Dodaj do ulubionych

Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ?

IP: *.aster.pl 06.02.07, 13:33
Kobiety czy mężczyźni. Płeć piękna zapewne sie obrazi gdy powiem, że
oczywiście mężczyźni. Taka jest niestety brutalna prawda, a przekonać się o
tym można nie tylko obserwując poczynania pań kierowniczek na ulicach, ale i
pań kursantek. Nie wiem, może tylko na początku idzie wam, drogie panie tak
kulawo, ale ranga błędów i nieporadności jest wręcz porażająca. Może zróbmy
zestawienie najlepszych żeńskich pacynek ?????
Np. instruktor mówi: pani Basiu skręcamy w prawo, a pani Basia włącza lewy
prawy kierunek i ostro (kwadratowo) pikuje w lewo. zapraszam do wpisywania
swoich cudeniek. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • basia_11 Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 06.02.07, 13:45

      > Np. instruktor mówi: pani Basiu skręcamy w prawo, a pani Basia włącza lewy
      > prawy kierunek i ostro (kwadratowo) pikuje w lewo. zapraszam do wpisywania
      > swoich cudeniek.

      Z kierunkowskazami i tym gdzie prawa a gdzie lewa problemu nie mam, za to z
      podjęciem decyzji jak prostować koła przy jeździe na wstecznym gdy mi samochód
      za bardzo z linii prostej ucieka to już, niestety, mam:-(
      Nie wiem dlaczego skręcanie przy jeździe do przodu jest oczywiste a przy jeździe
      na wstecznym już mniej... Ale pracuję nad tym:-)

      pozdrawiam
      Basia
      • Gość: mała Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 14:05
        A mi się wydaje że mężczyźni gorzej jeżdżą
        mężczyźni jźdżą za szybko i jest gożka prawda że
        więcej wypadków powodują panowie niż kobiety
        widze w swoim mieście co panowie wyczynają
        to głowie włosy aż się jeżą :)

    • Gość: Ninette Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 19:36
      >Nie wiem, może tylko na początku idzie wam, drogie panie tak
      > kulawo, ale ranga błędów i nieporadności jest wręcz porażająca

      Bo mężczyźni od dziecka są przyzwyczajani do bycia kierowcą. Już malutcy chłopcy
      są sadzani na kolanach u taty za kierownicą. Cały czas bawią się samochodzikami,
      grają w gry komputerowe symulujące wyścigi samochodowe. Co ciekawe, dziewczyny
      też lubią takie gry, ale one są przygotowywane typowo dla chłopców...
      Potem chłopacy są uczeni jak wjeżdżać i wyjeżdżać z garażu, czasami tata
      zabierze syna na wycieczkę po bezdrożach, żeby synek nauczył się biegi zmieniać...
      A dziewczyna nie ma za sobą takich doświadczeń, często siedzi na miejscu
      kierowcy pierwszy raz dopiero w elce. Więc chyba oczywiste, że na początku
      popełnia więcej błędów i że dłużej się uczy.
      Ale później płeć nie ma już znaczenia. No chyba, że weźmie się pod uwagę fakt,
      ze to mężczyźni powodują więcej wypadków i częściej jeżdżą zbyt szybko a kobiety
      z reguły jeżdżą ostrożniej.
      Ale zdarzają się wyjątki, bo często kobiety lubią szybko jeździć a część
      mężczyzn jeździ zgodnie z przepisami.
      Podsumowując, kobiety i mężczyźni po latach praktyki mogą być tak samo dobrymi
      kierowcami, którzy potrafią jeździć bezpiecznie i zgodnie z przepisami.
      • eliza48 Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 06.02.07, 20:24
        << Może zróbmy
        zestawienie najlepszych żeńskich pacynek ?????
        >>>
        Widziałam takie męskie pierdoły za kółkiem, że tylko się za głowę łapać. Tu
        można byłoby zrobić piękne zestawienie:):)
        • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 06.02.07, 22:02
          Masz rację, pierdół wśród facetów naprawdę mnogo. Warto by sie zastanowić nad
          genezą takiej opinii o paniach kierowniczkach. Być może spowodowane jest to
          męską zawiścią, kompleksami, wychowaniem w społeczeństwie czy kulturze gdzie
          dominują mężczyźni, a samochody postrzegane są jako ich zabawka. Mniejsza z
          tym, ja chciałbym zrobić zestawienie Waszych PACYNEK. Dam sobie głowę uciąć, że
          co druga dama miałaby się czym pochwalić. Kiepskawo idzie na razie, tylko
          dlaczego.
          Na tym forum pełno płaczu i rozpaczy wymieszanej z ekstatyczna radością. Pełno
          tu dziwnej treści, by nie rzec dosadniej, pytań. Może warto się z siebie
          pośmiać drogie panie, a bynajmniej nie chodzi to o wyśmiewanie się z czyichś
          umiejętności czy wyszydzanie, a tylko zwykłą ZABAWĘ. Zapraszam.
          • Gość: pan kierownik :) Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.acn.waw.pl 06.02.07, 22:08
            "Na tym forum pełno płaczu i rozpaczy wymieszanej z ekstatyczna radością. Pełno
            tu dziwnej treści, by nie rzec dosadniej, pytań"
            Masz rację. Pełno na tym forum płaczu i dziwnych pytań w wykonaniu płci
            męskiej. Począwszy od świateł i innych pierdół. Panowie i technika :)
            • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 06.02.07, 22:48
              Ciekawe jak to statystycznie wygląda, panie kierowniku.
              • Gość: pan kierownik Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.acn.waw.pl 06.02.07, 22:51
                musisz sobie przejrzeć posty i zrobić statystykę :D:D:D::D:D:D
                • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 06.02.07, 23:14
                  Chyba bym "ogarbiał" i oślepł. Strasznie źle dobry człowieku mi życzysz. Poza
                  tym te badania nie są dla mnie priorytetowe. Piszę pracę na temat
                  ekwilibrystyki pań kursantek za kółkiem. Zamiast zadawać mi syzyfową pracę
                  wspomóż przykładem.
                  • Gość: pan kierownik Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.acn.waw.pl 06.02.07, 23:35
                    nie mogę dać ci przykładów pań bo obracam się w męskim towarzystwie. Szkoda że
                    nie piszesz o nich.
                    • Gość: Jacek 43 Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.07, 03:12
                      Kobiety z reguły za kółkiem są naprawde lewe, jej gdy słysze te zgrzytające
                      sprzęgło kiedy go niepuszczą aż mnie krew zalewa. Zato męszczyźni są zdecydowani
                      i lubią szybką jazde są pewne wyjątki ale oczywiście to popieram tyle żeby
                      jeździli szybko tam gdzie można, a nie 120 w centrum miasta o godzinie 13
                      • Gość: Gośka Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.07, 19:40
                        Wam mężczyznom sprzęgło dopiero zgrzyta zwłaszcza gdy się spieszycie. a jakimi
                        ciumrami są niektórzy mężczyźni!!!! Widziałam na własne oczy, szkoda pisać.
                      • Gość: ha ha Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 24.02.07, 15:58
                        zgrzytajace sprzeglo? he he dobre.ja znam przyklad na meska jazde-wbijanie
                        wstecznego przy 90 na godzine! to dopiero byl zgrzyt!
                  • Gość: a któż by inny? Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 17:32
                    Widzę, że nikt nie chce poświęcić się dla Nauki, toteż ja to uczynię, jestem
                    bowiem jakże barwnym i wyczerpującym przykładem utwierdzającym stereotyp:).

                    1. Weryfikacja kierunków: Oczy mi się rozjeżdżają, nie zgadzają mi się
                    strony!:) Jako odrębna jednostka, przebywająca poza-pojazdem-samochodowym, nie
                    wykazuję braku wyżej wymienionych umiejętności; znajdując się na-przestrzeni-
                    pojazdu-samochodowego, zatracam zdolność odróżnienia kierunków w stopniu
                    uniemożliwiającym prawidłowe wykonanie zaleceń instruktora (ostatnio
                    zaobserwowałam zaburzenie predyspozycji do weryfikacji stron poza-pojazdem-
                    samochodowym w obecności tegoż).

                    2. Jazda po ruchu okrężnym:
                    a). W trakcie wykonywania manewru skrętu w lewo na skrzyżowaniu o ruchu
                    okrężnym, zapominam, z którego pasa wjazdowego rozpoczęłam manewr, w związku z
                    czym nie jestem w stanie stwierdzić, który pas winien być w moim wypadku pasem
                    wyjazdowym.
                    b). Podczas jazdy po skrzyżowaniu o ruchu okrężnym, charakteryzującym się
                    większą od podstawowej ilością pasów wjazdowo-wyjazdowych, zatrzymuję się
                    przerażona i czekam, aż INL dokończy manewr.

                    3. Skrzyżowanie: Analogicznie do pkt.b.

                    4. Parkowanie równoległe: Udało mi się zaparkować metr od krawężnika
                    (centralnie pod mym Ośrodkiem Szkolenia Kierowców, w obecności innego
                    instruktora i ku rozpaczy mojego). A wszystko przez tą Panią z wózkiem! To
                    przez nią, przez nią!:P

                    5. Łuk: Boże...

                    Vitam impedere vero?
                    • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 09.02.07, 21:18
                      Dzięki Ci wielki "a któżby inna za ciekawy materiał",
                      który niewątpliwie wykorzystam w pisaniu mojej pracy.Prawie wszystkie
                      dziewczyny udzielające się na tym forum to pewnie same tuzy i orlice
                      kierownicy, bo PACYNEK jak na lekarstwo. Mniejsza o to. Co do Twojej
                      ekwilibrystyki, to mogę powiedzieć byś ćwiczyła dalej i molestowała
                      instruktora, żeby stanął na głowie i pewnych rzecz raz na zawsze Cię
                      nauczył ;~). Uważaj tylko, żeby owe rozkojarzenia czy kierunkowe rozdwojenia
                      jaźni na inne sprawy się nie przerzuciły (żartuje rzecz jasna). Ostatnio
                      przydarzyło mi się jechać na tylnym siedzeniu , w samochodzie powożonym przez
                      pewna damę (instruktor z boku), wyznam szczerze wrażenia niesamowite, a serce
                      musiałem ściskać w dłoniach, bo by mi nawiało.
                      I nie ryzykuj życiem.. .. dla celów naukowych.
                      • Gość: a któż by inna? Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 21:48
                        Mmmmmm, Pana Instruktora już molestuję, ojjj molestuję wierz mi... co by mi
                        wbił do głowy kilka ważnych rzeczy, of course;), nie wnosi sprzeciwu:))).
                        (zaznaczam, że INL bardzo dobry, tylko ciężko stworzyć dzieło za pomocą tak
                        kiepskiego tworzywa, jak ja:). Po ponownym zweryfikowaniu w praktyce mojej
                        pacynkowatości, postaram się dostarczyć stosownych, świeżutkich materiałów.
                        Ciesz się, że nie jechałeś ze mną! :P
                        Pozdrawiam.
                        • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 11.02.07, 12:08
                          Tworzywa są często oporne na początku, sęk w tym, żeby wpadły w łapy
                          prawdziwego mistrza. Wtedy można je dobrze uformować, zakładając, że tworzywo
                          jest elastyczne i ma wystarczająco dużo masy giętkiej.
                          Czekam więc na świeżą dostawę "bułeczek" i oby nie były za gorące, bo sobie
                          dłonie poparzę.
                          • linia.frontu Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 17.02.07, 23:31
                            Nie zapomniawszy o Tobie, ujawniam się tym razem odważna cywilnie, w blasku
                            jupiterów, tudzież świateł mijania:). Na czym skończyliśmy???

                            5.Jazda pasem ruchu: Moja zdolność wyprostowawcza szwankuje niemiłosiernie w
                            zatknięciu z szeregiem sterczących tyczek, nie dających miarodajnego
                            odniesienia do rzeczywistości w postaci kawałka blachy na kółkach, który, a
                            jakże, potrafię ominąć/wyminąć/prawie wyprzedzić:))).
                            6. Technika jazdy:
                            a).Wrzucanie jedynki (miast dwójki) w momencie, w którym samochód-jeszcze-się-
                            toczy.
                            b).Wrzucanie czwartego biegu, zamiast drugiego.
                            c).Znaczące problemy z umyciem przedniej i tylnej szyby (ostatnio: zanik,
                            opiewany przez Instruktora).
                            d).Niedostateczne wyczucie opozycji: sprzęgło-gaz, przejawiające się bądź w
                            nadmiernym eksploatowaniu możliwości dźwiękotwórczych pojazdu samochodowego,
                            bądź gaśnięciem tegoż.
                            e).Gwałtowność i kanciastość przemieszczania się pojazdem samochodowym.
                            7.Wyprzedzanie: tendencje do drastycznej zmiany prędkości, na całej szerokości
                            skali.
                            8.Pole wyłączone z ruchu: notoryczna ignorancja wysepek.

                            Więcej grzechów nie pamiętam, jednak niebawem Prawdziwy Mistrz boleśnie
                            przypomni mi o ich istnieniu... i zdecydowanie nie rozgrzeszy, mimo żalu i
                            mocnego postanowienia poprawy ze strony grzeszącej:).
                            Tworzywo oporne, gdybym nie była zalogowana dodałabym, ale jakże chętne ;P ;P ;P
                            • Gość: do p. L.Frontu Re: Piękny post IP: *.chello.pl 18.02.07, 12:03
                              Naprawde piękny post:)taki śmieszny, błyskotliwy, doskonały. Warto było nad nim
                              6 dni myśleć:)
                              • linia.frontu Ja baaardzo proszę ze mnie nie szydzić!!!:) 18.02.07, 14:08
                                Jak uprzednio wspomniałam: po ponownym zweryfikowaniu mojej pacynkowatości!!!
                                Chciałam rzetelnie zweryfikować, Panie Śledczy obcego wywiadu:))).
                                Wystarczającą trudnością jest publiczne ujawnianie tejże (w celach naukowych),
                                czynię to w sposób odwracający uwagę od rangi wykroczeń:).
                                Ok, od tej pory wysławiam się poprawną polszczyzną. Ironia, cechująca recenzję
                                mojej, hmmm... potencji językowej, to zbyt wielka ujma na honorze... :/
                                • linia.frontu Re: Ja baaardzo proszę ze mnie nie szydzić!!!:) 18.02.07, 14:13
                                  Jak to śmieszny??? To wcale nie jest śmieszne!
                                  To straszne... :/
                            • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 18.02.07, 17:26
                              Linio Frontu, liczyć na Ciebie, to jak na Zawiszę – niezawodność gwarantowana.
                              Było nie było ,wojowniczy nick zobowiązuj .Słusznie czynisz nie szukając uników
                              i nie kryjesz się za plecami cichaczem podglądając co tam inni(e) majstrują
                              przy kierownicy. Jak walić, to prosto z mostu, bo to właśnie odróżnia
                              odważnych od różnej maści lamusów.
                              Co do błędów, to muszę powiedzieć, że znam je i zaliczam do serii rozkosznych.
                              Mylenie biegów, kocia muzyka z wydechu etc., to statystycznie jedne z
                              częstszych przypadłości pań kierowniczek. Nie pozostaje Ci nic innego jak
                              przekuć owe niedostatki na sukces, ale to wpierw musi stać się w głowie –
                              cokolwiek to by znaczyło. Z moich obserwacji wynika, że jednak większość kobiet
                              ma większe czy mniejsze problemy. Rzecz jasna są damy, którym przychodzi to z
                              łatwością, z tym, że są one często obdarzone sporą dawką genów męskich. Z a tym
                              idą nie tylko lepsze predyspozycje do kierowania, ale i wszelkiego rodzaju
                              niechciane predyspozycje, jak chociażby intensywny meszek pod noskiem, tubalny
                              głosik, barczystość, obcesowość i inne przedziwne cuda. Nie ma więc się
                              czym martwić, bo pacynki….to oznaka kobiecości. Pewnie to ryzykowne
                              stwierdzenie ale…
                              Zaparkujesz tak ???
                              www.youtube.com/watch?v=Bb0-qG-1rxk
                              “Ever tried. Ever failed. No matter. Try Again. Fail again. Fail better.”
                              To też pan Samuel
                              • linia.frontu Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 18.02.07, 22:26
                                Obawiam się, że reprezentuję nieco odmienną technikę... :/
                                www.funportal.pl/r/ca858300/Baba_parkuje_auto.html
                                Ale rozgryzłeś moją Kobiecą Dumę i gdyby nie "dodatkowy hamulec" (okrutnie
                                godzący zresztą w moją ambicję) już dawno pokazałabym na co mnie stać, a
                                co!!!:)... gdyby jeszcze myślał o moich błędach w kategoriach rozkoszności...
                                jeśli w czymś celuję, to w umiejętności wyprowadzania z równowagi człowieka,
                                którego NIE-DA-SIĘ zdenerwować:P
                                Zobligowana do stosowania normy użytkowej, uzupełniam akta:

                                9.Zawrotka na 3: Wygląda to mniej więcej tak... pikuję równolegle do
                                krawężnika, rozglądam się bacznie, po czym, i ile nic nie jedzie, cofam w
                                zawrotnym tempie, gwałtownie hamuję, ponownie się rozglądam i walę do przodu,
                                co jest idealnym obrazem trzech rzutów (samochodu po jezdni).

                                Uśmiecham się do Ciebie wymownie za tego Samuela: :)
                                • linia.frontu Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 19.02.07, 01:09
                                  A, uprzedzając ewentualnych merytoryczno-językowych złośliwców zaznaczam, że w
                                  moim wykonaniu: owszem, równolegle.
                                  Jak sobie przypomnę termin "ekwilibrystyka", podczas wykonywanego manewru,
                                  manewr zamienia się w próbę niedostania ataku śmiechu:D, a to w ramach
                                  antropologii kultury? :)
                                  • linia.frontu Gieniu! Świeżutka dostawa prosto z linii frontu:). 19.02.07, 18:25
                                    Tym razem bez rzetelnej weryfikacji:). Gieniu, chłopie, no cud po prostu! Ty
                                    wiesz co??? WYCHODZI, WYCHODZI!!!:D Zawrotka wychodzi (no, cholera, a miał być
                                    pokaz Mistrza: jak?, ale wywinął się niczym piskorz), łuk, zmora mojego życia,
                                    no zgadnij, też wychodzi:). I biegi wychodzą i płynność wychodzi i dynamika
                                    wychodzi i wyprzedzanie wychodzi i wysepki wychodzą i Instruktor wychodzi (z
                                    siebie) i wszystko wychodzi!
                                    No nie, nie wszystko, koniec tej euforii.
                                    1.Nade wszystko brak mi wyobraźni, nie myślę "dwa kroki do przodu", i
                                    umiejętności przewidywania (ale rzekomo można to wyćwiczyć, toteż ćwiczę
                                    ochoczo).
                                    2.Legnę na "niuansach", tutaj odn.do pkt.6 mojej rozprawy, jakkolwiek
                                    pkt.a,b,c - zanikły.d - częściowo, jest więc szansa na zanik, tak pkt.e trwa
                                    niewzruszenie, a do tego dochodzi dzisiejsze:
                                    f).wrzucanie wstecznego zamiast jedynki przy parkowaniu, a potem to już co
                                    chwilę;
                                    oraz:
                                    Pkt.4 w/w rozprawy: znowu się wyprostować nie mogę!!!
                                    Widać światełko w tunelu (tunel jest dłuuuuuuuuuuuuuuugi).
                                    Jakbyś potrzebowaał więcej przykładów ekwilibrystyki, wal, chłopie, moja
                                    pacynkowatość jest nieskończona:), ale może już wystarczy... boję się, co
                                    jeszcze się wykluje:).
                                    Pozdrawiam!
                                    • Gość: Gienio Re: Gieniu! Świeżutka dostawa prosto z linii fron IP: *.aster.pl 19.02.07, 20:05
                                      Włos mi się zjeżył. . . .(nie, nie na wskutek Twojej ekwilibrystyki), ale jak
                                      zobaczyłem Gieniu.. no cud ! Niestety trzeba ponosić konsekwencje ad hoc
                                      dobranego nick'a . Mniejsza o to, cieszę się, że sprawa ruszyła ku lepszemu. Ty
                                      psioczysz, a dla mnie to zaskakująca metamorfoza i odrodzenie godna Feniksa z
                                      popiołu, ciekawe jak ją wytłumaczysz.. Nie pozostaje nic innego, jak tylko
                                      pójść za ciosem i walczyć dalej – w końcu, nick do czegoś zobowiązuje. Nie raz
                                      i nie dwa spotkałem indywidua, które na początku w na szarym końcu dryfowały, a
                                      po dłuższym czy krótszym czasie przebijali o głowę tych co uchodzili za orłów.
                                      Tak więc orły, niczym pieski z podkulonymi ogonkami, musiały uznać wyższość
                                      szaraczków. Taki sukces smakuje jak mało co, a i opadające szczęki z
                                      wybałuszonymi patrzałkami to widok niesamowity. Kto wie, może i Tobie pisana
                                      kariera wytrawnego kierowcy :) Przykładów pacynkowatości nigdy dość, więc jak
                                      tylko jakiś oryginał ujedziesz daj znać, z chęcią odnotuję.
                                      Przyszło mi do głowy, że mogłabyś napisać książkę, opisując swoje figury
                                      oplowe, a później ją wydać. Sukces wydawniczy i kasowy murowany, a taki,
                                      powiedzmy Goscinny & Sempe, ze swoimi Przygodami Mikołajka wysiadłby w
                                      przedbiegach.

                                      A smooth sea never made a skilled mariner
                                      • linia.frontu Re: Gieniu! Świeżutka dostawa prosto z linii fron 20.02.07, 16:13
                                        Perserewacyjnie: Moje umiejętności do wychodzenia zawdzięczam :), oj i jak
                                        mucha na lep daję się naciąć na mnogość haczyków, zagrywek psychologicznych i
                                        chwytów marketingowych... Jak mogłam nie docenić machiawellicznej zaiste
                                        przebiegłości INL, już myślałam, że znalazłam martwy punkt, który mogę pominąć,
                                        gdzie nie dosięgną mnie macki jego zjadliwego szyderstwa:). Myliłam się. Nie ma
                                        leserowania! Przez całą KEN mrygał mi tym *&^%'$/?#@!" wykrzykniczkiem, a ja
                                        tego nie zauważyłam :<. Cholera.
                                        Książkę, a i owszem, popełniam - sięgając na półkę zaraz obok
                                        Mikołajków: "Bolesne dojrzewanie Adriana Mola", ppppfhiiii, i to pisane
                                        pseudoShutszczyzną:D... Sugerujesz w ten sposób fikcję literacką, czy
                                        podkreślasz min.3 nawiązania do tej pasjonującej lektury? :p
                                        • linia.frontu Pamiętam, pamiętam... 21.02.07, 21:33
                                          Tylko nie mam dzisiaj ochoty na AUTO-ironię. Szybciej będzie, jak wymienię, co
                                          zrobiłam dobrze: zauważyłam podstępny wykrzyknik: (!). Reszta ppm.
                                          Ciekawe, do czego to aluzja...:/
                                          • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 21.02.07, 21:34
                                            Ten wykrzyknik.
                                          • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 22.02.07, 00:01
                                            Cóż, ochota nie sługa i na smyczy nie chodzi. Życie pewnie straciło by smaczek,
                                            gdyby człowiek dysponował nią bez ograniczeń. Dzisiaj na podwieczorek, jak
                                            widzę, serwujesz kalambury interpunkcyjne, zamiast sytej potrawy z pacynek.
                                            Różnorodność jest esencjonalna, dlatego nigdy jej nie odmawiam. Trzymaj się
                                            mocno kierownicy, tylko jej nie urwij; bo Instruktor wyjdzie z siebie.
                                            P.S. Czy już udało Ci się zamknąć samochód z kluczykami w środku ?. To bardzo
                                            istotne Info dla śledczych dociekań.
                                            • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 22.02.07, 00:50
                                              W Zakopcu, w Skodzianie kumpla, z tym, że nie myślałam wówczas trzeźwo (nie
                                              nie, nie prowadziłam... ale się włamaliśmy bez uszczerbku dla autka. Mam już za
                                              sobą wszystkie porażki:/.
                                              Doszłam. Usunąć się z drogi i niezwłocznie wyłączyć samochód. Za mały poziom
                                              płynu hamulcowego. Jak będę jeździć z tym wykrzyknikiem, nastąpi przegrzanie
                                              tego, co napędza tę całą imprezę. Też kalambur:).
                                              Co to za śledztwo??? Mam nadzieję, że nie lustracja...
                                              • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 22.02.07, 01:09
                                                Intrygujące. Tu jest więcej haczyków na mą bezbronną duszyczkę, niż, kiedy
                                                myślałam, że tu jest więcej haczyków, niż na początku myślałam.
                                                :)
                                                • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 23.02.07, 00:19
                                                  Trochę się rozjaśniło w kwestii haczykowo - interpunkcyjnej . Pytasz o
                                                  lustrację, nie, to nie lustracja, to inwigilacja, nie ma to tamto. Jak u
                                                  księdza Ambrożego na spowiedzi. Pozwól, że zadam kolejne pytanie; jesteś w
                                                  trakcie akcji (tzn. jazdy), pęka guma, co robisz:
                                                  1.Siadasz na poboczu, zaczynasz płakać i krzyczysz w niebogłosy
                                                  2. Wyrywasz włosy lub gryziesz pierwszy z brzegu napotkany obiekt.
                                                  3.Wyrywa Ci się K – wyraz, po czym wysiadasz i bierzesz się do roboty.
                                                  4.Ponieważ jest ciemno, pakujesz się do bagażnika, by przeczekać noc.
                                                  5.Dygoczesz i jesteś cała podekscytowana ponieważ nawinęła Ci się wręcz
                                                  wymarzona sytuacja, by sprawdzić swoje umiejętności.
                                                  6. Inne

                                                  Uprzejmie proszę o rzetelne i uczciwe wypełnieni w/w ankiety.
                                                  • Gość: lf Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 07:24
                                                    Najbliżej 3;). Na początek reakcja emocjonalna, wyraz w lmn, potem trzeźwa
                                                    ocena sytuacji i własnych możliwości, przypomnienie sobie rad INL, i do roboty!
                                                    Po godzinie pewnie sflustrowany atak płaczu, ale zmienię! Sama! Muszę tego
                                                    doświadczyć empirycznie! A potem podekscytowanie: "Gieniu, no cud po prostu! Ty
                                                    wiesz co??? ZMIENIŁAM ZMIENIŁAM!!!":D. W rezultacie tak się zaangażuję w akcję,
                                                    że zapomnę o celu wyprawy:). Jeśli jednak dwuznaczność pytania nie jest
                                                    dwuznaczna, pewnie 1, albo 2;))).
                                                    Ale wczoraj było exstra! Nareszcie wiem, jak się jeździ w tych
                                                    opiewanych, "ekstremalnych" warunkach, no w sumie nic aż takiego, ale
                                                    zdecydowanie podejście nr.5, INL śmiał się z tych moich: "Kurcze, ale fajnie!".
                                                    OK, bilans błędów z ostatnich 3 dni dostaniesz wieczorem, po wczorajszej
                                                    końskiej dawce viagry emocjonalnej moja potencja językowa powraca:))).
                                                    Aleś we mnie diabelskie ziarno zasiał. Teraz mam ochotę na to koło. :/
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 23.02.07, 20:22
                                                    No, Gienek, chyba się na razie na nic nie przydam. W pacynkowatość wkradł się
                                                    przełom, i miałeś rację, dokonał się w głowie, cokolwiek by to znaczyło:).
                                                    Umiejętności były, tylko ten wykrzykniczek, ta kontrolka nieszczęsna, nie
                                                    pozwalała im się ujawnić. Nie to, że się ze mnie nagle full wypas driver
                                                    zrobił, wymiatacz szos:), ale... po prostu jestem spokojna, zdecydowana:).
                                                    Parkowanie względnie opanowane, no w zasadzie wszystko jakoś wychodzi, miałam
                                                    kilka wpadek technicznych. Może to dlatego, że czeka mnie chwilowa przerwa od
                                                    opelkowej ekwilibrystyki, to taki ładny akcent na "zakończenie".
                                                    Ale nie martw się, to nie przesilenie wiosenne, pacynkowatość powróci niebawem
                                                    ze zdwojoną siłą!!!! Nie chwal dnia przed końcem:))).
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 23.02.07, 23:50
                                                    No to się cieszę bardzo, jeszcze tylko egzamin (tylko bez repety;-] , mogę
                                                    zakłady obstawiać, chyba nie chcesz, żebym poszedł z torbami) a potem tylko
                                                    meldunek armijny , a’ la Nasz Miłościwie Panujący z Krakowskiego Przedmieścia –
                                                    panie Prezesie; raczej Maestro INL, melduję wykonanie zadania. Nie
                                                    przekręciłem za dużo ? Twój sukces to jedno zagrożenie i nieprzewidywalne
                                                    zjawisko :) na drodze mniej – samo się napisało, to nie ja. Bezwzględna pewność
                                                    poczynań i opanowanie to postawa sukcesu i namiastka przeżycia w tej dżungli
                                                    pełnej jełopów, niezależnie od płci. Pacynkowość powróci; narząd nieużywany
                                                    zamiera, masz rację, chociaż sądzę, że tak naprawdę w to nie wierzysz i po
                                                    trosze masz jej dość. Bez obawy, myślę, że Inna to już będzie pa cynkowość i
                                                    po krótkiej grze wstępnej znowu się wspólnie zaprzyjaźnicie. Tylko nie
                                                    przyzwyczajaj się do niej za bardo, bo trudno się będzie rozstać gdy przyjdzie
                                                    czas na zmianę partnerki , tudzież partnera; )), jakby nie było, marki sam są
                                                    obydwojga rodzaju. Gdy jakieś wiadome objawy się pojawią daj znać. Sprawdź się
                                                    z kołem a Realu; co za ohydny zwrot.
                                                    Motocykle są wszędzie, tak na marginesie, obserwuj bacznie drogę i szukaj ich,
                                                    a jak dostrzeżesz należytym szacunkiem obdarz. Obopólnym z resztą. To tak a
                                                    propos, sezon się zbliża, no i potworna niewiedza, więc warto, by nowy
                                                    utalentowany kierowca i o tym wiedział :) – gdyby Ci wazeliny zabrakło ma
                                                    hurtownię; to za kalambury. :DD
                                                    Gratuluje wytrwałości i auto-ironii, z ty zawsze łatwiej w życiu. Nie zrujnuj
                                                    mnie. Bo zamierzam spora kasę wygrać.
                                                    Chyba zmienię nick, bo mi ciśnienie podnosi.

                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 24.02.07, 08:10
                                                    A to Ci dopiero kalambur, doprawdy, CKN w obliczu Twoich postów staje się, a
                                                    jakże, czytelny i przystępny:p. Swoją drogą podziwiam, nawet ja nie jestem w
                                                    stanie ponownie przeanalizować własnej tfu-rczości, a tu proszę, ile
                                                    odniesień:). Nicka, ah, nie zmieniaj (SDM z pieśnią z Bieszczadzkich aniołów o
                                                    Gienku... za oknem jesień...:). Zanik pacynkowatości, bądź nawrót choroby,
                                                    niezależny jest ode mnie, także poszukam w ten week jakichś ośrodków pomocy
                                                    społecznej, tylko napisz, z jakiego miasta jesteś, jakby co, zamieszkasz u
                                                    mnie:). Wazelinka to forma pokuty za grzechy młodości, zresztą zawsze miło
                                                    komuś pokadzić, choćby wirtualnie, a o kalambury się nie lękaj! Lękaj się
                                                    raszej o to, że natknąwszy się na autko, na t o autko, zostanę spławiona po
                                                    krótkiej grze wstępnej z uwagi na brak wyczucia. Zgaszę ją. Ah, do
                                                    motocyklistów uśmiecham się promiennie, wiesz dlaczego??? Czuję się osaczona,
                                                    chyba czas na wyzbycie się tożsamości:).
                                                    Oj, będzie się działo! Kryć się, kto może, nadjeżdżam! :)
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 24.02.07, 15:11
                                                    Fucktycznie, kalambury, to moja specjalność zakładu, ale monopolu nie mam, no i
                                                    konkurencja mocno napiera;-) Jak gram, to tylko va banque , więc nie rób sobie
                                                    jaj i nie kombinuj z tymi ośrodkami. Tak swoją drogą, jedyny ośrodek, który
                                                    znam, to ten na Kolskiej, ale tam na razie się nie wybieram. Jak się boisz, że
                                                    Cię zgasi, odpuść sobie pieszczoty i weź się konkretnie do roboty, niektóre tak
                                                    lubią. Sposób musi się znaleźć.
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 25.02.07, 18:02
                                                    Cóż to za zjadliwość, czyżbym uraziła??? To nie było celowe pokpiwanie,
                                                    gdzieżbym śmiała.
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 25.02.07, 18:35
                                                    Nie. To pewnie ułomność w przekazie. Miało być zabawne i mobilizujące, ale
                                                    widocznie nie było;-) Powiedz kiedy do bukmacherów po wygrana mam się zgłosić,
                                                    no a jak nie, to trzymam za słowa z tymi ośrodkami opieki społecznej. Lepiej
                                                    nie….wymiękaj.Podciągniesz statystyką płci pięknej do góry. Pokpiwanie mnie nie
                                                    przeraża, nawet lubię.
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 25.02.07, 19:01
                                                    Moje przewrażliwienie, a więc ułomność w przek(Ł)a(D)zie:). Eeee, nie wymiękam,
                                                    tylko stres mnie trzyma, o dezercji z linii frontu nie ma nawet mowy, chyba, że
                                                    mi "okoliczności" wyskoczą i po prostu nie będę mogła iść na wojnę, ale liczę
                                                    na to, że zwolnią mnie z nędznej, mieszczańskiej roli filistra-pracoholika i
                                                    dadzą ruszyć do boju, wykazać się na polu walki, ah, mogę Hłaskę:), i zbudować
                                                    sobie życie na nowo chwilą brawury i odwagi;P. Zresztą, odpowiedzialna za Twój
                                                    byt, nie mogę sobie pozwolić na przegranie tej wojny:). Jak mnie pokonają,
                                                    podaję się do dymisji:p.
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 25.02.07, 19:15
                                                    Eh, no tak sentymentalnie, to wiesz, cały czas mam w głowie Izaaka.
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 25.02.07, 22:58
                                                    Przekład jest zależny od oryginału, biorę to na siebie. Izaak, co masz
                                                    namyśli ? Czyżby ten biblijny, intelekta mnie się zdezelowały :-(
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 25.02.07, 20:53
                                                    Błąd w sztuce, przegrana bitwa nie świadczy o przegranej wojnie. No, ale mój
                                                    byt zagrożony, więc walcz.
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 26.02.07, 23:01
                                                    Izaak Eisenmann.
                                                    Przykro mi, Gieniu...
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 26.02.07, 23:46
                                                    Dzięki.
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 28.02.07, 23:02
                                                    Odpowiadam w naszej rubryczce, żeby nie zaburzać kompozycji wątku. Jeśli
                                                    umieściłbyś tę białą laskę w kontekście Majora, to trafiłbyś w istotę, w samo
                                                    sedno naszych brudnych czynów:). Poległam. Nawet nie zdążyłam porządnie
                                                    zadomowić się na linii frontu, zostałam ustrzelona z łuku:). Ale Feniks dźwiga
                                                    się z popiołów (co prawda Feniks musi się odkuć finansowo, ma w ten week
                                                    okropne zalki, zresztą Feniksowi nie chce się jechać na Oblewniczą, ale dźwiga
                                                    się!). Wiesz, co myślę. Że to się nie ma prawa udać.
                                                    Tylko nie mów nikomu.
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 01.03.07, 12:26
                                                    Tak naprawdę Feniks już się dawno temu odrodził. Siedzi w popiołach, bo wiesz,
                                                    cieplutko, bezpiecznie, nikt niczego od niego nie chce, zresztą nikt go tam nie
                                                    znajdzie, kto by w popiołach szukał, a tak, wyleci, to ktoś mu zaraz skrzydełka
                                                    podetnie, po co się wychylać, skoro tak jest dobrze. Właśnie dzisiaj z
                                                    konsternacją skonstatowałam, że Instruktor bezceremonialnie rozdmuchał moją
                                                    bezpieczną skrytkę, cholera. Także te wszystkie uśmiechy (które entuzjastycznie
                                                    odwzajemniam: :D), to nie do mnie. Nie ja jestem katalizatorem swojej własnej
                                                    determinacji.
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 01.03.07, 21:13
                                                    To trochę powiało grozą, jak nic. Chwilowo, ma się rozumieć . Sztorm emocji
                                                    spustoszenia narobił. Swoją drogą ciekawe, jakie emocje potrafi wywołać to całe
                                                    zamieszanie z szoferską licencją. Jakby dwa dna widać w Tobie, jedno waleczne,
                                                    drugie trochę pasywne i okopowe, no i ten ciepły popiołek. Ci trenerzy, to
                                                    naprawdę ciekawe życie mają, same atrakcje, trochę zazdroszczę. Trywializując
                                                    sprawę można by powiedzieć : Chciałabym, ale nie mogę, a jednak może mogę ?
                                                    Tylko czy bym chciała ? Nikt chyba nie powiedział, że łatwo będzie, z resztą,
                                                    gdyby to takie łatwe było pewnie by tak nie smakowało, sukces gdzieś tam się
                                                    czai i pewnie jest w zasięgu ręki, tylko powalczyć trzeba :)

                                                    Fajna sygnatura, chociaż
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 01.03.07, 22:43
                                                    Hihihi, patrz na tą:D, będziesz krytykiem moich sygnaturek:), tylko mi szybko
                                                    napisz, czy ok, żebym nie wychyliła się z nią poza ten wątek, jeśli okazała się
                                                    nietrafiona:)
                                                    To jak to to Ty się z Hłaską nie zgadzasz to jak toto tak? Niemożliwe.
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 01.03.07, 23:16
                                                    Masz jakieś złe doświadczenia z tymi nieelegancko pachnącymi cielskami ?
                                                    Nieeee, pozwól ludziom pławić sie w tym, czym chcą. Skoro talk chcą :( Mnie sie
                                                    NIE podoba i za bardzo kojarzy z Warszawskimi autobusami. Ty wybierasz. Hłasko
                                                    jest OK., ale niechętnie patrzę we własne lustro :D Tylko żartowałem, masz coś
                                                    jeszcze w zanadrzu.
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 01.03.07, 23:49
                                                    Ten był równorzędny z poprzednim... taki osobisty;p. Mam tego jeszcze całe
                                                    mnóstwo!!! :D Ale wybieram te, które najbardziej kojarzą mi się z prawkiem:). A
                                                    przy tamtym się setnie ubawiłam, teza, której forma jest antytezą:))))
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 02.03.07, 00:31
                                                    "Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się"

                                                    Aldous Huxley

                                                    :p
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 02.03.07, 15:49
                                                    "Wiesz, upadanie jest sztuką. Jeśli się przewracasz tak jak ja, bez
                                                    ostrzeżenia, po prostu padasz plackiem, uczysz się, jak dostrzec i brać ze sobą
                                                    tyle, ile tylko możliwe, zanim upadniesz". Jonathann Carroll

                                                    Masz rację, Gieniu, kryzys nie mija. Tłumaczę sobie, że problemy są po to, żeby
                                                    je rozwiązywać.
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 02.03.07, 18:10
                                                    To znaczy, że ciągle pozostajesz w okopach :( , to dla morale niedobre.
                                                    Nie zakładałem, że będę miał rację, ale może to jakaś zasłona dymna ?. Student
                                                    bez repety, to jak ….. ; i tu dowolność porównań. Pierwsze szlify już
                                                    nabrałaś, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pójść dalej. Tego typu
                                                    zaangażowanie to broń obosieczna, z jednej strony same plusy, z drugiej nie
                                                    pozostawiasz sobie możliwości manewru; nie o łuku mówię :). Im wyżej się
                                                    wzbijasz, tym boleśniejszy upadek, to prosta i przystępna prawda. Nie jest
                                                    moja intencja udzielanie Ci jakichkolwiek rad czy praca społecznego terapeuty,
                                                    to po prostu zwykle blebele. Dla mnie zbyt ambicjonalne i emocjonalne podejście
                                                    do tego "zajścia" jest wysoce szkodliwe, w pewnym momencie ludzie zaczynają się
                                                    skupiać nie na tym co trzeba. Poniekąd rozumiem, że tak właśnie jest, tylko
                                                    może by tak inną taktykę obrać. . .
                                                    Co nieco poważna ta rubryczka się robi.
                                                    To już kiedyś poszło, ale bardzo mi do gustu przypadło,
                                                    Ever tried. Ever failed. No matter. Try Again. Fail again. Fail better
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 02.03.07, 18:51
                                                    Zarazzarazzarazzarazcoonmitusugeruje??? Czyonmisugerujetocomyślężemisugeruje???
                                                    Czy ja mam się zrobić podejrzliwa??? Na czymże to ludzie zaczynają się
                                                    skupiać... Gienek, w8zaraznieogarniam, o czym Ty mówisz???????????
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 02.03.07, 19:09
                                                    "...ludzie nie przebaczają tym, którzy upadają nie wyciągając ręki, nie
                                                    dopełniając obrazu i sytuacji, i że niczym nie czują się tak obrażeni, jak
                                                    widokiem kogoś upadającego i kończącego w milczeniu" Mareczek, cały Mareczek:D.
                                                    Brudne czyny:D
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 02.03.07, 19:14
                                                    Sugeruję ?, niby co, po co i dlaczego ?
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 02.03.07, 19:18
                                                    Kompletnie nie ogarniam po prostu, co mi chcesz powiedzieć??? Że się za bardzo
                                                    angażuję w to prawko, że zbyt ambicjonalnie do niego podchodzę i w konsekwencji
                                                    przenoszę środek ciężkości na coś innego i tym samym odbieram sobie możliwość
                                                    manewrów w obrębie tego kontekstu?
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 02.03.07, 19:31
                                                    Ale właśnie, widzisz, stoi, cóż może w dzisiejszych czasach stać na
                                                    przeszkodzie. Cały Kierkegaard, albo-albo. O studencie mówiłeś, właśnie, studia
                                                    są dla mnie ważniejsze, szlifowanie jazdy mogę równie dobrze zostawić na kiedy
                                                    indziej, zresztą, Gienek, po co się oszukiwać, jestem po 50 godzinach jazd i
                                                    oblewam na łuku. A mam dobrego Instruktora, jeszcze, jakby był zły, to bym
                                                    miała możliwość manewrów.
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 02.03.07, 19:52
                                                    I co z tego, że łuk oblałaś ? Robi to większość kobiet, tyle jest równań i
                                                    wzorów matematycznych na temat tego legendarnego zakrzywienia, że mnie to
                                                    raczej nie dziwi. Mam tu ściśle sprecyzowany punk widzenia. Dziwi mnie
                                                    natomiast, robienie z tego wielkiej draki.
                                                    Co złe, to nie ja :)
                                                  • Gość: Gienio Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.aster.pl 02.03.07, 19:36
                                                    Logicznie rzecz ujmując, to na jakiej podstawie miałbym Ci coś sugerować ? Nie
                                                    mam większego pojęcia o tym ekscytującym wydarzeniu zdobywania przez Ciebie
                                                    prawa jazdy,poza kilkunastoma postami, z których mogłem wyciągnąć dla siebie
                                                    właściwe wnioski. Mogę ewentualnie w mniej lub bardziej przejrzysty sposób
                                                    dywagować, zapytywać, czy cokolwiek innego. W ten czy inny sposób.
                                                    Bardziej ogarniatliwe ?
                                                  • Gość: lf Re: Pamiętam, pamiętam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 20:15
                                                    Nie ironizuj.
                                                    Robię tyle, ile mogę, to wszystko.
                                                  • linia.frontu Re: Pamiętam, pamiętam... 03.03.07, 00:05
                                                    Dobra, nie marudzę. Szkoda życia.
                                                    Znalazłam ją wreszcie:)))).
                                                    Pozdrawiam!
                      • Gość: bezimienna Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: 195.116.125.* 10.02.07, 13:57
                        A niech będzie dla celów naukowych:

                        1.Problemów z kierunkami nie mam- znaczy w życiu osobistym owszem tak, nigdy nie
                        wiem, która jest prawa a ktora lewa dopóki nie sprawdzę na której ręcę mam
                        aktualnie zegarek;) W aucie nigdy nie mylę kierunków- po prostu jest to dla mnie
                        tak naturalne,że prawa to prawa a lewa to lewa, że aż sama jestem zdumiona.
                        Oczywiście jak wiele kobiet musiałam sobie wbić do głowy, że cofając i chcąc
                        skręcić w lewo należy kręcić kierownicą w lewo...bo nie wiem, czemu wydawalo mi
                        się że powinoo być na odwrót;)

                        2. Rondo- tak tak nigdy nie wiem, gdzie wjechałam i kiedy mam wyjechać, efekt
                        jest taki, że jadę, tak w połowie ronda zwalniam, pytam instrukotra, czy to tu
                        mam zjechać, instruktor jak mantrę powtarza: "na rondzie miałaś zawrócić", ja w
                        panicę pytam: "czyli tu mam zjechać??" a potem już jest tylko zirytowany głos
                        instruktora: "no czemu nie zmieniasz pasa??" i wtedy dopiero wiem, że to jednak
                        mój zjazd;)

                        3. Zaliczam wszystkie krawężniki- przy parkowaniu równogległym (nawet gdy mam 20
                        metrów wolnego pasa do parkowania i żadnych aut), przy skręcaniu, jeździe po
                        rondzie (o zgrozo), cofaniu do tyłu...wiem wiem, lepiej się do tego nie
                        przyznawać...

                        4. Sprzęgło- cóż za dziwny stwór nie współgrający z moją nogą (podobne zresztą
                        jak reszta pedałów;)- potrafię przez godzinę jechać i nie gasić auta w ogóle
                        albo zgasnąc na jednym skrzyżowaniu 5 razy na raz:(

                        Dodałabym coś jeszcze o biegach, zachowaniu na rondzie, skrzyżowaniach...ale nie
                        będę się kompromitować:)
                        • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 11.02.07, 12:25
                          Niektórzy tak mają, jak nie pokonują przeszkód a życie jest sielanką, to się
                          nudzą. Pewnie dlatego z taką lubością atakujesz te biedne krawężniki. Zdarzyło
                          Ci się kiedyś omyłkowo założyć zegarek na inna rękę ?
                          Jedno z praw Murphy’s law powiada, że jak coś ma się nie udać, na pewno nie
                          uda się w najmniej właściwym momencie. . Niby proste i logiczne, ale. . . .
    • Gość: qwert Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.07, 21:01
      Mój instruktor twierdzi, że kobiety mają lepsze predyspozycje, tylko najczęściej wierzą w wten idiotyczny stereotyp i nie chce im się chcieć. Mówi, że dziwczyny lepiej trzymają się drogi, są bardziej przewiujące i jeżdżą płynniej. Mówi też, że gdy na kurs zapisuje się para i zaczynają w tym samym czasie, to dziewczynom idzie lepiej i one zazwyczaj zdają znacznie wcześniej. A potem po prostu dają się sadzać na bocznym siedzeniu i wierzą w to, że nie potrafią jeździć.
      • Gość: itakpowiem Faceci a kobiety szybciej zdają egzaminy IP: *.chello.pl 10.02.07, 15:05
        Faceci sąlepszymi kierowcami a kobiety potrzebują mniej prób przy zdaniu
        egzaminu:)jal to jest?!Oczywiście nie mówie ze kazda kobieta jezdzi zle a kazdy
        facet wspaniale
        • Gość: k Re: Faceci a kobiety szybciej zdają egzaminy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 13:37
          Myślę, że wyjściowo te predyspozycje są takie same, jednak w przypadku rodzin, to zazwyczaj mężczyzni prowadzą samochód i spędzają za kółkiem znacznie więcej godzin, a trening czyni mistrza.
          • Gość: m Re: Faceci a kobiety szybciej zdają egzaminy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 13:45
            podpisuję się
            • Gość: Yanosik Srutu-tu-tu-pęczek-drutu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 15:29
              Każdy jest MISZZZCZEM do momentu, gdy spowoduje kolizje drogową !!!!!

              Jestem profecjonalistą w kilku różnych sportach Extremalnych (łącznie z
              prowadzeniem różnych pojazdów mechanicznych z Czołgiem włącznie)......
              I tak na prawdę nie ma reguły kto jest LEPSZY/ROZÓMNY/PIERDOŁA itd.itp.

              Po prostu siedząc za kierownicą (czegokolwiek) trzeba mieć oczy w D**** i myśleć
              za innych Palantów/Świrów/Pseudo-RAJDOWCÓW (którym zawsze się spieszy)/Świeżych
              kierowców itd.

              Niestety Polska jest krajem z GŁUPOTY słynącym !!!! (nawet na najzwyklejszej
              drodze "V" kategorii )
          • Gość: Gienio Re: Faceci a kobiety szybciej zdają egzaminy IP: *.aster.pl 11.02.07, 16:04
            Nie przesadzałbym z tym dochodzenia do mistrzostwa poprzez trening czy ciężką
            pracę. Niestety bycie mistrzem bądź osiągnięcie przyzwoitego poziomu w tej czy
            innej dziedzinie nie jest dane każdemu. Chcieć nie znaczy móc. Każdy z nas ma
            jakieś limitu i pewien poziom nigdy nie będzie osiągnięty. Szkopuł w tym, że
            co niektórzy nie chcą tego zauważyć. Predyspozycje to podstawa, niezależnie od
            tego czy to kobiety czy mężczyźni mają większą smykałkę do jazdy samochodem.
            Kultura osobista, wyobraźnia, samoocena czy samokrytyka, bycie facetem czy
            kobieta z KLASĄ to już inna bajka. Czołgu bym tu nie angażował, wbrew pozorom,
            by poradzić sobie z tak dużą masą bezwzględnie konieczne jest kolosalne
            wyczucie i umiejętności. Jednym słowem, trening tak samo czyni mistrza jak
            kieliszek rozwiązuje problemy.
    • Gość: justyna Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 16:53
      hmm no pierdół za kierownicą nie brakuje zarówno u jednej jak i drugiej płci.Jeśli chodzi o facetów to mam przykład.Widze jak jeden staruszek przechodzi sobie przez pasy bo ma zielone a tu nagle jedzie taki koleś za kółkiem i wjezdza na pasy gwałtownie hamując i trąbiąc na pieszego,dlaczego????Bo ma ZIELONĄ STRZAŁKĘ!!HAHAHA
    • Gość: ewkata Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.07, 17:09
      To czysto akademickie dywagacje.Prawda w Polsce jest taka!
      Najgorsi kierowcy, do doopy przepisy( w krajach na zachód od Odry pieszy ma
      pierwszeństwo na oznakowanym poziomo przejściu tzw "ZEBRY",teren zabudowany 60
      Km),wspaniałe drogi(prawie takie same jak w Carskiej Rosji) i mało kiedy
      trzzeźwi piesi i kierowcy( dziennie gliny łapią około 10% pijanych szoferów to
      daje około 500 pijanych bandytów).
      Ale wracam do wątku oczywiście damy na ogół są ostrożne, a nasi chłopy to ułani
      na wrakach z zachodu!
      Ale jutro ma być lepiej bliżej do wiosny
      pozdrawiam i agresywnym mówię- byle kto mnie nie obrazi
      ewkata 2007-02-18 / 17:10
      • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 18.02.07, 17:51
        Tak widzisz jest, że kultura płci nie wybiera. Również w Polsce pieszy ma
        pierwszeństwo na pasach, z ta różnicą, że u nas kierowcy mają to serdecznie
        głęboka a i piesi bywają głupawi i nie potrafią zachować się na zebrach
        (egzekwować swoich praw). Przed "ostrożne" wstawiłbym "za", czyli kobiety
        jeżdżą "za ostrożne". Co do ułanów we wrakach z zachodu pełna zgoda.
        • piotr33k2 Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 23.02.07, 00:53
          ja odnosze inne wrazenie,kobiety jeżdżą po prostu bardziej beztrosko czy
          bezmyślnie a mężczyżni bardziej brawurowo ,wiedzą jednak z reguły kto ma
          pierwszęństwo ,kobiety niestety zbyt często myślą że to one mają , he he.
    • Gość: Aga Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 19:41
      Jeśli mam się przysłużyć nauce to proszę bardzo:
      1. Problem z kierunkami lewo-prawo jest (był?) u mnie na porządku dziennym. Dla
      jasności: jak jadę sama jest ok, jak ktoś mi mówi nagle "w lewo" muszę się
      zastanowić i "przetworzyć" pod czaszką, które to jest lewo. Ale z tego co wiem,
      nie jest to tylko przypadłośc kobiet. Znam kilku mężczyzn, którym też się to
      zdarza :p
      2. Podczas kursu, mniej więcej tak do jego połowy trzymałam sie kierownicy na
      zakrętach. Samochód skręcił, jest na swoim pasie i najwyższa pora prostować
      koła, a ja nadal trzymam kierownicę. Efekt był taki, że albo wjeżdżałam na
      przeciwny pas ruchu, albo na krawężnik.
      3. Parę razy zamiast biegu trzeciego wrzuciłam piąty.
      4. Na początku (teraz na szczęście nie mam z tym problemu) nigdy nie
      wiedziałam, który kierunek wrzucić podczas skrętu na wstecznym, i co gorsza, w
      którą stronę kręcić kierownicą.
      PS Tak dla jasności: po kilku pierwszych godzianch jazdy instruktor powiedział,
      że radzę sobie lepiej niż niejeden chłopak, więc nie przeceniałabym tak bardzo
      męskich predyspozycji do jazdy samochodem. No i tydzień temu zdałam egzamin na
      prawko za pierwszym podejściem (czym najbardziej chyba ucieszyłam swojego
      instruktora, który zaczynał wątpić w swoje pedagogiczne zdolności)!
      Co do tematu postu, sam masz pewnie wyrobione zdanie. Mój instruktor twierdził,
      że kobiety jeżdżą ostrożniej i dużo bardziej uważnie niż mężczyźni. Jego
      zdaniem chłopaków uczy sie jeździć trudniej, bo zwyczajnie nie słuchają
      wskazówek, no i przecież każdy facet w swoim mniemaniu jest najlepszym
      kierowcą, więc jak go można pouczać?
      Pozdrawiam i życzę więcej wyrozumiałości wobec "kierowniczek", bo jazda
      niektórych panów też jest daleka od ideału.
      • Gość: m Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:34
        Aga, ja mam prawko od kilku miesięcy i nadal mam problem z punktem 4 ;-)
        • piotr33k2 Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 23.02.07, 22:53
          ja to ujme tak:pare razy zdarzyło mi sie że ktoś wyjechał mi nagle pod nos z
          podporządkowanej ,jak był to facet to myśłał że jest taki super rajdowiec
          sprawny i wogóle ze zdąży ,jak kobieta to nie myśłala nie zwracała uwagi na
          znaki i myślała że ma pierwszęństwo "bo droga tak ogólnie wizualnie
          wyglądała",oba przypadki równie grożne i niebezpieczne dla otoczenia ale
          motywacja inna .
          • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 24.02.07, 00:30
            Piotrze, odniosłem się do Twojego postu w texcie do Agi, dodam tylko, że
            wyjazdy z podporządkowanej są tak powszednie jak.., nie wiem co. Sztuka to
            sztuka, a ta wymaga pokory i samokrytyki, jak ktoś myśli, że posiadł wszystkie
            umiejętności, to nie można nic zrobić, jak tylko liczyć na swoje. ;-]]
      • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 24.02.07, 00:19
        Kto ma lepsze predyspozycje, to temat rzeka, podobnie jak dyskusja na temat, co
        było pierwsze dyplomacja, handel czy najstarszy zawód na świecie. Temat ująłem
        bardziej w kanwie humorystycznej, chociaż , jak słusznie wspomniałaś, mam na
        ten temat skonkretyzowany pogląd. Sprawę prawdopodobnie należało by postawić
        inaczej, i.e. jakimi predyspozycjami należy się wykazać, by móc precyzyjnie i
        pewnie prowadzić samochód. Temat płci jest atrakcyjny, ale nie to, czy
        trójkącik czy kółeczku tu się liczy. Życie jest brutalne i bezwzględnie
        punktuje tu……., niestety kobiety ;-], liczby i karty nie kłamią; tak
        przynajmniej twierdzą cyganki; aczkolwiek zastrzegam, to tylko subiektywna
        opinia. Statystyka jest nieubłagana, wiem, można powiedzieć, że jak gość
        wychodzi z psem na spacer to razem mają sześć nóg. Jak ktoś potrafi liczyć, to
        wyjdzie mu po trzy nogi na sztukę. Łatwo zreasumować, że statystyka jest do
        bani, szkopuł tkwi w tym jak ją stosujemy.
        Warto by tu wymienić czym powinien się charakteryzować bądź predysponować
        dobry, bardzo dobry, przeciętny i mierny kierowca; liczę na pomoc ;-] Pozwolę
        sobie rzucić parę haseł; zdecydowanie, konsekwencja -ryzykowne, przegląd
        sytuacji, mocny charakter- nie mylić z pewnością siebie; chociaż wskazana, no i
        pojęcie bardzo opacznie pojmowane w naszej cudnej ojczyźnie, reflex; dostępny
        dla obu płci, ale, która ma przewagę?, etc. , można by tak bez końca wymieniać.
        To Ci dobrzy i bardzo..
        Przeciętniak : natura plażowicza; zajęty absorpcją witaminy D w słoneczne
        dzionki, żółw, butny, agresywny; szeroki kark, crew cut, synek bądź córcia
        dzianego tatka, nigdy nie patrzy w lusterka; potencjalny morderca i kandydat do
        scysji ze mną, pozornie cierpliwy, a tak naprawę muł , z reguły jedzie
        dostojnie lewym pasem, reflexów brak, prawdopodobnie impotent, ale z wysokim
        ego, ciągle miga czerwone światło z tyły, makijaż w lusterku- nie, nie - nigdy
        nie wiadomo co zrobi, etc- nie będę nudził. Wspominasz Ago o technice jazdy,
        to już inna bajka i jako tako, da się tu sporo nauczyć. Determinacja i
        wytrwałość koleżanki o wojennym Nicku wskazana ;D wcale nie kpię, gdzieżbym
        śmiał. Nie trzymaj się kierownicy, do trzymani służą pasy, mam rację ? Już
        kończę, tylko przypomnę; używamy kierunkowskazów, to nie boli, prąd nie
        poradzi.
        Co do wyrozumiałości do pań kierowniczek ,to, mam jej ocean, ale i ocean
        kiedyś się wzburzy, a to, że wielu męskich ćwierć półgłówków jeździ jak jeździ,
        bo jeździ byle czym, no cóż, kobiety tez bija mężczyzn. Przynajmniej
        statystycznie.
        P.S Dobry kierowca nie ufa sobie, nie mówiąc o innych. Dobry kierowca nie
        liczy, ze inni nie popełnia błędów itp. Itd., teoria swoje, praktyka swoje.
        Dodam, że sam nie uznaje siebie za super typa na 6 +
        Nie poruszaliśmy jeszcze tych naprawdę dobrych, ale oni już dotknięci Bożą ręką
        talentu.

        • piotr33k2 Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 24.02.07, 00:24
          dobry kierowca po prostu myśli też za innych kierowców, tych mniej dobrych , he
          he.
          • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 24.02.07, 00:32
            Tu zgoda.
            • Gość: Gosia Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 11:40
              Ja właśnie wczoraj zdałam egzamin na prawo jazdy (za 1 razem), jestem 100% kobietą i nie uważam się za żądną pacynkę. W trakcie kursu jeździłam z wieloma chłopakami i czasami było mi ich aż żal (takie sieroty). Po za tym rozmawiałam z dwoma instruktorami, którzy stwierdzili, że nie ma różnicy między tym jak jeżdżą kobiety i mężczyźni (po obu stronach zdażają się tzw. "oporni") Może ta także weź pod uwagę w swojej pracy, albo przyjrzyj się dokładniej początkującym kursantom facetom. Wydaje mi się bowiem, że z góry załozyłeś ze to kobiety jezdża gorzej i starasz się wszystko do tego twierdzenia dopasować. Obawiam się tylko, że w tym wypadku Twoja praca nie będzie obiektywna i wiarygodna....
        • Gość: Aga Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 12:14
          No jeśli rzeczywiście nie uważasz siebie za superkierowcę, to wielki szacunek
          dla ciebie i tak trzymaj, bo wg mnie najgorsze są typy zbyt pewne siebie i
          przeceniające swoje umiejętności. Co do mnie, to uwierz: determinacji i
          wytrwałości mi nie brakuje. Najlepszym dowodem tego: zdany egzamin na prawko.
          Wiem, że moja przygoda z samochodem dopiero się zaczyna, i że do ideału
          kierowcy baaaaardzo dużo mi brakuje, ale trening czyni mistrza, prawda? To, że
          trzeba trzymać sie pasa, a nie kierownicy wiem już od jakiegoś czasu. Mało tego
          nawet z powodzeniem udaje mi się to wcielać w życie :)
          Jeżeli chodzi o cechy idealnego kierowcy, to moim zdaniem:
          1. Nie wystarczy patrzeć. Przydałoby się jeszcze widzieć, analizować,
          przewidywać i odpowiednio reagować, a przede wszystkim MYŚLEĆ!!!!!!!! (i to
          dotyczy wszystkich, bez względu na płeć).
          2. Pokora i świadomość tego, że na drodze jestem tylko jednym z wielu i nie na
          wszystko mam wpływ.
          Do tego wszystkiego dodałabym jeszcze apel o wyrozumiałość wobec kierowców
          samochodów z literą "L" na dachu. Na jednym widziałam z tyłu naklejkę z
          napisem: "TY TEŻ SIĘ KIEDYŚ UCZYŁEŚ".
          To na razie tyle. Szerokiej drogi!
          • Gość: pietia Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 01:48
            Aga jesteś wielka
        • Gość: bezimienna Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: 195.116.125.* 24.02.07, 13:15
          Hmmm dobry post Gienio, ale... tylko jedno... myślę, że jednak trochę
          generalizujesz. Pancykowatość to nie tylko domena kobiet, chociaż fakt zgadzam
          się, że to, czego brakuje kobietom częściej to zdecydowanie i konsekwencja na
          drodze, ja obu nie posiadam i walka z tym jest trudniejsza niż opanowanie
          techniki jazdy, ale mężczyźni niestety przeginają w druga stronę zbytnią
          pewnością siebie, często ocierającą się o brawurę i udawadnianie, że samochód
          jest przedłużeniem....(pseudo)męskości. Owszem o byciu dobrym kierowcom decyduje
          refleks, zdecydowanie, konsekwencja (myślę, że tej można się szybko nauczyć i
          właściwie wiąże się często z naszymi umiejętnościami- im większe umiejętności
          tym większe pole do popisu jeśli chodzi o lepszą jazdę, bardziej zdecydowane
          manewry na drodze itd), ale co masz na mysli wymieniając mocny charakter?? Mocny
          charakter stereotypowo kojarzy się z mężczyzną (stąd moje podjerzenie o zbytnią
          generalizację i stronniczość płciową) i co to wg Ciebie znaczy? Mam przyspieszyć
          kiedy ktoś mnie wyprzedza na trzeciego, nie dać się wbić tuż przed maskę na
          skrzyżowaniu, gdy komuś się nagle przypomni, że stoi nie na tym pasie?? Ja bym
          raczej dodała umiejętnośc oceny sutuacji i wyciągania z niej konstruktywnych
          wniosków, wnioskowania i przewidywania, branie pod uwagę marginesu błędu bo nie
          jesteśmy na drodze sami (czytaj: nie ufać innym kierowcom!), piszesz, że
          używanie kierunkowskazów nie boli- owszem, tak samo nic się nie stanie jeśli na
          skrzyżowaniu równorzędnym oprócz patrzenia w prawo rzucimy też okiem w lewo (a
          nuż się ktoś wynurzy), jeśli zmieniając pas ruchu bęziemy się posiłkować nie
          tylko lusrerkami... itd.

          Gość portalu: Gienio napisał(a):
          > P.S Dobry kierowca nie ufa sobie, nie mówiąc o innych
          I tu niestety moim daniem statystykę obniżają mężczyźni- kobieta jest
          niezdecydowana bo czasem niepewna swoich umiejętności, mężczyźni najczęściej są
          pewni siebie aż za bardzo czyniąc ich zdecydowanie na drodze równie
          niebezpiecznym. Pozdrawiam
          • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 25.02.07, 17:09
            Nie zgodzę się do końca z tym generalizowaniem, jedną sprawą jest subiektywny
            odbiór sprawy oparty na obserwacji, czymś innym fakty i dane na podstawie
            których formułujesz opinie. Mocny charakter, to pewien skrót myślowy,
            aczkolwiek wiąże się z paroma istotnymi sprawami. Indywiduum o mocnym
            charakterze, które jest w stanie podołać w pewnych trudnych i stresujących
            sytuacjach, to umożliwia podjęcie natychmiastowej właściwej reakcji. Nie
            twierdzę, że nie ma kobiet, które miałyby super predyspozycje, jednak jest ich
            znacznie mniej. Niewiele ma to wspólnego, że to właśnie oni, a nie one częściej
            jeżdżą. Tak po prostu jest.
            Co do twojego P.S, to lepiej spotkać na drodze zbyt pewnego faceta, niż
            nierozgarniętą kobietę – tak przynajmniej mówią. Czy objawy opisane w Twoim
            pierwszym poście zanikły :-) ?
            • Gość: bezimienna Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: 195.116.125.* 25.02.07, 18:20
              Gość portalu: Gienio napisał(a):

              > Nie zgodzę się do końca z tym generalizowaniem, jedną sprawą jest subiektywny
              > odbiór sprawy oparty na obserwacji, czymś innym fakty i dane na podstawie
              > których formułujesz opinie. Mocny charakter, to pewien skrót myślowy,
              > aczkolwiek wiąże się z paroma istotnymi sprawami. Indywiduum o mocnym
              > charakterze, które jest w stanie podołać w pewnych trudnych i stresujących
              > sytuacjach, to umożliwia podjęcie natychmiastowej właściwej reakcji

              I tu się nie zgadzamy, bo dla mnie umiejętność podjęcia szybkiej decyzji,
              również w trudnych sytuacjach nie jest równoznaczne z tym, że ta decyzja jest
              właściwa, i dlatego kobieta zastanowi się dwa razy zanim coś zrobi, a mężczyzna
              tylko raz. Okey zdaje sobie sprawę, że czasem nie ma czasu na dumainiu tylko
              trzeba reagować natychmiast i nadal podtrzymuje, że zgadzam sięz tym że kobiety
              mają znacznie częściej problemy z podejmowaniem decyzji niż mężczyźni, ale moze
              warto byłoby zmienić temat badania i zastanowić się, czy jest to spowodowane?
              Powiedzmy sobie szczerze, że to, że mężczyźni mają lepsze predyzpozycje do jazdy
              jest powszechnie pokutującym stereotypem (na chwilę zostawmy kwestię tego, czy
              jest on słuszny czy nie)- już od niemal niemowlęctwa dzieciom daje isę do
              zrozumienia, gdzie jest ich miejsce w zalezności od płci- i tym sposobem
              chłopcom kupuje się zazwyzaj auta, a dziewczynkom lalki. Kiedy dziewczynkę
              bardziej interesują "chłopięce" zabawki, kupuje się jej więcej lalek, domki dla
              barbi, kiedy chłopiec chce sie bawić lalkami, tudzież innymi "dziewczęcymi"
              zabawkami, stanowczo mu się je odbiera z twierdzeniem "bądź mężczyzną" bo a nuż
              wyrośnie z niego nie wiadomo co. Od malego wmawia się dziwciom, że kobieta jest
              stworzona do garów (pomimo, że wielu przyzanje że to mężczyźni są lepszymi
              kucharzami), a męzczyzna do utrzymywania domu i prowadzenia auta między innymi.
              Myślę, że to dlatego faceci są na drodze bardziej zdecydowani, po prostu robią
              to do czego od małego byli przygotowywani (psychicznie a często również
              fizycznie gdy byli od małego zabierani, żeby przejechać się a to ciągnikiem, a
              to wysłużonym autem tatusia), od zawsze wam sie mówi, że jesteście do tego
              stworzeni i w to wierzycie. Kobiety za kółkiem traktuje się lekceważąco, nc
              dziwnego że tracą pewnośc siebie i za kółkiem okazują niezdecydowanie- w końću
              tego sie od nich oczekuje, właśnie tej pacynkowatości, nieśmiałości, braku
              charakteru. To rodzaj samospełniającego się proroctwa, czasem sama się łapię na
              tym, że zachowuje się na drodze tak, jak to jest od kobiet oczekiwane, tak jak
              opisują to stereotypy. Wiesz co usłyszalam od swojego instruktora pierwszy raz
              wsiadając do auta? Zanim jeszcze uruchomiłam pierwszy raz silnik, zanim miałam
              okazję pierwszy ra wcisnąć sprzęgło, mój przecudowny instrukotor już wtedy mi
              zakomunikował, że będzie ciężko. No i było- mówisz - masz. Nadal twierdzę, że
              płeć nie ma nic wspólnego z predyspozycjami, nawet jeśli kobieta jest częściej
              niezdecydowa i łatwiej się łamie w trudnych sytuacjach. I wiesz, gdy jadę z
              mężczyzną kierowcą, którego znam to zazwyczaj nie boję się jego pewności siebie
              (bo go znam), ale jeśli chodzi o innych uczestników ruchu to bardziej boję się
              zbytniej pewności siebie mężczyzny niż niezdecydowania kobiety. Najlepszy
              przykład- moja znajoma- wyjeżdzając z podporządkowanej widzi nadjeżdzający
              samochód z głównej (ona skręca w lewo, on sygnalizuje skręt w prawo), już miała
              ruszać (ich tory jazdy nie miały prawa się przeciąć), zawachała się i całe
              szczęście bo będąc już na skrzyżowaniu mężczyzna jadący drogą główną ni z tego
              ni z owego nagle wyłączył kierunkowskaz i pojechał przez skrzyżowanie prosto.
              Czasem brak decyzji jest lepszy niż podjęcie decyzji zbyt szybko.

              A co do moich "objawów" owszem część zanikła (niektore nawet nagle wraz z
              uświadomieniem sobie, że mimo, że jestem kobietą to ja też mogę potrafić;),
              część nadal wprawia mnie w zdumienie ale też są do ogarnięcia. I odpowiadając na
              któreś tam pytanie- owszem, zdażyło mi isę raz jeden jedyny założyć zegarek na
              prawą rękę, ale kierunków w aucie jeszcze nei pomyliłam:) I czego to dowodzi??
              • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 25.02.07, 20:42
                Nigdy nie wiesz czy decyzja będzie właściwa czy nie. Na pewno jednak często
                podjęcie decyzji w pewnych skrajnych warunkach wiąże się z podjęciem ryzyka.
                Kto chętniej podejmuje ryzyko i kto bardziej sięga po adrenalinę ?Czekam na
                podpowiedź. Przypominam Ci, że to, kto ma większe predyspozycje jest ciągle
                przedmiotem badania :-) Poza tym, nikt nie wyklucza predyspozycji kobiet, a
                sprawa rozbija się oto, kto większe. Czy chcesz czy nie obronisz się przed
                przypisywaniem kobietom pewnych ról, to samo dotyczy mężczyzn, to miecz
                obosieczny. Gadżety lalkowo - samochodzikowe tudzież żołnierzykowe o których
                piszesz pewnie w jakiś tam sposób kształtują rozwój psychiczny obu płci, ale
                nie ulegajmy wpływom feministek, ufoludków i innych kosmitów – żaden ze mnie
                szowinista:-). Biologii nie oszukasz, facet dziecka nie urodzi, a i kobieta
                sztygarową w kopalni raczej nigdy nie będzie. Mnie przez dłuższy czas prawko
                nie kręciło, były ciekawsze rzecz, więc reguła mnie nie obowiązuje. Mniejsza o
                to, z moich badań wynika, że kobiety często palą się na starcie, pewnie często
                z powodów o których wspominasz, ale. . . . , w moim odbiorze błąd tkwi w
                niewieścim podejściu do czterokołowego wynalazku, ale jak tego uniknąć, skoro
                mamy do czynienia z kobietą ? Przytoczę parę innych przykładów; skok o tyczce,
                football amerykański, boks, podnoszenie ciężarów ( o zgrozo jest damski),
                itp., czy kobiety kiedyś przebiją mężczyzn ? NIE, natura im na to nie pozwoli.
                Media, co prawda, staja na głowie, by pokazać panie w różnych ekstremalnych
                sytuacjach. Jest przykład pewnej dziennikarki (Martynka W., znawczyni
                samochodów, ostatnio nawet na Everest się wdrapała, a potem książkę opisującą
                swoje wyczyny wydała; gdybyś poznała kulisy zajścia byłabyś zdegustowana !)
                W sobotę wspominałem o kulawości statystyki, jeżeli założymy, że na 100
                kierowców przypada 50 kierowniczek, to jak tu średnia wyciągnąć. Jak
                motocyklista dzwona zaliczy albo murzyn kobietę w krzaki zaciągnie, to cała
                Polska dyskutuje. Dlaczego ? Mniejszość, rzuca się w oczy coś innego, do
                czego jeszcze nie przywykliśmy A tego jako naród nie lubimy ! Tematu garów nie
                będę dyskutował, ciężka sprawa, ale zawsze jest wybór.
                Proponujesz zmianę tematu, nie ma sprawy – wielowątkowość to dobra sprawa.
                Co do Twojego instruktora, to mogę powiedzieć, że palantów niestety jest sporo
                i zasadniczo, gdyby był profesjonalistą na taka dygresyjną nie pozwoliłby
                sobie. Chociaż, może chciał napięcie rozładować ?
                • Gość: bezimienna Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: 195.116.125.* 27.02.07, 20:41
                  Twierdzisz, że biologii się nie przeskoczy, ale zważywszy na dzisiejszy postęp
                  medyczny wszystko jest możliwe;), w sporcie wystarczy trochę męskich hormonów i
                  nie ma dla kobiety barier nie do przeskoczenia (no może oprócz pozytywnego
                  przejścia testów antydopinogowych). A i ostatnio byl program o kobietach
                  pracujących w kopalni, co prawda nei sztygarowych ale pracujących w ekipie
                  ratunkowej.... . Ja bym nie wiązała kwestii prowadzenia auta tylko i wyłącznie z
                  biologicznymi możliwościami - to jak by trywializując sprawę stwierdzić, że
                  kobieta nie będzie dobrze kierować autem bo biologicznie nie jest stworzona do
                  myślenia i przewidywania (a nie chcąc trącić myszką o kwestie szowninizmu i
                  feminizmu takiej tezy w naszej pracy nie postawimy, co?).
                  Myślę, że problem też w nie dość ścisłym sprecyzowaniu samego słowa
                  "predyspozycja" - przykłady padają piękne, ale nie dość dla mnie przekonywujące.
                  Może i umiejętność szybkiej reakcji czy przewidywania na drodze jest jakimś tam
                  (mniejszym lub większym) wskaźnikiem predyspozycji, ale predyspozycja nie równa
                  się umiejętności. Umiejętność jak wskazuje sama nazwa jest wyuczalna, Ty
                  tymczasem sugerujesz (jesli dobrze mniemam), że predyspozycja to coś
                  wewnętrznego, niepoddającego się sterowaniu, tudzież wyuczeniu, co tkwi w nas i
                  jest bazą (ewentualnie przeszkodą w razie jej braku) dla kształtowania naszych
                  umiejętności. W pewnym sensie się zgodzę- myślę, że każdy z nas ma
                  predyspozycje, mniejsze lub większe, ale według mnie nie są związane z płcią.
                  Może problem tkwi w tym, ze wydobyć te predyspozycje z kobiety jest znacznie
                  trudniej- po pierwsze dzięki stereotypom i przekonaniu o niezmienności ról w
                  jakie jesteśmy w związku z naszą płcią wtłaczani, a może dlatego, że większość
                  instruktorów to mężczyźni, którzy czasem nie do końca rozumieją potrzeby
                  kobiety, ich skomplikowana naturę a co się z tym wiąże to, że nie da się tych
                  samych metod uczenia stosować do każdej kobiety. Zgadzam się z Toba niestety w
                  100 % że kobiety często spalają się na starcie. Sama obserwuję to na okrągło-
                  chodzą z mniejszą lub większą przyjemnością na jazdy, zdają jakoś egzamin a
                  później odkładają prawko do szuflady myśląc, że ta blokada przed prowadzeniem
                  auta kiedyś sama minie. Nie minie niestety. Stąd tym większy podziw dla
                  instruktorów, którzy potrafią do tego nie dopuścić, którzy zamiast blokować
                  kobietę za kółkiem (patrz mój instruktor), potrafią wydobyć z niej co najlepsze.
                  Nie będę dyskutować na temat praktyk za wszelką cenę pokazania, że kobiety
                  potrafią dorównywać mężczyznom w różnych dziedzinach (i wspomnianej Martyny W) i
                  zdecydowanie się nie zgadzam, że faceci mają większą żyłkę do podejmowania
                  ryzyka czy działania. Problem tkwi w mentalności- mężczyzna, jak będzie miał
                  ochotę sprawdzić, czy ida mu się przeskoczyć rozpadlinę w górach to niewiele się
                  zastanawiając to po prostu zrobi, kobieta najpierw pomyśli o konsekwencjach,
                  dzieciach, rodzinie itd, czasem tego działania nie podejmie, ale to nie oznacza,
                  że nie poszukuje adrenaliny. Zresztą przykładów daleko szukać nie trzeba –
                  wystarczy spojrzeć na forum, przykładów na wojowniczość i walkę z własnymi
                  słabościami (które niekoniecznie muszą być skorelowane z płcią) mamy tu trochę-
                  ja sama nim jestem, bo pomimo prób podpalenia mnie na starcie, w ramach
                  „wdzięczności” zapewniłam mojemu instruktorowi 30 h jazdę ekstremalną i poddać
                  się nei zamierzam, kolejny uśmiech kieruje w stronę Linii Frontu:).
                  A co to Twoim zdaniem znaczy „niewieście podejście” do tematu, hm?? No wybacz,
                  ale chyba nie sugerujesz, że nei zabieramy się do calej sprawy z prowadzeniem
                  auta, jak do zabawy? A może problem polega na tym, że kobieta częściej pochwali
                  się choćby na forum swoimi trudnościami i problemami (bo stereotypowo każdy jej
                  to wybaczy, w końcu jest „tylko kobietą”), a mężczyzna się nei przyzna za skarby
                  świata bo przecież TO powinna być jego domena, a nie porażka.
                  • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 28.02.07, 21:18
                    Jak przeczytałem, że wszystkiego można się nauczyć, to z radości tak
                    podskoczyłem do góry, że mało dziury w suficie sobie nie zafundowałem. No bo,
                    skoro, wszyscy wszystkiego mogą się nauczyć, to i ja . . . śpiewać mogę się
                    nauczyć :D ! A co ! W końcu, każdy śpiewać może, jeden lepiej drugi gorzej., i
                    podobnie rzecz się ma w roztrząsanym temacie. Prawdopodobnie łatwiej
                    doszlibyśmy do jakiegoś porozumienia rozmawiając o predyspozycjach
                    poszczególnych osobników, a nie określonej grupy jako całość. Chcąc nie chcąc,
                    przemycasz tu niestety jakiś wątek solidarności kobiecej. Nie twierdzę, że nie
                    ma kobiet, które jeżdżą naprawdę wyśmienicie, takie są, ale jednak to właśnie
                    mężczyźni wykazują się większą żyłką w tym temacie. Co prawda obserwując jak
                    mistrzowie polskich szos poruszają się można się załamać. Jest prawdą również,
                    że sporo jest męskich cioć, tylko co z tego ? My tu mówimy o swego rodzaju
                    inklinacjach obu płci . Biologia odgrywa tu również pewną rolę, mózg
                    kobiety "pracuje" nieco inaczej ( nie znaczy gorzej) . Przyznasz chyba, że
                    często kobiety myślą o zupełnie różnych rzeczach dotyczących tej samej sytuacji
                    bądź sprawy. Kobiety są gorzej "sytuowane" jeżeli chodzi o wyobraźnię
                    przestrzenną, ocenę sytuacji , czytaniu z map itp.,stąd min. biorą się
                    problemy (mniej lub bardziej śmieszne )na skrzyżowaniach i parkingach. Kobiety
                    znacznie łatwiej się rozpraszają i łatwiej je wyprowadzić z równowagi , widok
                    sympatycznej niuni malującej się w lusterku wcale nie jest zarezerwowany tylko
                    do kawałów. Jak już wspomniałem, jeździć prawie każdy może, sęk w tym, by
                    zdawać sobie sprawę ze swoich niedostatków i chcieć je korygować. Ta sprawa
                    szwankuje rzeczywiście u facetów, masz rację, buta, niby wiekowe doświadczenie
                    i parę innych dupereli utwierdza wielu w niesłusznym przekonaniu, że już
                    wszystko potrafią. To i większy kilometraż, z kolei procentuje większą ilością
                    wypadków, w tym tych najtragiczniejszych. Panie natomiast przodują we
                    wszelkiego rodzaju otarciach, otarciach i innych słodkich wyczynach.
                    Piszesz, że praca z kobietami jest inna, jak bumerang wracają predyspozycje,
                    których często brak instruktorom. Dlaczego trenerzy dzielą się na tych, którzy
                    pracują z męskimi i żeńskimi drużynami, bo potrzebne są odpowiednie
                    umiejętności, inne motywowanie, wychwytywanie niuansów pt. uniosła brew (więc
                    myśli to czy tamto) i tysiące innych szczegółów. Sporadycznie zdarza się,
                    jeżeli w ogóle, by któryś odnosił sukcesy z obydwoma drużynami. Niewieście
                    podejście, to, to rozbrajające tłumaczenie się i niefrasobliwość; robię to samo
                    po raz enty, no ale. . . ( tu następuje stos tłumaczeń – być może to tylko
                    przykrywka zażenowania swoimi poczynaniami, nie wiem, w ten sposób kobiety same
                    stawiają się w mniej uprzywilejowanej pozycji.
                    • linia.frontu Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 28.02.07, 21:33
                      Aleś, Gieniu trafił, z tym kobiecym tłumaczeniem:). Swoją drogą to strasznie
                      flustrujące, jeśli trener potrafi czytać z Ciebie, jak z otwartej książki i nie
                      możesz nic ukryć. Oki, nie przeszkadzam w dyskusji, swoje zdanie wypowiem z
                      prawkiem w łapie:).
                      • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 28.02.07, 22:04
                        Nie przesadzaj z tą księgą, trener to raczej ślepiec z białą laską :-),który z
                        Brail’a czyta. Wyczytałem, że po omacku, że rogaty łuk Cie powalił na kolana
                        ;-(( Co z tym zdaniem, sekret jakiś, konstytucja nie zabrania kursantkom
                        zabierania głosu, tylko dzieciom i rybom się go odmawia.
    • Gość: Magda Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: 195.205.202.* 27.02.07, 15:58
      Ale macie problemy!!Ludzie.To zależy indywidualnie od każdego człowieka.Kobiata
      może jeździć równie dobrze jak mężczyzna.Weźmy np.Martynę Wojciechowska.Zna sie
      na samochodach, świetnie prowadzi.Ja nauczyłam sie jeździć jak mialam 15
      lat.Najpierw na 2 maluszkach, poźniej Golf III.I egzamin zdałam za 1 razem.A
      razem ze mna na egzaminie był facet-dwudziestoparo letni( ja mam 19 i prawko mam
      juz pół roku)i zdawał 7 raz!!!!!!Więc nie wciskajcie ludziom kitu ze faceci
      jeźdza lepiej-jeźdza szybciej i umieją sie tylko popisywać za kierownica:)Ile
      jest wypadków spowodowanych przez mężczyzn a ile przez kobiety??Wielka różnica
      • linia.frontu Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 27.02.07, 17:18
        Ale to nie są problemy, to są rozważania. Ten wątek nie ma na celu rozwiązania
        czegokolwiek, służy chyba raczej dzieleniu się opiniami. Większość twierdzi, że
        nie ma reguły, kobiata też może dobrze jeździć:).
    • Gość: radomianka Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 20:39
      Co ty opowiadasz.niektóre kobiety jeźdźą lepiej od męźczyzn.Prawko mam od 81r.i
      jeszcze nie zapłaciłam mandatu i nie miałam najmniejszej stłuczki,a jeźdźę
      codziennie.Co ty na to?
      • Gość: Gienio Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.aster.pl 28.02.07, 21:23
        Nie pozostaje mi nic innego jak oniemieć z wrażenia i pogratulować, , ale
        jedna jaskółka wiosny nie czyni :-) Poza tym naprawdę żadnej stłuczki nie
        miałaś, najmniejszego otarcia ?
    • linia.frontu Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? 21.06.07, 11:59
      Ach, stęskniłam się za tym wątkiem:), straszny sentyment...
      Gieniu, pozdrawiam, jakby Cię tu jeszcze przywiało.
      Co się burzysz? To pierwsze podejście to był naprawdę konieć świata:D
    • Gość: Basia2 Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 13:22
      Nie ma czegoś takiego jak: kobiety - źli kierowcy, mężczyźni - dobrzy kierowcy.
      Jedni mają większe wrodzone umiejętności, bez względu na płeć, do bycia
      kierowcą inni mniejsze i nikt na to nic nie poradzi. Tak jest we wszystkim nie
      tylko w kierowaniu samochodem. Każdy może śpiewać - trochę lepiej lub trochę
      gorzej..... (bez względu na płeć) :)
      • Gość: Luzaczka Re: Kto ma lepsze predyspozycje do jazdy? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 13:28
        Na wsiach mali chlopcy sa sadzani na traktory i motory,a coraz czesciej tez
        dziewczyny.Jesli taki chlopak,lub dziewczyna ze wsi,ktorzy pomagali rodzicom w
        polu jezdzac na traktorze,pojda na kurs to wlasciwie ida po papier-
        formalnosc,ktora ich dopusci do egzaminu,ktory bardzo czesto zdaja w I
        terminie.Ich jedynym probleme jest nauka testow i zrozumienie przepisow czy tez
        zasad kodeksu.Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka