Dodaj do ulubionych

być mistrzem

07.02.06, 07:47
Podobno każdy człowiek potrzebuje mistrza. Popyt na mistrzów jest więc wielki,
a podaż...
Im mniejsza podaż - tym wymagania wobec mistrza większe.
I większa odpowiedzialność. I większe niebezpieczeństwo w przypadku,
gdy mistrz zawiedzie, gdy poprowadzi na manowce.

PS Czytaliście wiersz Staffa "Judasz"? Warto smile
Obserwuj wątek
    • scand Re: być mistrzem 07.02.06, 10:22
      Zastanawiam się czy mistrzem może być także kobieta. Kiedyś to było rzadkie ale
      teraz ... nie wydaje się to niemożliwe smile
      • jedenkruczek Re: być mistrzem 08.02.06, 11:44
        Czy kobieta może być mistrzem, guru? Oczywiście może, więcej każda kobieta jest
        guru i każdy z nas już jest uczniem kobiety-mistrza, naszej Matki. Ten świat
        tak jest zbudowany, że gdy tylko pojawimy się na nim natychmiast spotykamy
        naszego pierwszego mistrza i jest to kobieta. Więc jeśli jesteś kobietą to
        także ty będziesz mistrzem i będziesz miała swojego ucznia lub uczniów. Ale
        tobie chodzi najprawdopodobniej o kogoś takiego jak Mahomet, Budda lub Jezus.
        Oczywiście w cywilizacji patryjarchalnej było to niemożliwe, męski egoizm
        wypchnął żeńską duchowość z należnego jej miejsca i przeznaczył jej miejsce
        drugorzędne , służebne , ale teraz... Kiedy oglądamy wiadomości wydaje się nam,
        że ten świat oszalał, że zmierza do samounicestwienia, ale ja myślę , że on
        wchodzi właśnie w ostry zakręt, że nadchodzi Wielka Zmiana.
        Czym jest, na przykład, wojna z terroryzmem ? To wojna o ropę, władzę,
        dominację, ziemię, być może , ale przecież niszczone jest to co jest
        ekstremalnie antykobiece. Jednocześnie publicznie pojawiają się teksty
        przypominające o żeńskiej duchowości np. „Kod Leonarda da Vinci”, gdzie autor
        (pomijając różne chwyty marketingowe) przedstawia , wyparte z publicznego
        obiegu, symbole Bogini Matki. Hipoteza, że Graal jako kielich jest symbolem
        kobiecości, a jego poszukiwanie to przywracanie Bogini Matce należnego jej
        miejsca jest mi bliska i w pełnie się z nią zgadzam. Przypomnę tu także o
        taoizmie, który choć nie wprost, to jednak w swojej istocie jest pochwałą
        pierwiastka żeńskiego (yin).
        Męska i żeńska duchowość różnią się także tym, że w tej pierwszej funkcjonuje
        kategoria : wybrany, ulubiony itd. , matka natomiast nie wywyższa żadnego ze
        swoich dzieci (to ideał). Nasuwa się skojarzenie z Buddą Przyszłości, który
        według Mahajany ma dać wyzwolenie wszystkim ludziom.
        Chciałbym tu napisać także o Kundalini opisanej w hinduizmie energii duchowej,
        która jest w każdym człowieku w stanie uśpienia (oczekiwania), a jej obudzenie
        jest najwyższym i prawdziwym celem każdego jogina. Po obudzeniu porusza się Ona
        wzdłuż kręgosłupa i po wyjściu przez czubek głowy łączy nas z naszym Stwórcą. W
        malarstwie jest to symbolizowane przez świetlistą aureolę wokół głowy.
        Kundalini łączy także wewnętrzny system duchowy (czakry) z naszym systemem
        nerwowym, przez co czakry i kanały energetyczne mogą być odczuwane w naszym
        ciele w sposób realny, głównie na naszych dłoniach. Możemy więc poprzez realne
        doświadczenie poznać działanie naszego wewnętrznego systemu energetycznego,
        który jest po prostu prawem moralnym zapisanym w nas. Pragnę przypomnieć, że
        Mahomet powiedział, że: „wasze ręce przemówią do was”, i to właśnie dlatego
        muzułmanie podczas modlitwy wpatrują się w swoje ręce.
        www.sufizm.republika.pl/Jogiczne_spojrzenia_na_Islam.htm
        Kundalini jest energią żeńską (samo słowo jest rodzaju żeńskiego) ,
        reprezentuje matkę i jest jej darem dla istoty ludzkiej, a jednocześnie jedynym
        kluczem do duchowego świata. Jest to jedyne prawdziwe powtórne narodzenie z
        ducha.
        Jestem głęboko przekonany, że tak zwany „koniec świata” to po prostu rozpad
        epoki patriarchalnej i powstanie zupełnie nowej opartej na żeńskim pierwiastku
        duchowym.
        • scand Re: być mistrzem 08.02.06, 12:11
          Dobrze rozwinięte. Poczekamy więc jeszcze trochę ale nie jest to niemożliwe.
        • kamfora Re: być mistrzem 08.02.06, 22:30
          Co właściwie rozumiesz przez "duchowość"?
          • jedenkruczek Re: być mistrzem 10.02.06, 08:45
            Duchowość jest naszą tożsamością. Niektórzy mówią „człowiek jest historią” ale
            to nie jest prawda, człowiek nie jest historią ani żadnym innym wydarzeniem
            które go spotyka. Człowiek jest duchem, nie chodzi o to, że my mamy dusze ale o
            to, że my jesteśmy duszą. Dlatego duchowość jest naszą tożsamością, naszym
            terytorium, naszym domem i naszą ojczyzną. Wszystko inne jest po prostu nie na
            temat.
            Wydaje mi się jednak, że ty dostrzegłaś jakąś nieścisłość lub niekonsekwencję
            w używaniu przeze mnie słowa duchowość.
            Muszę przyznać, że starałem się unikać w tym tekście słów Matka Boska, Trójca
            Święta itp., zrezygnowałem więc z analizowania pojęcia Trójcy Świętej, gdzie
            mamy Ojca, Syna ale brak Matki, którą ukryto pod pojęciem Ducha Świętego.
            Chciałem uciec przed zaszufladkowaniem go do kategorii fundamentalistyczno-
            religijnej. „Żeńska duchowość” to zarówno Matka Boska, jak i jej religia, bo
            przecież mamy religię Ojca (judaizm, islam) - wymagającą, opartą na ostrym
            prawie i ciężko karzącą wszelkie przejawy nieposłuszeństwa, Syna
            (chrześcijaństwo, buddyzm) – gdzie dominuje nadzieja, bo przecież Im się udało
            i wystarczy Ich naśladować by osiągnąć duchowe spełnienie. Religia Matki da
            nam wyzwolenie, bo przecież natura matki polega na dawaniu.
            Duchowość indywidualna czyli nasz wewnętrzny duchowy świat jest w tamtym
            tekście drugoplanowa i stanowi tło i uzupełnienie .
            • scand Re: być mistrzem 10.02.06, 09:36
              Uważasz że człowiek jest niezależny od historii ?
              • jedenkruczek Re: być mistrzem 11.02.06, 19:56
                scand napisał:

                > Uważasz że człowiek jest niezależny od historii ?

                Czy uważam, że człowiek jest niezależny od historii? Twoje pytanie nie dotyczy
                więc tożsamości, ale uwarunkowania, chodzi więc o to czy człowiek jest
                uwarunkowany historią?
                No cóż, na pewno jest, ale naszym obowiązkiem jest dążenie do absolutu (bo to
                jest jedyne wyjście z labiryntu istnienia, bo to jedyne rozwiązanie zagadki
                jaką jest nasze życie).
                Przyszło mi na myśl, że to upadek komunizmu zaowocował przekonaniem, że
                człowiek jest historią (i kulturą), bo przecież Oni prali nasze mózgi, chcieli
                nas wynarodowić, odebrać nam naszą tożsamość a wcisnąć nam swoją. Ale my
                przetrwaliśmy i ostatecznie zwyciężyliśmy właśnie dzięki naszej historii i
                naszej kulturze. No cóż, nawet jeśli człowiek potrzebuje do swojej aktywności
                historii i kultury, to jednak nie upoważnia nas do stwierdzenia, że nią jest.
                Słuchałem kiedyś relacji z podróży po Syberii, pojawił się tam wątek właśnie
                takiego człowieka, któremu odebrano wiele wartości w tym religię. Zadano mu
                więc pytanie : czy pan w coś wierzy? Odpowiedział: wierzę w dobrych ludzi. Taka
                odpowiedź nie świadczy chyba o utracie człowieczeństwa?
                Czym jest więc historia, jeśli zachodzącą w czasie zmianą naszej świadomości –
                to na pewno jesteśmy zależni od naszej świadomości. Jeśli to po prostu zbiór
                spotykających nas zdarzeń (w przypadku Polski na ogół nieszczęśliwych) np.
                wojen, prześladowań, wywózek na Syberię – to czym jest p r z e b a c z e n i e,
                to po prostu uwalnianie nas od uwarunkowania naszą historią.
                Zwróćmy uwagę na pojawiające się pojęcie przebaczenia warunkowego tzn. my wam
                przebaczymy jak wy nas przeprosicie. Jest to podejście powszechnie akceptowane
                i uważane za słuszne prawdopodobnie dlatego, że niesie ze sobą iluzję
                sprawiedliwości, ale umyka nam to co jest najważniejsze, nie następuje
                uwolnienie, cierpienie zostaje i zaczyna swój destrukcyjny taniec. Pojawia się
                w kulturze, w relacjach z innymi narodami, w postrzeganiu i rozwiązywaniu
                pojawiających się problemów, w reakcjach na inność itd. aż do poziomu
                jednostki. Uwarunkowanie wzrasta. Dlatego ludzie, którzy to mówią na pewno nie
                są mistrzami.
                Pojawia się pytanie: czy różne ośrodki władzy akceptują wolność swojego narodu
                i wolność jednostki w stu procentach ? Czy też może chcą pozostawić jakąś część
                uwarunkowania , bo to integruje społeczeństwo lub po prostu tak lepiej się
                rządzi. I tu pojawia się cień „ojca” Rydzyka. Ten „mistrz” nie oparł się na
                uwolnieniu, lecz na przywiązaniu, skupił wokół siebie kilka milionów nie
                przebaczających, cierpiących (z tego powodu), przywiązanych do siebie ludzi.
                Wcześniej czy później musieli pojawić się ludzie, którzy mają pomysł jak
                szerzej i pełniej wykorzystać to zjawisko, i pojawili się.
                Wszyscy chcemy zbudować szczęśliwy i dobry świat, ale obawiam się, że nie da
                się tego zrobić nie przeciwstawiając się naszym uwarunkowaniom religijnym,
                narodowym, historycznym i wszystkim innym, i myślę, że to jest to co jest
                właściwym tematem wiadomości, które oglądamy w telewizyjnych dziennikach teraz
                prawie codziennie.
                • kamfora Re: być mistrzem 11.02.06, 20:24
                  jedenkruczek napisał:

                  > Wszyscy chcemy zbudować szczęśliwy i dobry świat, ale obawiam się, że nie da
                  > się tego zrobić nie przeciwstawiając się naszym uwarunkowaniom religijnym,
                  > narodowym, historycznym i wszystkim innym, i myślę, że to jest to co jest
                  > właściwym tematem wiadomości, które oglądamy w telewizyjnych dziennikach
                  > teraz prawie codziennie.

                  Ja myślę, że ten "szczęśliwy i dobry świat" już jest zbudowany - wystarczy go
                  nie psuć wink
                  • evita_duarte Re: być mistrzem 11.02.06, 20:36
                    kamfora napisała:


                    > Ja myślę, że ten "szczęśliwy i dobry świat" już jest zbudowany - wystarczy go
                    > nie psuć wink
                    >

                    Szczesliwy i dobry dla kogo? Dla kobiet, ktore zyja latami ze swoim katem bo
                    znikad nie otrzymuja pomocy, albo jeszcze im sie mowi: Gwalt na zonie?
                    Niemozliwe!
                    Ja mysle ze jeszcze duzo budowania nas czeka.
                    • kamfora Re: być mistrzem 11.02.06, 23:59
                      evita_duarte napisała:

                      > Szczesliwy i dobry dla kogo? Dla kobiet, ktore zyja latami ze swoim katem bo
                      > znikad nie otrzymuja pomocy, albo jeszcze im sie mowi: Gwalt na zonie?
                      > Niemozliwe!
                      > Ja mysle ze jeszcze duzo budowania nas czeka.

                      Tak, świat jest szczęśliwy i dobry. Od ludzi zależy, jacy na tym świecie będą.

                      Żeby komuś pomóc - trzeba, żeby ten ktoś chciał tej pomocy, żeby wiedział,
                      czego chce. Wydaje mi się, że sporo nieszczęść na tym świecie wynika z
                      mierzenia innych własną miarą i chęci uszczęśliwiania ich na siłę wedle naszego
                      rozumienia szczęścia.
                      • evita_duarte Re: być mistrzem 12.02.06, 16:04
                        kamfora napisała:

                        >
                        > Tak, świat jest szczęśliwy i dobry. Od ludzi zależy, jacy na tym świecie będą.
                        >
                        > Żeby komuś pomóc - trzeba, żeby ten ktoś chciał tej pomocy, żeby wiedział,
                        > czego chce. Wydaje mi się, że sporo nieszczęść na tym świecie wynika z
                        > mierzenia innych własną miarą i chęci uszczęśliwiania ich na siłę wedle
                        naszego
                        >
                        > rozumienia szczęścia.
                        >
                        >

                        Chcesz powiedziec, ze ofiary same sie prosza zeby nimi byc, bo takie maja
                        rozumienie szczescia? Czy chcesz powiedziec ze same nie wiedza czego chca...
                        • kamfora Re: być mistrzem 12.02.06, 18:10
                          evita_duarte napisała:

                          > Chcesz powiedziec, ze ofiary same sie prosza zeby nimi byc, bo takie maja
                          > rozumienie szczescia? Czy chcesz powiedziec ze same nie wiedza czego chca...

                          Chcę powiedzieć to, co powiedziałam: pomagać należy temu, kto tej pomocy
                          potrzebuje i o nią prosi. Człowiek ma prawo wybierać to, co chce - nawet, jeśli
                          ktoś inny uważa, że poprzez taki a nie inny wybór "marnuje sobie życie".
                          I ma prawo ponosić konsekwencje swoich wyborów.
                          • evita_duarte Re: być mistrzem 12.02.06, 23:05
                            kamfora napisała:

                            > evita_duarte napisała:
                            >
                            > > Chcesz powiedziec, ze ofiary same sie prosza zeby nimi byc, bo takie maja
                            >
                            > > rozumienie szczescia? Czy chcesz powiedziec ze same nie wiedza czego chca
                            > ...
                            >
                            > Chcę powiedzieć to, co powiedziałam: pomagać należy temu, kto tej pomocy
                            > potrzebuje i o nią prosi. Człowiek ma prawo wybierać to, co chce - nawet,
                            jeśli
                            > ktoś inny uważa, że poprzez taki a nie inny wybór "marnuje sobie życie".
                            > I ma prawo ponosić konsekwencje swoich wyborów.
                            >


                            Z czlym szacunkiem ale Twoje odpowiedzi sa zupelnie bez sensu. Tak jakbym ja
                            zapytala o godzine a Ty powiedzialabys, ze lubisz cukierki....

                            Czesto ofiary nie prosza o pomoc bo sie zwyczajnie boja. Mimo brku prosby
                            czlowiek wrazliwy nie moze pozostac obojetny. Wiele jest poniewieranych zon,
                            ktore o pomoc nigdy nie poprosza, ale jesli ja dostana to uratuje im to
                            niejednokrotnie zycie. Nie mozesz powiedziec tez ze skatowana kobieta albo
                            dziecko, ofiary przemocy w rodzinie zwyczajnie poniosly konsekwencje swoich
                            wyborow... To naprawde bez sensu....
                            • kamfora Re: być mistrzem 13.02.06, 00:15
                              evita_duarte napisała:

                              > Czesto ofiary nie prosza o pomoc bo sie zwyczajnie boja. Mimo brku prosby
                              > czlowiek wrazliwy nie moze pozostac obojetny.

                              Zgadzam się: człowiek nie może pozostać obojętny. Ale nie może pomagać drugiemu
                              człowiekowi wbrew jego woli. Pisząc "prośba" nie miałam na myśli oficjalnego
                              pisma złożonego w jakiejś instytucji. Chodzi mi o wyartykułowanie gotowości
                              przyjęcia takiej pomocy, gotowości do rezygnacji ze "statusu ofiary"...

                              > Nie mozesz powiedziec tez ze skatowana kobieta albo
                              > dziecko, ofiary przemocy w rodzinie zwyczajnie poniosly konsekwencje swoich
                              > wyborow... To naprawde bez sensu....


                              Tak, ta, która pozwala się katować latami - ponosi konsekwencje swoich wyborów.
                              Dziecko niestety rodziców sobie nie wybiera. Kobieta mężczyznę na męża i ojca
                              swojego dziecka - tak.
                              • evita_duarte Re: być mistrzem 13.02.06, 01:59
                                kamfora napisała:


                                > Tak, ta, która pozwala się katować latami - ponosi konsekwencje swoich
                                wyborów.
                                > Dziecko niestety rodziców sobie nie wybiera. Kobieta mężczyznę na męża i ojca
                                > swojego dziecka - tak.
                                >

                                I wlasnie przez takie stereotypy tak trudno jest pomoc tym ludziom. A ona? Ona
                                sie boi, bo zagrozil jej, ze jak zglosi to na policje to ja zbije albo
                                skrzywdzi dzieci. Praktyka jest, ze nawet jak zglosi to kat wraca do tego
                                samego mieszkania do ofiary. Zasadne jest wiec, ze ona boi sie jego powrotu.
                                Nie mozesz jej powiedziec, ze jest sama sobie winna bo tak wybrala. Ona czetso
                                nie widzi innego wyjscia i czesto te osoby trzeba przekonywac. a prawo jakie
                                jest wiemy i czesto niestety chroni sprawce nie ofiare.
                                • kamfora "on się zmieni..." 13.02.06, 09:05
                                  evita_duarte napisała:

                                  > I wlasnie przez takie stereotypy tak trudno jest pomoc tym ludziom. A ona?
                                  > Ona sie boi, bo zagrozil jej, ze jak zglosi to na policje to ja zbije albo
                                  > skrzywdzi dzieci. Praktyka jest, ze nawet jak zglosi to kat wraca do tego
                                  > samego mieszkania do ofiary. Zasadne jest wiec, ze ona boi sie jego powrotu.
                                  > Nie mozesz jej powiedziec, ze jest sama sobie winna bo tak wybrala. Ona
                                  > czetso nie widzi innego wyjscia i czesto te osoby trzeba przekonywac.
                                  > a prawo jakie jest wiemy i czesto niestety chroni sprawce nie ofiare.

                                  Stereotypy, mówisz?
                                  Ok - to może spróbujmy inaczej: W którym momencie uważasz, że powinno się
                                  zacząć komuś pomagać? W którym momencie należy zacząć go przekonywać (zmuszać?)
                                  do innego postępowania?. Dlaczego np. dopiero wtedy, gdy kobieta jest katowana?
                                  Dlaczego nie p r z e d jej związaniem się z kimś, o kim już wtedy można z
                                  równym prawdopodobieństwem powiedzieć, że się, niestety, nie zmieni?
                                  • malvvina Re: "on się zmieni..." 13.02.06, 09:32
                                    pomoc mozna tylko temu kto jest gotowy te pomoc przyjac. Inaczej psu na bude. A
                                    po diabla mnozyc akcje w proznie ? Tylko i wylacznie zeby moc sobie powiedziec
                                    ze jest sie dobrym ? pfff



                                    PS zadzwonic po policje nie nazywam pomoca - to tylko pociagniecie dzwonka
                                    alarmu. A czy uratuje to zycie kogos lub nie ...nie zalezy od nas lecz od
                                    tysiaca zewnetrznych elementow
                                  • jedenkruczek Pomaganie - obrazek. 13.02.06, 22:42
                                    Pomagać, czy nie pomagać ? Napewno powinniśmy być gotowi aby to robić. No cóż
                                    nie zawsze się da, to też prawda.
                                    Znalazłem taki obrazek dwie istoty zastanawiają się właśnie czy pomagać
                                    ludziom, i coś mi się wydaje, że chyba jednak nie będą pomagać.
                                    Uwaga obrazek swoje warzy.
                                    www.dartmouth.edu/~milton/reading_room/graphics/blake/Pl04b.jpg
                                    • jedenkruczek Z tym ważeniem to trochę przesadziłem. b/t 13.02.06, 22:50

            • evita_duarte o duchowosci jeszcze 11.02.06, 20:30

              • evita_duarte Re: o duchowosci jeszcze 11.02.06, 20:34
                Dodam tylko od siebie, ze jeszcze w sredniowieczu, zanim reformacja wyrzadzila
                postrzeganiu kobiety wielka krzywde, Bog uwazany za istote dwoista czyli Boga
                Ojca i Boga Matke. Kobiece oblicze Boga to Sofia czyli madrosc. Dopiero pozniej
                spoleczenstwo sie zupelnie spatriarchizowalo i wygodnie bylo zapomniec o tym,
                ze Bog wcale nie jest mezczyzna. W koncu na boskie podobienstwo stworzony
                zostal i mezczyzna i kobieta wiec musi miec dwoista nature.
      • kamfora Re: być mistrzem 08.02.06, 22:28
        Scand? Ty szowinista męski jesteś?! wink

        Całe lata moim mistrzem była Ania z Zielonego Wzgórza! smile))
        • scand Re: być mistrzem 09.02.06, 09:38
          Kamforo, myślisz że Ania z Zielonego Wzgórza zmieniła świat ? wink
          • witekjs Re: być mistrzem 10.02.06, 09:52
            Niezbyt chętnie muszę przyznać, że kobieta może być mistrzem.
            Współcześnie jest wiele kobiet, które nie tylko mają wielka wiedzę ale potrafią
            stworzyć swoją "szkołę".
            W sprawach tutaj nas interesujacych doskonałym przykładem jest moja ulubiona
            Pani Profesor Maria Ossowska.
            W moim zawodzie też znalazłbym szereg niezwykłych kobiet.
            Moja mądra i piękna żona podpowiedziała mi jeszcze jedną postać Halinę
            Poświatowską, którą dzięki Małgorzacie poznałem.
            Była nie tylko wspaniałą poetką.
            Ta piękna kobieta w swoim krótkim życiu, wiedząc o nieuleczalnej chorobie
            umiała życiem się cieszyć i z niego korzystać.
            Była wspaniałym wzorem dla wielu młodych dziewcząt, które tak jak Ona leczyły
            się w szpitalach.
            Pisała o miłości i śmierci, studiowała mimo choroby.
            Ania z Zielonego Wzgórza, to też ważna postać z dzieciństwa Małgosi... smile)

            Pozdrawiam. Witek
            • scand Re: być mistrzem 10.02.06, 10:06
              Tak. Jest/było wiele kobiet charyzmatycznych. Niektóre zmieniały także losy
              świata (weźmy np. Joannę d'Arc czy Elżbietę I). Czy jednak potrafilibyśmy
              wskazać kobietę, która zmieniła intelektualne losy świata tzn. stworzyła NOWĄ
              ideę, którą przejęły miliony ?
              To może coś więcej niż mistrzostwo, a więc zagadnienie przekracza ramy tego
              pytania.
              • witekjs Re: Niezwykłe Kobiety 10.02.06, 11:43
                Chyba masz rację, że nie było takiej kobiety, która stworzyłaby Nowa Ideę.
                Przejrzałem wiele portali w Google.
                Wybór ciekawych linków podaję poniżej.
                Nasza Kawiarenka głównie dzięki jej twórcy Kobiecie - Kamforze, tak ładnie się
                rozwija smile)

                Pozdrawiam. Witek


                republika.pl/monika_b_k/glowna.html
                www.smolec.pl/kobiety/
                terror.org.pl/~fei/kws/?polityka
                www.feministki.org.pl/pl/kalendarium_pol.html
                gender.historiaimedia.org/index.php?catname=Historia+kobiet
                kobiety-kobietom.com/galeria/index.php?cat=5
                AFORYZMY

                www.zbaszyn.com/poezja/aforyzmy/afor1.htm
                Książki

                www.petlaczasu.pl/kobiety/b20854
                akonit.pl/p21674-tyranki-najokrutniejsze/
                • scand Re: Niezwykłe Kobiety 10.02.06, 12:22
                  > Chyba masz rację, że nie było takiej kobiety, która stworzyłaby Nowa Ideę.

                  Kobiety są bardziej praktyczne więc rozwijają to co już jest. Meżczyźni czasami
                  poszukują tego co jest odległe jak np. kamień filozoficzny czy perpetum mobile
                  stąd natrafiają częściej na coś czego nie było.

                  • jedenkruczek Nie trzeba niczego wymyślać 11.02.06, 20:17
                    scand napisał:

                    > > Chyba masz rację, że nie było takiej kobiety, która stworzyłaby Nowa Ideę
                    > .
                    >
                    > Kobiety są bardziej praktyczne więc rozwijają to co już jest. Meżczyźni
                    czasami
                    >
                    > poszukują tego co jest odległe jak np. kamień filozoficzny czy perpetum
                    mobile
                    > stąd natrafiają częściej na coś czego nie było.

                    Niczego nie trzeba wymyślać, to co zostało już wymyślone wystarczy.
                    Trzeba tylko pokazać co jest prawdą a co fałszem, to co fałszywe odrzucić
                    a to co zostanie ułożyć w logiczną całość. No i jeszcze potrzebny jest właściwy
                    moment, w którym ludzie będą zmęczeni ideologią czyli tym co wymyślone a nie
                    mo pokrycia w rzeczywistości.
                    Kobieta mistrz nie będzie niczego wymyślać, z nikim się wykłócać i z nikim
                    walczyć gdyż jest to sprzeczne z jej naturą.
                • scand Re: Uzupełnienie linkow 10.02.06, 13:03

                  womenshistory.about.com/od/philosophy/
                • kamfora Re: Niezwykłe Kobiety 10.02.06, 21:53
                  witekjs napisał:

                  > Chyba masz rację, że nie było takiej kobiety, która stworzyłaby Nowa Ideę.

                  Pozwolę sobie na przewrotną myśl: Owszem, mężczyźni f i r m u j ą owe "Nowe
                  Idee", ale czy na pewno zawsze są autorami? wink
                  • witekjs Re: Niezwykłe Kobiety 10.02.06, 22:25
                    kamfora napisała:

                    > witekjs napisał:
                    >
                    > > Chyba masz rację, że nie było takiej kobiety, która stworzyłaby Nowa Ideę
                    > .
                    >
                    > Pozwolę sobie na przewrotną myśl: Owszem, mężczyźni f i r m u j ą
                    owe "Nowe
                    > Idee", ale czy na pewno zawsze są autorami? wink


                    Mądrala...wink
                    • kamfora Re: Niezwykłe Kobiety 11.02.06, 10:53

                      Jaaasne! wink


                      "Moja mądra i piękna żona podpowiedziała mi..."

                      Jesteś niezwykłym mężczyzną (i co nie mniej ważne: mamy już wiek XXI),
                      ale...czy powiedziałbyś coś w tym stylu na jakimś Światowym Kongresie
                      Specjalistów_w_Twojej_Dziedzinie?

                      Przypomniało mi się z wczesnego dzieciństwa: kiedyś obudziłam się bardzo
                      wczesnym rankiem i ze zdziwieniem odkryłam, że słyszę rozmowę Rodziców i to
                      całkiem wyraźnie! Jeszcze większym zdziwieniem było odkrycie, że Ojciec radził
                      się Mamy a Mama przedstwiała swój punkt widzenia na sprawy, o których za
                      dnia "nie miała pojęcia"! Ojciec jawił mi się do tej pory jako ktoś, kto sam
                      podejmuje wszelkie decyzje i że to on jest twórcą wszelkich pomysłów, dzięki
                      którym cieszył się uznaniem w naszej społeczności. Mama zawsze była w jego
                      cieniu (przy mężu...). To poranne słuchanie Rodziców (nawet przez myśl mi nie
                      przyszło, ze to podsłuchiwanie!) stało się moim zwyczajem aż do przemeblowania -
                      budziłam się na rozmowę (Ojciec wstawał wcześniej, szedł nakarmić zwierzaki i
                      wracał do Mamy) i zasypiałam powtórnie w poczuciu, że wszystko jest tak, jak
                      być powinno (mimo że na pewno większości nie rozumiałam).
                      Nigdy nikomu nie powiedziałam co słyszałam (i że w ogóle słyszałam).
                      "Świat" poznawał pomysły mojej Mamy poprzez słowa (i działalność!) mojego
                      Ojca smile
                      • scand Re: Niezwykłe Kobiety 13.02.06, 09:51
                        Mężczyźni wiele rzeczy robią ze względu na kobiety - truizm aż nadto oczywisty.
                        Kto wie, może Kolumb ruszył z taką determinacją na podbój Indii, żeby
                        zaimponowac kobiecie. W każdym razie bez przychylności królowej Izabelli nic z
                        tego, by nie wyszło.
                  • scand Re: Niezwykłe Kobiety 13.02.06, 09:45
                    Och, z pewnością kobiety mają wielki wpływ na kształt tych "męskich" idei tego
                    nie sposób zaprzeczyć - chodzi o to, że tak jak, napisałem mężczyźni nie boją
                    się też raczej mniej się boją mieć idee nietrafione czy nawet śmieszne.
                    Błądzenie jest niezbędne dla wytworzenia Nowego - mężczyźni mają wieksze w tym
                    doświadczenie - być może bierze się to jeszcze z czasów, kiedy uganiali się za
                    jeleniami i dzikami po lesie (często bez powodzenia), a kobiety siedziały sobie
                    spokojnie w jaskini przy ogniu nie narażając się na rozszarpanie przez wilki i
                    niedźwiedzie wink
          • kamfora Re: być mistrzem 12.02.06, 00:09
            scand napisał:

            > Kamforo, myślisz że Ania z Zielonego Wzgórza zmieniła świat ? wink

            Jakoś nie mogę zrozumieć, dlaczego niby mistrz kojarzy Ci się z
            rewolucjonistą? Ja rozumiem mistrza jako kogoś, kto nie tyle zmienia świat, co
            wskazuje cel i drogę do niego, przy okazji ucząc na własnym przykładzie, jak
            radzić sobie ze zmęczeniem wędrówką, jak wstawać, gdy się upadnie, jak się
            pozbierać po stracie towarzysza podróży...
            • scand Re: być mistrzem 13.02.06, 09:56
              A czy nie jest nie słuszne zakładać, że ten cel w jakis sposób musi przekraczać
              to co juz jest. Jeśli mistrz akcentowałby tylko to co jest aktualnie to czy
              mógłby w ogóle nazywać się mistrzem ?
              Ale w sumie masz rację - postawiłem zbyt szerokie wymagania - i po
              zastanowieniu nie mam już takiej pewności. W końcu ktoś kto uczy doskonale
              sztuki gotowania też jest mistrzem .. kucharskim.
      • evita_duarte Re: być mistrzem 11.02.06, 20:43
        scand napisał:

        > Zastanawiam się czy mistrzem może być także kobieta. Kiedyś to było rzadkie
        ale
        >
        > teraz ... nie wydaje się to niemożliwe smile


        Oczywiscie, ze moze byc mistrzem, mistrzynia jesli mowimy mistrz=autorytet.
        Jest wiele madrych kobiet, ktore moga byc wzorem.
    • jedenkruczek Re: być mistrzem 11.02.06, 19:52
      To co napisałaś wywołało u mnie refleksję o tym jakie spustoszenie w naszym
      życiu duchowym wywołały swoją działalnością sekty. Kilku szaleńców,
      wykorzystując zagubienie i duchową dezorientację grupki ludzi wykorzystało ich
      materialnie, niektórych nawet doprowadzając do śmierci, doprowadziło do
      globalnego zamknięcia na duchowe poszukiwania. Poszukiwacze są traktowani z
      politowaniem jako tacy co to chyba jeszcze nie słyszeli o sektach (chyba nie
      oglądają telewizji). Cokolwiek by nie próbować ludziom powiedzieć, oni
      uśmiechają się z politowaniem, bo oni już wszystko wiedzą. Całkowite
      zamknięcie. Potrzeba posiadania mistrza, jakiegoś autorytetu, jest w nas bardzo
      silna dlatego powstał tak silny trend powrotu do bezpiecznych, sprawdzonych
      autorytetów. Ale mistrz powinien być na innym poziomie od nas i umieć nas tam
      bezpiecznie doprowadzić. I tak w łyżwiarstwie powinien lepiej jeździć od nas na
      łyżwach, w graniu na instrumentach powinien robić to nie tak jak my ale dużo
      lepiej, o klasę lepiej. A ja mam wrażenie, że bezpieczne autorytety nie stoją
      wcale wyżej od nas, może są lepiej od nas wykształceni, mają większy dar wymowy
      ale nic ponad to. Są raczej ikoną mistrza niż realnym mistrzem. Mam nadzieję,
      że kiedy ludzie to zrozumieją staną się bardziej otwarci i poszukujący.
      • scand Re: być mistrzem 13.02.06, 09:59
        > Mam nadzieję,
        > że kiedy ludzie to zrozumieją staną się bardziej otwarci i poszukujący.

        Jestem tu sceptykiem. Większość ludzi nie chce poszukiwać tylko wiedzieć gdzie
        co jest juz od razu, natychmiast. Dlatego towary najczęsciej biorą z reklamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka