rb13 Uśmiech wspomnień 23.02.04, 18:41 Uśmiech wspomnień Przed oczy - wspomnień napływają obrazy Chociaż śnieżny puch okrywa kolczaste głogi Echo przynosi gorący szept i krzyk ekstazy Pamiętasz - wrzosowisko na skraju drogi Na Twoich włosach skrzą się z szadziowej mgły Mrozem malowane srebrzyste róże Rozbłysły w oczach figlarne ogników iskry Pamiętasz - namiętności rozszalałą burzę Popatrz - jak wyrosły wtedy młode modrzewie Słyszysz mimo mrozu jakiś ptak zdziwiony Wita nas ni to krzykiem ni to śpiewem Pamiętasz –pamiętam, ależ byłeś szalony Uśmiech wspomnień igra po Twojej twarzy Słońce z za śnieżnych chmur udaje księżyc Pocałunków szał, żar ciała wciąż parzy Pamiętasz - Warto dla tych chwil żyć Ryś B. Krakw 23.02.2004r. godz. 1359 Odpowiedz Link
rb13 Ty, który mieniłeś się moim przyjacielem 01.03.04, 09:35 Ty, który mieniłeś się moim przyjacielem Przed laty mnie zapewniałeś O naszej przyjaźni spiszą kiedyś księgi Bełkocząc w pijackim amoku Masz moje słowo Godne małżeńskiej przysięgi Boga ,przyjaciela i żony Nigdy się nie zmienia (Wtedy byłem Twoim przełożonym) Ty moim przyjacielem się mieniłeś Składając judaszowe przyrzeczenia Przyznaje pilnie się uczyłeś Gorliwie w moje myśli się wsłuchując Gdyś był w potrzebie o radę prosiłeś Mądrość ich sobie przypisując Zrazu wstydliwie (ach to wiejskie sumienie) Potem sprzedawałeś je jako swoje Rozpalony - władzy pragnieniem Trzymając w rękach czerwony żagiel Płynąłeś z prądem z wielkim mozołem Krok za krokiem po moich plecach O swej przyjaźni zapewniając przebiegle (Już z podniesionym czołem) Po drabinie kariery piąłeś się w górę Za sobą zostawiając wyłamane szczeble Dziś zapomniałeś, od kogo się uczyłeś Naszą przyjaźń poświęcając dla kariery Na garść srebrników ją rozmieniłeś Mój przyjacielu - dziś do bólu będę szczery Cóż ,że z pogarda taksując mój garnitur tani Ukrytą za szyderczym uśmiechem Nawet Twój uśmiech mnie nie rani To prawda. Nasza przyjaźń Jest tylko przebrzmiałym echem Ryś B. Kraków 01.03.20004 r godz.0 56 Odpowiedz Link
rb13 Babiogórska Sokolica 02.03.04, 11:38 Babiogórska Sokolica W lodowe skrzydła ustrojone drzewa W kosodrzewiny krzewy obsypane cukrem Uderzył wiatr z impetem i pieśń zaśpiewał Na krawędzi Sokolicy powleczonej lukrem Zdmuchnął śnieg z wybłyszczonych kamieni Teraz na nich lustrzane kryształki trzepoczą Drewniana poręcz lodowymi soplami się mieni Na nich śniegowe gwiazdki tańcząc migocą Podmuch wichru z gałęzi strąca śnieżne jęzory Wzbijając w powietrze perłowe fontanny Pokłoniły się wiatrowi u stóp rosnące bory W białe suknie ubrane świerki młode panny Ryś B. Zawoja 28.02.2004 godz.1320 Odpowiedz Link
rb13 W ciasnym korytarzu 03.03.04, 11:45 W ciasnym korytarzu W ciasnym korytarzu zasnutym mgłą dymu Pal Mall made in Ukraina w szarych zapachach taniego mydła zmieszanego z odorem smutku ciał w karnej kolejce bez końca stał z żółto białą karta starannie opisana pismem technicznym Ten który do niedawna nie rozumiał słowa Bezrobotny Ryś B. Kraków 03.03.2004 r. godz.928 Odpowiedz Link
rb13 Zmysłów symfonia 04.03.04, 09:01 Symfonia zmysłów Czekasz skrycie W ten wieczór uroczy Skąpana W mym niemym zachwycie Z nieśmiałości rozebrana Gwiazd wypatrując Przez zamknięte oczy Na zmysłów symfonię Ja też – nieśmiałością Płonę Czekasz stęskniona Aż na klawiszach skóry Miłosnego preludium Zagram pierwsze akordy Nieznanej Ci melodii Czekasz urzeczona Już w tempie adagio Ryt dłoni stopniowo Wyzwala ciała drżenie Gdy opuszkami palców W andante tempie Na czucia strunach Rozpalam płomienie Czujesz Już w moderato W rezonans wpada całe ciało Niczym kamerton Wydając dźwięki Czujesz w podbrzuszu Hordy mrówek biegają Do moich uszu Dobiegają rozkoszy jęki Słyszysz w staccato Jękliwy śpiew Nie słyszysz Mrówki go zagłuszają To atawistyczny ciała zew Czujesz Jak ostatnie mury Oporu padają Ciało już się nie opiera Gram na nim miłosne wariacje Piękną śpiewasz arię Jaka to opera Nie słyszysz Czujesz tylko wibracje Nie kochanie ,nie konasz To dopiero uwertura Nadciąga Zmysłów symfonia Ryś B. 03.03.2004r godz.2147 Odpowiedz Link
rb13 Wieczerza 10.03.04, 21:09 Wieczerza Pod kasetonowym stropem z szarego betonu W wymiennikowni c.o. rozświetlonej migotliwymi ogarkami niedopalonych zniczy Wysłanej kobiercami z brązowo- rudych liści zmieszanych z źdźbłami traw o barwie zgasłego słońca Przy stole z ciepłowniczych rur zasiadło dwunastu do wieczornej wieczerzy W milczeniu łamali się lekko zapleśniałem chlebem znalezionym na miejskim wysypisku Żując ze smakiem delektowali się pamięcią zapachu zapachu świeżo upieczonego chleba Jednego z nich oświetliła aureola bladego światła ( co wpadła przez niedomknięty właz) ...i wtedy on wziął w ręce butelkę taniego wina Przez chwile podziwiał w milczeniu jego bursztynową barwę opalizująca zielenią. Upił i na znak braterstwa podał innym A oni w milczeniu pili wino przynoszące zapomnienie Ryś B. Kraków 10.03.2004 r. godz. 1427 Odpowiedz Link
rb13 Ecce Homo 10.03.04, 21:10 Ecce Homo W szarościach marcowego poranka Wśród pasm spopielonego śniegu Naznaczonych zimowym zmęczeniem Przetykanych wstęgami Brunatnych traw Na skraju pozbawionym barw Krzywego chodnika brzegu Posypanego grysowym kamieniem Stał Wstawszy z nocnego barłogu Bezrobotny Z wzrokiem wbitym w ziemię Równy Bogu Wtem jakby w podzięce Wzniósł oczy do nieba Panie jak widzisz nic mi już nie trzeba Wziąłem sprawy w swoje ręce Zarabiam na kawałek chleba Na wózku byle jakim Pełnym szmat, papierów i zardzewiałego złomu Codziennie wożę nędzy brzemię Niepotrzebny nikomu Ty widzisz - jest nas miliony Cóż dla Ciebie znaczy Jeden - Ecce Homo - odrzucony Niepotrzebny nikomu Kiedyś szanowany Dziś – brudny ,zarośnięty Ubrany w łachmany Kategoria trzecia renty Lecz do pracy zdolny Nie sieje nie orze jako ptaki Panie dziękuję Ci Zapomniałem Wreszcie jestem Wolny Ryś B. Kraków 09.04.2004 godz.2237 Odpowiedz Link
rb13 Bagno 11.03.04, 13:52 Kołysząca ścieżka wśród bagien Wije się wężowymi splotami Brudnym błękitem błyszczą oczka żabie Obrośnięte wyniosłymi turzycami Graby w bagnistej mazi topią pnie Ciemna rzęsa stęchlizny roztacza woń Brunatną wodą błyska oczko wodne Konary drzew zaglądają w burą toń Tam pomiędzy starymi drzewami Na zielonych pagórkach trzęsawiska Pośród czarnych olsz porośniętych mchami Dzik i łoś ma swe tajemne siedliska Odpowiedz Link
rb13 Przez nie zaciągniete zasłony 15.03.04, 11:57 Przez nie zaciągnięte zasłony Przez nie zaciągnięte zasłony Przedświtu snuje się jasna smuga Blademu brzaskowi bije pokłony Przedwiosenna noc długa Jeszcze nad szarym blokowiskiem Rozwiesza granatowe skrzydła Brzask świetlistym rozbłyskiem Na noc zastawia promienne sidła W słoneczną jasnością porażone Gwiazdy jedna po drugiej gasną Okrył swe lico kredową bladością Pyzaty księżyc co nie może zasnąć W złocistym rydwanie słońce Zaprzężonym w cztery konie W zbroi czerwienią błyszczącej Złote dziryty ciska po nieboskłonie Różem i złotem po oknach błyska Już osiedle wyłania się z szarocienia Pastelami maluje mury blokowiska W wielobarwne klocki je zamienia Ryś B. Kraków 15.03.20004 godz.1141 Odpowiedz Link
rb13 jeszcze przed oczami... 16.03.04, 17:23 Jeszcze przed oczami... Jeszcze przed oczami migają z życia wspomnienia Chociaż płacze i krzyczę. Nie chce! Nie potrzeba! Już na oczy zakładają mi opaskę zapomnienia A orszak aniołów niesie mą duszę do nieba Boże !Już z mroku wyłania się widmowy dzień Ma grzeszna dusza przechodzi przerażenia katusze W ten z światłości spływa na mnie błękitny cień To kwintesencja miłości .I spokój ogarnia mą duszę Ryś B. 15.03.2004 r.godz.2354 Odpowiedz Link
rb13 I wypłynął czas ciemności 19.03.04, 16:51 I wypłynął czas ciemności... Puszka Pandory XX wieku ma kształt szarej papierowej teczki (szarej jak socjalizm na co dzień) z wyblakłymi numerami w kolorze starego błękitu z odcieniem amarantu I zdmuchnąłem złudzenia… Tasiemki sepiowym kolorze starannie zawiązane w kokardką dawno straciły biel niewinności pilnie strzegąc opieczętowanej zawartości napisem Ściśle tajne I otworzyłem puszkę Pandory… Z kartek pożółkłych ze starości poprószonych kurzem czasu zapisanych znajomymi kulfonami lub wystukanych na maszynie (ech te charakterystyczne ę i y ) donosicielskich raportów wypłynął czas ciemności I straciłem kolejnego przyjaciela… Ryś B. Kraków 18.03.2004 r. godz.1554 Odpowiedz Link
rb13 Zwątpienie 22.03.04, 15:25 Zwątpienie Po co mi Egzaltowany szloch i teatralna żałość Gdy w proch rozsypie się moje ciało Po co mi Msze , modlitwy i litanie szeptane By za życiem zagłuszyć tęskne łkanie Po co mi Znicze pełne migotliwego płomienia Bym nie powrócił z krainy zapomnienia Po co mi Świeże kwiaty gdym marnym jest pyłem I tak nie pamiętał kim na ziemi byłem Po co mi Krzyż nad głowa i pomnik z granitu Bym się nie obudził z czeluści niebytu Po co mi Po latach w ossuarium składacie kości I tak rozpłynę się w bezmiarze nicości Po co mi W tunelu pokazana świetliste światło Kiedy na jego końcu Boga zabrakło Po co mi Kazano błąkać się po krainie cienia Kiedy i tak zniknę piekle nieistnienia Ryś B. Kraków 22.03.2004 r. godz.1441 Odpowiedz Link
rb13 Trzy kopulaste szczyty kamienne bezdroże 26.03.04, 12:59 Trzy kopulaste szczyty kamienne bezdroże Trzy kopulaste szczyty kamienne bezdroże Zabłyszczały w słońcu kopułą lodową Nieśmiało naśladują pofalowane morze Obsypane białą pierzynką puchową Gdzie nie spojrzysz wszystko razi oczy bielą Spod śniegu wystają kosodrzewin szpilki Unosząc kłujące czubki nad śnieżną topielą Na których chmarami siedzą białe motylki Niczym husarz stroszy szadziowe skrzydła Wystająca ponad śniegi ciemna choina Grupa świerków udaje lodowe straszydła Zaś niedźwiadki i zajączki kosodrzewina Jeszcze cisza, po niebie płyną pierzaste chmury Wtem z impetem uderza podmuch rozpędzony Zrazu nieśmiało, unosi śnieżny pył do góry Po szczytach zawieszając perłowe zasłony Po chwili hucząc skacze po Diablaka czole Tumany lodowych perełek wzbija do góry Po szczycie drobiny pędzi niczym po stole Wnet szczyt spowijają wulkaniczne chmury W szalonym tańcu unosi je to w dół to do góry Na skalnych organach wygrywając żwawo Już z Sokolicy nie widać pasma Babiej Góry Zginęły trzy szczyty spowite mgielną lawą Ryś B. Kraków 26.03.20004 r. godz.1254 Odpowiedz Link
rb13 Ziemio wołyńska & & #35 8211; Kraju moich przodkó 27.03.04, 13:15 Ziemio wołyńska – Kraju moich przodków Ziemio wołyńska przesiąknięta łzami Kraju moich przodków- kraju mi nieznany W którym lato było upalne i niebo bezchmurne A nie jak w Krakowie szare i pochmurne Tam zimy wielce śnieżne i okrutnie mroźne Wiosną zaś rzeki szeroko rozlane – groźne Nigdzie tak pięknie ptak nie śpiewał nad polami Tak wielkie stada krążyły nad mokradłami Tu czarnoziem tulił się do nóg z miłości Latem rozjeżdżony wozami pylił ze złości Na horyzoncie majaczył na Górze Bony Zamek królewski godny Zygmunta żony Ziemio wołyńska - ziemio dziś mi znana Przez moich najbliższych tak bardzo kochana Ziemio łez pełna, krzyku -ziemio bez litości Moich przodków skryłaś bezimienne kości Ziemio bez grobów - odkryłem Twą tajemnice Ku ich pamięci w szczerym polu palę znicze Ryś B. Kraków 27.03.20004r. godz Odpowiedz Link
rb13 Pociąg Kraków- Berlin ZOO 29.03.04, 13:08 Pociąg Kraków – Berlin ZOO Przez parzący skaj siedzeń trzy bladoniebieskie panie ze 100 markowych banknotów złożonych fantazyjny prostokąt głęboko ukryte w kieszeni wpatrywały się w gasnącą noc Co po chwila przez szybę pociągu przelatywał błysk lamp wybuchając w oczach jaskrawo niebieskim światłem wrzucając ogniste szpilki do wypełnionych piaskiem oczu W rytmie miarowego stukotu kół współgrającego ze swingiem śpiących oddechów przesiąkniętych chmielowa goryczką spadające rytmicznie powieki oplecione cienka pajęczyna Morfeusza to gasiły to przywoływały gasnącą rzeczywistość Dedukuję Tym z którymi przecierałem wspólnie ścieżki wolnego kapitalizmu Ryś B. Kraków 24.03.2004 r. godz.2022 Odpowiedz Link
rb13 Brzozy pieśń żałobna kolczastym drute 31.03.04, 18:51 Dziś nawet niebo co tu zawsze lśniło szafirem Ze zgrozy pokryło się zło-wróżebnym kirem Wokół samotnej brzozy ziemia kołami zryta Z rozdartej sukni zamiast piesi róża wykwita Porzucone w błocie oczy próżno wypatrują Boga Ucichły strzały, płacz i jęki - zaległa cisza sroga Zaschły łzy na policzkach krwawymi pasmami Patrzysz na brzozowe drzewo pustymi oczodołami Krzyczy biała kora kolczastym drutem pocięta Troje maleństw wisi na niej w białych sukienkach Krwawy strzęp po wyrwanym języku nawet nie boli Tylko ten w ustach krwi smak ni to cukru ni to soli Zamiast krzyku z ust wyrywa się bełkot jękliwy Panie - dlaczego taki jesteś niesprawiedliwy Boże za jakie grzechy - wisi dzieci Wianuszek Z rozbitą młotem głową leży - brat Januszek Jezu – Ty widziałeś jak pod uderzeniami młotem Pękały głowy kobiet, starców i dzieci z łoskotem Niewidzącymi oczami w czerwoną chmurę Wpatrzona krwawe pięści podniosłaś górę Na pytania płynące z pokrwawionych warg Nikt nie odpowiadał- nikt nie słuchał skarg Tylko brzoza co na śmierć zimową się gotowała Płacząc z Tobą pieśń żałobną cicho śpiewała Ryś B. Kraków 29.03.2004 r. Odpowiedz Link
rb13 Niedziela palmowa 04.04.04, 22:42 Kłania się nisko przed Twoim majestatem Pióropusz palm falujący na wietrze Kiedy na ośle wjeżdżasz do Jeruzałem Wśród okrzyków przenikających powietrze Nieznane ci osoby wołając Hosanna Za słowa nauki ,za cuda w podzięce Przed Tobą ścieląc na drodze swoje szaty Rzucając pod stopy palmy i z gałęzi wieńce Niech Cię nie mami chór wiwatujących Jutro zamienią je na okrzyki obelżywe A przed Sanhedrynem przeciw Tobie Będą składać świadectwa niesprawiedliwe A za dni parę wypełni się proroctwo I Mesjasz od lat przez lud wyczekiwany Na Golgoty wzgórzu za grzechy ludu Zginie niczym złoczyńca ukrzyżowany Ryś B,. Kraków 04.04 2004 godz.2215 Odpowiedz Link
rb13 W ogrodzie Getsemani 09.04.04, 10:49 Motto I wtedy przyszedł Jezus do ogrodu zwanego Getsemani... Ewangelia wg Św. Mateusza 26.36 W ogrodzie Getsemani Ukazują mi się przerażające obrazy Ze zgrozy krwawy pot spływa mi z czoła Ojcze oddal ode mnie ten kielich goryczy Przestraszony tą wizją do Ciebie wołam Widzę w oddali we krwi niczym piekło W słońcu Golgota lśni skąpana łzami Trzy krzyże i napis INRI nad głową Ręce przybite do krzyża gwoździami Ta umęczona postać otoczona łotrami W cierniowej koronie - Boże niepojęty Ten tam przez wszystkich opuszczony To Ja - Twój Syn wisi na krzyżu rozpięty Za ludzkie grzechy tak chcesz karać syna Widzisz mój strach i głos zwątpienia Boję się - lecz Twoja wola się stanie Pójdę - na śmierć drogą przeznaczenia Gdy w chwili agonii zwątpię w mą ofiarę Pytając- Dlaczego mnie opuściłeś Panie Ty już wiedziałaś , że zmartwychwstanie To mego wiekuistego zwycięstwa zaranie Ryś B. Kraków 09.04.2004 r. godz.942 Odpowiedz Link
rb13 Przypadki pioniera kapitalizmu ... 09.04.04, 10:56 Przypadki pioniera kapitalizmu w pociągu Kraków Gł.- Berlin Fdrs Opadające rytmicznie powieki wsłuchane w perkusyjny stukot kół współgrały z wibrato śpiących oddechów przesiąkniętych chmielową goryczką zasłaniając wybuchy uciekającego światła Z brudno żółtej zasłony zrywały się ciemno-brązowe ćmy snu bezszelestnie siadając na powiekach to gasząc to przywołując znikającą rzeczywistość Odpędzane palcami w bezgłośnym locie zasypywały oczy piachem pełnym sennych majaczeń Teraźniejszość znikała na szaro-popielatej łące wśród pasących się biało-czarnych krów w pogoni za latawcem szybującym ku rozgwieżdżonemu niebu Z głową na udach nieznanej towarzyszki podróży ( o twarzy kobiety ze 100 marek) chłonął nosem ,całym ciałem zapach piżma zmieszanego z kwaśnym mlekiem Kołysząc się miarowo w tak wibracji wagonu jedna z rąk bezwiednie dosięgła jędrnego jabłka zwieńczonego nabrzmiewającą rodzynką kitka z ogona lwicy niczym spadający motyl co po chwila delikatnie muskała kark Głowa słonia o kształtach kobiety opleciona lwią grzywą ciążyła mu na plecach rozpalając ogień w podbrzuszu zbliżając się do twarzy wężowym ruchem parząc oddechem przesyconym zapachem snu Guten Morgen Wyswobodzone z objęć nieznajomej pasażerki dwa nietoperze z rąk zasłoniły oczy porażone przenikliwym łukiem światłą Pass kontrolle Zdrętwiałe ciało przypominało o istnieniu Ryś B. Kraków 05.04.2004 r. godz.2142 Odpowiedz Link
rb13 Widzę przed oczami 16.04.04, 12:36 Czerwone róże Widzę przed oczami … w purpurowym odcieniu czerwone róże z rozchylonymi płatkami… Po mchem okrytej skórze Błądzę nienasyconymi palcami Rozchylam różane skrzydła Cwałując w strugach deszczu Piersi uczepiony Wybucham lawą dreszczu Błyskawicami oślepiony Krzycząc na zawsze twój Widzę przed oczami Gwiazd spadających rój Widzę przed oczami …w perłowym odcieniu czerwone róże Ze stulonymi płatkami… W Twych oczu lazurze Rozpływam się otulony snami Ryś B. Kraków 16.04.2004 godz. 0127 Odpowiedz Link
rb13 Jak ten czas szybko minął 20.04.04, 17:34 Jak ten czas szybko nam minął Na tej polanie przed laty byliśmy we dwoje Zamarł wiatr w konarach drzew z podziwu Zostałaś zdobna w czarnych włosów zwoje Gdym Twą suknię położył na rudym igliwiu Całując piersi pragnieniem nabrzmiałe W mych objęciach topniałaś jak śnieg Usłyszałem cztery słowa ciche i nieśmiałe Kochanie przekrocz zakazany brzeg Gdym rozrywał dziewictwa pajęczynę Otworzyłaś przede mną pieszczot koszyk Po szczytach sosen krzyk poznania płynął Gdy rozpływaliśmy się w uczuciu rozkoszy Dziś znów szept wiatru rytmicznie wydyma Pomiędzy sosnami rozpiętą pajęczynę Stare te drzewa! Świst wiatru przypomina Kochanie ! Jak ten czas szybko nam minął Ryś B. 19.04.2004 godz.0004 Odpowiedz Link
rb13 Cicho skradam się nas...ąc oddechu 21.04.04, 10:31 Cicho skradam się nasłuchując oddechu Cicho skradam się nasłuchując oddechu Wśród śladów bólu i cierpienia Szukam na twarzy żdbła uśmiechu Falami płyną dobre i złe wspomnienia W kolorze błękitu pierwsze spojrzenie Nieporadne kroki niczym marynarza chód Uśmiech radości i śmieszne gaworzenie Przenikliwy płacz zwiastujący głód Zagubiony smoczek czy grzechotka Grysik gotowany o drugiej w nocy Rozkoszna minka niczym miód słodka Krzyku rozpaczy – drzazga-tato pomocy Z klocków lego wysoko układane wieże Pytań - tato ,dlaczego daktyle są słodkie Dlaczego innych ludzi zabijają żołnierze Tato- dlaczego psa nie nazywamy kotkiem Chociaż od tego czasu minęło tysiące dni Modlitwa Ojcze nasz w uszach mi brzmi „jabłko w niebie” przekręcone słowa I o zdrowie mamy i taty proszę Boże ciebie Już czwarta –jak szybko biegnie czas Przez półsen mówi głosem tkliwym Jak dobrze ze jestem tu - Kocham Was Mamo i tato - jaki jestem szczęśliwy Ryś B. Kraków 21.04.2004 godz.0650 Odpowiedz Link
rb13 Czerwone róże 25.04.04, 16:16 Czerwone róże Widzę przed oczami … w purpurowym odcieniu czerwone róże z rozchylonymi płatkami… Po mchem okrytej skórze Błądzę nienasyconymi palcami Rozchylam różane skrzydła Cwałując w strugach deszczu Piersi uczepiony Wybucham lawą dreszczu Błyskawicami oślepiony Krzycząc na zawsze twój Widzę przed oczami Gwiazd spadających rój Widzę przed oczami …w perłowym odcieniu czerwone róże Ze stulonymi płatkami… W Twych oczu lazurze Rozpływam się otulony snami Ryś B. Kraków 16.04.2004 godz. 0127 Odpowiedz Link
rb13 Rozpalone zmysły krzyczą o pieszczotę 26.04.04, 17:20 Rozpalone zmysły krzyczą o pieszczotę Na nic poły swetra pod szyję zapięte Pierś nabrzmiała spod bluzki oczy kole Wzrok omiata w dżins kształty opięte Świecą bursztynu blaskiem oczy sokole Młode ciało zawładnęło moją myślą Pod przelotnym dotykiem cały płonę Kocie oczy nienaturalnie błyszczą Rysujcie kręgi paznokcie czerwone Rozpalone zmysły krzyczą o pieszczotę Budząc uczucia już prawie zanikłe Dotknij przelotnym gestem ,a co potem Pocałunkiem zasłoniłaś usta –Zamilkłem Ryś B. Kraków 25.04.2004 godz.2245 Odpowiedz Link
rb13 To już ostatnia butelka 29.04.04, 22:45 To już ostatnia butelka Nakładasz maskę z kremu Na jakby martwą twarz Napij się i tak nie zapomnisz Nie myśl ,że oszukasz czas Snujący się błysk sumienia Gasisz jednym gestem To tylko butelka piwa Pijaczką przecież nie jestem Po raz kolejny zapewniając Przez dno butelki oglądane Kolejną bajkę ułożyłaś Nie wierzę w nią- kochanie Pić - przecież nie musisz Wiem - ten świat bez miłości Sam muszę się przyznać Mnie on też czasem złości To już ostatnia butelka? Wypiję za świata zło Cholera - ona jest pusta Popatrz W Twojej też widać dno Rys B. Kraków 29.04.2004 r. godz.2244 Odpowiedz Link