meduza4
23.10.03, 11:52
Znam go chyba osiem lat i pewne wydarzenie spowodowało, że nogi się pode mną
ugięły i że taki wiersz dla niego?/o nim? napisałam:
Chciałabym ci bukiet niezapominajek
przynieść i zostawić gdzieś pod twymi drzwiami
-takich, którym śpiewał kos, jak cichy grajek
i nad płytką wodą razem z motylami
schylały swe główki, by w jej szarej toni
podziwiać swą barwę czystego błękitu.
Czasem fioletowy dzwonek im zadzwoni,
by je w końcu wyrwać z próżnego zachwytu,
co własną urodę podziwiać im każe...
Jak wesoły strumyk szepczący w zieleni,
tak ja, wieczorami, o twych oczach marzę,
o tysiącach jasnych, łagodnych promieni
bo w twoim spojrzeniu drżą czyste błękity,
co w kwiatach zakwitły późnym, ciepłym majem.
Tak pięknie wyglądasz w kolor ten spowity,
jak niebo bezchmurne... albo mi się zdaje,
że większej harmonii na próżno by szukać
pośród wszelkich cudów całego wszechświata.
Jak pisklę w skorupkę -coś zaczyna stukać,
aby mógł się wykluć nowy gorąc lata...
Masz w sobie tak wiele magii i uroku,
który nawet kamień nieczuły poruszy.
Ty jak światło zorzy -rozjaśnić po zmroku
potrafiłbyś we mnie każdy skrawek duszy...
*****
Dla wyznawców teorii "uniwersalnego" piękna mam zagadkę.
Jak wygląda ten pan, to znaczy: kolor oczu, włosów, wzrost, typ sylwetki
i co jeszcze komu przyjdzie do głowy.