Chciałam przeprosic te osoby które znaly gagat100 i nagle ona zniknęła ale
niestety musiałam! za dlugo bylam na forum (ponad rok) i „latalam” od
starających się do typowych ciążowych zaczely się smutne dla mnie posta ze
jestem w ciazy urojonej (te najbardziej mnie zasmucały) postanowiłam zmienic
nick na asiulka1976 spostrzegawcze dziewczyny wiedziały ze ja to ja

) ale ja
nadal bałam się troli! Mam nadzieje ze mnie zrozumiecie.
Moja historia.
Zawitałam na forum jako jedna z pierwszych niestety najpierw było „poronienie”
moje dziecko obumarło w 11tc z powodu najprawdopodobniej mojej grypy, z
wyliczen długości plodu stwierdziłam ze umarło w 8tc i w tym czasie bylam
chora wiec bez zadnych dolegliwości i plamien chodziłam z nieżyjącym
maleństwem około 3 tygodni! To był marzec 2004 w szpitalu była plaga dziewczyn
z poronieniami i martwymi plodami do usuniecia :o(
Dodam jeszcze ze na wizytach u roznych lekarzy każdy mi mowil ze goraczka i
grypa na pewno zabilo plod bo był za mały i do 10tc nie jest w stanie walczyc
z choroba matki!! Bozesz jakie to smutne :o( Po zabiegu odczekałam 3 miesiace
(zalecane pol roku, ale kto by tyle czekal) i w czerwcu pojechaliśmy na koniec
polski do zakopanego ale nie przyjechaliśmy z „nadbagażem” lipiec, sierpień
jakos zlecial i dalej nic. We wrzesniu poszlam do gina polecanego przez
koleżankę która miala problemy z zajsciem w ciaze i donoszeniem. Ginekolog na
wstepie po rozmowie ze mna zapisal bromergon i duphaston i po miesiącu ich
brania mialam zrobic badania, okazalo się ze miał racje! Objawy za wysokiej
prolaktyny i progesteronu zauważyłam ze się zmiejszaja, po zrobieniu badan
były już lekko podwyższone. Na kolejnej wizycie mialam bromek brac tylko
profilaktycznie a duphaston 2x dziennie. Do grudnia dalej mialam pustkę pod
sercem, zainteresowałam się NPR poznalam super polozna (z forum) która
email-owo nauczyla mnie obserwacji. Okazalo się ze po zabiegu usuniecia
martwego płodu zanikł mi sluz plodny, znaczy nie był taki jak przed ciaza
bralam tez pod uwage to ze po zabiegu mialam zamrażana nadżerkę i plułam sobie
bo brodzie po co ja zamrażałam! Zaczełam łykac opearol ale bez rezultatu potem
doszedł guajazyl i efekt był natychmiastowy (podobno dla każdego co innego)
Miesiąc po miesiącu mijał a ja do gina nie chodzilam bo zwlekałam ze na pewno
za miesiąc pojde z pozytywnym testem-ale niestety.
Minął rok od zabiegu-smutek-zal-płacz. Porobiłam na własna reke badania LH,
FSH, Prolaktyny, Progesteronu, i mialam isc z wynikami do gina ale ze były w
normie to znów zwlekałam, prosilam meza o zrobienie badan nasionek ale on był
uparty! (nie będę się rozpisywac w jaki sposób go prosilam, błagałam,
szantażowałam) Zbliżały się wakacje 2005 znajmomy zaproponował letniskowy
domek w Norwegii, inni znajomi tez byli chetni wiec mielismy jechac w 6 osób.
Zaproponowałam ze zrobie plan wycieczki a nie było to latwe :o) każdy miał cos
do dodania i chciał cos zwiedzic- brakowalo doby. To był czerwiec (rok staran)
postanowiłam ze jak mamy jechac do Danii,Norwegii,Szwecji na dwa tygodnie to
nie będę brac leków odpocznie mi organizm a po wycieczce na 100% pojde do
gina. Odstawilam leki i zabrałam się za plan wycieczki: dojazd, kilometry,
postoje, hotele ciekawe miejsca do zwiedzenia wszystko było wyliczone co do
minuty, zapiete na ostatni guzik i czekało na realizacje :o) Tydzień przed
wyjazdem na tescie zobaczyłam –ku mojemu zdziwieniu dwie kreski poleciałam na
bete ponad siedemnaście- jestem w ciazy!!! Szybko do gina, na usg nie było nic
widac, wizyta była za szybko. Zabronił jechac na wycieczke i to samochodowa
czasem 16 godzin w aucie eehhh pomyślałam kazda matka odmówi sobie aby było
lepiej dla dziecka ja zaczełam już w ciazy :o) Znajomi i po moich namowach i
mój mąz pojechali. Ja w tym czasie poszlam na kolejna wizyte do gina- pikało
serduszko- radość wielka ale i strach.
Teraz zaczełam drugi trymestr i napisze Wam co czyje a raczej nie czuje tego
czasu który leciał wolno na staraniach ciaza wynagradza to czekanie NAPRAWDE
warto czekac, nie załamywać się tylko isc do przodu szukac dziury w całym
dlaczego się nie udaje? Czasem ot tak po prostu ale czasem wina jest w
hormonach-warto je zbadac!
Zycze Wam abyście już niedługo doczekały takiego szczęścia pod sercem jakie i
ja nosze :o)
Stronka o mojej ciazy:
joy.blox.pl/html