupowych gaśnie, gdy spojrzy się na ceny. Przelot do Singapuru polskimi liniami kosztowałby 5,4 tys. zł – niemal dwa razy drożej od tego, co proponują Emirates i Qatar. Bijąc się o pasażerów z Polski i naszego regionu Europy, linie te zaproponowały niemal dumpingowe ceny. Wakacyjna wyprawa na Seszele będzie kosztować tylko 1815 zł. Do Dżakarty, skąd już blisko na Bali, polecimy za 1827 zł.
      • seremine Re: LOT 16.02.13, 16:34
        Jasne ze sie wybiera lepsze i tańsze. Prawo rynku..
    • jerzy_55 Re: LOT 16.02.13, 18:19
      "Trzeba to powiedzieć brutalnie – bez zwolnień grupowych LOT nie przetrwa” – te słowa premiera Donalda Tuska będą pamiętane długo.
      Podobnie jak zdanie, że rząd nie będzie ingerował w firmy, które zwalniają, by przetrwać. A ja zapytam, co rząd przez te lata robił, żeby firmy nie musiały zwalniać, szczególnie te z państwowym udziałem? Przecież te firmy to majątek narodowy, za który odpowiadają rząd i premier. Co robili minister skarbu i premier osobiście, żeby nie doprowadzić do sytuacji takiej, w jakiej znalazł się LOT? Albo PZU? Zamiast rzeczowych odpowiedzi na takie pytania słyszymy coraz bardziej irytującą, propagandową wymówkę: bo kryzys. Słowo „kryzys” stało się odpowiedzią na wszystkie zaniedbania i zaniechania, na bezradność wobec wyzwań, przed jakimi stoi rząd.
      Co mają powiedzieć wyrzucani z pracy? Cieszyć się, że firma ich zwalnia, bo dzięki temu przetrwa? Nonsens. A tak de facto mówił premier: ludzie, którzy będą blokować zwolnienia, zrobią sobie na złość. Niby jak, co zyskują? Godziwe zasiłki? Profesjonalne i skuteczne programy, które szybko pozwolą im znaleźć nową pracę? Może pomocne urzędy pracy? To fikcja. Państwo w tym obszarze nie działa. Obszernie piszemy o tym w artykule „Polska bez pracy”.
      Realna walka nie z bezrobociem, ale o miejsca pracy powinna być priorytetem Tuska. A nie jest. Minister pracy Kosiniak-Kamysz nawet nie raczył osobiście wytłumaczyć się w Sejmie z rekordowego bezrobocia. Panie premierze, gdzie jest minister pracy? Jaki ma plan? Zapomniałem już, jak wygląda.
      I na koniec. Poglądy wygłoszone przez premiera o zwolnieniach do żywego przypominają arogancję premiera Cimoszewicza, który uznał, że powodzianie sami sobie są winni, bo się nie ubezpieczyli. Te słowa kosztowały SLD władzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka