jane_doe_hej
07.03.20, 21:09
„Gdy «sofer» (pisarz) przystępuje do przepisywania «Tory» (Pięcioksięgu), musi – zgodnie z przepisami religijnymi — wykąpać się w łaźni rytualnej, oczyścić się ze wszelkich brudów i nieczystości. Ów «sofer» bierze z drżeniem serca pióro, bo najmniejszy błąd w przepisywaniu oznacza zniszczenie całego dzieła. Z takim uczuciem lęku przystąpiłem do pracy pod powyższym tytułem. Piszę tę pracę w schronie po stronie aryjskiej”.
Tymi słowami rozpoczął Emanuel Ringelblum swój napisany już po wyjściu z getta esej naukowy Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej (Uwagi i spostrzeżenia). Wspominając 10 marca bieżącego roku 76. rocznicę śmierci Ringelbluma, warto przypomnieć o okolicznościach powstania jego ostatniej pracy i tym samym ostatnich miesiącach życia twórcy Podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego, patrona Żydowskiego Instytutu Historycznego.
Schron, w którym Ringelblum ukrywał się wraz z żoną Judytą i synem Urim i w którym pisał Stosunki polsko-żydowskie, zbudowany został na działce przy ul. Grójeckiej 81 należącej do ogrodnika Mieczysława Wolskiego. Od wyrazu kryjówka, nazwano go „Krysią”. Mieszcząca, choć w ogromnej ciasnocie, ponad 30 osób „Krysia” była na pewno jedną z największych i najlepiej skonstruowanych kryjówek tego typu w Warszawie. Sam Ringelblum opisywał schron jako: „mieszkanie podziemne z kuchnią, ubikacją, ciasne, niewygodne, ale za to bezpieczne, bo w szczerym polu z dala od oczu ludzkich”.