gajasirocco 05.02.06, 17:17 5.02.-Radio3-audycja od 17,20 Słuchajcie i podzielcie się opiniami Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 06.02.06, 12:25 A może zrobimy naszą forumową listę małżeństw mieszanych???????? Wypowiadajcie się, z czym macie problemy, co Was złości, co pomaga przetrwać, czego powinni się inni wystrzegać (może jakieś rady dla najświeższych małżeństw) By Wam było raźniej, to jako pierwsza się przyznaję -żyję w związku z obcokrajowcem (inny kraj, inna religia), a owocem naszego związku jest cudowna Beduinka i nasz rzadko pojawiający się (ale często pomagający w Karawanseraju) forumowiec Michał! Odpowiedz Link
kkaminska Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 06.02.06, 18:04 To ja druga. Mieszkam w Egipcie. Od maja 2005 roku moim towarzyszem zycia jest Egipcjanin. Co mnie w nim kreci : luzne podejscie do zycia, sniada cera, romantyzm, aktywnosc(roznie pojmowana ;)), to ze traktuje mnie jak swoj najwiekszy skarb na codzien , nie tylko od swieta, ze jest opiekunczy, czuly,dowcipny i nie jest zagorzalym muzulmaninem i egipcjaninem (szanuje moja religie, moja kulture, jest zainteresowany poszerzaniem swojej wiedzy o moim kraju, jezyku, kulturze) no i jeszcze duzo innych ;) Co mnie denerwuje : luzne podejscie do zycia (;)), papierochy, to ze dla niego 5 minut to co najmniej pol godziny, to ze czasami jest nadaktywny ;) ,to ze do wszystkiego jada frytki, i to ze czasami mowi "kochanie bliiiis" oraz "sikisty" Ale generalnie bardzo go kocham (z wzajemnoscia)i to nam pomaga przetrwac wszelkie burze. No i musze przyznac uczciwie, ze podczas klotni to on zawsze wyciaga pierwszy reke. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 06.02.06, 18:16 Gorąco pozdrawiam Ciebie i Twojego towarzysza życia (no i całą ukochaną Hurghadę, a teraz płaczemy razem z Wami po katastrofie-nadal nie mogę się otrząsnąć) Odpowiedz Link
pam_pa_ram_pam Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 07.02.06, 15:18 Już to wiele razy pisano w róznych miejscach. Inteligencja jest ponadnarodowa i ponadkulturowa. Łatwiej sobie wyobrazić zgodny i szczęśliwy związek polskiego lekarza z lekarskiej rodziny i murzyńskiej architektki, córki architektów z Martyniki niż związek tego samego polskiego lekarza z polską wiejską dziołchą z 4 klasami skoły podstawowej i 4 ocalałymi zębami, czy na ten przykład związek tej samej Murzynki z jakimś lokalnym robotnikiem rolnym wycinającym maczetą trzcinę cukrową... Odpowiedz Link
kkaminska Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 07.02.06, 22:07 Ach zapomnialam dodac co jeszcze nam pomaga. Otoz czesto jak sie klocimy Hamada mowi do mnie oczywiscie po polsku: Do cholery no ! A mowi to z takim akcentem , ze nie ma rady musze parsknac smiechem i moge o klotni zapomniec ;) Odpowiedz Link
beduinka Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 07.02.06, 16:46 gajasirocco napisała: > By Wam było raźniej, to jako pierwsza się przyznaję -żyję w związku z > obcokrajowcem (inny kraj, inna religia), a owocem naszego związku jest cudowna > Beduinka i nasz rzadko pojawiający się (ale często pomagający w Karawanseraju) > forumowiec Michał! czy dowiem sie tutaj czegos nowego? Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 07.02.06, 17:12 Nie, wszystko po staremu (źle zrozumiałaś-miałam siebie na myśli, to ja przecież z innego kraju, ale przecież znasz historię swojej rodziny) Odpowiedz Link
beduinka Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 07.02.06, 17:38 gajasirocco napisała: > Nie, wszystko po staremu (źle zrozumiałaś-miałam siebie na myśli, to ja > przecież z innego kraju, ale przecież znasz historię swojej rodziny) uff... a juz sie balam jakis rewelacji jak cie ciekawi jak teraz twoja corka wyglada - to zajrzyj na galerie Odpowiedz Link
youmou Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 08.02.06, 19:43 O kurcze, ale ciekawa historia tu sie kryje ;) Moze zdradzicie? Uwielbiam historie zwiazkow mieszanych... Sama jestem w zwiazku z prawoslawnym Ukraincem z Ukrainy. Poznalismy sie na Pomaranczowej Rewolucji. Teraz wlasnie mamy kryzys, ale moze jakos z tego wyjdziemy obronna reka. Jak sie naprostuje, to napisze, co w nim lubie ;) Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 08.02.06, 20:59 To rozkręcajcie temacik. Czy tylko 3 związki mieszane mamy na tym forum????? A może tylko my jesteśmy takie odważne, by się przyznać???? Odpowiedz Link
jolietta Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 09.02.06, 00:36 No coz, wiec moze i ja sprobuje sie zakwalifikowac do tej grupy, poniewaz jestem w szczeslwiym zwiazku z Algierczykiem, niestety jeszcze nie zyjemy razem, bo ja tu a on tam, i jeszcze jakis czas tak bedzie, bo musimy oboje studia skonczyc. Z tego powodu tez sie nie wypowiadalam, bo wiem ze dla wielu ludzi zwiazek na odleglosc nie jest prawdziwym zwiazkiem. Ale ze dzis mija dokladnie poltora roku od kiedy sie poznalismy i wszystko jest na jak najlepszej drodze (no moze oprocz przychylnosci ambasady Algierii do przyznania mi wizy :P), postanowilam sie przelamac :) Nasze wspolne 'zycie' opiera sie narazie tylko na telefonach, smsach, mailach, nieocenionym skypie i 2 tygodniowych randkach w egzotycznych miejscach, ktore mimo ich niesamowitego romantycznego ladunku, bez wahania zamienilabym na zwykla proze codziennego zycia. Wydaje mi sie ze najwazniejsza w zwiazku z osoba z innej kultury jest wzajemna otwartosc na siebie, swiat, szacunek dla wyznawanych wartosci i dobre poczucie humoru :) Wtedy ta odmiennosc nie jest przeszkoda ale staje sie czyms dodatkowo fascynujacym i ciekawym. Ja wlasnie w osobie z tej innej kultury dopiero odnalazlam czlowieka o tych samych marzeniach, odczuciach, podobnych wartosciach. Kiedy jestemy razem mozemy poznawac i postrzegac swiat w 3 wymiarach, wspolnym dla nas obojga, moim polskim i jego algierskim. Wspaniale jest to jak mozemy sie wymieniac spostrzezeniami, jak potrafimy smiac sie z tego jak czasem moga byc dimetralnie rozne. Mysle, ze to czy zwiazek ma szanse czy nie, zalezy w duzej mierze od rodzaju osobowosci czlowieka, w mniejszej od tego czy wywodza sie z tego samego dziedzictwa kulturowego. Ale to sa tylko przemyslenia raczkujacego w tej kwestii, weryfikacja nastapi za kilka lat :P Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 09.02.06, 09:39 Jak miło sięczyta to Twoje raczkowania! Trzymam kciuki za Wasz związek!!! Odpowiedz Link
niqaab Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 09.02.06, 10:56 Byłam świadkiem pewnej naprawdę pięknej i jednocześnie tragicznej historii takiego związku. Lotnik z Libii i Polka, wiele lat razem - ale nie dostali zgody na ślub od szefa rządu... W końcu po wielu latach poukładali sobie życie z innymi ludźmi, nie do końca szczęśliwie (bo ciężko żyć ze świadomością, że straciło się kogoś kochanego nie z własnej winy)... wiele lat po rozstaniu były listy, próby spotkań... Niestety, polityczna rzeczywistość wygrała. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 09.02.06, 11:28 Miłość nie zawsze zwycięża...jeszcze jest nasza brutalna rzeczywistość, biurokracja, wrogość środowiska, przesądy... Ale wszystkich "mieszańcom" trzymam kciuki i życzę wytrwałości! Odpowiedz Link
maiysa Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 09.02.06, 17:05 Miejmy nadzieję, że im więcej takich mieszanych związków tym bardziej społeczeństwo będzie się przyzwyczajać i z czasem zacznie traktować takie pary normalnie, bez uprzedzeń. I wszystkim uda się zwalczyć piętrzące się problemy z biurokracją i nie tylko. Odpukać jak na razie z mężem nie mieliśmy jakiś strasznych problemów w tych aspektach, chociaż zawsze jakieś drobne nieprzyjemności się pojawiają. Dla zainteresowanych związkami z muzułmanami lub Arabami to istnieje forum tematyczne o związkach międzykulturowych www.salam.fora.pl Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 09.02.06, 17:55 Dzięki za ciekawy link! Odpowiedz Link
kiranna Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 09.02.06, 23:15 Jak sie zyje z obcokrajowcem? Mnie sie zyje dobrze, choc nigdy nie planowalam slubu z cudzoziemcem. Wlasnie mija 12 rocznica naszego zwiazku i mojego mieszkania w Turcji :) Nie ominely nas wzloty i upadki, to jasne, ale ogolny bilans jest na plus. No i gdyby nie ten facet, to nie byloby Bartusia na swiecie :) Z roku na rok jestem coraz bardziej przekonana, ze moj maz byl mi po prostu pisany i nie pojawil sie w moim zyciu przypadkiem. Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 11:16 Witajcie!!:) Ja rowniez zyje z obcokrajowcem saudyjczykiem i powiem szczerze ze jestem bardzo szczesliwa:)mieszkamy w arabi saudyjskiej.. wiadomo ze znowu tak zawsze nie jest kolorowo ale uklada nam sie:) jestesmy ze soba juz 5 lat mamy poltoraroczna corke i obecnie jestem w 5 miesiacu ciazy z drugim dzieckiem:) Moj maz jest cudownym czlowiekiem gdybym miala wybrac jeszcze raz zrobilabym to samo chociaz wiele osob z mojej rodziny bylo przeciwne malzenstwu z arabem to moim zdaniem jest to naprawde cudowne:) Tworzymy mila rodzinke i wiadomo jak w kazdym malzenstwie czasem sie klocimy ale po 2 godzinach jest juz dobrze bo my nie potrafimy dluzej niz te 2 godziny sie do siebie nieodzywac:) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 11:52 A jak się mieszka w AS? Jak rozumiem jesteś muzułmanką? Życzę Wam samych radosnych chwil:)) Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 12:05 Cieszę się z Twojego szczęścia. Życzę Twojej rodzince wszytkiego najlepszego, zaglądaj do nas częściej, opisuj swoje życie, jak sobie radzisz...całusy dla córeczki (jak ma na imię?) Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 12:29 Witajcie!!:) Jak sie zyje w AS musze powiedziec ze calkiem fajnie:) ja nie nazekam..:) Rodzina mnie akceptuje wrecz wszyscy stoja za mna co tez mnie bardzo cieszy bo zadko to sie zdarza mam tu kilka kolezanek europejek i ona tak dobrze jak ja nie maja..zalezy tez od ludzi na jakich sie trafi:) Ja nie przyjelam wiary meza chociaz obchodze z nimi wszystkie swieta.. szanuje jego religie i religie calej rodziny ale nikt nie ma do mnie zalu o to ze sie nie zdecydowalam...moze kiedys na razie jeszcze nie.. Dziekuje za zyczenia i wzajemnie dla Was wszystkich:) Corka ma na imie Leila:) Niedawno dowiedzialam sie ze istnieje takie forum wiec postanowilam ze moze popisze cos o sobie:) w koncu jest tu wielel osob zainteresowanych zyciem w krajach arabskich:) i obiecuje ze napewno bede pisala czesto:) Teraz mam chwilke bo moja Leila spi:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 12:35 Pozdrowienia dla Ciebie i pisz często!:) Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 12:38 Ok obiecuje ze jesli tylko bede miala chwilke czasu napewno bede pisala:) tylko troche trudno jest pisac o sobie....:) Jakby ktos zadawal pytania bylo latwiej:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 12:40 Jeszcze tylko zapytam...jak Ci idzie nauka arabskiego?:)) Bo dla nas mieszkających w Bolandzie to wciąż czarna magia... Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 12:43 hmm szczerze to roznie z tym bywa raczej czesto bo ja nie moge sie tego nauczyc... ciezko mi to idzie wole gadac po angielsku a ze cala rodzina mowi swietnie po angielsku to nie jestem az tak do tego zmuszona ale ucze sie..fakt faktem ze za dobrze jeszcze nie umiem ale jakos naprawde nie moge sie przekonac do tego jezyka:)to dziwne wiem.. ale co ja na to poradze!:) Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 12:59 U nas teraz śnieg sypie....a jaką Ty masz pogodę? Męża poznałaś w Polsce, czy na obczyźnie? A Twoja polska rodzina zaakceptowała Twoje szczęście w tak odległym kraju? Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 12.02.06, 13:27 Witaj! U nas jest teraz +23 stopnie cieplo .. Meza poznalam w Kanadzie gdzie studiowal i tak sie to wszystko zaczelo:) Co do mojej rodziny... poznali mojego meza polubili ale sama rozumiesz obawy pewne byly szczegolnie mama bo tato mniej sam meszkal przez kilka lat w Libii... No ale decyzja naleza do mnie ja bardzo kochalam meza i nadal kocham wiec nie widzialam swiata poza nim:) i decyzja w sumie byla juz pewna na 100% pojechalismy tylko powiedziec o tym moim rodzica.. A teraz juz wszyscy wiedza ze miedzy nami jest dobrze ze mnie nie bije itp ze nie ma innej zony i ze sie kochamy:) mama jest u nas dosc czesto bo teskni za nami a szczegolnie za Leila:) ja do Polski tez staram sie latac z Leila bo moj maz pracuje i nie zawsze ma czas zeby z nami poleciec. Chce zeby Leila znala kraj w ktorym ja sie wychowalam i zeby poznala nasza kulture i jezyk:) moze mi sie to uda:) Dalsza rodzina jednynie mowila ze mnie sprzedali moi rodzice itp.. co oczywiscie nie jest prawda ale ludzie gadaja zeby gadac a jeszcze jak nie znaja czlowiek lub moi rodzice nie chca mowic co tam u nas itp to plotki sa coraz bardziej niestworzone ale ja sie tym nie przejmuje bo wazne jest to co ja wiem:) A co u Ciebie? Pozdrawiam Ide juz bo moja ksiezniczka sie obudzila:) Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 11:26 Witajcie!!:) Mam chwilke wiec cos moze napisze:) Wczoraj wieczorem moj maz sprawdzal e-mail i mowi ze ktos z Polski do mnie napisal... okazalo sie ze to moja kolezanka ktora nie odzywala sie przez wiele lat a kiedy dowiedziala sie ze mieszkam w AS postanowila napisac mi dlugi list o tym jacy to Arabowie sa zli itp.. troche bylam w szoku bo w sumie to nie jest jej sprawa i nikt jej nie powiedzial ze jest mi zle... poza tym jak moj maz mialby byc zly to juz dawno by to pokazal... napisala zebym lepiej wracala do Polski bo w Polsce bedzie mi duzo lepiej niz w AS a skad ona to moze wiedziec gdzie bedzie mi lepiej, zastanawiam sie czemu ludzie tacy sa.. ?? Ale koniec z takimi zalami..:) Dzis rano postanowilam zadzwonic do rodzicow i moja Leila powiedziala po polsku Kocham Cie!!:):) jestem z niej dumna bo do tej pory mowila pojedyncze slowa po angielsku arabku po polsku zadziej no i nie przez telefon:) jak moja mama przylatuje czy my lecimy do Polsku do Leila wtedy cos mowi po polsku..:) U nas juz 13:25 niedlugo Leila pojdzie spac wiec bede miala troszke czasu dla siebie a moze tez pojde spac ostanio moja corka wstaje juz przed 5 rano...wiec tak kolo 14 jest juz tak zmeczona ze idzie spac na 2-3 godzinki:) Na dzis to chyba tyle chociaz bede jeszcze na internecie wiec jesli ktos ma jakies pytania to piszcie:) ja odpisze Pozdrawiam serdecznie i cieplo!:) Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 12:02 Pięknie sobie radzi Twoja księzniczka. To teraz ją szybko naucz klikać na klawiaturze i będzie naszą najmłodszą forumowiczką i prześcignie Tetyska i małego Bartusia z Istambułu. (u nas trwają wyścigi o miano forumowego młodzika) Całuski dla Was wszystkich z mroźnej W-wy! I nie przejmuj się plotkami z Polski, bo zycie jest Twoje i to Ty powinnaś być szczcęsliwa z kim chcesz i gdzie chcesz!!! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 12:50 WItaj!:) No tylko moja Leila cos woli np lalki niz komputer:) ale moze sie uda:)heh Wlasnie spi.. jeszcze a ja odpoczywam bo niezly wycisk czasem daje naprawd:) a ja brzuszek mam juz coraz wiekszy..:) A plotkami sie nie przejmuje bo nie ma czym ludzie sie nie zmienia a ja nie chce kazdemu kto mysli ze moj maz mnie bije etc, tlumaczyc ze jest mi dobrze:) OO wlasnie moj maz przyjechal:) Pozdrawiam i piszcie wiecej!:) Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 15:02 Za pare lat będa klikać Bartek i Leila ze sobą:))) A co do języka jakim mówi dziecko w małżeństwie mieszanym....uważam że dzieci z takich związków mają dużo większe szanse na karierę zawodową. Bo przecież znając arabski, angielski i polski otwierają się drzwi do pracy w tych 3 krajach:)) Pozdrawiam! Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 16:07 No to Tetysku w klikaniu jesteś ciągle najmłodszy! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 16:59 Witajcie:) Tak masz racie ze dzieci z takich malzenstw maja wieksze szanse na kariere zawodowa:) ale te jezyki to jeszcze nie wszystko dobra szkola etc to tez podstawa:) Zobaczymy jak to z moja Leila bedzie no i z drugim jeszcze nie narodzonym:) a swoja droga ciekawe co urodze:)ale nie chcemy wiedziec wczesniej:))tak bylo tez z Leila do konca nie wiedzielismy co sie urodzi:):);) A Ty Tetysku ile masz lat jesli mozna wiedziec??:) No nic bede konczyla juz bo niedlugo tesciowa przyjedzie:) Pozdrawiam i napisze cos napewno jutro!:) Pozdrawiamy!! Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 17:09 ...mężczyzn o wiek nie pytamy...(jest najmłodszy i najaktywniejszy) ...pozdrowienia dla teściowej! Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 17:09 karinka26 napisała: > Witajcie:) > Tak masz racie ze dzieci z takich malzenstw maja wieksze szanse na kariere > zawodowa:) ale te jezyki to jeszcze nie wszystko dobra szkola etc to tez > podstawa:) Jasne:) > Zobaczymy jak to z moja Leila bedzie no i z drugim jeszcze nie narodzonym:) a > swoja droga ciekawe co urodze:)ale nie chcemy wiedziec wczesniej:))tak bylo tez > > z Leila do konca nie wiedzielismy co sie urodzi:):);) Taka niby-niespodzianka?:))) > A Ty Tetysku ile masz lat jesli mozna wiedziec??:) 15 > No nic bede konczyla juz bo niedlugo tesciowa przyjedzie:) > Pozdrawiam i napisze cos napewno jutro!:) > Pozdrawiamy!! Pozdrowienia dla Ciebie, rodziny i teściowej! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.02.06, 19:14 Witajcie!!:) Popelnilam gafe przepraszam:) Juz po wizycie tesciowej.. i siostry meza z swoja 6 dzieci ohh..:) bylo milo Leila juz wykapana tatus ja teraz usypia..:)zobaczymy jak mu pojdzie:) zazwyczaj o tej porze jest jeszcze w pracy..:)bo to mloda godzina 21:15:) Ja tez chyba niedlugo poloze sie spac bo znowu bede miala przed 5 rano pobudke:) Pozdrawiam bardzo serdecznie i cieplo:) Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 17.02.06, 11:01 Witajcie!! Przeprasza ze sie nie odzywalam ale mialam troszke zamieszania..:) Teraz juz wszystko jest ok i bede mogla czesciej sie odzywac!:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 17.02.06, 11:49 Miło Cię znów widzieć na forum-opisuj, co u Was słychać, jak Twoje zdrówko... Trzymamy kciuki, by wszystko układało się pomyślnie!!! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 17.02.06, 15:32 Witaj Gaju!! Coz u nas wszystko ok.. Moja corka daje nam ostanio niezle popalic.. A moje zdrowie to tak sobie wiesz koniec 5 miesiaca ciazy... strasznie bli mnie krzyz w sumie od 2 dni lezalam i nie ruszalam sie dobrze ze mamy nianie dla malej chociaz ta i tak do mnie przychodzila i plakala bo nie moglam sie ruszyc dzis juz jestm lepiej troche sie boje o dziecko.. ale mysle pozytywnie i mam nadzieje ze bedzie ok:) Pozdrawiam i ide sie polozyc Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 17.02.06, 15:42 Odpoczywaj,nie przemęczaj się- a już w maju pojawi się nowy forumowicz! Caluski dla córeczki! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 18.02.06, 10:26 Witajcie!! Ja naprawde sie oszczedzam bo wiem ze teraz dzidzius jest najwazniejszy:) Ale nie moge patrzec jak Leila za mna ciagle placze bo chce sie ze mna bawic etc... co zrobic:) teraz maz ma wolne wiec on sie zajmuje mala a ja leze caly czas chociaz bardzo tego nie lubie tzn nie lubie sie nudzic...:) No wlasnie nie wiadomo czy chlopiec czy dziewczynka:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 18.02.06, 11:49 No to uważaj na siebie, bo Twoje zdrowie i zdrowie dziecka najważniejsze! A jak wygląda służba zdrowia w AS? Pozdrawiam! Odpowiedz Link
dona21 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 22.02.06, 06:30 Hej, od roku jestem zona Syryjczyka ,poznalismy sie w Hiszpanii gdzie oboje mieszkalismy od dobrych kilku lat. Dzieki niemu uwierzylam ze znow moge byc szczesliwa i zyc z kims normalnie. Jak jego poznalam bylam 31 letniawdowa po przejsciach z dwoma corkami ,i raczej nie myslam o tym zeby sie z kims wiazac. Ale zycie wybralo dla mnie inny scenariusz i caly czas sie ciesze ze mialam mozliwosc spotkania jego w moim zyciu. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 22.02.06, 08:34 Gorąco pozdrawiam Ciebie i Twojego Syryjczyka, bo Syria poza Egiptem, to mój ukochany kraj, ludzie tam są cudowni, co widać po zachwytach naszej Beduinki! Odpowiedz Link
dona21 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 22.02.06, 10:33 Dziekuje za pozdrowienia,;)))napewno przekaze.I bede czestym gosciem na tym forum. Odpowiedz Link
dona21 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 22.02.06, 18:08 No nawet nie tylko nadzieje ..... raczej pewnosc. Pozdrawiam Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 22.02.06, 18:49 Witajcie!! Przez chwile sie nie odzywalam na forum ale ciaz cos mi nie sluzy ostanio.. niestety czuje sie kiepsko i praktycznie caly czas leze mam nadzieje ze bedzie wszystko ok moj lekarz mowi ze nie moge sie marwtic bo bedzie ok ale na wszelki wypadek zebym odpoczywala lezala i nie dzwigala... U nas wszystko ok ostanio wszyscy mnie odwedzaja no a za 4 dni przyleci moja mama zeby mi pomoc:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 22.02.06, 18:53 Uważaj na siebie, jesteśmy myślami z Tobą i trzymamy kciuki za Twoje maleństwo! Pozdrowionka dla pierworodnej, męża, teściowej i przylatującej mamusi!!! Odpowiedz Link
weasel_82 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 24.02.06, 17:48 Ja tylko chciałam Ci wytrwałości i sił życzyć :) 3-maj się dzielnie! :D Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 24.02.06, 22:48 Hello!!:) Dziekuje za pamiec o mnie:) Ja juz czuje sie naprawde dobrze to bylo jakby przejsciowe bo od wczoraj juz czuje sie duzoo lepiej :)nie wiem chyba wiadomosc ze mama przylatuje postawila mnie na nogi;) a dzis bylam u lekarza i stwierdzil ze nic nie widac juz po tym ze zle sie czulam czyli nie wiadomo co to bylo:) mam nadzieje ze sie nie powtorzy.A teraz zastanawiam sie co przygotowac na przyjazd mamy:) Leila ma sie dobrze moj kochany mezus rowniez:) Pozdrawiam was bardzoooo ale to bardzo serdecznie!!i jeszcze raz dzieki:) Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 24.02.06, 22:52 Hello:) I obyś była w takim stanie do końca! Wszystkiego najlepszego! Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 24.02.06, 22:54 Przesyłaliśmy Ci dobre fluidy, dlatego tak ładnie wyzdrowiałaś! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 25.02.06, 22:02 Witajcie!!:) Jak to milo wiedziec ze ktos o mnie mysli:) Faktycznie czuje sie naprawde swietnie zebym tylko nie zapeszyla;)jak juz mama bedzie mysle ze bede miala wiecej wolonego czasu na pisanie:) U nas wszystko ok:)maz juz w domu mimo wczesnej pory ale od kad zle sie czuje bardzooo sie tym przejmuje:) a Leilus w lozeczku smacznie spi!!:) Pozdrawiam Was cieplo i serdecznie!! Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 25.02.06, 23:03 A my mamy zlocik i wszyscy przesyłają buziaczki z Karawanseraju!!! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 25.02.06, 23:07 oh jak milo!:) Ja jak bede kiedys w PL to napewno was odwiedze;) tylko kiedy to bedzie.. ahh nie moge zasnac..:)wiec postanowilam wejsc na forum cos mi nie wygodnie na lozku;) Pozdrawam was bardzo serdecznie!!:) A w zlotach uczestncza tylko Polacy czy rowniez obcokrajowcy? Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 25.02.06, 23:28 Każdy może uczestniczyć-niezaleznie od narodowości, wyznania, koloru skóry, języka....nawet wieku! Zapraszam z rodzinką! Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 26.02.06, 13:11 Jak się masz? Wpadnij do nas kiedyś do Bulandy z mężem i dzieciaczkami:) Powiedz, jaki stosunek do Ciebie mają sąsiedzi, ludzie na ulicy? Pozdrowienia! Trzymaj się ciepło(jaka u Was temperatura)? :) Odpowiedz Link
amira_eg Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 26.02.06, 13:58 Ja odbiegne na chwilke od tematu z pytaniem o mapke forum, ktora mial przygotowac Tetys... Byl to dobry pomysl i przyznam, ze sama z niecierpliwoscia czekam bo mialam nadzieje poszukac osob, ktore blisko mnie moze mieszkaja... Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 26.02.06, 15:38 Niestety pomysł zrobienia mapki nie spotkał się z dużym zainteresowaniem. Zgłosiło się raptem kilka osób... Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 26.02.06, 15:21 Hey!!! Oj to napewno Was odwiedzimy jak wszyscy i w kazdym wieku super;)juz mowilam mezowi stwierdzil ze to swietny pomysl:) U mnie wszystko dobrze:) Co do sasiadow hmm szvczerze powiem ze nie znamy sie bo tu mury sa bardzoo wysokie od ogrodzenia tak zeby nikt nie mogl zobaczyc co robisz a w szczegolnosci chodzi o kobiety ktore wychodza na ogrod odkryte. Z tego co wiem to sasiadami naszymi sa saudyjczycy. wiec jakos ncgdy nie doszlo do spotkania:) wiecie jak jest samochodem spod samych drzwi wiec praktycznie nikt nas nie widzi:)Jesli chodzi o ulice to kazdy dla kazdego jest mily zreszta jak chyba w kazdym arabskim kraju zawsze spotykalam sie z milym odbiorem.MY jestesy dosc nowoczesnym malzenstwem jak dl ludzi tutejszych wiec moze i ludzie postrzegaja nas jakos inaczej ale ja sie tym nie przejmuje:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 01.03.06, 17:06 A gdzie dokładnie w AS mieszkacie? W jakimś większym mieście? Może pisałaś, ale mi umknęło. Pozdrowienia dla Ciebie i rodziny:) Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 01.03.06, 18:31 Marhaba:) Mieszkamy w Rijadzie:) Mame juz mamy przy sobie Leila szczesliwa bo jest babcia:) ja tez bo moge chwile odpoczac:) a czuje sie naprawde swietnie!!! pozdrawiam Was goraco! Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 26.02.06, 15:42 Witaj Karinko:) Amira - najbliżej masz Klaudię w Hurghadzie - nikt więcej się nie zgłosił:( Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 05.03.06, 12:36 hello!!:) Dzis dodalam kilka zdjec do galerii wprawdzie nie wiem kiedy bedzie to widoczne tam.. bedzie mozna zobaczyc moja corke i kilka zdjec zrobionnych przez mojego meza:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 05.03.06, 13:51 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=687&w=23323097&v=2&s=0 Link do galerii:) Fajną masz córę! Niech się zdrowo chowa :) Zamieszczaj jak najwięcej zdjęć, bo miejsce w którym mieszkasz jest dla nas wciąż dalekie i niedostępne! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 06.03.06, 19:28 Hey wszystkim!:) Tetysku ciesze sie ze moja cora Ci sie spodobala:) ja juz mam mame na miejscu wiec tez wiecej czasu na zalegle odpisywanie na maile i na posty na forum:) niestety wiekszosc zdjec nie chce mi sie wstawic poniewaz sa za duze a ja nie umiem jeszcze sobie ich zmienic.. ;) moze moj maz bedzie mial chwilke i cos z tym zrbi:) U nas wszystko ok.. po wolutku zyjemy robi sie coraz cieplej, brzuch mam juz coraz wiekszy a malenstwo w srodku strasznie kopie dlatego ostanio nie moge spac:)ehh pilkarz jakis czy co... generalnie jest ok:) Leila tez rosnie i zaczyna intensywna nauke polskiego bo jest babcia:) a z babacia inaczej nie pogada w ogole moja mama jest strasznie na mnie zla ze nie ucze Leili polskiego no ale co ja moge na to poradzic ze ja do niej mowie po polsku etc a ona odpowieada po angielsku albo po arabsku... no ale teraz jak jest babacia trzeba sie nauczyc mowic:) wiec wizyta okazala sie duzym plusem:) ja mam wiecej czasu na ypoczynek a Leila na nauke polskiego i spedzenie wreszcie dluzeszgo czasu z babacia:)ale sie rozpisalam... koncze juz bo u nas jest juz 21:30 a Leila jeszcz nie wykapana..:) Pozdrawiam Was wszystkich bardzooo serdecznie!!!! Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 06.03.06, 19:34 Pozdrowienia dla rodziny! Babcia powinna Leili z Polski przywieźć jakieś książeczki dla dzieci, mała pewnie sama by sobie za jakiś czas przeglądała i uczyła polskiego:) Miłego odpoczynku! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 06.03.06, 19:37 no wlasnie babacia przywiozla tylko moja corka nie jest nimi zaintersowana woli nimi rzucac niz je ogladac.. woli arabskie ksiazeczki nie wiem czemu no i babcia przywiozla bajki na dvd no zobaczymy:) na razie jest ok mala daje sobie rade:) Pozdrawiam i ided bo moje dziecko nie chce byc kapane przez nikogo innego tylko przez mamusie:) pa Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 06.03.06, 19:41 Miłego pluskania:) PS. Ja też czasem oglądam arabskie książeczki dla dzieci, phi:)) Odpowiedz Link
hela1 Re: Zglosze sie do kolekcji 06.03.06, 21:22 Jestesmy z moim marokanskim mezem malzenstwem od prawie 16 lat. Spotkalismy sie na uniwersytecie ludowym w glebinach norweskiej tajgi. Poderwal mnie na znajomosc polskiej kinematografii :) Mieszkamy na przedmiesciach Oslo, za domem chodza nam losie, zaspy sniegowe o niespotykanej wysokosci zaczynaja zagladac nam do okien. Mamy dwoje dzieci - pierwszoklasiste Jozka, mlodzienca trojjezycznego i dwuletnia Selme. Pozdrawiam wszystkich forumowiczow! Odpowiedz Link
tetys Re: Zglosze sie do kolekcji 06.03.06, 21:29 No to życzę dużo szczęścia! A dzieciom w szkole powodzenia:) Odpowiedz Link
gajasirocco Re: Zglosze sie do kolekcji 06.03.06, 21:54 No nareszcie się odezwałaś. Już myślałam, że Cię zasypało na dalekiej połnocy! Gorące pozdrowienia z Karawanseraju! Odpowiedz Link
karinka26 Re: Zglosze sie do kolekcji 07.03.06, 19:50 Witaj na forum:) Pozdrowienia z AS:) Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 07.03.06, 19:59 A jak się mamie podoba w AS? -- ووكاش Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 07.03.06, 20:23 Witaj!! No coz szczerze powiedziawszy moja mama nie cierpi AS.. bo wiekszosc rzezczy jest zakazanych ale jesli jestesmy w domu to jest ok najlepiej czuje sie wsrod nas..ale nie kazdemu sie tu podoba:) moja mama najbardziej lubi spedzac czas w naszym domu lub w ogordzie a no i z moja tesciowqa za soba przepadaja:) ciagle rozmowy na telefonie odiwiedziny etc..ostanio czuje sie odstawiona na drugi plan:P) hihh co do zdjec to obiecuje ze wstawie ale jak na razie musze sie nauczyc je zmniejszac!!:) Pozdrawiam A co slychac w PL? Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 07.03.06, 20:29 U nas zima cały czas... Straszą nas ptasią grypą - wykryli ją już w Polsce. Wszyscy czekamy na wiosnę i słoneczko:) Odpowiedz Link
neferett Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 08.03.06, 01:37 Karinko , wysłałam ci maila , daj znać czy doszedł . Odpowiedz Link
aminka23 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 13:05 Witajcie!!:) Co u Was slychac?? U mnie wszystko ok:) mama nadal z nami:)dzis bylam u lekarza na wizycie kontrolnej okazalo sie ze moj dzidzius ma sie naprawde dobrze:) Pozdrawiam!:) Odpowiedz Link
aminka23 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 13:06 a tak w ogole to jestem Maya i mieszkam w UAE:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
aminka23 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 13:10 moj ma jest syryjczykiem i mieszkamy tu od 4 miesiecy jestem w 3 miesiacu ciazy;) moj mama jest u mnie w uae ale chce juz wyjechac a szkoda bo tak za nia tesknie.. Odpowiedz Link
aminka23 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 13:11 wczesniej bylam z kanadyjczykiem ale poznalam syryjczyka i zaszlam z nim w ciaze.. szczerze powiedziawszy to jestem z nim tylko dla dziecka nie uklada nam sie wogole.. dlatego chce jak najszybciej stad uciec Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 13:12 Witaj Mayu! Ja mieszkam w AS z mezem z corka i rowniez jestem w ciazy w 6 miesiacu.. Mam nadzieje z u Ciebie si ulozy!:) i bedzie wszystko ok! powodzenia! Odpowiedz Link
karinka26 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 13:26 a to znouw ja nie moglam dokonczyc mojego pisania bo Leila sie przewrocila i zaczela plakac wiec musiala isc ja przytulic.. Mialam dzis wyznaczona wizyte u lkeraza ale niestety jak bylam wklinice okazalo sie ze lekarz jest chory i nici z badan wiec wrocilam do domu ale dzis cos mnie kregoslup bardzo boli..na brzuszku juz moge sobie postawic szklanke z piciem:)hih taki jest duzy.. wszyscy mi mowia ze pewnie bedzie chlopak:) a u nas w AS nikt nie powie ci plci dziecka bo np jak by sie pomylili to bym mogla nie chciec tego dziecka dziwne przesady tu sa przynajmniej tak opiwadala mi tesciowa zreszta lekarz tak samo wiec cos w tym musi byc.. ale sie dzis rozpisalam.. a no i smutna wiadomosc moja mama wraca do PL poniewaz moj tato zle sie czuje.. tak sie martwie ale mam nadzieje ze wszystko bedzied ok! pozdrawiam Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 13:36 Do Karinki: możemy się zaopiekować ojcem w Polsce, a Ty przetrzymaj jeszcze trochę mamę u siebie! Odpowiedz Link
kkaminska Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 14:00 Hmmmm bardzo dziwna wypowiedz. Mam nadzieje, że nie robisz sobie z nas żartów.... Odpowiedz Link
aminka23 Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 11.03.06, 13:50 zmieniam nic i e-mail bo ten jest mojej kolezanki od tad bede pisala pod maya_ahmed ! pa Odpowiedz Link
aliya_uk Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.03.06, 18:15 Hej, to i ja sie dolacze do szczesliwych zyjacych z obcokrajowcem, obecnie od kilku miesiecy mieszkamy w jordanii, wczesniej prawie 2 mieaiace w anglii, a znamy sie z emiratow wiele miesiecy wczesniej (kontynuacja znajomosci na internecie <alhamdulillah za internet:) > ), za 3 tygodnie jedziemy do emiratow w odwiedziny na jakis czas do rodziny, i kto wie, moze w wrzesniu przeprowadzka do emiratow, jesli nie okaze sie ze z powrotem do anglii. fakt faktem, czasami bywaja roznice zdan, ale ja to bym chyba nie wytrzymala za dlugo bez tego ;) generalnie trafilam na osobe bardzo kochajaca, z dobrej rodziny, no i ta rodzina mnie uwielbia wiec chyba nic wiecej do szczescia nie brakuje :) no moze oprocz tego ze brakuje mi tutaj sera zoltego, parowek indykpolu z kurczka z serem i kilku innych produktow spozywczych.:) serdecznie pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 13.03.06, 19:42 Emiraty chyba lepsze niż Anglia, bo mieszkać 'pod chmurką' wcale nie jest tak dobrze. Chociaż 50 stopni w cieniu to też żaden luksus. Ososbiscie wolę ciepełko. Pozdrawiam! PS. Znasz skład parówek? Przczytaj a od razu Twoja tęsknota zaniknie;))) Odpowiedz Link
aliya_uk Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 14.03.06, 23:14 no lepsze lepsze emiraty niz anglia... :) fakt a zco do parowek ... to to jedne z niewielu parowek ktore sa tlyko indycze z serkiem, zadnego tluszczu wiepszowego... nawet drobnym druczkiem... dbram o to... bo nie moge jewsc wiepszowiny... nawet jednego gramika:) zatem tesknie za nimi :) :) :) pozdrawiam Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 15.03.06, 12:42 No to w takim razie pomyśl nad sprowadzeniem parówek z indyka z serem do Emiratów czy Anglii:)) Niezły biznes:) Odpowiedz Link
shoko Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 21.03.06, 16:49 Witam wszystkich serdecznie, przyznam ze z pewna zazdroscia czytalam Wasze opowiesci o szczesliwych zwiazkach. Ja do pewnego momentu myslalam, ze bede jestem "jedna z Was". Niestety moja radosc byla przedwczesna... Przez 10 miesiecy mieszkalam z moim facetem w Hurghadzie, wydawalo sie ze jest nam dobrze, rozumiemy sie, nie bylo miedzy nami klotni, sprzeczek i ciszych dni. Oczywiscie czasem trzeba bylo zacisnac zeby, lub powstrzymac nerwy na wodzy, ale ogolnie mowiac bylo super. Przed moim wyjazdem do Polski (musiala zalatwic sprawy urzedowe) moj facet wreczyl mi pierscionek i zapytal czy za niego wyjde. Ja planowalam jak najszybszy powrot, chcialam otwierac jakis "biznesik", aby moc razem pracowac, miec swoje pieniadze i miec okazje czestego odwiedzania Polski. Nagle okazalo sie, ze Rodzina JEGO nie moze zaakceptowac faktu, ze jestem Europejka. Obawiaja sie, ze ich tradycja i kultura zaniknie, ze ON i jego potencjalne dzieci przestana byc Egipcjaninami (przyznam, ze dotychczas moj facet nie byl zbyt religijnym Muzulmaninem, a stosunki rodzinne ograniczaly sie do rozmow telefonicznych i odwiedzin raz na pol roku)oraz zazadali do niego aby ozenil sie jak najszybciej z Egipcjanka. I nagle okazalo sie, ze wszystko co nas laczylo przestalo byc wazne i istotne. Najwazniejsza okazala sie Rodzina i to ze zagrozila zerwaniem wszelkich stosunkow i ewentualnej pomocy finansowej.... Ja zostalam sama ze swym uczuciem, rozczarowaniem i bezsilnoscia, moj facet niestety nie chce rozmawiac i probowac wyjasnic mi te sytuacje. Czy ktos z Was mial podobne doswiadzenia?? Jak powinnam sie zachowac?? Dac na przeczekanie i pozwolic aby sam za mna zatesknil?? czy poprostu starac sie zapomniec?? Odpowiedz Link
tetys Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 21.03.06, 17:02 Nie jestem specjalistą od leczenia związków... Ogólnie rzecz biorąc wszystko zależy od tego, z jakiej rodziny pochodzi Twój mężczyzna. W tradycyjnej kulturze muzułmańskiej(także np. hinduskiej) zdanie rodziny jest ponad wszystkim. Co nie znaczy, że wszystko jest przesądzone. Polecam Ci obejrzeć "Czasem słońce, czasem deszcz" - niby 'słodziutki' film, ale przedstawia trafne relacje. Zaczekaj, spróbuj przekonać do siebie jego rodzinę. Pokaż im, że możesz być dobrą, szanowaną przez ludzi żoną. Że nie wychowasz dzieci na rozpasłych europejczyków, bo właśnie takich można spotkać w Egipcie. Takich, którzy jeżdzą tam, by przesiedzieć w hotelu, dla 'szpanu'. Oczywiście w tym miejscu generalizuję, ale tak jest. Jeżeli On nie robi nic, by uratować Wasz związek, to sama musisz zdecydować, czy trafiłaś na odpowiedniego człowieka, czy nie. Nie sugeruj się mną za bardzo. Nie mam żadnego praktycznego doświadczenia;) Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego! Odpowiedz Link
bogbastet Re: "Jak się żyje z obcokrajowcem" 21.03.06, 17:55 Witaj, nie jestem wielkim ekspertem w sprawach związków, ale wydaje mi się, że powinnaś potraktować zachowanie Twojego chłopaka jako ostrzeżenie. Przekonałam się, że jeśli mężczyźnie naprawdę zależy, to potrafi dokonać prawdziwych cudów, żeby osiągnąć, to czego (kogo) pragnie. W tamtych kręgach kulturowych rodzina ma jeszcze większy znaczenie i wpływ niż u nas i należy liczyć się z jej zdaniem. Jeśli Twój chłopak nie jest na tyle silny, żeby się jej przeciwstawić, a ona niestety zmusza go do tego, to raczej zrezygnowałabym z tego związku. Z czasem może być tylko gorzej, tym bardziej, że nawet nie dano Ci szansy, nie chciano Cię poznać. Mam chłopaka Egipcjanina, ale w moim przypadku jest odwrotnie. Jego rodzina bardzo mnie polubiła i wydaje mi się, że akceptują nasz związek. Przyszłość pokaże, czy na pewno. Oczywiście to jest tylko moje prywatne zdanie. Decyzję musisz podjąć niestety sama. Życzę Ci powodzenia. Odpowiedz Link
beduinka Mąż spod znaku półksiężyca 12.11.06, 23:27 Mąż spod znaku półksiężyca „Małżeństwo mieszane wyznaniowo jest dla świata »prawdziwym bogactwem« i przykładem współżycia dwóch odmiennych religii w miłości i pokoju”. Alicja Puchała Małżeństwa mieszane, między ludźmi wychowanymi w różnych kulturach, są prawdziwym wyzwaniem dla tkwiących w każdym z nas stereotypów. Są lekcjami kompromisu dla małżonków i testem tolerancji dla ich rodzin. Przekraczanie granic państw i kontynentów nie stanowi dziś problemu. Dużo trudniej przekroczyć granice zakodowane w swoim umyśle, różne stereotypy i uprzedzenia. Oto stereotyp, który najczęściej uruchamia się w kontaktach kobiet z muzułmanami: Na początku czarujący Arab/muzułmanin (stereotypy ich nie rozróżniają) adoruje dziewczynę niczym księżniczkę. Jest szarmancki, romantyczny, czasem bogaty. Jej życie przypomina bajkę, aż do ślubu i – nie daj Boże – przeprowadzki do jego rodzinnego kraju. Wtedy książę przemienia się w potwora, a bajka w koszmar. Media karmią naszą wyobraźnię dramatycznymi historiami porywania dzieci lub nieludzkiego traktowania żony przez męża muzułmanina. Rzadko próbuje się opowiedzieć o trudnej sztuce kompromisów, której musi nauczyć się każde, a szczególnie mieszane małżeństwo. W badaniach postanowiłam oddać głos kobietom, które zdecydowały się dzielić swoje życie z muzułmaninem. Są wśród nich żony i narzeczone muzułmanów różnych narodowości, mieszkające w Polsce, w innych krajach Europy, a także w Syrii i Iranie. Muzułmanki, katoliczki i osoby, które nie potrafią określić jednym słowem, w co wierzą. Z księcia w potwora Obawa przed metamorfozą ukochanego „z księcia w potwora” pojawia się w opowieściach wielu tych kobiet. Zaynab poznała swego męża przez Internet (to coraz częstszy scenariusz). Na początku traktowała go bardzo nieufnie. Pisał, że w wieku 23 lat nie pije alkoholu i nie był jeszcze z żadną dziewczyną. „Wydało mi się to podejrzane i mało prawdopodobne. Przede wszystkim zaś niepokoiła mnie jego przynależność wyznaniowa. Islam jawił mi się jako coś strasznego, zdecydowanie negatywnego i wartego potępienia. Od początku założyłam sobie, że mężczyzna ten będzie starał się mnie zniewolić i poniżyć, bo taki wizerunek tej religii utrwaliły we mnie media”. Ciekawość jednak zwyciężyła. Po ośmiomiesięcznej znajomości zdecydowała się odwiedzić go w Istambule. Jego rodzina przyjęła ją gościnnie. Nigdy nie usłyszała złego słowa na temat swojej religii, mimo iż sama krytykowała islam. Po powrocie, pod wrażeniem niezłomności zasad moralnych muzułmanów, sięgnęła po Koran i odnalazła w nim to, czego do tej pory brakowało w jej życiu. Żony muzułmanów o dłuższym stażu małżeńskim rzadziej mówią o takich obawach. Może po kilku latach szczęśliwego małżeństwa już się o nich nie pamięta? A może przed 11 września uprzedzenia wobec muzułmanów nie były jeszcze tak silne? Bliski kontakt z kimś, kto inaczej patrzy na świat i żyje inaczej niż my, zmusza do refleksji i odpowiedzi na pytania: kim jestem? w co wierzę? Nina od 15 lat mieszka w Niemczech. Tu poznała swego męża, Marokańczyka. Pytał ją, w co wierzy. Nie umiała powiedzieć. Chodzenie do kościoła było czymś normalnym. Marta napisała: „[Poprzez małżeństwo] przewartościował mi się cały świat. Mąż pokazał i wytłumaczył mi wiele rzeczy, zupełnie z innej perspektywy. Mam wrażenie, że zanim go spotkałam, mój mózg miał jakby drewnianą obudowę”. Kasia i Ibrahim poznali się na kursie języka niemieckiego w Monachium. Ona była po drugim roku germanistyki, on pisał doktorat z nefrologii dziecięcej. „Dla Ibrahima nie było żadnej alternatywy, musiał wrócić do Syrii”. Pojechała za nim. Tam, „daleko od domu rodzinnego, w innej kulturze, zdałam sobie sprawę, jak ważną rzeczą jest zachowanie polskiej tożsamości i religii, która jest we mnie od dziecka...”. Kościół, czy meczet? Prawo islamu pozostawia kobiecie zawierającej małżeństwo z wyznawcą islamu swobodę praktyk religijnych. Mąż ma jedynie obowiązek opowiedzieć jej o swojej wierze. Z badań socjolog Anny Ewy Rzepeckiej wynika, że postawa muzułmanina wobec odmiennej religii żony w dużym stopniu określa sytuację kobiety w małżeństwie. Zdarza się, że mężowie nie tylko akceptują odmienne wyznanie żony, ale wręcz podziwiają jej religijność. Agata jest mężatką od 5 lat. Regularnie chodzi do kościoła, uczestniczy w grupach modlitewnych i chórze kościelnym, redaguje katolickie pismo. Mąż, śmiejąc się, mówi o niej czasem: „fanatyczka”. Sam modli się pięć razy dziennie, przestrzega postu w ramadanie i – jeżeli pozwala mu na to czas – uczestniczy w piątkowych modlitwach w meczecie. „Denerwuje nas fakt, gdy słyszymy, że kobieta zmieniła religię dla męża... Uważamy to za śmieszny przejaw miłości. Naszym zdaniem jest to daleko idąca nadinterpretacja islamu. Nie można zmieniać religii dla człowieka i jego widzimisię”. W ich rodzinie każdy ma swój kącik do modlitwy: u niej stoi krzyż, obraz Matki Boskiej i Biblia, u niego – Koran i wykaligrafowana sura, werset koraniczny. Niejeden ortodoksyjny muzułmanin wzdrygnąłby się na taki widok, bo w islamie przedstawianie istot żywych jest zabronione, zwłaszcza w miejscu modlitwy. Święta Wielkanocne i Bożego Narodzenia spędzają w Polsce. „Są duże różnice, ale staramy się nie wchodzić w polemiki dogmatyczne”. I słusznie, bo jak rozstrzygnąć odwieczny konflikt między chrześcijanami a muzułmanami o naturę Chrystusa – Bóg to czy tylko Prorok? Dyskusje tego typu mogą zniszczyć małżeństwo. Nina, żona Marokańczyka, po kilku latach poszukiwań poczuła, że to islam będzie dla niej właściwą drogą. Konwersja likwiduje zazwyczaj wiele różnic między małżonkami, ale człowieka nie można zresetować jak twardy dysk. Sporo się trzeba o sobie nauczyć. Załóż hidżab Islam to wiele nurtów. Zdarza się, że uczeni islamscy, rozpatrując problem, wydają różne fatwy, czyli opinie prawne. Warto jednak pamiętać, że w islamie nie ma podziału na sacrum i profanum. Koran reguluje każdą dziedzinę życia, także ubiór, jedzenie, sprawy higieny i relacji damsko-męskich. Ścisłe przestrzeganie zasad wiary przez muzułmanów często stanowi zarzewie konfliktów. Marta, żona Algierczyka, wyznaje: „Sferę konfliktów stanowią używki, na przykład alkohol. Ja jestem za, on – przeciw. Jeżeli mam ochotę się napić, to piję, a on się obraża i próbuje mi popsuć humor. Ostatnie rozstanie sprowokowane było tym, iż zażyczył sobie, bym wybrała między nim a alkoholem”. Inne konfliktogenne sfery to: wychowanie dzieci, święta religijne, a także nakaz skromności ubioru i izolacja płci. Jagoda, związana z Algierczykiem, mówi: „Jeżeli jesteśmy w towarzystwie jego kolegów, nie możemy się przytulać; przy jego kolegach nie wypada nosić bluzeczek z dużymi dekoltami, ani krótkich spódniczek. No i jak rozmawiamy przez telefon, a on jest z kolegą, to rozmawia ze mną bardzo oficjalnie”. Problemem bywa też zazdrość męża muzułmanina. W kulturze arabskiej jest ona rozumiana bardziej jako dowód zainteresowania i miłości niż braku zaufania: „Dla nas nie jest to większy problem – mówi Nina – dlatego że o tym rozmawialiśmy. Mąż rozumie mój punkt widzenia (zazdrość męża nie jest mi potrzebna, abym była pewna, że mnie kocha), a ja rozumiem jego (zazdrość z jego strony jest bardziej wyrazem troski i miłości niż braku zaufania)”. Nawet jeśli partner nie wydaje się religijny, lepiej zapoznać się z zasadami islamu. Ślub często jest przełomem w życiu mężczyzny. I może być tak jak u Eli: „Gdy się pobraliśmy, Ahmed zaczął oczekiwać ode mnie znacznie więcej niż wcześniej. Nalegał na założenie hidżabu (chusty zasłaniającej włosy i szyję), do czego nie byłam – i wciąż nie jestem – go Odpowiedz Link
beduinka cd. Mąż spod znaku półksiężyca 12.11.06, 23:29 Nawet jeśli partner nie wydaje się religijny, lepiej zapoznać się z zasadami islamu. Ślub często jest przełomem w życiu mężczyzny. I może być tak jak u Eli: „Gdy się pobraliśmy, Ahmed zaczął oczekiwać ode mnie znacznie więcej niż wcześniej. Nalegał na założenie hidżabu (chusty zasłaniającej włosy i szyję), do czego nie byłam – i wciąż nie jestem – gotowa. Było też więcej presji na przyswojenie języka tureckiego i obyczajów oraz zerwanie znajomości z polskimi kolegami”. Ważne jest ustalenie pewnych spraw przed ślubem, by oszczędzić sobie później rozczarowań: czy narzeczony oczekuje, że kobieta zmieni religię? w jakiej religii wychowywane będzie dziecko? jaki będzie podział ról w rodzinie? W krajach muzułmańskich ustalenia te często spisywane są w kontrakcie ślubnym. Kobieta może w nim zastrzec, że nie zgadza się na więcej żon, że chce studiować lub pracować, że po ewentualnym rozwodzie dzieci zostają pod jej opieką. W kontrakcie umieszczana jest także wysokość mahr (daru ślubnego, którego połowę kobieta otrzymuje na ślubie, a druga połowa stanowi zabezpieczenie w razie rozwodu). Żadna z kobiet, które brały udział w moich badaniach, nie spisywała takiego kontraktu. Czasem podpisały coś podczas ślubu, nie do końca wiedząc co. Terrorysta i prostytutka Pierwszą reakcję rodziny na wiadomość o związku córki z muzułmaninem łatwo przewidzieć. Marta przyznaje: „Na początku rodzice byli przerażeni. Zdarzyło się, że mama płakała do telefonu i błagała, bym wracała do Polski. Poprosiłam ją, żeby przyjechała do Londynu. Tak też zrobiła. Mimo bariery językowej bardzo polubiła Abdela”. Czasem – zwłaszcza, gdy córka zmieniła wiarę – jej wybory odczytywane są przez rodziców jako zdrada wartości i wyrzeczenie się rodziny. Amira poznała swego męża we Francji, była na wycieczce. Po powrocie do Polski postanowiła pościć w ramadanie (muzułmańskim miesiącu postu), by lepiej go zrozumieć. Wkrótce przyjęła islam. Rodzina nie pogodziła się z jej decyzją. Boją się, że córka ściągnie im do domu terrorystę. Co ciekawe, sami stali się bardziej religijni. Wcześniej rzadko chodzili do kościoła. Muzułmanie stawiają rodzinę bardzo wysoko, a posłuszeństwo wobec rodziców wpajane jest dzieciom od maleńkości. Tymczasem Europejki nie cieszą się w krajach arabskich dobrą opinią pod tym względem. Są innej religii, inaczej wychowywane. I w związku z tym zdarza się, że rodzice muzułmanina, mając wobec niego inne plany matrymonialne, rozbijają związek. Tak było z Elą. Swojego przyszłego męża poznała w Londynie. Była kelnerką w restauracji jego rodziców. Dopóki byli na etapie „chodzenia”, nie było problemu. Gdy w planach pojawiło się małżeństwo, jego rodzice zażądali, by skończył tę znajomość (mimo że Ela była już wtedy muzułmanką). Znaleźli mu „odpowiednią” kandydatkę na żonę w rodzinnym mieście w Turcji. Młodzi mimo wszystko wzięli cichy ślub. Zamieszkali razem, ale teściowa nie chciała jej widzieć. Małżeństwo przetrwało tylko pół roku. „Dla mojego męża rodzina jest absolutnie najważniejsza. Nie było mowy o zostawieniu wszystkiego i życiu wyłącznie ze mną”. Marta, żona Algierczyka, przyznaje: „Jego mama jest dla niego przeogromnym autorytetem. Wydaje mi się, że gdyby ona nie zaakceptowała naszego związku, to raczej byśmy się rozstali”. A imię jego Zachariasz Największym sprawdzianem w małżeństwie mieszanym są zazwyczaj narodziny dziecka. Wychowanie dzieci w swojej religii jest dla mężczyzn często sprawą honoru, więc o konflikt nietrudno. U Agaty pierwsza batalia rozegrała się o imię. Na szczęście znaleźli takie, które występuje w obu religiach: Zachariasz. Ania poznała swojego męża na wakacjach w Tunezji. Udało się jej przekonać narzeczonego, że skoro będą mieszkać w Polsce, dzieci powinny zostać ochrzczone. Zbyt dobrze poznała środowisko polskich konwertytek, by pozwolić na wychowanie dzieci w islamie. Bałaby się, że – zwłaszcza córki – mogłyby być szykanowane z powodu niewystarczającego przestrzegania zasad islamu. Nie każdy muzułmanin pójdzie na taki kompromis. Małżeństwa mieszane starają się koncentrować na podobieństwach i na wartościach uniwersalnych. I to przekazują swoim dzieciom. Dzieci Kasi prawnie należą do ojca i po nim dziedziczą religię – takie jest prawo w Syrii. Jej mąż jednak nie ma nic przeciwko temu, żeby synowie jeździli z nią do kościoła: „Ja opowiadam im o mojej religii, od Ibrahima dowiadują się o islamie. Staramy się im wpoić, że najważniejsza jest wiara, że modlimy się w różny sposób, ale do jednego Boga”. Agata zabiera dziesięciomiesięcznego Zachariasza do kościoła, a jej mąż do meczetu (syn gdy dorośnie, sam wybierze religię). W trudnych sytuacjach przypomina sobie słowa jednego z biskupów, które usłyszała podczas nauk przedmałżeńskich we Francji: „Małżeństwo mieszane wyznaniowo jest dla świata »prawdziwym bogactwem« i przykładem współżycia dwóch odmiennych religii w miłości i pokoju”. źródło: kiosk.onet.pl/charaktery/1364103,1250,1,artykul.html Odpowiedz Link
tetys Re: cd. Mąż spod znaku półksiężyca 13.11.06, 09:45 Czy Alicja Puchała to nie jest jedna z naszych forumowiczek? Odpowiedz Link
gajasirocco Artykuł naszej forumowiczki 13.11.06, 10:17 Racja...dopiero teraz skojarzyłam...i cały czas się zastanawiałam, co się dzieje z naszą forumowiczką, bo od wyjazdu do Syrii się nie odezwała! Odpowiedz Link