ravi10
12.11.06, 20:42
Mysle ze popelnilam blad decydujac sie na emigracje.
Moje zycie w Polsce rozpadlo sie , stracilam wszystkich bliskich, zostalam
tam sama. To prawda, bylam kompletnie zagubiona ... Rodzina w Austalii
zaczela namawiac na przyjazd, roztaczali wspaniale wizje tutejszego zycia w
dobrobycie, cudownego klimatu i brak trosk. Nie bardzo chcialo mi sie w to
wierzyc, ale wtedy bylam bardzo zalamana sytuacja osobista. Po kilku
miesiacach dalam sie namowic na wyjazd. Nie mialam tylu pieniedzy by
swobodnie zrealizowac plany, ale mialam dom. Rodzina australijska namawiala -
sprzedaj, to pozwoli ci swobodnie wyemigrowac, tutaj spokojnie szybko kupisz
sobie nowy .... Nie bylo duzo kupcow niestety, dom musialam sprzedac ponizej
wartosci, pieniadze po przyjezdzie wystarczyly na male zagospodarowanie sie.
Roznca w kursach walut okazala sie wyjatkowo niekorzystna dla mnie, niewiele
zostalo mi w kieszeni. Oszczednosci topnialy, ja jakos wbrew wszystkiemu nie
moglam znalezc dlugo pracy, dopadla mnie depresja. Dzis po kilku latach do
czego doszlam? Mam prace, nadal niestety moja pensja wystarcza mi tylko na
biezace zycie jako osoby samotnej. Nie udaje mi sie zaoszczeddzic, oplaty i
zycie pochlania wiekszosc mojego wynagrodzenia. Nie mam szans na wlasne lokum.
Wizja mojego bylego, wlasnego domu w Polsce stala sie moja obsesja. Nie
pamietam juz kiedy spalam normalnie chociaz jedna noc, zrywam sie w nocy i
placze nad fatalnym krokiem zyciowym jaki zrobilam. Coraz czesciej dopadaj
mnie mysli samobojcze, nie chce mi sie zyc ..
Skazalam sie na wegetacje z dnia na dzien bez jakiejkolwiej wizji przyszlosci.
Musze to z siebie wyrzucic ...