fizula
04.12.06, 23:43
Mam ochotę opowiedzieć Wam znowu trochę o moich maluchach. Tym razem o całej
ukochanej trójce.
Lidunia, teraz ma 7 lat. Odstawiłam ją od piersi, gdy miała niecałe 2 lata.
Kompletnie niegotową, niedojrzałą do tego, na siłę czy jak niektórzy mawiają:
stanowczo. Ten styl odstawiania od piersi był dla córci, dla mnie i dla całej
naszej rodziny koszmarny. Nie pozostało mi nic innego jak nauczyć się na
własnych błędach i współczuć mojej kochanej córci, że nie pozwoliłam jej
dojrzeć do tak ważnego rozstania.
Trzy i pół letniej Liduśce urodził się brat Danielek. I jaka była jej
reakcja? Oczywiście lube dziecię zamarzyło, żeby się dołączyć do młodszego od
niej ssaka. Bez ogródek zażądało również piersi. Przyznam się, że
zaryzykowałam i pozwoliłam jej raz czy drugi. Ale niedługo potem stchórzyłam,
bo zbyt bałam się jej rozpaczy, którą zapamiętałam z poprzedniego rozstania z
piersią.
Danielek dzięki wsparciu moich bliskich, tego forum, mojej nauczce, którą
dała mi wcześniej Lidzia był karmiony "do oporu" czyli tak długo jak tego
potrzebował. Nigdy nie deprecjonowałam przed nim ssania, starałam się być
zawsze po jego stronie, jeśli chodzi o karmienie piersią. Nigdy nie robiłam z
piersi "owocu zakazanego". I Danielek w końcu sam zrezygnował ze ssania mając
3 latka i miesiąc. Widziałam jak on sam dorastał do zaprzestania karmienia.
Stopniowo dzień wypełniał mu się poznawaniem świata, zabawą, coraz mniej miał
czasu i potrzeby ssania w dzień. Wieczorem trochę mu pomogłam w zrezygnowaniu
ze ssania ucząc go, że "ssanie to nie spanie". Więc najpierw przypominałam mu
o possaniu (żeby wiedział, że nie chcę go tego pozbawiać), a potem
przytulałam do zaśnięcia. Najdłużej maluch ssał rano przed wstaniem "na
nieprzytomnego". Aż pewnego dnia pobiegł z łóżka prosto do zabawy i tak mu
zostało.
Teraz z kolei Danielek ma 3,5 roku, a na świat przed dwoma tygodniami
przyszła Tosia. Spodziewałam się, nauczona doświadczeniem, że Daniel pewnie
też zechce przypomnieć sobie stare dzieje i possać przynajmniej kilka razy,
żeby chociażby przekonać się, czy mu wolno. No i co? Sam na to nie wpadł, a
po zaproponowaniu stanowczo odmówił oświadczając, że on woli inne jedzenie
(kilka dni po porodzie). Dzisiaj przy stole podczas podwieczorku ni stąd ni
zowąd oświadczył, że lepiej jeść tyle różnych rzeczy niż samo mleko. Zatkało
mnie :o) Ten chłopak rzeczywiście samodzielnie dorósł do pożegnania z
piersią, skoro tak dojrzale pod tym względem potrafi się zachować (pod innymi
względami różnie bywa).
Teraz mam nadzieję, że i Tosieńce dam dorosnąć do rezygnacji z piersi widząc
jakie to ważne. Choć jak na razie przed nami jeszcze dłuuuuuga mleczna
droga...
A jak Wy się na to zapatrujecie? Chcecie dać dorosnąć Waszym pociechom do
powiedzenia piersi "pa pa" czy raczej sądzicie, że powinnyście raczej uciąć w
pewnym momencie tą mleczną więź?
Bywajcie zdrowi!