wergili
09.03.06, 15:00
"Ich orężęm jest niezwykła potęga myśli. Władali nim skuteczniej niż królowie majestatem, parlamenty dekretami, a generałowie wojskiem. Pozostawili po sobie rozbite imperia, podważyli lub umacniali reżimy polityczne, dzielili społeczeństwa lub je konsolidowali. Ich koncepcje wstrząsały światem, a ich błędy prowadziły do katastrof.
Byli wśród nich filozof i szaleniec, duchowny i makler giełdowy, rewolucjonista i arystokrata, esteta, sceptyk i włóczęga. Różniło ich niemal wszystko - osobowość, pochodzenie, narodowość, kariery, poglądy. Łączyło jedno - fascynacja otaczającym światem, który jawił się złożony i prosty zarazem, uporządkowany i chaotyczny, okrutny i dobrotliwy. Przedstawiali świat na różne sposoby - łagodnie, gniewnie, rozpaczliwie, ale zawsze z nadzieją, że go przebudują. I dokonali tego."
Czyż nie byli romantykami?