pawel-strzalka
05.10.04, 00:25
w przekładzie Katarzyny Lelewskiej
Żył sobie ojciec, ktory mial dwoje dzieci - chłopca i dziewczynkę. Kiedys
pewnego dnia poszedł orać i kazał żonie wyslać dzieci z obiadem. Tak tez
zrobiła. Gdy ojciec jadł, na radle usiadły dwie turkawki. Rzucil ościeniem i
je zabił. Potem dał dzieciom i rzekł: - Zanieście matce, niech je ugotuje!
Matka oskubała ptaki i włożyla do misy, żeby je poćwiartować. Gdy poszła po
nóz jedna turkawke porwał kot. Cóż było robić? Żeby nie wysluchiwac wyrzekan
męża, odcięła sobie jedna pierś, posiekała ją i ugotowała. Wieczorem, kiedy
wrócił mąż, zasiedli do wieczerzy. Ale żona stalą z boku, bolała ją ranapo
odciętej piersi. Mąż zapytał: - Dlaczego nie jesz?
- Nie jestem głodna...
- A dlaczego jeden kawalek miesa jest słodszy od drugiego?
- Nie będe ukrywać - odpowiedziała - Jedna turkawkę ukradł kot, wiec odciełam
sobie pierś. co jest słodsze?
- Twoje mieso jest słodsze. nie wiedzialem, ze ludzkie mieso jest takie
smaczne, wiec jeśli chcesz, zamkniemy nasze dzieci, utuczymy je i na boże
narodzenie zabijemy.
- Jeśli tak chcesz, zgoda.
Zamknęli je, wybornie karmili, utuczyli. Wreszcie ojciec poszedł naostrzyć
noż. Było tam jedno małe dziecię, które słyszało wszystko, o czym rozmawiali
rodzice. Zawolalo do rodzeństwa: - Siostro, bracie. ojciec poszedł ostrzyc
noż, zeby was zabic. Uciekajcie! - i otworzylo im drzwi, a oni poprosili:
- Idź i przynieś nam brzytwę, grzebień i butelke wody.
Kiedy dziecko przyniosło to wszystko, zaczeli uciekac. a gdy ojciec wrócil i
otworzyl drzwi, zobaczył że dzieci nie ma.
- Choc szybko kobieto, biegnijmy, żeby je złapać!
Ruszyli za nimi, Dzieci biegły i co rusz sie ogladały. w pewnym momencie
chłopiec zawołał:
- Id, uciekaj! mamo i tato idą.
Dziewczynka odrzekła:
- Rzucmy za siebie grzebień i zobaczmy co sie stanie.
Kiedy rzucili grzebien powstał gesty las. Mata z ojcem przedarli sie jednak
przez niego i znów byli tuż za nimi. Teraz dzieci rzucily za siebie brzytwe.
Wtedy powstały na drodze ostre kamienie. Rodzice poranili sobie nogi ale znów
byli tuz za dziećmi. Została juz tylko woda wiec dzieci rzucily butelkę i
powstala wielka rzeka, przez którą rodzice nie mogli przejsć. Jeśli wejdą, to
sie utopią. I stali tak na brzegu rzeki, mysleli, myśleli, az w koncu
zawrócili. Widząc to, dzieci spokojnie ruszyly naprzód. I tak szły i szly,
chłopiec powiedział:
- Siostro, bardzo chce mi sie pić. Jest tutaj źródelko, napije sie z niego.
- nie, nie rób tego. To są slady jelenich kopyt, jeśli sie napijesz,
zamienisz sie w jelenia.
Dziewczynka szla przodem, brat za nią. napił sie po kryjomu wody i zamienil
sie w jelenia. Odwróciwszy sie, dziewczynka zobaczyła pieknego jelenia ze
wspanialym porożem. Zaczeła płakac i wołać:
- Co ja teraz zrobie kiedy stałes sie jeleniem?
- Nie martw sie, jestem przy tobie!
Weszli do lasu, a tam pod pewnym drzewem stała studnia. jelonek rzekł:
- Tu bedziemy spali. ty wejdx na drzewo, a ja zostane na dole.
Tak zrobili: ona weszla na drzewo, on zaś polozył sie pod nim. zasneli.
rankiem jelonek powiedział:
- Siedź tutaj, a ja pójde do lasu poszukac czegoś do jedzenia.
poszedl jelonek do lasu, a tymczasem do studni przyszli napoic konie carscy
sludzy. konie nie chciały pic, tylko zerkały w górę. Kiedy i słudzy
popatrzyli, zobaczyli piekna dziewczyne. Wrócili i opowiedzieli carowi, ze
kolo studni rosnie drzewo, a na nim siedzi przepiekna dziewczyna. Nawet konie
nie pija tylko patrza w górę.
- Pójdźcie - rzekł car - i poproście ja do mnie.
Poszli, poprosili, zeby zeszlą, ale nie chciala. car rozkazał wiec ściać
drzewo. Cieli, cieli, już prawie dokończyli, ale zrobilo sie ciemno. Wtedy
rzekli:
- Jutro dokonczymy.
Odeszli, a wtedy przybyl jelonek i jezykiem zlepil wszystkie drzagi tak, że
drzewo znów bylo całe. Nastepnego, dnia gdy sludzy wrócili wyciąć drzewo,
ujrzeli ze jest cale. Poszli spowrotem do cara i rzekli:
- Nie można śćiac tego drzewa. nocą cos je scaliło.
Wtedy car oglosil:
- Kto zdejmie z drzewa dziewczyne, tego nagrodzę!
Pewna staruszka obiecała, ze ją zdejmie. Poszła, wzieła dzieżę, sito,
zaprzegła do nich kota i koguta.
- Wio kocie, wio kogucie!
Poszła pod drzewo, położyła dzieżę do góry dnem i odwróconym sitem zaczęła
przesiewac. Dziewczyna patrzyła i w koncu nie wytrzymałą:
- Babciu, nie tak1 odwróć dzieżę, odwróć sito!
- Och dziecko, nie wiem jak, zejdź i mi pokaż!
Dziewczyna zeszła a staruszka powiedziała:
- Chodź do mnie, bedziesz piekła kołacze. jestem sama, samiutenka,
zamieszkasz ze mną!
- Nie jestem sama babciu, mam jednego brata, ktory zamienil sie w jelonka.
- To nic, niech i on pójdzie z nami.
Poczekaly na niego a gdy przyszedł, poszli razem. Dziewczyna upiekła kołacz,
siadły, zjadły, dały też bratu. Położyli sie spać, a babcia poszła do cara i
powiedzialą:
- Szybko carze, dziewczynka jest u mnie.
Car przybyl na koniu, porwał dziewczynę i zabral ją do carskich pałaców.
Jelonek zas obudziwszy sie rankiem, spytał staruszke:
- Gdzie moja siostra?
- Car wziął za żonę.
Wieczorem jelonek poszedł pod wilkie carskie bramy i dotąd bódł je rogami, aż
je zburzył. Nie mogl jednak wejsć bo zrobiło sie widno. uciekl. Ujrzawszy
bramy, car zapytał:
- A któż je zburzył?
Siostra domysliła się, ale nic nie powiedziała. Drugiego wieczoru, chociaż
drewniane bramy naprawiono, znów je ktoś zburzył. Trzeciego wieczoru car
rzekł:
- Już ja pokazę temu kto je zniszczył!
Kazal zbudować bramy z wosku i kiedy jelonek przybył zeby znów je zburzyć
rogi utkwily mu w wosku i nie mógł uciec. Car pochwycil go i zabił. Jelonka
ugotowano. Ale dziewczyna nie jadła. Kiedy inni jedli, ona zbierala kości, a
potem zakopała je w ogrodzie. Wyrosla z nich piekna, wielka jabłoń, która
rodziła czerwone słodkie owoce. Kiedy dziewczyna je zrywała wszystkie gałezie
pochylały sie do dołu, tak, ze mogła brać ile tylko zechce. jednakze, gdy
przychodzil car, gałęzie unosily sie do góry i nie mógł zerwac ani jednego
jabłka. W koncu rozkazał:
- Ściać tę jabłoń! Jeśli nie mogę zrywac owocow, niech bedzie ścieta.
Parobcy wzieli siekiery i ścieli drzewo. dziewczyna zebralą w fartuch drzazgi
i poczęła płakac. Kiedy jej łzy kapaly na drzagi, nagle wyrósł przed nią
piękny chlopiec - jej brat. i zamieszkali razem w carskich pałacach.
KONIEC
w przekładzie Katarzyny Lelewskiej
Żył sobie ojciec, ktory mial dwoje dzieci - chłopca i dziewczynkę. Kiedys
pewnego dnia poszedł orać i kazał żonie wyslać dzieci z obiadem. Tak tez
zrobiła. Gdy ojciec jadł, na radle usiadły dwie turkawki. Rzucil ościeniem i
je zabił. Potem dał dzieciom i rzekł: - Zanieście matce, niech je ugotuje!
Matka oskubała ptaki i włożyla do misy, żeby je poćwiartować. Gdy poszła po
nóz jedna turkawke porwał kot. Cóż było robić? Żeby nie wysluchiwac wyrzekan
męża, odcięła sobie jedna pierś, posiekała ją i ugotowała. Wieczorem, kiedy
wrócił mąż, zasiedli do wieczerzy. Ale żona stalą z boku, bolała ją ranapo
odciętej piersi. Mąż zapytał: - Dlaczego nie jesz?
- Nie jestem głodna...
- A dlaczego jeden kawalek miesa jest słodszy od drugiego?
- Nie będe ukrywać - odpowiedziała - Jedna turkawkę ukradł kot, wiec odciełam
sobie pierś. co jest słodsze?
- Twoje mieso jest słodsze. nie wiedzialem, ze ludzkie mieso jest takie
smaczne, wiec jeśli chcesz, zamkniemy nasze dzieci, utuczymy je i na boże
narodzenie zabijemy.
- Jeśli tak chcesz, zgoda.
Zamknęli je, wybornie karmili, utuczyli. Wreszcie ojciec poszedł naostrzyć
noż. Było tam jedno małe dziecię, które słyszało wszystko, o czym rozmawiali
rodzice. Zawolalo do rodzeństwa: - Siostro, bracie. ojciec poszedł ostrzyc
noż, zeby was zabic. Uciekajcie! - i otworzylo im drzwi, a oni poprosili:
- Idź i przynieś nam brzytwę, grzebień i butelke wody.
Kiedy dziecko przyniosło to wszystko, zaczeli uciekac. a gdy ojciec wrócil i
otworzyl drzwi, zobaczył że dzieci nie ma.
- Choc szybko kobieto, biegnijmy, żeby je złapać!
Ru