Dodaj do ulubionych

list dojrzałej matki do młodej matki

01.05.09, 22:06
wspominałam o tym ostatnio, dla mnie piękne przemyślenie, pięknie napisane...

"List dojrzałej matki do młodej matki

...napisałam do niecierpliwych matek na jednym z forów.


jestem na tym forum od bardzo dawna.
czytam większość wątków.
obserwuję cię, każda młoda mamo, najczęściej mamo pierwszego dziecka, która pragniesz usamodzielniać swoje kilkumiesięczne niemowlę, która chcesz, by samo zasypiało, która oddajesz swoje dziecko na noc dziadkom, ciociom, wujkom, która tęsknisz za życiem towarzyskim, która masz poczucie uwiązania, związania, mamo, dla której macierzyństwo staje się czasem opresją nie do zniesienia.

nie, nie potępiam cię.
rozumiem cię, jak nikt inny.
też pragnęłam, aby moje dzieci szybko urosły.
też oddawałam je dziadkom i rzucałam się w wir towarzyskich przyjemności-zaległości.
też tęskniłam za spokojnymi nocami, za czasem dla siebie, za sobą w ogóle.
wszystko to dostałam bardzo szybko. dziewczynki urosły, zajęły się sobą, ja sobą.
zrobiło się spokojnie. świat się ułożył.

i pojawiła się amelka. wywróciła najpierw mój świat do góry nogami, a później złożyła wszystko, emocja po emocji, uczucie po uczuciu w stabilną konstrukcję Tego, Co Ważne.

pojawiła się dwanaście lat po najstarszej, siedem lat po średniej.

nikomu nie chcę jej podrzucać, oddawać na noc, nie chcę życia towarzyskiego jej kosztem, nie tęsknię za kinem, za teatrem, za sobą.
dojrzałam do tego, by poczuć, że ona to ja, a ja to ona.

noszę amelię w chustach, przytulam, karmię piersią. niczego nie ograniczam: ani głasków, ani dotyków, ani swoich piersi.
ma mnie całą.
pozwalam jej leżeć na mnie, wtulać się we mnie, pozwalam jej spać na moim brzuchu.
pozwalam jej także płakać, bać się samotności, oddalenia ode mnie.
pozwalam jej czuć ból i staram się rozumieć ten ból.
pozwalam jej na gorszy humor.

wiem, że kiedy płacze, nie jest złośliwa.
jest czasem nieszczęśliwa: kiedy na chwilę muszę wpaść do szkoły po zaliczenie, kiedy muszę zostawić ją z ojcem i z kwintesencją siebie zamkniętą w butelkach.
ale 120 mililitrów mamy nie uspokaja dziecka.
dziecko uspokaja mama.
bo ja to amelka, a amelka to ja.
fantastyczna kilkumiesięczna symbioza.

wkrótce pojawią się pierwsze ząbki i pierwsze kroczki.
powie: mamo, tato, boję się i kocham.

za chwilę do_rośnie bardziej.

pójdzie do przedszkola. będzie recytować wiersze o mamie i tacie. będę z niej dumna.

później wpadnie w wir szkolnej opresji.
kiedy skończy trzecia klasę podstawówki, na zawsze zacznę tracić amelię. to jest ten moment, kiedy dziecko zaczyna po raz pierwszy szukać innych autorytetów.
kiedy skończy czwartą klasę, dostanie okres.
kiedy pójdzie do gimnazjum, nie za moimi ramionami zacznie tęsknić.
kiedy będzie w liceum... wolę nie myśleć.
na studia wyjedzie do np. toronto. albo jeszcze dalej.
czy wróci?
to tylko jeden z milionów możliwych scenariuszy.

kiedy będzie miała dwadzieścia osiem lat, chciałabym, żeby umiała powiedzieć: mamo, tato, boję się, kocham.

teraz cieszę się każdą chwilą z nią.
każdym płaczem.
każdą nieprzespaną nocą.
każdym spojrzeniem na nią i w nią.
każdym uśmiechem też się cieszę. każdą nową umiejętnością. każdym gramem wagi in plus.

wiem, teraz, młoda mamo, pomyślisz, że jestem starą marudą.
wiem też, że zmienisz zdanie za dwanaście lat (a może wcześniej), kiedy urodzisz późne dziecko. w lecie swoich dni, w przededeniu jesieni.

spotkało mnie bardzo piękne macierzyństwo."
Obserwuj wątek
    • ala_1982 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 01.05.09, 23:14
      Bardzo wzruszające i refleksyjne. Piękne...
    • mruwa9 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 01.05.09, 23:19
      w sumie moglabym sie podpisac... dopiero przy trzecim dziecku tak
      naprawde dojrzalam do macierzynstwa..choc ciaza byla nieplanowana i
      przyplacona prawie depresja, bo poprzednie dzieci wyjatkowe,
      wczesniejsze rodzicielstwo naprawde trudne. To trzecie dziecko
      wyprostowalo nam nasza w sumie spaczona wizje rodzicielstwa, ze
      bycie mama to nie tylko krew, pot i lzy, ale tez szczescie, duma,
      radosc, po prostu frajda. I dziecku, ktorego nie chcialam ogladac po
      porodzie, codziennie powtarzam, jak bardzo je kocham smile
    • ata99 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 02.05.09, 14:29
      Wzruszam się czytając kolejny raz. Tak właśnie jest.
      • bzik83 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 02.05.09, 18:51
        Tak, my młode mamy zapominamy że te nasze maleństwa tak szybko
        rosną... Pięknie to ujęłaś i tak do bólu prawdziwie aż gardło
        ściska... dzięki
        • joannaiwa Re: list dojrzałej matki do młodej matki 02.05.09, 21:57
          jestem taką "późną/dojrzałą" matką. Ta cierpliwość w podejściu do dziecka, pełne zrozumienie jego potrzeb, nieuleganie różnym modom na usamodzielnianie od becika przychodzi często właśnie z wiekiem, zwłaszcza jeśli się już wybawiło, wypodróżowało, zakonczyło naukę, ustawiło życie zawodowe i po prostu człowiek jak wariat cieszy się ukochanym dzieckiem. Wszystkim tego życzę i duuuużo cierpliwości, która przy dzieciach jest po prostu niezbędna.
          • moniaj77 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 02.05.09, 22:45
            mam jedno dziecko a odczucia jakbym miała trzecie bo ja jestem mamą
            średniego wieku - mam 32 lta i 3 letnie dziecko, nigdzie je nie
            oddaje na noc zasypia ze mną i dopiero odkładam je do łożka kocham
            ją nad życie i nie chcę by szybko dorosła smile
            • martasz123 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 03.05.09, 14:20
              Mam pierwsze dziecko, ktore ma poltora roku i też jestem bardzo
              szczęśliwą mamą, jestem czasami zmęczona tak jak kazda mama, ale
              cieszę sie kazda chwilą spedzona z moja coreczka. Wieczorem jak uspi
              ją moj maz to ja juz tesknie za nia zeby isc do niej sie przytulic
              (spimy razemsmileNarazie nie mam potrzeby, zeby isc sie bawic, chociaz
              nie mam jeszcze 30 lat. Poprostu doceniam to ze mam moją mała
              istotkę i chce byc dla niej cała.
    • akaef Re: list dojrzałej matki do młodej matki 03.05.09, 15:07
      Mogłabym się podpisać obiema rękami.
      Tyle, że u mnie jeszcze większa różnica - 14 lat i 12 lat, więc ja
      to już naprawdę dojrzałe macierzyństwo przeżywam smile
      • ewelia5 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 03.05.09, 16:04
        Slicznie skopiowana prowokacjasmile
    • viki0 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 03.05.09, 18:10
      Piękne słowasmile mam dopiero pierwsze dziecko ale mam to szczęście
      czuć to samosmile cieszę się każdą chwilą spędzoną z synkiem i każdym
      jego nowym postępem. Śpimy razem bo często w nocy się mały budzi (
      ma już roczek...) ale wcale mi to nie przeszkadza i nie walczę z tym
      tak jak to nakazują różne poradniki bo napewno z tego kiedyś
      wyrośnie i będzie mi szkoda tych chwil. Mądre rady typu "wyprowadzić
      go do swojego pokoju", uczyć "samodzielnego zasypiania", "nie
      reagować ciągle na płacz" wpuszczam jednym uchem a wypuszczam drugim
      i współczuję w duchu tym rodzicom i ich dzieciom bo nie doświadczają
      takiej radości jak ja ze swojego macierzyństwa. Denerwuje mnie już
      ta moda na "samodzielność" maluszków;-( wymyślił to chyba jakiś
      totalny egoista...
    • asia_i_p Re: list dojrzałej matki do młodej matki 03.05.09, 19:28
      No a mnie nie wiem czemu jakoś to mniej zachwyca.
      Ja wiem, że to pewnie szczera prawda.
      Ale chyba nie chciałabym byc jednym z tych starszych dzieci i tego
      przeczytac.
      • joannaiwa Re: list dojrzałej matki do młodej matki 03.05.09, 20:59
        przynajmniej ta mama umie przyznać się do błędów i wyciąga wnioski. najgorzej jak ktoś idzie w zaparte, albo daje się omotać nowym trendom, chociaż wiek predystynowałby już do bardziej krytycznego myślenia o różnej maści pseudoautorytetach. A dzieci starsze - tak wiele dzieci są w stanie wybaczyć swoim rodzicom z miłości właśnie. To piękne, ale i smutne zarazem, zwłaszcza jeśli rodzice popełnili wiele błędów.
        • asia_i_p Re: list dojrzałej matki do młodej matki 04.05.09, 19:50
          Umie się przyznac, do błędów, to prawda.
          Ale tak wiele jest w tym liście samozachwytu, skupiania się na
          swoich pięknych uczuciach teraz, a tak mało ogarnięcia tą nowo
          odkrytą radością macierzyństwa także starszych dzieci, że aż robi
          się to przykre.
    • kasiale73 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 03.05.09, 22:53
      ja już nie pamiętam gdzie przeczytałam to po raz pierwszy, ale było to bardzo dawno temu, od początku spodobał mi się ten list. był jakby o mnie, z tą różnicą że ja jestem późną mamą pierwszego dziecka. ale mam wiele koleżanek w swoim wieku, których dzieci mają już po 14-17lat i wiem od nich, że trochę mi zazdroszczą tej mojej cierpliwości, moich priorytetów, mojego czasu dla córki. bo one - jako młodziutkie matki takie nie były, a na późne macierzyństwo - teraz - nie mają możliwości. pewnie, że mam też takie koleżanki, które cieszą się w końcu swoją wolnością, odchowanymi, samodzielnymi dziećmi i ani im w głowie powrót do "koszmaru pieluch i butelek z mlekiem". bo niestety to że można karmić półtoraroczne dziecko, na dodatek będąc w ciąży - nie mieści się w głowie nikomu...
    • bj32 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 04.05.09, 18:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=94818168&v=2&s=0 ;]
    • selavi2 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 05.05.09, 15:41
      "dojrzałam do tego, by poczuć, że ona to ja, a ja to ona. "
      Jak dla mnie to stwierdzenie jest to adekwatne do stanu w ciaży.
      Zacieranie tej granicy juz po urodzeniu dziecka, najczęściej kończy sie brakiem
      poszanowania idywidualności nawet tak malutkiego człowieka i oddaniem się matki
      całkowitym, co znamienne jest dla "dojrzałych" wiekowo matek- zatracają sie całe
      w macierzyństwie.
      A moim zdaniem sztuka jest umiejetne wyczucie i siebie i dziecka. Ale jak
      kobieta nie ma innych satysfakcjonujacych ja obszarów zycia typu- zwiazek z
      partnerem, pasja, własne rozwój osobisty to jedyną sytuacją, kiedy czuje sie
      pełnowartościowa - jest macierzyństwo.
      Nie chciałabym być kobieta, której jedyną emocjonalną i uczuciową trescią życia
      i potrzebą jest macierzyństwo.
      • joannaiwa Re: list dojrzałej matki do młodej matki 05.05.09, 16:18
        ależ nic takiego z listu nie wynika moim zdaniem. Gdyby matka
        chciała opisać wszystkie okoliczności swego życia (hobby, relacja z
        partnerem, życie zawodowe) to musiałaby książkę napisać, nie list. A
        dojrzałej-późnej matce łatwiej jednak mimo wszystko wrócić do pracy,
        bo ma już jakąś pozycję zawodową, doświadczenia, w przeciwieństwie
        do młodych dziewczyn rodzacych zaraz po szkole średniej, czy w
        trakcie. Myślę, że to akurat jest generalizowanie, wszystko da się
        pogodzić (choć większym wysiłkiem) - wspaniałe macierzyństwo i całą
        resztę, co sama praktykuję i pewnie wiele dziewczyn na tym forum.
        • sylwiawenta Re: list dojrzałej matki do młodej matki 05.05.09, 16:51
          ładnie napisane, ale co ma przez to rozumiec młoda matka? że nie cieszy się dzieckiem? że nikomu go nie dawac pod opiekę bo za 20 lat będzie tego żałowac, nie kumam. ja oddaję córkę na godzinkę lub dwie babci albo dziedkowi i nie sądzę że coś przez to tracę z życia mojej córki, i tak poświęcem jej całe moje dnie i noce i to nie dlatego że muszę ale że chce bo była planowana i jest bardzo kochana przez całą rodzinę ze mną na czele, życia sobie bez niej nie wyobrażam, ale nie mam jej przy sobie 24h na dobę tylko dla tego że za 4 lata pójdzie do podctawówki za 10 lat dostanie okres, a za 15 lat będzie miała swój pierwszy stosunek. wychodzę do kina, na basen, na popijawę ze znajomymi. co prawda nie często ale wychodzę i uwarzam że tak jest fer i co do mojego przeżywania życia i co do życia mojej córki, pamiętajmy też o tym że i my mamy tylko jedno życie, spędzic je tylko i wyłącznie z dzieckiem to nie jest fer co do nas samych, bo każdemu coś się od życia należy, a co jeżeli bóg nie da mi już więcej dzieci? powinnam się nad tym zastanawia teraz? a nóz widelec nie da, to już nikomu Julki nie oddam bo nie daj bóg ktoś inny nauczy jej jakieś słowa? nie widzę tego w taki sposób, dziecko jedno a moje małżeństwo, zycie towarzyskie i zawodowe to drugie. tak ja to widzę. zapomniałam dodac że jestem młodą matką i to moje pierwsze dziecko. a planuje jeszcze jedno w przyszłości.
          • bj32 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 05.05.09, 23:16
            big_grin Ty wiesz, cowink
          • mruwa9 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 08:15
            no wlasne dokladnie o to chodzi: o bunt mlodej mamy przeciw
            podporzadkowaniu wlasnych potrzeb i praw dziecku. O bunt
            przeciw "malemu terroryscie", domagajacemu sie piersi co kilkanascie
            minut, o bunt przeciw noszeniu niemowlecia, przeciw bliskosci, o
            niezgode na rezygnowanie z wlasnych przyjemnosci i wolnosci
            (owe "kazdemu cos sie od zycia nalezy", jak piszesz). Cytowanej w
            watku mamie latwiej przychodzi rezygnacja z czesci swoich potrzeb i
            bezwarunkowa akceptacja potrzeb dziecka, dlatego, ze dojrzala do
            tego, ze sprawia jej to przyjemnosc , ze to lubi, ze jest to jej
            wybor, a nie koniecznosc zyciowa. Sama do tego doroslam dopiero
            przy trzecim dziecku i to bylo jak olsnienie: aha! Bycie mama to
            calkiem fajna sprawa! Mozna sie delektowac kazda chwila spedzana z
            dzieckiem i nie wiaze sie to z uczuciem uwiazania i posiadania kuli
            u nogi!
          • joannaiwa Re: list dojrzałej matki do młodej matki 07.05.09, 21:42
            "nie mam jej przy sobie 24h na dobę tylko dla tego że za 4 lata pójdzie do podc
            > tawówki"

            Słuchaj, Ty mówisz o 2 letnim dziecku, a my o malutkim niemowlaczku przez kilka miesięcy po urodzeniu (pełna symbioza) i aktywnej obecności w okresie późniejszym - ale niekoniecznie 24h na dobę. Jak mój syn miał 2 lata wróciłam do pracy i to na 6 godzin - zostaje wtedy z dziadkami. Jak widać więc kolejne nieporozumienie co do tego, o czym tak naprawdę pisze autorka listu.
      • srebrnarybka Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 14:23
        A ja nie chciałabym być dzieckiem takiej kobiety. Bo to straszne -
        istnieć tylko dla zaspokojenia potrzeb emocjonalnych matki.
        • mruwa9 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 15:51
          eee... nic nie rozumiecie....
          • midla Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 16:11
            no, zadziwiające smile
            A ten topos z matką, która zaspokaja swoje potrzeby emocjonalne -
            jaki psycholog od hodowania dzieci to wymyslił? Świetne
            wytłumaczenie na wszystko...
        • jola_ep Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 16:55
          > A ja nie chciałabym być dzieckiem takiej kobiety. Bo to straszne -
          > istnieć tylko dla zaspokojenia potrzeb emocjonalnych matki.

          Czy jeśli ktoś zaspokaja jakieś moje potrzeby, to jest to dla niego straszne? Ogranicza jego egzystencję? W życiu więzy emocjonalne łączą mnie z różnymi osobami, choćby z moim mężem. To straszne - on nawet nie wie, że istnieje, aby zaspokajać moje potrzeby wink


          Ja nie chciałam mieć zbyt szybko dzieci. Wiedziałam, że wiąże się to z obowiązkami. Spodziewałam się, że będę miała mało czasu. W ciążę zaszłam - przypadkiem. Co prawda pora była odpowiednia (24 lata), a ja zaczynałam się już oglądać z kobietami z brzuszkiem i jakby ... tęsknić wink Ostatecznie cieszyłam się bardzo z dwóch kresek smile A potem martwiłam się i przeżywałam: utratę wolności, mój brak czasu itd. itp. Taką wizję macierzyństwa wyniosłam z mojej rodziny. Wtedy zresztą nawet gazetki o dzieciach pisały o karmieniu na żądanie, zaspokajaniu potrzeb psychicznych dziecka itd. To był czas, gdy odkręcali lansowany wcześniej "zimny wychów".

          Urodziłam. Patrzyłam na to maleństwo i z przerażeniem stwierdziłam, że nic nie czuję... Wiedziałam jednak (czułam), że miłość wzrasta stopniowo i trzeba dać jej czas. Karmiłam moje super wymagające dziecko, tuliłam, bo ona ani chwilki nie mogła być sama (chyba, że spała). Byłyśmy razem... Aż którego dnia odkryłam, że łączy nas unikalna więź. Miała wtedy jakiś miesiąc. Pamiętam, że zawsze zostawiałam ją na półgodzinki, gdy wracał mój mąż z pracy i wyrywałam się na wolność. A tego dnia poprosiłam go, aby zniósł mi wózek i poszłam na mój spacerniak razem z nią. Nie czułam potrzeby "wyrywania się na wolność". Byłyśmy w pewnym sensie jednością.

          To taki naturalny etap. Może rodzi się wtedy, gdy jesteśmy gotowe na skupieniu się na naszym dziecku. Wzrasta powoli wraz z godzinami spędzonymi razem: bo karmienie, kołysanie, wspólny sen.
          Warto przeżyć w pełni nasze macierzyństwo. Dziecko psychicznie jest jednością z matką (bliską osobą) w pierwszym półroczu swojego życia.
          Nie można powiedzieć: "to straszne - istnieć tylko dla zaspokojenia potrzeb emocjonalnych matki" - bo on traktuje matkę jako przedłużenie własnej osoby smile Czy to staszne, że SAMI zaspokajamy swoje potrzeby, także emocjalne? Podobno to taki etap, który ma kluczowe znaczenie dla przyszłego poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości. Mogę, potrafię, umiem smile

          Życie ma swój naturalny rytm. Także macierzyństwo i dorastanie. Każda rzecz ma swoje miejscie i nie powinniśmy obawiać się tego, że tu i teraz żyjemy w zgodzie z tym rytmem, bo nasze zachowanie lub zachowanie dziecka za rok, dwa byłoby problemem. Jest czas jedności, a potem następuje czas oddzielania się. Gdybym moje nastoletnie dziecko traktowała tak, jak wtedy, gdy miało 3 miesiące, to pewnie byłby jakiś problem wink

          Nieżyjąca już pani redaktor z miesięcznika "Twoje dziecko" pisała, że jeśli matka nie nasyci się swoim macierzyństwem wtedy, gdy jej dzieci są małe, to potem ta potrzeba odezwie się i będzie bardziej skłonna do bycia zaborczą babcią. Ale jej czas już minął... a ona go nie wykorzystała...

          Pozdrawiam
          Jola
          • srebrnarybka Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 17:23
            Oczywiście, że każda osoba, którą kochamy z wzajemnością, zaspokaja
            nasze potrzeby emocjonalne. Ale nie może być tak, że JEDYNYM celem
            istnienia dziecka jest zaspokojenie potrzeb emocjonanych matki i że
            matka jest całym światem dla dziecka, a tak jest w cytowanym liście
            To niestety może zostać na całe życie, bo człowiek przez całe życie
            nie może być związany emocjonalnie tylko z jednym innym człowiekiem.
            Nawet niemowlak z matką. A na dodatek opisywany w liście układ jest
            niesymetryczny: to matka świadomie dąży do tego, by wypełnić dziecku
            cały jego świat, bo widocznie odczuwa pustkę, a dziecka nie pyta,
            czy ono chce, by matka była dla niego całym światem.
            • jola_ep Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 19:23
              > Ale nie może być tak, że JEDYNYM celem
              > istnienia dziecka jest zaspokojenie potrzeb emocjonanych matki
              > i że
              > matka jest całym światem dla dziecka

              A gdzie to wyczytałaś? Zacytuj proszę fragment, bo ja nie widzę tego.

              Ja odczytałam coś takiego:
              ">bo ja to amelka, a amelka to ja.
              fantastyczna kilkumiesięczna symbioza."

              I taka symbioza jest czymś zupełnie naturalnym na tym etapie. Tak postrzega swój związek z matką dziecko. Dla dziecka ono i matka to jedno i to samo. Dopiero gdy będzie starsze, odkryje, że za nogą nic już z JEGO nie ma, a niedługo potem zrozumie, że matka jest od niego niezależna i może go opuścić. Przejdzie do etapu "lęku separacyjnego".

              Zauważ, że jest mowa o "kilkumiesięcznej" symbiozie - jej czas jest ograniczony.

              Ważne jest, aby nasze macierzyństwo wzrastało wraz z dzieckiem, zmieniało się. Każdy czas ma swój urok i czar smile Moje dziecko ma już za sobą etap szukania innych autorytetów. Mnie to nie martwi, wręcz przeciwnie, cieszę się, że nadal jestem wśród nichwink Dorasta, ma swoje własne przemyślenia. Mogę z nim podyskutować, obejrzeć świat jej oczami, wspomóc może nawet moim doświadczeniem (byle nie nachalnie wink )

              Jeśli już, to nie bardzo podoba mi takie nieco pesymistycznie spojrzenie w przyszłość. Ale z drugiej strony jeśli Amelka jest niemowlakiem, to jej matka ma na razie prawo do takiego spojrzenia.

              > A na dodatek opisywany w liście układ jest
              > niesymetryczny: to matka świadomie dąży do tego, by wypełnić dziecku
              > cały jego świat, bo widocznie odczuwa pustkę, a dziecka nie pyta,
              > czy ono chce, by matka była dla niego całym światem.

              Twoja interpetacja smile
              Ja mam nieco inną, bo przeżywałam taką jedność. I uwierz mi: nie odczuwałam pustki, miałam i mam kochającego męża, interesującą pracę i hobby. Nie dążyłam też świadomie, aby wypełnić dziecku cały świat. Wręcz przeciwnie wink Zwyczajnie podążałam za jego potrzebami.

              Pozdrawiam
              Jola
            • basiak36 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 21:36
              srebrnarybka napisała:

              > Oczywiście, że każda osoba, którą kochamy z wzajemnością, zaspokaja
              > nasze potrzeby emocjonalne. Ale nie może być tak, że JEDYNYM celem
              > istnienia dziecka jest zaspokojenie potrzeb emocjonanych matki i że
              > matka jest całym światem dla dziecka, a tak jest w cytowanym liście
              > To niestety może zostać na całe życie, bo człowiek przez całe życie
              > nie może być związany emocjonalnie tylko z jednym innym człowiekiem.
              > Nawet niemowlak z matką.

              Ale po to aby tego niezdrowego związku emocjonalnego w przyszłoci nie było -ten
              związek na początku musi byc dlatego taki ącisly i bliski...
              Na początku dla noworodka ono i matka to jedność, dopiero z czasem zaczyna sobie
              zdawać sprawe ze jest odrebną istotą, pojawia sie lęk separacyjny. I z tym
              lękiem separacyjnym, często zamiast umożliwić dziecku łagodne przejście tego
              etapu -zmuszamy je do tego aby przeszły przez to w przyspieszonym tempie, wedlug
              naszego widzimisię.
              Dla dziecka matka jest całym światem i dopiero w pewnym momencie dziecko zaczyna
              sie separować, najpierw na krotkie chwile, i zaraz wraca z powrotem. Z czasem na
              dłuzej. Zmuszanie żeby separowało sie szybciej niz może, jest tak samo
              niewlaściwe jak niepozwalanie na tę separację.

              Ale nie zauważylam w tym liście żeby ta matka w jakiś sposob hamowala naturalna
              cheć separacji dziecka. Po prostu dostrzega potrzeby swojego dziecka i wychodzi
              nim naprzeciw.
              Być moze wielu z nas się tak wydaje, bo niestety stało sie to jakąś norma ze
              uważamy iz dziecko trzeba trenować w samodzielnym spaniu, w nauce nocnika zanim
              jest gotowe, inaczej bedzie 'za pozno'. I pozwalanie na to aby czekać az dziecko
              będzie gotowe, kojarzy sie z jakąś nadopiekuńczościa, nie wiem.

              I według mnie o tym jest ten list. O matce która ma odwagę przyznać się do tego
              ze przy pierwszym dziecku bylo jej zbyt spieszno aby cieszyć sie macierzynstwem.
              Ja tez tak mam, pierwsze dziecko to był pęd ku temu zeby w końcu się trochę
              usamodzielniło, spało samo itp A potem do mnie dotarło że dzieci i tak wyrastają
              szybciej niż nam sie wydaje.. i przestałam się spieszyć. I jak przestałam to mam
              wrażenie że mi dzieci jeszcze szybciej rosnąsmile
              • bj32 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 07.05.09, 12:26
                Po pierwsze: widzę jak to "niehamowanie" będzie wyglądało w
                przyszłości... Skoro różnica w opiece nad starszymi dziewczynkami i
                Amelką jest już teraz tak dramatyczna, to potem będzie jeszcze
                gorzej.
                Po drugie: co ze starszymi dziewczynkami? Spakowane i lecą już do
                Toronto? Bo skoro kochająca mamusia całe swoje życie i miłość
                zainwestowała w Amelkę, to tamte dalej olewa...
                • basiak36 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 07.05.09, 19:59
                  bj32 napisała:

                  > Po pierwsze: widzę jak to "niehamowanie" będzie wyglądało w
                  > przyszłości... Skoro różnica w opiece nad starszymi dziewczynkami i
                  > Amelką jest już teraz tak dramatyczna, to potem będzie jeszcze
                  > gorzej.

                  A na czym to ma polegac? Czy jesli popelnilam bledy przy pierwszym dziecku to
                  musze popelnic je przy drugim zeby nie bylo 'dramatycznej' roznicy? Nie bardzo
                  rozumiem.
                  Nie moge po prostu wyciagnac wnioskow i zmienic nastawienia do dzieci?
                  Moj starszy syn tez zyskuje na tym czego sie nauczylam podczas bycia i jego mama
                  i jego siostry.

                  • bj32 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 13.05.09, 19:35
                    Ale z listu nie wynika, zeby starsze dziewczynki korzystały;]
                    Nie chodzi o popełnianie tych samych błędów, a o popadanie ze
                    skrajności w skrajność. A to właśnie wynika z listu: "tamte
                    zaniedbywałam, bo hulałam [i dalej zaniedbuję, bo mam te
                    najmłodszą], w najmłodszą wkładam całą siebie [i zawsze tak będzie -
                    bedę ja tulić i ściskać i nigdy jej nie opuszczę]".
                    Tak ja to widzę.
                    • eloradanan Re: list dojrzałej matki do młodej matki 13.05.09, 21:31
                      oh sama prawda,u nas tez tak samo,dopiero po kolejnym..kazdy dzien,seunda taka
                      cenna,bo juz zabki..bo juz znaczy ze rosnie i cza snieodwracalnie mija ..dzieki
                      za ten listsmile
                    • basiak36 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 14.05.09, 23:54
                      bj32 napisała:

                      > Ale z listu nie wynika, zeby starsze dziewczynki korzystały;]
                      > Nie chodzi o popełnianie tych samych błędów, a o popadanie ze
                      > skrajności w skrajność. A to właśnie wynika z listu: "tamte
                      > zaniedbywałam, bo hulałam [i dalej zaniedbuję, bo mam te
                      > najmłodszą],

                      To ja podobnie, ale bez tego "i dalej zaniedbuje"smile Przyznaje ze hulala i w
                      ogole ale nie pisze nic co by swiadczylo o tym ze zaniedbujesmile
                • fizula Re: list dojrzałej matki do młodej matki 14.05.09, 23:21
                  bj32 napisała:

                  > Po pierwsze: widzę jak to "niehamowanie" będzie wyglądało w
                  > przyszłości... Skoro różnica w opiece nad starszymi dziewczynkami
                  i
                  > Amelką jest już teraz tak dramatyczna, to potem będzie jeszcze
                  > gorzej.

                  Moim zdaniem, z listu nie wynika taki dalszy ciąg. Zależy to od
                  konkretnej matki i dziecka.
                  Ja w sumie też mogłabym się identyfikować trochę z tym listem (z
                  tymże różnicę między dziećmi mam mniejszą i trójkę, a nie dwójkę
                  dzieci). Ale wydaje mi się, że dobra relacja mamy z młodszym
                  dzieckiem może równie dobrze pozytywnie wpływać na relację ze
                  starszakiem. Dlaczego?- bo matka jest spokojniejsza, bardziej
                  odprężona harmonijną opieką z maluszkiem, a przez to ma więcej sił
                  na troskę o dobrą relację ze starszym dzieckiem. Czy uważasz, że
                  więcej sił by miała na inwestowanie w starszą pociechę, gdyby
                  toczyła walki z maluchem. A z niemowlęciem jest o co walczyć: czego
                  nie śpi w nocy, a powinien? czego nie jada regularnie według zegarka
                  matki? czego domaga się na rączki, do chusty itd.? Piszę to
                  oczywiście z takim przekąsem. Oczywiście, gdy się nie walczy z tymi
                  potrzebami niemowlęcia, nie tresuje go, a dopasowuje wzajemnie do
                  swoich potrzeb (oczywiście matka ma większą zdolność dostosowania
                  się, dziecko ma jeszcze ograniczone te zdolności ze względu na
                  stopień rozwoju) to i dziecko, i matka są spokojniejsze.
                  Ja mam, BJ32, właśnie zupełnie odmienne doświadczenia niż wyrażone
                  przez Ciebie obawy. Widzę teraz jeszcze wyraźniej, że się za bardzo
                  śpieszyłam z wypychaniem w samodzielność najstarszej córy. Widzę to
                  i tym współczuję jej. Stąd też wyraźniej dostrzegam jej ogromną
                  potrzebę bliskości, zrekompensowania tego.

                  > Po drugie: co ze starszymi dziewczynkami? Spakowane i lecą już do
                  > Toronto? Bo skoro kochająca mamusia całe swoje życie i miłość
                  > zainwestowała w Amelkę, to tamte dalej olewa...

                  Właśnie odwrotnie: starsze dzieci tym bardziej jest się w stanie
                  kochać, gdy tej miłości nauczyło się więcej w opiece nad
                  młodszymi. Oczywiście o ile się chce. Bo jak się nie chce to nic nie
                  pomoże.
            • joannaiwa Re: list dojrzałej matki do młodej matki 07.05.09, 21:44
              Srebrna rybko - ustaliłyśmy już kiedyś że nie masz dzieci. Zapewniam Cię, że jako osoba bezdzietna opacznie interpretujesz przesłanie listu.
    • ewela38 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 06.05.09, 17:56
      Podpisuje się również. Pierwsze dziecko urodziłam mając 23 lata, drugie po 14
      latach mając 37 lat. Dokładnie przeżywam to tak jak opisałaś!
    • abiela Re: list dojrzałej matki do młodej matki 07.05.09, 14:04
      Pierwsze dziecko urodziłam tuż przed trzydziestymi urodzinami i
      właśnie tak od początku to widzę, jak opisuję mama w liście. Dla
      mnie mniejw ięcej kwintesencja macierzyństwa.
      • natalka_12_pl Re: list dojrzałej matki do młodej matki 08.05.09, 13:19
        bardzo piękny list tak się popłakałam że aż mnie w gardle ściska mam
        25 lat i dopiero po przeczytaniu tego listu zrozumialam jakie błędy
        popełniam w wychowaniu córki bardzo ci dziękuję za te piękne słowa
        mam nadzieję że i ja będę potrafić się cieszyć zmacieżyństwa tak jak
        ty i życzę wszystkim mamom cierpliwości
        • fizula Re: list dojrzałej matki do młodej matki 09.05.09, 12:44
          Mi się też podoba ten list początkowy, ale widzę też drugą stronę
          medalu. Mamy niedoświadczone korzystają z rad, premyśleń bardziej
          doświadczonych. Ale z drugiej strony uważam, że i matka doświadczona
          może sporo się nauczyć od młodej, niedoświadczonej, jeśli tylko
          chce. Od każdego da się zaczerpnąć jakąś naukę: trzeba tylko
          otwarcia się na siebie i objęcia refleksją innych niż nasze
          doświadczeń. Ja np. bardzo dużo korzystam ze spotkań grupy wsparcia
          dla mam karmiących, chociaż jestem tam najstarsza i najobfitsza,
          jeśli chodzi o liczbę potomstwa.
          • asia889 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 09.05.09, 20:43
            Mi się bardzo spodobał list. Czytałam go już wcześniej. Wzruszający. Jestem
            starą matką i mam podobne odczucia. Chyba z wiekiem zmieniają się priorytety
            (ważniejsze są potrzeby dziecka niż własne). Również z kolejnym dzieckiem mamy
            więcej cierpliwości i wyrozumiałości dla malucha, uczymy się jak dobrze
            postępować z dzieckiem, właściwie odczytywać jego potrzeby. Poza tym miłość do
            niemowlaka nie ogranicza miłości do starszych dzieci, bo przecież kocha się
            wszystkie dzieci bardzo mocno (jak bardzo poznaje się dopiero, gdy zostaje się
            matką), tylko na najstarszym/najstarszych człowiek się uczył.
    • spejsik2 Re: list dojrzałej matki do młodej matki 15.05.09, 09:40
      dziekuje za przypomnienie tego listu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka