jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 18:35 Od dłuższego czasu na łamach kolorowej prasy możemy śledzić przebieg rozstania dwóch filarów zespołu Bajm - Beaty Kozidrak i Andrzeja Pietrasa. Ta sytuacja bardzo niepokoi fanów. Choć mogłoby się wydawać, że Bajm bez Beaty Kozidrak istnieć nie może, pełne prawa do nazwy i działalności zespołu ma Pietras. Piosenkarka chciałaby zakończyć ten etap w swoim życiu. Złożyła pozew o rozwód, jednak zapowiedziała "prywatną zemstę". Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 18:36 Beata Kozidrak uważa, że jej historia jest w stanie pomóc innym kobietom. Dlatego też, zdecydowała się na opisanie swojego prywatnego życia i opublikowania go w formie książki. Z pewnością nie zabraknie w niej pikantnych szczegółów z rozpadającego się właśnie małżeństwa z Andrzejem Pietrasem. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 19:02 O kryzysie w małżeństwie Anity Kruszewskiej i Andrzeja Grabowskiego mówi się w mediach od dłuższego czasu. Aktor miał zaniedbywać żonę, która przeszła dwa poważne udary mózgu. Podobno nawet nie miał czasu na to, aby odwiedzać ją w szpitalu. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 19:54 Nierówności w dochodach, rosnąca przepaść między bogatymi i biednymi są jednymi z kluczowych wyzwań naszych czasów. Dotyczą wszystkich bez wyjątku, na całym świecie. Od lat trwa dyskusja, jak przeciwdziałać szybkiemu pogłębianiu się nierówności społecznych. Politycy, naukowcy czy aktywiści są bezsilni i bezradni. Nie mają pomysłu, jak powstrzymać ten proces. Niezliczone przemówienia, analizy, rachityczne akcje protestacyjne czy kilka filmów dokumentalnych okazują się nieskuteczne. Nasuwa się pytanie: Dlaczego? I dlaczego akurat teraz? "Papiery z Panamy" kryją odpowiedź o przyczynę wszechobecnej, codziennej korupcji. Nie jest dziełem przypadku, że odpowiedź pochodzi akurat z kancelarii prawnej. Mossack Fonsecka jest czymś więcej niż zwykłym trybikiem w machinie "zarządzania majątkiem i optymalizacji podatkowej". Od dziesięcioleci kancelaria działała w interesie przestępców, wykorzystując posiadane wpływy do tworzenia i obchodzenia przepisów prawa na świecie. Przypadek karaibskiej wyspy Niue uzmysławia, że Mossack Fonsecka stworzyła własny raj podatkowy. Ramón Fonseca i Jürgen Mossack próbują nam wmówić, że zarządzanie spółkami fasadowymi przypomina handel samochodami: trudno pociągnąć do odpowiedzialności dilera samochodowego za to, że sprzedane przez niego auto było narzędziem przestępstwa. Problem w tym, że sprzedawcy używanych samochodów nie tworzą przepisów prawa. Kancelaria Mossack Fonseca zakładała fikcyjne spółki w celu przeprowadzenia oszustw na wielką skalę: sprzedawała zatem bardzo specyficzne samochody. Spółki fasadowe kojarzy się często z procederem unikania płacenia podatków. "Papiery z Panamy" nie pozostawiają cienia wątpliwości: nawet jeśli tego rodzaju spółki nie są nielegalne w świetle definicji prawa, to wykorzystuje się je do szerokiego spektrum przestępstw, znacznie groźniejszych w skutkach niż oszustwa podatkowe. Ujawnienie całej prawdy zajmie lata, a może dziesięciolecia Zdecydowałem się postawić kancelarię Mossack Fonseca pod pręgierzem opinii publicznej. Uważam, że właściciele kancelarii, pracownicy i klienci powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności za udział w przestępczym procederze. Dotychczas ujrzał światło dzienne zaledwie ułamek brudnych interesów prowadzonych przez firmę Mossack Fonseca. Ujawnienie całej prawdy zajmie lata, a może dziesięciolecia. Tymczasem na świecie rozgorzała debata, budząc nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. Koniec z uprawianą w minionych latach retoryką uprzejmości, pomijającą wszelkie słowa krytyki pod adresem bogaczy i możnych tego świata. Czas skupić się na istocie problemu. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o "Panama Papers" [INFOGRAFIKA] Zobacz więcej W związku z tym pragnę zaprezentować kilka przemyśleń. Na wstępie chcę wyjaśnić jedną rzecz: nie działam na zlecenie żadnego rządu czy służb specjalnych i nigdy z nimi nie współpracowałem czy to w charakterze etatowego pracownika, czy współpracownika. Prezentuję wyłącznie osobisty punkt widzenia, a podejmując decyzję o udostępnieniu dokumentów redakcji "Süddeutsche Zeitung" i Międzynarodowemu Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) nie działałem z pobudek politycznych. Po przejrzeniu dokumentów zdałem sobie sprawę z ogromnego znaczenia ich zawartości. Relacje w mediach skupiają się na skandalicznej legalności i przyzwoleniu na praktyki tolerowane w ramach istniejącego systemu. Wszystko, co jest legalne i dozwolone jest w istocie skandaliczne i musi zostać zmienione. Nie możemy stracić z pola widzenia innego ważnego aspektu: kancelaria, jej właściciele i pracownicy świadomie i wielokrotnie złamali niezliczone przepisy na całym świecie. Publicznie zachowywali się tak, jakby nie wiedzieli, że działają w szarej strefie. Jednak dokumenty pokazują, że byli świetnie poinformowani i świadomie łamali prawo. Wiemy już na przykład, że Jürgen Mossack popełnił krzywoprzysięstwo przed sądem federalnym w Nevadzie. Wiemy także, że dział informatyczny jego kancelarii próbował zatuszować dowody w sprawie. Już tylko z tego powodu informatycy i ich pracodawca powinni stanąć przed sądem. Whistleblowerom w USA i Europie zniszczono życie "Papiery z Panamy" mogą doprowadzić do wniesienia tysięcy aktów oskarżenia, jeśli organa ścigania wejdą w posiadanie dokumentów i ocenią ich zawartość. ICIJ i jego partnerzy medialni słusznie oświadczyli, że nie udostępnią władzom dokumentów. Jestem skłonny współpracować z instytucjami państwowymi ? oczywiście w miarę swoich możliwości. Widziałem jednak, co działo się z whistleblowerami i aktywistami w USA i Europie, jak zniszczono im życie po ujawnieniu przez nich różnych nieprawidłowości, nierzadko o przestępczym charakterze. W efekcie Edward Snowden znalazł się na wygnaniu w Moskwie z powodu nakazu aresztowania wydanego przez administrację Obamy na podstawie ustawy antyszpiegowskiej. Tymczasem za informacje na temat działalności NSA (Narodowa Agencja Bezpieczeństwa ? przyp. Onet) Snowden powinien zostać potraktowany jak bohater i nagrodzony, a nie ukarany. Bradley Birkenfeld otrzymał miliony dolarów od amerykańskich władz podatkowych za pomoc w ujawnieniu oszustwa, które pozwalało bogatym Amerykanom unikać płacenia podatków, a mimo to został skazany na karę więzienia przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Obecnie w Luksemburgu toczy się proces Antoine'a Deltoura za przekazanie dziennikarzom poufnych informacji o tym, jak władze Luksemburga przyciągały międzynarodowe koncerny w zamian za korzystne udogodnienia podatkowe, narażając europejskich sąsiadów na utratę miliardów euro podatków. Istnieje mnóstwo podobnych przykładów. Whistleblowerzy, słusznie ujawniający nieprawidłowości: wszystko jedno czy w roli pracownika danej instytucji, czy outsidera, zasługują na immunitet. Koniec, kropka. Dopóki rządy nie zagwarantują whistleblowerom ochrony prawnej, dopóty organy ścigania będą zdane na własne źródła informacji albo doniesienia w mediach w celu uzyskania dostępu do odpowiednich dokumentów. Dopóki tak się nie stanie, apeluję do Komisji Europejskiej, parlamentu brytyjskiego, Kongresu Stanów Zjednoczonych i wszystkich państw o podjęcie szybkich działań nie tylko w ochronie whistleblowerów, ale także w celu położenia kresu globalnym nadużyciom w dziedzinie rejestrowania spółek prawa handlowego. Unia Europejska powinna zadbać o swobodny dostęp do rejestru spółek i szczegółowych danych na temat ich rzeczywistych właścicieli w każdym kraju członkowskim wspólnoty. Chory system finansowania kampanii wyborczych w USA Wielka Brytania może być dumna z dotychczasowych posunięć w polityce wewnętrznej. Musi jednak ruszyć do działania, by doprowadzić do zniesienia tajemnicy bankowej w swoich terytoriach zamorskich, będących jednym z głównych filarów zinstytucjonalizowanej korupcji na całym świecie. Stany Zjednoczone powinny dokładniej przyjrzeć się praktykom poszczególnych stanów w zakresie przechowywania i przetwarzania danych handlowych i osobowych spółek. Najwyższy czas, by Kongres przystąpił do działania i wymusił politykę przejrzystości, ustalając standardy w zakresie publicznego dostępu i ujawniania danych spółek. Wychwalanie zalet polityki przejrzystości na szczytach polityczno-gospodarczych to jedna strona medalu, druga to przejście od słów do czynów. Jest tajemnicą poliszynela, że amerykańscy kongresmeni spędzają większość czasu na zbieraniu funduszy na kampanie wyborcze. Skoro politycy zabiegają o pieniądze u przedstawicieli elit, które w porównaniu z innymi grupami społecznymi są żywotnie zainteresowane unikaniem płacenia podatków, trudno prowadzić skuteczną walkę z oszustwami podatkowymi. Te podejrzane praktyki powodują, że kręcimy się w kółko, a problem wydaje się nierozwiązywalny. System finansowania kampanii wyborczych w Stanach Zjednoczonych jest chory i wymaga zreformowania. Oczywiście to nie jedyne zagadnienie wymagające naprawy. Nowozelandzki premier John Key zachował wymowne milczenie w dyskusji o roli, jaką odegrał jego kraj w procederze prania brudnych pieniędzy na Wyspach Cooka, awansujących Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 19:58 No photo ~Zygmunt Skromny : Chciwosc ludzi tego swiata nie ma granic. Duzo sie mowi o bogatych darczyncach jak Bill Gates, ale z nimi jest cala masa chciwosow, ktorzy nie podziela sie dochodem z podatnikami. Latwiej sie rozdaje to czego mam w nadmiarze niz dzielenie sie z fiskusem. Zaradni, inteligentni i bogaci nie czuja sie zoobowiazani oddawac swoich dochodow nieudacznikom, leniom i pokrzywdzonym przez los. Rewolucja bolszewicka wymiotla kulakow i wprowadzila "rownosc" w efekcie miliony ludzi zmarly z glodu. To stanowiacy prawo jak poslowie (tez lepkie raczki) powinni stworzyc taki system kontroli dochodow I placenia podatkow, ktory zapobiegalby takim aferom. Skarbowe urzedy na swiecie slabo sie staraja I pracuja w nich ludzie tez podatni na dodatkowe wynagrodzenie. Tacu sa ludzi i jeszcze nikomu nie udal sie ich zmienic nawet Bogu z jego X przykazaniami, gdze VII mowi nie kradnij! Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 19:59 No photo ~Bolo : Polska nie jest wyjątkiem,mamy tutaj podobne mechanizmy .Wystarczy prześledzić wdrażane ustawy w ostatnim 25 leciu .Wiele z nich służyło nie narodowi a określonej grupie mającej swe lobby i podobne mechanizmy w Sejmie .Wielu obecnych polityków czy też posłów ma tego świadomość i o dziwo nie reagują .Jeśli myślicie,że PIS to zmieni to jesteście w błędzie .Tam też mamy nikczemnych ludzi. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 20:01 ~Karol : U nas we Wrocławiu jeden taki z tej listy "kupił" kamienicę z lokatorami i wyrzucił emerytów oraz matkę z dziećmi na ulicę. Cwaniaczek był kiedyś prezydentem Warszawy i miał farta w ruletce więc myśli ,że jest poza prawem. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 20:02 ~lol do ~Erazm: ?Świat jest na tyle duży, aby zaspokoić potrzeby wszystkich. Ale zawsze będzie za mały, by zaspokoić chciwą jednostkę.? /Mahatma Ghandi/. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 20:34 Mówi się, że z operacjami plastycznymi i zabiegami medycyny estetycznej jest jak z tatuażami ? zrobisz jeden, zaraz myślisz o kolejnym. Tak jest w przypadku Renee Zellweger, która po raz kolejny zafundowała sobie powiększenie ust. 47-letnia aktorka, która niedawno skończyła zdjęcia do trzeciej części ?Bridget Jones?, została sfotografowana nieopodal kawiarni w Los Angeles. Jednak tym razem uwagi papaprazzi nie zwróciły sportowe ubranie gwiazdy czy brak makijażu. Na najnowszych zdjęciach wyraźnie widać, że jej górna warga znacznie się powiększyła, przybierając wręcz karykaturalne rozmiary. W kontekście operacji plastycznych o Zellweger zrobiło się głośno w 2013 roku, kiedy po dłuższej przerwie pojawiła się na salonach zupełnie odmieniona. Do tego stopnia, że niektórzy fani mieli trudność z jej rozpoznaniem Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 20:39 W 1985 roku w podziemiach zabytkowego kompleksu zamkowo-pałacowego w Beczowie nad Ciepłą w zachodnich Czechach znaleziono tajemną piwniczkę z winami ukrytymi przed komunistycznymi władzami. 133 butelki zostały pozostawione rodzinę Beaufortp-Spontin. Wśród prawdziwych skarbów są m.in. Chateau d'Yquem z 1892 i 1896 roku, których wartość sięga 30 tysięcy dolarów za butelkę. Wartość całej kolekcji win szanowana jest na ponad milion dolarów. Ach te wina! Odpowiedz Link
jutta_t Re: Tak sobie.. 24.05.16, 20:48 Polskie wojska specjalne mają 9 lat! W ich skład 24 maja 2007 roku weszły: Jednostka Wojskowa Komandosów, Formoza i GROM. Od tego momentu w Polsce obchodzone jest Święto Wojsk Specjalnych. Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 24.05.16, 21:55 ąd uznał, że prokuratorzy przedstawili wystarczające dowody, aby rozpocząć główny proces. 78-letni Bill Cosby, wchodząc do gmachu sądu, pomachał zgromadzonym. Wyglądał lepiej niż podczas aresztowania w grudniu, kiedy poruszał się przy pomocy laski. Sprawa dotyczy molestowania seksualnego. Zarzuty postawiła Andrea Constand, która ponad 11 lat temu była pracownikiem Temple University. Śledczy poinformowali, że Cosby odurzył ją narkotykami i dopuścił się molestowania seksualnego w jej domu pod Filadelfią. O tego typu przestępstwa w Stanach Zjednoczonych aktora oskarżyło już ponad 50 kobiet. 12 lat temu prokuratura nie miała wystarczających podstaw, aby rozpocząć przeciwko Cosby'emu dochodzenie. Teraz sytuacja się zmieniła. W tym przypadku sprawa się nie przedawniła i śledztwo pięć miesięcy temu zostało wznowione. Pierwsze zarzuty kryminalne wobec komika postawiono pod koniec 2015 roku. CNN, IAR, REUTERS Odpowiedz Link
dunant Re: Tak sobie.. 25.05.16, 00:33 I ? z Rocznicy ! Codziennie trafiam na ciekawe artykuły i doniesienia warte udostępnienie, jak chociażby ten poniżej autorstwa prof. Leszka Balcerowicza. Staram się też o przedstawienie własnego stanowiska w wielu bieżących sprawach. Niestety, notoryczny brak czasu jest głównym hamulcowym w realizacji moich codziennych planów. Ale dzisiaj ?w wolnym okienku? trafiłem w POLITYCE między innymi na ważny artykuł opublikowany z okazji 90. Rocznicy zamach majowego. Publikacja Marka Henzlera jest wyważona, obiektywna ograniczająca się do przedstawienia powodów trudności w ustaleniu liczby ofiar po obu stronach polsko-polskiego konfliktu. Kogo policzono, a kogo nie ? Okazuje się, że liczba ofiar była zaniżana po obu stronach, a ich rozmiar ustalany różną metodą obliczeniową w zależności od poglądów ich autora. Szczególnie charakterystyczne i wiele mówiące o podziałach w społeczeństwie lat 20., które doprowadziły do tego krwawego konfliktu, są zachowane inskrypcja na grobach warszawskich cmentarzy. ?Poległy w walkach bratobójczych?, ?Poległ bohatersko w obronie prawa i Konstytucji?, ?Piłsudczyk? itp. Bo na grobach żołnierzy i cywilów wiernych rządowi w treści inskrypcji podkreślane są wartości, za które zginęli ich synowie, ojcowie, czy bracia: wierność przysiędze, obrona praworządności i konstytucji ? albo udział w ?walkach majowych? bądź ?bratobójczych? co dokumentowała druga strona konfliktu. WARTO O TYM PAMIĘTAĆ ! P.S. Zachęcam również do zapoznania się z artykułem Daniela Passenta ?Pod flagą biało-czerwoną? i Jego trafną obserwacją cyt.: ?Od kiedy Bronisław Wildstein dostał Orła Białego, nic nie jest przesądzone ? wszystko jest możliwe"...z netu Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 15:53 Zdesperowani byli właściciele nieruchomości zagrabionych dekretem Bieruta liczą na pomoc rządu w walce z dziką reprywatyzacją. To płonne nadzieje. Pat prawny wokół tak zwanej reprywatyzacji warszawskich nieruchomości zawłaszczonych przez państwo ponad 70 lat temu trwa. Nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami, która miała ukrócić dziką, często wątpliwą prawnie restytucję stołecznych kamienic i gruntów trafiła, decyzją poprzedniego prezydenta, do Trybunału Konstytucyjnego. Tam słuch po niej zaginął. Rozwiązaniem palącego problemu warszawskich nieruchomości miał być wspólny projekt kolejnej nowelizacji tej samej ustawy przygotowany wspólnie przez środowiska właścicieli warszawskich nieruchomości i stowarzyszenia lokatorów. Ci pierwsi od dekad próbują odzyskać zawłaszczone przez państwo mienie. Ci drudzy, są często nękani przez tak zwanych czyścicieli kamienic czyli sprytnych inwestorów, którzy skupują roszczenia, a po udanej rewindykacji brutalnie usuwają z nieruchomości niepożądanych mieszkańców. Wątpliwe jednak by nowy projekt zyskał poparcie partii rządzącej skoro już pierwsza publiczna prezentacja noweli zakończyła się awanturą. W dużym skrócie ? stowarzyszenia zrzeszające byłych właścicieli, którzy dekretem Bieruta stracili swoje nieruchomości (na mocy dekretu znacjonalizowano prawie wszystkie warszawskie grunty i budynki) proponują automatyczny zwrot zagrabionych nieruchomości byłym właścicielom albo ich spadkobiercom. Tam gdzie zwrot nieruchomości w naturze nie jest już możliwy autorzy przewidują odszkodowania. Postulują, żeby pieniądze jakie warszawski ratusz i Skarb Państwa uzyskują, ze sprzedaży stołecznych nieruchomości (w dużej mierze przejętych na mocy dekretu z 1945 roku) posłużyły do wypłaty odszkodowań dla byłych właścicieli. Część środków miałaby zostać wykorzystana do budowy mieszkań komunalnych dla lokatorów, którzy dziś zajmują mieszkania w zawłaszczonych kamienicach. Z uwagi na tą ostatnią propozycję projekt nowelizacji miały poprzeć środowiska lokatorów. Tak się jednak nie stało. Podczas prezentacji projektu działacze reprezentujący interesy lokatorów nie zostawili na nim suchej nitki. Pomysł finansowania budowy mieszkań ze sprzedaży stołecznych nieruchomości to finansowa utopia. W rzeczywistości okazałby się bardzo kosztowny dla Skarbu Państwa i mocno niesprawiedliwy. W końcu w czasie II wojny 80 proc. ówczesnej Warszawy zostało zniszczone, a budynki odbudowano na koszt społeczeństwa. Autorzy projektu apelują do rządu i parlamentarzystów o pilne zajęcie się tematem tak zwanej warszawskiej reprywatyzacji. Szkopuł w tym obecny stan prawny jest dla PiS politycznie wygodny. Obecnie koszty tak zwanej reprywatyzacji, prowadzonej głównie na salach sądowych, rzadko przez prawowitych spadkobierców byłych właścicieli, częściej przez wyspecjalizowane grupy zajmujące się skupem wierzytelności i rewindykacją, ponosi stołeczny ratusz. Dziś koszt wypłaty odszkodowań dla właścicieli roszczeń sięga 200 mln zł rocznie. Ale ta suma rośnie, za kilka lat koszty wzrosną do pół miliarda złotych rocznie. Zaś wszystkie roszczenia byłych właścicieli wobec miasta stołecznego Warszawy sięgają 20 mld zł. Rok temu parlament uchwalił przepisy, które gwarantują Warszawie finansowe wsparcie z budżetu. Jednak rząd PiS zablokował niedawno wypłatę 200 mln zł z budżetu państwa, które stołeczny ratusz miał otrzymać tytułem wyrównania kosztów postępowań reprywatyzacyjnych. Trudno to uznać za coś więcej niż złośliwość wobec przeciwników politycznych. Polska jest jedynym krajem postkomunistycznym, który po 1989 roku nie rozwiązał systemowo zwrotu majątków zagrabionych przez PRL. Jedyną zdecydowaną próbę zmierzenia się z tym problemem podjął rząd Jerzego Buzka, ale sensowną ustawę reprywatyzacyjną w 2001 roku zawetował Aleksander Kwaśniewski. PiS też tej wstydliwej sprawy nie załatwi. Jarosław Kaczyński jest bowiem przeciwny zwracaniu majątków byłym właścicielom. ? To by oznaczało, że potomkowie biednych Polaków mają zapłacić potomkom bogatych. Proszę wybaczyć, ale to jest nierealizowalne. Nikt w Polsce się na to nie zgodzi ? mówił o reprywatyzacji Jarosław Kaczyński w ubiegłym roku. ? Historii cofnąć się nie da ? dodał prezes PiS. Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 15:56 Wbrew temu, co insynuował szef służb podczas ?audytu? rządów PO-PSL, w maju 2010 roku w ambasadzie RP w Moskwie nie doszło do zdrady stanu. O ?wydanie informatora w ręce FSB? oskarżał rząd PO-PSL Mariusz Kamiński, obecny koordynator ds. służb specjalnych. Podczas tzw, audytu Kamiński twierdził, że tuż po katastrofie smoleńskiej do ambasady RP w Moskwie zgłosił się mężczyzna oferujący informacje na temat rzekomego zamachu. Został jednak odprawiony. Kamiński stwierdził, że wydano go na pastwę moskiewskich służb. Sęk w tym, że Kamiński się mylił. Jak informuje ?Gazeta Wyborcza?, kiedy tajemniczy informator zgłosił się do polskiej ambasady w Moskwie, wywiad dokładnie go sprawdził i ustalił, że w rzeczywistości był to człowiek wysłany przez FSB (rosyjski wywiad). Tylko dlatego strona polska przekazała dane mężczyzny Rosjanom. - To był element typowej gry służb, w której chodzi o sianie zamętu i dezinformację przeciwnika - tłumaczy ?Gazecie Wyborczej? były oficer Agencji Wywiadu. Scenariusz z prowokacją, która była obliczona na zdestabilizowanie sytuacji w Polsce opisał już wcześniej ?Newsweek?. W rozmowie z nami Robert Cheda, były oficer operacyjny i ekspert ds. wywiadu wojskowego, przyznał, że sprawdzanie tzw. oferentów (osób przychodzących do placówek dyplomatycznych z wrażliwymi informacjami) to standardowa procedura. - Zachodzi zbyt duże ryzyko prowokacji: albo prasowej, albo służb specjalnych, albo osób działających na zlecenie polityczne. Oczywiście, nie można wykluczyć, że taki człowiek ma szczere intencje. Ale to kwestia wyboru i ostrożności - tłumaczył. Zobacz, co o audycie rządów PO-PSL mówią politycy opozycji: - Odsyłanie oferentów jest wynikiem strategicznej decyzji i należy też to jasno zakomunikować. Po smoleńskiej katastrofie po polskiej stronie po prostu mocne były obawy związane z ewentualną rosyjską prowokacją - wyjaśniał na łamach ?Newsweeka? Cheda. Jak mówił, jeśli strona polska potwierdziła, że mężczyzna działał na zlecenie FSB, to wysłanie informacji o nim Rosjanom było siarczystym policzkiem dla Kremla. - W świecie służb to znak: ?wiemy, co kombinujecie, nie udało się? - stwierdza z kolei rozmówca ?Gazety Wyborczej?. Nie wiadomo, czy rosyjski prowokator za informacje ?o udziale osób trzecich? w katastrofie pod Smoleńskiem żądał pieniędzy. Wiadomo za to, że FSB po otrzymaniu jego danych od polskiego wywiadu, nie udzieliła żadnej informacji zwrotnej. - Jeżeli pod decyzją są podpisy Juszczaka i Stępnia (ówcześni wiceszefowie Agencji Wywiadu - przyp. red.), to znaczy, że wszystko bardzo dokładnie zbadano. Obaj zastępcy rzadko się zgadzali i walczyli ze sobą. Jeśli to była ich wspólna decyzja, to znaczy, że wiedzieliśmy, co robimy - mówi informator ?Gazety Wyborczej?. Źródło: Wyborcza.pl Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: Tak sobie.. 25.05.16, 17:23 Wideo Tematy Dom i Ogród NBP: Finanse w społeczeństwie Kupony rabatowe Newsweek.plPolska AA Podziel się Cezary Michalski Cezary Michalski Publicysta Newsweeka Więcej artykułów ? Mydlany blask prezydenta Dudy 24-05-2016 , ostatnia aktualizacja 24-05-2016 15:02 Poleć 577 Tweet Skomentuj 183 Andrzej Duda fot. Jacek Turczyk / źródło: PAP Po roku prezydentury Andrzej Duda jest najmniej ciekawym i najmniej znaczącym politykiem obozu rządzącego Polską. Pisanie o roku prezydentury Andrzeja Dudy jest zajęciem nudnym. To pisanie o obłym wizerunku i psychologicznych słabościach osoby, a nie o polityce czy ideach obozu, który ta osoba reprezentuje. W obszarze idei i strategii politycznej dominującej dziś w Polsce prawicy ciekawe jest obserwowanie Jarosława Kaczyńskiego, który ten obóz skonsolidował i doprowadził do zwycięstwa. Na swój sposób ciekawe jest też obserwowanie Joachima Brudzińskiego, Mariusza Kamińskiego, Zbigniewa Ziobro, Antoniego Macierewicza, którzy w cieniu Prezesa umacniają pozycje, z których kiedyś zawalczą o schedę po nim. Ciekawe jest też obserwowanie zaczynającego swoje terminowanie w polityce Mateusza Morawieckiego, a nawet obserwowanie łamańców Jarosława Gowina, który wciąż usiłuje się w obozie prawicy ulokować, także na pozycji jednego z możliwych delfinów Kaczyńskiego. Tymczasem Andrzej Duda, mimo że od roku piastuje najbardziej eksponowaną pozycję w państwie, nie tworzy ani polityki prawicowej, ani prawicowych idei, ani nie cieszy się autorytetem wśród działaczy PiS, ani nikt nie zalicza go już dzisiaj do ludzi, którzy będą walczyć o władzę na prawicy po Jarosławie Kaczyńskim. Brak szacunku dla własnych obietnic Rozpoznanie psychologiczne, jakie wobec Dudy miał Jarosław Kaczyński było bez pudła. Prezes PiS szukał człowieka, który nie wykaże się żadną samodzielnością, co było dla Kaczyńskiego kluczowe w wypadku, gdyby ten człowiek faktycznie zajął pozycję, z której nie będzie go można tak łatwo odwołać. Jednocześnie Prezes PiS znalazł w Dudzie postać, która swoim mydlanym blaskiem wygładzała kanty wizerunku partii wiecznych opozycjonistów i wiecznych frustratów. A takie wygładzenie wizerunku było konieczne, jeśli PiS miał wygrać wybory i stać się partią rządzącą. Faktycznie, to w czasie kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy Jarosław Kaczyński po raz pierwszy od ośmiu lat znów przebił się do centrowego elektoratu. I to właśnie postać Dudy przesłoniła ryzykowne wizerunki Kaczyńskiego, Macierewicza, Kamińskiego, Ziobry, którzy mieli realnie rządzić Polską po zwycięstwie PiS-u. Najbardziej uderzający u Andrzeja Dudy jest jego brak szacunku dla samego siebie. Zgłasza radykalne propozycje przygotowywane przez PR-owców PiS-u i zaakceptowane przez Kaczyńskiego, po czym nie interesuje go dalszy los tych pomysłów w politycznym czy społecznym realu. Tak było z propozycją uwolnienia ?frankowiczów? od konsekwencji ich biznesowego wyboru (fakt, że nieco ośmielonego przez bankowych doradców). Kampanijny projekt zgłoszony przez Andrzeja Dudę był w oczywisty sposób absurdalny, zniszczyłby polskie banki i polską walutę. Nie mógł być zrealizowany. Z pogardą wypowiadają się o nim Morawiecki i Szałamacha, Kaczyński zgadza się, by ten projekt gnił w parlamentarnych i ministerialnych szufladach. Prezydenta Dudy to już nie dotyczy. Także obniżenie wieku emerytalnego, które szerokim gestem obiecywał Andrzej Duda w kampanii jako swój priorytet, nie stało się priorytetem rządzącego obozu. Utknęło w wygodnych dla Kaczyńskiego ?konsultacjach?, czyli sporach pomiędzy związkami, pracodawcami i rządem. Pozwala to oszczędzić miliardy złotych na prawdziwe priorytety władzy, dzięki kolejnym miesiącom opóźnienia w realizacji pomysłu, dla którego prezydent Andrzej Duda gustownie stracił zainteresowanie. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 17:30 PAP Piłsudczycy nie walczyli z Kościołem o legalizację rozwodów. Za życie wbrew szóstemu przykazaniu uzyskiwali rozgrzeszenie wprost z Watykanu. Dzisiejsze kłótnie wokół kwestii etycznych i moralnych to pestka w porównaniu z podobnymi debatami w II Rzeczypospolitej. Zaczęło się niewinnie. ?Nasze czasy olbrzymiego przewrotu w pojęciach seksualnych i przewartościowania moralności, czasy wyzwolenia kobiet stwarzają niewątpliwie nowe i nieznane dotychczas możliwości w stosunkach dwóch (albo i jednej) płci? ? ogłosiła w ?Wiadomościach Literackich? w 1925 r. feministyczna pisarka i publicystka Irena Krzywicka. Pierwsze jej artykuły były zapowiedzią rewolucji obyczajowej. Choć salony warszawskie przyjęły je z przymrużeniem oka i częściej mówiono, że autorka z mężem żyją w otwartym związku i swobodnie dobierają sobie kochanków. Na szczęście dla młodej pisarki śmiertelnie poważnie do jej publicystyki podeszła prawica. Uznano ją za wroga rodziny i społeczeństwa, zarzucając deprawowanie kobiet oraz spotwarzanie ideału matki Polki. Bo przecież polskie kobiety nie powinny zajmować się niczym innym, tylko poświęcaniem siebie rodzinie i ojczyźnie. ?Przedwojenne [sprzed I wojny światowej ? przyp. red.] matki wiedziały, że oprócz ich potrzeb i pożytku dzieci jest jeszcze coś ważniejszego, trwalszego, czemu i siebie, i dzieci swoje poświęcić należy ? a tym jest przyszłość narodu? ? grzmiała w październiku 1928 r. na łamach ?Kuriera Warszawskiego? Iza Moszczeńska. U sympatyzującej z endecją założycielki Ligi Kobiet Polskich wzorzec kobiety liberalnej wzbudzał totalne obrzydzenie. ?Ta matka biorąc amanta i spędzając noce na dancingu, ma przede wszystkim wiele pewniejsze widoki, że jej synalek w komunizm bawić się będzie? ? ostrzegała Moszczeńska. Matka biorąc amanta i spędzając noce na dancingu, ma przede wszystkim wiele pewniejsze widoki, że jej synalek w komunizm bawić się będzie. Jeszcze na początku lat 30. Krzywicka niezachwianie wierzyła w rychło zbliżające się wyzwolenie kobiet, które ?moralność stworzona przez mężczyzn obłożyła obawą grzechu, niby podatkiem (?) narzuciła kobiecie sprzeczną z naturą monogamię, której mężczyźni nigdy nie brali na serio?. Wtórująca jej na łamach ?Wiadomości Literackich? powieściopisarka Halina Krahelska potwierdzała, że u mężczyzn ?ustrój fizjologiczny (powiedzmy to otwarcie) nie usposabia do długiego popasania przy jednej kobiecie?. Problemy z ?popasaniem? i inne kłopoty małżeńskie powodowały, że panie domagały się, by państwo zezwoliło na przeprowadzanie świeckich rozwodów. Kwestie małżeńskie w II RP pozostawały w gestii poszczególnych wspólnot wyznaniowych, w związku z czym osoby, które wzięły ślub w Kościele katolickim, rozwodzić się nie mogły. Co nie znaczy, że społeczeństwo sobie z tym problemem nie radziło. ?Przykład rozwodów szedł z góry. Niemal wszyscy dygnitarze pomajowi [chodzi o zamach majowy w 1926 r. ? przyp. red.] lub kandydaci na takich dygnitarzy byli rozwodnikami? ? zapisał we wspomnieniach pisarz Michał K. Pawlikowski. Jeśli jakiś Polak katolik chciał się rozwieść, doznawał tak jak Piłsudski religijnego oświecenia, po czym zostawał protestantem. Dzięki czemu Kościół ewangelicko-augsburski zyskiwał nowych członków, którym ochoczo zapewniał zgodę na rozstanie. Sanacyjna elita nie przestrzegała moralnych nakazów Kościoła, co dawało lewicowym środowiskom nadzieję na rewolucję obyczajową. Józef Piłsudski w 1899 r. został ewangelikiem, by zalegalizować swój związek z rozwódką Marią Juszkiewicz. Potem porzucił żonę i przez kilka lat żył na kocią łapę z matką jego dwóch córek, Aleksandrą Szczerbińską. Dopiero śmierć w 1921 r. odmawiającej zgody na rozwód żony pozwoliła szczęśliwemu wdowcowi zalegalizować konkubinat i znów zostać wzorowym katolikiem. W nieformalnym związku z Martą Zaleską żył Edward Rydz-Śmigły. Swoją zamężną partnerkę zdobył podczas wyprawy na Kijów w 1920 r., ale bojąc się o karierę, nigdy nie przeszedł na protestantyzm. Od gorących romansów nie stronił najbliższy współpracownik marszałka, Walery Sławek, cieszący się wielkim powodzeniem u kobiet. ?Każdej niedzieli w innej się kochał, ale na drugi dzień nie wiedział, jak ona wygląda? ? wspominała jego kuzynka Irena K. Przybylska. Kiedy zaś popadał w tarapaty finansowe, kolejne kochanki ochoczo łożyły na jego utrzymanie. Jednak nieprzestrzeganie przez piłsudczyków szóstego przykazania (i nie tylko) nie było równoznaczne ze wspieraniem rewolucji obyczajowej. Kościół katolicki prowadził bowiem wobec nich bardzo elastyczną politykę. Jednak nieprzestrzeganie przez piłsudczyków szóstego przykazania (i nie tylko) nie było równoznaczne ze wspieraniem rewolucji obyczajowej. Kościół katolicki prowadził bowiem wobec nich bardzo elastyczną politykę. Ku rozpaczy endeków papież Pius XI zaraz po powrocie Piłsudskiego do władzy umieścił na honorowym miejscu w bibliotece watykańskiej portret marszałka, czym dał do zrozumienia, komu należy odpuszczać grzechy. Kiedy zaś pogrążonym w żałobie po śmierci żony Ignacym Mościckim czule zaopiekowała się sekretarka Maria Nagórna, Pius XI od ręki unieważnił jej małżeństwo. Papież wolał pogwałcić własne nauki, niż zaryzykować, że zakochany prezydent Polski zostanie protestantem. Mogący liczyć na ekspresowe rozgrzeszenie piłsudczycy nie chcieli konfliktu z Kościołem katolickim. Koegzystencja rządu i hierarchii biskupiej była dla obu stron bardzo wygodna, bo polskie społeczeństwo było bardzo konserwatywne, a 70 proc. obywateli II RP mieszkało na wsi, gdzie życie publiczne skupiało się przy parafiach. Te fakty przebiły się do świadomości intelektualistów dopiero pod koniec lat 20. Gdy w życie zaczęły wchodzić efekty pracy Komisji Kodyfikacyjnej ? instytucji zrzeszającej 44 najlepszych polskich jurystów przygotowujących reformę systemu prawnego odziedziczonego po zaborcach ? byli już poważnie zaniepokojeni. Liberałowie mieli bowiem nadzieję, że komisja wprowadzi możliwość świeckich rozwodów, zlikwiduje kary więzienia za aborcję i zakończy prześladowania homoseksualistów. Tymczasem przeciwko każdemu liberalnemu zapisowi natychmiast protestował episkopat popierany przez rząd. Wybuch wojny elit zainicjował II Zjazd Prawników Polskich rozpoczęty w Warszawie pod koniec września 1929 r. Podczas jego obrad prof. Stefan Glaser wygłosił referat ?Zagadnienie spędzania płodu w ustawodawstwie nowoczesnym? i przytoczył przykłady tysięcy zgonów kobiet z powodu niefachowo wykonanych sztucznych poronień. Wielu prawników poparło wówczas postulat likwidacji w kodeksie paragrafów 141 i 142, karzących pięcioma latami więzienia matkę oraz lekarza przeprowadzającego aborcję. Niedługo potem redaktor naczelna tygodnika ?Kobieta Współczesna? Wanda Pełczyńska ogłosiła ankietę dla czytelniczek, w której zapytała, czy chcą likwidacji tych paragrafów. Natychmiast do kontrataku przystąpił Kościół i środowiska endeckie. Tymczasem Irena Krzywicka (przynajmniej tak wspomina w spisanych przez Agatę Tuszyńską ?Wyznaniach gorszycielki?) przekonała swojego kochanka, mistrza polskiej publicystyki Tadeusza Boya-Żeleńskiego, aby wsparł kobiety w walce o ich prawa. Tak zaczął się bój liberalnej inteligencji z klerykalną rzeczywistością. Zobacz też: W królestwie Sokołów i Chevroletów. Unikalne zdjęcia z przedwojennych dróg ?A biskupi szaleją. Niedługo czekaliśmy na skutki konkordatu, owego niepoczytalnego konkordatu, dającego biskupom przywileje, jakich nie mieli w Polsce nawet w średniowieczu, konkordatu, który czyni z nich wyłącznie przedstawicieli Rzymu, luźnie związanych z naszym społeczeństwem, czujących się ponad naszym prawem? ? pieklił się Boy pod koniec 1931 r. w ?Wiadomościach Literackich? w cyklu pod znamiennym tytułem ?Nasi okupanci?. Wspierany przez grupę przyjaciół już dwa lata toczył wojnę z katolickim okupantem i konserwatywnym społeczeństwem o prawa kobiet, m.in. do usunięcia niechcianej ciąży, antykoncepcji, rozwodu, edukacji seksualnej, a także o tolerancję dla homoseksualistów. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:02 Kiedy trafił do ubeckiej katowni, starał się podczas widzeń chować ręce, by nie martwić mojej mamy zerwanymi paznokciami - wspomina w rozmowie z ?Newsweekiem? Andrzej Pilecki, syn słynnego rotmistrza. 25 maja wypada 68. rocznica śmierci rotmistrza. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:02 Po wojnie trafił do ubeckiej katowni. Powiedział, że ?Oświęcim to była igraszka?. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:10 Pilecki: Przecież nie musiał trafić w łapy oprawców. W 1947 roku, gdy UB było na jego tropie, dostał od przełożonych rozkaz wyjazdu. Dlaczego nie chciał uciekać z Polski? ? Nie miał zastępcy. A bał się, że wtedy upadnie idea oporu. Zresztą nie sabotował rozkazu wprost. Po prostu unikał osoby, która miała mu ten rozkaz przekazać. Próbował natomiast nakłonić żonę do ucieczki z nami. Ale mama się nie zgodziła. Jak wyglądało życie pana rodziny po śmierci ojca? ? Ludzie zaczęli nas omijać. Niewielu pomagało. Rozumieliśmy, że po prostu się boją, bo znajomość z ?wrogiem ludu? w okresie stalinowskiego terroru narażała na represje. Pan, pana rodzina, ale i niemal cała Polska czekają na ekshumowanie i zidentyfikowanie szczątków rotmistrza... ? Mam w tej sprawie huśtawkę nastrojów od nadziei na sukces po poczucie beznadziei. Technika się rozwija i pojawiają się nowe możliwości docierania do takich znalezisk. Ale czasami dochodzę do wniosku, że może kluczowe osoby takie jak generał Fieldorf czy mój ojciec zostały tak ukryte, że nigdy do nich nie dotrzemy. Sam nie wiem... Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:11 W książce ?Six Faces of Courage? [Sześć obliczy odwagi] brytyjski historyk, prof. Michael Foot, zaliczył pana ojca do sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu podczas II wojny światowej. Co buduje w człowieku taką odwagę, jaką miał pana ojciec? ? To bardzo trudne pytanie. Po prostu jest coś takiego w człowieku. Musiało się na to złożyć wiele jego cech. Poczynając od wychowania, pracowitości i łatwości w podejmowaniu decyzji. Łatwości, która graniczy czasami z brawurą. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:13 No photo ~kATARZYNA : Jak czytam te wszystkie peany, o świętych spod znaku wyklętych, to zastanawiam się jak to jest możliwe, że tyle osób wierzy w te bzdury. Ludzie, pojedźcie sobie na wschód Polski, gdzie żyją jeszcze ludzie pamiętający "wilcze" stada, wyklętych, grasujące nocami po okolicach. Mojej sąsiadki dziadek, chociaż całą głodną hołotę z lasu nakarmił i napoił, bo alkoholu też sobie życzyli, dostał rozkaz, że ma jeździć po sąsiadach i swoimi końmi z wozem zabierać owym sąsiadom to, co się "niezłomnym" spodobało, a to świnia, a to kożuch, wyrzucali co chcieli, postawił się i powiedział, że nie będzie ludziom zabierał ich dobytku, bo to jego sąsiedzi. Pobili to go tak, że umarł. Została żona z małymi dziećmi, to się działo w Wierzchowinach. Mój pradziadek, jak mi opowiadał, dopóki żył, opowieści, jak to ludzie ze wsi czekając na noc bali się, jak barykadowali się w domach, jak ich córki spały z ziemiankach, w strachu przed wyklętymi, którzy przychodzili jak zwykli bandyci i zabierali co chcieli, a za każdy przejaw sprzeciwu dostawało się albo kulę w łeb, albo bicie na śmierć, to już wówczas się zastanawiałam jak to było, że wojna się skończyła, a z lasów wciąż nie wyszli ci, którzy powinni odbudowywać Polskę. Takie bzdury, to możecie opowiadać młodzieży, która jest wychowana na emotikonach, albo ludziom, którzy opowieści o tzw. wyklętych, znają tylko z przekazów w TV. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:16 No photo ~historyk amator do ~ak: Willa rodziny Lisa Kuli od Marszałka Piłsudskiego Zapewne wszystko już powiedziano o płk.Lisie Kuli,który poległ w 1919r jako bohater w wojnie z Rosją . W dowód wdzięczności od Narodu Józef Piłsudski rodzinie Lisa Kuli za patriotyczne wychowanie syna przekazał willę na Żoliborzu.Zamieszkali w niej rodzice Elżbieta i Tomasz Kulowie wraz z dziećmi synami: Bronisławem, Józefem, , Wiktorem, Alfonsem i Leonem oraz dwiema córkami Julią i Amalią.Rodzina Kulów zajmowała te wilię do 1945r. Willa została zabrana przez Rosjan na ich potrzeby. I tu niespodzianka. W 1948r Rajmund i Jadwiga Kaczyńscy biorą ślub . W prezencie ślubnym od Wilhelma i Henryka ŚWIĄTKOWSKICH otrzymują tylko dla siebie piękną na tamte czasy willę na Żoliborzu. /Wilhelm był prezesem Naczelnego Sądu Wojskowego w okresie największego apogeum stalinowskich czystek na Polakach (1950-1954),Henryk, był ministrem "sprawiedliwości" nieprzerwanie w latach 1945-1956 / Matka RAJMUNDA KACZYŃSKIEGO z domu ŚWIĄTKOWSKICH . wszyscy urodzeni w Granówce pod Odessą. Wszystko wskazuje na to,że w podarunku ślubnym dostali willę, którą wcześniej otrzymała od Marszałka Piłsudzkiego rodzina Lisa Kuli. Rodzina na pewno dobrowolnie jej się nie pozbyła. Co się z tą rodziną stało? Dlaczego IPN nie chce się zainteresować tą sprawą. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:18 No photo ~mk : A d;las mnie prawdziwymi bohaterami byli ci, którzy w wyniszczonym wojna kraju odgruzowywali miasta, uruchamiali wodociągi, obsiewali pola, budowali fabryki, uczyli Polaków czytać i pisać. Za co często byli mordowani. Latanie z giwerami po lasach już w 1946 roku było bezsensowne. Europa była podzielona i tak miało zostać na wiele lat. Zamiast udawać bohaterów, trzeba było w jedynym wtedy możliwym kraju zorganizować ludziom życie. Ciężką pracą. A ci żołnierze przeklęci MUSIELI stawać się powoli zbrodniarzami i rabusiami. I stawali się. Popytajcie ludzi wtedy żyjących, jeszcze ich resztki są. W IPN są liczne dowody zbrodni tego podziemia, ale ich przecież IPN nie pokaże. Ta instytucja zrobiła się taka jak w Orwellu, takie ministerstwo prawdy jedynej. No, ale nie udało się zatuszować Katynia, nie uda się zatuszować zbrodni tego niepotrzebnego podziemia. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:18 No photo ~Ryśko Mosiński : Zastanawia mnie jedno,czy Pilecki był pewny tego,że żandarmeria go nie rozstrzela? Że trafi prosto do obozu? Że po jakimś czasie ucieknie? Tak po prostu uciekł z obozu,który leżał po stronie niemieckiej? Bohater nie może mieć ciemnych stron życiorysu i powinno opisać się jego pobyt w obozie,wspomnienia współwiężniów/jeżeli tacy są/.Dziś czcimy żołnierzy,różnie ludzie o nich mówią,wyklętych lub przeklętych,zapominając o swoich Polakach,którzy nie mając innej drogi,przyszli z frontem radzieckim.Czy też w stosunku do nich musimy używać nazwy Żołnierze Wyklęci? Przecież nie Zachodni nas wyzwolili lecz nasi dziadowie,ojcowie,bracia Polacy z krwi i kości.Kto zawiesił polski sztandar w Berlinie? Kto przywrócił nam wybrzeże Bałtyku? Wreszcie kto dziś nas dzieli,kto uważa jednych krew za czerwoną a innych za różową? Skaczemy sobie do gardeł zamiast myśleć o przyszłości naszych dzieci i wnuków.Politycy dzielą Naród na lepszych i gorszych.Komu to ma służyć,Wschodowi? Zachodowi? Po co rozdrapywać zabliżnione rany? Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:27 ~Anna do ~JO: Niestety zyjemy w kraju beznadziei. Gdyby nie komunizm bylibysmy gospodarcza potega. Sovieci okradli nas nie tylko z dobr materialnych ale I z ducha narodowego. Nie mamy elity ktora by nas podzwignela z kolan. Polacy maja za to przetracone kregoslupy. Wszystko to zasluga komunistow Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:28 No photo ~dla prostaka jest wszystko proste!! do ~obser.: Po kazdej wojnie następuje podział łupów,tak było jest i będzie.Polska przypadła pod panowanie ZSRR,próba oderwania się z tego podziału była skazana na klęskę od samego początku.Zachód nie był gotowy na konfrontacje z ZSRR i to było rozsądne działanie.Nasi "stratedzy" nie licząc się z realiami podjęli bratobójczą walkę z narzuconym ładem w Polsce.Ta walka pozbawiła życie kilkuset tysięcy Polaków,głównie młodych oraz przysporzyła nowych sierot w tym trudnym okresie.Sukcesy żadne,po za tworzeniem mitów o bohaterstwie.Natomiast sukces jaki został dokonany przez Solidarność pod kierunkiem Wałęsy i jego doradców,jest potępiany i obrzydzany w podły sposób.Wyprowadzić Armie Czerwoną bez jednego wystrzału z Polski,to coś,co można zaliczyć tylko do cudów. Natomiast mordowanie swoich braci,którzy żyjąc w biedzie uwierzyli w "nowy ład" uważa się za bohaterstwo.W tym czasie ZSRR miało uznanie i poparcie u wielu znanych i mądrych postaci na świecie.Nic dziwnego,że byli fornale i biedota miejska uwierzyła w "nowy Ład".Ale trzeba przyznać,że dzięki temu PRL-owi,wielu z biedoty zdobyło wykształcenie,są nawet profesorami i teraz niektórzy plują generalnie na PRL,bo to modne. Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 18:33 ~Kebu do ~niedouczeni: Wszystko się zgadza. Tak było. Masz rację. Ale nas skazano na życie w innym świecie. Wyrok wydali w Waszyngtonie i Londynie. Pomnij tylko, że ludzie którzy przeżyli śmierć swoich kolegów, bliskich podczas pozogi wojennej, często biorąc udział w walce podziemnie, a szczególnie ci idący z frontem nie mieli serca, uczuć i ograniczeń. Śmierć im towarzyszyła od pierwszej chwili zabicia drugiego człowieka i pierwszej chwili stanięcia w obliczu śmierci. Nie znasz uczucia, kiedy twojej skroni dotyka stal lufy, nie masz żadnego pojęcia o koledze leżącym z wnętrznościami rozszarpanymi przez minę, lub pocisk. Nie konfrontowałeś się z sytuacją, w której na twoich oczach ktoś katuje, pali lub zabija bliska ci osobę. Więc nie masz prawa sądzić stają jako kat po jednej stronie. Ci wyklęci byli słodcy, tylko czemu na frontalach gmachów urzedów wojewódzkich MO w czasach PRL były wykuwane tysiace nazwisk poległych z wyklętymi i innymi? Może to uzmysłowi ci, o jaką wojnę chodziło. A w tym czasie setki tysięcy sierot, kilka milionów cywilów żądało chleba pracy i dachu nad głową. Polska byłą spalona, splądrowana a ludność umęczona. Ktoś musiał położyć temu kres i ofiary musiały być. Zgodzę się, że na fali terroru (bo taki właśnie był i służył do zaprowadzenia jakiegoś porządku w kraju) ginęło setki niewinnych, uczciwych ludzi. Ale wierzę też w to, że zwykli sąsiedzi często korzystali z nowej sytuacji, z układów i szaleństwa siłowego zaprowadzania porządku i pozbywało się innych sąsiadów. Czasami jeden chłopak doniósł na drugiego, bo Baśka kochała się nei w nim. Czasami kargul z Pawlakiem się nienawidzili. a czasami gdzieś ktoś miał jakiś uraz i skorzystał z tego, że w pobliżu jest posterunek MO lub NKWD. To jest zwyczajne, naturalne. Dziś ludzie też tak funkcjonują . Spójrz na własną nienawiść do współczesnych. Przecież to ich obciążasz czynami tych, którzy robili te straszne rzeczy 60 i wiecej lat temu. I oczywiście jedziesz na fali sukcesu... tych, którzy utożsamiają się z tzw. prawicą. Wygodne... Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 19:36 Kilka lat temu zabójca uciekł z ukraińskiego więzienia i przepadł bez wieści. Dziś mundurowi poinformowali o jego zatrzymaniu w Sopocie. Prowadził tam pod fałszywym nazwiskiem lokal gastronomiczny. Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 21:09 ohnny Depp ostatnio koncentruje uwagę mediów przez swój niebanalny wizerunek. Aktor, jak pokazują najnowsze zdjęcia, nie przykłada do wyglądu tak wielkiej wagi, jak jego koledzy. Aktor właśnie pojawił się w El Capitan Theatre na hollywoodzkiej premierze swojego najnowszego filmu ? ?Alicja po drugiej stronie lustra?, który do polskich kin trafi już 26 maja. Niestety, jak można się domyślić, wygląd aktora w trakcie premiery nie był oszałamiający... Dodatkowe kilogramy, zaniedbana skóra oraz zęby skutecznie chyba skutecznie odstraszyły fanki hollywoodzkiego gwiazdora... Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 21:25 Kwaśniewski nie uniknął wpadek - mówił Sławomir Sierakowski. Ale jego zdaniem na krytykę zasługuje Duda. - No sorry, niezłomny prezydent i Ruchadełko leśne to są partnerzy do dyskusji w Polsce. Come on - dodał. Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 21:26 Akurat w tym miejscu Andrzej Duda spełnił swoją obietnicę: oskarżał Bronisława Komorowskiego, że był notariuszem rządu PO - mówił Michał Szułdrzyński w Poranku Radia TOK FM. - Spełnił swoją obietnicę - nie jest notariuszem rządu PO - ironizował. - To jaja sobie robimy z niego jeszcze - zorientował się Sławomir Sierakowski. - Kwaśniewski nie uniknął wpadek. Wolę jak się prezydent raz na trzy lata pokaże lekko podpity, niż jak nocą tweetuje z Ruchadełkiem leśnym. No sorry, niezłomny prezydent i Ruchadełko leśne to są partnerzy do dyskusji w Polsce. Come on - żachnął się. Prezydent jest aktywnym użytkownikiem Twittera, swoje konto prowadzi osobiście i często odpowiada na pytania innych członków społeczności, czasem późno w nocy. Pewną sensacją było odkrycie, kogo śledzi Duda - to m.in. użytkownicy o pseudonimach "Ruchadło leśne", "seba sra do chleba" czy "dzika foczka". Aleksander Kwaśniewski kilkakrotnie w publicznych wystąpieniach, w czasie swojej prezydentury i po, bywał "niedysponowany". Podczas uroczystości w Charkowie w 1999 r. tłumaczył się "kontuzją goleni", później winnym był "filipiński wirus" czy "zmęczenie". Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 21:30 snakeinweb 8 godzin temu Oceniono 105 razy 77 Sierakowski nie rozumie prawideł konspiry. Pod nikami występują funkcjonariusze PiS-u a w nocy odbywają się tajne zakodowane konsultacje. Ruchadło Leśne, to posłanka Pawłowicz. hihihi Odpowiedz Link
black_jotka Re: Tak sobie.. 25.05.16, 21:30 pan.szklanka : Facet po nocach, w dodatku zdaje się zupełnie na trzeźwo, koresponduje z Ruchadłami Leśnymi. Jako lipny wykładowca lipnej uczelni brał prawdziwe pieniądze na lipne dojazdy. Ciekaw zatem jestem haka, jakiego ma na niego Nadprezes. Czego ten człowiek może się wstydzić? Odpowiedz Link