kolowrotek3
16.02.05, 13:19
wiem, ze o kroplach do nosa bylo juz wiele ale ja dodam jeszcze cos od siebie. Bralam te cholerne krople (glownie thymazen) przez 15 lat!!! Odzwyczailam sie w koncu biorac zapisany przez laryngologa rhinicort, systematycznie i dlugo, bo okolo 10m-cy ale stopniowo dawke zmniejszajac. Od thymazenu odeszlam po okolo 2 m-cach brania rhinocortu. Poczatkowo zmniejszalam dawki thymazenu do minimalnej na noc, zeby moc spac,bo wiadomo jak sie spi z zatkanym nosem, az ktoregos razu poszlam na noc do kolezanki i nie mialam thymazenu i...jakos zasnela i postanowila, ze juz nigdy ani pol kropli nie wezme. I nie wzielam i jakos poszlo, nosek coraz bardziej sie regenerowal i coraz lepiej funkcjonowal, kontrole laryngologiczne wykazaly ze wszystko jest ok. Dodatkowo stosowalam marimer (sol morska w sprayu), zimne prysznice na cale cialo, ale zwlaszcza na kark- to swietnie obkurcza naczynka krwionosne, bbbbb duzo ruchu tzn. wszelkie sporty, bo w czasie wysilku nosek sie tez fantastycznie udraznia i "gimnastyke" nosa w goracej kapieli- zatykalam te lepsza dziurke palcem i cwiczylam wdechy ta przytkana. Pomaga. Jak mam katar to robie inhalacje z soli bochenskiej i wdycham olbas oil, nos delikatnie wydmuchuje, zeby go nie podrazniac i juz. No i jak ktos mieszka nad morzem to polecam spacery. I trzeba sie uzbroic w cierpliwosc, bo to troszke trwa zanim nos dojdzie calkiem do siebe. I nie wierzcie, ze to jest uzaleznienie psychiczne, bo to nieprawda, to normalne fizyczne uzaleznienie od srodka chemicznego.Uwazajcie na krople, zwlaszcza u dzieci.