asobolew
14.03.07, 11:37
Wczoraj wrocilam z Teneryfy po dwutygodniowym pobycie podczas ktorego odbyl
sie tam nasz slub koscielny :) Bylismy w sumie grupa 25 osobowa wrocilismy
przeszczesliwi, opaleni,mile zaskoczeni kontaktami z "kanaryjczykami",
sympatycznie zmeczeni wycieczkami w gory.Wszystko bylo rewelacyjne oprocz
kontaktu z firma: www.teneryfarentacar, ktorej wlascicielami sa Polacy (jak
wyczytalam na forum "pomocni Polacy").
W fotograficznym skrocie:
"Firma Pana Andrzeja i Pani Joli" tak
naprawde nie posiada swoich samochodow a tylko wspolpracuja oni min. z
wypozyczalnia "adventure club" wiec np.oferty pakietowe z ich strony nie sa
wcale dostepne - jeden wielki kit.
Auto nie bylo podstawione na lotnisko wedlug umowy, a rzekomo czekajacy tam
na nas Pan Andrzej musial pojechac odebrac zone w momencie naszego
opoznionego o godzine przylotu (opoznienie wedlug informacji na stronie nie
stanowi problemu). Ja, Moj przyszly maz i nasz niepelnosparwny poruszajacy
sie tylko na wozku inwalidzkim przyjaciel probowalismy dzwonic do Pana
Andrzeja przez 40minut w poszukiwaniu go na parkingu - bezskutecznie.
Ostatecznie taksowka z lotniska do hotelu kosztowala nas 30 eu i zwrotu tych
pieniedzy nie mozna bylo wyegzekwowac bo nastepnego dnia okropna
kobieta,spozniona o pol godziny, ktora przywiozla auto "pod hotel" - ale nie
nasz - poniewaz byl za duzy ruch - jak tlumaczyla, nie chciala z nami
rozmawiac stwierdzila tylko: "jesli nie podpiszesz "TY" umowy to dowidzenia".
Odwrocila sie na piecie i zaczela isc do swojego samochodu - na dzien przed
naszym slubem, gdzie za 15 minut mielismy spotkanie z ksiedzem 20km dalej.
Bez zadnych szans na zalatwienie auta szybko gdzie indziej,zmuszona sytuacja
podpisalam umowe zaplacilam 340 eu za 12 dni!!! Babsko pokazalo nam gdzie
zaparkowane auto i musielismy sobie po nie sami isc.
Podczas kontaktow telefonicznych przed wylotem z Panem ANdrzejem zaoferowal
on pomoc w znalezieniu tortu, fryzjera, kwiatow, pomocy z wyborem
restauracji - od podpisania umowy gluchy telefon.Wiele mi naobiecywal ale nic
nie spelnili. Nieslownosc tych ludzi przerazila mnie - coz taka jest
wiekszosc
Polakow mieszkajacych za granica - podsumowujac "cudna" para Jola i ANdrzej z
www.teneryfarentacar.pl slubu nam nie pospsuli, ostatecznie sprawnie i szybko
zalatwilismy wszystko sami w kontakcie z kanaryjczykami i Pania Wiesia
rezydentka Ecco Holiday, ktora doradzila nam restauracje - SERDECZNIE
DZIEKUJEMY!
Wystrzegajcie sie, nie wierzcie w bajdurzenie przez telefon i liczcie tylko
na siebie - Ci Polacy za granica tylko licza pieniadze i licza na pieniadze a
ich serca wypalilo slonce.
Sama na stale mieszkam w Szwecji i na szczescie klamstwo i nieslownosc
przezemnie nie przesiaknelo.
Wypozyczalni samochodow na miejscu sa tysiace i mozna znalezc pewnie i tanio.
Zycze milego odpoczynku i zmeczenia wszystkim ktorzy pojada na Teneryfe.
Chetnie doradze.
Aneta