Gość: Tess IP: *.telia.com 21.03.03, 12:26 Sluchajcie,kazdej z Was chyba sie to przydazylo przy przyzadzaniu obiadu zrobic cos :zapomniec o soli, uzyc nie tej przyprawy, no i wogule smieszne sytuacje z tym zwiasane. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: al Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.03, 12:46 Gość portalu: Tess napisał(a): > Sluchajcie,kazdej z Was chyba sie to przydazylo przy przyzadzaniu obiadu > zrobic cos :zapomniec o soli, > uzyc nie tej przyprawy, > no i wogule smieszne sytuacje z tym zwiasane. Siur na mur. Moja żona usmażyła jabłka w cieście i serwując mi omyłkowo obsypła je solą. Oczywiście wszystko wywaliłem do śmieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwa-wawa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 15.01.04, 11:42 Kiedyś zamiast ziemniaków "odcedzilam" zupę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: villemo Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.toya.net.pl 21.10.04, 22:30 A ja zamiast jednej łyżeczki proszku wsypałam całą torebkę (hi hi w przepisie było napisane dodaj proszek do pieczenia ;-). Podałam na stół ciasto i dopiero widzac dziwne miny (taaa ale jedli pewnie nie chcieli zrobić mi przykrości) spróbowałam...aż piekło w buzię Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abotak Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 01:11 byłam lepsza? porównywalnie genialna wjednym garnku zalewa do sledzi przed wigilia, w drugim syrop z 2l wody + 2kg cukru dziecko cos do nie mówi, drugie do mnie wrzeszczy zpokoju, mąz cos mówi z drugiej strony, a przede mna 2l słój do którego kończe upychać te 2 kg sledzi...moment kulminacyjny, wlwam...syrop i zastanawiam sie co ta zalewa taka żółtawa.... śledzie na durszlak a potem z ananasem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.3.pl / *.3.pl 19.10.04, 10:24 TO Świnia jestes jednym slowem, kobieta sie na pracowala a ty do kosza.Moglbys zjesc jedno chociaz dla jej przyjemnosci i powiedziec ze sie starales ale kochanie niestety.... A beeeee mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sówka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 14:47 Moja mama przypaliła rosół Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andzia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 16:02 A mójnbrat umyl sobie zabki kremem do golenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marino6 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 19:04 W kuchni? Mył zęby? Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: Tragiczne pomylki w kuchni 18.11.05, 14:44 Gość portalu: andzia napisał(a): > A mójnbrat umyl sobie zabki kremem do golenia Też to kiedyś zrobiłam. Przez cały dzień nie mogłam pozbyć się tego ohydnego smaku z ust. Nikomu tego nie życzę :). A co do porażek w kuchni, to kiedyś gotowałam żurek i zapomniałam wyłączyć palnik. Wyszłam na cały dzień z domu, a jak wróciłam do domu, to żurku już nie było, tylko czarna maź w garnku, której nigdy nie doczyściłam. Garnet do wyrzucenia poszedł :). Więcej porażek w kuchni tak naprawdę nigdy nie miałam. Nawet jak coś zrobię nie tak, jak trzeba, to zawsze cudem udaje mi się to jakoś odkręcić :). Odpowiedz Link Zgłoś
mam6lat Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.02.06, 02:42 a mi z rozołu wołowego wyszło pieczyste....przypalone Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: S1 WYSY Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:38 Dlaczego beeee ? Ma sie meczyc ze swinstwem tylko dlatego ,zeby zonie bylo przyjemnie ?? A ona sie postarala ,zeby zrobic mu przyjemnosc ?? Nie . Niech na drugi raz pamieta czym ma posypac to z pewnoscia nasz bohater nie zapomni o komplemencie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonim Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 21.10.04, 13:25 A ja zamiast maki uzyłam do nalesnikow proszku do szorowania. Wsypalam go do pojemnika, w ktorym zawsze trzymalam make. Odpowiedz Link Zgłoś
asiunia14 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 26.05.05, 14:01 naleśniki w proszku????? eee:/ Odpowiedz Link Zgłoś
xtrania Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.05.05, 16:15 Hmmmmm...To na pewno facet napisał...Wy jesteście strasznie bezduszni... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiniaś Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 29.07.05, 23:00 Jakto nie zrobiła nic dla jego przyjemności ? A jabłka w cieście to sie niby same upiekły , co ? Typowy męźczyzna nawet nie zauważa takiego robiazgu że mu ktoś gotuje obiadki, podaje , deserki robi. A dom to nie restauracja, jak ktoś uwaza że zrobienie jabłek w cieście to żadna filzofia niech żywui ciastkami w McDonaldsie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ziomuś Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 13:11 Głupiś jest może jeszcze ją miał zlinczowac za to matole? chore podejście... Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_feu Re: Tragiczne pomylki w kuchni 06.11.07, 11:47 Jak sie nie starała, placuszki mu zrobila? A ze sola obsypala? To co zjesc juz ksiaze jeden nie mogl? Nic by mu sie nie stalo. Widac ze nie warto dla takich sie starac! Odpowiedz Link Zgłoś
q_21 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 23.11.05, 15:26 Moj znajomy gotował rosół z makaronem w jednym garnku...szczęście że nie był to proszony objad Odpowiedz Link Zgłoś
zmijka_sss Re: Tragiczne pomylki w kuchni 09.12.04, 14:55 Moj brat rzucił się kiedys na margarynę w kostce, myśląc, ze to lody "Snieżka"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EWKA Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.bzmw.gov.pl / 194.30.179.* 07.09.05, 14:36 na zimowych wakacjach kolejno dyżurowalismy w kuchni. kolega miał zadanie przygotować tortellini (takie juz gotowe, kupione w sklepie). mądrala wsypał je do zimnej wody i gotował, gotował i gotował. wyszła jakas niezmiernie kleista masa z nikłymi sladami nadzienia. tak to jest z facetami, nawet nie umieja przeczytać, co jest napisane na opakowaniu!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Facet Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 66.167.20.* 26.09.05, 04:47 ja nawet nie wiem co to jest tortelini Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 40-stolatek Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chorzow.n4a.pl 12.01.06, 13:20 Ewuniu co za seksistowska wypowiedz !!Niestety faceci zawsze beda lepszymi kucharzami bo maja inaczej zbudowane kubki smakowe.A tak na marginesie moja znajoma kupila kure na targu by ugotowac "prawdzidy rosol.Biedaczka nie pomyslala ze ptak ma wnetrznosci .Smrod byl potworny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.aster.pl 07.06.07, 09:25 mój tata już kilka razy spalił czajnik gotując wode na herbate a w miedzyczasie zasypiając przed telewizorem:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WIOLCIA Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.gorzow.mm.pl 07.11.07, 18:07 podalam dzis gosciom kawe...zamiast z mlekiem z sokiem pomaranczowym.zorientowalam sie jak sprubowalam ale Oni dzielnie wypili nic niekomentujac:) Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 08.06.07, 18:06 Gość portalu: 40-stolatek napisał(a): > Ewuniu co za seksistowska wypowiedz !!Niestety faceci zawsze beda lepszymi > kucharzami bo maja inaczej zbudowane kubki smakowe. Owszem, mają ich mniej a do tego gorszy węch. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonekn Re: Tragiczne pomylki w kuchni 07.04.06, 14:57 hehe na jednym z wakacyjnych pobytów namiotowych padła kolej na gotowanie męskiej częsci naszej "drużyny"... grochówke kroiliśmy nożem i nakladaliśmy na kanapki:)) pycha:) a fasolkę po bretońsku (ze słoika) serwowali z makaronem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 21.05.06, 07:16 Dawno temu gdy bedac dzieckiem okolo 10 letnim,wrocilem ze szkoly i natknalem sie w spizarce na garnek w ktorym mama przygotowala krochmal na firanki,byl koloru niebieskiego,myslac ze to kisiel dosypalem cukier i oczywiscie z pol gara zjadlem,no ale jakos dalej zyje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sabba Fajny watek IP: *.Herder.Uni-Marburg.DE 21.03.03, 12:48 Robillismy kiedys ciasto jakies smaczne, dodatkiem mialo byc wino, do ciasta surowego jako aromat chyba. Tak nam wino to smakowalo ze dodalismy wiecej, myslac naiwnie, ze sma bedzie lepszy....nie musze chyba mowic ze po upieczeniu ciasto bylo gabczaste, z zakalcem i obrzydliwe, pieczone wino jest ochydne:)))) A tak dobrze na surowo smakowlao:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hydro Jak byłam mała IP: *.technika.tvn.pl / 217.153.35.* 21.10.04, 13:47 Jak byłam mała, mama często zaczynała robić jakąś potrawę przed wyjściem do pracy, niedogotowywała tylko zostawiała karteczkę, by po powrocie ze szkoły dogotować/dopiec. Któregoś razu wchodzę do domu, dym i smród bije z kuchnii, na stole kartka - "Jak wrócisz ze szkoły, dopiecz kurczaka" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
szczawka Re: kluski slaskie 22.02.05, 21:06 gdy pierwszy raz robilam kluski slaskie wyszly tak rzadkie ze przechidzily przez dziurki w lyzce cedzakowej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MonikaB Re: kluski slaskie IP: *.cust.bredband2.com 16.05.09, 01:49 dobre! az parsknelam smiechem :) Odpowiedz Link Zgłoś
kkkarolina Re: Fajny watek 02.11.04, 13:45 A propos wina..kiedyś z przyjaciółką piekłyśmy placek, do którego trzeba było dodać wino. Wina nie miałyśmy akurat pod ręką ale była fenomenalna wiśniówka babci, a że placek był z wiśniami doszłyśmy do wniosku, że będzie wyśmienicie pasowało. Po dłuższym czasie pieczenia otworzyłam piekarnik i mnie cofnęło :), nie byłam w stanie ostrzec koleżanki, żeby nie zaglądała do środka - nic nie widziałam, ni dałam rady mówić.....Koleżanka zresztą też :P. Teraz już wiemy, że do pieczenia nie można dodawać spirytusu :))) Odpowiedz Link Zgłoś
martusia9004 Re: Fajny watek 06.06.09, 12:39 a moja zdolna ciocia, surowe ciasto zalala galaretka i wsadzila do piekarnika... i sobie nie pojedlismy;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grejon Re: Fajny watek IP: *.tele2.pl 31.05.06, 17:21 Kiedyś moja koleżanka robiąc galaretkę wrzuciła do zalewy plasterki kiwi. Nie zsiadła się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chemik Re: Fajny watek IP: *.volta.net.pl 03.10.06, 19:26 To całkiem normalne. Do kiwi należy używać specjalnych galaretek. Zwykła galaretka nie zastygnie, jeśli zaleje się nią owoce kiwi, bądź papai. Obecne w tych owocach enzymy skutecznie uniemożliwiają zżelowanie się galaretki. Pozdrawiam. Siara Odpowiedz Link Zgłoś
zlotko9m Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.03.03, 12:50 wczoraj mi sie przydazylo kiedy bylam nieco zamyslona. Wsadzilam do pieca mroznona pizze, nie zdjawszy z niej foli i papierowego spodu...Dobrze za maz zaraz zuwazyl i udalo sie ja uratowac ------------------------------------ a kiedy przyjedzie takze po mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meg Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.fr 21.03.03, 13:11 Chcialam zrobic paelle, nie mialam safranu; kolezanka mnie poratowala safranem wlasnie przywiezionym z Tunezji; mowila mi: posyp tak zeby sie ryz podkolorowal,tak ok.1\2 lyzki; ja ten safran sypalam i sypalam a ryz sie wcale nie kolorowal :-(( jak juz sprobowalam bylo do niezjedzenia, po prostu PIEKLOOO niemozliwie!!!! oczywiscie dzwonie do kolezanki a tu ona mowi ze byla pewna ze wiedzialam ze safran to przyprawa bardzo osta i ze mowila o 1\2 lyzki ale tej do kawy :)) zrobilam kiedys ciasto z czeresniami ale nie pomyslalam ze trzeba z nich wyjac pestki :-((( Pozd. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miszka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 22.03.03, 23:36 Z ciekawosci, pewna jestes ze to byl szfran ? Szafran raczej nie jest ostry... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 80.51.53.* 06.04.03, 11:04 Myślę, że chodzi o currry ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mrawcia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.ists.pl / 192.168.0.* 07.04.03, 18:13 Gość portalu: Ela napisał(a): > Myślę, że chodzi o currry ;-) ................ szafran JEST piekący naprawdę - tylko daje się go malutko, więc nie czuć. Ale przekonać się można kładąc ciut na język lub sypiąc dużo do potrawy :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
pia.ed Re: Tragiczne pomylki w kuchni 05.02.04, 02:03 Masz racje. A poza tym wystarczy ZDZIEBELKO safranu, zeby wystapil kolor i smak!!! Do produkcji 1 grama szafranu uzywa sie niesamowitej ilosci precikow, i cena prawdziwego szfranu wynosi jest niemal w cenie zlota! To co kolezanka przywiozla z Tunizji kupila na pewno na bazarze, a tam sprzedaja falsyfikaty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hhhh Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.makler.local / 195.187.134.* 24.11.05, 11:11 na maledivach szafran jest bardzo tani :) tak jak w indiach :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cloe Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.crowley.pl 20.10.04, 22:16 meg a jak to sie robi te peole? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gonzo Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 00:09 Prawdziwy szafran mocno koloruje. Ja przywiosłem z Egiptu dwa gatunki "szafranu" kupionego na bazarze - jeden okazał się farbą klejową (ten owszem - barwił), drugi to kolorowana trawa. Pewnie ten tunezyjski to taka sama podróba dla naiwnych turystow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: justa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 16:14 Oczywiście są również podróbki ale jest też tzw. szafran indyjski czyli kurkuma.Jest ostra i słabiej barwi. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.05.05, 12:13 coś ci się pomyliło, krukuma wcale nie jest ostra, ostre może być curry Odpowiedz Link Zgłoś
ygloo Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.07.06, 14:52 i ma czerwowonbrunatny kolor i nie jest ostry! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zizzi Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 212.160.148.* 06.05.09, 10:55 wlasnie na odwrot - kurkuma jest tania o ostra - palaca - www.gotowanie.v9.pl/przyprawy/kurkuma.php a szafran ma delikatny aromat i smak nie znasz sie na gotowaniu i przyprawach niepodrabianych to nie zabieraj glosu Odpowiedz Link Zgłoś
sol_bianca Re: Tragiczne pomylki w kuchni 26.10.04, 10:09 Hehehe... wynajmowałam kiedyś mieszkanie z dwoma kolegami. Przychodzę kiedyś do domu, a tak smród nieziemski, a piekarnik cały uwalany niezidentyfikowaną czarną masą. Chłopcy przyznali, że piekli kurczaka, "ale chyba był nieświerzy, bo wyszedł niesmaczny i trzeba było wywalić". Kazałam im opowiedzieć, jak piekli tego kurczaka... no, normalnie: wyjęli z folii (kurczak surowy z supermarketu), położyli na blachę i włączyli piekarnik. Tak po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
zmijka_sss Re: Tragiczne pomylki w kuchni 09.12.04, 15:00 A może nie wyjeli z folii.. Odpowiedz Link Zgłoś
mam6lat Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.02.06, 02:48 moja pierwsza przygoda z mikrofalówką - mieszkałam wtedy na stancji u zakonnic! chciałam szybko...jajko na twardo, siup w mikrofale surowe jajo huk!!! trudno uwierzyć, ze tak głośny ze zleciały sie siostry z 3pietra w kuchence strzepy nie przypominające jajka ani jajecznicy Odpowiedz Link Zgłoś
netty2 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.10.05, 23:11 A ja czesto zostawiam chleb w mikrofalowce i raz na szybko wstawilam do mikro kubek z mlekiem (zeby sobie szybko podgrzac).Nie dosc,ze mleko wykipialo,to jeszcze chleb (w foliowej torebce !!) sie "fanie" zagrzal !!! Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.03.03, 13:03 1. do czerwonego barszczu dolałam soku malinowego zamiast koncentratu z buraków (ale mimo to barszcz dało się uratować, bardziej go dokwaszając) 2. Mama podarowała mi własnej roboty pierogi, powiedziała że z serem. Odgrzalam je na masełku, polałam śmietaną z cukrem, a one okazały się być owszem, z serem, ale ruskie!! 3. Przecedziłam rosół nie podstawiając żadnego naczynia - pyszny wywarek spłynął do zlewu :(( 4. a mój mąż usmażył naleśniki z mąki kartoflanej. Trochę dziwne były..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MARCYSIA Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.ihtys.w-w.pl 06.04.03, 19:30 A propos odcedzania zupy - na kuchence stały dwa garnki- gotujące się ziemniaki i zupa. Zamiast odcedzić ziemniaki odcedziłam zupę. A czy udało wam sie kiedyś ugotować zupę owocową na kościach?- Nie polecam.... :) Moja pierwsze przygody z gotowaniem zdarzyły sie w piaskownicy- wzięłam z domu 4 jajka i po wymieszaniu z piaskiem "upiekłam" wspaniałe babki (piaskowe??). Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.03.03, 13:17 Kiedyś dusiłam własnoręcznie uzbierane grzyby - przepiękne borowiki, kurki i podgrzybki. Już kładłam talerze na stół, podczas gdy grzybki dusiły się w śmietanie ale przyszło mi do głowy je dosolić. Wzięłam solniczkę i.... w tym momencie do gara z grzybami wleciało wieczko od solniczki a wraz z nią zawartość całej solniczki. Grzybów, pomimo najlepszej woli mojego ukochanego, nie dało się odratować ani jeść. Od tamtego czasu używam solniczek, do których sól wsypuje się przez denko albo odmierzam sól łyżeczką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hg Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 28.03.03, 20:14 bylysmy na wycieczce,zebralysmy piekny szczaw. zupa byla piekna na oko,smak byl ohydny,gorzki,ze nie dalo sie jej przelknac. Do dzisiaj nie wiemy co to bylo za zielsko,bo nie byl to szczaw,a wygladal tak pieknie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renik Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.11.03, 13:56 mysle ze to byl mlecz (mniszek lekarski) - gorzki a liscie przypominaja nieco szczaw. :) Renik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaska Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.tele2.pl 21.03.03, 13:59 w czasach gdy w zab nie umialam gotowac, postanowilam zrobic nalesniki i....walkowalam na nie ciasto;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maria Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.03.03, 14:40 W moim dość długim życiu, przytrafiły mi się trzy wyjątkowo głupie sytuacje. 1. Robiłam kiedyś na obiad pierogi z jagodami. Ponieważ mąż gdzieś się bardzo spieszył, chciałam szybko mu podać te pierogi. Do śmietany wsypałam dwie czubate łyżki cukru [coś wydawał mi się za bardzo miałki], wymieszałam i polałam nią pierogi. Kiedy mąż wziął pierwszy łyk do ust, nagle zrobił się czerwony, zaczął się krztusić i pluć, krzycząc "chcesz mnie otruć". Okazało się, że zamiast cukru wsypałam sól. 2. Piekłam kiedyś ciasto ucierane. Kiedy wszystko już było gotowe, ciasto wyłożyłam do formy i siup do gorącego piekarnika. Po paru minutach zobaczyłam na stole przygotowany do ciasta proszek do pieczenia. W pierwszej chwili spanikowałam, ale szybko się opanowałam. Wyjęłam ciasto z piekarnika, z powrotem do miski, wymieszałam z proszkiem i znów do piekarnika. Ciasto się upiekło, było bardzo dobre i bez zakalca 3. Kupowałam kiedyś na bazarku pieczarki potrzebne do obiadu i 10 jajek. Zapakowane to wszystko było to torebek papierowych. W domu, spiesząc się z obiadem chciałam szybko umyć pieczarki, złapałam torebkę i wysypałam je do zlewozmywaka. Z tym, że zamiast pieczarek w torebce tej były jajka. Oczywiście efekt był do przewidzenia, ze zlewozmywaka wyjęłam tylko skorupki. Zycie nie składa się tylko z samych sukcesów, ale i porażek. Pozdrawiam - Maria Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bazyl55 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.hsd1.ct.comcast.net 30.04.05, 06:19 a wiecie co ?? pewnego razu smazylylem kotlety schabowe i byly bardzo dobre nawet zona pochwalila i co wy na to ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pgosia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 06.07.06, 11:36 Nic :] Mój facet piecze pyszne ciasta :D Pozdrawiam :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kluba1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni/do kaski !! IP: *.we.client2.attbi.com 21.03.03, 23:25 Gość portalu: kaska napisał(a): > w czasach gdy w zab nie umialam gotowac, postanowilam zrobic nalesniki > i....walkowalam na nie ciasto;-)))) SUPER!!! Oh, ah, oj..... boki mnie bola!!! dlaczego mi to zrobilas???? Aaaaaaaa!!! Cuuudowneeee!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cloe Re: Tragiczne pomylki w kuchni/do kaski !! IP: *.crowley.pl 20.10.04, 22:19 walkowane ciasto na nalesniki to jest nr 1 Odpowiedz Link Zgłoś
apart Re: Tragiczne pomylki w kuchni/do kaski !! 27.10.04, 17:23 nieźle się ubawiłam! Dzięki:) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrania Re: Tragiczne pomylki w kuchni/do kaski !! 21.05.05, 16:24 Gość portalu: kluba1 napisał(a): > Gość portalu: kaska napisał(a): > > > w czasach gdy w zab nie umialam gotowac, postanowilam zrobic nalesniki > > i....walkowalam na nie ciasto;-)))) To jakie ty ciasto zrobiłaś?? Z czego?? :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chodząca_boso Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.azsoft.pl 01.04.03, 13:50 To jest zdecydowanie nie do pobicia! Odpowiedz Link Zgłoś
sweetytweety Re: Tragiczne pomylki w kuchni 15.06.04, 12:43 I love You! Ałaja.... mój brzuszek.... Odpowiedz Link Zgłoś
gregor_1976 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 20.10.04, 13:47 < w czasach gdy w zab nie umialam gotowac, postanowilam zrobic nalesniki i....walkowalam na nie ciasto;-)))) > EHEHEHEHEHEHHHHHEEEEEEHEHEHEHEHHEHEEHEHEHE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrantka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.telia.com 29.10.04, 21:51 Ja smazylam nalesniki na zimnej patelni, potem je zdrapywalam. W koncu uformowalam z tego ciasta kule, opanierowalam i usmazylam. Maz sadzil, ze to polski przysmak. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.05.05, 12:26 ja bym ci dała medal za te naleśniki, a może ty wymyśliłaś właśnie nową potrawę Odpowiedz Link Zgłoś
rearden Re: Tragiczne pomylki w kuchni 02.07.05, 21:20 e tam medal. Kiedy z siostrą świeżo zdałyśmy na studia i zamieszkałyśmy w wynajmowanym mieszkaniu na pierwszy obiad postanowiłyśmy zrobić naleśniki. Nasza mama wyznawała zasadę "jak nie umiesz to mi nie pomagaj" toteż doświadczenia ani umiejętności żadnych nie miałyśmy. Podała nam przepis na naleśniki przez telefon przy czym zapomniała dodać, że tam powinny być jajka. Wyszło nam coś płynnego. Bardzo płynnego. Dodam jeszcze, że to co chciałyśmy zrobić w domu nazywane było naleśnikami ale później dowiedziałam się, że jest czymś pomiędzy naleśnikami a racuchami - ciasto ma więcej jajek niż naleśnikowe plus jabłka w małych kawałkach. Oczywiście wszystko się rozlewało i nie chciało usmażyć. W pewnym momencie Ania dała za wygraną, ale ja uznałam, że jeszcze powalczę. Wyłowiłam wszystkie jabłka, usmażyłam je (całkiem niezłe wyszły) po czym zostało mi jakieś pół litra płynu. Wlałam wszystko na patelnię i potraktowałam jak jajecznicę. Kiedy miało konsystencję jajecznicy, wyjęłam, poczekałam aż wystygnie, palcami urywałam kawałki, formowałam z tego placki i takie smażyłam. Były trochę bez smaku ale niezłe. Odpowiedz Link Zgłoś
mam6lat Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.02.06, 02:53 na poczatku studiów smarzyłam placi z jabłkami ...ale nie dodałam jajek dziwnie się smażyły... Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.12.05, 13:41 a jak Ty uformowałas z ciasta na nalesniki kule? Odpowiedz Link Zgłoś
kkkarolina Re: Tragiczne pomylki w kuchni 02.11.04, 13:54 A ja mam pytanie, jaką to ciasto miało konsystencję ? Taką normalną naleśnikową? I jeszcze jedno, robiłaś je wg jakiegoś przepisu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 01.02.05, 04:44 to jest bezbledne!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mam6lat Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.02.06, 02:49 wycierałam ścierką liście sałaty po myciu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobita1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.03.03, 14:26 Uwielbiam karpia w galarecie. Przed ostatna Wigilia po prostu celebrowalam - a nie tylko gotowalam - te potrawe. Najpierw wywar dlugo gotowany, potem klarowanie bialkiem, potem - wyjatkowo upierdliwe - kilkakrotne "przecedzanie" przez plutno...Ale czego nie robi sie dla efektu finalnego...Efekt finalny byl taki, ze postawiwszy gotowy juz wywar w poblizu zlewu ( zeby wytygl) zabralam sie do innych potraw... No a potem zmywanie...Po wlaniu plynu do mycia naczyn do mojej boskiej galarety mialam ochote walnac sie brudna patelnia w glowe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sebas Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 217.97.203.* 12.08.05, 16:58 Hahaha dla mnie to jest debest :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tosia2002 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 17:19 :o) dla mnie też Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baśka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:02 suuuper!!! Odpowiedz Link Zgłoś
inika Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.03.03, 14:58 Rewelacyjny wątek! Dawno się tak nie uśmiałam na forum, a tym bardziej na Kuchni. ;) 1) Miałam ok. 12 lat, dostałam zlecenie zrobienia mielonych na obiad. Zdziwiłam się, co za dziwna cebulę mi mama do nich zostawiła. Jakiś nowy gatunek... na drugi dzień wyszło na jaw, co to był za gatunek, gdy mama nie mogła znaleźć cebulek tulipanów. ;) 2) Pierwszy po ślubie żurek dla mojego męża, jego ukochana zupa. I, tak jak ktoś wcześniej, wsypywałam sól, prosto z litrowego słoika. Nie raz mi się udawało odmierzyć... Nie tym razem. ;) Mąż na żurek się nie doczekał. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 18.02.06, 17:46 inika napisała: > Rewelacyjny wątek! Dawno się tak nie uśmiałam na forum, a tym bardziej na > Kuchni. ;) > > 1) Miałam ok. 12 lat, dostałam zlecenie zrobienia mielonych na obiad Ja kiedyś w tym wieku dostałem zlecenie zrobienia schabowych. Grudkowaty proszek który wziąłem za tartą bułkę do panierowania przy bliższym poznaniu okazał się suszonym mielonym czosnkiem.. Odpowiedz Link Zgłoś
wirkkala Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.03.03, 15:40 ojciec kolegi został kiedyś niespodziewanie z trójką dzieci ze zgrozą odkrył , że trzeba je czasami nakarmić typowy facet potrafi przynajmniej jajecznice zrobić , on ani tyle wyszło mu , że najprostszy jest makaron, przecież wystarczy go tylko przez noc namoczyć :)) na potwierdzenie powiedzenia " niedaleko pada jabłko od jabłoni " jego syn zaprosił mnie kiedyś na spaghetti wprawdzie makaron ugotował bez wcześniejszego namaczania ale sosem , który miał być gwoździem programu, posypał mi prosto z torebki porcję kluch na talerzu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 80.51.79.* 21.10.04, 09:03 wirkkala napisała: > ojciec kolegi został kiedyś niespodziewanie z trójką dzieci > ze zgrozą odkrył , że trzeba je czasami nakarmić > typowy facet potrafi przynajmniej jajecznice zrobić , on ani tyle > wyszło mu , że najprostszy jest makaron, przecież wystarczy go tylko przez noc > namoczyć :)) > > na potwierdzenie powiedzenia " niedaleko pada jabłko od jabłoni " > > jego syn zaprosił mnie kiedyś na spaghetti > wprawdzie makaron ugotował bez wcześniejszego namaczania ale sosem , który miał > > być gwoździem programu, posypał mi prosto z torebki porcję kluch na talerzu No nie mogę! Rewelacja! Jak smakowało spaghetti? ROTFL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Speedy Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 217.17.35.* 21.10.04, 15:01 Tu musze stanąc w obronie nieznanego kolegi :) są takie fastfoody (Knorra chyba, "Diabelsko Pomidorowa", "Ostry Kurczak" itd.) - tak sie wlasnie z nimi robi, najpierw zalewa wrzatkiem makaron, potem odcedza go i do takiego mokrego wsypuje sie ten proszek z torebki i wychodzi makaron z sosem (a mozna tez nie odcedzac i wychodzi wtedy zupa). Widac gosc nigdy nie widzial prawdziwego makaronu na oczy i zrobil tak jak umial... Odpowiedz Link Zgłoś
wirkkala Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.10.04, 09:04 To było 10 lat temu i nie było wtedy takich gotowców w sklepach. A na torebce była instrukcja obsługi sosu - rozmieszac z wodą, ZAGOTOWAĆ i polać. Nie sypać bezpośrednio na makaron ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.05.05, 12:32 może poprostu pomylił sos z parmezanem,hahahahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
xtrania Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.05.05, 16:28 wirkkala napisała: > ojciec kolegi został kiedyś niespodziewanie z trójką dzieci > ze zgrozą odkrył , że trzeba je czasami nakarmić > typowy facet potrafi przynajmniej jajecznice zrobić , on ani tyle > wyszło mu , że najprostszy jest makaron, przecież wystarczy go tylko przez noc > namoczyć :)) > > na potwierdzenie powiedzenia " niedaleko pada jabłko od jabłoni " > > jego syn zaprosił mnie kiedyś na spaghetti > wprawdzie makaron ugotował bez wcześniejszego namaczania ale sosem , który miał > > być gwoździem programu, posypał mi prosto z torebki porcję kluch na talerzu Hahahahahaa, namoczyć makaron :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
klamczucha3 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 28.09.05, 14:03 Booooskie! Litosci po sie poplakalam ze smiechu! Cudne! Odpowiedz Link Zgłoś
reindeer Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.03.03, 15:41 moja szwagierka chciała nas ugoscić i odgrzała nam ruskie pierogi. część polała kwaśna sietaną a część usmażyła z jajkiem. tyle ze to były pierogi z miesem i kapusta:) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pn Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 14:19 ruskie pierogi mialy byc z jajakiem?;-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jollka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.elana.torun.pl 01.06.04, 16:30 Ja, fanka zup mlecznych, chcialam samodzielnie ugotować kaszkę manną na gęsto. Do gotującego mleka wsypuję i wsypuje tę kaszkę, a ono ciągle rzadkie. Po wystygnięciu nie mogłam wyciągnąć łyżki z tej kaszki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miki Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 217.153.99.* 24.10.04, 23:10 Ja z kolei uwielbiałam zupę pomidorową którą gotowała moja mama.Sporządza się wywar warzywny lub mięsny, dodaje ryż ,przyprawy koncentrat- kto lubi śmietankę! Zupa prosta - sama się gotuje! Chciałam jako młoda małżonka zabłysnąć przed moi mężem i też mu coś takiego przyrządzić (znał ten smak bywając u mojej mamy!)no i nagotowałam! Kleju i kitu, którego nie można było tknąć! Pytam potem mamy jak tę zupę się gotuje,-ile ryżu dać dla nas dwoje? I usłyszałam wiadomość,która zwaliła mnie z nóg:"Tak jak dla Was to wystarczą góra dwie płaskie łyżki!!! nie porzyznałam się początkowo ,że ja dałam ..................TRZY CZUBATE SZKLANKI!!!!!!!!!!! Moja mama jak to po czasie usłyszała to omal nie zemdlała! Tak to się gotuje zupę dla obozu harcerskiego!!! dzisiaj juz wiem ile dac ryzu, by zupa nie była za gesta! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bi Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.poznan.uw.gov.pl 25.10.04, 10:05 Cóz, dawno temu dostałam kurczaka. Postanowiłam ugotować rosół. Umyłam kurczaczka, obrałam włoszczyzę i powolutku bardzo długo gotowałam. A kurczak robił się coraz większy i większy. Zdziwiona tym zjawiskiem szturchnęłam go widelcem i wtedy... z kurczaka buchnęły wnętrzności... to była masakra... mąż się uśmiał a bezdomne koty miały wyżerkę na śmietniku. Ja dowiedziałam się, że trzeba kurczaka wypatroszyć. Cóż, takie to były czasy:) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrania Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.05.05, 16:30 Gość portalu: bi napisał(a): > Cóz, dawno temu dostałam kurczaka. Postanowiłam ugotować rosół. Umyłam > kurczaczka, obrałam włoszczyzę i powolutku bardzo długo gotowałam. A kurczak > robił się coraz większy i większy. Zdziwiona tym zjawiskiem szturchnęłam go > widelcem i wtedy... z kurczaka buchnęły wnętrzności... to była masakra... mąż > się uśmiał a bezdomne koty miały wyżerkę na śmietniku. Ja dowiedziałam się, że > trzeba kurczaka wypatroszyć. Cóż, takie to były czasy:) Bleeeeeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
mam6lat Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.02.06, 03:08 ja mojemu męzowi na jeden z pierwszych obiadów bo się o mięso dopraszał kupiłam kurę rosołową!!! w supermarkecie za jakieś 3 zł ;) ugotowałam rosół, a tą sino-granatową kurę jadł ze 3 dni......nie wiedziałam, ze rosołowa- marketowa do jedzenia sie nie nadaję teraz juz o mieso sie tal nie doprasza Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.05.05, 12:37 mama mojej koleżanki opowiadała, że zaraz po ślubie gotowała mężowi kaszę, zaczęła gotować w jednym garnku a skończyła w czterech Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pomidor Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 21:45 a od kiedy ryz gotuje sie w zupie pomidorowej??? Odpowiedz Link Zgłoś
dorianne.gray Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.10.05, 18:15 Od zawsze. Tak jak makaron na przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 12:38 Przepraszam ale wg zasad sztuki kulinarnej ryżu ani makaronu nie gotuje się w zupie... no chyba że ktoś lubi zupę o smaku mąki z makaronu to oczywiście może. Odpowiedz Link Zgłoś
isabe Re: Tragiczne pomylki w kuchni 28.11.06, 12:47 Tez tak byłam " wychowana" do czasu az mój chłopak nie pokazał jak on robi pomidorówkę. Własnie z gotowanym ryzem razem .... jest przepyszna:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olek Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.bialan.pl 09.08.05, 13:24 rewelacja Odpowiedz Link Zgłoś
givenchy Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.03.03, 16:38 Moja koleżanka poprosiła męża o kupienie jogurtu do sałatki z kapusty pekińskiej. Mąż przyniósł jogurt owocowy. Odpowiedz Link Zgłoś
felicia Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.03.03, 17:35 1. Może nie tragiczna, bo zakończona dobrze: pierwszy raz w życiu, namówiona przez siostrę, razem z nią smażyłam pączki: już po wyjściu całej rodziny znalazłam na parapecie stopione amsło, które miało być do nich dodane. A pączki bez tego masła były rewelacyjne (jak od Bliklego). 2. Robiłam tort na zimno na urodziny syna. Wstawiłam do lodówki a po jakimś czasie chciałam sprawdzić, czy już stężał. Zrobiłam to tak niefortunnie (a tort był niegotowy), że mi wypadł, ale na stół. Jakoś go zebrałam, przyzodobiłam i wstawiłam ponownie do lodówki. Drugi raz wypadł mi już na podłogę. Na popołudniu wyprawiane urodziny zdążyłam upiec jakiś biszkopt i podałam go ze świeżymi owocami (to czerwiec). 3. Historia nie tyle związana z gotowaniem, ile z jedzeniem. Tenże syn, gdy wracał ze szkoły miał przygotowaną zupę, którą odgrzewał i jadł. Pewnego razu, gdy wróciłam z pracy zdziwiłam się, że zupy z lodówki nie zjadł. Okazało się, że jako zupę zjadł... wywar z kości stojący na kuchence, który przed wyjściem gotowałam. mówił, że się trochę zdziwił, że ta zaupa taka rzadka i bez smaku, ale miał zjeść, to zjadł! (A mój siostrzeniec kiedyś zjadł tzw. "psowe jedzenie", czyli gar kaszy z jakimiś odpadami ugotowanej dla psów). Pozdrawiam Wesołych Pechowców! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maria Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.03.03, 18:10 Przypomniało mi się jeszcze jedno moje prawie, że tragiczne przeżycie. Jako, że jestem Marią i obchodzę imieniny w grudniu, miałam mieć trochę gości. Postanowiłam upiec sernik wiedeński. Sernik upiekłam [nawet się udał], wyłożyłam na specjalną deskę i wyniosłam na balkon aby szybciej wystygł [mieszkam na trzecim piętrze]. Deskę z sernikiem ustawiłam na skrzynce balkonowej. Tej feralnej zimy grudzień obfitował w opady śniegu. Nie zdążyłam przymknąć drzwi balkonowych, a ja widzę jak mój sernik wraz z deską leci na dół. Szpetnie zaklęłam i szybko zbiegłam na dół po deskę, o serniku już nawet nie marzyłam. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam w śniegu mój sernik z deską nic nie naruszony. A jednak casami pech może się zamienić w szczyt szczęścia. Pozdrawiam - Maria Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olpa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.home.cgocable.net 24.11.03, 06:07 moj tato raz przyszedl do domu i zobaczyl namoczony garnek po ziemniakach. Plywaly tam jakies resztki ziemniaczane. Pomyslal ze to kompot z jablkami i wypil ze smakiem ;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cloe Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 81.210.16.* 20.10.04, 22:23 Boze moj zrobil to samo!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ann Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.luk.promax / *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 21:57 Boże, aż popłakałam sie ze smiechu. Rewelacyjna jest ta stronka!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.06, 23:01 Kiedyś jak byliśmy na obiedzie u moich rodziców, moja mama zrobiła herbatę z wody z octem (ocet został wlany do czajnikiem celem odkamienienia) - no i mój kochany mąż wypił całą szklankę tej herbaty, ja jak tylko łyknęłam to wszysko wypłułam takie było kwaśne, a mąż powiedział, że myślał, że to PIGWA !!! Potem się martwiliśmy tylko czy mu nie zaszkodzi, ale jakoś żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: masia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.06, 00:47 u mnie w domu też nie nawidzą pigwy - gdy serwowałam im ją po raz pierwszy,(i dla nich ostatni)- deliktną, pachnącą, w plasterkach i zachwalałam pod niebiosa, to oczywiście zalałam herbatę wodą z czajnika z octem. Do tej pory im się nie przyznałam dlaczego nie polubili herbaty z pigwą ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_piotrusia1984 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 05.02.08, 22:41 To ja mam coś naprawde tragicznego. Miałam kilka lat i pojechałam do babci na wieś, tak się akurat złożyło że akurat zabijano kaczki. Tego samego dni później wpadłam do kuchni i sięgnęłam po stojący w słoiku kompot z czeresni, tylko jakiś bez smaku mi się wydawał. Jak się okazało była to krew na czernine... Odpowiedz Link Zgłoś
soyokaze Re: Tragiczne pomylki w kuchni 04.08.08, 04:50 Kilka lat temu, gdy mnie i mojej mamy nie było przez dwa dni w domu, tata odgrzał sobie zupę pomidorową stojącą w garnku przy piekarniku. Gdy doszedł do dna, znalazł trochę fusów, obierków i innych odpadków. Zupa właściwa stała w lodówce. :] Odpowiedz Link Zgłoś
apart Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.10.04, 17:41 hmmm to ja któregoś razu... w niedzielnyu poranek, po imprezce... Wchodzę do kuchni, patrzę w szklaneczce sok pomarańczowy. Aż się do mnie uśmiechał. To niewiele myśląc napiłam się tego soku. Okazało się niestety, że to nie był żaden sok a łój wytopiony owego ranka z kaczki... łeeee... Do dziś mi mina rzednie jak soie to przypomnę!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Castorp Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.sbi.com 22.04.05, 17:54 ja miałem podobną pomyłkę... kiedy późno w nocy wróciłem z imprezy (w stanie wskazującym) postawiłem sobie przy łóżeczku buteleczkę soku owocowego. w nocy gdy złapało mnie uczucie pragnienia po omacku sięgnąłem po bultelkę i odkręciwszy jej pochłonąłem zawartość... ale tylko część bo poczułem coś strasznie gorzkiego - był to kasztanowy krem do stóp... posmak miałem chyba jeszcze z dwa dni :-) Odpowiedz Link Zgłoś
miroslawa_potrzeba Re: Tragiczne pomylki w kuchni 30.04.05, 15:01 <lol> odpadlam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basq Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 11:39 To chyba się wszystkim zdarza :D ja, po imprezie znalazlam w lodowce jakąś zupę, wypiłam z pół garnka mimo, że nie była zbyt dobrze doprawiona ani nawet ciepła i poszłam spać. Następnego dnia, kiedy wspomniałam mamie o dziwnym smaku zupy, stwierdziła, że to tylko garnek, który zalała wodą, żeby się odmoczył :C Odpowiedz Link Zgłoś
mam6lat Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.02.06, 02:56 .,.,.a moja mam kupiła na targu spirytus na domowe nalewki był w butelce po mazowszance.... dzień był upalny i łyknęłam duszkiem sporo tej "wody" myślałm ze umrę byłam nastolatką, ktora nie znała smaku nawet piwa.. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Tragiczne pomylki w kuchni 09.09.06, 21:15 Moja znajoma zrobiła dokładnie to samo :). Co więcej parę lat później powtórzyła manewr, tym razem za wodę mineralną uznała ocet i duszkiem wypiła. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.05.05, 14:26 kiedyś brat mojej koleżanki lubiący sobie wypić, przyszedł do domu z kolegą, a że byli wczorajsi, więc szukali coś na klina, i wypili z barku koleżanki po 100 gr " wódki", tyle,że to nie była wódka, ale nafta kosmetyczna, którą moja koleżanka używała do włosów. Potem przez tydzień odbijało się im naftą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzdetka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 193.111.144.* 14.08.05, 22:59 Mój tatus zeżarł mamamie krochmal,bo myslał, ze to kisiel:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
zupagrochowa1 krochmal 17.01.06, 03:57 W zasadzie kisiel to taki krochmal, tyle ze z cukrem i jakims "owocem" :) Stronka zarabista! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza5554 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.duna.pl / 83.151.32.* 08.07.06, 16:38 Odpowiedz Link Zgłoś
grey-pippin Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.09.04, 09:04 psim zarciem nakarmil maz mojej kolezanki, swojego szefa i jego zone, po tym jak tenze go awansowal, bardzo chwalili to jedzenie, dopoki kolezanka nie wrocila do domu i jak zobaczyla co goscie wcinaja, westchnela dyplomatycznie -a co ja psom teraz dam ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dianar1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.139.33.189.Dial1.Baltimore1.Level3.net 04.02.05, 19:15 To mnie tak mama uraczyla! w czasach kiedy mielismy dwa dobermany, gotowalismy plucka, potem sie to siekalo na kawalki i podawalo z kasza. wrocilam ze szkoly, zapachnialy mi te plucka i powiedzialam maie: daj mi kawalek:, a mama niewiele myslac wskazala na psia miske, stojaca na stole-"wez sobie....." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baśka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:09 jestescie rewelacyjni!!! A czy szefowi siersć zgęstniała? Odpowiedz Link Zgłoś
brynika Re: Tragiczne pomylki w kuchni 07.04.05, 16:42 W czasie choroby poprosiłam męża żeby kupił mi jakiś owoc. Przyniósł...czerwoną paprykę... Odpowiedz Link Zgłoś
miroslawa_potrzeba Re: Tragiczne pomylki w kuchni 30.04.05, 15:05 brynika napisała: > W czasie choroby poprosiłam męża żeby kupił mi jakiś owoc. Przyniósł...czerwoną > paprykę... i so w tym dziwnego..?;-> Odpowiedz Link Zgłoś
xtrania Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.05.05, 16:36 brynika napisała: > W czasie choroby poprosiłam męża żeby kupił mi jakiś owoc. Przyniósł...czerwoną > paprykę... Hahahahaha :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tess Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.telia.com 21.03.03, 17:57 ...inika ...niezmiernie sie ciesze,ze temat przypadl do"smaku" ,dziekuje. Dziekuje Wam wszystkim za wasze "smieszne i tragiczne" pomylki,usmialam sie do lez ,chyba mi wybaczycie. Ja dzien zaczynam od czarnej z mlekiem,a ze z mezem mamy ten sam smak co do slodkosci kawy slodzimy w termosie.Pewnego razu z pospiechu zamiast cukru wsypalam soli,do dzis mi to wypomina,bo spieszylo sie nam wtedy bardzo i kawci juz nie zdazylismy wypic w domu. Druga pomyla rowniez z kawa ,braklo mleka ,wiec zawsze mam rezerwe smietanke w proszku,swiecie przekonana ze uzylam odpowiedni bialy proszek,Okazalo sie ,ze bylam niedobudzona dobrze bo wsypalam make kartoflana,cale szczescie ze tylko do swojej kawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 17:41 1.wstałam rano do szkoły.Było zimno,ciemno a ja byłam nieprzytomna.postanowiłam zrobić sobie kakao.w lodówce stało kilka małych kartoników z mlekiem,wybrałam jeden i zagotowałam.kakao było owszem bardzo dobre ale gęste jak diabli.pomyślałam że pewnie wsypałam za dużo kakao i nie może sie rozpuścić.a po powrocie tata zapytał dlaczego robiłam kakao ze śmietaną kremówką... 2.pewnego dnia postanowiłam odreagować wszelkie stresy piekąc sobie ciasto.wzięłam do ręki książke z przepisami i wybrałam przepis na eklerki.wszystko szło dobrze chociaż kiedy próbowałam uformować ciasto w coś co przypominałoby eklerki napotkałam pewne trudności.ale to był dopiero początek tego co mnie czekało.moje eklerki zaczęły rosnć w zasraszającym tempie i bałam sie że zaraz dosłownie wyjdą z piekarnika.otworzyłam piecyk,wszystko opadło i zrobiła sie jedna wielka eklerka.do tego przykleiła sie do papieru i nie można było oderwać od niego ciasta.nie odważyłam sie jeszcze zrobi eklerek po raz drugi ale gdyby kto chciał to służe przepisem na "uciakające eklerki";) 3.postanowiłyśmy upiec z koleżanką ciasto na dyskoteke klasowa(czasy podstawówki).wybrałyśmy najłatwiejszy przepis jaki tylko znalazłyśmy i postanowiłyśmy zrobić babeczki.namęczyłyśmy sie przy nich strasznnie bo co chwile zapominałyśmy o jakimś składniku i trzeba było wyskrobywać ciasto z foremek z powrotem do miski.w końcu były gotowe i powiem wam że naprawde nie były złe w smaku.Tyle że zrobiłyśmy babeczki z ciasta naleśnikowego które za pół godziny było twarde jak kamień... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majetka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.crowley.pl 20.10.04, 14:10 Było to gdzieś tak w latach 70, moja mama która do dzis nie potrafi gotowac (zawsze gotowała moja babcia),wpadła na chwilke do domu w przerwie miedzy dwoma dyżurami.Razem z nią przyszła jej serdeczna koleżanka, również "orzeł kulinarny" ;-) Obydwie nieźle wygłodniałe dorwały sie do lodówki gdy nagle moja mama przypomniała sobie że babcia miała zrobić pyszny smalec. Faktycznie za chwilkę ujrzałam je rozgadane przy kuchennym stole na środku którego królował plastikowy pojemnik z białą mazią oraz smakowicie wygladajacy świeżutki chlebek razowy który z zapałem smarowały, posypywały solą i zajadały z zachwytem aż im się uszy trzęsły. Mniej zachwycona była moja babcia która wróciwszy do domu, nagle rzuciła się z rozpaczą w oczach do stołu ratując... obydwie delikwentki a moze bardziej swoja zdobych. Okazało się że w plastikowym pudełku był krem "Kapilofil" forma odżywki do włosów o którą było bardzo trudno a którą podzieliła sie z babcią, sąsiadka. Obydwie panie (moja mama oraz jej przyjaciółka) zwróciły zawartość...naturze. I nic im nie było... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babs Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.uniovi.es / *.uniovi.es 19.05.05, 18:08 a propos kawy w termosie...kiedys bardzo rano chcialam zalac neske wprost do termosu...no i zalalam...w pracy moj chlopak probuje...cos dziwna ta kawa, daje mi...no coz, okazalo sie ze byla woda, i cukier...tylko kawy zapomnialam nasypac :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola katafalk Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.acn.waw.pl 21.01.06, 00:37 Pijamy z mezem kawe z mlekiem, a herbate z sokiem malinowym. Ktoregos ranka dolalam do kawy soku malinowego. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ananke Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.tvgawex.pl 22.09.04, 23:50 Moja mama wysłała raz tatę po rodzynki do śledzia po sułtańsku. Tata przyniósł rodzynki w czekoladzie i z oburzeniem upierał się, że tylko takie były. :) Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Tragiczne pomylki w kuchni 06.12.05, 15:24 Robiłyśmy z siostra jakiś deser, którego składnikiem był budyń czekoladowy. Wysłałyśmy po niego tatę, ale przyniósł...kisiel malinowy. Uswiadomoiny o swej pomyłce poszedł jeszcze raz, przynosząc budyn, ale...malinowy. Nie wiem, co on sie tak do tej maliny przyczepił. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drevni.kocur Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 21:25 > Robiłyśmy z siostra jakiś deser, którego składnikiem był budyń czekoladowy. > Wysłałyśmy po niego tatę, ale przyniósł...kisiel malinowy. Uswiadomoiny o swej > pomyłce poszedł jeszcze raz, przynosząc budyn, ale...malinowy. Nie wiem, co on > sie tak do tej maliny przyczepił. :))) ryczę!!! :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 195.136.49.* 22.03.06, 12:21 Ryczę to mało, ja sie popłakałam ze śmiechu :)))) Faktycznie coś Twemu Tacie te maliny po głowie chodziły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znajoma Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 28.10.06, 23:52 Zaraz się zesikam ze śmiechu!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jola1505 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 14.05.09, 15:38 a ja mało nie udusilam się kawą ze śmiechu!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pani.serwusowa Re: Tragiczne pomylki w kuchni 06.11.07, 18:25 O matko, tak bylo u mnie! :) Ja do mojego chlopaka (z lista zakupow w reku): - Jogurt grecki, naturalny, bo to do tzatzikow. On: - OK, grecki, naturalny. I pojechal na zakupy. Wrocil zadowolony: - Kupilem 4 jogurty, bo byla promocja! I wyciaga z torby 4 jogurty greckie: 2 truskawkowe i 2 z miodem :) Odpowiedz Link Zgłoś
mhr-cs Re: Tragiczne pomylki w kuchni 02.03.09, 15:39 givenchy napisała: > Moja koleżanka poprosiła męża o kupienie jogurtu do sałatki z kapusty > pekińskiej. Mąż przyniósł jogurt owocowy. moze zapomnial okolarow, albo sami sie nie rozumiecie,albo jestes sklawa, ale i tak tutaj jest tyle,co ksiezek na ten temat na swiecie, atare,teatralne wydziewy? Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Jeszcze jedna wpadka :-) 21.03.03, 18:12 Zebrało mi się na wspomnienia :-) Kiedyś chciałam zaimponować pewnemu imponującemu osobnikowi i zaprosiłam go na własnoręcznie zrobioną kolację do swojego nowego mieszkania. Właśnie przeżywałam okres fascynacji samodzielnym gospodarzeniem, więc postanowiłam nie zniżać się do korzystania z przepisów lub rad osób doświadczonych i zrobić kolację według swojej inwencji. No i zrobiłam farfalle z łososiem i śmietaną, ale zrobiłam je tak: ugotowałam farfalle, pokroiłam w małe kawałeczki świeżo wyjętego z lodówki łososia i wymieszałam z zimną śmietaną. Zalałam tym sosem "farfalle" i bardzo się dziwiłam, że nie smakuje tak jak we włoskiej knajpce, tylko jakieś takie to wszystko zimne i ble .... ;-) Imponujący osobnik zjadł grzecznie, co mu podałam, ale o tym, żebym ja mu kiedykolwiek i czymkolwiek zaimponowała - nie było mowy. I jeszcze jedno: pierwszy raz w życiu chciałam zrobić cannelloni. Najpierw je ugotowałam, a później nie mogłam rozlepić. Dopiero po umyciu kuchni i wywaleniu pozlepianych rurek do śmieci przeczytałam instrukcję na pudełku: NADZIEWAĆ SUROWE! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaska Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.tele2.pl 21.03.03, 18:15 no to moze nie moja wpadka ale moje zapomnienie: gotowalam udka kurze (mialam zrobic znich potrawke). Mam 3 koty. Zajelam sie kompuetrem, o udlach zapomnialam. W koncu wchodze do kuchni, garnek puisty a koty zajadaka sie udkami...Wyciagnely skubance z garnka z gotujaca sie woda!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anja Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.03, 13:42 Rany, Kasia! BOSKIE! Koty to jednak maksymalne szelmy, sama mam i ubóstwiam! Odpowiedz Link Zgłoś
miki333 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 01.10.04, 14:13 kiedyś rozmrażałam filety z soli, przyłapałam jedenego z moich kociambrów jak się poczęstował jednym. Ku jego nieszczęściu ryby były jeszcze zmorożone więc mógł je tylko oblizywać. Oczywiście po rozmrożeniu dostał go. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dianar1 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.139.33.189.Dial1.Baltimore1.Level3.net 04.02.05, 19:19 Moj kot wspolpracuje z psem. On wyciaga ryby ze zlewu, a pies dokancza na podlodze...kiedy zas ryby plywaly sobie w misce, lowili je na spolke:) Odpowiedz Link Zgłoś
nxo Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 24.04.05, 00:04 O to, to, u mnie to samo! Kiedys jak jeszcze mieszkałam z rodzicami to moja mama miała zwyczaj piec kurczaka z nadzieniem w tzw. prodiżu. Kiedyś po niedzielnym obiedzie w zamkniętym prodiżu zostały resztki kurczaka, a my poszliśmy na spacer. Po powrocie urządzenie znaleźliśmy na podłodze a resztki kurczaka dokładnie obgryzione. Prodiż urządzenie ciężkie, solidne, stabilne, samo z blatu kuchennego nie spadło. Pies niezbyt duży nie miał możliwości się tam dostać, więc wykombinowaliśmy, że kot zrzucił prodiż na podłogę (skąd u niego taka siła?), a potem oba zgodnie podzieliły się pysznym jedzonkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 06.12.05, 15:31 Znajomi rodziców mieli dwa dorodne koty. Dostali od weterynarza dla kotów lekarstwo na odrobaczenie. Lekarstwo to zalecane było podawać zmieszane z karmą. Znajomi rodziców wymieszali lek z mieloną wołowiną, po czym wstawili do lodówki, mając zamiar nakarmić koty wieczorem. Mieszkał z nimi dziadek, który poczuwszy głód zajrzał do lodówki i spożył mięsko myśląc, że to tatar. Odrobaczył się :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.dynapac.com 22.02.06, 10:54 Posikałam się!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.09, 09:10 u mnie jest dokładnie to samo - współpraca na całego. Rozmrażałam kiedyś łososia, do głowy mi nie przyszło, że ktoś się może na zamrożonego porwać i spokojnie zeszłam do ogrodu, jakie było moje zdziwienie kiedy znalazłam resztki łososia na miejscu psa i kota oblizującego się bez pamięci... Druga historyjka z innej beczki. Na początku narzeczeństwa chciałam zrobić przyjemność mojemu lubemu i usmażyć naleśniki (u niego w domu), tak bardzo się starałam, że od zagęszczania, potem rozrzedzania i tak dalej (!) zabrakło mi mąki, wysłałam więc mojego przyszłego męża do sklepu i jakież było moje zdziwienia kiedy wrócił z mąką żytnią razową, na moje pytanie pytanie czy nie było pszennej z rozbrajającą szczerością odpowiedział, że kupił najdroższą bo myślał, że najlepsza;) Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 17.05.05, 12:56 kiedyś u mamy przygotowałam filety rybne do smażenia i zostawiłam na stole, wróciłam po dobrej chwili na na stole stał sobie kiciuś i wcinał już ostatnią rybkę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asik Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.05, 12:59 U nas kiedy piesek wilczur pozarl ze stolu w kuchni polac wedzonego boczku, boczek wedzony domowym sposobem Ale nam zal bylo, bo obok szynka tez lezala, a my wszyscy wolimy boczek. A to bylo w swieta. Dobrze ze pieskowi nie zaszkodzilo bo pozarl ze sznurkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_wojtka Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 23.06.05, 16:43 A'propos psów. Kiedyś, kiedy mój obecny mąż mieszkał jeszcze z rodzicami, ich wilczur rozszarpał położoną przez mojego obecnego teścia na stole wypłatę. A na owe czasy zarabiał lepiej niż nieźle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamila Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 20:31 a widzieliscie upieczona karpatke z ktorej wycieka tluszcz??? taki zakalec niby, i caly w tluszczu... 1/2 margaryny za duzo ;) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasia Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 07.04.06, 10:01 ja pieklam piernik jak wyjelam z piekarnika musialam z tluszczu odcedzic.. a nastepnie wyrzucic.. niestety nie nadawal sie do jedzenia.. tez jakies pol kostki masla za duzo dodalam nie doczytalam w przepisie.. innym razem ciasto mi wykipialo za mala blacha za duzo ciasta. myslalam ze ladnie wyrosnie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamila b. :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 20:32 a widzieliscie upieczona karpatke z ktorej wycieka tluszcz??? taki zakalec niby, i caly w tluszczu... 1/2 margaryny za duzo ;) pozdrawiam ------------------------------------------------------------ Odpowiedz Link Zgłoś
issey.miyake Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 25.03.06, 02:23 moja mama robila watrobke na blacie kuchennym. za nia na duzym stolku barowym siedzial moj kocur i obeserowal. mama odworicla sie do zlewozmywaka zeby rece po mace oplukac i kot jednym susem porwal kawal watroby i poganal ............ za wersalke co by w spokoju przezuc wiekszy od niego kawal watroby. wrocilam do domu i wyciagnelam mrozona piers kurza na obiad - polozylam na blacie i popedzilam do toalety . siedze i widze jak pies sie rozglada, staje na tylnych lapalach i sciaga mrozona kulke (bo akurat tak sie zamrozila) w folii i zjada. nie zdazylam wstac:-) a potem musialam psu brzuch masowac. Odpowiedz Link Zgłoś
netty2 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 21.10.05, 23:38 Moja mama gotowala kiedys sos z zeberkami i...zeberka zostaly zgrabnie wylowione z sosu przez naszego wowczesnego kocura.A sos sie GOTOWAL !!! Nie be juz mowic jak sie zostawilo serdelki na stole to potem kocisko ciagnal taki caly sznureczek przez cale mieszkanie. A moj obecny kot,wiecei co lubi...bawic sie salata.Pierwsze pije wode z miski gdzie sie salate moczy i myje a potem...podruzca sbie liscie i sie na nie rzuca,atakuje jakby to jakas mysza byla !!!:) Odpowiedz Link Zgłoś
dorianne.gray Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 22.10.05, 19:04 Moja kotka bardzo lubi bawić się fasolką szparagową i brukselką (jeśli jest ugotowana to nawet ją zjada). W ogóle szalenie ją interesują wszelkie prace domowe, myślę, że byłaby w tym dobra ;) Odpowiedz Link Zgłoś
catherine303 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 30.06.06, 21:34 a moj kot uwielbia pietruszke (korzeń) jak mam przynosi z zakupów w torbie i połozy na ziemi to on włazi do tej torby lize te pietruszke robi fikołki na tej torbie i bardzo chetnie je ta pietruszkę. szurniety kot mówie wam.ostatnio go przyłapałam jak wyciągnął ze śmieci torebke po kawie i włożyl do niej głoę i też się tarzał po ziemi. a po zaty to normalne ze zawsze stara sie coś zwinąc ze stołu. kiedys go moja mam przyłapała jak obgryzał nogę kurczakowi który się rozmrażał w zlewie.. no i zawsze atakuje ryby w wannie. i pije wodę z rozmrażającego się kurczak jęsli ten jest cały pod wodą(chyba że by sie szybciej do niego dostać) no i śpi czasami w garkach (pustych)niezły kucharz co?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uli Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 14:43 a mój kot uwielbia zielone oliwki! szaleje na sam zapach. Przybiega, jak np. wyjmuję oliwki ze słoja ręką, to potem oblizuje mi rękę i ociera się pyszczkiem. jak dosanie oliwkę to ja rozgryza i chyba juz mu tak nie smakuje, ale uwielbia ten zapach. dziwne nie? niedawno zaczal polowac na muchy i inne owady i tak się z tym obnosil, ze przstal jesc normalne jedzenie - ze niby sam potrafi się wyzywic :D jak coś ułowi to zawsze chodzi jak lew z głową do góry się przechwala. nawet jak to jest pluszowa zabawka:D ten kot od pietruszki i torebki po kawie jest super! Odpowiedz Link Zgłoś
mimbla.londyn Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 06.08.06, 21:26 Co za kochany kot! ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Zmiana formy powoduje zmiane mentalnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 09.09.06, 21:43 > przyłapałam jak wyciągnął ze śmieci torebke po kawie i włożyl > do niej głoę i też się tarzał po ziemi. Mój norotycznie robi to samo z wszelakimi woreczkami i małymi reklamówkami. Kiedyś jakaś tak przypadła mu do gustu, że po ściągnięciu z głowy połozył się, przytulił ją do brzuszka łapkami i tak sobie zasnął. Kiedyś złapał muchę i nabił ją na pazurki, a następnie ją z nich zjadał jak z widelca. Z jego osiągnięć "kulinarnych" najwybitniejsze to: * Wyjątkowo pocieszniejszym widokiem był kotek przemykający chyłkiem przedpokojem trzymając w zębach okrągłą foremkę z pasztetem. Tak mnie tym rozbawił, że mu ją otwarłam (zwykle je potwornie masakruje) i podarowałam. * Wyjęłam z lodówki ok. pół kilo szynki drobiowej na święta. Zadzwonił telefon więc zostawiłam tą szczelnie w dwie warstwy folii zawiniętą szynkę na blacie. Wracam może po 3 minutach. Szynki brak. Rozglądając się zauważyłam fragmet folii przy drzwiach. Podążając tym tropem ujrzałam następujący widok: kot cały dumny siedzi w kącie i się oblizuje, a przed nim leżą nędzne resztki folii. Szynki brak. Jak się mu udało rozwinąć to z folii i wchłonąć pól kilo w kilka minut do dziś pojąć nie mogę. Nie miał wtedy jeszcze roku i ważyl ze dwa kilo :). Święta były bez wędliny. * Innym razem zostawiłam na blacie kostkę żółtego sera, również szczelnie w folię owiniętą. Po może 15 mniutach wracam. Ser wciąż jest owinięty w folię (choć nieco krzywo), ale fragmentu brakuje, za to widać na nim ślady kocich ząbków. Spryciaż zapakował po sobie. Zdolna bestia :). Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 06.12.05, 15:36 W czasach licealnych przyjechał do mnie ówczesny chłopak. Plecak z książkami (wracał ze szkoły) zostawił w moim pokoju, gdzie drzemał mój kot. Siedzielismy w kuchni i gadaliśmy, poczęstowałam go herbatą i on stwierdził, że zje teraz niezjedzone wcześniej kanapki do szkoły. Przyniósł je, ugryzł jedną i zamyslił się. Po chwili mówi: to dziwne, wydawało mi sie, że były z wedliną, a w środku nic nie ma! Pełna złych przeczuć zaglądam do pokoju, a tam mój kot oblizywał sie po zrabowanym przysmaku... Odpowiedz Link Zgłoś
natalcia2222 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 27.07.06, 17:04 hehe. ja tez mam kiciusia i ostatnio rozmrazalam filety z pangi.siedze w pokoju , ogladam tv i nagle slysze plask cos na podloge , ale mysle etem siedze twardo dalej przed tv.po paru minutach patrze ciagnie ta rybke na balkon.tez nie ugryzl bo zamrozona byla jeszcze ole obizal sobie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rowerzystka Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 29.10.06, 00:16 pojechałam rano o 7.00 rowerem do dzieci które były na wycieczce agroturystycznej u rolnika.Wzięłam ze sobą kanapki na śniadanie.Po 2godzinach,zmęczona. gdy dojechałam wreszcie na miejsce wyjęłam je,odwróciłam się ,a koza zjadła je razem z papierem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ruda Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 14:20 jedna z mich kotek mało się nie zabiła - trochę przeliczyła swoje możliwości i kradnąc z blatu dużą podwójną pierś z kurczaka ledwo uszła z życiem gdy ten "beret" na niej wylądował....... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrania Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 21.05.05, 16:43 Gość portalu: Anja napisał(a): > Rany, Kasia! BOSKIE! Koty to jednak maksymalne szelmy, sama mam i ubóstwiam! Tez ubóstwiam kotki!!To nieprawda,że są głupsze od psów!!Nie wykonują poleceń ludzi, bo to zwierzęta zyjace w naturze samotnie, a psy w stadach, wiec zawsze mają lidera, którego "rozkazy" wykonują!!! Odpowiedz Link Zgłoś
libusze Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 22.02.05, 15:15 Kilka lat temu, będąc z wizytą u przyjaciół na wsi chciałam sobie zrobić na śniadanie grzankę z pysznymi domowymi konfiturami. Wyciągnęłam z lodówki słoiczek z ciemnojagodową substancją, posmarowałam kromkę i ugryzłam wielki kęs. Była to najbardziej obrzydliwa rzecz jaką miałam kiedykolwiek w ustach - i nic dziwnego, bo okazało się, że w słoiku była krew z kaczki przeznaczona na czerninę! Dodatkowego smaczku zdarzeniu dodaje fakt, że byłam wówczas radykalną wegetarianką :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tango6 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 15:50 hehe!a mojej babci kocurek kiedys z dopiero co przywiezionej torby z zakupami cichcem wyprowadzil cala ogromniasta lache kielbasy;a ze to byly kartkowe czasy,kielbasa-nie lada zdobycz-miala byc glowna atrakcja wieczerzy;i jak babcia jest pacyfistka bardzo kochajaca zwierzeta,tak biegala po calym domu za kotem ze scierka krzyczac,ze mu nogi z d.......ten tego.-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moramslawno Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: 80.50.45.* 30.04.05, 10:20 JA MAM TRZY KOTY I DWA PSY I COKOLWIEK CO STOI NA KUCHNI NIEPRZYKRYTE (CZY SIĘ GOTUJE CZY NIE)KOŃCZY TAK,ŻE NAJPIERW NAJADAJA SIĘ KOTY A RESZTĘ WYRZUCAJĄ NP.Z PATELNI PSOM.ALBO JAK ROBILIŚMY KURCZKA Z GRILLA I JESZCZE TROSZKĘ I MIAŁ DOJŚĆ (DZIEŃ PEKLOWANIA I TZRY GODZINAY NA GRILLU)JA DO GRILLA A PIESKI WŁAŚNIE KOŃCZĄ TO BYŁ BÓL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katka771 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: 83.168.68.* 21.05.05, 16:05 Co do kotów: moja pierwsza wigilja z narzeczonym we dwoje, w domu teściów gdzie wtedy mieszkaliśmy. Wigilja była robiona z bonów towarowych, bo to były studenckie czasy i kasy tyle co kot napłakał:) Ambitnie postanowiłam że bedzie 12 potraw. W dzien wigilijny rybką odmrażaną poczestowały sie kocice teściowej, zostawiając nam jeden marny kawałek, prawie że z pysta wyrwany... Pocieszajaca jest myśl, że nie tylko mnie kty od ust odjęły:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Livorno Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.dziennikarstwo.uni.wroc.pl 05.04.03, 10:28 No co ty! To canneloni nadziewa sie surowe???? To juz teraz wiem, czemu ostatnio z rurek canneloni musialam po ich ugotowaniu zrobic lazanie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gonzo Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 00:28 Lazanii, wbrew przepisom na niektórych opakowaniach, też sie NIE gotuje. Tylko trzeba starannie rozsmarowywać sos, żeby całe płaty ciasta były dokładnie pokryte. Odpowiedz Link Zgłoś
m-3-3 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 28.06.05, 19:51 Trafiło mi sie to ze dwadzieścia latek temu. Bedąc na delegacji po za domem postanowiłem ugotowac rosołek.Koledzy słabsi w gotowaniu zaprosili się natenże troche sie bałem bo wtrakcie gotowania sypło mi się TROSZKĘ więcej pieprzu.Ale logika przemówiła przcierz pieprz osiądzie na dnie.Rosołek był wspaniały gotowany dwa dzionki.Klarowny i fajny w smaku koledzy jedli i popijali go wodą tak im smakował.Ale jak któryś chuchnął to sie podłoga paliła. Odpowiedz Link Zgłoś
fikus28 Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 26.08.05, 10:14 A propo rosołku. Ostatniej zimy, byłam koszmarnie przeziębiona, ale twardo chodziłam do pracy. Marzył mi się gorący rosołek. Zadzwoniłam do mojego współlokatora i poprosiłam żeby się zlitował i ugotował rosołek. Zgodził się , podyktowałam liste zakupów wytłumaczyłam co i jak zrobić. Zaznaczyłam tylko żeby nie dodawał pora na który jestem uczulona. Powiedział że O.K. on już wszystko wie. Mineły dwie godziny, telefon. Chwila ciszy w słuchawce i w końcu pada pytanie:" Słuchaj...ten por...to które to jest? To okrągłe czy to zielone z trawą?" Długi czas zajęła mi odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
gory_szalenstwa Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 05.04.06, 08:24 Kupujac por w supermarkecie, podchodzę do kobiety (długie paznokcie, umalowane na różowo, blondynka, widać, że młoda):), daje jej warzywo do ręki, a ona zaczepia koleżankę: "Krysia?! To jest por czy seler?" Myślałam, że padnę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Jeszcze jedna wpadka :-) 05.11.07, 14:47 > zaczepia koleżankę: "Krysia?! To jest por czy seler?" Miałam ochotę na sałatkę z porem. Znalazłam sobie w internecie przepis, uzupełniłam listę zakupów. W sklepie spoglądam na listę i czytam: "seler". To mnie trochę zastanowiło, bo stanowczo pamiętałam, że chodziło o pora. Postanowiłam zaryzykować i właśnie pora kupić. Wracam do domu, odpalam komputer i czytam: "sałatka z selera". Zaczęłam sie denerwować, ale czytam dalej: "składniki: 2 pory (...)". ^_^ Skojarzenie pora z selerem jest bardzo silne. ^_^ Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 to nie tak: 18.02.06, 17:59 są dwa rodzaje. jeden trzeba krótko obgotować. drugi jest suszony po ugotowaniu więc się od razu napełnia/układa i zapieka A wpadka kuchenna? Zostawić w czajniku odkamieniacz i nic nie powiedzieć ukochanemu mężowi.. Kawy sobie chłopina zrobi sypanej, mleka doleje, kawę z serem wyleje, zrobi sobie drugą (już czarną) i tej gdy lekko przestygnie pociągnie dłuuuugi łyk.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martynka Re: Jeszcze jedna wpadka :-) IP: *.lukowa7.waw.pl 23.06.03, 18:19 Hania - mi canelloni wyszło dopiero za 3 razem - najpierw ugotowałam i nie mogłam rozlepić, potem nie dogotowałam i były blee, a na końcu z canelonni zrobiła się lazania, ale było za to smaczne:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sasannka Canelloni IP: 80.51.220.* 15.01.04, 19:03 ja też myślałam, że canelloni się najpierw gotuje... Musiałam te klapnięte rurki rozłożyć na ręczniku by się nie posklejały. A później się mordowałam, by je nafaszerować... Ale z piekarnika wyszły dobre :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mimi Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.krakow.pl 21.03.03, 19:16 1. Jak byłam mała to chciałam, pod nieobecność mamy w domu, zrobic placki ziemniaczane. Utarłam ziemniaki. Nalałam na patelnię oleju i zaczęłam smarzyć. Efekt był taki, że spaliłam patelnię... nie przypuszczałam że do placków ziemniaczanych dodaje się cos jeszcze oprócz ziemniaków. 2. Sąsiad mojej babci chciał sobie ugotować kaszę mannę. Ugotował i wydała mu sie bardzo dziwna. Okazało się że ugotował bułkę tartą... 3. Kiedyś z koleżanką znalazłyśmy super przepis na pewną potrawkę. Jednym ze składników były ziemniaki pokrojone w kosteczkę. Dodawało sie je na ostatnim etapie przygotowywania potrawy. Obrałysmy ziemniaki, pokroiłysmy, dodałyśmy.... Patrzymy, a w przepisie jest napisane: poddusic 7 minut. Zdziwiło nas to bardzo, że surowe ziemniaki mają sie tak szybko ugotować. Czytamy dokładnie, a tam w przpisie jak wół stoi: ugotowane ziemniaki pokroić w kostkę.... Oczywiście cała potrawa nadawała się do wyrzucenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siwa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 217.20.192.* 21.03.03, 19:43 1. robilam kiedys ciasto, ktorego jednym ze skladnikow byly moczone w alkoholu biszkopty. kiedy juz wszystko bylo gotowe i wystarczylo namoczyc te biszkopty i wylozyc, okazalo sie, ze jedyny alkohol w moim posiadaniu to stroch rum (80 % vol). niewiele myslac wylalam go troche na talerz, wylozylam biszkopty i poczekalam az wsiaknie. efekt byl taki, ze goscie jedzac ciasto o malo sie nie upili hihihi 2. a teraz wpadka mojej babci. tuz przed powrotem synow do domu babcia wyszla, zostawiajac im kartke, ze zupa stoi na kuchni. kiedy wrocila, okazalo sie, ze zupy jakby nie ubylo, za to zniknal gdzies ugotowany krochmal. kiedy spytala chlopakow, co jedli, powiedzieli, ze staly dwa garnki, wiec wybrali jasniejsza zupe, troche byla nieslona, ale sie najedli. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.11.03, 09:44 to nie wpadka babci tylko tych synków:) nie potrafia odróżnić zupy od krochmalu??? Swoja drogą czego to panowie w kuchni nie wymyslą.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yaga20 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.ppried.labedy.pl / *.crowley.pl 10.12.04, 09:16 super watek więc i ja dorzucę, mój siostrzeniec(wówczas 17 latek) miał dokończyć obiad i ugotować makaron do rosołu....no więc wsypał surowy makaron (długie nitki) do gotującego sie rosołu :)w którym pływały już rózne warzywka i mięcho...potem była niezła gimnastyka, żeby ten makaron powyławiać na talerz:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: justa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 16:48 Pewnego razu na wycieczce pewna pani gotowała makaron ,żeby zrobić go z cukrem.Po ugotowaniu nie odcedziła ani nie przelała zimną wodą.Makaron został w tej wodzie w której się gotował.Po półgodzinie można go było kroić jak tort bo zestalił się na kształt garnka. Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Tragiczne pomylki w kuchni 08.12.05, 13:05 Moja babcia ze wsi w taki oto sposób gotowała zupę mleczną: gotowała mleko, a potem do tego gotującego sie mleka wrzucała surowy makaron domowej roboty i on gotował się razem z mlekiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michalina Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.pbrc.edu 27.03.03, 16:11 Ale o polewaniu wrzatkiem i skubaniu ...futra zajaca nikt jescze nie slyszal! A ja mialam okazje zobaczyc swoja kolezanke w takiej akcji. Odpowiedz Link Zgłoś
aise_ zając pierwsza klasa... 02.05.03, 18:26 popłakałam sie ze śmiechu... :-)))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
aise_ no to jeszcze jedno 02.05.03, 18:49 dawnymi czasy, poprosilam mojego owczesnego narzeczonego, zeby umyl salate. no i on odkrecil bardzo goraca wode i umyl. wiecie jak wyglada krucha salata po umyciu we wrzatku? :-) ja sama natomiast upieklam kurczaka bez... kurczaka. wstawilam brytfanne do nagrzanego piekarnika i sobie poszlam sluchac muzyki. nie wiem o czym wtedy myslalam... kurczak sobie spokojnie lezal i czekal na stole.. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
atisek1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 18.10.04, 21:57 Ja miałam trochę inne zdarzenie. Nie był to zając a gęsi. Mąż dostał od kolegi, w ramach wdzięczności, za pracę którą pomógł mu wykonać, dwie młode gęsi. Mieszkała ze mną babcia, która miała 85 lat. Gęsi były dwie, Babcia mówi, że mi pomoże. Jedną sprawiam ja w łazięce a drugą babcia w kuchni. Ja pod nosem wymyślam sobie ze złości i bezsilności bo sobie całkowicie nie radzę z gęsia. Młoda gęś ma w większości puch a nie pióra, nie moge ich powytywać.Ja 0 (zero) doświadczenia w tej materii a babcia słyszę w kuchni: siarczyście przeklnęła (nie nadaje sie do zacytowania)i mówi dalej do mnie "dziecko jak długo zyję takiej gęsi nie widziałam chyba dał ci je ktoś na złość." W końcowym efekcie pióra i puch z gęsi zdjete zostały razem ze skórą. A przez lata miałam znajomym o czym opowiadać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Amadea Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.12.03, 13:21 o Gee ! ugotowal bulke tartą ? zaraz spadnę z fotela. oj też zdarzają mi się wpadki, a to za dużo soli, albo wcale, za dużo mąki itp. moja znajoma zrobila ostatnio pieczeń , podobno jakiś super przepis, upiekła w piekarniku i na śmierć o niej zapomniała, po kilku dniach potrzebowala blaszki i dopiero wtedy skojarzyła do czego jej ostatnio używala, śmierdzialo podobno okrutnie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elask Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.03, 19:48 Chcąc zrobić przysługę mojej cioci, u której mieszkałam postanowiłam upiec ciasto piaskowe. Przepis był na podwójną porcję, zrobiłam na porcje pojedynczą ale proszek nasypałam na podwójną. Ciasto pięknie rosło ale jak wykipiało, zorientowałam się , że coś nie tak - ciasto niejadalne. Próbowałam też zrobić leniwe ( ser z ziemniakami) bez mąki, niestety przeciekało przez sitko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: punia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.acn.waw.pl 21.03.03, 22:25 Ja zmarnowalam ryby, bo przed smazeniem opanierowalam je w cukrze pudrze zamiast mace. Moj owczesny chlopak (a obecny maz - wiec jak widac sie nie zniechecil), przed odkryciem w czym rzecz, probowal mnie przekonac, ze ryby slodkowodne maja takie "delikatne, slodkawe mieso". :) A moja mama zrobila kiedys ojcu herbate i zalala ja kartoflanka zostawiona po gotowaniu kartofli (bo podobno dobra na dolegliwosci gastryczne). Moj tata wypil polowe (!) zanim odstawil mowiac, ze juz nie moze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.toya.net.pl 21.03.03, 23:51 Mialam chyba 14 lat i na imieniny mamy postanowilam upiec ciasto "z paczki".Naszykowalam wszystkie produkty ale chyba bylam malo rozgarnieta,bo mi wyszlo,ze mam wlac 3 szklanki wody...Wlalam,ciasto upieklam,po czym ojciec litosciwie wyrzucil breje przez okno. Najstraszliwsza rzecz,ktora mi sie przydazyla,to tort weselny mojej siostry. Tort ten jestem w stanie upiec z zamknietymi oczami w srodku nocy,ale nie tym razem,niestety...Upieklam biszkopty-mial byc pietrowy-zabralam sie za krem.Na nieszczescie odwiedzil nas znajomy-nota bene byly cukiernik.Popatrzyl na moje poczynania,po czym orzekl,ze cieply budyn mam dawac do utartego masla-lub na odwrot.I ja glupia,posluchalam.Krem za skarby nie chcial zastygnac,ratowalam sie zelatyna,trzymalam w zamrazalniku(!)-w efekcie wyplynelo cale spirytusowe nasaczenie a sam tort zrobil sie krzywy,jak wieza w Pizie.O 4 nad ranem,(w dzien slubu) maz wytoczyl sie z sypialni i niesmialo zaproponowal,ze moze rano kupie gotowy tort w Hortexie. Tort pojechal na przyjecie,goscie dziwnie patrzyli,a ja zabronilam mowic komukolwiek,ze to moje "dzielo". Wiecej grzechow nie pamietam,choc niewatpliwie byly i to w ilosciach hurtowych. Odpowiedz Link Zgłoś
glory Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.03.03, 09:56 Ja pamietam za starych czasow chcialem mamusi pomoc i zaimponowac i postanowilem zrobic pyzy. Oczywiscie przepis znalem tylko ze wzrokowego doswiadczenia, obserwujac jak mama je robila. Pamietam, ze skladniki mi sie pokrecily, pyzy ladnie wygladaly przed wrzuceniem do wody i tylko tyle je widzialem. Po prostu zniknely w gotujacej sie wodzie jak kamfora i zrobila sie z tego zupa pyzowa. A najwieksza zagadka dla mnie do tej pory jest gotowanie jajek na miekko lub na twardo. Chce na miekko, wychodza na twardo i odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewu Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.epsa.pl 23.06.05, 15:22 bo to nie jest tak, ze trzeba dluzej gotowac, zeby bylo bardziej miekkie ;-) to nie miesko ;-) pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t. Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.markom.krakow.pl 22.03.03, 10:38 1.w wieku chyba 16-tu (sic!) lat doznałam SZOKU widząc jak moja mama dolewa wody do garnka w którym były już warzywa i jakieśtam mięso na zupę. Posądziłam ją o jakieś dziwne praktyki - byłam przekonana! że "woda" tzn "płyn" w zupie to to, co "wygotuje się" z jarzyn mi mięsa... w sumie to nie wiem, jak dokładnie to sobie wyobrażałam, ale na pewno nie wpadłąbym na to, że ją się dolewa!! :) 2.robiłam frytki. Klasycznie, na głębokim oleju. Ale nie wpadłam na to, że olej trzeba podgrzewać tylko do pewnego momentu, bo później po prostu zagotuje a po wrzuceniu na próbę 1 frytki ulegnie ona zwęgleniu, olej kapnie na gaz, a garnek w ułamku sekundy stanie w wieeeeelkim ogniu buchajac mi w twarz i włosy. na szczęscie nic się nie stało poza totalnie zadymionym mieszkaniem, klatką schodową i smrodem, który pozostał chyba przez 2 tygodnie :) 3.robiłam pierwszy raz ciasto- murzynka. Przepis był od znajomej. Na pewnym etapie chłodzi się wymieszane w garnku składniki, aby -bodajże masło - po dodaniu się nie ścięło. Chłodziłam wsadziwszy garnek do umywalki [nie zlewu!] napełnionej zimną wodą. Niestety w pewnym momencie zrobiło się "chlup" i zanim sie spostrzegłam w murzynkowym ciescie było pełno wody z umywalki. Jakąś jej część udało mi się usunąć, ale raczej tą mniejszą :\ Postanowiłam jednak się nie zrażać i sfinalizowałam projekt upieczenia ciasta. Wszyscy, łącznie z tą znajomą od przepisu byli zachwyceni lekkościa i wilgotnością puszystego niezywkle ciasta i dopytywali się jak ulepszyłam przepis. Podarowałam sobie informowanie ich, że wodą z umywalki, zapewne z jakąś dawką mydła itp :) Odpowiedz Link Zgłoś
mrouh Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.03.03, 11:07 Historia moich wpadek jest długa, bo już od pierwszej klasy podstawówki mama nas przyuczała do gotowania. Każdy miał swoje "obiadowe" obowiązki. Stopień skomplikowania zależny od wieku. Nie raz zdarzyło mi się ugotować makaron na amen- wrzucony do nie całkiem wrzącej wody i gotowany zdecydowanie za długo. Smak krupnika i grochowej nieodwołalnie musiał być z lekką domieszką przypalenizny, bo dziecko łatwo zapominało, że garnek stoi na kuchni. Tak się przyzwyczaiłam, że nawet mi brakuje tej nutki przypalenizny w grochówce. Moja siostra ugotowała kiedyś zupę kartoflana bez ziemniaków...Ja dwa razy upiekłam ciasto bez proszku do pieczenia, a raz bez piany z białek. Tata kiedyś do czarniny (tak, tak, tej słynnej zupy, która była zmorą mojego dzieciństwa) sypnął zamiast cząbru - majeranku. Na szczęście już dawno zdążyłam się wymknąć terrorowi czarniny i nie musiałam jej jeść. Wpadki typu za słone lub za ostre są nie do policzenia. Regularna wpadka zdarza mi się, jak próbuję robić kopytka. Nie umiem i kropka. Próbuję raz na rok, a nuż mi się uda... Nigdy się nie udało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gizela Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.dip.t-dialin.net 02.05.05, 19:13 moja pomylka w kuchni zdarzyla sie krotko po slubie,jak probowalam upiec bezy,ubilam bialka dodalam cukier itd.prodiz wylozylam papierem do pieczenia,na ktorym ukladalam lyzka porcje bezow,po jakism czasie chcialam sprawdzic czy bezy sa juz upieczone,ale w prodizu nic nie bylo,wiec myslalam ze maz juz wyciagnal,ale jak sie okazalo.....bezy trzeba piec(suszyc)w piekarniku a nie w prodizu,po moich bezach zostaly tylko plamy na papierze ;-)),od tego czasu minelo juz 25 lat ale smiejemy sie do dzisiaj, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poki Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.04, 19:02 Po takich doświadczeniach kucharskich masz jeszcze uwagę piec ciasto??? Gratuluję a wręcz nawet zazdroszczę wiary w siebie;) Pozdro :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nulka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.wlan.pl 06.02.04, 14:51 1.Podobny szok przeżyłam, kiedy zorientowałam się, że smalcu nie robi się z cebuli, tylko oprócz niej trzeba jeszcze dodać słoniny! 2.Moja kuzynka, będąc "swieżą" mężatką poprosiła nas o przepis na szybkie i łatwe ciasto. Poleciliśmy jej wlaśnie "murzynka". Zrobiła wszystko jak trzeba, po czym pomyliło jej się z sernikiem bez pieczenia: wstawiła tortownicę do lodówki, czeka godzinę, drugą, a ciasto rzadkie. Mąż przejrzał przepis, zauważył proszek do pieczenia i próbował ją namówić, żeby włożyła ciasto do piekarnika. Kuzynka długo się upierała przy swoim, wreszcie mąż przytomnie stwierdził, że ciasto i tak do niczego, więc nie ma nic do stracenia. No i wyszło z pieca baardzo dobre.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylwucha Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.riviera.pw.edu.pl / 10.4.40.* 22.03.03, 12:32 Sprobujcie do sernika wiedenskiego dodac dwa razy wiecej budyniu niz trzeba. Zle nie jest, ale z sernikiem nie ma nic wspolnego. Udalo mi sie chyba odkryc nowe ciasto-budyniowiec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tess Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.telia.com 22.03.03, 13:18 Wesolo sie czyta czyjes pomyki,ktore w pierwszej fazie zdarzenia przyprawily nie jedna osobe o furie zlosci. Mialam 10-siec lat i mialam ugotowac zupe ogorkowa,no i jak myslicie ,wszystkie skladniki wlacznie z mieskiem wlozylam do garka jednoczesnie.Tego pamietnego dnia na obiad bylo jajko sadzone z zapiekanka z ziemniakow. Zapraszam goraco na forum!"Vistula" www2.gazeta.pl/forum/790620,303353,790602.html?f=11086 Podzielcie sie rowniez Swoimi wrazeniami i reflexsjami,nowymi tematami. Zapraszam....Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.80-202-238.nextgentel.com 22.03.03, 13:48 Jeszcze jedno! Moze to nie pomylka, ale... U Kiedys latem przyszli do mojej mamy robotnicy zmieniajacy jakies rury w ogrodzie. Mama zaproponowala im w przerwie kawe, panowie sie chetnie zgodzili i zazyczyli sobie z mleczkiem. I tutaj o zgrozo!! NIE bylo juz mleka w lodowce, a takiego w proszku nie uzywamy. Co zrobila mama? Odlala troche z kociej miski..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tess Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.telia.com 22.03.03, 14:05 No i ja tez robie tragiczne pomylki,w napisaniu adresu do " Vistuli" forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11086 Przepraszam,teraz chyba bedzie dorze,Zapraszam Bardzo Serdecznie. Maja,mam nadzieje ,ze robotnicy nie wiedzieli o pochodzeniu mleka hi,hi, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.80-202-238.nextgentel.com 22.03.03, 15:12 Nie, nie wiedzieli. Siedzieli na zewnatrz i czekali na kawusie. Wiem, ze mama ich ponoc pilnie obserwowla, czy czegos dziwnego nie poczuja, albo trupem nie padna. Ale nic takiego sie nie stalo. Dzien pozniej przyszli i skonczyli prace z rurami. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tess Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.telia.com 22.03.03, 15:19 Moj psiuna lubi kawe z mlekiem i pija razen z panciem z jednej szklanki i zyja obaj nadal hi,hi,. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wet Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.icpnet.pl 31.03.03, 20:55 Gość portalu: Tess napisał(a): > Moj psiuna lubi kawe z mlekiem i pija razen z panciem z jednej szklanki i zyja > obaj nadal hi,hi,. Ale o tym, że kofeina jest trucizną dla psa, to pewnie nie wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tess Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.telia.com 31.03.03, 23:17 Gość portalu: wet napisał(a): > Gość portalu: Tess napisał(a): > > > Moj psiuna lubi kawe z mlekiem i pija razen z panciem z jednej szklanki i > zyja > > obaj nadal hi,hi,. > Ale o tym, że kofeina jest trucizną dla psa, to pewnie nie wiesz? wet! nie ,nie wiem,ze kofeina jest trucizna dla psa.Mozesz byc tak grzeczna i bardziej to zprecysowac? ..Dziekuje i Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzidka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.04.03, 10:43 > nie ,nie wiem,ze kofeina jest trucizna dla psa.Mozesz byc tak grzeczna i > bardziej to zprecysowac? ..Dziekuje i Pozdrawiam Pies nie powinien pić ani kawy, ani herbaty!! Dawka kofeiny i teiny w 1 szklance jest dla niego mniej wiecej taka, jakbyś Ty zjadła kilogram kawy na surowo :-) Mojej kuzynki psica uwielbiala spijać herbatę ze szklanki stojącej na podlodze (co rano). Zrobiła się strasznie nerwowa i agresywna. Trochę złagodniała po zaleceniu weterynarza, aby nigdy wiecej nie pozwolić jej pić herbaty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tess Re: Tragiczne pomylki w kuchni...do Dzidki IP: *.telia.com 07.04.03, 13:16 Dzidka! dziekuje za wyjasnienie,no nasza psiuna jakos nie pokazywala agresji,moze ,ze nie pila co dzien,ale czasami go wezmie ochota i az na krzeslo wchodzi,zeby popic.Bedziemy teraz zwracac uwage na jego "trunki"...Dziekuje jeszcze raz.PA;.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: pies IP: *.80-202-238.nextgentel.com 07.04.03, 18:28 Mialam kiedys psa, olbrzymiego owczarka niemieckiego ktory ponoc zostal przylapany na spijaniu wodki z kieliszkow po gosciach, no wiecie - rodzice odprowadzaja gosci na zewnatrz po imprezie a psiuncio sobie w tym czasie wlasna libacje z resztek alkoholu robil :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dianar1 Re: pies IP: *.139.33.189.Dial1.Baltimore1.Level3.net 04.02.05, 19:27 Moj pies robil podobnie!przyszli do nas goscie, byla alkoholowa (wino) libacja, po czym tato wyszedlk za potrzeba, w tym czasei sunia skorzystala i wskoczyla na fotel , zaczela spijac reszte wina z kieliszka taty, znajomy siedzial na fotelu obok, pol metra od niej, przygladal sie a w koncu mowi: brudzio juz byl , no to moze teraz buzi? A sunia niewiele myslac, chlast go jezorem po twarzy.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chirac Re: pies IP: *.w86-200.abo.wanadoo.fr 02.03.06, 23:27 Mój doberman miał zawsze znakomie maniery, raz jednak wstąpił w niego diabeł:Przyjmowałam przyjaciółkę z Polski i m.in. przygotowałam talerz serowy: sery żółte, miękkie z paprochami. kozie, owcze, cały camembert i pół Brillat Savarina (drogi). Wyszliśmy na chwilę z pokoju do kuchni. Gdy mąż wrócił (sam) do salon wrzasnął straszliwie, więc my galopem za nim: Talerz leżał na dywanie pod stołem, a pies właśnie kończył camemberta. Razem ponad pół kilo serów. I nawet mu nie zaszkodziło. Poza tym lubi Irish Coffee Cream. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czak Re: pies IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 13:13 Mam dwa koty i jeden z nich regularnie podłącza się do mojej szklanki z drinkiem, drugi jest abstynentemz wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
lch74 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 18.09.04, 23:16 To samo dotyczy czekolady i kakao! Pies potrafi nawet wyzionąć ducha... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: margie Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 22.10.04, 11:08 czekolada jest trujaca- pies jej nie trawi i odklada sie w orgnizmie. Duze jej stezenie prowadzic moze do smierci zwierzecia. Na temat kofeiny i teiny nie wiem nic, jesli zwierze popija, to glownie z powodu cukru. Na szczescie moj zwierzak nie przepada za slodyczami ( poza petit beurre i biszkoptami), zoltym serem, surowym miesem, za to uwielbia twarozek, ogorki kiszone, gotowana kapuste ( bigos, golabki). Natomiast pies moich znajomych- bull terier o imieniu Prezes jest alkoholikiem- nie mozna przy nim butelki odkrecic, pije whisky prosto ze szklanki...... Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.10.04, 18:46 Natomiast pies moich znajomych- bull terier o > imieniu Prezes jest alkoholikiem- nie mozna przy nim butelki odkrecic, pije > whisky prosto ze szklanki...... a KTO mu nalewa? Odpowiedz Link Zgłoś
surtout Re: Tragiczne pomylki w kuchni 23.10.04, 12:41 Natomiast pies moich znajomych- bull terier o > imieniu Prezes jest alkoholikiem Jak to prezes... Zwłaszcza z politycznego nadania ;) PS Zastanów się nad tą kapustą. Mam co prawda kota, a nie psa, ale kiedyś wśród listy potraw zabronionych weterynarz wymienił kapustę. Podobno zwierzaki mają delikatny układ pokarmowy i ciężko odchorowują wszelkie "wiatropędne" posiłki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.03, 13:05 mój kot też lubi kawę i jak tylko zauważy na stole moją szklankę po kawie to z miejsca jest na stole i zlizuje ten wianuszek fusów na obrzeżach szklanki, po parzeniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Amadea Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.12.03, 13:39 mój kitong robi dokladnie to samo, zawsze wie kiedy piję kawę i czai się na kubek, włazi na stół i wpycha pyszczek do środka,nie dopijam do końca,moczę palec w kawie i daję kotu, miałam kiedyś chomiki,również pchały się do kawy, kiedyś moja chomiczka wlazła do pustego kubka, gdzie były fusy i miala cały upaćkany pyszczek w kawie, słodko wyglądała , ale pilnowałam , żeby więcej kawy ni dostła, bo nie wydaje mi si to zdrowe ! Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Tragiczne pomylki w kuchni 08.12.05, 13:19 Miałam kota, który namiętnie uwielbiał czekoladę. Prawie kazdy rodzaj: gorzką, mleczną, białą, z nadzieniem toffi...Zawsze potrafił ją wywęszyć i gdy tylko była napoczęta, rozdzierał sreberko i częstował się:))Uwielbiał też krówki i toffi - ciągutki, którymi zaklejał sobie pyszczek :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 21:34 Moich pomyłek było pare... i pewnie jeszcze będzie. :-) a) pierwszy raz gotowalam ziemniaki bez wody, przypaliły sie wszystkie, przyszedł brat i powiedział "co ty glupia nie wiesz, że sie w wodzie gotuje?" b) no wiec ugotowalam w wodzie... tyle ze tej pierwszej brudnej... az brazowe burzyny z garnka kipialy :-) c)pomylily mi sie gramy z dekagramami i do ciasta dodalam 10x wiecej maki i cukru na wlaściwa ilosc jaj i mleka (tu nie udalo mi sie pomylic :-) . mikser odmowil wspolpracy przy twardym ciescie, wiec niezrazona niczym ucieralam palką, ciasto wyszlo jak skala d) moja mama poczatkujac w kuchni zrobila kopytka z nieprzepuszczonych przez maszynke ziemniakow Odpowiedz Link Zgłoś
nann Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.04.05, 22:32 A słyszeliscie, żeby sklejać ułamany biszkopt....kropelką ? Mlodzienczy wyskok mojego znajomego - w tej chwili mistrza w pieczeniu tortow... Odpowiedz Link Zgłoś
nxo Re: Tragiczne pomylki w kuchni 24.04.05, 00:20 hiiihihihihihiiiii :) :) :) Jak smakuje kropelka???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.range86-141.btcentralplus.com 19.11.05, 21:20 Gość portalu: maja napisał: > Jeszcze jedno! > Moze to nie pomylka, ale... > U > Kiedys latem przyszli do mojej mamy robotnicy zmieniajacy jakies rury w ogrodzi > e. Mama zaproponowala im w przerwie kawe, panowie sie chetnie zgodzili i zazycz > yli sobie z mleczkiem. I tutaj o zgrozo!! NIE bylo juz mleka w lodowce, a takie > go w proszku nie uzywamy. Co zrobila mama? Odlala troche z kociej miski..... LoL ale luzaczka:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 212.244.67.* 22.03.03, 14:08 Ojciec mojej koleżanki miał ugotować na obiad zalewajkę, owszem - ugotował, zjadł ją razem z 10 - letnim wówczas synem, zapomniał tylko dodać do niej jednego składnika - barszczu. Odpowiedz Link Zgłoś
sabba Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.03.03, 19:30 Przygody nie tylko moje: 1. Boze Narodzenie za czasow jeszcze kiedy tabuny ludzi obcych plus rodzina niezliczona na kolacje przybywaly. Podczas jedenj takiej kolacji, mala ja, jedzac pyszny torcik babci, nagle poczulam cos twardego w moim kawalku. Z wielkim zdziwieniem, glosno i wyrarnie, wyplulam na telrzyk wielka srube! Okazalo sie ze wpadla babci do masy podczas miksowania...widocznie sie w mikserze cos poluzowalo:)))) Goscie dziwnie sie patrzyli...a babcia byla zla, ze taka malo yskretna jestem:)))) 2. Rowniez na swieta, jak wiadomo, piecze sie ciasta i torty. Zostaly one postawione na balkonie, bo w lodowce nie bylo juz miejsca. Przyjechal wujek z ciocia i pieskiem. Mala ja wpuscila pieska na balkon, a piesek tap tap przelecial sie po przykrytych obrusem ciastach...mialy potem ladny wzorek w psie lapki:)))) Wiecej grzechow nie pamietam:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lalka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.03, 11:59 Pare lat temu robilam faworki na sylwestra, ale musialam jeszcze skoczyc na zakupy, wiec smazenie i posypywanie cukrem pudrem zostawilam rodzicom. Wracam, rodzice juz wyszli, probuje faworka, niby dobre, kruchutkie i w ogole, ale cos jest nie tak. Malo slodkie jakies. Probuje cukru pudru a to...maka!!! Nie moglam nie przyniesc tych faworkow na impreze, wiec kolejne 2 godziny stalam nad zlewem i zdmuchiwalam make. Potem posypalam czym trzeba i wszystkim smakowalo. Ale co sie nadmuchalam to moje;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.migutmedia.pl 14.06.04, 15:44 przeciez mogłaś suszarka np. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ailija Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.mtx.pl / 212.244.61.* 20.10.04, 00:26 albo odkurzaczem np. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.05.05, 14:33 przestańcie, bo się posikam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monik Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 195.82.191.* 12.02.04, 02:18 W tego roczne Boże Narodzenie robilam grzybowa, bylo troche gosci i w ogole moja pierwsza samodzielnie robiona wigilia. Bylam roztagniona i zdenerwowana. Najpier karpie juz usmazone byly kilkakrotnie przekladane przez podloge (nikt tego nie widzial), potem smietana zwarzyla sie w zupie, ptraga zbieralam w kawaleczkach z patelni, tesciowa przywizla barsz wbutelce, pomylilam z kompotem, w miedzy czasie moja kotka zlizywal panierke z karpia ówcześniej przekladanego. Istna katastrofa, wszyscy na szczescie byli wyrozumiali. Zupy grzybowej bylo durzo, wiec odlalam do malego garnka, reszte wstawilam do zimnej komorki, splesniala po paru dniach, smierdzialo okropnie, wszyscy szukali skad dochodzi ów smród, na śmierć o tej zupie zapomnialam.a do tego jeszcze bigos który mialam na drugi dzien byl zamazniety na kość. Istny koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
nxo Re: Tragiczne pomylki w kuchni 24.04.05, 00:27 Ja kiedyś wyjęłam kawałek zamrożonej rybki dla kota i talerzyk postawiłam na okapie kuchennym, żeby się łobuz do rybki przedwcześnie nie dobrał i... na śmierć o niej zapomniałam. Co ciekawsze, następnego dnia wyjechałam na weekend. Po powrocie poczułam w domu dziwny zapaszek, ale nie bardzo natrętny, wywietrzyłam i poszłam spać. Następnego dnia rano trochę śmierdziało, ale nie miałam czasu się tym zająć bo spieszyłam się do pracy. A po powrocie z pracy tego zapachu już nie dało się ani ignorować ani wywietrzyć... Chyba ze 2 godziny szukałam po całym domu źródła obrzydliwej woni... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dobcio Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.w86-200.abo.wanadoo.fr 02.03.06, 23:44 początek lat 70, wigilia: matka przyjaciela zrobiła pasztet z zająca ubitego przez małżonka. Wystawiła na balkon. Niestety państwo mieli roczego spanielka. Też wyszedł na balkon. Pasztetu na wigilijnej wieczerzy nie było. te same lata. również zima. Prywatka w akademiku. Znajomy pożyczył największy garnek od mojej mam, aby upichcić bigos na ową prywatkę. W akademiku we wspóplnej kuchni. Pichci i pichci, a my tańczymy. Potem poleciał do kuchni: jakiś kawalarz wpakował do tego gara z bigosem tubkę kremu do golenia. A do tego bigos się przypalił. Byliśmy głodni ? zeżarliśmy z tym kremem. Tylko garnek był do wyrzucenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Annette Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.at.ibm.com 25.03.03, 10:47 Kroiłam kiedys kapuste, jednoczesnie żując gumę. Pomyślałam, że fajnie byłoby podeżreć trochę kapustki więc wyjęłam gumę z buzi i położyłam ją na blacie obok deski do krojenia. Poszatkowana kapusta poszła do wielkiego gara na duszenie, goście przybyli, obiad został podany... po czym wyszło na jaw, że kapusta ma miętowy posmak... Mimo długotrwałych poszukiwań w garze (już po wyjściu gości rzecz jasna) guma się nie odnalazła. Podejrzewam, że się rozpuściła. Moja mama ten sam numer powtórzyła z proszkiem od bólu głowy, który sobie przygotowała do połknięcia i którego nie mogła później znaleźć. Dopiero głęboka gorycz kapustki duszonej pozoliła jej odgadnąć jego los. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olaola Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.de.deuba.com 25.03.03, 11:54 moja babcia kiedys w mlodosci gdy jej mama byla w szpitalu na polecenie swojego ojca ugotowala rosol z kury CALEJ !!!! z wnetrznosciami ale prababcia byla dzielna rosol zjadla i zyla dlugo i szczesliwie moja wpadka to byly wafle z masa z kakao ktore sie podgrzewa z maslem i mlekiem oraz cukrem a po ostudzeniu dodaje mleko w proszku. robilam je juz z tysiac razy ale tylko raz mi sie udalo skutecznie oddzielic roztopione maselko od reszty masy - za nic nie chcialo sie polaczyc w jednolita mase i juz juz mialam to wszystko wyekspediowac do kosza gdy moja genialna mama podsunela pomysl zeby ulepic z tego male kuleczki i obtoczyc wiorkami kokosowymi robiac tym samym domowe raffalello. zniknelo jeszcze szybiej niz wafle ;-)) niestety nigdy potem nie udalo mi sie tego powtorzyc Odpowiedz Link Zgłoś
silie Re: Tragiczne pomylki w kuchni 25.03.03, 12:18 Mama moja zapragnęła rodzinie upiec ciasto.A że był to środek tygodnia nie chciało jej się specjalnie wysilać więc zrobiła zwykłe ciasto proszkowe. Tata zasiadł do niego ze szklanka zimnego mleka oczywiście i ... było dużo sprzątania...bo sodka jest baaardzo podobna do proszku do pieczenia;))) Ptaki miały wyżerkę;) Ja sama robiąc rogaliki na drożdżachz jabłkami, tychże drożdzy nie dodałam. Dzwonię do Mamy do pracy z pytaniem, że już siedzą te rogale przepisowy czas w piecu, no i ani nie rosną, ani sie nie rumienią... pierwsze pytanie mojej Mamy: a drożdże dałaś?? Ciekawe skąd wiedziała... Rogaliki miały być na moją imprezę z okazji 19 urodzin;piekłam je na wszystkie imprezy szkolne od 1 klasy LO ,bo wszystkim smakowały, więc tym razem wyczuli, że cos nie gra, ale nie skapnęli się co.Rogale wyszły po prostu jak kruche ciasto. Na szczęście jadalne;))) pzdr, s. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 13:17 tess za ten wątek jesteś wielka!:) wpisy są boskie 1.robilismy z mężem parapetówkę,postanowiłam, że podam coś oryginalnego i oczywiście własnej roboty,przeleciałam parę przepisów i stwierdziłam, że będzie to wariacja na temat placków kukurydzianych z nadzieniem mięsno-warzywnym; jedyne czego mi brakowało w dniu poprzedzającym imprezę to mąka kukurydziana; zrobiłam kurs po sklepach, które miałam w drodze powrotnej z pracy-nie ma nigdzie!w ostatnim sklepie na drodze do piekła zobaczyłam na półce paczuszkę z ciemnożółtą zawartością,takie coś niby mąka;szczęśliwa widząc napis "kukurydziana" kupiłam i poędziłam robić potrawę;czasu było mało, więc farsz robiłam prawie równolegle z ciastem,ciastem!raczej imitacją ciasta; wałkuję, dolewam wody, dosypuję zwykłej mąki i nic...i tak w kółko...w końcu tknęło mnie by przeczytać opakowanie po tej "mące"-okazało się, że była to kaszka kukurydziana!! potrawę jakoś uratowałam dużą ilością zwykłej mąki, ale najlepsze jest to, że goście zjedli wszystko do ostatniego okruszka ( nie mam wątpliwości, że pod wpływem alkoholu:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tess Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.telia.com 25.03.03, 17:03 ..Lula! dziekuje za slowa uznania. Watek co prawda udany,ale bez Was Wszystkich bylby niczym. Dziekuje Wam Zapraszam rowniez na nowe forum Vistula,do tworzenia nowych i ciekawych tematow wraz zemna. forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11086 Zapraszam goraco i Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
asiak44 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 25.03.03, 18:44 Bardzo fajny wątek. Mama mojego męża gotowała duży gar rosoły ze swojskiej kury.Obok gotowała ziemniaki. No i pod koniec gotowania zamiast ziemniaków odcedziła ten pyszny rosół, kapnęła się jak jej marchewka wypadła z garnka, ale już było za późno. Niestety Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bj Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 213.241.45.* 26.03.03, 09:55 Kolega narzekał że sernik mu zawsze opada;)) moja mama oglądała wcześniej program w tv gdzie podali dobrą radę co zrobić żeby biszkopt nie opadł wystarczyło wg nich po puieczeniu biszkoptu odwrócić go do góry dnem opierając całą blaszkę na 3 kubeczkach- dotyczyło to biszkoptu. W pracy gdy kolega znowu się uskarżał że mu sernik opadł mama z pewną miną mówi - jak to nie wiesz co masz zrobić? upieczony przewróć do góry dnem i oprzyj go na 3 kubeczkach........ Kolega na drugi dzień mówi- wiesz sernik tym razem to jedliśmy lyżką bo cały wypadł z tej blachy. No cóż przecież można sie pomylić.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.03.03, 11:32 to opowiem coś jeszcze grudzień ubiegłego roku,zostaliśmy zaproszeni do mojego ojca chrzestnego na obiad,postanowiłam się wykazać i zawieść ze sobą piernik (ale taki zrobiony z torebki)robiłam go już wiele razy i zawsze był pyszny ( z dodatkiem powideł śliwkowych i róznościowych bakalii oraz z cudowną polewą czekoladową własnej roboty), dlatego stwierdziłam, że zrobię dwa jeden dla niego drugi dla nas, ale zmieszam dwa opakowania, żeby było szybciej; poleciałam do sklepu i szybko zakupiłam dwie paczki, dopiero w domu zauważyłam, że kupiłam owszem piernik, ale innej firmy i do cholery tam są innaczej podane ilości składników-nie w łyżeczkach i szklankach tylko w ml itp.... wpadłam w panikę, bo zawsze kulałam w tym temacie; "wlej 300 ml wody do naczynia" nie ma sprawy, ale skąd ja wezmę naczynie o pojemności 3litrów!wygrzebałam z szafki wiaderko na ziemnaki, miało 5 litrów,ok,woda-kranówkę nie wypada, ale okazało się, że mam dwulitrową butelkę niegazowanej, ucieszyłam się i wlałam całą zawartość, a to co brakowało to z czajnika!potem standard-jajka,proszek z torebki..no i zaczęły się schody:).....jak zmiksować na gładką! masę breję, która się przelewa niczym woda?! zrozpaczona zanurzałam raz po raz mikser w wiaderku licząc chyba na cud; w końcu siadłam, popatrzyłam na pobojowisko i wylałam niedoszłe ciasto do zlewu........ oczywiście potem wściekła powlokłam się do sklepu i zakupiłam właściwy piernik i wykonałam go z niesamowitym kacem moralnym, ale ku uciesze konsumującej go rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.03.03, 17:30 podobną historyjkę mam i ja - kupiłam torebke proszku z którego mialam zrobic racuchy - po wlanu 75 mililitrów wody - wlalam 3/4 litra ! za nic nie daly sie z tego zrobic racuchy - więc dosypalam mąki aby bylo gęściejsze, ale nie dodałam środka spulachniającego ! w końcu upiekłam z tego "deskę", którą dałoby się kogoś zabić! "deska" poszła do smieci na swoje usprawiedliwienie dodam, że mialam wtedy jeszcze mało lat i dopiero zaczynałam "poruszać się" w kuchni pozdrowka Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 17.05.05, 14:42 a ja jak byłam młoda i nie doświadczona zrobiłam z rosołu przypaloną pieczeń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimi Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.adslplus.ch 28.03.03, 12:20 silie napisała: > Mama moja zapragnęła rodzinie upiec ciasto.A że był to środek tygodnia nie > chciało jej się specjalnie wysilać więc zrobiła zwykłe ciasto proszkowe. > Tata zasiadł do niego ze szklanka zimnego mleka oczywiście i ... było dużo > sprzątania...bo sodka jest baaardzo podobna do proszku do pieczenia;))) > Ptaki miały wyżerkę;) Jak ja upieklam ciasto i pomylilam proszego do pieczenia z soda, to nawet ptaki nie chcialy tego jesc!!! Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: Tragiczne pomylki w kuchni 05.08.03, 07:33 Gość portalu: mimi napisał(a): > silie napisała: > > > Mama moja zapragnęła rodzinie upiec ciasto.A że był to środek tygodnia nie > > > chciało jej się specjalnie wysilać więc zrobiła zwykłe ciasto proszkowe. > > Tata zasiadł do niego ze szklanka zimnego mleka oczywiście i ... było dużo > > > sprzątania...bo sodka jest baaardzo podobna do proszku do pieczenia;))) > > Ptaki miały wyżerkę;) > > Jak ja upieklam ciasto i pomylilam proszego do pieczenia z soda, to nawet ptaki > > nie chcialy tego jesc!!! to nie wiem dlaczego - bo proszek do pieczebia ZAWIERA SODĘ ! każda kucharka wie, ze kiedy nie ma proszku do pieczenia to można dodać trochę sody i wychodzi takie samo Proszek do pieczenia, biały proszek zawierający wodorowęglan sodu NaHCO3 lub węglan amonu (NH4)CO3 albo mieszaninę wodorowęglanu sodu z kwasem cytrynowym lub kwasem winowym. Proszek do pieczenia w podwyższonej temperaturze rozkłada się z wydzieleniem CO2, co powoduje spulchnianie ciasta. Wodorowęglan sodu, soda oczyszczona, bikarbonat, NaHCO3, bezbarwna substancja krystaliczna, rozpuszczalna w wodzie, trudno rozpuszczalna w etanolu. Podgrzana rozkłada się do postaci węglanu sodu z jednoczesnym wydzieleniem wody i dwutlenku węgla. Zastosowanie: składnik proszków do pieczenia, napojów gazowanych oraz preparatów zobojętniających w lecznictwie. Ponadto używany w fotografii, do zmiękczania wody, w analizie chemicznej, w gaśnicach pianowych. pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Tragiczne pomylki w kuchni 19.10.04, 14:37 quba napisał: > to nie wiem dlaczego - bo proszek do pieczebia ZAWIERA SODĘ ! Problem w tym, ze nie tylko sode i jezeli zamiast przepisanej ilosci proszku uzyje sie tyle samo gramow "czystej" sody, to tej sody bedzie w ciescie za duzo. każda kucharka > wie, ze kiedy nie ma proszku do pieczenia to można dodać trochę sody No wlasnie, TROCHE sody, nie wolno "przedawkowac"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbara Re: Tragiczne pomylki - ocet winny zamiast oliwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 14:19 Kiedys udalo mi sie "usmazyc" piersi z indyka na occie winnym (bialym) zamiast na oliwie,ktora stala tuz obok i byla w podobnej butelce.Nie zwracalam uwagi na zapach (dosc dziwny),bo w tym samy czasie robilam sos do salaty... A najzabawniejsze jest to,ze ci, ktorym trafily sie piersi w occie byli zachwyceni! Odpowiedz Link Zgłoś
emzetka5 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.02.06, 07:40 Ja zamiast sody do piernika dodałam saletrę ,to dopiero był smak. Odpowiedz Link Zgłoś
borgia1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.06.04, 17:52 Olaola na drugi raz, jeżeli jesteś w posiadaniu sprzętu typu malakser - wrzuć wszystkie składniki do pojemnika i włącz sprzęt. Zobaczysz, że w parę chwil wyjdzie Ci pyszna gładka czekolada. Zawsze tak robię... Odpowiedz Link Zgłoś
hidayat Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.03.03, 15:33 Kiedyś z kolegą zostalismy poporoszeni przez małżonki o zrobienie czegoś nietypowego na kolację (panie wybrały się na zakupy). Wymyśliliśmy jakąś chińszczyznę (z książki kucharskiej). Wymagała stosowania wódki. Zakrętka nie chciała się odkręcić, a więc urwaliśmy. Po przyprawieniu potrawy, doszlismy do wniosku, że nie mamy czym zakręcić alkoholu, a więc postanowiliśmy zmniejszyć jego parowanie poprzez opróżnienie. Dziewczyny po powrocie zrobiły nam baaaaaaardzo nietypowe powitanie, no i nici z kolacji ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cloe Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 81.210.16.* 20.10.04, 22:42 Ja robilam sobie kiedys kogel-mogel z kakao.Uzywalam miksera zeby bylo szybciej i dokladniej a sam kogel byl w kubeczku.W pewnym momencie chcialam zobaczyc czy ten kubek bedzie sie krecil jak go nie bede trzymac.I owszem krecil sie jak szalony.Zanim go zlapalam w calej kuchni doslownie wszedzie byly brazowe szlaczki i cetki. Innym razem podrzucilam nalesnika na patelni tak profesjonalnie,ze skubaniec przykleil sie do sufitu. Odpowiedz Link Zgłoś
asci Re: Tragiczne pomylki w kuchni 28.03.03, 07:59 Dawno, dawno temu kiedy jeszcze kupowało się kawę ziarnistą i mełło się ją w domu, moja mama zrobiła następujący numer. Wstawali z ojcem wcześnie do pracy i przed wyjściem zawsze pili kawę. Mama wyjęła młynek, wsypała kawę, zmełła ją, następnie zdjęła z kuchenki czajnik z gotującą się wodą i wlała wrzątek do młynka. Najdziwniejsze jest to że młynek przetrwał ten eksperyment i dalej dzielnie służył rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monik Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 195.82.191.* 12.02.04, 02:35 Ja kiedys rano, calkiem zaspana, wyjelam kubek z szafki, nasypalam kawey, zalałam wrzatkiem i jakie wielkie bylo moje zdziwienie gdy woda lała sie na stol, i podloge. Kubek stal do góry dnem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lala Laleczna Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 212.69.77.* 28.03.03, 12:46 Mogłabym godzinami ciągnąć ten temat! Gęś upieczona w całości, podana gościom - surowa w środku (to ja). Tort migdałowy, ślicznie wyglądający, przy przenoszeniu upadł na podłogę (to moja siostra - Ewa - przed swoimi imieninami (24 grudnia). Bardzo lubię tę historię: moja mama postanowiła zrobić flaczki z boczniaków. Pokrojone grzyby leżały na talerzu, przykryte folią, w lodówce, podczas gdy mama robiła wywar. Ja przygotowałam wędzone szprotki do sałatki: oczyszczone ze skórki, z wnętrzności i kręgosłupów oraz głów położyłam na talerzu, przykryte folią, w lodówce. Gdy czas się dopełnił, mama wrzuciała do zupy, zamiast grzybów, rybki. Moja praca poszła na marne, ale to JA!!! byłam wszystkiemu winna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Annette Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.at.ibm.com 28.03.03, 14:01 Hi, hi! Wszystkie mamy są do siebie podobne! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś