• rb13 Uśmiech wspomnień 23.02.04, 18:41
      Uśmiech wspomnień


      Przed oczy - wspomnień napływają obrazy
      Chociaż śnieżny puch okrywa kolczaste głogi
      Echo przynosi gorący szept i krzyk ekstazy
      Pamiętasz - wrzosowisko na skraju drogi

      Na Twoich włosach skrzą się z szadziowej mgły
      Mrozem malowane srebrzyste róże
      Rozbłysły w oczach figlarne ogników iskry
      Pamiętasz - namiętności rozszalałą burzę

      Popatrz - jak wyrosły wtedy młode modrzewie
      Słyszysz mimo mrozu jakiś ptak zdziwiony
      Wita nas ni to krzykiem ni to śpiewem
      Pamiętasz –pamiętam, ależ byłeś szalony

      Uśmiech wspomnień igra po Twojej twarzy
      Słońce z za śnieżnych chmur udaje księżyc
      Pocałunków szał, żar ciała wciąż parzy
      Pamiętasz - Warto dla tych chwil żyć

      Ryś B. Krakw 23.02.2004r. godz. 1359


    • rb13 Ty, który mieniłeś się moim przyjacielem 01.03.04, 09:35
      Ty, który mieniłeś się moim przyjacielem

      Przed laty mnie zapewniałeś
      O naszej przyjaźni spiszą kiedyś księgi
      Bełkocząc w pijackim amoku
      Masz moje słowo
      Godne małżeńskiej przysięgi
      Boga ,przyjaciela i żony
      Nigdy się nie zmienia
      (Wtedy byłem Twoim przełożonym)
      Ty moim przyjacielem się mieniłeś
      Składając judaszowe przyrzeczenia


      Przyznaje pilnie się uczyłeś
      Gorliwie w moje myśli się wsłuchując
      Gdyś był w potrzebie o radę prosiłeś
      Mądrość ich sobie przypisując
      Zrazu wstydliwie (ach to wiejskie sumienie)
      Potem sprzedawałeś je jako swoje
      Rozpalony - władzy pragnieniem

      Trzymając w rękach czerwony żagiel
      Płynąłeś z prądem z wielkim mozołem
      Krok za krokiem po moich plecach
      O swej przyjaźni zapewniając przebiegle
      (Już z podniesionym czołem)
      Po drabinie kariery piąłeś się w górę
      Za sobą zostawiając wyłamane szczeble

      Dziś zapomniałeś, od kogo się uczyłeś
      Naszą przyjaźń poświęcając dla kariery
      Na garść srebrników ją rozmieniłeś
      Mój przyjacielu - dziś do bólu będę szczery
      Cóż ,że z pogarda taksując mój garnitur tani
      Ukrytą za szyderczym uśmiechem
      Nawet Twój uśmiech mnie nie rani
      To prawda. Nasza przyjaźń
      Jest tylko przebrzmiałym echem

      Ryś B. Kraków 01.03.20004 r godz.0 56
    • rb13 Babiogórska Sokolica 02.03.04, 11:38
      Babiogórska Sokolica

      W lodowe skrzydła ustrojone drzewa
      W kosodrzewiny krzewy obsypane cukrem
      Uderzył wiatr z impetem i pieśń zaśpiewał
      Na krawędzi Sokolicy powleczonej lukrem

      Zdmuchnął śnieg z wybłyszczonych kamieni
      Teraz na nich lustrzane kryształki trzepoczą
      Drewniana poręcz lodowymi soplami się mieni
      Na nich śniegowe gwiazdki tańcząc migocą

      Podmuch wichru z gałęzi strąca śnieżne jęzory
      Wzbijając w powietrze perłowe fontanny
      Pokłoniły się wiatrowi u stóp rosnące bory
      W białe suknie ubrane świerki młode panny

      Ryś B. Zawoja 28.02.2004 godz.1320
    • rb13 W ciasnym korytarzu 03.03.04, 11:45
      W ciasnym korytarzu

      W ciasnym korytarzu
      zasnutym mgłą dymu
      Pal Mall made in Ukraina
      w szarych zapachach taniego mydła
      zmieszanego z odorem smutku ciał
      w karnej kolejce bez końca
      stał z żółto białą karta
      starannie opisana pismem technicznym
      Ten który do niedawna
      nie rozumiał słowa
      Bezrobotny

      Ryś B. Kraków 03.03.2004 r. godz.928
    • rb13 Zmysłów symfonia 04.03.04, 09:01
      Symfonia zmysłów

      Czekasz skrycie
      W ten wieczór uroczy
      Skąpana
      W mym niemym zachwycie
      Z nieśmiałości rozebrana
      Gwiazd wypatrując
      Przez zamknięte oczy
      Na zmysłów symfonię
      Ja też – nieśmiałością
      Płonę


      Czekasz stęskniona
      Aż na klawiszach skóry
      Miłosnego preludium
      Zagram pierwsze akordy
      Nieznanej Ci melodii
      Czekasz urzeczona

      Już w tempie adagio
      Ryt dłoni stopniowo
      Wyzwala ciała drżenie
      Gdy opuszkami palców
      W andante tempie
      Na czucia strunach
      Rozpalam płomienie

      Czujesz
      Już w moderato
      W rezonans wpada całe ciało
      Niczym kamerton
      Wydając dźwięki
      Czujesz w podbrzuszu
      Hordy mrówek biegają
      Do moich uszu
      Dobiegają rozkoszy jęki

      Słyszysz w staccato
      Jękliwy śpiew
      Nie słyszysz
      Mrówki go zagłuszają
      To atawistyczny ciała zew
      Czujesz
      Jak ostatnie mury
      Oporu padają


      Ciało już się nie opiera
      Gram na nim miłosne wariacje
      Piękną śpiewasz arię
      Jaka to opera
      Nie słyszysz
      Czujesz tylko wibracje
      Nie kochanie ,nie konasz
      To dopiero uwertura
      Nadciąga
      Zmysłów symfonia

      Ryś B. 03.03.2004r godz.2147
    • rb13 Wieczerza 10.03.04, 21:09
      Wieczerza

      Pod kasetonowym stropem
      z szarego betonu
      W wymiennikowni c.o.
      rozświetlonej migotliwymi
      ogarkami niedopalonych zniczy
      Wysłanej kobiercami
      z brązowo- rudych liści
      zmieszanych z źdźbłami traw
      o barwie zgasłego słońca
      Przy stole z ciepłowniczych rur
      zasiadło dwunastu do wieczornej wieczerzy
      W milczeniu łamali się
      lekko zapleśniałem chlebem
      znalezionym na miejskim wysypisku
      Żując ze smakiem
      delektowali się pamięcią zapachu
      zapachu świeżo upieczonego chleba
      Jednego z nich oświetliła aureola bladego światła
      ( co wpadła przez niedomknięty właz)
      ...i wtedy on wziął w ręce
      butelkę taniego wina
      Przez chwile podziwiał w milczeniu
      jego bursztynową barwę opalizująca zielenią.
      Upił
      i na znak braterstwa
      podał innym
      A oni w milczeniu pili
      wino przynoszące zapomnienie

      Ryś B. Kraków 10.03.2004 r. godz. 1427


    • rb13 Ecce Homo 10.03.04, 21:10
      Ecce Homo


      W szarościach marcowego poranka
      Wśród pasm spopielonego śniegu
      Naznaczonych zimowym zmęczeniem
      Przetykanych wstęgami
      Brunatnych traw
      Na skraju pozbawionym barw
      Krzywego chodnika brzegu
      Posypanego grysowym kamieniem
      Stał
      Wstawszy z nocnego barłogu
      Bezrobotny
      Z wzrokiem wbitym w ziemię
      Równy Bogu

      Wtem jakby w podzięce
      Wzniósł oczy do nieba
      Panie jak widzisz nic mi już nie trzeba
      Wziąłem sprawy w swoje ręce
      Zarabiam na kawałek chleba

      Na wózku byle jakim
      Pełnym szmat, papierów i zardzewiałego złomu
      Codziennie wożę nędzy brzemię
      Niepotrzebny nikomu
      Ty widzisz - jest nas miliony
      Cóż dla Ciebie znaczy
      Jeden - Ecce Homo - odrzucony
      Niepotrzebny nikomu
      Kiedyś szanowany
      Dziś – brudny ,zarośnięty
      Ubrany w łachmany
      Kategoria trzecia renty

      Lecz do pracy zdolny
      Nie sieje nie orze jako ptaki
      Panie dziękuję Ci
      Zapomniałem
      Wreszcie jestem
      Wolny

      Ryś B. Kraków 09.04.2004 godz.2237


    • rb13 Bagno 11.03.04, 13:52
      Kołysząca ścieżka wśród bagien
      Wije się wężowymi splotami
      Brudnym błękitem błyszczą oczka żabie
      Obrośnięte wyniosłymi turzycami

      Graby w bagnistej mazi topią pnie
      Ciemna rzęsa stęchlizny roztacza woń
      Brunatną wodą błyska oczko wodne
      Konary drzew zaglądają w burą toń

      Tam pomiędzy starymi drzewami
      Na zielonych pagórkach trzęsawiska
      Pośród czarnych olsz porośniętych mchami
      Dzik i łoś ma swe tajemne siedliska
    • rb13 Przez nie zaciągniete zasłony 15.03.04, 11:57
      Przez nie zaciągnięte zasłony

      Przez nie zaciągnięte zasłony
      Przedświtu snuje się jasna smuga
      Blademu brzaskowi bije pokłony
      Przedwiosenna noc długa

      Jeszcze nad szarym blokowiskiem
      Rozwiesza granatowe skrzydła
      Brzask świetlistym rozbłyskiem
      Na noc zastawia promienne sidła

      W słoneczną jasnością porażone
      Gwiazdy jedna po drugiej gasną
      Okrył swe lico kredową bladością
      Pyzaty księżyc co nie może zasnąć

      W złocistym rydwanie słońce
      Zaprzężonym w cztery konie
      W zbroi czerwienią błyszczącej
      Złote dziryty ciska po nieboskłonie

      Różem i złotem po oknach błyska
      Już osiedle wyłania się z szarocienia
      Pastelami maluje mury blokowiska
      W wielobarwne klocki je zamienia

      Ryś B. Kraków 15.03.20004 godz.1141
    • rb13 jeszcze przed oczami... 16.03.04, 17:23
      Jeszcze przed oczami...

      Jeszcze przed oczami migają z życia wspomnienia
      Chociaż płacze i krzyczę. Nie chce! Nie potrzeba!
      Już na oczy zakładają mi opaskę zapomnienia
      A orszak aniołów niesie mą duszę do nieba

      Boże !Już z mroku wyłania się widmowy dzień
      Ma grzeszna dusza przechodzi przerażenia katusze
      W ten z światłości spływa na mnie błękitny cień
      To kwintesencja miłości .I spokój ogarnia mą duszę

      Ryś B. 15.03.2004 r.godz.2354


    • rb13 I wypłynął czas ciemności 19.03.04, 16:51
      I wypłynął czas ciemności...


      Puszka Pandory
      XX wieku ma kształt
      szarej papierowej teczki
      (szarej jak socjalizm na co dzień)
      z wyblakłymi numerami
      w kolorze starego błękitu
      z odcieniem amarantu

      I zdmuchnąłem złudzenia…

      Tasiemki sepiowym kolorze
      starannie zawiązane w kokardką
      dawno straciły biel niewinności
      pilnie strzegąc
      opieczętowanej zawartości
      napisem
      Ściśle tajne

      I otworzyłem puszkę Pandory…

      Z kartek pożółkłych ze starości
      poprószonych kurzem czasu
      zapisanych znajomymi kulfonami
      lub wystukanych na maszynie
      (ech te charakterystyczne ę i y )
      donosicielskich raportów
      wypłynął czas ciemności

      I straciłem kolejnego przyjaciela…

      Ryś B. Kraków 18.03.2004 r. godz.1554


    • rb13 Zwątpienie 22.03.04, 15:25
      Zwątpienie

      Po co mi
      Egzaltowany szloch i teatralna żałość
      Gdy w proch rozsypie się moje ciało
      Po co mi
      Msze , modlitwy i litanie szeptane
      By za życiem zagłuszyć tęskne łkanie

      Po co mi
      Znicze pełne migotliwego płomienia
      Bym nie powrócił z krainy zapomnienia
      Po co mi
      Świeże kwiaty gdym marnym jest pyłem
      I tak nie pamiętał kim na ziemi byłem

      Po co mi
      Krzyż nad głowa i pomnik z granitu
      Bym się nie obudził z czeluści niebytu
      Po co mi
      Po latach w ossuarium składacie kości
      I tak rozpłynę się w bezmiarze nicości

      Po co mi
      W tunelu pokazana świetliste światło
      Kiedy na jego końcu Boga zabrakło
      Po co mi
      Kazano błąkać się po krainie cienia
      Kiedy i tak zniknę piekle nieistnienia

      Ryś B. Kraków 22.03.2004 r. godz.1441


    • rb13 Trzy kopulaste szczyty kamienne bezdroże 26.03.04, 12:59
      Trzy kopulaste szczyty kamienne bezdroże

      Trzy kopulaste szczyty kamienne bezdroże
      Zabłyszczały w słońcu kopułą lodową
      Nieśmiało naśladują pofalowane morze
      Obsypane białą pierzynką puchową

      Gdzie nie spojrzysz wszystko razi oczy bielą
      Spod śniegu wystają kosodrzewin szpilki
      Unosząc kłujące czubki nad śnieżną topielą
      Na których chmarami siedzą białe motylki

      Niczym husarz stroszy szadziowe skrzydła
      Wystająca ponad śniegi ciemna choina
      Grupa świerków udaje lodowe straszydła
      Zaś niedźwiadki i zajączki kosodrzewina

      Jeszcze cisza, po niebie płyną pierzaste chmury
      Wtem z impetem uderza podmuch rozpędzony
      Zrazu nieśmiało, unosi śnieżny pył do góry
      Po szczytach zawieszając perłowe zasłony

      Po chwili hucząc skacze po Diablaka czole
      Tumany lodowych perełek wzbija do góry
      Po szczycie drobiny pędzi niczym po stole
      Wnet szczyt spowijają wulkaniczne chmury

      W szalonym tańcu unosi je to w dół to do góry
      Na skalnych organach wygrywając żwawo
      Już z Sokolicy nie widać pasma Babiej Góry
      Zginęły trzy szczyty spowite mgielną lawą

      Ryś B. Kraków 26.03.20004 r. godz.1254
    • rb13 Ziemio wołyńska & & #35 8211; Kraju moich przodkó 27.03.04, 13:15
      Ziemio wołyńska – Kraju moich przodków

      Ziemio wołyńska przesiąknięta łzami
      Kraju moich przodków- kraju mi nieznany
      W którym lato było upalne i niebo bezchmurne
      A nie jak w Krakowie szare i pochmurne
      Tam zimy wielce śnieżne i okrutnie mroźne
      Wiosną zaś rzeki szeroko rozlane – groźne

      Nigdzie tak pięknie ptak nie śpiewał nad polami
      Tak wielkie stada krążyły nad mokradłami
      Tu czarnoziem tulił się do nóg z miłości
      Latem rozjeżdżony wozami pylił ze złości
      Na horyzoncie majaczył na Górze Bony
      Zamek królewski godny Zygmunta żony

      Ziemio wołyńska - ziemio dziś mi znana
      Przez moich najbliższych tak bardzo kochana
      Ziemio łez pełna, krzyku -ziemio bez litości
      Moich przodków skryłaś bezimienne kości
      Ziemio bez grobów - odkryłem Twą tajemnice
      Ku ich pamięci w szczerym polu palę znicze

      Ryś B. Kraków 27.03.20004r. godz
    • rb13 Pociąg Kraków- Berlin ZOO 29.03.04, 13:08
      Pociąg Kraków – Berlin ZOO

      Przez parzący skaj siedzeń
      trzy bladoniebieskie panie
      ze 100 markowych banknotów
      złożonych fantazyjny prostokąt
      głęboko ukryte w kieszeni
      wpatrywały się w gasnącą noc

      Co po chwila przez szybę pociągu
      przelatywał błysk lamp
      wybuchając w oczach
      jaskrawo niebieskim światłem
      wrzucając ogniste szpilki
      do wypełnionych piaskiem oczu

      W rytmie miarowego stukotu kół
      współgrającego ze swingiem
      śpiących oddechów przesiąkniętych
      chmielowa goryczką
      spadające rytmicznie powieki
      oplecione cienka pajęczyna Morfeusza
      to gasiły to przywoływały
      gasnącą rzeczywistość


      Dedukuję
      Tym z którymi przecierałem wspólnie ścieżki wolnego kapitalizmu

      Ryś B. Kraków 24.03.2004 r. godz.2022
    • rb13 Brzozy pieśń żałobna kolczastym drute 31.03.04, 18:51


      Dziś nawet niebo co tu zawsze lśniło szafirem
      Ze zgrozy pokryło się zło-wróżebnym kirem
      Wokół samotnej brzozy ziemia kołami zryta
      Z rozdartej sukni zamiast piesi róża wykwita
      Porzucone w błocie oczy próżno wypatrują Boga
      Ucichły strzały, płacz i jęki - zaległa cisza sroga

      Zaschły łzy na policzkach krwawymi pasmami
      Patrzysz na brzozowe drzewo pustymi oczodołami
      Krzyczy biała kora kolczastym drutem pocięta
      Troje maleństw wisi na niej w białych sukienkach
      Krwawy strzęp po wyrwanym języku nawet nie boli
      Tylko ten w ustach krwi smak ni to cukru ni to soli

      Zamiast krzyku z ust wyrywa się bełkot jękliwy
      Panie - dlaczego taki jesteś niesprawiedliwy
      Boże za jakie grzechy - wisi dzieci Wianuszek
      Z rozbitą młotem głową leży - brat Januszek
      Jezu – Ty widziałeś jak pod uderzeniami młotem
      Pękały głowy kobiet, starców i dzieci z łoskotem

      Niewidzącymi oczami w czerwoną chmurę
      Wpatrzona krwawe pięści podniosłaś górę
      Na pytania płynące z pokrwawionych warg
      Nikt nie odpowiadał- nikt nie słuchał skarg
      Tylko brzoza co na śmierć zimową się gotowała
      Płacząc z Tobą pieśń żałobną cicho śpiewała

      Ryś B. Kraków 29.03.2004 r.
    • rb13 Niedziela palmowa 04.04.04, 22:42

      Kłania się nisko przed Twoim majestatem
      Pióropusz palm falujący na wietrze
      Kiedy na ośle wjeżdżasz do Jeruzałem
      Wśród okrzyków przenikających powietrze

      Nieznane ci osoby wołając Hosanna
      Za słowa nauki ,za cuda w podzięce
      Przed Tobą ścieląc na drodze swoje szaty
      Rzucając pod stopy palmy i z gałęzi wieńce

      Niech Cię nie mami chór wiwatujących
      Jutro zamienią je na okrzyki obelżywe
      A przed Sanhedrynem przeciw Tobie
      Będą składać świadectwa niesprawiedliwe

      A za dni parę wypełni się proroctwo
      I Mesjasz od lat przez lud wyczekiwany
      Na Golgoty wzgórzu za grzechy ludu
      Zginie niczym złoczyńca ukrzyżowany


      Ryś B,. Kraków 04.04 2004 godz.2215

    • rb13 W ogrodzie Getsemani 09.04.04, 10:49
      Motto
      I wtedy przyszedł Jezus do ogrodu zwanego Getsemani...
      Ewangelia wg Św. Mateusza 26.36

      W ogrodzie Getsemani

      Ukazują mi się przerażające obrazy
      Ze zgrozy krwawy pot spływa mi z czoła
      Ojcze oddal ode mnie ten kielich goryczy
      Przestraszony tą wizją do Ciebie wołam

      Widzę w oddali we krwi niczym piekło
      W słońcu Golgota lśni skąpana łzami
      Trzy krzyże i napis INRI nad głową
      Ręce przybite do krzyża gwoździami

      Ta umęczona postać otoczona łotrami
      W cierniowej koronie - Boże niepojęty
      Ten tam przez wszystkich opuszczony
      To Ja - Twój Syn wisi na krzyżu rozpięty

      Za ludzkie grzechy tak chcesz karać syna
      Widzisz mój strach i głos zwątpienia
      Boję się - lecz Twoja wola się stanie
      Pójdę - na śmierć drogą przeznaczenia

      Gdy w chwili agonii zwątpię w mą ofiarę
      Pytając- Dlaczego mnie opuściłeś Panie
      Ty już wiedziałaś , że zmartwychwstanie
      To mego wiekuistego zwycięstwa zaranie

      Ryś B. Kraków 09.04.2004 r. godz.942
    • rb13 Przypadki pioniera kapitalizmu ... 09.04.04, 10:56
      Przypadki pioniera kapitalizmu w pociągu Kraków Gł.- Berlin Fdrs

      Opadające rytmicznie powieki
      wsłuchane w perkusyjny stukot kół
      współgrały z wibrato
      śpiących oddechów przesiąkniętych
      chmielową goryczką
      zasłaniając wybuchy uciekającego światła

      Z brudno żółtej zasłony
      zrywały się ciemno-brązowe ćmy snu
      bezszelestnie siadając na powiekach
      to gasząc to przywołując
      znikającą rzeczywistość

      Odpędzane palcami
      w bezgłośnym locie
      zasypywały oczy piachem
      pełnym sennych majaczeń

      Teraźniejszość znikała
      na szaro-popielatej łące
      wśród pasących się biało-czarnych krów
      w pogoni za latawcem
      szybującym ku rozgwieżdżonemu niebu

      Z głową na udach
      nieznanej towarzyszki podróży
      ( o twarzy kobiety ze 100 marek)
      chłonął nosem ,całym ciałem
      zapach piżma zmieszanego
      z kwaśnym mlekiem

      Kołysząc się miarowo
      w tak wibracji wagonu
      jedna z rąk bezwiednie dosięgła
      jędrnego jabłka
      zwieńczonego nabrzmiewającą rodzynką
      kitka z ogona lwicy
      niczym spadający motyl
      co po chwila delikatnie muskała kark

      Głowa słonia o kształtach kobiety
      opleciona lwią grzywą
      ciążyła mu na plecach
      rozpalając ogień w podbrzuszu
      zbliżając się do twarzy wężowym ruchem
      parząc oddechem
      przesyconym zapachem snu

      Guten Morgen
      Wyswobodzone z objęć
      nieznajomej pasażerki
      dwa nietoperze z rąk zasłoniły
      oczy porażone przenikliwym łukiem światłą
      Pass kontrolle
      Zdrętwiałe ciało
      przypominało o istnieniu

      Ryś B. Kraków 05.04.2004 r. godz.2142
    • rb13 Widzę przed oczami 16.04.04, 12:36
      Czerwone róże

      Widzę przed oczami
      … w purpurowym odcieniu
      czerwone róże
      z rozchylonymi płatkami…
      Po mchem okrytej skórze
      Błądzę nienasyconymi palcami

      Rozchylam różane skrzydła
      Cwałując w strugach deszczu
      Piersi uczepiony
      Wybucham lawą dreszczu
      Błyskawicami oślepiony
      Krzycząc na zawsze twój
      Widzę przed oczami
      Gwiazd spadających rój

      Widzę przed oczami
      …w perłowym odcieniu
      czerwone róże
      Ze stulonymi płatkami…
      W Twych oczu lazurze
      Rozpływam się otulony snami


      Ryś B. Kraków 16.04.2004 godz. 0127
    • rb13 Jak ten czas szybko minął 20.04.04, 17:34
      Jak ten czas szybko nam minął


      Na tej polanie przed laty byliśmy we dwoje
      Zamarł wiatr w konarach drzew z podziwu
      Zostałaś zdobna w czarnych włosów zwoje
      Gdym Twą suknię położył na rudym igliwiu

      Całując piersi pragnieniem nabrzmiałe
      W mych objęciach topniałaś jak śnieg
      Usłyszałem cztery słowa ciche i nieśmiałe
      Kochanie przekrocz zakazany brzeg

      Gdym rozrywał dziewictwa pajęczynę
      Otworzyłaś przede mną pieszczot koszyk
      Po szczytach sosen krzyk poznania płynął
      Gdy rozpływaliśmy się w uczuciu rozkoszy

      Dziś znów szept wiatru rytmicznie wydyma
      Pomiędzy sosnami rozpiętą pajęczynę
      Stare te drzewa! Świst wiatru przypomina
      Kochanie ! Jak ten czas szybko nam minął

      Ryś B. 19.04.2004 godz.0004



    • rb13 Cicho skradam się nas...ąc oddechu 21.04.04, 10:31
      Cicho skradam się nasłuchując oddechu

      Cicho skradam się nasłuchując oddechu
      Wśród śladów bólu i cierpienia
      Szukam na twarzy żdbła uśmiechu
      Falami płyną dobre i złe wspomnienia

      W kolorze błękitu pierwsze spojrzenie
      Nieporadne kroki niczym marynarza chód
      Uśmiech radości i śmieszne gaworzenie
      Przenikliwy płacz zwiastujący głód

      Zagubiony smoczek czy grzechotka
      Grysik gotowany o drugiej w nocy
      Rozkoszna minka niczym miód słodka
      Krzyku rozpaczy – drzazga-tato pomocy

      Z klocków lego wysoko układane wieże
      Pytań - tato ,dlaczego daktyle są słodkie
      Dlaczego innych ludzi zabijają żołnierze
      Tato- dlaczego psa nie nazywamy kotkiem

      Chociaż od tego czasu minęło tysiące dni
      Modlitwa Ojcze nasz w uszach mi brzmi
      „jabłko w niebie” przekręcone słowa
      I o zdrowie mamy i taty proszę Boże ciebie

      Już czwarta –jak szybko biegnie czas
      Przez półsen mówi głosem tkliwym
      Jak dobrze ze jestem tu - Kocham Was
      Mamo i tato - jaki jestem szczęśliwy

      Ryś B. Kraków 21.04.2004 godz.0650
    • rb13 Czerwone róże 25.04.04, 16:16
      Czerwone róże


      Widzę przed oczami
      … w purpurowym odcieniu
      czerwone róże
      z rozchylonymi płatkami…
      Po mchem okrytej skórze
      Błądzę nienasyconymi palcami

      Rozchylam różane skrzydła
      Cwałując w strugach deszczu
      Piersi uczepiony
      Wybucham lawą dreszczu
      Błyskawicami oślepiony
      Krzycząc na zawsze twój
      Widzę przed oczami
      Gwiazd spadających rój

      Widzę przed oczami
      …w perłowym odcieniu
      czerwone róże
      Ze stulonymi płatkami…
      W Twych oczu lazurze
      Rozpływam się otulony snami


      Ryś B. Kraków 16.04.2004 godz. 0127


    • rb13 Rozpalone zmysły krzyczą o pieszczotę 26.04.04, 17:20
      Rozpalone zmysły krzyczą o pieszczotę

      Na nic poły swetra pod szyję zapięte
      Pierś nabrzmiała spod bluzki oczy kole
      Wzrok omiata w dżins kształty opięte
      Świecą bursztynu blaskiem oczy sokole

      Młode ciało zawładnęło moją myślą
      Pod przelotnym dotykiem cały płonę
      Kocie oczy nienaturalnie błyszczą
      Rysujcie kręgi paznokcie czerwone

      Rozpalone zmysły krzyczą o pieszczotę
      Budząc uczucia już prawie zanikłe
      Dotknij przelotnym gestem ,a co potem
      Pocałunkiem zasłoniłaś usta –Zamilkłem

      Ryś B. Kraków 25.04.2004 godz.2245
    • rb13 To już ostatnia butelka 29.04.04, 22:45
      To już ostatnia butelka

      Nakładasz maskę z kremu
      Na jakby martwą twarz
      Napij się i tak nie zapomnisz
      Nie myśl ,że oszukasz czas

      Snujący się błysk sumienia
      Gasisz jednym gestem
      To tylko butelka piwa
      Pijaczką przecież nie jestem

      Po raz kolejny zapewniając
      Przez dno butelki oglądane
      Kolejną bajkę ułożyłaś
      Nie wierzę w nią- kochanie

      Pić - przecież nie musisz
      Wiem - ten świat bez miłości
      Sam muszę się przyznać
      Mnie on też czasem złości

      To już ostatnia butelka?
      Wypiję za świata zło
      Cholera - ona jest pusta
      Popatrz
      W Twojej też widać dno


      Rys B. Kraków 29.04.2004 r. godz.2244
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka